Mamy 6 tydzień.
Wizyta jak się nie zmieni nic to we wtorek za tydzień. Mam nadzieję, że będzie juz 
Mdłości, mdłości i jeszcze razie mdłości.
Tyle bym miała do powiedzenia o swoim stanie 
20dc
Pakiet DNA przyszedł. Cieszę się jak dziecko z zabawki. Serio serio. Czuję się spokojniejsza 
Także do dzieła.
Nawet nie wiem co wolę..
prawidłowe wyniki i myśleć dalej czy nieprawidłowe i podejrzewać, że przyczyniło się to do poronienia..
Za mniej więcej 9-10dni miesiączka, także niedługo rozpoczniemy urojone objawy urojonej ciąży 
CZAS START 
Ciąża zakończona 6 lutego 2018
Wizyta.. Doktor jak zawsze przemiły.. Chwila ogarnięcia sytuacji, który dzień cyklu, co i jak.. Badanie, doktor mówi, że wszystko jest ok.. Ja widziałam na ekranie coś jakby pęcherzyk.. Ale nie panikuje, mam nadzieję że tym razem nie będzie żadnych pęcherzyków/torbielek i innych paskudztw.. Doktor mówi, że wszystko jest tak ładnie to dlaczego nie zgodzę w ciążę.. Ja mu na to, że nie wiem, ale martwi mnie że to mutacja miesza.. I on że dołożymy jeszcze więcej niemetylowanej formy kwasu foliowego (actifolin) i clexane.. Bardzo mnie to cieszy.. Teraz czuje się zdecydowanie spokojnej i pewniej.. Niedługo kontrola i decyzja czy nadaje się do transferu
Tak poza tym to jestem dziwnie nieogarnięta i jeszcze żadnej tabletki nie wzięłam na czas..
Jestem po wizycie u immunologa. Przejrzał jeszcze raz wszystkie moje wyniki, te stare i te nowe. Stwierdził, że mój organizm jest delikatnie agresywny, ale nie jest źle. Immunosupresja przestała działać i moje wyniki są w zasadzie takie same, jak przed nią. Ważne, że nie jest gorzej. Wyższe NK mogą być związane z tym, że nie badałam ich w połowie fazy lutealnej, ale raptem 2 dni po owulacji.
Jakie konkluzje? A takie, że już nie wiadomo o co chodzi... Mam podejść do krio tylko z intralipidem 2x w cyklu z transferem + 10 mg encortonu od początku cyklu + accofil domacicznie raz około 5 dni przed krio. To wszystko. Nie ma sensu więcej. Jeśli zaskoczy beta choć na chwilkę, to zbadać allo MLR. Jeśli nic nie zaskoczy, to z tym samym schematem podejść do kolejnego krio.
Dr Pasnik uważa również, jak mój ginekolog z kliniki, żebym nie podchodziła na cyklu sztucznym skoro nie ma problemu z owulacją.
Ciche dni z mężem trwają nadal. Wczoraj zadzwoniłam do niego z pracy, chcąc wyjaśnić nieporozumienia zaistniałe między nami. Nie okazywał chęci pogodzenia się, wyrzucił z siebie resztki tego co leżało mu na sercu, po czym dodał krótkie "nara". Nigdy do tej pory nasze kłótnie nie trwały aż tak długo, zawsze dochodziliśmy do porozumienia, potrafiliśmy skupić się na kompromisie. Teraz tak nie jest. Jest oziębły, obojętny, traktuje mnie jak powietrze. Nie chcę po raz kolejny się przed nim korzyć, pokazywać, że bez względu a to jak się zachowuje i tak mu ulegnę... ale chcę by było normalnie. Ale czy może być normalnie w małżeństwie, w którym nie ma dzieci? Przecież to się wyklucza, zaprzecza istnieniu małżeństwa. Przed Bogiem przysięgaliśmy, że przyjmiemy potomstwo, którym nas Bóg obdarzy, gdzie więc ono jest? To nie jest normalne... Nic więc dziwnego, że zaczyna się między nami psuć. Dzieci scalają związek. My ich nie mamy, a w zamian mam ciągłe poczucie winy, do tego dochodzą myśli, że jestem dla męża ciężarem, że go nie uszczęśliwiam.
