Dooti Czekając na cud... 9 marca 2018, 17:37

18t 0d

Na środowej wizycie, lekarz potwierdził nam chłopca, oficjalnie więc w moim brzuszku mieszka mały Antoś.
Antoś rośnie jak na drożdżach, za to mamusi hemoglobina spadła i dostała żelazo do łykania. poza tym wszytko w porządku, szyjka trzyma. Kolejna wizyta za 2 tygodnie.
Młody rusza się jak chce, są dni kiedy wręcz go proszę aby się ujawnił, by zasadził mamusi kopa, a są takie że kręci się od samego rana. I weź się tu nie stresuj ;)

Ciężko, cholernie ciężko... Dzisiaj byłam przez godzinę w chmurach bliżej mojego Aniołka, ale łatwiej nie było. I jeszcze ta śliczna, mała, zdrowa dziewczynka siedząca na przeciwko... rozrywało mi to serce. Nicoluś ześlij mamie trochę sił, żeby jutro dała radę.

Agiii37 Do trzech razy sztuka 10 marca 2018, 07:46

36t 4 d

Byłam już ostatni raz na wizycie, zrobiłam też ostatnie badania, mam wyznaczony termin CC na 20 marca, cieszę się ale też mam dużo obaw.

Jak sobie pomyślę że mój syn jeszcze 10 dni będzie jedynakiem .

Do szpitala mam wszystko gotowe, jeszcze tylko muszę torbę przepakować żeby nie wziąć za dużo.

Remont łazienki właściwie już zakończony, może jutro wezmę w końcu prysznic w nowej łazience, jestem taka zadowolona.

Stwierdziliśmy że nie będziemy nikogo informować o dniu CC, jak już będzie po wszystkim i dobrze wszystko pójdzie wtedy damy znać wszystkim :)

Trzymajcie kciuki, trochę się boję.

U Nas nieciekawie ;( W czwartek przylecieliśmy do Polski i urlop do miłych nie należy.
W nocy w czwartku na piątek obudziłam się z okropnym bólem po prawiej stronie pleców. Nad ranem w piątek wylądowałam już w szpitalu z podejrzeniem kolki nerkowej !!! Bol nie do opisania. Jedna z pielęgniarek określa ze jest gorszy od bólów porodowych.
Bez zastrzyków domięśniowych, tabletek, i kroplówek nie ma szans bym to przeżyła. (W życiu z bólu nie wymiotowałam do teraz ! )

Oczywiście jak to z Polska służba zdrowia ( a tak szczerze to z każda ) usłyszałam od pielęgniarki ze z tych bólów można poronic ! - miło co ?!?! I kiedy na obchodzie zapytałam o usg, usłyszałam ze póki nie krwawię to nie ma potrzeby !

;((

Wiec siedzę w tym cholernym szpitalu o nic nie wiem.

Błagam tylko by z Maleństwem było wszystko dobrze...

anemic Wielkie chcenie ... 29 marca 2018, 22:18

Rano co zjadłam to zwymiotowałam. Cały dzień mi niedobrze i słabo. Niby jestem głodna, ale na nic nie mam apetytu. Dziąsła mi krwawią, że wczoraj przy nitkowaniu o mało się nie wykrwawiłam.

A te "pukania" to rzeczywiście Hanka :)

gozik "Miłość na szkle" po stracie 10 marca 2018, 10:42

Jesteś w 32 tygodniu ciąży
(31 tyg. i 3 dni)
Miesiąc: 8
Trymestr: 3

Wczoraj byliśmy na USG 3trymestru. Mały nie jest taki "mały"...wazy 2164g,czyli jest to 90 centyl,ale następnego tygodnia...Do tego przekręcił się i jest w położeniu poprzecznym.Doktor nas nastraszyl,że w razie co jak karetka na sygnale do szpitala gnać. Mamy jeszcze jedno USG prywatnie w przyszłym tygodniu.Bede chciała porównać wyniki,bo trochę się zaniepokoilam.
BPD 35w1d
HC 32w5d
HC* 33w0d
AC 33w3d
FL 32w5d
Choć Mąż mówi,ze jak się urodził,to też miał dużą główkę. Dodatkowo trochę mnie nastraszył,bo śniło mu się,że zaczęłam rodzić wcześniej i teraz ciągle powtarza,ze musimy dużo wcześniej spakować torbę do szpitala.Na wadze na dzień dzisiejszy 9kg.A wyglądam tak jak bym miała zaraz urodzić :P

