15 tydzień 2 dzień
38% na liczniku 
Oj leci nam teraz czas leci....
Za mną tydzień armagedonu, dosłownie! Mąż po operacji uziemiony, od środy w domu a ja nie chcąc latać z wywieszonym jęzorem miedzy szpitalem a żłobkiem bo nie zawszę mogę liczyć na kogoś kto by ich odebrał, wiec zostali pare dni w domu. I się rozchorowali! No bombowo myślę tego mi jeszcze brakowało do kompletu. Do tego latanie po lekarzach i praca-ja się zastanawiam ja my to zrobiliśmy, żeśmy przetrwali! moi rodzice powinni dostać od nas złoty pomnik! Siedzieli z nimi non stop kiedy ja pracowałam a jeszcze męża trzeba było bronić przed dziećmi bo kolano nie może być uszkodzone. I do tego pomagam jemu się umyć ale tak to robi coraz więcej koło siebie.
Ja w tym wszystkim nie skupiałam się na sobie,teraz kiedy mam trochę czasu oddechu czekam aż moja Kruszynka mnie puknie
jak latałam to ją czułam a teraz nic
ale wiem wiem... to wczesny etap plus tego jestem gruba
co potwierdzi zdjęcie 
Jeśli chodzi o nasz domek...to dupa wyszła z tego
bo PAN AGENT Tomek (serio się nazywa Tomasz) nas wycyckał! Delikatnie mówiąc! byliśmy umówieni że do czwartku nam przytrzyma ten segment a kiedy probowałam się z nim kontakować w celu podpisania jakieś umowy przedwstępnej to nie odbierał czym już mnie zastanowił. OK. Sam oddzownił po moich probach i powiedział, że dziś pan przyjeżdza i podpisuje umowę, a ja mówię, że chyba my mielismy ustną umowę tak? Czyli wiek pana do nizcego nie zobowiażuje....straszy nie pozorny pan łasy na kase jednym słowem ZŁOTÓWA! I niech do mnie jeszce kiedyś zadzwoni, że coś dla mnie ma. Do diabła go wyślę. No wkurzył mnie okrutnie. Mam nadzieję, żę go myszy zjedzą!
Tymczasem ja odpoczywam po wysprzątaniu mieszkanka
i nie spoczywamy szukamy dalej naszego gniazdka
juz mamy parę, w sobotę byliśmy oglądać dom marzeń,piękny ale jedyny minus taki że ogórdek był chyba 2mx5
nawet zjeżdzalnia nie wejdzie, ale pan stawia piękne segmenty. takie z moich marzeń, każde pomieszczenie ustawne, przemyslane...ach
wiem, że nam się uda
tzreba tylko cierpliwie poczekać 
Do naszego spotkania Kruszynko zostało 11 dni! tylko 11 dni
i znów Cię zobaczymy, jak fikasz i nie dasz nic popatrzeć!
kochamy Cię i czekamy :*
...
Naszła mnie ochota na pichcenie. Wiem, że do tłustego czwartku ponad 2 tygodnie, ale postanowiłam wypróbować nowy przepis na pączki, które się piecze. Oprócz tego zamiast cukru używa się miodu. Od 1 stycznia staram się ograniczać słodycze i jeść tyle ile potrzebuje mój organizm, a nie "oczy"
Jestem jak na razie zadowolona, bo zaczynam 4 tydzień z moim postanowieniem. Tak więc po obiedzie mykam do sklepu po składniki. Chcę zrobić dla P niespodziankę, więc słówka mu nie pisnę.
Weekend spędziliśmy nadzwyczaj miło. Całą sobotę przeleniuchowaliśmy w domu. Nie wyściubiliśmy nosa z mieszkania nawet na 5 minut. Rozmawialiśmy, leżeliśmy, ba! nawet przysnęliśmy na godzinkę. Brakowało nam takiego luźnego dnia. Za to w niedzielę byliśmy na dłuugim spacerze. Na dworze mieliśmy +20 stopni i bezchmurne niebo. Jak tego nie wykorzystać? Było tak ciepło i przyjemnie, że siedząc w parku zdjęłam letnią kurtkę. Lody, lody, lody! Wszędzie było pełno budek z lodami. Na każdym kroku mijałam kogoś z lodem. Jestem z siebie dumna, bo potrafiłam się opanować. Postanowiliśmy z P, że tydzień przed moim wyjazdem pójdziemy na wspólny obiad i deser tutaj. Muszę zabrać stąd ostatnie miłe wspomnienia
Dni mijają, jeden za drugim i tym oto sposobem za kilka dni będzie luty.
Dzisiaj wpadła przyjaciółka i przegadałyśmy pół dnia, cudne takie ploty.
