13dc.
Zrobiłam drugie podejście i udało się zrobić usg. Na prawym pęcherzyki 23mm i 16mm, na lewym oprócz endomendy 16mm wyhodował się pęcherzyk o wielkim rozmiarze 9,9mm. Ale w szyjce macicy śluzu jak na lekarstwo. Lekarz powiedział, że jeśli dojdzie do owulacji to powinno być to w ten weekend. Endometrium 12mm. W poniedziałek mam przyjść sprawdzić czy pękł.

Dziewczyny, wzruszacie mnie niesamowicie. Dostaję mnóstwo wiadomości, również tu w komentarzach do pamiętnika. Piszecie, że o mnie myślałyście, kibicowałyście, że bardzo cieszycie się z tego, że zobaczyłam te upragnione 2 kreski, że trzymacie za mnie kciuki.

Dziękuję Wam z całego serca!!! ❤

To wszystko sprawia, że zaczęłam wierzyć w to, że wszystko skończy się dobrze :) Nie czekam już na najgorsze, tylko po cichu zaczynam cieszyć się, że JESTEM W CIĄŻY!!!

Uff, powiedziałam to głośno :)

9dc z 2 transferem

No proszę, już miesiąc minął od ostatniego wpisu... Nie mogę się na powrót przyzwyczaić do Ovu. Nawet jeśli myślę o tym co u Was, myślę, że przydałoby się przepisać temperatury do wirtualnego kalendarza, to ciągle coś goni i w końcu nie starcza czasu. Mam wrażenie, że co chwilę gdzieś jeździmy, badania, wizyty, leki, coś trzeba załatwić i dni znikają w oka mgnieniu!

Na szczęście wszystko do tej pory dobrze się ułożyło. Progesteron, który brałam przez 10 dni od 10 dnia poprzedniego cyklu sprawił, że przerośnięty pęcherzyk, którego być nie powinno przed scratchingiem - wchłonął się:) Przez chwilę jeszcze było nerwowo, bo moja wybita lekami odporność dała o sobie znać i dość mocno się przeziębiłam. Zastosowaliśmy jednak reżim kocykowo-cieplarniany, trochę więcej odpoczynku, szlaban na wyjścia (poza pracą) i jakoś doszłam do siebie nim doszło do zabiegu. Scratching przeprowadzono w połowie marca, a po ledwie 2 dniach rozpoczął się nowy cykl, w którym zamierzamy dokonać drugiego transferu naszych mrozaczków:) Troszkę nas zaskoczył termin i wygląda na to, że najbliższe święta Wielkanocne będą dla nas wyjątkowe. Sprawa jest jeszcze rozwojowa. Nie zdecydowaliśmy, które zarodki podamy. Póki co czekamy do wtorku na ostatni monitoring, a w międzyczasie muszę niestety odnowić wszystkie badania potrzebne do transferu (te z jesieni zdążyły się przedawnić:().

16 + 1 tc
Po wizycie... znów to samo. Kosmówka przyklejona,krwiaka nie ma,ale kosmówka nadal nisko i nachodzi na ujście. Leżeć mam nadal,ale nie tak bardzo restrykcyjnie. Mogę trochę wstać i więcej siedzieć. Po dwóch tygodniach leżenia plackiem i patrzenia na dachy sąsiednich domów byłam cała dzika po wyjściu na dwór ;)
Córeczka nadal jest córeczką,bardzo żywą i ruchliwą. Po zbadaniu, jak zawsze lekarka zawołała męża i synka i razem podziwialiśmy Zośkę na monitiorze,tak będzie Zofia Helena,mała istotka z dumnymi imionami po dwóch wspaniałych kobietach,naszych babciach ;)
Jeszcze jakoś nie szaleję z zakupami dla Małej i planowaniem wyprawki. W telefonie trudno przegladać niektóre strony,zatem poczekam aż będę na chodzie,wtedy będę szaleć ;)
Lenię się przymusowo za wszystkie czasy,syn w domu ze mną,osiągnęliśmy już niemal idealny system radzenia sobie i spędzania czasu wspólnie.
Bałaganu i kurzu w kątach juz nie widzę i jakoś mi z tym lżej ;)
Remont idzie pełną parą,mam juz toaletę na parterze,co bardzo ułatwia mi życie i robi się wymarzona,maleńka garderoba. To akurat mężowi włączył już się syndrom wicia gniazda.
Pomału schodzimy z dawki progesteronu i sterydu. Metforminę mam brać do 20 tc. Czekam jeszcze na wyniki tarczycy i krzepliwości.
I mam 3,5 kg na plusie. Bałam się, że będzie więcej przez leżenie. Nie jest najgorzej ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2018, 16:32

