13cs 11dc
Jutro wybieram się na monitoring. Chciałabym, żeby już w tym dniu był pęcherzyk dominujący, żeby wszystko było tak jak powinno. Brałam 5 dni Clo, codziennie piłam siemię, jadłam migdały, morele, słonecznik, Ovarin, PregnePlus, teraz zaczęłam Wiesiołka. Chciałam, żeby 2018 był szcześliwym rokiem. A zaczął się fatalnie. Kolejni przyjaciele w ciąży, a mąż już deugi tydzień na L4, bo wraca depresja. Jak płodzić dziecko, gdy codziennie łkam po kilka godzin. Pytam, dlaczego ja? Dlaczego tyle muszę nieść na swoich barkach, a ledwo mam 26 lat. Czuję się na 40lat. Taka jestem zmęczona myśleniem otu i teraz i tym co będzie w przyszłości. Każdego dnia to muszę mieć siłę, żeby iść do pracy i zarabiać pieniądze, bo on panicznie boi się iść do swojej. Znów wróciły lęki. Właśnie jest u psychologa, a ja mam chwilkę dla siebie. Chciałabym się znów rozpłakać z bezradności. Tak właśnie się czuję - bezradna. Ile można dziękować Bogu, że to tylko depresja, niepłodność, a nie rak czy śmierć. Ale ile można codziennie płakać z bezradności?
16tyg+6dni
Wczoraj wieczorem sie przestraszylam. Zlapal mnie silny bol brzucha. Ciezko mi bylo powiedziec czy to macica, czy moze jakas kolka jelitowa. Bolalo naprawde mocno, nie moglam sie wyprostowac. Brzuch zrobil sie bardzo 'nadety' i twardy. Wzielam nospe a po chwili kolejna i polozylam sie. W koncu zasnelam i przeszlo, ale juz myslalam ze pojade na IP. Fakt, ze mogla to byc niestrawnosc (na obiad zjadlam zupe z grzybami i brukselke), ale stres i tak byl. W nocy ze strachem wstawalam na siku (balam sie skurczy albo krwawienia).
Poza tym odczuwam w brzuchu 'uklucia szpilka', ale to PODOBNO normalne? Dzis zaplanowalam sobie dzien lezenia, totalnego lenistwa i lekkiego jedzonka.
W ogole smieszne jest to, ze zawsze myslalam, ze ciąża nie boli. Ot, brzuch rosnie i tyle. Nie zgodze sie tym. Ciąża boli. Albo jakies klucia, albo jakies skurcze. Ja stale mam wrazenie, ze urosl mi garb na plecach - nie moge sie wyprostowac, bo wtedy czuje, ze brzuch 'ciągnie' (to moze byc tez skutek tego, ze wraz z zajsciem w ciaze przestalam cwiczyc, a przed cwiczylam naprawde sporo - moze ciału brakuje ruchu...). Ah, cycki tez bola, zwlaszcza wieczorami i w nocy podczas zmiany pozycji. Aaa a jak wstaje z lozka/z kanapy, to musze to robic powoli, bo jesli odnise sie nagle to od razu skurcz albo jakas kolka lapie. Wczesniej tak nie mialam a z lozka po prostu wyskakiwalam...
Na szczescie nie mam zaparc, ominely mnie tez wymioty - tyle pozytywow!
Mój stan ducha to istna równia pochyła, zmienia się wraz z dniami cyklu.. jest w tym jakiś sens. Teraz mam humor zaskakująco dobry. Czas po owulacji do wielkiego upadku czyli @ jest okropny i okrutny. Mój organizm w tym cyklu robi sobie ze mnie dodatkowo żarty. Przed wczoraj ból lewego jajnika, wczoraj ból prawego i jakieś kłucie w podbrzuszu, dzisiaj dalej mnie coś tam wierci.. Za przeproszeniem cycki jak balony od dwóch dni. Nawet Pan Mąż stwierdził, że 'som duuuże' z wymownym uśmiechem. I w dodatku od wczoraj czuje tam mokro, ale mokro jakbym miała okres. Zacznę się nakręcać i za tydzień będzie wielki płacz. Nawet zaczęłam temperaturę znowu mierzyć.. tak, tak wiem, miałam mieć focha na wykres. No, kobieta zmienną jest.
