17dc
Temp. 37
Temperatura rośnie jak szalooooona.
Czuje, że owulacja musiała być w połowie tygodnia. Nie wiem, bo pierwszy raz temp. sprawdziłam dopiero 14dc, bo przecież w tym cyklu miałam nie sprawdzać
:D 
Może jakiś wytrwały plemnik dotrwał od niedzieli do owulacji
Tak czy inaczej mąż wczoraj przyjechał na weekend i serduszkujemy i tak, tak na wszelki wypadek no i dla przyjemności oczywiście 
17dc
Temp. 37
Temperatura rośnie jak szalooooona.
Czuje, że owulacja musiała być w połowie tygodnia. Nie wiem, bo pierwszy raz temp. sprawdziłam dopiero 14dc, bo przecież w tym cyklu miałam nie sprawdzać
:D 
Może jakiś wytrwały plemnik dotrwał od niedzieli do owulacji
Tak czy inaczej mąż wczoraj przyjechał na weekend i serduszkujemy i tak, tak na wszelki wypadek no i dla przyjemności oczywiście 
Jego wyniki rewelacyjne, uff...
Biorę ten ciężar na siebie. Tak lepiej. Ja to jakoś udźwignę, On by się całkiem załamał...
Jedna niewiadoma już rozwiązana. Czas na kolejne.
Badałam teraz tylko krzywą glikemiczną. Na czczo 106, po 2 godz 101. Nie do końca mi się to podoba...
Progesteron 10,1 w 23 d.c. Z norm wynika, że ok. Ale nie wiem, nie znam się. Gin spojrzy, to powie.
Teraz nie-czekam na @. Jeśli przyjdzie, to kolejne badanie (FSH, LH, TSH, prolaktyna i estradiol). Jeśli nie, to... szczęście 
Okaże się za tydzień...
Jak już mówiłam czas płynie nie ubłagalnie. Za niedługo luty i moje 32 urodziny.
Przyjechała moja Mama więc spędziłyśmy trochę czasu razem, który płyną jeszcze szybciej niż zwykle.
Zaopatrzyła mnie w sokowirówkę żebyśmy dbali o siebie 
Mdłości ustały prawie całkowicie, ale pozostał problem z jedzeniem. Natomiast waga stoi nadal w tym samym miejscu c na ostatnim ważeniu, więc chyba jest dobrze.
Jutro jestem umówiona do lekarza na NFZ, żeby chociaż dał mi skierowanie na badania typu HIV, mocz itd. Zastanawiam się tylko czy przyznać się, że mam założoną już kartę ciąży. Bo jak powie się zapyta czemu mnie klinika nie kierowała na badania?
Ogólnie jestem spokojniejsza pod kątem rozmyślania o Dzieciaku. Oczywście nachodzą mnie myśli czy serduszko sobie bije z racji ustających objawów. Ale z drugiej strony może rzeczywiście ie muszę czuć się beznadziejnie przez całą ciążę. I oby tak było.
W piątek wizyta w klinice.
Dobrze robi mi też nie czytanie forum 
Po wczorajszej wizycie, maly wazy ok 2830g i ciąża donoszona, tyle czekalam na ten dzień. Lekarz powiedział że szyjka dojrzewa i juz przepuszcza opuszek palca.
po tym bafaniu zaczęly mi sie takie bóle, twardnienia brzucha i ucisk na szyjke, ze zastanawiam się jak dlugo jeszcze pociagniemy. Trochę w nocy spanikowalam, bylam sama w domu i nie dosc ze te bole to chyba odszedl mi fragment czopu sluzowego. Byl bez krwi, czyli moge tak jeszcze z 2 tygodnie pochodzic.
Ostatnie dni tylko bym spala i jadla kaloryczne rzeczy i slodycze, chyba zbieram energie na porod;-) przytylam 13,5 kg, mam nadzieję ze to juz koniec nabierania masy.
I kupilam dzis buty rozmiar 41, bo przez obrzeki przestalam sie miescic w moje 37-38. Masakra...mam nadzieję że po porodzie moje buty beda dobre;-)
Wracając do wypowiedz 101015
Za Twoją namową udałam się do psychologa. Byłam 3 krotnie. Byłam zadowolona z wizyty.
