Azoospermia u męża.
Czuje się... w sumie nie umiem nawet powiedzieć jak się czuję.
W środę ma wizytę u androloga.
Brał sterydy. Liczę, że jakimś cudem uda się to naprawić. Ale nie wiem czy będzie to możliwe.
Rzygać mi się chce ze stresu.
24 kwietnia jedziemy do instytutu, zobaczymy co tam wybadają... Z całego serca ufam, że w końcu nam się uda. jestem tylko człowiekiem, więc czasem mam trudne momenty, zwątpienie... Ale potem się podnoszę... Jednak bez Boga, nie potrafiłabym tak wstawać... Z nim jakoś łatwiej...
W końcu mogę dodać wpis...
Niestety bardzo dla mnie smutny 
Byliśmy bardzo szczęśliwi przez chwilę...
Na wizycie na początku 7 tyg ciąży okazało się, że nie ma pęcherzyka w macicy, nic nie ma a beta hcg prawie 7 tys. Lekarz dał nam tydzień, ale my poszliśmy na konsultację do innego lekarza licząc na cud.
Nie było go...
Lekarz znalazł potencjalną ciążę w lewym jajowodzie i od razu skierował do szpitala.
Parę dni później hcg już prawie 15 tys. i laparoskopia, niestety ciąża zaczęła się ronić do wewnątrz i usunięto cały jajowód.
To było 3 tyg temu a ja dalej w to nie mogę uwierzyć.
Co mogło się stać?
Jedyne co mi doskwierało to bardzo mocny ból macicy mocniejszy niż okresowy..
Nasze dziecko odeszło.
EwkaKonewka 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2018, 10:57
Witamina B8
Inozytol to witamina B8, która jest niezbędna w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego naszego organizmu. Dzięki niej mamy też lepsze samopoczucie, pozwala nam pokonać codzienny stres, jest także skuteczna w walce ze schizofrenią.
Inozytol to witamina B8, która jest wliczana w witaminy grupy B. Dla organizmu ludzkiego bardzo istotny jest myo-inozytol, czyli jedna z izometrycznych odmian inozytolu. Właśnie ta forma jest zawarta w większości dostępnych na rynku preparatach. Inozytol w przeciwieństwie do innych witamin z grupy B jest syntetyzowany w organizmie. Zarejestrowano jego obecność w mózgu, wątrobie oraz nerkach. Witaminę B8 lub jej fosfaty można też uzupełniać poprzez obecność w naszej diecie owoców, takich jak melony cukrowe (kantalupy) lub pomarańcze.
Inozytol - działanie
Inozytol jest niezbędny, kiedy nie dajemy sobie rady ze stresem, szybko się męczymy lub jesteśmy nieustannie zaspani. Obecność witaminy B8 w naszej diecie pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie, stabilizuje nastrój oraz zwiększa energię i chęć do pracy. Z tego powodu inozytol jest ważnym składnikiem wielu napojów energetycznych. Inne właściwości, które posiada witamina B8 to: ochrona przed arteriosklerozą, wspomaganie funkcjonowania układu rozrodczego męskiego i żeńskiego, poprawa stanu naszych włosów, zapobieganie zaparciom, udział w przemianach glukozy oraz ochrona przed neuropatią cukrzycową.
Inozytol a zdrowie kobiety
Witamina B8 jest uznawana przez lekarzy za niezwykle skuteczną w leczeniu zespołu policystycznych jajników (PCOS). Dzięki myo-inozytolowi następuje zwiększenie wrażliwości na insulinę, co z kolei poprawia regularność i funkcje owulacji. Odpowiednie dawkowanie witaminy B8 pomaga także kobietom chorym na PCOS, które mają nadwagę (zmniejsza masę ciała), insulinooporność, zwiększony poziom cholesterolu LDL. Pozytywnie wpływa także na balans hormonów LH i FSH.
Poza tym B8 jest witaminą, która zmniejsza ryzyko oraz hiperandrogenizmu (nadmiaru męskich hormonów w organizmie kobiety), co zwiększa szanse poczęcia. Pozytywnie wpływa też na kobiety korzystające z in vitro - występuje u nich lepsza jakość oocytów, embrionów oraz większa liczba ciąż po transferze.
