18t1d

Byłam dziś u Pani doktor na wizycie. Dzidziuś fikał, rośnie jak trzeba, nawet o tydzień wyprzedza termin porodu z miesiączki. No i Pani doktor stwierdziła, że synuś ale my wiedzieliśmy od prenatalnych, że tak będzie. Powiedziałam, że czuję już ruchy dzidziusia a ona mówi, że jak wieloródka tak wcześnie ale że szczupła jestem i łożysko na tylnej ścianie to mogę już czuć. Nawet teraz jak piszę to dzidziuś fika w brzuchu :). Zapytałam ją też jaki poród u mnie widzi i ona stwierdziła, że cesarkę co nawet wpisała do karty ciąży. Także w sumie dobrze bo bałam się, że każą mi rodzić naturalnie a tu nie wiadomo jak by poród przebiegał. Teraz muszę wybrać szpital do porodu (choć pewnie to będzie jakiś w Krakowie). Następna wizyta 8.08. u niej ale wcześniej mamy połówkowe.

Ustaliliśmy z mężem, że po połówkowych mówimy sobie jakie imiona wymyśliliśmy dla dzidziusia. Ja mam wybrane, mąż mówi że też więc pewnie wtedy dzidziuś dostanie imię. Bo na razie mówimy tylko dzidziuś :).

Iva_82 Wciąż czekam na CUD 2 września 2019, 22:29

Dziś 7 dpt czyli już napewno wiadomo czy się udało , ale nie mam odwagi zrobić testu. Brzuch boli trochę, wczoraj silniejszy ból więc wzięłam nospe. Zadręcza mnie myśl że się nie udało ☹️🙁

Poniedziałkowa wizyta u ginekologa była jak wyrok. Drugi miesiąc z rzędu owulacja, ale bez żadnych rezultatów.


Diagnoza: problemy z zagnieżdżeniem zarodka.

Leczenie: jeszcze 3 miesiące z glucophage i metformax, a później HSG.

Anuśla Musisz dać życiu szansę 18 lipca 2018, 18:03

Nastepny monitoring. 13 dc,hormony super,pecherzyki 18 mm i 14mm, z tego drugiego juz nic nie będzie. Nastepny monit w sobote. Sluzu duzo, idealne warunki do splodzenia dziecka. Lekarz namawial na kolacje ze swiecami dla meza. Kurcze, jak ja dawno takiej kolacji nie robiłam, zaskocze go!


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2018, 18:04

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 18 lipca 2018, 18:20

Nic "az tak" powaznego, ale do domu isc nie można. Ehhh...

Weszłam grzecznie do gabinetu z pacjentka i pytam czy Pan doktor mnie przyjmie bez rejestracji bo tak się umawialiśmy.
Lekarz: nie wiem co to ma być ze pani tu wchodzi z kimś innym, o co Pani chodzi?
Ja: byłam u Pana na wizycie 2 tyg temu i doktor miał ze jak nie będzie miejsca żeby się zarejsrrowac to mam podejść i zapytać.
L: Dzwi proszę za sobą zamykać! Czy Oani uważa ze ta wizyta jest Pani niezbędna do życia??
Ja: tak /to pytanie było dziwne No ale trudno/.

Zgodził się. Poczekalam aż wszystkie pacjentki przyjmie i weszłam.