Nie pomagają zdjęcia noworodków z rodziny, przesyłane przez szczęśliwych rodziców w dobrej wierze... A ja patrząc na te różowiutkie skarbeczki, czuję jak serce rozbija się na milion drobnych kawałków, przez skrywaną miłość, która chciałaby wreszcie się zmaterializować.
To dziwne uczucie kochać kogoś kogo się nie zna, kogo się nie widziało, kochać kogoś kto jeszcze nawet nie istnieje... A czy będzie istnieć?
Ciche dni z mężem trwają nadal. Wczoraj zadzwoniłam do niego z pracy, chcąc wyjaśnić nieporozumienia zaistniałe między nami. Nie okazywał chęci pogodzenia się, wyrzucił z siebie resztki tego co leżało mu na sercu, po czym dodał krótkie "nara". Nigdy do tej pory nasze kłótnie nie trwały aż tak długo, zawsze dochodziliśmy do porozumienia, potrafiliśmy skupić się na kompromisie. Teraz tak nie jest. Jest oziębły, obojętny, traktuje mnie jak powietrze. Nie chcę po raz kolejny się przed nim korzyć, pokazywać, że bez względu a to jak się zachowuje i tak mu ulegnę... ale chcę by było normalnie. Ale czy może być normalnie w małżeństwie, w którym nie ma dzieci? Przecież to się wyklucza, zaprzecza istnieniu małżeństwa. Przed Bogiem przysięgaliśmy, że przyjmiemy potomstwo, którym nas Bóg obdarzy, gdzie więc ono jest? To nie jest normalne... Nic więc dziwnego, że zaczyna się między nami psuć. Dzieci scalają związek. My ich nie mamy, a w zamian mam ciągłe poczucie winy, do tego dochodzą myśli, że jestem dla męża ciężarem, że go nie uszczęśliwiam.
Nie pomagają zdjęcia noworodków z rodziny, przesyłane przez szczęśliwych rodziców w dobrej wierze... A ja patrząc na te różowiutkie skarbeczki, czuję jak serce rozbija się na milion drobnych kawałków, przez skrywaną miłość, która chciałaby wreszcie się zmaterializować.
To dziwne uczucie kochać kogoś kogo się nie zna, kogo się nie widziało, kochać kogoś kto jeszcze nawet nie istnieje... A czy będzie istnieć?
Dzieje się. 8 dzień cyklu. 7 dzień stymulacji Fostimonem. Dzisiaj dochodzi Orgalutran. Pierwszy monitoring za mną. Na lewym jajniku z endomendą 11 pęcherzyków, na prawym coś koło 6. Gin zadowolony. Był w wyjątkowo dobrym humorze. Do tej pory miałam go za mruka, a dzisiaj nawet sobie ze mną żartował. Najwyraźniej in vitro go nakręca. Dla mnie się liczy, żeby był skuteczny. Chodziłam już do takich, co rzygali tęczą i obiecywali gruszki na wierzbie, a nic z tego nie wyszło, poza monetami z portfela. W poniedziałek najprawdopodobniej punkcja. Na razie jestem dobrej myśli. Wszystkie dotychczasowe przeciwności mamy pod kontrolą, więc jest nadzieja. Proszę o kciuki.
troszeczke mnie nie bylo. jakies strasznie zajete dni ostatnio mam.
do tego niestety wypadla mi stara plomba w zebie. i okazalo sie, ze leczenie kanalowe jest konieczne.... moja dentystka mowi, ze z dwojga zlego dobrze, ze nie padlo na pierwszy trymestr, koncowke trzeciego lub karmienie piersia. tak czy siak pracowala na polowie dawki znieczulenia...wiec mozecie sobie wyobrazic
opcja bylo dostrzykiwanie znieczulenia prosto w miazge zeba. na szczescie sie obylo. dalam rade. nastepna wizyta za 2 tyg.
dzis bylam u mojego gina na wizycie. wszystko ok. musze umowic sie na USG tyg 28-32
juz nie moge sie doczekac podgladania.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lutego 2018, 20:45
Te moje wpisy ostatnio są takie szalone, ale to wszystko wina tego, że szukam i szukam.... dziury w całym 
Nie wiem co przyniesie nam los, co przyniosą nam dalsze badania, leczenie, czy się podejmiemy tego, ile nas to będzie kosztowało.. Póki co to w tym miesiącu wydaliśmy 380 zl na badania...do tego jeszcze dojdzie wizyta u gina, jak się zmaknięmy w 1000 zł to będzie dobrze... Ja wiem, że to żadne pieniądze, ale możnaby za to zrobić pokoik dla dziecka.