I śmieszy mnie jeszcze jedna rzecz, jak patrze na dziewczyny z mojego otoczenia które są w ciąży bo mi przykro (w takim sensie że ja nie jestem) a tutaj na ovu ciesze się jak szalona z każdej zielonej kropki, kibicuje, rano sprawdzam wykresy dziewczyn. Ja mam coś z głową.
Tymczasem idę dalej wkręcać sobie ciążę, może poczytam coś o urojonej? Lepiej szybciej się samemu zdiagnozować 
Powiadaj „chcesz rozbawić Pana Boga to opowiedz mu o swoich planach”....
No więc opowiedziałam:
Czekałam na męża (był solo na wizycie w klinice) i sobie obliczałam najbliższy cykl - właśnie dostałam @
Owulacja przypada na weekend
potem mąż jedzie na delegację i sobie wizualizowałam, że jak wróci to już będę mogła zrobić test i powiem mu że nam się udało… bo to takie deja vu sprzed 3 lat, kiedy wrócił z takiej samej delegacji, był luty i powiedziałam mu o jedynym pozytywnym teście jaki mi w życiu wyszedł…
No i tak sobie marzę, marzę, a tu mężulek wychodzi z kliniki z plikiem recept i mówi: Kochanie wyszły mi jakieś nieliczne, ale jednak bakterie i musimy zrobić antybiotykoterapię, więc w tym cyklu albo celibat albo gumki (nie lubię
) no i moje marzenia odpłynęły w siną dal 
Czuję wnerw, bo jakieś półtora roku temu m. robił posiew i wyszły też nieliczne ilości tej samej bakterii i NIKT żaden lekarz nie kazał tego leczyć, wszyscy, a było ich kilku, ignorowali, nie zwracali uwagi. Cholera, jak sobie pomyślę, że tyle czasu zmarnowaliśmy to mam ochotę tych konowałów pozwać za nienależyty wykonywanie zawodu. Kretyni, no kretyni do kwadratu, albo oni, albo my, że nie cisnęliśmy bardziej, ale zawsze jak coś sugeruję lekarzom, to mam wrażenie, że zaraz mnie wyrzucą z gabinetu, staram się ufać w ich znajomość tematu, a tu kolejny zonk !!!!! wrrrrrrr
Z własnego podwórka:
Mam za sobą pół cykl w którym w pierwszej fazie łykałam łącznie ok. 15 pigułek, a w drugiej żadnej. Cykl był trzecim cyklem 25 dniowym, faza lutealna była aż 13 dniowa, ostatnie były 10-11, więc chyba jednak gwałtowne odstawienie leków mi nie zaburzyło gospodarki hormonalnej, a jedyna zmiana jaką zaobserwowałam to większe krwawienie i skrzepy podczas @, chociaż to dziwne, bo przez ostatnie 3-4 cykle brałam Acard, a teraz nie.
Reasumując, czeka mnie cykl na pewno bezowocny, kolejny detoksykacyjny od leków i do tego z gumkami 
Czekam na światełko w tunelu, bo na razie tylko kłody pod nogi.
Jak sobie obliczyłam ile nas wyniosą badania zlecone obojgu przez dr z kliniki, to mi wychodzi tyle, że chyba się ucieszę jak się w półtora tys. zamkniemy 
Jak moje pierworodne dziecko skończy 18 lat to mu fakturę VAT wystawię i jeszcze podatek każę zapłacić za stres i straty psychiczne 
Plamienie w 20dc? Głupich nadziei czas start
W sumie przewidywana @ za 4-5 dni, a OF mówił, że jeśli plamienie jest blisko okresu to jest to okres, no ale jednak takie oszukiwanie się jest trochę nawet fajne 
Miałam dziś popić z kumpelą, ale jakoś się wykręcę.. Tak na wszelki wypadek.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2018, 11:17
24 CS 8 DC
Dawno mnie tu już nie było.