Pozytywny wpływ inozytolu na zdrowie psychiczne znajduje również potwierdzenie w leczeniu zespołu napięcia przedmiesiączkowego (PMS). Kobiety zmagające się z tym schorzeniem dzięki inozytolowi są w stanie zmniejszyć objawy emocjonalne i psychiczne. Mio-inozytol jest też skuteczny w leczeniu chorób metabolicznych
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2018, 22:52
straaaaszny zapierdziel ostatnio. postanowilam podomykac wszystkie drobiazgi i niepozalatwiane sprawy. zrobilam liste "to do" i weychodzi mi tak od 2 tygodni, ze mam zajeteod 10 rano do 15. cale szczescie czuje sie w miare dobrze.
bylam u gina w zeszlym tyg. niestety GBS wyszedl mi pozytywnie, wiec chyba jakies antybiotyki dostane. dowiem sie 30 kwietnia co i jak, bo wtedy kolejna wizyta i omowienie badan. osttanio tez wyszla mi juz krotka szyjka, wiec musze sie oszczedzac, ale jak to kurde zrobic, jak tyle rzeczy do zrobienia 
no i osttanie, najwazniejsze. bylam na USG. wyszlo, ze Ola wazy 3830 na chwile obecna. prognoza przy porodzie to ok 4200. co prawda nie do konca wierze w te pomiary. wszystkie jakies moje kolezanki mowia, ze mialy prognozy na np. 3900 a dziecko urodzilo sie 3300. wiec nie zamierzam sie zbytnio stresowac. poki co to nie jest przeciwskazanie do rodzneia SN. wiec jesli nie bedzie innych przeszkod, to podchodze do SN bez wzgledu na wielkosc dziecka (znam dziewczyne, co urodzila 5kg dziecko bez problemu, a nie byla nie wiadomo jaka wielka). poki co na wadze +10kg. cieszy mnie to, bo jesli corcia jest faktycznie taka duza, jesli faktycznie macica po porodzie wazy 1,5 kg, do tego wody, lozysko, to moze jest szansa ze wyjde z waga sprzed ciazy ze szpitala. buhahahahahaha. taki zarcik. ale pomarzyc mozna 
ide sie polozyc, bo padam na pysia po dzisiejszym maratonie.
aaaaaaaaaaa. na zakonczenie hicior tramwajowo-ciazowy jak dla mnie. generalnie ludzie ustepuja mi miejsca, nie moge narzekac. ale dzis doswiadczylam prawdziwego milosierdzia ludzkiego. siedzi sobie zakonnica - wiek ok 40 lat. spojrzala na mnie i odwrocila wzrok w szybe. smiac mi sie chcialo. serio. a przed nia staruszka z laska wstaje i ustepuje mi miejsca. podziekowalam, ale odmowilam. nie mialam serca. na szczescie z drugiego konca ustapil mi chlopak i odeszlam. ale szczerze to jest wlasnie kwintesencja polskiego spoleczenstwa. no takze sponsorem dzisiejszego programu jest slowo "milosierdzie"
Jesteś w 40 tygodniu ciąży
(39 tyg. i 1 dzień)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Pierwsza szpitalna noc za mną i szczerze powiem była kiepska,nie mogłam spać było mi gorąco i niewygodnie,wieczorem przyszedł lekarz i powiedział,że na wszelki wypadek mam być dziś na czczo i teraz jest mi niedobrze,co do snu to spałam tylko 2 godz:-(
W nocy przyjechały dwie panie poleżały chwilę i pojechały se skurczami na porodówkę,teraz tak sobie myślę,że chyba nie chciałabym mieć już tych skurczy.Wiem ,że po porodzie mogę mieć jakieś tam skurcze jak będę karmić synka i jeszcze mogę mieć bolesne skurcze jelit plus jeszcze boląca rana po cc oj jeszcze czeka mnie sporo bólu...No nic trzeba będzie zaciskać zęby i wytrzymać albo gryźć poduszkę jak kto woli...cdn....
Wczoraj były urodziny babci. Za 4 dni pierwsza rocznica jej śmierci...
Tak bardzo liczyłam, że mi pomożesz... Miałam taką nadzieję. I nie pomogłaś. Jednak cuda się nie zdarzają - chyba, że nazwać nimi walkę o swoje zdrowie psychiczne i możliwość zwleczenia swojego obolałego wewnętrznie ciała, odrywając, po raz kolejny, głowę od poduszki mokrej od łez...