Kobitka była bardzo miła, przepytała mnie o wszystko. A wiadomo mi było lżej wygadając się.
Psycholog stwierdziła podobnie do mnie, ze 20% niepłodności są na tle głowy reszta to inne aspekty.
Stwierdziła że mnie nortuje to że mam zaburzoną immunologię, agresywną odporność. że znalazłam przyczynę niepowadzeń. że to jest dobre jak i złe. Złe dlatego że wiem co mi jest i że umysł wie że mam małe szanse, dobrze- że gdybym zaszła mam male szanse poronienia bo wiem jakie leki musze od razu brać. Bo w moich przypadkach choroby ciąże sa tylko do 10 tyg potem płód umiera.
A niestety na niektóre sprawy nie mamy wpływu. Dała mi 2 rozwiązania że może się udać jak i nie. Bo zna różne przypadki z takimi historiami. Jedyna cenna uwaga to taka aby żyć własnym życiem. Bo mi ucieknie między palcami.
ode mnie zależy w którą stronę pójdę.
I jest tak jak mówisz 101015 tu chce odpuścić, ale czasem chce zawalczyć, bo wiem robi swoje wiem że ze za rok 2 moja płodność spadnie drastycznie. Moje AMH tez nie jest wysokie. Więc to tez ma to na wpływ.
101015 i jeszcze jedno Ty nie badałaś immunologii, ty ją masz ok. Bo ciąża Ci sie utrzymuje. Ale jest wiele dziewczyn ktore stale miały poronienia i okazało się że miały wysokie NK złe cytokiny, dopóki to sie nie naprawi to za każdym razem taką osobą to samo czeka ten sam finał. Inna jest niepłodność psychiczna a inna immunologiczna.
Do tego nietolerancje w żywieniu- gluten, laktoza, IO, mutacje też swoje robią.
Tu też psychika nie odgrywa roli - lecz choroby. To samo zaznaczyła mi psycholog.
Psychologicznie mogę się odblokować, ale musze też odblokować choroby inaczej się nie uda.
Natomiast mąż do psychologa nie pójdzie, on sam wie jak sobie poradzić. I weź takiem mów.
A wpadłam sobie na pomysł, bo miałam iść na kontrolny monitoring do gina, zamiast tego zabiorę mojego do kina i na pizze
Będzie romantyczny weekend za tydzień. A po walentynkach kolejny weekend z kinem tym razem walentynkowy 
13 dpo 27 dc
Wiem, że się i tym razem nie udało. Obsikałam chyba z 5 testów i nic. A czego ja się mogłam spodziewać? Człowiek jest tak beznadziejnie głupi i naiwny, wierzy w cuda, które nigdy się nie zdarzą.
Coś jest z którymś z nas nie tak i nic i nikt tego nie zmieni. Poprostu to czuję. Może i mamy wszystko, mieszkanie, samochody, ale nie mamy najważniejszego.
Karolina wczoraj urodziła synka, prawdziwa kruszynka 2,2 kg ale maluszek jest zdrowiutki. Bardzo się cieszę, bo zasłużyli na takie szczęscie.
Znowu mi się łzy cisną na oczy, ale po co mam znowu płakać, to nic nie zmieni.
Mama ostatnio się wygadała przy tacie o naszych problemach... czuję, że będą dogadywanki...
Dobrze, że mam tyle urlopu, odpocznę od pracy wreszcie i porobię badania. Wszystkie jakie tylko się da. Żeby wyłapać możliwie najwięcej nieprawidłowości. Mam nadzieję, że znajdę nową pracę i będę mogła odejść z Kancelarii.
Za każdym razem jak gadam ze znajomymi, to okazuje się, że zarabiam najmniej i nie dostaje nic poza tym, ba, jeszcze muiałam sponsorować jazdy... Nie, tak nie będzie dalej. Po egzaminie już nie wrócę do pracy... Jak się uda zdać egzamin to super, ale ja nie, to ja nie mam zamiaru tam się męczyć za darmo.