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 23 marca 2018, 17:46

25tyg+0dni (początek 26tego tygodnia, 62% za mną)

Odebrałam wyniki badania moczu. Wyszły mi dość liczne nabłonki płaskie, leukocyty 20-30 i bakterie. To chyba niezbyt dobrze. Teraz nie wiem czy mam od razu biec na wizytę? Do gina czy do internisty? Dodatkowo: minimalnie ‘swędzi’ mnie gardło… Mam nadzieje, że nie zaczyna się żadna infekcja. Czekam na wynik badania glukozy. Samo badanie nie było tak straszne jak się spodziewałam. Ot zwykła woda z cukrem do wypicia. Byłam dzielna :o)

34 dzień cyklu

Test z rana pozytywny. Beta też trochę powyżej 40. Progesteron niestety 2,71.

Niesamowicie się boję. Chyba jeszcze nigdy tak bardzo nie byłam świadoma, co się dzieje :-(

Czas na ciążę? Najbardziej nieodpowiedni, jaki tylko może być... Złożyłam wypowiedzenie z pracy. Pracuję do końca marca. Nową pracę zaczynam początkiem kwietnia. Ale kocham te moją kruszynę, która jest we mnie i modlę się o to by miała dużą wolę życia i została...

pigula_91 W oczekiwaniu na mały cud 23 marca 2018, 19:00

20+3

Połówka za nami, to takie nierealne. Tyle czasu zajęło nam aby ten mały człowieczek się pojawił a tu już połowa ciąży za nami.
Po usg wszystko w porządku, mała Kluska waży już 360g i wygląda na zdrowego chłopca.
Maluszku tak bardzo się nie mogę doczekać żeby już Cię przytulić.

laira już wiemy, że chcemy ;-) 23 marca 2018, 20:35

20 dc, 36,34 spadek... poważnie? szlag
dodatkowo lekko wodniście... a jutro jade na proga, pewnie się wkurze na wyniki jak cholera. Poprzedni cykl skończył się w 32 dniu cyklu, chciałabym żeby było coraz lepiej a nie coraz gorzej;/ Niemniej jednak oznacza to że można podziałać. Ale w tym miesiącu to już mi to lata. W poprzednim sex był jak tralala, a jeszcze poprzedni ciąża biochemiczna. Teraz się nie spinam, czekam na cud. Ile można się bzykać a i tak albo nic z tego albo nic z tego...