Miesiąc, tyle minęło.Co się zmieniło ? Nie płaczę codziennie.Zadarza się co jakiś czas, już wiele osób wie, więc nie muszę tłumaczyć.Powinnam żyć normalnie a nie umiem.Mam wrażenie, że jest gorzej a nie lepiej.Dostalam pierwszy okres .Przyszedł bardzo szybko to znaczy, że organizm wrócił do normy a psychika ???Czekam na wiosnę, może słońce, piękna pogoda będzie się chciało żyć.A teraz zostaje czekanie.Czekanie na wizyty,badania, zabiegi.Czekanie, które się wlecze.A ja chcę być już po wszystkim , chce wiedzieć co się stało i już się starać.Dokończyć coś co zaczęłam.Bo zaczęłam być matką ale nie skończyłam.I za chwilę spotykam się z przyjaciółmi i będę rozmawiała,śmiała się a i wrócę zmęczona tym wszystkim .Bo chyba nigdy tak bardzo nie udawałam jak teraz.I pretensje powinnam mieć tylko do siebie , bo nikt nie oczekuje niczego ode mnie.Byle do wiosny, byle do czerwca ,byle do szczęśliwych dni ,które wiem ,że nadejdą

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 10 marca 2018, 12:48

23tyg+1dzień

Dziewczyny, ja wariuję. Kojarzycie motyw ‘zanikających objawów ciążowych’ powszechnie wzbudzający niepokój na początku ciąży? Otóż mam to samo będąc w 6stym miesiącu! Wspominałam już, że od kilku dni czuję się aż nadto dobrze. Żołądek nie dokucza, pełność brzucha nie dokucza, zgagi brak, żadnych zaparć/problemów z trawieniem, skurcze brzuszka ustały, czuję się lekka i pełna energii, cycki nie bolą, mam też wrażenie, że ‘wyszczuplałam’ (tak jakbym wcześniej zatrzymywała wodę, a teraz ona zeszła, widać tylko zgrabny brzuszek, który odstaje ‘do przodu’), wczoraj namówiłam męża na seksik (a to duża rzadkość; on sam się dziwił, że nie narzekam na żadne bolączki). Jeszcze niedawno dziwiłam się dziewczynom chodzącym do pracy, a dziś sama czuję się ZUPEŁNIE NORMALNIE, w takim stanie do pracy mogłabym jak najbardziej chodzić. Zakupy zrobione, dom sprzątnięty, a ja jeszcze mam siłę wyjść na miasto (z okazji dnia kobiet idziemy na obiad do knajpy). Co jest??? Nie miałabym nic przeciwko takiemu samopoczuciu do końca ciąży, ale serio boję się, że coś jest nie-tak! Może spadł mi poziom jakiegoś ważnego ciążowego hormonu?!?! Pociesza mnie to, że dzieciak buszuje w środku, więc chyba źle mu nie jest? Mówię Wam: PARANOJA :o)

Już sama nie wiem jak to będzie.
Jestem przerażona kolejny raz.
Znów lekko odkleja się kosmówka. Mój organizm chce odrzucić ciążę. Zamiast odstawiać steryd to mam jeszcze zwiększoną dawkę. Gin kręci nosem,ale to do lekarki napro mam wielkie zaufanie.
Zaledwie dwa dni cieszłam się,że mogę zacząć żyć normalnie.
Bardzo się boję o Malutką,ona juz ma imię,kochamy to dziecko bezgrancznie.
Dużo płaczę,strach i panika nawet we śnie mnie paraliżują.

Patt1002 Czekamy na Aniołka 12 marca 2018, 10:05

Wielki Piątek będzie dla nas bardzo ważnym dniem... Zawsze był, ze względów religijnych... Ale tym razem sami będziemy mieli nasz wielki piątek. Jedziemy na konsultację w celu wejścia w projekt: WERYFIKACJA HIPOTEZY STRESU OKSYDACYJNEGO, APOPTOZY I CZYNNIKA IMMUNOLOGICZNEGO JAKO MECHANIZMÓW ODPOWIEDZIALNYCH ZA NISKĄ JAKOŚĆ NASIENIA U MĘŻCZYZN NARAŻONYCH NA SZOK TEMPERATUROWY JĄDER.

Dzięki temu projektowi wiele badań będziemy mieli darmowych... Oby wszystko się udało...