U mnie nic ciekawego się nie dzieje. Wszystko jak było tak jest.
Zauważyłam obserwując swoje ciało że od sterydu moje cykle się skróciły, a ostatni był bezowulacyjny. Do tego plamienia w 2 fazie czego nigdy nie miałam. więc obstawiam steryd.
Zaczęłam zmniejszać steryd aż myślę o jego całkowitym odstawieniu w ciągu 4 cykli.
Jak nic złego się nie zadzieje od lutego klinika i stymulacje. Daje 6 cykli. Jak to nie może koniec naturalnych starań. Bo nie mam zamiaru faszerować się sterydami i innymi badziewami , które nic nie pomagają tylko pogarszają.
Psychicznie czuję się dużo lepiej. Zaczynam układać dużo rzeczy, czyszczę bałagan w mózgu. Dobrze mi o robi.
Do tego śmierć kochanego dziadka, spowodowała że zmieniam myślenie. że szkoda czasu na płacz i użalanie się, bo nigdy nie wiadomo co nas czeka jutro.
Nie planuję za dużo, mało myślę, decyzje podejmuje w ostatniej chwili.
Ale wszystko wskazuje że mogę mieć dziecko ale tylko z pomocą IVF, naturalnie szans brak.
Tylko potrzebna kasa 
Kolejny wpis dzisiaj, ale pomyslalam, ze lepiej pisac wiecej niz mniej. Pozniej pamietnik bedzie pamiatka (jakos go przeniose na dysk - technicznie jeszcze do ogarniecia). Dzis troszke slabszy nastroj, pewnie przez ten wczorajszy stresik z bolem brzucha. Rozmawialam z moja mama przez telefon i troszke jej jeczalam, ze musze jutro wczesnie wstac (mam sprawe do zalatwienia na miescie o 8 rano) a teraz baaardzo ciezko jest mi zwlec sie z lozka (cos czego nigdy w zyciu nie mialam, zawsze bylam rannym ptaszkiem, na nogach o 6.30 nawet w niedziele). No i ona na to 'nie badz rozmemłana, nikomu sie nie chce, musisz sie zmusic' etc. Wkurzylam sie. Nie jestem rozmemłana! Ile razy mam mowic o mojej obowiazkowosci, zawsze-w-gotowosci, cale zycie przed-czasem na wszystkie spotkania, zawsze zorganizowana, zawsze poukladana. Raz w zyciu, bedac w ciazy, moge sobie pozwolic na ZWOLNIENIE tempa, ZAMULANIE jesli tylko mam na to ochote, ODMAWIANIE jesli nie mam na cos ochoty. I nikt mi nie bedzie mowil, ze jestem ROZMEMŁANA (co za okropne slowo). W kazdym razie wkurzylam sie i az sie poplakalam. Wiem, wiem, bez sensu, ale te hormony, same wiecie hehe. No ale pozniej polozylam sie na lozku z reka na brzuchu zeby zobaczyc, czy robal sie rusza. Ruszal sie. To bylo mile. Nie czulam sie samotnie w tym napadzie zlosci. Wkurw jakos przeszedl. Co by sie nie dzialo: jestem na i on (ona? ono?)!
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2018, 15:28
Jutro jedziemy z M. na posiew, mam nadzieję, że jego zastrzyki nie poszły na marne i pozbył się tej bakterii raz na zawsze.
Mam dzisiaj wolne i zaczęłam planować nasze wakacje. Marzę już o słońcu i górach. Tak tęsknię za Tatrami.
Bobas fika! Jednego dnia mniej, drugiego bardziej. Niesamowite! 
21dc
Temperatura ładnie rośnie, dziś 36,9
Cykl zapowiada się obiecująco , oby tak dalej.
