5DC

Otrzymałam wyniki mutacji:
MTHFR C67TT heterozygota
PAI-1 homozygota

Nie będę się tu aż tak wgłębiać w temat (sama muszę go dopiero zgłębić), ale na dziś wiem, że heterozygota to łagodniejsza forma (od jednego z rodziców), a homo to po całości - od dwóch.

Ogółem problemy z krzepliwością - więc acard choć był w ciemno, był chyba strzałem w dziesiątkę! I może to właśnie dzięki niemu, druga ciąża, w przeciwieństwie do pierwszej się rozwijała. Problemy z zagnieżdżeniem też - to z tego wynika. No i większe ryzyko ogółem chorób zakrzepowych. To tyle jeśli chodzi o PAI.

A MTHFR to kiepskie przyswajanie kwasu foliowego i wskazanie do przyjmowania zmetylowanej formy.

Zobaczymy czy coś więcej powie mój lekarz. Podejrzewam, że ciąża, jak już się zdarzy, to będzie na heparynie - on już ostatnio się nad nią zastanawiał, a teraz jest wskazanie.

14 dc

Rety... Nic już nie rozumiem:( zrobiłam test owu i wyszedl pozytywnie, ale... sluzu nie ma dziś wcale :/ ani na bieliźnie ani na szyjce, wczoraj było to dużo, a dziś? No Sahara... Jak to możliwe. Czy to znaczy, że już po owulacji? Mąż też sceptycznie nastawiony, że dziś to się nie udalo. Dziewczyny...A jak to jest u was ?

29 tc (28 tc 3d)

Hej, jakoś nie mogę spać więc postanowiłam napisać. Dziś w sumie będzie wpis o wyprawce dla dziecka i jej kosztach. Każdy ma własny budżet na taki cel i każdy kupuje co mu się podoba lub na co go stać. U nas ogólnie nie jest krucho z kasą bo mamy dobre dochody ale mamy w planach budowę domu i nie chcemy wydawać pieniędzy na darmo. Dlatego ja siedząc w domu wyszukuję ofert, promocji. I tak:
kupiłam już:
body 5 szt za 26 zł
body z nogawkami 2 szt za 13 zł
3 x pielucha tetrowa za 6 zł
2 x pajacyk 30 zł
2 x czapeczka 6 zł
rękawiczki 2 zł
kocyk 20 zł
skarpetki 7 zł
czapeczka 4 zł
pół śpiochy 2 szt 29 zł
skarpetki 8 zł
sweterek 31 zł
kocyk 20 zł
śpiochy + kaftanik 30 zł
pajacyk 20 zł
kaftanik 10 zł

płyn do kąpieli 400 mln nivea baby
balsam po kąpieli 400 mln nivea baby
sudocrem
chusteczki nawilżane 2 pac
a to 40 zł bo była promocja w rossmannie 2+2 gratis.
chusteczki nawilżane pampers 6 pack za 27 zł (promocja z kartą rossne!)

łóżeczko
http://poscieldladziecka.org.pl/15el-lozeczko-z-szuflada-julia-premium-materac-komplet-poscieli-bawelnanej.html

koszt 532 zł

organizer o łóżeczka (ale jeszcze się zastanawiam) koszt 32 zł
http://poscieldladziecka.org.pl/tkanina-poscielowa-bawelna-duplikat-1.html

Przewijak koszt 51 zł
http://poscieldladziecka.org.pl/przewijak-na-lozeczko-i-komode-duzy-wybor-50-70.html

mam dodane też rzeczy do koszyka uz użytkownika czarkaz1 na allegro
kocyk + poduszeczka do wózka za 31 zł
komplet pościeli 2 elementy 26 zł
prześcieradło na gumce za 12 zł

wózek mamy wstępnie wybrany ale nie wiem dokładnie jeszcze który ale do 1200 zł 3w1.

zestaw do karmienia z philips avent za 360 zł ( mam zniżkę -40% na pierwsze zakupy).

https://www.philips.pl/sklep/c/wszystko-w-jednym/p/SCD293_00?_ref=ca-wtb&_refv=393f5dab-419a-4694-bd37-cbfaea172289

jeszcze zostanie kilka drobiazgów do torby do szpitala i z rzeczy do kąpieli ale to w pepco kupię :)

Ogólnie można trochę poszukać aby było ładnie fajnie i taniej :)

Zajrzałam wczoraj w mój zapas witamin i tak: witamina D, E, cynk, selen, B kompleks, priobiotyk...