Iza tylko błagam Cię, zrób to! Zdecydowanie !!!!!! Nic się nie zmieni, jeśli ja nie zacznę zmieniać.
Apropos zaczęliśmy biegać i robię już 3 km. To całkiem niezły wynik jak na mnie. Przez tyle czasu się nie ruszałam. Chciałabym włączyć jeszcze jakąś aktywność oprócz biegania. Poza tym zapisałam się na kurs szycia i mam nadzieję, że dużo się nauczę !
1 lutego mamy badanie nasienia, mam nadzieję, że wszystko wyjdzie dobrze.
-AMH
-LH i FSH
-homocysteina
-MUCHA -mówicie że najlepiej metodą PCR?
-helicobater pyroli
-kwas foliowy
-testosteron
pamiętać zeby wybrać wyniki od lekarza tarczycy i prolaktyny ! w ogóle najlepiej wszystkie
My znów tutaj
strach niedowierzenie i szczęście marzy nam się dziewczyna zobaczymy co to będzie tym razem jak na razie wszystko jest ok
i zgadzam się z tym, że każda ciąża inna. Ciągle mnie mdli non stop a jak już usiąde to już w ogóle co zjem to mnie mdli no ale ważne by wszystko było ok 
To był ciekawy dzień. Dwa dni temu zupełnie przypadkiem natknęłam się na badania przesiewowe nasienia organizowane przez klinikę niepłodności oddalona 15 min ode mnie. Dodatkowo był to dzień otwarty i bezpłatne konsultacje z doktorem. Zupełnie od pały zadzwoniłam tam wczoraj dowiedzieć się więcej. Okazało się że akurat jakaś pani odwołała badania męża i zwolnilo się jedno miejsce, zapisałam więc męża na badanie nasienia i nas na konsultacje.
Mąż się stresowal, widać to było po nim choć starał się zachować zimną krew. Sama w głębi duszy się denerwowalam za niego ale starałam się nie pokazywać tego po sobie, żeby to nie nakręcac. Spytacie dlaczego, a no bo nic przyjemnego zamknąć się w pokoiku i zrobić robotę wiedząc że ma się określony czas, a w kolejce czeka już następny pacjent. Wiem jak wielka presję musi czuć. Obawiałam się, że nie da rady. Ale powiedziałam mu, że to nic takiego, że to zwykle badanie, jeśli się nie uda to trudno. Pójdziemy tam po większym okresie wstrzemięźliwości i będzie łatwiej. Ale okazało się, że wszystko było ok a mąż odwalił dobra robote:) Po godzinie dostaliśmy wyniki i poszliśmy do gabinetu od razu bez czekania. I co się okazało... mąż ma stwierdzoną za mała ruchliwość plemniczkow. Niby nie wiele, procentowo wyszło 29, a powinno być 32. Doktor powiedział, że mała szansa na zapłodnienie z takimi plemnikami i musi zmienić tryb życia...sport, suplementy bogate w cynk itd ale że da się podnieść parametry nasienia. No ale nie za wiele mam powiedział, ani jak to zrobić, ani jaka jest realna szansa, że sport pomoże. Zostawił nas z niewiadomą. Co do mnie to wypytalam to o sens robienia badania amh i dobrze, że to o to zapytałam, bo wydalabym nie potrzebnie 170zl. Narazie powiedział że w zupełności wystarczy wymaz bakteriologizny i Fsh, LH, prolaktyna. Powiedział też, że muszę uregulować miesiączki i stwierdził że być może mam niedobór progesteronu, a bolsene piersi przed okresem to może być właśnie objaw.Z resztą nawet teraz jestem niby 2 tygodnie do okresu a cycki mnie bolą niemiłosiernie. No Więc, jak tylko @ się pojawi to biegnę na badania. A po @ na wymaz.
Pomimo, że ta konsultacja była takie pitu pitu i wiadomo, jak nie jesteś pacjentem doktora, jestes pierwszy raz to będzie nas traktował poważnie i nie będzie nam ustalal planów leczenia,niemniej jednak nie żałuję, że poszliśmy na to spotkanie. Warto było rozwiać pewnie wątpliwości i nie wydawać majątku na zbędne badania.