Ja: dzień dobry raz jeszcze, dziękuje ślicznie za przyjęcie bla bla bla i opowiadam super grzecznie jak potulna myszka ze przyszłam po inne leki bo na tamte zareagowałam bólem brzucha, może mam jakieś uczulenie
L: a na co jest pani uczulona?
Ja: o żadnym uczuleniu mi nie wiadomo, to był mój pierwszy raz ze na jakiś lek zareagowałam w ten sposób.
Dopowiadam ze wtedy odwiedzałam rodzine i poszłam do innej lekarki i dała mi takie i takie leki ale nie bardzo mi pomogły, kończę je brać i nie wiem co dalej.
L: te leki nie miały Orawa pani uczulić, nie wiem co mi tu pani opowiada. Niech się pani rozbierze.
J: panie doktorze a czy moglibyśmy sprawdzić czy mam owulacje? Jest to mój 14 dc i jest szansa ze może się dowiem
L: żarty sobie pani robi? Ale sobie pani wymyśliła! To nie koncert życzeń!!
/już się darł i był na maksa chamski/ nawet mnie dobrze nie zbadał, włożył palec i wyciągnął. Bez słowa. Usg nie zrobił.
Ja: a czy jest szansa ze po tym zapaleniu mam drożne jajowody czy lepiej za jakiś czas powtórzyć to badanie?
L: co to za pytania mi oani zadaje? Niech oani idzie do kliniki i tam się dowiaduje takich rzeczy.
Ja: czy w takim razie pan doktor mógłby mi podpowiedzieć czy po tym hsg mogę uzyskać jakieś zdjęcia/płytę z badania?
L: a czy to badanie było nagrywane?
Ja: nie wiem
L: No to chyba pani powinna wiedzieć
Ja: ale kogo miałam o to pytać? Próbowałam dzwonić do szpitala ale bez skutku, pomyślałam ze może pan wie
L: to trzeba pytać i o siebie dbać a nie pani sobie jeździ do rodziny niewiadoma gdzie i po dwóch miesiącach pani ma jakieś pretensje.
Ja: przepraszam panie doktorze ale w szpitalu nikt ze mną nie rozmawiał i od razu pózniej zapisałam się do pana na wizytę.
L: przychodzi tu pani i ma jakieś roszczenia!! Zaraz mi oani powie ze przez hsg nie może pani zajść w ciąże
Ja: ja nie mogę zajść od 2 lat wiec wiem ze to nie wina hsg, chciałabym tylko wyleczyć to podrażnienie.
L: jak pani pójdzie do kliniki to tak pani powiedzą co i jak a nie pani tu do mnie z jakaś roszczeniowa postawa przychodzi.
Dziękuje dowodzenia. Prawie się poryczalam jak wyszłam ale dotrzymałam do Domu.
Cała rozmowa była dłuższa i jeszcze bardziej chamska ale napisałam tylko to co ważne. Próbowałam dać mu moje wyniki badań i męża ale powiedział ze go to nie obchodzi i to nie jemu oceniać nasze wyniki badań.

Ogólnie to jak wyszłam to przemyślałam sprawę co ten dziad się tak mnie czepił z ta roszczeniowa postawa jak ja taka milutka byłam. /No obiecałam walczyć o swoje ale jestem pizda i nie dałam rady/. No i tak mi wychodzi ze może mu pielęgniarki nagadały ze pacjentki nikt nie wypisał, nikt z nią nie porozmawiał, kazały iść do domu i już. Nikt oprócz pielęgniarki co mi ściągała wenflon nawet na mnie nie spojrzał po tym badaniu. I nie wiem czy się mści czy się boi czy próbuje mnie tak zrazić żeby umyć ręce i żebym poszła do kliniki żeby nie patrzeć na to co spierdolil. Coraz bardziej zastanawiam się nad napisaniem jakiejś skargi. Tylko jak? Walczyć o swoje nie umiem a już przelać to na papier to już całkiem nie dla mnie.

Z wykupieniem recepty chyba poczekam. W piątek idę do ostatniego lekarza.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2018, 18:55

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 18 lipca 2018, 19:51

Zaczęliśmy 8 miesiąc.