Zrobiłam się ostatnio strasznie leniwa i już drugi tydzień z rzędu weekend zaczynam od czwartku heheh 
Mieliśmy z mężem w planach wyjazd do Zakopanego, ale ze wg na ferie zimowe właściwie wszystkie pensjonaty zarezerwowane..
ceny poszły do góry masakrycznie..chyba przeczekamy ten "boom feriowy" i pojedziemy np. na Walentynki 
Dziś 5dpo- czas jakby stoi w miejscu, ale to chyba normalne kiedy czekamy na testowanie 
Ależ mnie naszła ochota na jakieś pyszności, chyba poszukam przepisu na mega czekoladowe browny:D
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2018, 16:57
8dc a wczoraj już serduszkowaliśmy 
noo soorry ale do owulki to ja specjalnie czekać nie będę 
trzeba było przecież pozbyć się przestarzałych żołnierzyków żeby powstałe nówki silne sztuki 
Obudziła się we mnie nadzieja. Naprawdę.
Choćby dlatego, że w końcu mogliśmy ruszyć z miejsca.
Noł stres.
Ciekawe jak długo mój zapał i entuzjazm będzie mi towarzyszył.
jestem wykonczona.
wiecej slow po weekendzie mysle. wtedy tez przeczytam Wasze komentarz i bobuszuje po moich ulubionych pamietnikach.
chcialm sie tylko pochwalic, ze dzis na warsztatach bezpiecznego malucha wygralam szumiacego misia
bardzi sie ciesze. jeden element z wyprawki mniej. szczegolnie, ze moze corcia moze go nie polubic 
nagroda glowna to fotelik samochodowy, ale z tego piatego miejsca tez jestem zadowolona 
a oto, czym wygralam (trzeba bylo zglosic wiersz o kampanii zdrowy maluch).
moja wesola tworczosc
wiem, ze rymy nie sa idelane. ale KAMAN pracuje w ksiegowosci 
Kiedy będę już na świecie,
mamo zadbaj o swe dziecię!
Bezpieczeństwo to podstawa
i w tym warsztat Ci pomaga.
Pierwszą pomoc nieść już umiesz,
a czy jazdę też rozumiesz?
W foteliku bezpieczeństwa
frajda z jazdy jest największa!
Gdy się w podróż wybieramy,
czy to w taxi czy u mamy,
jest zasada najważniejsza:
jazda musi być naj-bez-piecz-niejsza!
Więc fotelik przypinamy,
i hyc pasy zapinamy!
W drogę gotów już jesteśmy,
w wir przygody się ponieśmy!
Gdy wysokość odpowiednia,
nawet drzemka jest mi przednia.
A gdy nuda wnet zawita,
to przez okno świat się wita.
Także mamo jedź spokojnie,
w foteliku jest upojnie!
25dc
Czy jest to możliwe, że będzie ten cykl bez owulacji? Hmm czuje się inaczej jak by była bolą uda, co prawda kiedyś tylko był takim objawem na ovu, teraz zaś wszystkie objawy mam... Temperatura coś skoczyła ale też dziwnie więc się okaże...kiedy starałam się o pierwsze dziecko jakoś nie miałam z tym tyle zmartwień chociaż byłam po poronieniu to i tak szybko poszło, a teraz mam wrażenie że będzie to trwało wiecznie...
Nie wiem jak to jest w Waszym życiu, ale w moim jak jedną dziurę załatam to pojawiają się nowe... I tak okazało się, że mamy OC dla dziecka tzn. szkody za rower zostaną zapłacone przez ubezpieczyciela. Uff... kamień z serca. A potem poszłam na wywiadówkę i różowo nie było. Co Wam będę pisać moje dziecko to leniuszek i uczyć mu się nie chce. Także taaa... mam wisielczy humor. Ale postanowiłam myśleć pozytywnie - przed nami dwa tygodnie ferii i wybierania wyprawki. Na tym się muszę skupić - wszyscy zdrowi, a problemy jakoś rozwiążemy. W końcu kto jak nie my. Dwóch pedagogów w domu (no ja nie pracuje w zawodzie, ale zawsze...) w końcu musi się udać wyjść na prostą.
Ciąża zakończona 23 stycznia 2018
Alicja przyszła na świat 23.01.2018 r. O godzinie 21:43. Po 16 godzinach walki ostatecznie skończyło się na CC.