Co do samego badania nasienia, to nie bylo w nim oceny nieprawidłowych plemników. Przynajmniej tyle zauważyłam, że pełny seminogram takie informacje posiada. Ale ilość plemniczkow w ekajulacie jest wysoka, tylko ta ruchliwość... cóż mezus będzie musiał zadbać o ruch, bo zaległ na kanapie już długi czas. Ja też, zacznę ćwiczyć narazie może tylko w domu, będzie ciężko zacząć z moim lenistwem.
Mąż wogol podlamal się tymi parametrami... A niby nie są takie zle, ale pewnie myślał, że problem niepłodności tyczy się tylko kobiet, a on jest jak grecki bog:p A tu zonk. Moja zalegajaca na kanapie nieruchomość:p
Te badania musiały być dla niego strasznie męczące, bo ... zasnął jak dziecko a od zamartwiania rozbolala to głowa.
Dziś będzie to wieczór relaksu i żadnego już namawiania na oddawanie plemniczkow ani mi ani lekarzowi. Był dzielny. Niech odpoczywa a potem sport:) Dobrze, że wpadają znajomi nie będziemy już o tym myśleć ciągle. A ja mam zamiar napic się cydru:p albo winka... dawno nie piłam:) Najważniejsze to nie dac się zwariować! I na tym zakończę
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2018, 16:43
Dawno mnie tu nie było. ZAlsmalam się. Mojego siostra urodziła a ja nie mogę byc w ciąży. I co gorsza cały czas odwlekam odwiedziny. Chce probowac mój niby tez ale chyba ma mnie dosc. Chandra jesienna chyba daje w kość.
Mąż, znajomi mówią musisz mieć nadzieję, że kiedyś się uda... taaaaa. Jeszcze do wczoraj byłam pełna nadziei. Myślałam w tym cyklu jest inaczej może jednak się udało. Cichutko miałam nadzieję do dzisiejszego poranka. Piersi zaczęły mnie boleć więc już wiem, że głupia @ nadchodzi. Daję jej tydzień i przyjdzie. Szczerze znów zrobiło mi się przykro i smutno. Popłakałam sobie bo tyle mogę. Na początku miałam powera ale z każdym nieudanym cyklem power gdzieś znika.
Zapisałam się na wizytę do nowego gina jak on mi nie pomoże to już chyba się załamie. Jedynie to jeszcze trzyma mnie przy nadziei.
Dawno mnie tu nie było bo w zasadzie w kwestii staraniowej bez zmian.Moj mąż w dalszym ciągu nie przyjmuje do wiadomości AZ.Wszystko tak strasznie się pokrecilo przez tego wirusa że nadziei brak.Ja w naszym domu w Pl A mąż w Londynie.Udalo nam się być razem na święta.A teraz?Nic nie można zaplanować.Niestety po powrocie do Uk i skończeniu izolacji zaczęły się objawy covid.Test wyszedł pozytywny i niestety nie jest to łagodny przebieg.Juz prawie 2 tygodnie z temp. ponad 39,5 i do tego masa innych objawów.Konca nie widać tej choroby.W obecnej sytuacji wszystko inne zostało odłożone gdzieś w przyszłość.....Szkoda słów.
Hej kochane. Trochę miałam przerwę od pisania ale najzwyczajniej w świecie nie miałam czasu. Co u mnie?...
po 1 urządzanie naszego mieszkania pochłonęło nas całkowicie. Mój B robi wszystko sam więc trochę czasu na to wszystko schodzi. Aktualnie mój Teść kafelkuje nam łazienkę, na projekt której czekaliśmy tydzień a miało być 4 dni -.- . Poza tym to zalała nas sąsiadka, podwiesilismy sufit w łazience a tu nagle płyta mokra jak gnój, mało tego lało się też z przedpokoju i w naszej sypialni także staliśmy z robotą jakiś tydzień. Własnie jestem w trakcie projektowania kuchni, chodzimy po stolarzach i wybieramy wyceniamy i mierzymy, terminy są okropnieee długie bo az na marzec kwiecieć aa my w lutym chcemy się wprowadzić no aaaale damy radę
mam nadzieję.
