4 lipca 2018
Beta HCG 83,99 mIU/ml
6 lipca 2018
Beta HCG 266,2 mIU/ml
Progesteron 18,9 ng/ml
TSH 1,09 mlU/l
7 lipca
3t6d
Wizyta u ginekologa, USG.
Widziałam pęcherzyk ciążowy w USG. Maleńki, 0.12 cm. Ale jest!
Bardzo niski progesteron, ale póki nie ma krwawienia, jest ok.
Leki:
Duphaston 3x1 (jak mi się skończy - Luteina podjęzykowo)
Luteina p.vag. 1xrano, 2xwieczór
Magnez 2x1
Euthyrox 25
Composita Mama DHA
8 lipca
Dziś wypadałby mi termin miesiączki. Jestem od rana spanikowana, ciągle sprawdzam, czy nie plamię. Pobolewa mnie brzuch, ale nie są to bóle jak na okres. Mam też momentami zawroty głowy. Ale czuję się dobrze.
I szczęśliwa.
Wierzę, że będzie dobrze 
Hej!
u nas dużo się dzieje bo rodzina z Anglii przyjechała z 3 dzieci (2 bliźniaków 7 mc ) wczoraj były chrzciny ich właśnie, nasz synek bardzo spokojny w kościele spał, w restauracji też grzeczny
także o kolejną imprezę za tydz jestem spokojna.
Mniej spokojna jestem za to o mój okres który nie przychodzi... boję się że jestem w ciąży! mierzę temperaturę ale nie o stałych porach tzn jest różnica 2/3 godziny. Sa spadki i do gory dzis 36.61
dziś jadę po zakupy to kupię test ciążowy, oj oby jeszcze nie teraz...
uważaliśmy w płodnych, a potem już bez zabezpieczenia tak od 20 dnia... no zobaczymy. Nie mam typowych objawow napiecie piersi itp tylko brak okresu
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2018, 05:49
Boże błagam chroń Kruszynkę, która rośnie pod moim serduszkiem! Już jest całych Naszym sercem
Boże dziękuję Ci i proszę o opiekę nas nami, mniej nas pod swoimi skrzydłami
Lecimy na fiolet!
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2018, 13:38
Żaden facet tego nie zrozumie... Podczas cyklu kobietą targają różne sprzeczne emocje. Wcześniej się cieszyłam, teraz złapałam znowu doła. Jeszcze nie testowałam, ale nie mam żadnych objawów na pewno się nie powiodło. I czekam... Gdzieś w środku się oszukuję, że a no może jednak...? Raczej jest to mało prawdopodobne. W ogóle zaczynam czuć dziwne emocje. Tak jakby to nie mogło nigdy mnie dotyczyć. Że ciąża? to takie nierealne. Jakbym była innym gatunkiem niż homo sapiens. Jak to w ogóle jest możliwe? Czy w ogóle da się spłodzić dziecko? Już czasem myślę, że może coś robimy źle. Wiem jest to skrajnie głupie stwierdzenie z uwagi, że no jednak człowiek jest seksualnie świadomy. A może robimy coś źle? Załamuję się... Najgorzej tym, że innym się udaje, serio. Ostatnio w ogóle przytłacza mnie to jak jakiś młot pneumatyczny, wszędzie każdemu się udaje. Wczoraj potrójna informacja o ciążach koleżanek. I strach... Mój strach i kolejna zapewne porażka tego cyklu. Nie chcę testować... Chcę wyjechać.
-16 dc-
Owulacja potwierdzona. Wszystkie 3 pęcherzyki pękły, więc "ryzyko trojaczków" aktualne
Lekarka powiedziała, że bardzo ładnie zareagowałam i jak nie w tym, to w kolejnym cyklu powinno się udać. Zazdroszczę optymizmu
Dała mi na wszelki wypadek receptę na kolejny cykl, ale już tylko 1x50 mg dziennie, żeby tych trojaczków nie kusić
Była taka pozytywna, że już nawet nie chciałam pytać o kolejne miesiące i to jak wpleść monitoringi i stymulacje w planowanie wakacji. I to jest ta babka, co się nie cyrtoli tylko wprost mówi, jeśli ktoś nie ma szans. Usłyszeć od niej "Przepiszę Pani Clo na kolejny cykl, ale wierzę, że przyjdzie Pani tylko potwierdzić ciążę" -wow. Jak tu nie mieć dobrego nastawienia?
Z resztą i tak mam dużo większy luz. Nawet nie wiem czy do in vitro podejdę, jeśli dalej nie zaskoczy. Jeszcze z dwie stymulki na naturalnym, z dwie inseminacje i basta. Takie mam przynajmniej teraz podejście. W sumie to jestem szczęśliwa i życie bez dzieci też ma swoje uroki. Póki co jednak, wciąż trzymam za nas kciuki.