Mała przysporzyła trochę zmartwień. Nie chce uparciuch przybierać na wadze. Tydzień temu we wtorek powinna była ważyć około 1500 kg. Ma 1000 gram.
Ale wciąż w normie. Podobno będzie malusia.reszta ok. Moje wyniki są straszne chodź ja się czuję rewelacyjnie :)
Podobno z taką armią to nie powinnam nawet mieć siły oczu otwierac, a tu dzień na pełnych obrotach

Mała ma praktycznie wszystko juz.
Kokonik uszyty
Kolderka uszyta
Posciel uszyta
Rożek uszyty
Zestaw do wozka uszyty
Został jeszcze do uszycia spiworek do wozka letni
Ubranka uszyte
Część kupiona

Wózek kupiony mój wymarzony z Natim teraz bedzie dla Małej.
Łóżeczko mamy po Natim bo jest super i w super stanie.

Zostało nam do pomalowania pokoiku i czekamy ;)

Boże 6 tyg później miałam już Nathana

Alice24 Za bardzo chcę 19 lipca 2018, 20:58

17 tydzień + 4 dni

Odkrywam zalety poduszki ciążowej! Mama wpadła na ten genialny pomysł zakupu już na początku ciąży i już nadszedł jej czas :) Nawet nie podejrzewałam, że w łóżku istnieje coś wygodniejszego od mojego męża :p Boska! Zasypiam w 5 min.
Jak to dobrze czuć codziennie to rozbijanie się po moim brzuchu :) Dzięki temu jestem spokojniejsza.

26+1
Święta tuż tuż. Jakże inaczej na nie czekam niż rok temu. Pamiętam jaki to był dla mnie koszmar słuchać życzeń o dziecku, wtedy mi się wydawało takie nierealne ich spełnienie. A teraz powoli kończę 6 miesiąc :) żadnego prezentu więcej mi nie trzeba :)
Z bardziej przyziemnych spraw - padam ze zmęczenia. Zrobiłam dziś pasztet, miche sałatki, 2 prania, wielkie zakupy itp. Na jutro zostało sprzątanie, a w 1 dzień Świąt zaprosiliśmy rodziców i brata na obiad. Potem już tylko odpoczywam ;p
Pewnie nie będzie mnie tu przez Święta, bądź będę rzadko dlatego moje kochane życzę Wam Wesołych Świąt, spełnienia marzeń, staraczkom najpiękniejszego prezentu - serca pod sercem a ciezarowkom szczęśliwego rozwiązania

boze-narodzenie-ruchomy-obrazek-0982.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2015, 20:52

Hej :)
4 DC po potopie już nie ma śladu, tzn jeszcze mam @ ale już się kończy :)
właśnie ćwiczyłam skalpel x2 i jestem mega spocona. Trochę jestem zła bo dziś ważenie i waga nadal 79 kg pokazuje, w cm po tyg spadło tylko 1 cm z brzucha a tak to nic :( no ale chrzciny za nami, jedzenie się skończyło, nie ma słodyczy. Trzeba spiąć tyłek ćwiczyć, trzymać dietę bo za 3,5 tyg wesele i chcę jakoś wyglądać. Mąż po prawie 4 tyg urlopie dziś pojechał do pracy :( smutno mi, przyzwyczaiłam się do wspólnych wieczorów, poranków, Super było tak być razem. No ale trzeba pracować. Wróci za kilka dni. Czekam.
Synek rośnie, już powoli wchodzimy na rozmiar 74 bo niektóre ubranka już z 68 robią się za małe. A ja nie lubię jak mu się ciągną np body albo są na styk. Chcę żeby synek miał luźno.
Co do bujaczka jednak nie odesłałam go bo małemu się bardzo spodobał, zresztą szukałam takiego z regulacją do siedzenia to nie ma, a jak już jest to drugie tyle kosztuje więc zostaje. Póki on siądzie to jeszcze minie sporo czasu więc niech się buja, dziś półtorej godz się bawił muzyka grała był mega zadowolony. A że planujemy już drugie więc będzie dla kolejnego maleństwa od urodzenia będę używać :)

wiosa Pragnienie drugiego dziecka 18 lipca 2018, 20:13

Dziewczyny proszę o radę..