po 2. Obawiam się, że jednak mogę mieć PCOS
i brak owulacji. W poprzednim poście pisałam wam, że robię testy no i robiłam ponad tydzień, wychodziły mi dwie kreski ale nie były jednakowo mocne, czyli wychodzi na to, że owulacji nie było..nie wiem czy nie za pozno je robie, zazwyczaj jest to godzina 21 i pózniej moze to jest za pozno? Ogólnie moja @ jest dziwna.. trwa jeden dzień potem mam dzień przerwy i znowu wraca jak ja to mówie "ostatnie podrygi" czyli ból brzucha jak 1 dnia i dużo krwi przez jakąs godzinę moze dwie. Boję się, że te miesiączki skąpe i z bardzo dużymi boleściami mogą być objawem tego, że nie mam owulki
Luteina też nie pomogła, miała mi skrócić cykle i wyregulowac a znowu się spozniał i robił niepotrzebne nadzieje.. mam zamimar wybrać się do lekarza w lutym zobaczymy co na to powie.
Ogólnie to zepsuł mi się telefon i szlag trafił moją aplikację i wszystkie notatki w niej, takze nie wiem jaki teraz mam dzień cyklu może z 4 5? Mamy również kryzys w naszym związku, nie bez kozery taki remont nazywa się "wykończeniówka" mam nadzieję, ze to przetrwamy, w końcu w lutym mija nam 6 rocznica związku więc takie rzeczy powinny nam nie sprawić problemu.
A nie wiem czy wam mowiłam, ale chyba tak ,że moja rodzina się powiększa... Moja przyrodnia siostra jest w ciązy - dziewczynka - siostra mojego narzeczonego też jest w ciązy i też będzie dziewczynka i uwaga najlepsze... MOJA MAMA jest w ciąży - ale nie wiadomo co będzie, także mam wrażenie, że siedzę w takiej szklanej kuli i ta ciąża mnie omija szerokim łukiem... mam nadzieję, że i mnie kiedyś spotka to szczęście. A co u was?? podczytuje wasze pamiętniki nota bene moje ulubione niektóre i widzę, że dobrze i oby tak zostało, mam nadzieję, że w tym roku znajdziemy się po drugiej stronie fioletowej mocy!!!! Całuję was. 
jest 6.30 w niedzielę a ja siedzę i sie trzęse..

Czy Wy też widzicie tam druga kreske?
Co ja mam robić.. mam powiedzieć mężowi? To cień cienia, dopiero 11dpo.. nie chce widzieć znowu tych błyszczących oczu a później łez..
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia 2018, 06:38
To już 7 dzień jak bolą mnie piersi. No nigdy tak długo mnie nie bolały, chyba@ przyjdzie wcześniej. Jutro idę do ginekologa. Pierwszy lepszy wolny. Nie będę się zbytnio nad tym teraz zastanawiać, ma mi tylko zrobić wymaz i zlecić badania hormonów. Przy okazji powiem mu o tych cyckach i rozregulowanych cyklach.
Wczoraj mąż wciąż był nie w sosie, spina się tymi wynikami nasienia, że aż musiałam go opierdzielic. Ja nie wierzę w to, że jest niby tak źle, to tylko brak min 6% ruchliwosci przy liczbie 58 mln /ml plemnikow... No jeronie zawsze jest szansa, że te 45 % doturla się jakoś do tego jajeczka
ale mąż już spina ogólna, tak, że powiedział, że już nie tknie nawet piwa:p z tym, że mnie też nie pozwala.... A ja nie chce się spinac!!! Do stu piorunow, to jak nie znajdę w ciążę przez kolejny rok, to mam nigdy się wina nie napić? Bo to już moja wina będzie jak kolejny raz się nie uda?
Wkurzylam sie ale już chyba na tego lekarza, który tak skomentował te wyniki. W ogóle, co ja sobie nawkrecalam... jeden cykl nie przekreśla wszystkiego, a ja już w głowie mam obawy o pcos, prolaktyne za wysoka. Aaaaaa olac to!!!