Z każdym negatywnym testem wydaje mi się, że już nie mam więcej siły. Wczoraj pękłam, wylewając co najmniej stawek łez. Ale pękło też moje serce. Nie wiem czy da się je jeszcze posklejać... Mam wrażenie, że moja dusza jest dziurawa, że krwawi i ulatuje z niej życie.
Znikam, zanim uleci całkiem...
Dziewczyny
ponakręcajmy się razem
a tak na serio, to co o tym myślicie? Jest się czym podniecać?
https://www.fotosik.pl/zdjecie/usun/Ri7Vn1GWngiYb49N0RBMWzvy1laW3i
https://www.fotosik.pl/zdjecie/usun/VSjn182zQyK~Up10uGLk2e7PvdA4DV
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2018, 10:10
Co za dzień. Co mnie podkusilo żeby zafarbować włosy?;( Mam (miałam) piękny naturalny kolor brazu. Zachciało mi się zmian...i to na dodatek sombre..
Salon fryzjerski miałam z polecenia, widziałam także efekty u koleżanek z pracy i wyglądało ok.
Moje sombre zaczyna się od czubka głowy po końcówki. Kolor - nazywam sraczka.. próbowałam pociemnic włosy szamponetka, ale chyba trzymałam za krótko. Bałam się bo nigdy tego nie robiłam.
Czy miałyście podobne problemy? Co robić?
Dziś trzeci dzień na CLO, póki co skutków ubocznych brak. Dziś zaczęłam też robić testy owulacyjne. Mam nadzieję, że uda się w tym cyklu, jako że jest on pierwszy ze wspomaganiem.
Obym doczekała się mojej Kruszynki.
7 dpt
Siedzę sobie i popijam pierwszą kawę od ponad tygodnia (straszna siekiera mimo standardowej porcji, chyba naprawdę się odzwyczaiłam!). Tak, to już koniec. Czekamy tylko na formalności, czyli dzisiejszy wynik betaHcg. W punkcie pobrań siedziała babka w zaawansowanej ciąży z mężem. Wyparowałam stamtąd jak poparzona, nie mając ochoty dodatkowo się dołować, a poza tym kobity w ciąży chyba zawsze dłużej siedzą u lekarzy i w innych punktach usług medycznych. Zatem wróciłam do domu na kawę i czekam...
Wczoraj konsultowałam się z naszą lekarką prowadzącą. Powiedziałam jej o tym jak sytuacja wygląda. Wieczorem odpowiedziała, żeby zrobić rano betę i nie odstawiać jeszcze leków (chciałam to zrobić już wczoraj). Wiem, że takie są procedury, ale mam już tego wszystkiego trochę dość, chciałabym się jak najszybciej uwolnić. Poza tym każda tabletka więcej zużyta teraz to większy wydatek przy kolejnym podejściu, bo tej tabletki wtedy braknie. Spłukaliśmy się doszczętnie po ostatnim transferze, teraz trzeba uzbierać na kolejny i jeszcze na kolejną stymulację, gdyż zostały nam tylko 2 zarodki na jednej płytce, a wiarę mamy jakąś słabą, że los się w końcu do nas uśmiechnie. Trzeba więc zacząć oszczędzać tam gdzie się da. I tak jeszcze nie mamy najgorzej porównując z resztą społeczeństwa.
Edit:
BetaHcg zrobione. Po wynik mam dzwonić ok. 16...
Edit nr 2:
BetaHcg z rana <2.0 mIU/ml. Formalności dopełnione... Czekam na info odnośnie odstawienia leków:(
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2018, 20:32
Dzięki dziewczyny za słowa wsparcia. To była ciężka noc, nie mogłam spać. Wertuje od rana internety i jeżeli ten brak plemników jest spowodowany zażywaniem testosteronu to istnieje jakaś szansa, że jądra po odpowiednim leczeniu znowu zaczną normalnie funkcjonować. A z tego co wyczytałam zażywanie testosteronu działa jak męska antykoncepcja, bo blokuje wytwarzanie własnego testosteronu przez co produkcja plemników jest upośledzona (ale żeby tak do zera? nie wiem...)
Do tego udało mi się wczoraj wyciągnąć, że przestał brać testosteron później niż mi obiecał. I tak szczerze to nie ma szans żebym się dowiedziała do kiedy go brał, bo mi się zwyczajnie nie przyzna. Mądry po szkodzie... Sam przyznał, że już nigdy nie weźmie sterydów.