A może jednak Fertilcare - wszystko w jednym?

Mam to i to, trzeba powoli po prostu wszystko zjeść, ale powoli, nie wszystko na raz. D zacznę brać po badaniu, chcę otrzymać wiarygodny wynik.

Danazol- ostatnią tabletkę wezmę w piątek rano, więc zamówiłam od razu inofem, powinien przyjść do tego czasu i od soboty zacznę pić. łudzę się, ze dzięki temu szybciej gospodarka hormonalna dojdzie szybciej do ładu po łykaniu przez 3 miesiące hormonu męskiego.

Także co, w przyszłym tygodniu chyba pora się wybrać na badania? Planuje tsh, ft3, ft4, anty tpo, anty tg, kwas foliowy, witamięD, alat i asat.

Wróciłam do picia siemia lnianego, wreszcie zmieliłam. Mam w ziarnach ostropest, ale jak go brać? Muszę poczytać. Miałam też pić kurkumę... Hmm... czuję, że jak nie zrobię sobie magazynku w pracy, to tego nie ogarnę. Jak wracam z pracy ciężko potem to wszystko wcisnąć. A może woda z kurkumą przed samym wyjściem z domu pół godziny po letroxie? A może jednak najpierw siemię lniane? No zwariować można, tyle tego jest.

No i woda, trzeba zacząć pić wodę, muszę koniecznie przypiąć karteczkę na lodówce i odhaczać ile ja wypijam.

No to nowe cele zaczynamy :D

Za równy tydzień stuknie mi 25. Jakoś mi się wydaje, że młodsza jednak jestem :P


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 stycznia 2018, 09:13

Po za tym chyba się starzeje. Albo dojrzewam? A może włącza mi się instynkt macierzyński?
Mam poczucie, że zwariowałabym na punkcie naszego dziecka. A na samą myśl tych małych stópek się rozpływam. Kiedyś się dziwiłam jak matki mogą być ześwirowane na punkcie swoich dzieci, a sama ich nie mam, a już wiem, że byłabym identyczna.
Czy na pewno ze mną wszystko w porządku?

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 24 stycznia 2018, 10:11

16tyg+5dni (42% za nami)

Dzieciak sie NAPRAWDE rusza! Dzis jak przebudzilam sie w nocy to czulam jak mi 'włazi' do 'wnętrza' brzucha. Musze do tych ruchow przywyknac, bo to takie dziwne uczucie. Jakies glupie mysli mnie nachodza, ze skoro tak sie wierci to moze nie jest mu dobrze tam w srodku?

Moj brzuch jest teraz na smiesznym etapie =D Jest na tyle maly, ze spokojnie moge go ukryc jesli zechce (pod swetrem, bluza, luzna koszulka). Ale jest tez na tyle widoczny, ze moge go uwidocznic (wystarczy obcisla koszulka, sweterek). Ale dodatkowo mi samej wydaje sie, ze sylwetka troche mi sie zmienia. Przybylo mi nie tylko w brzuchu (od przodu), ale tez w biodrach (na bokach). Przed ciążą bioder wlasciwie nie mialam (postura malego chlopca...). Twarz chyba tez mi przytyla. Pytalam meza, ale oczywiscie zaprzecza =D nie uslysze prawdy od niego...