40tyg+4dni
Dzięki dziewczyny za dobre słowa… Dziś dobrze się wyspałam i jest troszkę lepiej z samopoczuciem (wczoraj byłam bardzo zmęczona i marudna przez to – jak niemowlak hehe). Ale oczywiście na froncie porodowym nic się nie dzieje ;o) Udało mi się wbić na czwartek do mojej lekarki, chociaż nie wiem po co… W planach na dziś porządki w mieszkaniu (ale na raty: troszkę sprzątania i troszkę odpoczynku) i oglądanie na Netflix nowego sezonu ‘Anne with an E’. Wieczorem wpadnie koleżanka pomalować mi pazurki u stóp :o) I czekam dalej…
Tak. Jestem w ciąży!!!
Cykl spisany na straty, w jajniku torbiel krwotoczna. Decyzja podjęta - w sierpniu wracamy po bałwanka. Bardzo dziwny wykres z ogromnym spadkiem w 9dpo. W 12dpo test z rana pozytywny. Szkoda, że nikt nie widział mojej miny... Nie mogłam uwierzyć w tą podwójną kreskę. Prawda taka, że już pogodziłam się z tym, że naturalnie w ciąże nie zajdę. Zespół LUF, wysokie FSH. Jednak życie zrobiło mi ogromną niespodziankę.
Beta z 12po (5 lipca) - 25,92
Progesteron - 19,91
Powtórka bety 14dpo - 68,63 czyli przyrost o 170%
Progesteron - 24,90
Dopiero po tej drugiej becie doszło do mnie, że jestem w ciąży. Mężowi przekazałam dobre wieści już po pierwszej becie. Nie chciałam dłużej tego ukrywać zwłaszcza, że potrzebowałam wsparcia podczas oczekiwań na drugą betę. Oboje nadal jesteśmy w szoku, takim mega pozytywnym. Boimy się co będzie, ale cieszymy się każdą chwilą z "ktośkiem". Rośnie we mnie nowe życie. Jakie to jest niesamowite i niepowtarzalne uczucie. Tak bardzo tego pragnęłam. Moje marzenie w końcu się spełniło. Jestem przeszczęśliwa 
Ciąża rozpoczęta 11 czerwca 2018
25.08.2018r. - Poronienie [11tc] 
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2018, 10:25
5t4d
Kolejne badanie betaHCG za mną, ale do usg to już chyba naprawdę ostatnie, bo przestało mnie te badanie uspokajać... do soboty i usg zwariuje. Nie umiem sobie przetłumaczyć żeby wyluzować. A więc beta z dziś 5549. Przyrost spoko. antyTPO 22,80, a antyTG <10. Według norm laboratorium wszystko spoko. Ale powyliczałam sobie ft3 i ft4 i procentowo wyszło mi, że ft4 jest o wiele, wiele wyżej od ft3 co wskazuje niby na problemy z konwersją i zwiększanie dawki leku nic nie daje
No dobra spróbuję to może jakoś podreperować, włączam do suplementacji selen, probiotyk no i zdrową dietę (choć to staram się zawsze) i zobaczymy czy da to jakiś efekt.
Poszukiwany dobry endokrynolog z Trójmiasta, ktoś, coś? Bo widzę, że na tą konwersje to mało kto patrzy...
Edit.
