12tc+6

Kończymy 13 tydzień i podobno jutro wkraczamy w II trymestr <3

Ucieszę się z tego najmocniej na świecie i chętnie go tu podsumuje, ale dopiero po dobrych wieściach we wtorek z prenatalnych. Jakoś ostatnio znów, dużo czarnych myśli w mojej głowie. Wracają do mnie poprzednie przeżycie, dochodzi obawa o tą taśmę, a dodatkowo koleżanka pożyczyła mi detektor tętna, którym jedyne co znajduje to moje tętno. I choć przecież wiem, że Maluch jest jeszcze naprawdę Malutki i może sobie bezpiecznie siedzieć głęboko schowany, to ten strach wciąż jest. A im bliżej wizyty i dalej od poprzedniej, tym większy.

Szczególnie, że mam w sobie jakieś takie wielkie przeświadczenie, że to właśnie teraz, w ten wtorek, możemy w końcu ZACZĄĆ CIESZYĆ SIĘ CIĄŻĄ. I strasznie mam nadzieję, że rzeczywiście tej chwili doczekamy. Oboje mamy podobne myśli.

A co u nas?
W zeszłym tygodniu robiłam kilka badań - tsh 1,03, glukoza dość wysoko (95), ale może jeszcze mnie nie będą straszyć dietą :P, morfologia ładna jak nigdy (zawsze miałam problemy z hemoglobiną, a ostatnio na początku ciąży, to w ogóle miałam sporo parametrów poza normą, a teraz są same normy <3), mocz czysty, toksoplazmoza nie przebyta i nie mam też odporności, więc musze się pilnować, ale skoro całe życie sprzątam kocią kuwetę i zjadłam już kilogramy niemytych owoców, to chyba teraz nagle się nie zarażę :P
Więc ogółem chyba ładne wyniki :) Zobaczymy jedynie, jak ten cukier. Robiłam też te kiły/hivy/wątroby i inne - wszystko ok.

Odliczamy cztery dni do wtorku! A w poniedziałek nasza rocznica ślubu <3

Alice24 Za bardzo chcę 18 maja 2018, 09:16

8 tydzień + 5 dni

Plamienie w końcu ustało, od 3-4 dni mam totalny spokój. Już mnie nawet nie męczy tak bardzo wieczorami. Może tylko delikatnie przymuli i tyle. Gorzej sobie radzę (albo nie radzę) z ciągłą chęcią na spanie. Są takie dni, że wstaję tylko po to żeby zjeść i zasnąć przed tv. Za 5 dni kolejna wizyta. Trochę się boję i to tym bardziej, że mój mąż już chyba wszystkim powiedział o mojej ciąży. Głupek...

27 tc
26+1
Wg belly to już 7 miesiąc. Wow.

Mam pierwsze objawy lustrzycy. I niewygodnie mi golić nogi pod prysznicem. Chyba pomyślmy z mężem nad jakimś krzesłem do kąpania (takim, ja mają dziadki w domach opieki) bo gdzie tam jeszcze do sierpnia :)

Generalnie jest całkiem dobrze. Mała kopie, a jak się kładę mogę obserwować falowanie brzucha. Kopie w różne miejsca, a to w okolice żołądka, a to pępka - wnioskuję, że często zmieniać pozycje. Wieczorem muszę zjadać mniejsze porcje jedzenia, bo wnętrzności uciskają mi przeponę.

I dbam o odpoczynek w ciągu dnia - aby czasem się położyć. Bo jak tego zaniecham (w domu jest sporo pracy, jest dużyy jak dla mnie, po tych klitakch w których niegdyś mieszkałam) to boli mnie kręgosłup i pachwiny, dopada też totalny brak energii.
W nowym łóżku śpi się bardzo dobrze - twardy materac + poduszka ciążowa i przesypiam całe noce. Brak problemów z zasypianiem, nie wybudzam się (póki co) na nocne sikanie i tak przesypiam bite 7 -8 h.
Mimo, że nie pracuję to czas leci mi bardzo szybko. Pewnie dlatego, że jest sporo zajęć, wbrew pozorom. I dbam, by wychodzić też z domu, aby nie "zdziczeć". I tak czuję, że dziadzieję. Bo kiedyś w ciągu doby robiłam mnóstwo rzeczy na raz, mimo o 8-12 h pracy od pon. do sb. A teraz, w ciąży mam wrażenie, że czas leci mi bardzo szybko, a sprzątanie, gotowanie itp zajmują jakoś więcej czasu. Takie roztargnienie troszkę.
Poza tym ciągle pada, więc odpadły mi spacery ale nadal ćwiczę jogę po której czuję się rewelacyjnie. A takie miałam obawy co do tych ćwiczeń.
No i w ten weekend czekają nas 2 komunie (w sb i ndz). Nie wiem, jak wysiedzę. I jak żołądek zniesie "nie moje" jedzenie - po tradycyjnych, tłustych rzeczach, nadmiarze słodyczy czuję się tak podle, że bardzo szybko odechciewa mi się dziadostwa i wracam do góry warzyw, kasz, ciecierzycy, orzechów i owoców. Póki co na wadze przybrałam około 7 kg. Znajomi mówią, że mam nieduży brzuch (chyba wszyscy się spodziewali, że bardziej przypakuję). Szwagier ostatnio skomentował, że mam buzie jak "pucuś". No trudno, żebym była wklęsła w ciąży :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2018, 12:17