Ciężko jest mi go wspierać, gdy wiem, że najprawdopodobniej sam się tak załatwił. Próbuje gryźć się w język, ale różnie to wychodzi. Zwłaszcza, że od początku mówiłam żeby tego syfu nie brał. Ale to tyle co sobie mogłam pogadać...
Wczoraj pierwsza myśl, że w dupie mam te wszystkie moje leki, suplementy, że po co mam je brać... Ale później się ogarnęłam, że nie mogę mieć takiego myślenia, bo nigdy nie wiem czy plemniki niedługo nie zaczną się znowu produkować.
Nastroje mam jak na karuzeli. Raz ryczę, raz mam nadzieje.
Jutro powinniśmy dowiedzieć się więcej po wizycie u lekarza. Na bank na sam początek polecą badania hormonów.
"Światowa Organizacja Zdrowia poważnie zastanawia się nad zastosowaniem testosteronu jako męskiego środka antykoncepcyjnego.
Produkcja spermy zostaje wznowiona po zaprzestaniu wstrzykiwania testosteronu i zazwyczaj wraca do normalnego poziomu, gdy organizm całkowicie oczyści się ze sztucznego hormonu. Powrót produkcji spermy do normy zależy jednakże ostatecznie od czasu podawania testosteronu i osobniczych właściwości organizmu."- tego się będę trzymać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2018, 08:34
Ciąża numer 13
Czuje się jak bym czekała na kolejne poronienie, zle wieści z wizyty
Dziś 13dpo / 4t2d
Beta 10dpo - 19
12dpo - 72
Wsparcia w bliskich brak (od jutra jestem na l4, a mąż do mnie ze i tak pewnie za 3tygidnie wrócę do pracy
) , to już raczej ostatnie podejście, wstydzę się już rozmawiać na tematy dziecka i ciąży jak i mojej historii,
Jutro mam lekarza nową /starą Panią doktor
Ciąża numer 13
Czuje się jak bym czekała na kolejne poronienie, zle wieści z wizyty
Dziś 13dpo / 4t2d
Beta 10dpo - 19
12dpo - 72
Wsparcia w bliskich brak (od jutra jestem na l4, a mąż do mnie ze i tak pewnie za 3tygidnie wrócę do pracy
) , to już raczej ostatnie podejście, wstydzę się już rozmawiać na tematy dziecka i ciąży jak i mojej historii,
Jutro mam lekarza nową /starą Panią doktor
27tyg+4dni (88 dni do porodu)
Troszkę mnie nie było, bo podczas pobytu u rodziców nie korzystałam z internetu. I to jest super, bo zanim się obejrzałam prawie kończę 28smy tydzień. Powolutku, powolutku zaczynam się uspokajać, bo jeszcze chwilka i ewentualne (tfu tfu) przedwczesne urodzenie się Zwierza nie byłoby już tragiczne w skutkach. Słyszałam ostatnio o przypadku znajomej, której zrobili cc w 30tym tygodniu ciąży (miała duże problemy z nadciśnieniem). I maluch ważył już prawie 2kg i teraz (po kilku tygodniach) naprawdę wszystko jest z nim ok. Mam kuzyna też urodzonego w 30tym tygodniu. Fakt, to było prawie 30 lat temu i ciocia opowiadała mi, że ledwo do odratowali, ale wszystko skończyło się dobrze.
Ja (odpukać) czuję się nadzwyczaj dobrze (o ile pilnuję się z jedzeniem; wciąż to samo: jak zjem odrobinę za dużo to strasznie boli mnie żołądek). Wiosna w końcu przyszła i mam dużo energii na spacery. Planuję nawet kilka krótkich wyjazdów okołomajówkowych. Wczoraj, jak powiedziałam mężowi o moich (ekhm naszych) planach, to spytał, czy to trochę nie za dużo jak dla mnie (za dużo planów, za dużo jeżdżenia etc). Ale powiedziałam, że chcę na maxa wykorzystać czas, kiedy czuję się dobrze. No i mogą to być ostatnie beztroskie wyjazdy w najbliższym czasie.