Kręgosłup praktycznie nie boli, może po prostu albo źle spałam, albo coś mu się porabało. Czasami się odezwie.
Bóle okresowe nadal są. Raz mniejsze raz większe.
W sobote przypadałby dzień miesiączki, może dlatego organizm tak zadziałał.
I zdecydowanie zmienił mi się śluz. Ja to nie mogę być normalna, a nawet śluzu nie mogę mieć normalnego...Jest jakby płodny... Wczesniej oprocz upławów z lutinusa nie miałam takiego plugastwa. Czy to efekt zmniejszania dawki estrofemu? Od soboty biore 1 x dz?
Badania prenatalne są na NFZ czy płatne?
Chciałam jeszcze popisac, ale natchnienie mi odeszło.
Ach, jak wszystko pojdzie tak jak ma iść to gyncentrum będzie mi musial zwrócić 6900 zł
Będzie na wyprawkę 
Gardło mnie boli, coś mnie chwyciło wczoraj i trzyma... Zimno... Do tego mam ostatnio koszmary. brr... A na dodatek ktoś strasznie zadziałał mi na nerwy, muszę nad tym jakoś panować i zanim cokolwiek odpowiem, czy się zdenerwuję, policzyć to 100.... bo do 10 nie wystarczy....
Cóż, @ wypada mi jakoś właśnie na 3 lutego, więc w ten czas, w którym jedziemy na badanie nasienia... Więc badanie i tak zrobimy, choć mam ogromną nadzieję, że w końcu się udało...
Plan na dzień dzisiejszy był dość napięty, większość zrobiona, muszę się wygrzać i wypić trzecią herbatę z cytrynką i prawdziwym miodkiem... Najadłabym się czosnku, ale nie najlepszy pomysł, jutro w pracy straszyłabym oddechem xD, chyba, że zrobię jakąś małą ilość. Tabletek boję się brać, bo ostatnio na wszystkie mam jakieś uczulenie... Jakiś składnik z niektórych tabletek mnie uczula i czeka mnie wizyta u alergologa.
Jutro mam kolędę, ale nie wiem czy zdążę wrócić z pracy, ale spokojnie, moi domownicy będą.
Mam potrzebę wygadania się, stąd te moje monologi o wszystkim i o niczym...
Tak wiele spraw mnie denerwuje, a nie mam na nie wpływu, muszę ogarnąć na spokojnie i uświadomić sobie w końcu, że jak na coś wpływu nie mam, to nie warto się tym tak zadręczać... Tym bardziej, że w innym miejscu muszę porządnie działać.
Powinnam zbadać progesteron, muszę zobaczyć w jakich dniach cyklu najlepiej zrobić to badanie:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2018, 16:01
Jest całym moim światem,aż beczeć mi się chce. I nie,to nie przez hormony...poprostu dopiero teraz wiem jak to jest tak naprawde kochac..matczyna milosc jest niewyobrazalnie wielka. Chcę być najlepszą matką dla mojego syna.
a To My
❤❤❤❤❤
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/5ea003030937.jpg
18 dc
Temperatura utrzymuje się na poziomie 36,6. Mdli mnie dziś jak cholera, jakoś tak słabo się czuję...rano bolał mnie brzuch.. łudzę się że może coś tam zaczyna się dziać, dziś OVU wskazało, że 19.01 była owulacja:) Martwi mnie jednak to, że testy owulacyjne dwóch wyraźnych kresek nie wskazywały ... więc ta owulacja taka nie na 100%
Poniedziałek zapowiadał się pracowicie, jednak klient przełożył spotkanie i na tym dziś moja praca się zakończyła.ufff.. Szczerze czułam się słabo i nawet mnie to ucieszyło:) Naszła mnie ochota na słodycze, zeżarłam całe opakowanie " Maltanków" i wzięłam się za kasztanki.. aby zagłuszyć wyrzuty sumienia, zrobiłam sok z pomarańczy i grejpfrutów
taaak żeby chociaż trochu po zdrowemu było
mniam !!!
Myślała, że dziś uduszę swojego kota...wrócił do domu po kilku godzinach w terenie ( chyba już marzec czuje ) całe ucho zakrwawione, chyba toczył walkę o jakąś Kicię.. mój kot jest ogromny, waży 8 kg, jest main coonem.. chciałam go wykastrować , żeby takich sytuacji jak ta dzisiejsza uniknąć, ale ile było sporów z mężem...że niby zabiegiem radość życia mu zabiorę, że będzie pochmurnym, grubym kotem itp.. ok , miałam dość i na chwilę odpuściłam temat kastracji swojego kota..i masz, ucho zmasakrowane, pewnie jutro weterynarz nas czeka ..