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 stycznia 2018, 14:54

Ciąża rozpoczęta 19 lutego 2018

laira już wiemy, że chcemy ;-) 24 stycznia 2018, 11:26

29 dc, według ovu- 13dpo, wg mnie 9-10, jak przyjdzie @ to się okaże, dziś bladziutko. Myślę o kompleksowej diagnostyce- za badaniami na obecność wirusów, mutacji;/ wiem, że tak na serio to dopiero 2 ostatnie cykle były ładne i serduszka w złym momencie, wiec nie wiem jak to z ta nasza płodnoscią liczyć- generalnie za chwilę minie rok... mówią, by nie czekać z diagnozowaniem. Z temperaturą nie bede się oszukiwać - dziś spadek. Mam nadzije, ze nie bedzie większego. Baaardzo bym się zdziwiła jesli okres przyszedł by według owu - bo to oznaczałoby że serduszkowanie było w dzień owulacji ;/, wolę żeby owu się myliło - generalnie obie wersje sa złe- w wersji owu (bo dziś negatyw), w mojej wersji bo do serduszek za daleko.
Edit: generalnie wczoraj straszny smuteczek - pewnie progesteron spada, kupiłam sobie biżuteryjne gadziety w ccc bo była wyprzedaż, w sobotę balujemy... myślałam o solce, ale odpusciłam - liczyłam na dwie kreski... pójdę blada jak ściana. Cera raz lepiej raz gorzej- jak zjem troche czekolady to coś mi wyskakuje, ale generalnie znacznie lepiej. Mam jeszcze jednego sikańca, chciałabym się wstrzymać i nie robić go bez sensu, dać sobie ze dwa dni... i jak nie przyjdzie @ zrobić w sobotę... ale codziennie się zastanawiam jak nie zrobię testu, ze może powinnam. Dziś nam stawiaja prąd, na działce a ja się dziwię, bo w tym cyklu moje cycki nie mają mi nic do powiedzenia. Ani nie są wielkie i obolałe jak zwykle, ani sutki wrażliwe...


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 stycznia 2018, 11:31

.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2018, 15:05

czarna_ma Czas na Drugie 24 stycznia 2018, 17:51

24dc
Dzien do kitu...
Od wczoraj mam sprzeczke z moim M w sumie o pierdoly, ale nie umiemy się dogadać. Mam dość ostatnio zaczyna mnie przerastac ta pogoda te humory,samotnośc kiedy jest w pracy.. Brak z kim porozmawiać co ja mam robić... Kolejny zaraz weekend kiedy wyjedzie z pracy, jeszcze trochę i synek będzie miał urodzinki


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2018, 08:00

Kargo31 Brakuje tylko Ciebie... 25 stycznia 2018, 14:45

12 cs, 3 dc

Nowy cykl = nowe nadzieje?

U mnie na pewno nie.. Nowe niepewności, nowe smutki, nowy mętlik w głowie i poczucie, że nie wiem co dalej. Mimo, że nie minął kalendarzowy rok, to jednak już 12 cykl , taki jakby "rocznicowy".

Brak pomysłów co dalej, brak sił.


Wizyta u gin w okolicach 10 dc, zobaczymy czy coś rośnie i chce z nim pogadać co dalej... Znowu...