16dc

Byłam dziś na cytologii.Oczywiscie Medicover po raz kolejny mnie zawiódł...po prostu tragedia. Zwolnilam się z pracy 2 godziny, żeby móc zrobić to badanie. Na miejsce dotarlam dużo przed czasem, zwykle tak bylo, że zdarzało mi się wchodzić wcześniej jeśli się zarejestrowalam i zwykle ktos mnie wolal gdy byla moja kolej, czekałam więc te 30 przedwczesnych minut cierpliwie. Po czym zniecierpliwona zajrzałam do gabinetu położnej, która byla wolna cały ten czas. Okazało się, że pomimo, że w systemie jestem zapisana, to położna zrobiła wielkie oczy... bo... ona o żadnej cytologia nie wie i zapyta panie ginekolog, która w tym czasie przyjmowała pacjentki czy mi zrobi ta cytologie gdzieś pomiędzy.... no cyrk na kółkach! Pomyślałam sobie, że ok dobra to pewnie zaraz mnie zawola... Ale gdzie tam... minęła godzina odkąd wyszłam od położnej... Aż w końcu mnie zawołała. Cytologia trwala minutę. Pomyślałam, że skoro się już tyle wyczekalam i jestem u lekarza a nie położnej, jak to miało być, to zapytam ja o ta prolaktyne. I tu nastąpiła bardzo ciekawa informacja, bo spytala mnie o TSH, a ja przecież sądziłam, że jest w normie skoro normy są do powyżej 4. A ja mam 3,5 ... no i mi powiedziała, żebym zgłosiła się jednak do tego endokrynologa, bo aby zajść w ciążę, wynik powinien być do ok 2, a nawet mniej i że 3,5 to za dużo. I to może być wynik podwyższonej prolaktyny.
I tak wyszłam z tego gabinetu po takim czasie czekania ale chociaż dostałam klarowna informację. Będąc w domu zaczekam czytać na ten temat i wygrzebane wyniki sprzed roku i 2 lat i co? TSH sukcesywnie rośnie z roku na rok! :/ najpierw miałam 1,4 potem 2,6 a teraz 3,5 ....
Wiem, że jestem obciążona chorobami tarczycy, bo u nas w rodzinie prawie każdy na nią choruje, dlatego też robiłam co roku badania, ale nie wiedziałam, że to już może być problem, pomimo iż wyniki niby w normie.

Zapisałam się do endokrynologa też od razu, ale jeszcze szukam wcześniejszych terminów i dobrego lekarza prywatnie. Medicover mnie zawodzi, aż się boję co mnie znowu spotka następnym razem. Najlepiej byłoby znaleźć endokrynologa i ginekologa w jednym. Tylko, że ten o którym myślałam, ma średnie opinie, byłam u niego na dniach otwartych w klinice leczenia niepłodności. Naczytalam się, że glownie chce naciagac na invitro, a nie na leczenie niepłodności. I mam wielką zagawostke gdzie iść.

Generalnie trochę jestem przybita po tym wszystkim...


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2018, 23:02

Właśnie mija 6 lat starań o trzecie dziecko...to był piękny czas przepełniony wiarą w to,że się uda,że będzie dobrze choć wiele łez wylałam i do tej pory nie mogę zapomnieć o dziecku,które dziś miałoby 2 latka...a jednak nadzieją i wiara w spełnienie marzenia to nie wszystko.
Muszę jeszcze wiele w głowie sobie poukładać,pewne sprawy przeanalizować jeszcze kilka razy,muszę ogarnąć chaos myśli- czego bardziej pragnę,czego chcę,po co,na co,dlaczego...ale puki co,pora zamknąć ten pamiętnik.
Może rzeczywiście kiedy tak goniłam za szczęściem to ono uciekało...może powinnam odpuścić,dać sobie spokój,żyć tak,by cieszyć się życiem,każdą chwilą,a nie tylko tym,że może teraz się uda?
No w każdym razie,póki co,czas zakończyć tę przygodę,choć nie wiem jeszcze czy jestem na to gotowa w 100%,czy jeszcze za chwilę nie zmienię zdania.

Wszystkim dziewczynom,które tu do mnie zaglądały,bardzo dziękuję za mnóstwo wsparcia,za to,że mogłam liczyć na Wasze zrozumienie i porady.
Cieszę się szczęściem tych,które naszą pod sercem swój cud i trzymam kciuki by bardzo leniwie,ale i szczęśliwie zleciały Wam miesiące do spotkania ze swoim cudem.
Izuś mocnooooo trzymam kciuki i będę zaglądała.

16dc.
Jeśli miała być owulacja to byłaby w weekend. Niestety śluzu było 0 - słownie z e r o .
Więc popołudniowy monitoring to dla mnie formalność. Myślę już o następnych cyklach, wzięcia się wreszcie ostro za dietę i picia dużo, dużo, dużo wody.
Jeśli kiedyś rzeczywiście będę mamą to każdy miesiąc zbliża mnie do tego stanu. Więc pora się wziąć porządnie w garść! Przecież tak łatwo to się nie poddam.

