7dc 8cs
Standardowo nie śpię po nocy. Nudzę się sama w domu i spędzam wieczor/noc w telefonem w dłoni.
Wyniki sprawdziłam sobie online 3 godziny temu. No i są... I nie są idealne. Hemoglobina tylko minimalnie poniżej normy, w razie czego mam żelazo w domu więc się podratuje ( HGB 10,8 )

Glukoza 79,00 (70,00 - 99,00)
TSH 2,344 (0,350 - 4,940)

Prolaktyna 34,94 (5,18 - 26,53)

Najważniejsza była dla mnie prolaktyna, która wyszła źle. Jej wyższy poziom utrudnia zajście w ciążę, powoduje cykle bezowulacyjne i nieregularne miesiączki. W poniedziałek lekarz, dowiem się co dalej.

Na weekend muszę się zresetować, odetchnąć trochę, przestać świrować. Powiedziałam mężowi, że ten cykl mogę sobie wsadzić między pośladki bo i tak nic z tego nie będzie. Ale że biorę olej z wiesiołka to będę mierzyć temperaturę i sprawdzać śluz by nie wypaść z formy. Może to i lepiej ze coś jest jednak nie tak, przynajmniej mam się do czego przyczepić.
Glowa mi zaraz chyba eksploduje, gasze internety, wujkowi Google dziękuję że spędził że mną ostatnie 3 godziny życia. Dzięki za Twoje rady ale zdam się na opinie specjalisty! Grr...


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2018, 02:43

Peggie Cuda. Cudzie trwaj! 9 maja 2018, 21:15

Ciąża zakończona 8 maja 2018


W końcu mam chwilę, żeby naskrobać kilka słów :)
Tosia przyszła na świat 8 maja, 25 minut po północy. W dzień urodzin swojego dziadka :D O 18 przyjechaliśmy do szpitala, gdzie zbadał nas lekarz, zrobił masaż szyjki i stwierdził, że idziemy na porodówkę, mimo iż nie było żadnych skurczy, ale rozwarcie było ładne i jak trafiłam na porodówkę to było już 4 cm :D Podłączyli mi kroplówkę koło godziny 20. Rozwarcie postępowało pięknie, ale na ból reagowałam niestety silnymi drgawkami. Bez męża bym sobie chyba nie poradziła. Położna przebiła mi wody i od tamtej pory zaczęły się silniejsze skurcze. Ale szczerze powiedziawszy myślałam, że będzie gorzej :D Nie uczyłam się co prawda oddychania podczas porodu, ale jakoś mi szło. Na skurczach starałam się nie krzyczeć, ani nie ściskać ręki męża (który stwierdził, że wcale nawet nie krzyczałam :D), tylko się rozluźnić. Poprosiłam jednak o znieczulenie i może to był błąd, bo dali mi taką dawkę, że znieczuliło mnie od pasa w dół i na skurczach partych nie miałam już w ogóle czucia i musieli dzwonić po lekarza, który na skurczach uciskał mi brzuch i w sumie wypchnął ze mnie Tosie. Wbrew pozorom nie było to takie straszne, a lekarz - o ile można tak powiedzieć - delikatny. Z łóżka porodowego musiał mnie ściagnąć na wózek mąż, bo nie czułam nóg :D Odzyskałam czucie dopiero koło godziny 10 rano, a o 0:25 urodziłam! Cały dzień mdlałam i mogłam wstać.
W każdym razie Tosia dostała 10/10 punktów :) 2880g i 51 cm szczęścia :)
Tylko mamy problem z cycem i jesteśmy na mm.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2018, 19:57

6dc 8cs
Pobieranie krwi zaliczone. Jutro powinny być wyniki, mogę je też sobie sprawdzić online co mnie bardzo raduje


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 maja 2018, 10:14

Hurra! Udało mi się przenieść pamiętnik z powrotem na ovufriend :) Jakoś nie dałam rady przyzwyczaić się do tego kidzfriend :P No i najważniejsze: ovufriend to bardziej odpowiednie dla mnie teraz miejsce, bo wracam do gry :) Oficjalnie zaczęliśmy się starać o rodzeństwo dla Adasia :) Jestem taka podekscytowana, że nie mogę przestać się uśmiechać jak o tym myślę :)