3 i 4 dnia okresu mialalm dziwne sytuacje.. Nagle, przez około godzinę (moze troche dluzej) zaczęłam mocno krwawić, a ogólnie mam dość skąpe miesiączki, strasznie bolał mnie brzuch (a zawsze boli tylko w 1 dzień), i tego 4 dnia wyleciał mi jeszcze taki wielki skrzep (glut) był krwistoczerwony i miał ok 5 cm. Oprocz tego skrzepu mialam jeszcze kilka mniejszych ciemnienjszych. Czy to mogło być poronienie??? Okres przyszedł co prawda później niż zwykle ale owu też była późno więc właściwie się nie opoznil..

Bardzo proszę dziewczyny które miały coś takiego i np potwierdziły u lekarza żeby się odezwały...

Jeśli to było poronienie , to albo powinnam się cieszyć że jesteśmy plodni albo być przerażona bo może są jakieś przeszkody w zagniezdzeniu...
Nie wiem co o tym myśleć...


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2018, 20:15

15 dc

Ciągle sama:( obyśmy zdążyli chociaż raz spróbować i byle nie było za późno. Byle do piątku!
Modle się, żeby testy owu nie wychodziły teraz pozytywne:P

Marti... Goniąc czas 18 lipca 2018, 21:06

Dzis wizyta szczepienia byla wieczorem. Mam nadzieje, ze w nocy nie złapie jej gorączka.

Ale hit dnia jest inny. Wchodzimy do zabiegowego, a pielęgniarka widząc 8 tygodniowe dziecko (bez 1 dnia) pyta:"ktory to rocznik?". Az mialam ochotę odpowiedzieć, ze 1984... pielęgniarka co z 60 lat miala powinna chyba umiec rozpoznać niemowlę...


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2018, 21:06

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 3 sierpnia 2018, 07:01

Jest zle. Boje sie wlasnych mysli. Boję sie nocy. Noce sa najgorsze. O poranku moj nastroj jest absolutnie jak najgorszy. Kiedy zaczac szukac pomocy specjalisty (na szczęście mam terapeutke)? Odczekać te 6tygodni przepisowego baby bluesa czy dzialac od razu?

-25 dc i około 12 dpo-
Nie chciałam jeszcze pisać po tej stronie, ale po tamtej już się nie da, a muszę gdzieś przelać te emocje!
Zacznę od początku. Cykl jak zawsze. No prawie, bo pierwszy na CLO, ale objawowo taki jak zawsze. No i wreszcie odpuściłam mierzenie temperatury po owulacji. W końcu jednak sprawdziłam. 37'C - nigdy tak wysoko nie miałam. Zrobiłam test. Biało. Ale wróciłam do niego po czasie i pojawił się bladzioch. Przekopałam internet - u niektórych oznaczało to ciążę, u innych @. Następnego dnia zrobiłam znów. Cień cienia to za dużo powiedziane. Tylko pod pewnym kątem było widać COŚ. Tyle. Dziś został mi tylko mniej czuły test (25, nie 10 mIU/ml jak do tej pory). Zrobiłam go i znów - najpierw coś, a po czasie bladzioch. Poleciałam na pierwszą w życiu betę. Wynik 43,55 mIU/ml. Jeszcze nie zdążyłam tego przetrawić. Nikomu nic nie powiedziałam. Nie wiem co teraz. Brać suple jak do tej pory? Powtórzyć betę? W ogóle 43 to nie trochę mało? Tysiące pytań. I ogromne niedowierzanie. Co teraz?!?!

Ciąża rozpoczęta 24 czerwca 2018

11 dc

Dni uciekają mi przez palce. Już teraz wiem że mój super ambitny plan na lipiec umarł śmiercią naturalną. Nie mam chęci na nic. Leżałabym w łóżku cały dzień, pogoda za oknem przyprawia o gęsią skórkę brrr...