Od początku ciąży przytyłam około 10kg i powoli zaczyna mi brakować ciuchów. Nie mogę całą wiosnę chodzić w tych nieszczęsnych jeansach z h&m, bo się zagotuję. Zamówiłam z zalando 3 sukienki i nie doczekam się aż przyjdą. Nie zatrzymam wszystkich trzech rzecz jasna, będą do odesłania, ale mam nadzieję, że chociaż jedna się nada, bo idziemy na ślub i wesele i coś muszę na grzbiet (i na brzuch) zarzucić.
Dziś idę do mojej lekarki, ale usg nie będzie więc nic ciekawego. Tyle, że mi szyjkę zbada. Ale zapewne da skierowanie na ostatnie usg (ok 30tego tygodnia).
Koleżanka, od której odkupiłam wózek i fotelik, zapowiedziała, że odda mi górę ciuszków. Ale już tekstylia (pieluszki bambusowe, muślinowe, otulacz, kocyk etc) kupię sobie nowiutkie i ładniutkie (motherhood lub pink no more maja fajne wzory). Ale to jeszcze chwila… myślę, że zacznę kupować po tym ostatnim usg…
Duża przerwa za mną w pisaniu,,, ale jakoś tak czas leciał że no nie miałam czasu nawet myśleć o tym wszystkim,,, i wyszło mi to na dobre. Jutro mam punkcje ciesze się jak dziecko... i słowa lekarza przed wczorajszą wizytą NO NARESZCIE JAKAŚ TRUDNA PACJENTKA;).. ciesze sie naprawde się ciesze że w koncu coś drgneło ... dwie stymulacje zakonczone owulacją dopiero teraz trzecia... szkoda tylko ze nie bedzie świeżego transferu bo mam za wysoki progesteron no ale cóż.... damy rade ............. poczekamy
-8 dc-
Dzięki dziewczyny, jesteście kochane. Ja od 3-ech godzin czekam, co oznacza, że nie jem od 17-stu
Mam już trochę dość, ale przez to już praktycznie się nie stresuję, bo nie mam na to sił.
30 DC 7 po brak plamienia brzuch pobolewanie okresowo testy owulacyjne( z braku ciążowych) negatywne ;( test ciążowy w 11 dpo razi bielą znów @ się spóźni dając złudne nadzieję mojemu sercu
W tym miesiącu z powodu mojego pobytu w szpitalu nie staralismy się bardzo a wręcz nie chciałam zajść w ciążę starania były trzy dni przed owulacja i jeden po,natomiast pobyt w szpitalu był skrócony leków co się spodziewałam nie dostałam jedynie rezonans robiony miałam więc tak naprawdę teraz przed @ dopiero zamazylam by się jednak udało ale z pustego nawet Salomon nie maleje
Szkoda mi trochę tego miesiąca gdyż owulacja była z prawego uśpionego i najbardziej drożnego jajnika a zaszyczaj z lewego mam owu
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2018, 10:41
NFZ ma w d... ustawę mówiącą o tym, że kobietę w ciąży należy przyjąć do lekarza w ciągu 7 dni. Mam czekać na hematologa do końca kwietnia, to podobno jest ten przyspieszony termin... 
27tyg+5dni
Dziewczyny, tak sobie patrzę na te piękne ‘sukienki’ do porodu, a później do karmienia i kangurowania. Np. taka: http://granatovo.com/produkt/paski/ (lubię marynarskie wzory). I tak się zastanawiam: w czym się chodzi po szpitalu? Koszula i szlafrok są ok? Nie mówię o samym porodzie, tylko bardziej już ‘po’ (po umyciu się i ogarnięciu). Kurczaki, szpital to jednak dla mnie nowa/stresująca sytuacja będzie. Hmmm tak się zaklinałam, że będzie minimalistycznie ;o) a tu kiecki za 200 pln oglądam… Ale to, że oglądam i kminie nie znaczy, że kupię.
Zwierzak się śmiesznie ‘wybrzusza’ w różnych miejscach, a ja zgaduję czy to główka, czy to stopa, czy to może grzbiet.
Jeszcze update urodowy (ku pamięci): cera w ciąży=marzenie. Ani pryszczyka. Włosy rosną jak szalone (niby dobrze, ale odrost szybko widać, idę niedługo do fryzjera na kolor i podcięcie). Skóra na ciele OK; poradziłam już sobie z zimową (kaloryferową) suchością. Nie ma rozstępów, nie ma cellulitu. Póki co. Nie jest źle. Jest nawet dobrze. Jest lepiej niż myślałam.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.