Ten cykl to pierwszy cykl po porodzie, w którym wykres wygląda jako tako - chyba pierwszy owulacyjny. Pierwszy okres dostałam dopiero 14 miesięcy po porodzie i dalej karmię Adasia piersią, więc niby liczyłam się, że te pierwsze cykle mogą być w cały świat, ale i tak strasznie mnie to irytowało. Nie lubię nie wiedzieć na czym stoję i poczucia, że nie mam czegoś pod kontrolą. Ale ten cykl daje mi wreszcie nadzieję, że wszystko wraca do normy :) Nawet jeśli jeszcze nie zajdę w ciążę, przynajmniej wygląda na to, że sprawy idą we właściwym kierunku :)

Aktualnie jestem w 9dpo. 13 Cs. Dziś rano test śnieżnobiały... Właśnie przeczytałam historię jednej z forumowiczek. To mnie natchnęło do zaczęcia tego pamiętnika. Ale nie tylko to. Też samotność w emocjach. Ale o tym następnym razem.
Mój plan był taki - ciąża przed 40.,albo już zamykamy warsztat..hahahaha... Jak wiadomo ciężko zamknąć firmę,po tylu latach działalności,co nie? 🤣
W pierwszą ciążę zaszłam w sumie znienacka. Jeszcze przed ślubem. To nawet nie była moja decyzja. Narzeczony po prostu pomyślał,ze trzeba spróbować i nie przerwał w odpowiednim momencie. Pamiętam wtedy mój szok i radość jednocześnie. Byliśmy ze sobą już 6 lat. Najwyższa w sumie pora kuźwa,nie? Od razu się udało. Ślub zaplanowany błyskawicznie. Nawet na zdjęciach ślubnych brzuszka nie widać. Tydzień po ślubie obroniłam tytuł Mgr. A najśmieszniejsze,że dwa tygodnie po ślubie chyba wypuściłam powietrze,bo od razu bęben wywaliło 🤦
Z drugim dzieckiem czekaliśmy 6 lat. Starsza poszła do szkoły, a mamusia z brzuszkiem na pasowanie pierwszoklasistów. I znów złoty strzał. Mówilam do męża - dobrze, że uważamy,bo byś był jak Ojciec Wirgiliusz 🤣. A tak na marginesie - nigdy nie brałam nic anty.. nigdy nie używaliśmy gumek. Po prostu rozsądek i plan. Łudziłam się,że teraz też tak będzie. Plan na trzecie dziecko, więc zaraz będę chodzić z brzuszkiem. Taaaaaa.

Hmm.. No i stało się.. Udało się.. Beta hcg pozytywna.. Aż nie wiem co więcej tu napisać

Sheis 2 niepowodzenia 10 maja 2018, 14:47

40 tydzień (39+6)

Wrocilam z ktg, tetno malego wynosilo CALY czas powyzej normy tj. 170,180,195. Dr powiedział, ze przyjmuje mnie na oddzial. Przyjechalam do.domu tylko po rzeczy. Z tym tetnem caly czas byly problemy, jak ostatnio lezalam w szpitalu maly tez mial czesto wysokie, i to sie potrafiło utrzymywac cale ktg czyli ponad 30 min. Boje sie, ze moze miec cos z sercem. Jestem zalamana. Czekam, az moj wroci i jedziemy do szpitala. Mam wyrzuty, ze odpuscilam ten temat jak wyszlam ze szpitala ostatnio, moglam.zrobic jakies dodatkowe badania. Internetu juz nie czytam, bo przyczyny tachykardii mnie juz kompletnie zalamuja.

30 marca, 20:40
26dc 8dpo

Nie wytrzymałam i zrobiłam test. Oczywiście zalałam go, więc wiem, że nic nie wiem. Dzisiaj wyposażyłam się w dwa apteczne testy. Mam ich w sumie trzy. Jeśli 1 kwietnia nie będzie nawet cienia to nie nastawiam się i poczekam grzecznie na okres.