1 kwietnia

28dc 10po

Na teście biało jak śnieg. Wczorajszy dzień na zmarnowanie, bo tylko czekałam na poranek. Dzisiaj już nie mam nadziei. Pojutrze przyjdzie @.
I zaczniemy nowy cykl i nową nadzieję.

Dooti Czekając na cud... 18 maja 2018, 12:53

28tc 0d
Za nami ponad tydzień w szpitalu, wszystko wskazuje na to że jeszcze długo tu poleżymy. Stan szyjki nie poprawia się, leki dostaję wciąż te same, dołożyli mi jedynie kroplówkę z żelazem i syropek na zaparcia aby ograniczyć jakiekolwiek napięcie brzucha.
Dziś miałam pierwszy raz zrobione KTG, to niesamowite uczucie kiedy sluchw się tyle czasu swojego malucha.
Trzymamy się dzielnie, musimy dać radę, lekarze nawet nie biorą pod uwagę założenie pessara, nie chcą ingerować w szyjkę. Według nich mam większe szansze na donoszenie ciąży leżąc. No to leżę.

19 dzień cyklu.
Wizyta u lekarza.
Jestem zaskoczona, bo przyznam nie spodziewałam się takich wiadomości.
W ciąży nie jestem... to wiadomo :)
ale mam piękny pęcherzyk 18 mm na prawym jajniku.
Lekarz kazał się starać dzisiaj i jutro :) Może postaramy się jeszcze w niedzielę :) Na pewno.
Dzisiaj już zaliczone :)
Endometrium mogłoby być grubsze, na razie 7mm, ale jeszcze ma czas :)
No i torbielka się zmniejsza :) Wcześniej 35x34 a dzisiaj 30x23 więc bardzo ładnie jak dla mnie :)
Myślałam że już nic z tego nie będzie no i miły lekarz.
Powiedział, że mam przyjść za 4,5 tyg i będzie widać dzidziusia :) a ja mu..... uwierzyłam :)
Zastanawiam się czy iść na kolejną wizytę we wtorek. Chyba lepiej pójść, będę wiedziała czy była owulacja.

Pinka. Piąty transfer 18 maja 2018, 16:46

Dziwny ten okres. Dlugi, mocny i ciagnie sie plamienie od dwoch dni.. kiedy ja tu czekam na ovu.

Kupilam sobie lampe do hybryd,zastanawiam sie czy gdyby jednak sie nam udalo (caly czas sie o to modle) to czy mozna w ciazy robic paznokcie hybrydowe? Dziewczyny jak to jest?

Wczoraj miałam zabieg. Usunęli mi przegrodę. Także za trzy miesiące mogę zacząć się starać.Jestem szczęśliwa. Wczoraj miałam urodziny i spędziłam je w szpitalu.I mimo zabiegu były to cudowne urodziny. Mój lekarz dał mi najwspanialszy prezent, naprawił mnie i dał mi szansę na nowego człowieka. To będą ciężkie trzy miesiące, będę musiała przeżyć dzień, w którym miałam urodzić. Ale zrobiłam wszytsko co mogłam, żeby przyszła ciąża miała sens.Mam komplet badań, usunęłam przegrodę. Jestem z siebie bardzo dumna,zaczęłam wierzyć w lekarzy i trochę los przytarł mi nosa. Nie jestem już taka wyszczekana i przemądrzała. Mam dużo więcej współczucia i pokory w sobie. Może los czasami doświadcza nas, byśmy coś zrozumieli.

Marti... Goniąc czas 18 maja 2018, 18:54

A wiec tak. Narazie nadal w dwupaku.

Dzis od 12 mialam 3 ktg. Wlasnie polozyli mnie na patologii ciazy. Mialam 3 nieprawidlowe zapisy ktg. Wiec jesteśmy na monitoringu. Z cala pewnością wyjdziemy juz w komplecie. I chyba czeka mnie indukcja. Ola wazy ok 4.000 - 4.100 wiec na szczescie nie urosla do rozmiaru 4.500 jak mnie straszyli.