Możliwe że za miesiąc będę już na wakacjach, mąż tylko o tym nawija, nie może się doczekać. A ja jakoś straciłam chęci. I wiem że gdybym była szczupłejsza o 5-6 kg to bardziej bym się tym jarała. Ale nie mam ochoty zwlec się z łóżka, by pobiegać, posprzątać, iść na siłkę. Dziś to nawet pocieszałam się m&m'sami. :-( :-(
Cieszę się że jeszcze nie jestem po owulacji bo wtedy zawsze mnie nosi i zachowuje się jak nienormalna. Mierzenie temperatury rano, wieczorem, doszukiwanie się wyższych wartości. Totalny bzik.

Koleżanka z pracy którą była mi najbliższa złożyła dziś wypowiedzenie. Pewnie zatrudnia kogoś nowego i będę go musiała podszkolić. Nie lubię tego robić... Zawsze nowe osoby coś psują, boją się zapytać a później są tylko problemy.

A ja lubię mieć spokój.

- Muuuuuuuchaaa! - rozlega się wśród nocnej ciszy pełen pretensji głos Witka. I tak nie śpię więc pędzę na ratunek. Mucha to komar, a Wit niestety wcale nie przesadza. Ma mocne reakcje na ugryzienia komarów. Zapalam światło na korytarzu i oceniam szkody, a w tle słyszę bzyczenie maleńkiej cholery (wydaje Ci się, że jesteś tylko maleńkim człowiekiem i nic nie możesz? Spróbuj się wyspać w jednym pokoju z maleńkim komarem...)
Wit trzyma się rękoma za uszy - no to już wiem gdzie ugryzła cholera (podobno gryzą komarzyce). Ucho czerwone i spuchnięte. Smaruję Fenistilem, trochę pomaga... ale za chwilę puchnie warga. Szlag. Próbuję upolować tę latającą krowę, ale słyszę tylko bzyczenie. Targam materac z Witkiem do innego pokoju, a pokój z komarem zamykam. Taaa... naiwnie myślę, że może drzwi powstrzymają komara. Siedzę teraz jak strażnik przy Witku, Wit próbuje zasnąć (warga nie pomaga). A ja nasłuchuję. A nasłuchując napiszę to i owo o moim wcale już nie takim małym chłopcu.
* za kilka dni skończy 2 lata i 9 miesięcy
* auta i inne pojazdy są na topie, resoraki układa gdzie tylko się da (również w wannie i basenie)
* zygzag macqueen jest the best ;) stąd czapeczka z zygzakiem, 2 t-shirty noszone na zmianę, także brudne, najlepszy resorak to macqueen, a książeczkę o wyścigach znam niemal na pamięć. Aha - jeszcze miseczki z zygzakiem - przydatne bo zjada co nałone, żeby zobaczyć macqueena na dnie.
* czytać, czytać, czytać. Od kilku dni najchętniej ulotkę z autobusu - o komunikacji miejskiej. Wit twierdzi, że to jego gazeta.
* oprócz aut jeszcze zwierzaki mają pewne szanse ;) Kanał Nat Geo Wild czasem razem oglądamy. I... w sumie sama się wciągnęłam. Taki nosorożec poci się krwią, a mimo ogromnej wagi ma chód lekki jak baletnica. A tygrys, gdyby mu futro zgolić to na skórze też ma wzorzyste pasy. A każdy tygrys ma wzór niepowtarzalny, jak dna i są programy do skanowania i identyfikowania tygrysa po wzorze. ;))
* Wit lubi też pisać literki w moim starym komputerze (odpalić worda i piszemy).
* lubi układać puzzle i dobrze sobie z tym radzi. Nie ma natomiast zupełnie szału na klocki (lego czy inne)
* lubi jezdzic na działkę (a tam oglądać ciuchciuchy, zrywać maliny, podlewać co się da, jezdzic taczką, kąpać się w rzece lub baseniku. I układać auta na stole i/lub materacu ;)