-15 dc-
Zastanawia mnie mój śluz.. (zastanawiam się jak zabrzmiałoby to zdanie wypowiedziane na głos, wśród niestaraczkowej grupy znajomych :D ). Wracając - po raz pierwszy w ogóle nie zaobserwowałam płodnego. Ponadto w okolicach owulacji zaobserwowałam śluz lepki. Żeby było dziwniej - od dwóch miesięcy biorę wiesiołka. Oczywiście w pierwszej fazie cyklu. Nie wiem z czego to może wynikać.

***

Zauważyłam dużą zmianę w moim podejściu do ciąży. Chcę jej, ale nie chorobliwie. Jestem nastawiona zadaniowo, np.:
* w przyszłym cyklu zmieniam sposób pomiaru tempki na ten bliżej podłogi ;)
* w środę idę zbadać AMH, wit. D i progesteron
Po odebraniu wyników będę kombinować dalej.
Poza tym znów konkretniej ćwiczę. Miałam taki moment, że myślałam "nie robię formy na lato, bo i tak przy ciąży pójdzie na marne". Teraz rzeźbię brzuch, bo wiem, że ciąża może nigdy nie nadejść. Albo znając złośliwość losu nadejdzie jak zrobię formę życia. Dlatego robię tę formę czym prędzej ;)

***

Zastanawiam się czy nie zrobić więcej badań. Niby ginka nic więcej nie zaleciła, a mi nie jest aż tak śpieszno do wydawania kasy, ale z drugiej strony, może odkryję coś, o czym mogła nawet nie pomyśleć. Tylko nie wiem czy ma to sens, jeśli cykle mam regularne, owulacja raczej też zachodzi, nie mam jakichś dziwnych plamień.. Nie wiem czy powinnam mieć jakiekolwiek przesłanki do robienia wszystkich innych badań, czy lepiej (skoro ich nie mam) dać sobie spokój z szastaniem $.. Jak myślicie?

bondzik007 wszystko będzie dobrze 10 marca 2018, 19:09

Wypić piwo, nie wypić piwa.
Oto jest pytanie.

A! Wypiję! Za Nas! :)

Dziś mój 29 dv test negatywny brzuch boli okresowo tylko comiesięcznych plamienie brak
Nie wiem co myśleć bo dziś zauważyłam u siebie biały śluz z małymi nitkami krwi nigdy takiego nie miałam zawsze przed @ miałam brązowe plamienia które na drugi dzień przekształcały się w krwawienie a teraz biały śluz z niteczkami krwi miała któraś tak?

Marudaruda Największe pragnienie. 10 marca 2018, 22:04

Dawno mnie nie było, ale faktycznie ostatnio sporo się działo. Między innymi byliśmy z Małżem i Ersem nad morzem, faktycznie odpoczęłam :) Pogoda bardzo dopisała, aż byłam zaskoczona, że tak pięknie może być w marcu nad morzem. Potrzebny był taki reset i odpoczynek od pracy...
Jeśli chodzi o TE sprawy to jest cudownie. Wczoraj byłam na kontrolnym USG (nie wytrzymałabym w niepewności) i okazało się, że owulacja była i jest ciałko żółte! To było dla mnie mega zaskoczenie i nie spodziewałam się. Nawet gdyby się okazało, że nic z tego teraz nie wyszło to... była owulacja! Prawdziwa, naturalna owulacja! Nie wiem co pomogło bardziej - metformina czy świadomość, że nie staramy się teraz, czekamy na ruszenie mojego organizmu... Cały czas od tego 28 lutego (dzień dziwnego bólu) tak strasznie bolą mnie sutki, że nie można ich dotknąć w sumie. Najgorzej było na samym początku, te kilka pierwszych dni, kolejno trochę zelżało, ale dzisiaj znowu odczuwam.
Jeżeli chodzi o wykres temperatury (prowadzę w aplikacji na smartfonie) to jest dziwny. Po 1 - temperaturę zaczęłam mierzyć od 2 marca, czyli 2 dni po tym dziwnym bólu. Nie mam punktu odniesienia do temperatury sprzed bólu... Fakt, jest wysoka jak na mnie - obecnie ok. 36,4 a zazwyczaj nie przekraczała 36,1. Jeden raz miałam mega skok do 36,67, ale w sumie nie wiem... Po 2 - ten tydzień był ogólnie zwariowany, czasami nie mogłam spać, więc temperatura mogła wariować. Na urlopie też piliśmy jakiś alkohol, a on też może wpływać na temperaturę. Nie mogę się do końca nią sugerować. I tak najważniejsze, że owulacja była i jest potwierdzona badaniem USG. W ogóle gin śmiał się ze mnie, że z takim bólem sutków to nie musiałam nawet przychodzić na USG, żeby potwierdzać owulację hehe ;)
Jeżeli wierzyć moim odczuciom, że cud stał się 28 lutego, to dzisiaj byłby 10 dpo... Czy mam objawy? W sumie nie, czuję się normalnie. Bolą mnie te sutki (cieszę się, bo to znak, że progesteron jednak cały czas jest wysoko), dzisiaj trochę ćmią jajniki, bolała głowa (może na pogodę) i bolały plecy. Temperatura w stosunku do wczoraj była o wiele niższa (ale przedwczoraj piliśmy z Małżem whisky, więc rano mogła być wyższa...), więc w sumie czekam na jutro.
Czy będę testować? Nie wiem. Kupiliśmy wczoraj z Małżem test, jeszcze przed wizytą, nie wiedząc, że pęcherzyk faktycznie pękł. Zobaczę jak rozwinie się sytuacja z temperaturą, może uda mi się wytrzymać te kilka dni. Tak naprawdę owulacja mogła być każdego dnia na przestrzeni tego 1,5 tygodnia między badaniami USG, ale nie sądzę żeby była późno. Ja stawiam na tego 28 lutego, bo od tego momentu zaczęłam mieć ten ból sutków, przeszła mi praktycznie całkowicie ochota na seks, no i nie powtórzył się więcej ból jajników (zero bólu).