Poczytałam sobie parę pamiętników, fajnie jak przebrne przez sto wpisów a na koncu ta cudna ramka "ciaza rozpoczeta"
To jak czytanie książki a na końcu jest happy end:) Nie mogę się doczekać, aż ją taka informacje kiedyś tu wstawię
Odkryłam przyjemność z opisywania swoich obserwacji i emocji. Doszłam też do wniosku, że nikt mnie tak nie zrozumie jak użytkowniczki tego portalu.
Rozmawiałam ostatnio z przyjaciolka, mamy ostatnio mało kontaktu odkąd wyszła za mąż. Rzadko kiedy spotykamy się we 2. Zwykle taszczy że soba meza jak ma do mnie wpaść. Powiedziałam, jej o naszych staraniach, ale mam też wrażenie, że podchodzi do tego sceptycznie. Jakby się nie spodziewała, że mój mąż będzie miał takie poważne podejście do sprawy. Generalnie wiem, też że ona też by chciała dziecko, ale ma właśnie problemy z prolaktyna. Wiem, że też bardzo tego pragnie, chociaż nie chce się do tego przyznać, ale widzę to po niej. Zastanawiałam, się też jakbym ja zareagowała, gdyby ona zaszła pierwsza... i chyba byłoby mi przykro, chociaż bardzo ja cenię i szanuję, ale po prostu zwyczajnie byłoby mi przykro, tak jak wtedy gdy po 1,5 roku związku oznajmiła mi że się zareczyla, a slub już zaplanowany na następny rok, już wszystko ustalone... podczas gdy ja byłam z 9 lat z teraz już obecnym mężem, a mój chłop nie wykazywał żadnej inicjatywy... po tej informacji wtedy się po cichu poplakalam. Mam nadzieje, ze teraz pójdzie sprawniej 
13cs 14dc

Wczoraj było ❤. Po dłuższej przerwie, więc nie sądzę, aby plemniki były dobrej jakości. Za to jak seks jest rzadziej, to potem jest mega mega super 
Wczoraj test owu pokazał bladą drugą kreskę, zobaczymy dzisiaj
Może jak jutro jeszcze będzie pęcherzyk na monitoringu, to dostanę coś na pęknięcie dla pewności.
Dzisiaj byliśmy w kościele męża i zapaliliśmy świeczkę w intencji naszego przyszłego maluszka. Może kiedyś nasze prośby zostaną wysłuchane...
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia 2018, 12:51
Gapię się w mój wykres jakbym chciała go zaczarować. Temperatura skoczyła. Poza tym NIGDY nie miałam plamień w trakcie cyklu. Po plamieniu ten spadek temperatury i ponowny jej wzrost. Ja cię kręcę. Wiedziałam, że znów będę kreatywna, ale to już przesada. I te dziwne chwilowe bóle brzucha, takie do niczego nie podobne. Ani typowo żołądkowo-jelitowe, ani typowo babskie bóle. Ciekawe co termometr pokaże jutro..

Poza tym jutro jedziemy zbadać nasionka męża. Mam nadzieję, że na marne, ale nie mogę teraz zrezygnować z badania, bo zapyta czemu, a obiecałam sobie, że jeśli kiedykolwiek przyjdzie mi mówić, że jestem w ciąży, to tylko kiedy będę tego pewna na 100%. Poza tym chciałabym mieć chwilę tylko dla siebie, żeby nikt nie wiedział, tylko ja. Może to trochę egoistyczne? Nie mogę się doczekać aż będę mogła powiedzieć do swojego odbicia w lustrze "jesteś w ciąży". Kiedyś to powiem.