* odpieluchowanie idzie dobrze - w ciągu dnia bez pieluchy, czaaem jeszcze jakaś wpadka, ale ogólnie jest dobrze i coraz lepiej. Drzemka często bez pieluchy, nocki różnie, ale też bez pieluchy się zdarzają
. Lub z pieluchą, ale suchą rano. Coraz częściej mówi, że do auta nie chce (na razie wpadki nie było)
* mówi mi czasem, że mnie kocha. Zadziwia mnie to. Bo nie mówi ot tak od czapy - mówi tak... tak, że ehh... odbiera człowiekowi mowę
* mówi też czasem mamusiu. bo wie skubany, że 'mamusiu poproszę' lepiej działa (niż mamo)
* wszedł w fazę 'a dlaczego?'
* wczoraj=wszystko co było kiedyś
* bardzo dobrze radzi sobie z nożem - prawdziwym. Ku mojej dumie i ku stanom podzawałowym taty ;)
* alergie, odpukać, na razie się nie ujawniają; odczulamy biorezonansem psa i kota, a zimą pyłki drzew.
* lubi arbuza, parówki, bułę - najlepiej z samym masłem, a w terenie po zabawie także z żółtym serem, serek z krowa (waniliowy homo rolmlecz), makaron, dorsza. No i wszystko co słodkie... i płatki kukurydziane, także bez mleka.
* wodę w każdej postaci - wąż ogrodowy, zlew w kuchni (lubi zmywać), rzeka, basenik, kałuże. Najnowszy hit to kąpuel i duuuużo piany. I auta chowające się w pianie.
* Mycie głowy nie jest ulubioną czynnością (często przed kąpielą zastrzega 'głowy dzisiaj nie myjemy'. Myjemy tak z raz na tydzień. Wie, że trzeba odchylić głowę do tyłu i zamknąć oczy. I jakoś obywa się bez wrzasków. A jak już myjemy to najchętniej szamponem mamy albo taty
* wie, że w brzuszku mieszka mała dzidzia, wie że brat i wybrał imię (a my zatwierdziliśmy. Dzięki Wit!- myśleliśmy, że ciężko i długo będzie a tu myk myk i imię jest. A nawet dwa, ale to już na inny wpis). W zeszłym tygodniu byliśmy na usg u cioci Ani. I ciocia pokazała brata na telewizorku - głowę, nos, buzię, ręce, nogi a nawet siusiaka i jajca. I dała wydruk nogi ;)
* za chwilę jedziemy z jedną babcią w góry, a potem z drugą nad morze. Cieszę się, niech się sobą nacieszą.
* aha - fascynacja zygzakiem jest na tyle duża, że w upał potrafi uprzeć się na bluzkę z długim rękawem. Bo jest na niej zygzak.

I chyba na razie tyle... a nie ;) jeszcze...
* często mówi 'to nic nie szkodzi' Mąż twierdzi wtedy, że wygląd to po nim, ale charakter - optymistyczny - po mnie
* niektóre słowa lubi i/lub go śmieszą. Eskimos. Galapagos.

I chyba tyle ;)
Wit zasnął. A ja wracam do kompa (3:23...) Mam wenę na porządkowanie papierów... Chociaż zdecydowanie rozsądniej było by położyć się spać...

Serduszko przestało bić.
Dziś na wizycie wyrok. Chociaż byłam mniej zestresowana bo przeszły mi plamienia to taka wiadomość. Jestem w rozsypce. Dzidzia już dość duża była bo mimo że dziś 7+5 to długość szacował lekarz na 8+1. Ale niestety nie było już akcji serca. Więc to musiało dziś albo wczoraj się wydarzyć. Mam skierowanie do szpitala bo powiedział że już jest tak wysoka ciąża że krwawienie będzie duże i lepiej być w szpitalu.
Jestem wrakiem człowieka. Nie wiem co mam robić. Czy robić badania genetyczne. Czy robić pochówek. Rejestrować to dziecko. Nie wiem.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)