Tak sobie myślę, że po prostu będzie co ma być. Jeśli się nie uda - nie będę rozpaczać. Najważniejsze, że organizm zaczyna działać! Była owulacja! To jest dla mnie najważniejsze :)

Uff wreszcie jestem po egzaminie. Było ciężko, nawet bardzo, ale jakoś dałam radę. Wiem że nie zdam, ale i tak jestem z siebie dumna, że podołalam i rozwiązałam dwa zadania, nieważne jak ważne że to zrobiłam i to w czasie przepisowym. Wyniki średnio mnie interesują. a rok ta masakra ma trwać 4 dni więc ja się nie pisze. Po dwóch dniach byłam wrakiem. Chce o tym zapomnieć.
Po drodze wydarzyło się sporo, ale jakoś nie miałam ani ochoty ani czasu tu pisać... Dobrze że stres ulecial. Niestety trzeba wracać do pracy, ale lepsze to niż siedzenie w domu. Już trochę wymiekalam.

Ogólnie u mnie dziwnie ale to może przez stres tempka w 11 DC 37,17 o 7 rano. ..

Stwierdziłam, że czas zrobić przerwę w staraniach. Przyda się napewno, bo nie wiem które z nas się stara a które udaje, że mu zależy.

1 lutego odebraliśmy wyniki morfologii 0% mąż obiecał, że nie będzie pił alkoholu, aż do czasu kiedy nam się uda. Zaczął brać witaminy itd. Mimo wszystko mija już, 1,5 miesiąca od odebrania wyników, a nie widzę, żeby jakoś zmienił swoje przyzwyczajenia.
Koniec. Ja już latama po lekarzach od roku, nic z tego nie wyszło, nie znaleźli u mnie żadnego problemu, więc nie muszę. Jest mi strasznie ciężko i przykro, ale chyba tak trzeba.

Tydzień temu byliśmy u Karoliny i Kamila zobaczyć maluszka.

Mam wrażenie że em unika spędzania czasu tylko ze mną. Woli na weekendzie gdzieś wyjść niż siedzieć ze mną. Zwłaszcza w ten weekend, kiedy naprawdę się najadłam stresu na egzaminie i każdy głupi by się domyślił, że chciałabym żeby weekend był tylko dla nas. No to wczoraj się na mnie wściekł, bo chciałam pojechać do ikei, oczywiście musiał wziąć kolegę, a jak przed wyjściem dostałam ostrej biegunki i bolał mnie brzuch to potrafił tylko nawrzeszczeć, jakby to była moja wina, a kolega nie mógł poczekać 10 minut, bo coś mu się stanie.

Zaczynam sie zastanawiac, czy on w ogóle jest ze mną szczęśliwy. Mam wrażenie, że nie. Dlatego najlepszym wyjściem jest odpuścić w tym momencie, bo niewiadomo jak to się skończy...

był zazdrosny nawet o to, że zadzownił kolega z pracy i zapytał co było na egzaminie:/ był obecny przy rozmowie i wiedział o czym gadamy. Mam wrażenie że to wpływ kolegi rozwodnika. Ja bym się o takie coś nie wściekała. No ale niewazne.