Boże co za życie... U nas to wiecznie pod górkę.
Iza poszła na adaptacje do żłobka. Tydzień chodziła po 2h. Na więcej się nie dało bo z rąk nie schodziła i za cholere nic nie jadła ani nie piła. Raz była 3h to twk mi się darła już z głodu, że trzymajcie mnie.
Po 5 dniach adaptacji dopadło ja takie choróbsko, że po nocach jeździliśmy na sor gdzie okazało się, że nie ma lekarza 🙆‍♀️ w kolejnym szpitalu po 2h i tak nie było pediatry, badań ani nic bo to nie sor. Odesłano nas że skierowaniem na oddział do pierwszego szpitala ale nie było pediatry. Wróciliśmy do domu. Po nocach robiliśmy inhalacje gsy młoda zaczynala mieć świszczący oddech. 4 noce nie spałam bo darła mi się na rękach. Już parę razy była chora ale czegoś takiego jeszcze nie przechodziliśmy. Normalnie darła się z bólu. Nie wiedzieliśmy co jej jest.
A to nałożyło się wszystko. Płuca, gardło, zielone gile, ropa z oczu szła ze nie było widać oka, wysoka gorączka. Do tego w końcu widać, że spuchły dziaska więc mamy kurwa jeszcze ząbkowanie 🙈 do pediatry dostałam się dopiero we wtorek. Wczensiej nie było szans nawet na wizyty prywatne. Na szczęście szmery w płucach nie wymagające hospitalizacji. Jak do piątku będzie poprawa to dobrze. Najgorsze dontego, że przestała jeść i pić. Latałam że strzykawka i podawałam wodę po łyku. Stres jakich mało.
Dziś 9 dzień chorowania. Jest lepiej, wczoraj już właśnie było. Pierwszy dzień bez gorączki. Noc stosunkowo spokojna. Wiadomo, że wybudza ją kaszel albo katar ale szybko daje się ululac.
To dziecko chyba mnie już nienawidzi. Matka lata za nią i tylko inhalacje, gile, leki, witaminy, masc, krople do oczu, syrop. Nie wiem jakim cudem ona jeszcze chce się do mnie wogole przytulić.
Mnie zmiotło we wtorek, 5 dni temu. Temperatura 39 st i nie mogłam zbic, gardło czerwone, małe ropne czopy. Czopy zdzierałam mechanicznie. W końcu też mi spadła gorączka ale poszło na krtań i od wczoraj nie mam głosu. Do tego dalej nie śpię bo teraz mnie męczy suchy kaszel.
Stary też już smarka. Ogólnie inhalator i odkurzacz z odciagaczką gili chodzi u nas cały czas.
W aptece przez te kilka dni zostawiliśmy 400 zł.
Co jeszcze? Pracę udało się przesunąć na 4 kwietnia. Mam 2 dni żeby ogarnąć też siebie. Oby ten głos mi wrócił bo dziś też jestem już bez gorączki.

Takze mówią, daj do żłobka, idź do pracy. Boże człowiek taki naiwny i myśli, że mu coś w życiu łatwo pójdzie ale nie... Bo dla takich osób jak ja to te najorkstrze sprawy gmatwają się tak, że wyrastają z nich problemy jak grzyby po deszczu.
Adaptacje w żłobku szlag trafił.
Stary ma od poniedziałku 2 zmiany więc będzie Ize że żłobka zabierał wcześniej. Ale już rodzi się kolejny problem bo auto z fotelikiem mamy jedno, które ja zabiorę do roboty. Nie mam tam innego dojazdu.
Autobus? Iza drąca i głodna w PKSie?
Nie wiem czy to przejdzie.

Na wiosnę zdrowia wszystkim życzę!
Trzymajcie za nas kciuki proszę! Przed nami napięty okres w życiu!

teverde Starania pomimo... Uda się? Uda! 24 stycznia 2018, 19:40

Nienawidzę badań. A jeszcze bardziej wyników, jeśli nie są idealne. Niby wszystko ok z żelazem (126,2 ug/dl, norma: 50-170), TSH też ok. (0,8 uIU/ml, norma: 0,35-4,94), mocz i krew generalnie dobre, oprócz podwyższonych PŁYTEK KRWI (418,1 tys/ul, norma: 150-400) i LIMFOCYTÓW (42%, norma: 20-40) i oczywiście pierwsze skojarzenie to rak. Niby wiem, że przesadzam, bo wydaje mi się, że może to też świadczyć o przebytej infekcji, ale i tak jakoś tak strasznie wyglądają wyniki zaznaczone na czerwono i do tego z wykrzyknikami. Do tego jeszcze za mały ciężar właściwy moczu, ale może to dlatego, że rano chciało mi się sikać na potęgę, pewnie za dużo wody wypiłam wieczorem. Mam nadzieję, że takie błahe tłumaczenie może być racjonalne. Idę z wynikami do lekarza w piątek i znając moje lekko hipochondryczne podejście do swojego zdrowia, cały czwartek i pół piątku będę w złym nastroju. Chociaż te normy są tylko tak trochę podwyższone.. Nie wiem, ale tematyki raka nienawidzę i jestem na nią bardzo wyczulona, bo za dużo się go w mojej rodzinie przewinęło. Jeszcze pozytywne badanie HPV w tamtym roku. HPV najgorszego sortu, pieprzony nr 16. I kilka innych. I tak jestem w szoku, że zdecydowałam się chodzić na cytologię co rok, a nie co pół. Oszczędzanie sobie stresów wydaje mi się ważniejsze w tym temacie niż tak bardzo dokładna kontrola.