Jakieś mam takie przeczucie, że ten cykl będzie szczęśliwy:) i tego się trzymam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2018, 18:09
Wszyscy mówią, żebym nie brała żelaza w ciemno. Niby racja, ale ja tak strasznie nie lubię lekarzy! Tak czy siak, zamiast żelaza po raz pierwszy od jakichś 10 lat pochłonęłam wątróbkę (FUJ!) no i zapisałam się na tą głupią krew. I na jakieś badania serducha, bo takie zawroty głowy i jakby brak tlenu kumpela mojej miała i okazało się, że serce też może przeszkadzać zajść w ciążę (a co kuźwa nie przeszkadza?! Zaczynam mieć wrażenie, że pełnia księżyca i mocniejsze porywy wiatru też mogą zaszkodzić). Tak czy siak, kumpela pobrała chwilę leki na wyrównanie pracy czy coś takiego i lada chwila była w ciąży. A więc mnie przekonały - zapisałam się - dzielna dziewczynka. Idę się napić czerwonego winka w nagrodę, tzn. na zdrową krew oczywiście 
Phiii cała ja cierpliwość nie jest moją najlepszą stroną ... dziś zrobiłam pierwszy wpis..... i co chwilę patrzę czy ktoś może coś napisał
może jakaś historia podobna do mojej;) .. a tu cisza.... ech.... a przy tym temacie trzeba wykazać się mistrzowską cierpliwością...
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2018, 18:11
Jest córka.
Drugie USG (inny lekarz) potwierdza wersję z córką bez cienia wątpliwości.
Czekamy na Hanię.

Generalnie usg prawidłowe, ale.
No właśnie. Znów mamy poszerzenie miedniczek nerkowych; lewa - 7,6mm, prawa - 7mm, gdzie norma jest do 6 mm, więc prawdopodobnie mamy problem genetyczny z nerkami. Wobec tego (o ile to poszerzenie będzie postępować i skończy się podobnie jak u Szymona -stałą opieką urologiczną nad córką) postanowiliśmy z mężem, że więcej dzieci nie będziemy mieć, żeby nie częstować potomków kłopotami.
Drugi problem jaki mamy z małą to łagodna wentrikulomegalia - czyli zbyt duże i niesymetryczne komory mózgowe tylnie; lewa ma 10mm, a prawa 9mm, a norma wynosi do 9mm. Wobec tego mam zalecenie do wykonania rezonansu magnetycznego płodu, aby pogłębić diagnostykę. Jutro mam wizytę u mojej ginekolog i okaże się, co ona o tym myśli i czy dostanę skierowanie na MRI (rezonans magnetyczny). Generalnie najważniejsze jest teraz kolejne usg i porównanie komór do tego usg. Powinny maleć (mózg rośnie, komory z płynem mózgowym maleją), więc po prostu czekamy. Jeśli będą maleć to znaczy, że nie mamy czym się martwić, gorzej jeśli będą się powiększać. A kolejne usg już za 2 tygodnie.
Oprócz tych dwóch nieprawidłowości, reszta wygląda wzorowo. Córka ma prawie 700g według wyliczeń komputerowych i data porodu wg usg pokrywa się z datą porodu wg miesiączki. Wszystko rozwija się harmonijnie.
Moje dzisiejsze badania również w normie. Krzywa cukrowa prawidłowa.
Muszę uciekać. Tata siedzi z Szymonkiem i słyszę jak synek płacze. Serce się kraje.
Ciąża rozpoczęta 26 marca 2021
Miałam zrobić jutro betę,ale prosto z lotniska pojechaliśmy do laboratorium,bo oboje z mężem chcieliśmy wiedzieć jużżż!!!
I tak moja beta po pierwszej iui wynosi............0,55!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dlaczego???skoro owulacja była po drożnej stronie,była przygotowana odpowiednia ilość nasienia i dupa blada?czy to znaczy ,że iui to pic na wodę,szczególnie przy kiepskim nasieniu?czy kolejna iui zwiększa prawdopodobieństwo zajścia w ciążę????
Mam dylemat,czy podchodzić w kolejnym cyklu do IUI,czy od razu in vitro????
Jutro rano wysyłam meila do lekarza z wynikiem bety i z pytaniem co dalej.
Edit:nie mogę spać,tak jakoś znowu siły odeszły,nadzieja uciekła...na chwilę...wiem,że wrócą,że powalczę jeszcze chwilę,choć z zakładanego czasu zostało o miesiąc mniej...
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2018, 06:53
Jest całym moim światem,aż beczeć mi się chce. I nie,to nie przez hormony...poprostu dopiero teraz wiem jak to jest tak naprawde kochac..matczyna milosc jest niewyobrazalnie wielka. Chcę być najlepszą matką dla mojego syna.