Póki co, nadzieja umiera ostatnia.

I mamy wózek jupiiiii! Udało mi się złowić używany wprawdzie ale wygląda jak nowy, adamex vicco 2017 za 1300zł w kolorze jasno szarym. Jest zajebisty na pierwszy rzut oka, taki chciałam :-)

Został tylko materacyk do łóżeczka, chyba zdecydujemy się na lateks-pianka :-)

25dc Prawie 3 lata starań... ostatnio gdzieś usłyszałam że im większą mamy wiedzę tym większa ponosimy odpowiedzialność. Po 3 latach starań każda z nas jest pełna wiedzy, której nigdy nie powinna była posiąść. Czy to oznacza że powinnyśmy pomagać innym dziewczynom, które są dopiero na początki swojej drogi? Ale czy lekarz, który nie umie wyleczyć samego siebie powinien udzielać rad innym? Często jak chcemy komuś pomóc nie zdajemy sobie sprawy z tego, że każda z nas jest zupełnie inna i często nie znając wszystkich faktów(nie rzadko utajonych) tylko stresujemy nasze czytelniczki. Wymieniać doświadczenia nie znaczy udzielać porad.
Pamiętajcie wszystko traktujemy z dystansem:P i nie sprawdzamy na sobie inwazyjnych porad:)

Dziś mój m był na badaniach nasienia z posiewem
Ogólne wyniki jeszcze dziś posiew za tydzień
Modlę się by nie były gorsze od ostatnich

Alice24 Za bardzo chcę 10 maja 2018, 21:12

7 tydzień + 4 dni

Byłam na wizycie kontrolnej. Wszystko w porządeczku :) serducho bije jak szalone. Wyraźnie widać główkę. Dzieciak ma 1,36 cm. Zrobiłam badania krwi, moczu i cytologię, po której oczywiście miałam krwawienie, ale samego krwiaka prawie już nie ma. Następna wizyta za 2 tyg. już na lepszym sprzęcie więc będą ładniejsze zdjęcia.
Z tych gorszych rzeczy to odnowiła mi się w ciąży nadżerka.

Dlaczego moje poranne mdłości mam wieczorami? :p Okropnie mnie męczą, ale na szczęście bez większych przygód...

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 10 maja 2018, 22:16

Babcia mi zmarla....i chwile po tym jak sie o tym dowiedzialam zadzwonili z katowic...w sprawie adopcji zarodka...w glowie klebiace sie mysli pomieszane radosc i smutek...przemknelo mi przez mysl znalazl sie dla nas zarodek ucieszylam sie ze tak szybko...pomyslalam babcia zrobila miejsce dla mojego dzidziusia...ale za chwilke slysze jak pani w sluchawce mowi ze dzwoni tylko potwierdzic ze jestesmy na liscie i oczekiwanie na adopcje to ROK...stanelam jak razona piorunem i czekam na kolejne slowa modle sie o to zeby skonczyla ze czas oczekiwania to rok ALE nam sie juz udalo i sa dla nas dwa zarodeczki modle sie zeby byl chociaz jeden....niestety pani konczy powtarzajac ze jestesmy na liscie i tylko po to dzwoni....:(:(:(:(:(:(
siedi mi to w glowie ze bedziemy czekac rok potem sie nie uda potem znowu rok czekania i tak w kolko i za chwile bedzie za pozno...ja juz mam 32 lata....boje sie ze to jednak koniec naszej walki...

a z drugiej strony mysle nad innymi miejscami - pono czeka sie krocej...ale stres zwiazany ze zmiana lekarza kliniki po raz kolejny...mnie paralizuje....

Dziwna sprawa, bo ovu wyznaczyło mi już owulację, a ja nigdy tak wcześnie nie miałam. Niby bolał mnie trochę jajnik, ale nie wzięłam tych objawów jako zbliżającej się owulacji. Temperatura też się podniosła, czyli ten cykl chyba możemy spisać na straty... No trudno i tak musimy zrobić badania żeby wiedzieć co dalej. P jest już całkowicie przekonany do badań, chociaż strasznie boimy się wyników, boję się, że one całkowicie odbiorą nam nadzieję.