No i nie udało się :( Wszystkie testy negatywne, robione codziennie od tygodnia. Jeszcze wysoko utrzymująca temperatura trzymała mnie przy nadziei. Dziś rano na termometrze 36.8. Cały poprzedni tydzień utrzymywała się między 37,0 a 37,3. No chyba lepszego wyznacznika ciąży nie ma, jak dobra wysoka temperatura...
Dzisiaj mija 106 dzień bez okresu i zaczynam to dość mocno odczuwać. Zmartwychwstała wściekła endometrioza już chce mnie ukarać za tak długi cykl bez miesiączki. Łamie mnie w kręgosłupie a nawet wczoraj to już w nerce.
Nie wiem co mam dalej robić! Kazano mi zacząć brać pigułki to negatywnym teście. No jakby nie patrzeć, to wciąż są estrogeny :/ Ja już nie chcę mieć tej endometriozy!!! Co ja ma zrobić :'(((
Znów próbować ratować się dietą?? Bezglutenową tym razem?
N-cysteina pomaga oczyścić się wątrobie, może spróbuję w połączeniu z dietą.
Nie wiem, czy podejdę do kolejnego IVFu.
Źle to na mnie podziałało, jak gwałt na psychice. Ohydna procedura. Nienawidzę szpitali:P
Podziwiam was wszystkie za wytrwałość. Trzymam kciuki za wszystkie starające się.
Siły! Której mi już brakuje.

10 DC

Wczoraj byłam na monitoringu. Tym razem myślałam że nici z cyklu bo nie czułam pęcherzyków.
A monitoring wykazał 2 pęcherzyki na lewym 22 i 23 km Endo 10.8mm od razu zakaz kolejnego zastrzyku. I wieczorem ovitrelle.
Ale postanowiliśmy jechać do kina i miło spędzić piateczek. Do domu po 22 dotarliśmy.
Wzięłam zastrzyk i nie miałam sil na serduszka. A zawsze na siłę chciałam.
W klinice kazano nam rozpocząć starania w sobotę rano.

A teraz leżę pod kroplówkami więc dopki nie skończę kroplówki nie będzie igraszek. Ale ochotę na igraszki mam.

Dziewczyny macie dobry sposób na pozbycie się grzyba bo czuję że znów mnie dopada to dziadostwo nic nie pomaga tabletki dopochwowe do łykania ehhhh przekazałam srebrem kolidowym


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2018, 09:35

Badania badania i jeszcze raz badania .Wczoraj zrobiłam wszystkie zalecone.Teraz czekam na wyniki, modlę się o złe.Jak bardzo chcę, żeby te wskaźniki były podwyższone i żeby coś stwierdzili.Ale pozostaje czekać, czekać i jeszcze raz czekać. W wtorek mam zabieg na cin 2. I potem zaczynam odliczanie do zielonego światła.
Czas mija, za dokładny miesiąc wracam do pracy a ja dalej marnuje czas. Obiecałam sobie, że schudnę 5 kg a jak na razie to nie spadło nawet 100g. Zaczęłam ćwiczyć ale tak ciężko jest wrócić do formy. Uzmysłowiłam sobie, że dokładnie rok temu przestałam ćwiczyć bo najpierw zabieg łyżeczkowania, potem zaraz pierwsza ciąża, w której plamiłam wiec bałam się cokolwiek robić, poronienie i brak chęci do wszystkiego co nie jest słodkie i nie ma alkoholu.No i kolejna ciążą i strach przed wszystkim.Także minął rok od kiedy jestem tłustą dupą.