Myślę czym by tu głowę zająć... Nie wiem czym. Powinnam nauką, ale różnie wychodzi.
Chciałabym coś w swojej głowie zmienić. Zmienić tak, żeby te starania nie były sensem mojego życia... żeby codziennie o tym nie myśleć. Dlatego postanowiłam się trochę wycofać z forum.
Ostatnio mnie to trochę dobija, że wszystkim się udaje, a nam nie. Że wszystkim udaje się szybciej niż nam... My już 19 cs a komuś udaje się w 12, 13, 14, 10? Nam się nie udało ani razu, ani razu nie widziałam prawdziwej kreski na teście ciążowym.
Mam prawie 27 lat, niestety ale muszę coś zmienić w życiu. Coś napewno. Tylko co ? Pracę ? Sposób myślenia, podejście do świata? Sama nie wiem... Jest mi ciężko żyć z tym lękiem, że nigdy ale to przenigdy nie utulę własnego dziecka... Bo to jest lęk, cholerny lęk. Wydawało mi się, że to przez moje stresy, pracę, zbytnie przejmowanie się, że nie wychodzi... a tu powoli zaczynamy odkrywać, że coś jest trochę nie tak ze mną, a trochę nie tak z emkiem... Boję się, że nie uda się poprawić morfologii, bo nikt nam tego nie zagwarantuje, nikt nie powie co trzeba zrobić, żeby na 100 % się udało. U mnie też coś niedomaga, progesteron, jakieś hormony, do końca sama nie wiem, to tylko przypuszczenia... Nikt niestety na moje pytania nie odpowiadał do tej pory z takim zaangażowaniem jakiego bym oczekiwała. Nikt nam nie pomoże... Dobrze ktoś zatytuował książkę "Samotność w niepłodności", bo to faktycznie jest samotność. Jesteśmy w tym razem, ale wiem, że przeżywamy to każde w swoim sercu osobno...
15 cykl
Na początku cyklu zrobiłam drożność i na szczęście oba drożne, wszystko dobrze! Przy okazji na usg był ładne jajeczko w lewym jajniku.. więc przyznam, pomyślałam tak to ten cykl, będę w ciąży. Tylko, ze brakuje do tego mega męża, akurat idealnie na dwa tygodnie (tydzień przed i tydzień po mojej owulacji) wyjechał na poligon..
to będzie pierwszy taki cykl, gdzie nie ma żadnych żadnych szans... z utęsknieniem czekam na miesiączkę i kolejny miesiąc... jest to dla mnie bardzo dziwne uczucie, wiedzieć że to nie to
dwa miesiące, kiedy to zleciało?
u nas na liczniku 28 tydzień. mała waży 1,1 kg. niedawno przeszedł mi ten wstrętny katar zatokowy, który towarzyszył i Zośce. przy okazji mieliśmy trochę problemów z trzecim migdałem, ale sytuacja wydaje się być opanowana póki co.
kończę studia podyplomowe, więc mam trochę gorący okres. o wyprawce wcale nie myślę, może czasem coś sobie pooglądam w necie.
mam czasem za wysokie ciśnienie, mam mierzyć w domu. ogólnie jest ok
trochę za dużo mi się tyje, ale jak popatrzę na moje menu, to nie ma co się dziwić.
jeszcze 3 miesiące muszę się przemordować.
pozdrawiamy
Czekam na pierszą @ od rozpoczęcia starań. W niedziele zrobilam bete - wynik poniżej 2. @ miałabyć dzisiaj, ale że sie nie pojawiła zrobilam test z moczu - tez negatywny. Brzuch lekko pobolewa - moze przyjdzie jutro. Na razie czekam na nią jak na zbawienie aby móc zacząc starać się znowu...
na dodatek najbliższa kolezanka w ciązy w zasadzie bez starań - ot tak zdecydowali ze mogą miec i mają. z jednej strony sie ciesze a z drugiej serce mi peka z zazdrości, szczególnie kiedy pisze mi ze wybieraja już wózek itd...