Wczoraj mąż zrobił badanie fragmentacji dna plemnika a dziś byliśmy obydwoje w klinice
Wyniki męża są zle kiepskie wręcz beznadziejne fraentacja wyszła u niego w 86% lekarz stwierdził że tak złego wyniku jeszcze nie widział i zapewne to było przyczyną mojego sierpniowego poronienia.dziecko nie miało szansy prawidłowo się rozwijać
Teraz to już nie wiem czy się śmiać( bo znamy przyczynę) czy płakać
Mamy absolutny zakaz starania się o maluszka bo nawet gdyby z tymi wynikami się udało to i tak doszloby do poronienia
Strasznie jedynie żałuje że nie zrobiliśmy tej fragmentacji wcześniej może nie doszłoby do tej ciąży i maluszek później miałby szansę żyć
Mąż został zapisany na 28 mają do urologa specjalizującego się w niepłodności który będzie szukam przyczyny tak złych wyników
Pokładam duże nadzieje w tej wizycie że znajdzie się ta przyczyną i że fragmentacja po leczeniu będzie mniejsza a z nią większą ilość plemników
Wiem że jesteśmy w dobrych rękach bo lekarz z tej kliniki nigdy się nie poddaje nawet w beznadziejnych przypadkach
Proszę was o modlitwę w naszej intencji ..


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2018, 20:05

Marti... Goniąc czas 20 maja 2018, 10:50

Mam dosyc.

Mam dosyc czekania. Czekam na wszystko. Na porod. Na obchod lekarza. Na polozna zeby laskawie sie dowiedziec czy bedzie ten obchod. Ppza tym chce sie fowiedziec czy moge isc teraz do kiosku. Jestem glodna i wściekła. Karmia tu oczywiście beznadziejnie. Wiec albo sobie dokupuje cos w kiosku/bufecie. Albo po 15 cos normalnego maz z domu przywozi.Ale zeby moc zjesc musze czekac . czekac . Czekac .

Slowo dnia normalnie


Jakos jestem wsciekla.

A lekarza nie moge sie doczekac. Bo chcialam wiedziec czy beda badac mi rozwarcie. O tyle wazne dzis dla mnie, bo wydaje mi sie ze wczoraj odpadl kawalek czopa sluzowego.

Ale nie... zeby wiedziec, czy sa postepy musze czekac!!!!!

1 kwietnia, 18:12

Kupiłam sobie 50 testów owulacyjcnych i 15 testów ciążowych. I sensowny termometr do mierzenia temperatury. Teraz oczekujemy na @ i zaczynamy zabawę od nowa :)

Święta i po świętach. Nie żebyśmy jakoś je obchodzili. Byli moi rodzice, mała śpi, duży pracuje, a ja oglądam podnoszenie ciężarów, choć sama czuje się jak porządna sztanga.

Być może jestem człowiek czynu ponieważ zaplanowanie dalszych kroków mnie trochę pocieszyło. Idę do psychologa (mam nadzieję, że nie trafię na takiego, który jest przeciwny światopoglądowo in vitro...), będę o siebie dbać....
Tylko ta goopia @ żeby przyszła to wszystko by było lepiej. Myślałam, że po odstawieniu leków to na hurra przyjdzie @.

Przygód biustowych ciąg dalszy...
Dzisiaj miałam ogromny problem, żeby ubrać się do pracy. Bez kitu, wszystko za małe! Bluzki bardzo opinają się na piersiach, sweterki rozłażą na wysokości biustu. No dramat! Znalazłam coś luźniejszego ale i tak było średnio :/. Dobrze, że odwołałam wyjazd na targi, bo nawet nie miałabym w co się ubrać.
Brzuch dzisiaj lekko pobolewa, ale i tak jest o wiele lepiej niż wcześniej.
Wigoru dodaje mi fakt, że dostałam dzisiaj zdjęcia Maluszka dla którego dziergałam sweterek i buciki :), jest taki uroczy <3. Lubię ubierać dzieci, to dla mnie taka namiastka radości :). Gdy uda mi się już być w ciąży (może kiedyś w końcu się uda) to wydziergam sama całą wyprawkę, a co! ;)

anemic Wielkie chcenie ... 19 maja 2018, 10:59

Jak zaczyna się układać to chwilę później jebie się wszystko.
Wczoraj nasi najemcy powiedzieli nam, że musimy się przeprowadzić na drugie mieszkanie bo na to wraca ich córka... Drugie mieszkanie, może i spoko dla paty, ale dla pary z dzieckiem już chujowo. Dwupoziomowe, schody strome. Finansowo też gorzej- oczywiście dla nas. Mamy dwa tyg na przeprowadzkę hahahahhaha ale powiedziałam wczoraj D., że mnie to wali i ja nie mam najmniejszego zamiatu się tam przeprowadzać. Już się przyzwyczailiśmy do tego mieszkania, że Haneczka spędzi tu pierwsze dni życia, że będziemy tu do mimentu aż się wybudujemy. I chuj. Teraz ja z brzuchem, na kartonach i szukanie mieszkania.