Wyczytałam, że lepiej nie brać selenu w ciąży... noooo dobraaaaa.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2018, 18:29
40tyg+3dni
Poczłapałam do szpitala właściwie na luzie. Na rejestracji powiedziałam, że mam skierowanie, bo już po terminie i położna położyła mnie pod ktg. Kazała leżeć lekko na prawym boku i było mi mocno niewygodnie i (co gorsza) duszno i gorąco. Ale ok, leżałam tak ok 20 minut po czym przyszła i kazała się położyć na plecach. Tak zrobiłam, ale po chwili uderzyła mnie taka gorącz, że myślałam, że wyjdę z siebie. Już wcześniej byłam spocona, ale w 10 sekund spociłam się do potęgi. Ktg zaczęło ‘lecieć’, przyleciała położna z lekarzem i pytają ‘co się dzieje?’, więc mówię, że nie mogę leżeć na plecach, bo mi od razu słabo… Masakra. W końcu pozwolili wstać. Lekarz zrobił mi badanie ginekologiczne (czytaj: wetknął mi jeden palec – LOL) i usg. Powiedział, że wszystko ok, ale faktycznie nie widać oznak porodu. Potem jeszcze raz położyli mnie na ktg, żeby się upewnić, że tamten ‘spadek’ był spowodowany zasłabnięciem. Wyszło ok. Lekarz spytał się, czy chcę zostać na oddziale (‘jeśli się pani denerwuje, to może pani zostać’). Powiedziałam, że się nie denerwuję i nie chcę zostawać jeśli wszystko jest ok. Oni mają politykę, że kładą dopiero jak minie tydzień od terminu porodu. Kazał mi się jeszcze zobaczyć z moją lekarką prowadzącą (że niby ona może mieć jakiś inny pomysł na to wszystko), więc zaraz będę się próbowała umówić. No i jak nic nie ruszy, to mam się zgłosić w piątek (wtedy już będą chcieli mnie położyć, bo to już będzie tydzień po…)… Strasznie mnie zmęczyła ta wizyta; jak wychodziłam z domu to pogoda była ok (chłodek), ale potem słońce wylazło i zrobił się ukrop momentalnie… Ah, Jeżyku, szpital mam 10 min tramwajem od domu, więc o tyle dobrze :o) Zastanawiam się czy poród może się zacząć bez żadnych wcześniejszych objawów? Tzn czy to możliwe, że dziś szyjka twarda, a dzieć wysoko, a jutro nagle wszystko miękkie, rozwarte i dzieć w kanale? Hmmm… Wolałabym uniknąć indukcji :o(
Od ostatniego mojego wpisu minęło już trochę czasu. Niestety w czerwcowym cyklu nie udało nam się przejść na fioletową stroną, choć wykres temperatury wyglądał bardzo obiecująco.
Zrobiłam więc badania hormonów I fazy cyklu i wszystko jest w jak najlepszym porządku, tylko TSH bardzo powoli reaguje na Euthyrox. Dr Dziadecki zalecił łykanie 50mg każdego ranka. Zrobiłam też badanie drożności jajowodów metodą HyFoSy. Widziałam jak kontrastowa pianka pięknie przepływa przez obydwa jajowody. Nie ma żadnych zrostów ani załamań. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie aby jajeczko i plemniki mogły się spotkać. HyFoSy było w zeszły czwartek. Wtedy jeszcze, największy widoczny pęcherzyk miał 9 mm więc zbyt mało żeby nazwać go dominującym. Dziś już urósł. 13 mm 
W czwartek się okaże jak szybko on rośnie i kiedy podejdziemy do inseminacji.
Kurczę. Martwię się.
Przez 5 tygodni od szczepienia na gruźlicę Ola miala tylko mały ślad po ukluciu, lekko zaczerwieniony.
Od 2 dni zaczyna się powiększać i upchnąć. Wygląda jak solidne ukąszenie komara. Ja wiem, ze ma prawo nawet wyglądać jak przy ospie wietrznej. Ale tyle czasu po szczepieniu???? Nie od razu?
Za tydzien idziemy na szczepienia 6 w 1. Troche sie boje, jeśli gruźlica zaczęła się objawiać w tym momencie. Zeby sie nie zbiegło nic.
Poza tym mam zagwostke. Lekarz powiedział, ze penumokoki powinno się szczepu jakos przed zlobkiem, nie teraz... A czytam sporo opinii, ze powinno się wcześniej. Mniej więcej jak rotawirus.... A co Wy wiecie Dziewczyny? Jak Wam radzono?
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2018, 16:32
2dc 10cs
@ przybyła i daje mi popalić od dwóch dni. Czuję się jak piłka lekarska. Dziś to wybitnie bolał mnie brzuch w pracy. Na szczęście już od godziny odpoczywam na kanapie.
Ostatnie 3 dni nie mam motywacji do jedzenia. Wystarczy że dwa razy ugryzę i już czuję się pełna. No i tak wyglądam bo brzuch mam jak balon. 
Do biura paszportowego się nie wybrałam, bo generalnie mam kosę z mężem. Po raz kolejny... Awantura o moją przyjaciółkę do której mamy iść na wesele we wrześniu. Będę świadkową i wszystko wskazuje na to że pójdę sama. Bo on jej nie lubi... Żenada totalna!
A ze mściwa że mnie kobieta i bardzo pamiętliwa to mu powiedziałam że w takim razie odwale mu identyczny numer na komunii jego chrześnicy. Co prawda za 2/3 lata ale zemsta najlepiej smakuje na zimno. Skoro on mnie zostawia na lodzie i stroi fochy to ja zrobię to samo. I argument przyjaciółka to nie to samo co chrzesnica w ogóle do mnie nie przemawia.