L-Karnityna Jest niezwykle ważnym składnikiem we wspomaganiu płodności. Jedno z badań, w którym brało udział 47 mężczyzn wykazało, że u 37 z nich wzrosła liczba i ruchliwość plemników. Mężczyźni przyjmowali 3 g karnityny dziennie przez 3 miesiące.
L-Arginina To aminokwas, który zwiększa ruchliwość plemników. Włoscy naukowcy przeprowadzili badanie na grupie 40 niepłodnych mężczyzn, których plemniki miały obniżoną ruchliwość. Przez 6 miesięcy mężczyźni przyjmowali 80 ml 10-cio procentowego roztworu argininy. Wpłynęło to znacznie na polepszenie ruchliwości plemników.
Cynk Niedobór tego minerału może powodować obniżenie poziomu testosteronu oraz liczby plemników. Wpływ suplementacji cynku na jakość nasienia jest bardzo duży.
Witamina C Niski poziom tej witaminy w organizmie może być przyczyną niepłodności. Jej niedobór wpływa negatywnie na materiał genetyczny plemników, może prowadzić do uszkodzenia ich DNA.
Koenzym Q-10 Jego zadaniem jest produkowanie związków wysokoenergetycznych. W komórkach plemnikowych jest on zgromadzony w mitochondrialnej części wstawki plemnika i tam bierze udział w produkcji energii. Wpływa na liczebność i ruchliwość plemników.
Inne witaminy, minerały, aminokwasy i przeciwutleniacze wpływające pozytywnie na płodność to m.in. witamina E, A, B5, B6, B1, B2, B12, kwas foliowy, selen, żelazo, miedź, magnez, L-Tauryna, niacyna, L-Glutation. Wszystkie te składniki zawarte są w suplemencie diety Fertilman Plus. Zawiera on najbardziej zoptymalizowane dawki witamin i minerałów . Już po miesiącu stosowania tego suplementu, płodność znacznie się polepszy, co zostało udowodnione przez badania kliniczne. Preparat ten poprawia ruchliwość plemników, zwiększa ich liczbę oraz objętość nasienia. Wystarczą 2 kapsułki zażyte 2 razy dziennie podczas posiłku, aby zwiększyć swoją płodność i szanse na posiadanie upragnionego maluszka!
https://www.przedciaza.pl/poradnik/wplyw-witamin-na-plodnosc/
wczoraj - 2dc - robiłam kilka badań - proszę o wskazówki 
Morfologia ok
Homocysteina 9,4 (5,1 - 15,4 umol/L)
E2 Estradiol 40,8 (19,5 - 144,2 pg/ml)
FSH 6,7 (2,5 - 10,2 mIU/ml)
LH 6,5 (1,9 - 12,5 mIU/ml)
Prolaktyna 24,7 (2,8 - 29,2 ng/ml)
Witamina D3 (25-OH) 28,68 (30 - 100 ng/ml)
Z tego co się rozumiem to mam niedobór wit D i co z tym zrobić? Z góry dziękuję za pomoc 
7 dc po ciązy biochemicznej.
no nareszcie ovu po wielu wiadomosciach łaskawie odblokowało mi możliwośc edycji pamiętnika. Jak tylko zanotowałam pozytywny test od razu słało mnie na fioletową, a po co jak ja już wiedziałam że nic z tego. 31egow srode byłam u gina powiedział że taka beta to nic innego jak biochemiczna ale to tez dobra wiadmosć bo to oznacza, ze może być tez zdrowa ciąża, że to tak jakbym przeszłą pozytywnie badanie na droznosc jajowodów. Mój M. to chyba do konca mi nie wierzy, że byłam w ciązy. W sumie dwa dni to mogłam o tym nawet nie wiedzieć. Dostałam dzis testu owulacyjne z allegro, bo kupowac te apteczne to szkoda kasy, no i przy okazji kilka gch sikanych żeby móc testować bo gdyby nie to to nie wiedziałabym o tej ciazy. Z tydzien przerwy od ziółek dziś drugi dzien bo mam wrazenie że watroba mnie boli.
...