Ło panie, wieki mnie tu nie było. W sumie nie za wiele się działo pod moją nieobecność. Skończyłam 4 miesięczną kurację Visanne, aktualnie jeszcze przez 3 dni jestem na antykach, potem okres i początek stymulacji Fostimonem. Generalnie trochę mi się te antyki dały we znaki, bo cycki zaczęły boleć i nawet mnie mdliło, do tego stopnia że pokusiłam się o test ciążowy. Oczywiście poraził mnie jedną kreską i w sumie też przy tych wszystkich tabsach niczego innego się nie spodziewałam, ale - jak to mówią - lepiej chuchać na zimne. Cuda się zdarzają. Nie mnie póki co, ale się zdarzają. W każdym razie, jak dobrze pójdzie w połowie lutego będzie punkcja i hodowanie kropka. Na razie to do mnie za bardzo nie dociera i nachodzą mnie różne myśli. Raz jestem przekonana, że na bank się nie uda, innym razem znowu, że dlaczego miałoby się nie udać. Emocjonalna sinusoida. No nic, będzie, co ma być. Niby mam do wszystkiego generalnie luz, ale wystarczy, że sobie pooglądam coś o dzieciach i ryczę. A najlepsze jest to, że wcale nie rozczulają mnie niemowlęta, tylko problemy rodziców z dzieciakami - ja też chciałabym mieć takie problemy! A pan małż jakby z boku, mam wrażenie, że niewiele go to wszystko interesuje, co też mnie trochę wkurwia. Faceci już tacy są, czy tylko mój ma wyrąbane?
Byłoby super gdybyśmy zafasaolkowały w tym samym cyklu:D Czytałam, że u innych dziewczyn kilka dni po owu występuje silny ból piersi/ sutków, że jest dużo mlecznego śluzu itp. u mnie jak na razie takie objawy nie są zauważalne. Jak jest u Ciebie? Trochu mnie zdziwiła owu w 15dc, moje cykle trwają zazwyczaj 32-33d., a owu w poprzednim cyklu wystąpiła w 20 dniu. Ten cykl jest jakiś inny...
13dc
Obserwacje się klarują, teraz widzę jak szyjka się otworzyła znacząco w porównaniu do 2 dni wcześniej i teraz to faktycznie jest miękka:) Zbliżamy się wielkimi krokami. Test owu wyszedł negatywnie ale już pojawiła się druga kreska, tylko jest odrobinę jaśniejsza od kontrolnej. Wczoraj nie było jej wogole. Męża dziś nie ma i nie będzie, na szczęście jutro wróci i ma wracać przez cały tydzień
czekam z niecierpliwością 
Skoro mam wieczór dla siebie, to trzeba go jakoś wykorzystać
urządzić sobie wieczór spa, ogolić nogi, wypić dobra kawusie i wziąć książkę do ręki:D
Stresów już nie planuje
Przez 2 dni prowadziłam szkolenia w pracy, na początku się trochę denerwowalam, bo nowa sytuacja, ja nie lubie być w centrum zainteresowań, ani gadać do dużej grupy ludzi, ale przelamalam się i nie było tak źle, a nawet mi się spodobało:)
12dc
Mój kalendarz pokazuje mi od jutra zielone światło a tu nie ma z kim dziecka robić... smutek.
Ale jak od lutego wystartujemy po powrocie męża na stałe to od razu maluch będzie, mówię Wam ;)hahahaha
taaaaa...
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2018, 19:56
Poooolecam. Swietny artykul dla szczegolnie mam pierworodnych. Reszta pewnie juz ten temat ma ogarnięty 
http://dziecisawazne.pl/czego-potrzebuje-noworodek/
Jestem z siebie dumna, wytrzymalam z testowaniem do piatku, tak jak planowalam. Dlugo nie musialam czekac na mocniejsze dowody ze nic z tego. Juz po poludniu przyszla @. Jakos przemeczylam sie na imprezie, a cala sobote przelezalam w lozku. Wyjatkowo ciezko przebiega ten okres. Dzisiaj dopiero troche wiecej energii.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2018, 23:14
23 dc
Kolejny dzień zastanawiania się czy się udało, jajniki strasznie bolą nawet lewy bardziej przy oddawaniu moczu... Temperatura minimalnie podskoczyla, ale czy to po owulacji? Niby jakis tako dziwny śluz, Ni to rosciagliwy ni to wodnisty, według ovu nie ma jeszcze owulacji.. I bad, tu człowieku mądry na jednym piszą że jest ovu na drugim nie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2018, 17:42
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.