Plamien ciąg dalszy, odstawiłam luteine, bo nie ma sensu jej brać. Działa jeszcze gorzej niż Duphaston. Wczoraj zaczęły mnie boleć piersi, mam bóle brzucha jak na @ i totalny zjazd libido...
Dzisiaj podczas <3 nie czułam totalnie nic... Jeszcze niedawno uwielbiałam jak Mąż był tak blisko, a teraz najchętniej spałabym sama. Przeraża mnie to...

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 11 maja 2018, 09:10

32tyg+0dni (57dni do porodu)

Szybki update:

1)Nadal NIC nie kupiłam ‘dla dzidka’!!! (jakos zajeta bylam ostatnio)
2)Dzieciak dalej siedzi poprzecznie w brzuszku, czuje to wyraźnie.
3)Niezbyt dobrze czuje się w upaly, które obecnie panuja. Jestem zimnolubna i tyle :o)
4)Pomalutku powolutku sprzątam w mieszkaniu. Pozbywam się wielu zbędnych rzeczy (jakies sprzęty, kable etc). Ale nie jest to wicie gniazda :o) po prostu w końcu zabrałam się za to, co od dawna mnie wkurzalo. A tak, to w ogole nie widać w naszym mieszkaniu, ze niedługo pojawi się maly zwierzak :o) komody jeszcze nie zlozylismy, na ciuszki od koleżanki nadal czekam…
5)Na wadze dzisiaj 61,7 kg (ostatnio wrocil mi apetyt). Czyli +12kg od poczatk ciąży. Wrzucilabym Wam fotki, ale nie wiem jak!

dziękuje :D

moja beta:
I 9dpt 5.05.2017 r.- 115,05
II 11dpt 07.05.2018 r. - 214,66
III 13dpt 09.05.2018 r. - 454,83

Nie wierze w to dalej..to jest jakieś nierealne..ehh..oby wszystko dalej było dobrze..


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2018, 13:09

Niesamowite, człowiek miał dwa lepsze dni bez wymiotów, trochę pożył i nie zaglądał na ovu/belly a tu takie cudowne wieści.. Zizia_a w ciąży!!!!!! Niesamowite, niemożliwe a jednak :-D cieszę się niesamowicie, jak chyba jeszcze nigdy:-D gratuluję :-*

bertha Drzewo nadzei... 11 maja 2018, 11:07

Z pobranych 11 komorek, tylko 4 byly dojrzale, tylko 2 sie zaplodnily, tylko 1 sie podzielila i finalnie jako 6-komorkowy (słabo) zarodek pojechala na zimowisko.

Statystyka tragiczna....
Ale to jedyna szansa, wiec trzeba sie jej trzymac. Transfer w kolejnym cyklu - na poczatku czerwca.


Co ciekawe, dowiedzialam sie od embriologa, ze jest cos takiego jak IVM i ze "nastepnym razem mozemy tego sprobowac"... (to jest hodowla niedojrzalych komorek jajowych w lab, zeby dojrzaly i dopiero ich zapladnianie). I dopiero po spotkaniu doszlo do mnie, DLACZEGO DO K**** NĘ*** NIE ZASTOSOWALI TEGO TYM RAZEM, SKORO POLOWA KOMOREK BYLA NIEDOJRZALA!!!! Kazde podejscie powinni traktowac jak ostatnie i wykorzystywac każdą szanse!!! Moze wtedy mialabym choc jeszcze jednego zarodka........

PS. IVM jak sie okazuje musialby byc planowany od poczatku - w ogole sie wtedy nie stymuluje tylko pobiera te komorki z mikropecherzykow zupelnie niedojrzale i caly proces dojrzewania przeprowadza w laboratorium.

PS2. Crio transfer byl 4 czerwca. Oczywiscie beta nie drgnela.. Tak oto zakonczyla sie moja przygoda z IVF... :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2018, 10:16

No i kaplica jest gorzej o wiele ;(
Chyba tylko invitro nas ratuje
W 1 mln wyszło 2 mln plemników w całości 12.17 mln z czego tylko 3% prawidlowych

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)