Wakacji też mi się odechciało. Po 1 nie mam ochoty z tym burakiem nigdzie jechać a po 2 mam w tym czasie mieć @. No cud miód orzeszki kur**
Wiecie co dziewczyny, powoli odpuszczam. Za dużo wszystkiego na głowie teraz, są ważniejsze sprawy i problemy, niż tylko JA i wieczne "bo ja chcę". Życie weryfikuje dobitnie plany i marzenia. Może już czas się pogodzić i przestać walczyć i się szamotać. Przestać rozdrapywać rany. Prawie 2 lata i nic... No i może tak właśnie ma być? Może mamy tylko w dwójkę iść przez świat, a tą miłość, której mamy nadmiar, przelać na kogoś innego, niż nasze dziecko...
Jakiś czas temu myślałam o inseminacji/invitro. A teraz coraz częściej myślę, że nie będzie nas na to stać - w chwili obecnej. Że mamy inne, poważne wydatki. Że dzięki tym pieniądzom, które miały być na nowe życie, uratuję życie kogoś innego...
Jeszcze ten cykl mierzę temperaturę, w następnym prawdopodobnie z tego rezygnuję. Jeszcze sierpień z CLO i ... koniec.
Każdego dnia o tym myślę, co miesiąc pęka mi serce. Nie mam już siły na to. Nie wiem, czy ją jeszcze znajdę.
5t5d
Nie jestem w stanie czytać pamiętników na belly, chyba że ma on już wiele stron i dziewczyna jest w ciąży zaawansowanej. Boję się czytać te które dopiero co powstały, bo już w kilku trafiłam na "koniec ciąży". Wiem, że to się zdarza na początku, nawet często, ale i tak świruje a to tylko pogłębia moje świrowanie. Póki co zostanę na pamiętnikach ovufriend. Może po 1 trymestrze się przełamię.
Nie robilam testu zapomnialam kupic. Poczekam na okres. Gdybym byla w ciazy to bym miala jakies objawy a tu nic cycki miekkie boli brak wiec to pewnie ciazowe hormony.
Dziś M robi kolejne kontrolne badania hormonów i nasienia.
@ za rogiem bo śluz już lekko różowy a co za tym idzie, mam wisielczy humor. Wśród znajomych kolejne zdjęcia USG z małym człowiekiem obwieszczające radosną nowinę..
Nie mogę tego już oglądać, pytam: dlaczego to nie ja? Takie dni jak dziś pojawiają się coraz częściej. Wydaje mi się, że nigdy nie zobaczę II kresek na teście, po prostu, nie urodzę nigdy. Mam ochotę krzyczeć 
10 tydzień (9t+0d)
Nudności mnie wykoncza 
Wczoraj robilam badania. Prawie wszystko ok. Morfologia, tsh, glukoza,toxo itp. Ok. Tylko w moczu dtożdze. Ale tak czułam bo czasem mnie piecze.
Za tydzień do lekarza
Zobaczymy nasze szczęście 
Pozatym leże całe dnie. Mało robie. Mąż mi nie każe
Sam sprząta. Oczywiście jak jest w pracy cos tam robie zeby nie umrzec z nudów. Ale sie nie przemęczamy 
No i brzuszek kłuje. Cora bardziej sie tam rozciąga.
Jeszcze 7 dni i cie zobaczymy maluszku 
Hej, dziś 34 dc nadal @ brak, nie są podejrzewam ciąży a może? tempka wysoko....
u nas dobrze, w nd chrzciny
mąż po pewnie wróci do pracy
w domu nie bardzo, awantury, zjechała się rodzina z dzieciakami, i każdy zostawia po sobie burdel i ma w dupie sprzątanie a zwrócić uwagę to fochy. wyprowadziłabym się chętnie!
7dpo.
Tak trudno nie doszukiwać się wszelkich możliwych symptomów! Tłumaczę sobie, że nawet jeżeli w tym cyklu się uda, na symptomy ciąży jest za wcześnie. Jeżeli cokolwiek się dzieje, to po prostu od progesteronu w fazie lutealne. Wykres nie wygląda zbyt obiecująco, zresztą to dopiero 7dpo! Ale nie, mój mózg nalega na interpretowanie wszystkiego pod kątem ciąży, chyba tylko po to, żeby zwiększyć moje rozczarowanie gdy przyjdzie miesiączka.
Fakt, że moje ciało nie ułatwia zachowania rozsądku i dystansu:
Od wczoraj mdli mnie paskudnie.
Również od wczoraj zdecydowana nadwrażliwość na zapachy. W żadnej ciąży tak nie miałam, więc myślę, że to przypadek, ale mam ochotę uciec z biura, bo kolega podgrzał zupę w mikrofali... Wczoraj z kolei śmierdziały mi z drugiego końca pokoju nowe zasłony. Mąż siedział obok nich i twierdził, że nic nie czuje.
No i jak tu nie zwariować z sobą samą??? Ja wcale nie chcę się nakręcać
Próbuję, naprawdę próbuję nastawić się na dłuższe starania i być z tym ok. Ale moja podświadomość mnie nie słucha 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.