To będzie bardzo ciężkie i przykre, ale kończę na 20 cyklu i nie wiem kiedy wróce do starań.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lipca 2018, 22:09

AleksandraW Udało się! cud ! 12 marca 2018, 09:23

5 tydzień-zaczynamy
Od tygodnia wiem o bąbelku. Zauważalnie zmienilam nawyki żywieniowe. Robie to przecież glownie dla malucha. Chce myslec pozytywnie. Ale lapia mnie wątpliwości. Uspokoje się jak zobacze maluszka w macicy. Gdzieś z tylu glowy mam myśl ze to zbyt cudowne zeby sie spelnilo. Obawa lekarza o ciazy pozamacicznej. Ale z 2 strony tlumacze sobie ze jego obawy o ciazy pozamacicznej mogly byc spowodowane tym ze ostatnia miesiączke mialam 26 stycznia, a 5 marca nie widzial za bardzo pecherzyka tak na 100 %. A to po prostu owulacja sie przesunęła. Bo test z krwi z 23 lutego wyszedl <1.2. Ma to sens i tego sie trzymam ;) nawet gdzies u mamyginekolog doczytalam ze beta na poziomie 200 jest okolo 2 tyg od owulacji. U mnie sie musi to zgadzac. Z mezem mielismy w lutym tylko 2 podejscia 10-11.02 i 17-18.02
Dzis w nocy bylam totalnie niewyspana. Bylo mi goraco i niewygodnie nie moglam sie ulozyc. Koniec końców zasnelam zawinięta w koc jak nalesnik.do tego boli mnie glowa. Pije wiecej wody. Moze przejdzie. Ale kto to wie. Nie ufam nawet apapowi.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2018, 09:25

Szczęść Boże.
Właśnie przeżywam najsmutniejsze chwile w swoim życiu. Dzisiaj dowiedzialam się, że serduszko mojego małego Aniołka już nie bije. Jestem w szpitalu i dostaje tabletki na wywołanie poronienia. To był 9 tydzień ciąży. Ciąży o którą z moim mężem staraliśmy się prawie 2 lata. Mieliśmy po drodze bardzo trudne chwile, przeszliśmy lekki kryzys. Podjęliśmy decyzję o zrobieniu badań, dlaczego sie nie udaję. Trochę wtedy się polepszyło między nami. Niestety diagnoza nie była szczęśliwa. Nikt nie dawał nam szansy, że się uda na 100% jednak jakieś szanse były. W styczniu miałam robiony zabieg drożności jajowodów, to była ostatnia prosta do inseminacji, która miała być nasza szansą. Jednak w 5 lutego dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Były łzy szczęścia, ogromnego szczęścia. Chociaż od początku gdzieś zjawiał się strach, wierzyłam że się uda, chociaż złe przeczucie mnie nie opuszczało. Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam taka szczęśliwa jak przez ten jeden miesiąc.
Jeśli chodzi o wiarę, przeważnie chodziliśmy do kościoła. Po ponad roku starań już coraz mniej. Nie umiałam uwierzyć tak naprawdę. Dopiero po tym jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży wiedziałam że teraz tylko od Boga wszystko zależy.
W dzisiejszym dniu coś się we mnie zmieniło. Teraz wiem, że tylko z wiarą i modlitwą uda się nam zostać rodzicami. Tylko ta nadzieja trzyma mnie w całości. Mój mąż dzisiaj powiedział że on chyba przestanie wierzyć w Boga bo modlił się o dzieciątko a ono tak szybko odeszło. A ja mu powiedziałam, że ja na odwrót. Że dopiero teraz tak naprawdę zaczęłam wierzyć. Wysłałam mu link na temat Paska Świętego Dominika i powiedziałam, że teraz jedynie w nim pokładam nadzieję. Powiedział, że będziemy się razem modlić.
Dzisiejszy dzień był cały czas przy mnie i trzymał za rękę, gdy płakałam. Miałam wiele myśli w głowie, ile znów będziemy się starać o dzidzie, że trzeba będzie powiedzieć co się stało wszystkim którzy już wiedzieli i że teraz każdy bedzie próbował mnie pocieszyć. Na jakiś czas się załamałam, że już się nie uda. Teraz moją podporą jest wiara w modlitwę.
Wierzę, że nasz nienarodzony Aniołek będzie tam już zawsze w górze nad nami czuwał. Proszę o modlitwę za naszego Aniołka i za nas, żebyśmy mieli siłę razem przejść przez to wszystko.
Proszę również o modlitwę żebyśmy zostali rodzicami i mogli być szczęśliwą rodziną.