Ala ważyła 4170g, mierzyła 57cm, dostała 10/10 punktów. Poród zaczął się naturalnie 2 dni po terminie skurczami. Jutro prawdopodobnie wychodzimy ze szpitala 
Jestem obolała i potwornie zmęczona, ale warto było
Nasza córeczka jest śliczna i bardzo grzeczna 
Pozdrawiam wszystkie osoby, które czytały ten pamiętnik i dziękuję za wsparcie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 stycznia 2018, 02:01
Bola mnie cycki... Ale tak bolą jak nigdy w tym czasie. Natura splatala mi figle, pokazała mi fige z makiem, śmiejąc się pod nosem, jakby chciała powiedzieć: hahaha a ty myślałaś, że tak od razu znajdziesz w ciążę, to popatrz co potrafię.
W tym cyklu nie wierzę, że była owulacja, temperatura jak u umarlego. Do tego tylko przez 3 dni śluz płodne i to w małych ilościach. Testy negatywne, jak wyszedł pozytywnie, to nie było wogole śluzu i już się nie pojawił, żaden płodny. Wtedy kiedy był szczyt śluzu to męża nie było. Próbowaliśmy tylko we wtorek, ale i tak bardzo wątpliwe, żeby cokolwiek se udało. Do tego zaczęły boleć mnie piersi, a dziś to Armagedon. Naczytalam, się że to pewnie przez za wysoka prolaktyne. W swoim kapowniczku zanotowałam juz badania, które chce zrobić i skontrolować. To nic, że wydam na nie majątek:p wolę wiedzieć za wczasu, gdyby miało być coś nie tak, po co mam czekać rok.
Jestem zawiedziona tym cyklem, wręcz wkurzona na matkę nature :p
Wzięłam właśnie ostatnią tabletkę. Teraz czekanie na @. Założę się, że przyjdzie 10 lutego jak mam mieć usg i wizytę 
Mąż mówi, że wg niego tabletki , które bierze dawają odwrotny skutek. Więc nie nastawiam się, że coś z tego będzie. Sama nie wiem czy lepiej, żeby je odstawił czy nie. Ciekawe co będzie jak dołoży do nich steryd.
Przybył okres. Nie wiedziałam ze można sie tak cieszyć z jego powodu. w życiu mnie tak nie bolało. przewiduje ze spoźnił się chorobą. Bo przez pare dni byłam konkretnie rozłożona. Umówiłam się na monitoring w klinice. 07. i 12 lutego. trzeba pchac tez wózek dalej. Funkcjonuje dzięki Ketonalowi. Chwała temu kto go opracował. moja Solpadeina sie skonczyła. musze zdecydowanie uzupełnić zapasy w domowej apteczce. PONAD TO WYNIKI PRZECIWCIAŁ JAJNIKA I PLAMNIKOWE SA UJEMNE! uf
Spadek temperatury do 35,97 czyli praktycznie najniższej w cyklu. Czeka mnie @ w 21dc?! To już przegięcie, może to "przeziębienie" które mnie męczy sieje większy zamęt w organizmie niż myślałam. Dobrze, że idę dziś do lekarza pogadać o wynikach krwi, ciekawe co mi powie.
Przy okazji chcę zapisać jedną obserwację, która mnie dziwi. W całym cyklu pomijając wyraźny skok temperatury po owulacji, zakres temperatur generalnie waha się w granicach 0,3-0,4°C, natomiast jeśli chodzi o wahania dobowe, to rozstrzał jest dużo większy. Mierzyłam temperaturę standardowo o 4:55 i wynosiła 35,97. Zasnęłam i ponownie sprawdziłam o 6:00 - 36,57 czyli różnica 0,6°C. Dziwne o_O
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 stycznia 2018, 09:29
Dziś wg OVU zaczynamy 2 trymestr ciąży!!!
Rzeczywiście zauważyłam trochę większy przypływ energii i rzadziej dokuczają mi mdłości.
Jedyne co mnie martwi to to ze waga cały czas na -6 kg i nie widzę żadnego brzuszka...
USG 1 Lutego !!! Bardzo bardzo bardzo się boje...
Tak bardzo chce by wszystko się nam teraz ułożyło pomyślnie.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.