33 dc żeby było, bo pamięć zawodna. W piątek 26.01 wydawało mi się, że widzę bladość na teście. W sobotę pojechałam do lab. Beta 16,9 - wg ovufriend 17 dpo, wg mnie 12-13dpo. W piątek podobne przelewanie w brzuchu jak dziś, wczoraj pobolewało, kawy dziś tylko troszeczkę - pół filiżanki. Jutro musi być beta min 27. No i dwa rozważania: udo się, albo się nie udo.
edit
Nowy wpis do pamietnika
29.01.2018
34dc
ponieważ po zanotowaniu pozytywnego wyniku bety 27.01 nie mogę zobić nowego wpisu w pamiętniku (wysyłam mnie na fioletowa stronę), a juz dziś wiem, ze beta spada 14,5 muszę pisać w notatniku. Mam madzieję, że ud ami się to potem wkleić, ponieważ chciałąbym mieć to gdzieś napisane. Przez dwa dni byłam w ciąży, podejrzewam, że biochemicznej, albo jakiejś nieprawidłowej genetycznie, w 16dpo beta 16,9 (bardzo blady, ale jednak pozytywny test wykrywający wczesną ciąże- pokazał coś już przy takim stężeniu we krwi). Dwa dni wczesniej pepino tez bardzo blade- bylam pewna, ze to błąd testu - jak się okazuje beta prawdę Ci powie. Szkoda, ze ak drogo... ale to swoją drogą... Progesteron 5 dni po tej spodziewanej owu miałam 12,71. Powiem Wam, że czułam, ze to ciąża. Może nie bardzo fizycznie, ale psychicznie. Mówiłam "my" zamiast "ja". Mówiłam do tego dziecka - czułam, że to on. "mamusia teraz..." no i tak dalej. Jeszcze zanim zrobiłam betę. Czułam też, że je tracę. Przez chwilę tu było. Nie tęsknię - cieszę się, że wiem, ze mamy szansę. Za mała beta jak na to, żeby iało być dobrze. Lepiej w takiej sytuacji, że wczesniej niż póżniej. Już w drugim miesiącu picia ziół, była ciąza. Teraz sie zastanawiam, czy nie było jej wcześniej - kiedy to mi się wydawały bladziochy a testach. Drugiego dnia znikały - więc do lab nie jechałam.
Były też symptomy fizyczne:
* pierwszy raz od dwóch lat pojawił się u mnie katar - teraz mija - był taki, ze nie mogłam się wydmuchać. Nawet uszy miałąm stale "przytkane" i nie szło ich odetkać.
* po owulacji moje piersi nic (mięciutkie jak nigdy)- dopiero 14 dpo poczułam wrażliwe sutki, jak na nie patrzyłam to dookoła były takie sinawe, teraz twardnieją. Ponieważ miałam pewne wątpliwości nie chciałam szybko mówić M. ale dobrze, ze tak wyszło, że w końcu wiedział. Czułby się źle gdybym mu po fakcie powiedziałą. Nie napalaliśmy się. Od razu mu powiedziłam, żeby nie cieszyć się na zapas. Musze coś zrobić z jego morfo - bo wydaje mi się, że w tym twki problem. Zobaczymy też jak moja homocysteina - 12,20 (norma do 13,90) zaaplikuje sobie chyba metafolian. No i muszę poczytać trochę nt. poronień. Chociaż tak tego nie odbieram - "pierwsze śliwki robaczywki", na ale wolę, żeby to się nie powtórzyło. Czekam na okres - dziś lekko brązowy śluzik - zawsze u mnie dzień, dwa przed @. Robie więc VAGOSAN i jutro mam nadzieję na krwekę. Lekko boli po lewej stronie. Do gina możę pójdę w śr/czw- bo jutro mogę iść owszem prywatnie - ale skazuje mnie jak zwykle, zeby mi powiedzię cto co dziś przez tel -"ooo no to niepowodzenie". teraz mnie zastanawia jedna rzecz. Rytuał, który jakiś czas temu urządziłam. Potem się wkurzyłam i spaliłam te akcesoria. CHyba, go powtórzę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2018, 21:53
6t4d 
Za 2 dni pierwsze usg. Oby bylo pieknie bijace serducho!
Objawy troche dokuczaja - ciagle bym spala, nudnosci nie odpuszczaja od rana do poznego popoludnia, czyli wlasciwie caly dzien w pracy.., do tego bol piersi i brzucha. Plus wzdecie. Ale wiecie co..?
kocham te objawy, bo to oznacza, ze mam swoja kochana fasolke przy sobie!! Tego wam zycze dziewczyny!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.