Materia stosowałam. Więc i nic. Czopki działają na mnie ale już przy 1 zbliżeniu nawrót grzyba. Musiałabym po leczeniu unika sexu

16dc (3dpo)
Wróciłam od ginekologa w totalnej rozsypce. Według moich obserwacji i kalkulatora owulacja rzekomo była środę, czyli tak jak przypuszczałam. Ginekolog niestety po usg nie może tego stwierdzić. Mówi, że jedno jajko niby nadal jest, ale skoro temperatura skoczyła to owulacja powinna być. W czwartek mam iść zbadać TSH, FT4 i progesteron i do niego zadzwonić. Mówi, że na podstawie progesteronu określi czy owulacja była. Endometrium urosło z 3mm na 8 mm- jakiś plus.
Jeżeli nie zajdę w tym cyklu w ciąże czeka nas badanie nasienia męża (i tak to planowaliśmy), badanie drożności jajowodów. Podejrzewa też, że może mam zespół policystycznych jajników i ta osłonka wokół jajeczka jest tak gruba, że jajeczko się nie może wydostać i wtedy robi się jakieś nakłucie. MOŻE, MOŻE, MOŻE. To dopiero początek a ja już mam dość. Mam się zjawić w przyszłym cyklu 12-13 dnia.
W tym miesiącu z 600zł poszło a tu się dopiero początek zapowiada.
Mąż w pracy, nie mam się komu wygadać, mama twierdzi, że przyjdzie na mnie czas-- no pewnie kiedyś może i tak, ale jak jest jakiś problem to się mogę tak do śmierci starać bez badań.
Na chwilę obecną dół masakryczny. Błagam niech ten cykl będzie szczęśliwy żebym tych wszystkich badań nie musiała robić.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2018, 12:21

38 tc (37 tc0d)
Hej! :)
No więc ciąża donoszona! Jeju jak to brzmi, super! Piszę jeden z ostatnich wpisów pewnie bo poród lada dzień może nastąpić, chociaż na wizycie gin mówił że wszystko pozamykane. U mnie ok. Czuję się dobrze, brzuch trochę dziś twardnieje i puszcza, macica chyba ćwiczy. Mały się rozpycha pod cyckami kopie kolanami i pietami. Mocno aktywny od kilku dni jest, chyba się coś szykuje. Z mężem już ok :) za to moja mama sprawiła mi przykrość bo nie przyjadą do nas w święta. Ja się nie wybieram do dziadków bo to 120 km i już nie chcę tak daleko jechać. No trudno, posiedzimy sami. Będzie smutno ale nie mam zamiaru prosić i błagać ich żeby przyjechali.
Już nie mogę się doczekać aż urodzę.

35 dc

Bardzo wolno płynie czas. Chciałabym żeby był już poniedziałek. Naczytałam się w necie o ciąży pozamacicznej. Wystraszyłam się. Zwierzyłam sprawę Panu Bogu. Co ma być to będzie. W poniedziałek, czyli za dwa dni, sprawdzę jeszcze raz betę i progesteron z wielką nadzieją. Z pokorą przyjmę każdy wynik. Amen.

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 24 marca 2018, 20:55

Zaczęliśmy 29 tydzień. Maluch ma 1200g, wszystko wygląda w porządku. Zaczęliśmy też szkołę rodzenia i wybieramy się na warsztaty z pierwszej pomocy bobasowej. Mąż zaczął oglądać powozy i znalazł Emmaljunga, ale mi on tak średnio się podoba, chociaż jest dosyć lekki. Rozmowy w tym temacie trwają. Zdecydowaliśmy się też na bank komórek macierzystych, muszę teraz tylko do nich zadzwonić i umówić się na spotkanie. Zrobiliśmy też to do list i nawet okazuje się, że po remoncie pokoju dla Synka będziemy mieli z jeden weekend wolny w maju żeby gdzieś wyjechać na bardzo krótki babymoon.

Alice24 Za bardzo chcę 25 marca 2018, 09:17

- 21 DC - 6 miesiąc starań

Niestety jest to cykl bezowulacyjny :( pęcherzyk wcale nie urósł, nadal ma 14 mm. W następnym cyklu biorę Letrozol. Byłam pewna, że bez tego się nie obejdzie.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)