Marti... Goniąc czas 19 maja 2018, 13:41

Wszyscy chyba ogladaja slub H&M :) cisza tu!!!!!

Ktg ma dzis lepszy odczyt niz wczoraj.
Szyjka 1.5 cm rozwarcie na 1cm.
Jutro lub najpozniej we wtorek indukcja, chyba ze samo sie zacznie. Pytanie czy w koncu dziec zechce wyjsc. boje sie indukcji. Ponoc srednie szanse na zakonczenie naturalnie..waga dziecka niby wskazuje, ze moze sie skonczyc cc. No to ja sie pytam. Po co mam.sie meczyc 10h. Moze od razu lepiej cc. Cos czuje ze do poniedzialku mnie przerrzymaja. Takze Lentilka, jeszcze mnie wyprzedzisz z tuleniem coreczki. ;)

9t4d

Byłam dzisiaj na wizycie u ginekologa, a raczej byliśmy bo mój mąż wszedł do gabinetu razem ze mną i oglądaliśmy razem nasze dzieciątko :). Nasze słoneczko ma 2,89 cm co odpowiada 9t3d więc jest tylko dzień różnicy a serduszko biło mu 163 uderzeń na minutę. Według lekarza wszystko jest w najlepszym porządku. No i nasze maleństwo machało do nas rączką :). Bardzo zadowolona wyszłam bo martwiłam się czy wszystko z maluszkiem w porządku (mimo że miałam USG 2 tygodnie temu). A w poniedziałek wizyta u mojej Pani doktor :).

Głupie to wszystko jak nie wiem....

laira już wiemy, że chcemy ;-) 20 maja 2018, 12:30

nieszczęścia chodza parami ostatnio tabunami... popsute auto, grzechocząca kosiarka, zgubione 50zł, wyniki badań męża. Po prostu zbiegi okoliczności. Będziemy zmuszeni ograniczyc wydatki, które i tak przez budowę domu wymagają cięć. Mąż musi pogłębić diagnostykę swoich problemów zdrowotnych, do tego złożyło się pare koniecznych wydatków OC, opony, mój pochopny zakup nowej suszarki i kasa rozpłynęła sie w oka mgnieniu. Zamierzam notowac wieksze wydatki, które nie sa spożywką żeby mniej wiecej mieć orientacje na co nam ta kasa "wychodzi". Co miesiac coś... w kwietniu 2 razy chrzciny, lodówka... zawsze jest tam jakiś zaskórniak (np. przeznaczony na moje studia, które mam zaczac od pażdziernika), ale są ważniejsze i pilniejsze sprawy. Oby jakoś wystarczyło bez pożyczania. Tak to jest że jak człowiek się z czegoś ucieszy bo mu cos zostało i chce sobie przyjemnosć sprawić to potem żałuje że wydał...Stale w głowie myśli o tym żeby wystarczyło na to co trzeba zrobić w tym roku na budowie, Tynki i okna, tynki i okna i tak w kółko sie z tym męczę. Zdrowie jednak jest najważniejsze. Muszę mojemu M. pomóc z tym się uporać. Pracuje ciężko i nie ma się nad czym zastanawiać, czy warto wydać prywatnie! Ciąza teraz? Niby byłaby radość ale trochę tym wszystkim przycmiona. Sama bym się bała jak my sobie poradzimy, a co dopiero mój M. Za dużo na raz.

Mam nadzieje że te 50zł znalazł ktoś potrzebujacy a nie jakiś lump ochlany.

7 tydzień 6 dzień

Dwa dni temu zaczęły się bóle pleców i dołu brzucha. Pojawiło się niewielkie jednorazowe plamienie. Zwolniłam tempo, staram nie dźwigać Janka. Wczoraj plamienie się nasiliło, ale nie pojawiła się krew, skurcze podbrzusza były wczoraj jak przed miesiączką, mocne i bolesne. Wczoraj straciłam nadzieję. Położyłam się spać późno, bo Janek chory. Oczywiście nie udało się nie nosić go wcale, ale staram się uspokajać go na siedząco, na kolanach.
Dziś? Wysypaliśmy się. Wstaliśmy 9:10. Bez bólu. Janek ze stanem podgorączkowym. Ból ustał całkowice, czasem coś zakłuje, ale nie boli cały czas. Plamienie delikatniejsze.
W środę wizyta. Przetrwamy? Bóg wie co robić...


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 maja 2018, 18:03

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)