Jestem na hmmm można powiedzieć diecie. Moje dzienne kcal do spożycia to 1400. O ile w całym styczniu było kolorowo tak w trakcie @ jest strasznie. Moje myśli krążą wciąż wokół jedzonka. Najchętniej położyłabym się spać, ale co z tego, że to zrobię jak i tak nie zasnę. Ech jakiś dziś smętny dzień. Dobrze, że jutro mam w planach pieczenie pączków to przynajmniej będę miała zajęcie
Nie dość, że ratowałam się herbatkami miętowymi żeby choć trochę złagodzić ból podbrzusza to jak na złość dopadła mnie niepohamowana ochota na jedzonko.
Kolejny cykl, kolejna szansa, ostatnia przed 4 miesięczną rozłąką. Ten miesiąc ma być miesiącem pożegnania, wyciszenia i całkowitego wyłączenia się. Wznawiamy starania za 4 miesiące z pomocą lekarza. Tak długa przerwa dobrze nam i naszym głowom zrobi. Jestem dobrej myśli.
33 tc (32 t 1d)
Zostało mi już niedużo czasu, jakieś półtora miesiąca, dni pędzą jak szalone, jestem taka szczęśliwa że mój syneczek niedługo będzie z nami.
Odnośnie samopoczucia, niestety przyszła do mnie zgaga, okropne uczucie, brzuch mam nadal wysoko, trochę ciągnie mnie w pachwinach, wczoraj miałam skurcze pierwsze kilka jeden po drugim, zaczynam sobie to uświadamiać że już niedługo.
Jestem w domu trudno mi odpoczywać, męczę się strasznie, ciężko mi się oddycha i chodzi po schodach.
Dokupiłam jeszcze kilka prześcieradeł do łóżeczka, przyszedł mi wczoraj laktator z Chin, zamówiłam taki elektryczny za 58 zł, powiem Wam że jakość super, tylko musi być do prądu podłączony, wczoraj podłączyłam synowi i mężowi żeby zobaczyć jakie ma ssanie, sama też na chwile tylko pół zasysa żeby zobaczyć i super mocno ciągnie, mam nadzieję tylko że będę miała laktację po CC bo o to się boję najbardziej, poprzednio po SN nie miałam żadnych problemów
zobaczymy.
Moje wyniki, w 4 dc:
LH 3,34 mIU/mL
TSH 0,516 uIU/mL
FSH 6,1 mIU/mL
Estradiol 39 pg/mL
Prolaktyna 15,5 ng/mL
Co sądzicie??
Jutro wizyta u lekarza, muszę się stawić ze wszystkimi wynikami, moimi i Jego.
Wydaje mi się, że te moje też są ok, ale... nie znam się. Z jednej strony dobrze by było, gdyby były ok, a z drugiej... nadal nic nie wiem. Niby wszystko mieści się w normach...
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego 2018, 10:09
18tyg+5dni
Środa. To jest ten dzień, kiedy robię kolejne, cotygodniowe zdjęcie brzucha. Tygodnie lecą… Gdyby w listopadzie ktoś powiedział mi, ze dotrwam do (niemal) połowy ciąży, ze będę czuła ruchy zwierzaczka to… nie uwierzyłabym. A jednak oto jestem. Super.
Ostatnie kilka dni mąż miał urlop i był ze mną w domu – to miłe. Nie robiliśmy nic konkretnego; trochę spacerowaliśmy, oglądaliśmy seriale, jedliśmy razem śniadanka i obiadki.
Brzuszek ma różne dni. Czasem jest ok i czuję się całkiem normalnie, a czasem napina się i pobolewa. Zwierzak w środku rusza się naprawdę dużo: kiedy tylko usiądę/położę się to daje o sobie znać. Śmiesznie, bo ruchy są we wszystkich częściach brzucha (i na samym dole, i po bokach, i pod pępkiem). Widocznie ma jeszcze sporo miejsca żeby sobie wędrować. Do usg połówkowego jeszcze 3 tygodnie, ale dzięki temu, że są ruchy dzieciaka to nie czuję niepokoju przed tym badaniem.
Oczywiście nadal dopadają mnie różne głupie myśli. Np. myślę sobie, żeby wytrwać w ciąży jeszcze 10 tygodni: wtedy będzie to 28/29 tyg i dzieciak ma już więcej niż połowiczną szansę na przetrwanie (w przypadku przedwczesnego porodu). Ale najlepiej niech siedzi sobie grzecznie w swoim domku aż do lipca. No, ewentualnie do końcówki czerwca. Byle do lata :o)
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.