25CS 25 DC

Test negatywny - to było do przewidzenia. Za to ciąg dalszy leczenia grzyba tym razem 14 dniowa kuracja.
Za kilka dni kolejny 26CS. Już coraz bliżej 30. A tak naprawdę nie wiem czy mi się chce już starać, czuję się staro wkrótce 35 lat Gdzie moja koleżanka ma 17 letnią córkę.
U mnie w pracy koleżanka tylko czeka kiedy dzieci pójdą na studia bo chce wyjechać na urlop za granicę, a póki są dzieci nie pojedzie bo to koszta 2 x większe.
Ledwo wstaje z łóżka, nic mi sie nie chce robić. a gdzie miałabym siłę na opiekę nad dzieckiem. Chyba starość mnie bierze.

Ja w tym roku na urlop nie pojadę. Mój ma pracę do końca maja więc zanim znajdzie kolejną to urlopu nie będzie miał. Więc w tym roku siedzę w domu albo w pracy. A urlop wezmę zimą.

Czas tak szybko leci. Obrałam nowy cel za 2 lata wyjazd do dużego miasta. No i oczywiście własne M3 :) Ile się uda odłożę z wypłaty a reszta na kredyt. Takie mam postanowienia. Nie chce już mieszkać tu gdzie jestem, tu nie ma perspektyw, a ja potrzebuję świeżego oddechu.
Gdyby nie dali mi umowy pewnie już bym się pakowała do nowego miasta. A tak stwierdziłam, że tu posiedzę i odłożę troche kasy ile się da.
Jeszcze 3 tyg i pewnie umowa mi zostanie do końca roku przedłożona i super. Potrzebuje kasy i pracy na spełnienie moich planów.

30 DC @ brak plamienie przewidujących @ brak śluzu z nitkami krwi też brak brzuch raz boli malpowo raz nie

8t+0d (9tc)
Jak ten czas leci... wczoraj znów dostałam plamień. Myślałam, że to od tego, że mąż w nocy walnął mnie tyłkiem w podbrzusze. Po tym wszystkim, co przeszłam (nie było tego aż tak wiele, ale jednak), wolę dmuchać na zimne i pojechałam do szpitala. Mąż się fatalnie czuł, kaszlał i był słaby, ale go wyciągnełam, bo nie chciałam być sama, gdyby jednak miało być źle.
Troche się wyczekaliśmy na lekarza, 45 min, nie było tragedii. Byłam jedyną pacjentką do konsultacji. Oķazało się, że mam mega grzybicę. Skąd, skoro nic nie czułam? Najważniejsze, że na usg dzidzia jest właściwych rozmiarów i SŁYSZAŁAM serduszko. Mocno biło. Niesamowite uczucie.
Cieszę się, że nie zbagatelizowałam sprawy i pojechałam. Mam już leki, dla męża też jednodniowa kuracja. I mam nadzieję, że jak pójdę za 2 tygodnie na usg to wszystko będzie ok. W związku z tą grzybicą chyba będę robić posiew na czystość pochwy co miesiąc...
Oprócz tego mąż miał wyrywany ząb za 500zł bo mu pękł na pół i nie dało się go normalnie wyciągnąć. Albo zrobi implant za 5tys albo aparat na zęby żeby zniknęła szpara za ok 3tys. Nie wiem skąd brać tą kasę, skoro też tyle idzie na ginekologa. Zastanawiam się, czy nie zapytać gin o skierowanie na prenatalne i Pappa na nfz do szpitala. Zawsze 400zł w kieszeni na inne sprawy, zwłaszcza że za wczorajsze leki dałam w aptece 200zł (Duphaston, Nystatyna, coś dla męża i zwykła aspiryna i Cholinex). Ale jestem dobrej myśli, najwyżej będzie chleb z masłem na śniadanie :)

4t+3d ciąża wewnątrzmaciczna
9u98na.jpg

5t+5d plamienie, krwiaczek
29f5gr4.jpg

6t+5d serduszko ❤ + karta ciąży
2ykgmwy.jpg

8t+0d plamienie, grzybica
255rvb5.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 marca 2018, 13:03

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)