Wkurzyłam się.

Kasiekkul Póki co wciąż jedna kreska... 24 stycznia 2018, 21:20

Shitt ... jak się wali to na całego. A co - ten rok jest straszny pechowy. Właśnie odebrałam telefon od rodziców kolegi mojego syna. Ponoć uszkodził rower ich syna w październiku... taaa... syn się nie przyznał - bał się, nie chciał nas martwić itd. Teraz oni chcą teraz kasę od nas - za naprawę i porysowaną ramę. I to nie mało - bagatela 550 zł - nawet nie wiem co robić... Jak doliczycie do tego aparat na zęby syna 2400 zł (pierwsza rata już w lutym), rachunek za wodę, który ostatnio przyszedł - 700 zł (relaks w wannie ma swoją cenę - okazuje się nie małą) i wyprawkę, którą nie zaczęłam to ja wiem, że za niedługo osiwieję i ogłoszę bankructwo! Serio! Co byście zrobiły na naszym miejscu? CZy mam zapłacić za szkody syna (serio kto kupuje dziecku rower za 2,5 tys. zł?!)


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 stycznia 2018, 21:23

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 24 stycznia 2018, 21:30

Wizyta umówiona.. Optymizm i dreszczyk emocji.. Znów jestem blisko..

chcebardzobycmama Nie poddam się. 24 stycznia 2018, 21:30

Bylismy wczoraj u Pano doktor bo Oskarek dostal kataru I troszke mi pokasluje. Oskarek wazy 6100 I mamy go ukladac duzo ba brzuszek bo robi mu sie plaska glowka z tylu. Mam nadzieje ze wszystko dojdzie do normy ,tak sie martwie. No I dostalismy skierowanie do okulistu z Oskarkiem bo mu oczko lzawi I robieje. Dzis bylismy u okulisty I okazalo sie ze zatkany kanalik lzowy,mamy robic masaz no I dostalismy antybiotyk.
Oskarwk nie lubi lezec na brzuszku ale obecnie udalo sie go uspac...tzn. uspala go grajaca maskotka i zasnal na brzuszku.
Inhalacje...strasznie sie kreci ale jakos dajemy rade ..za to odciaganie katarku straszny placz ..pewnie sasiedzi nas slysza

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 24 stycznia 2018, 21:57

Dzisiejsza beta po 48h o 160% wzrost.. Chyba dobrze.

Marlena Szukając motyla. 24 czerwca 2015, 18:08

Ciąża rozpoczęta 16 grudnia 2017

karolaEM W oczekiwaniu na nasz cud 25 stycznia 2018, 05:12

Witajcie dziewczyny. Te z Was, które czytały powyżej moją historię, wiedzą mniej więcej co i jak. Tak więc za ciekawie nie jest. Staramy się z mężem o maleństwo, ale bez skutku. Czasem myślę,że może muszę jakoś się z tym pogodzić i z tym żyć?Aczkolwiek z drugiej strony za bardzo tego pragnę, by się poddać. Próbowałam różnych sposobów by zajść w ciążę od suplementów po ziółka... codziennie modlę się o ten moment, kiedy zobaczę na teście upragnione dwie kreski i kiedy będę mogła mężowi w końcu powiedzieć długo wyczekiwane słowa " kochanie jestem w ciąży..." Czas pokaże...

15dc
Temperatura 36,86 (???!!!)
Rany jak mi smutno... śluz piękny, jest go pełno, rozciągliwy jak ta lala, jeszcze nigdy AŻ tak nie miałam... a mąż będzie dopiero jutro wieczorem...
Mam wielką nadzieje, że może komórka jajowa dożyje.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)