1dc, 16 cs.
Przyszły wyniki fragmentacji DNA plemnika - 8%
Normy:
0 - 15 % - nasienie prawidłowe
> 15 % - obniżona płodność
Chociaż tyle dobrego. Nie wiem w zasadzie, ile to zwiększa nasze szanse na udane in vitro. Bo już naturalnym zajściem w ciążę sobie głowy nie zawracam.

9 dni do wizyty w klinice.

Ciągle jest we mnie dużo żalu, że akurat nas dotyczy niepłodność. Nie wiem, jak się tego pozbyć..

Marti... Goniąc czas 5 września 2018, 15:19

fajny choc intensywny dzis dzien.

pojechalam z mala w odwiedziny do mnie do pracy. 1,5 h ploteczek, podroz tramwajem... owocowaly drzemkami pomiedzy Oli. a w pracy nie narobila mi wstydu. byla grzeczna i smiala sie :) od 3 dni juz smieje sie z dzwiekiem, jak sie ja mocno rozsmieszy :) udalo nam sie nagrac filmik z jej smiechem wczoraj.

no a ja tez zmeczona wyprawa, kupilam sobie po drodze lody, zrobilam pyszna czarna mocna kawe. i czekam az Ola sie obudzi. uwielbiam spokojne dni. ten na szczescie taki jest.

a jutro czeka nas podroz do Juraty :) moje lęki podroznicze wracaja :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2018, 15:19

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 5 września 2018, 23:05

Edit:

@ nie ma. Ok.11:30 w śluzie byla blado różowo-brązowa nitka i tyle. Trochę rwało mnie dzisiaj w brzuchu i lewym boku a na spacerze cała miednica. Do tego brzuch mam ciągle jak balon! Po 17:00 mimo że paliło mnie wszystko,byłam gorąca to ja się ubieralam z zimna.. nie wiem o co chodzi.
Rano test. Na 15 gin.

Ps. Pola przekochana,wiem że czeka na dzidziusia.

55,54 kg. Waga idzie w dół. Tydzień temu było 56,50 kg. A jem ciągle. Przykładowo owsianka (płatki owsiane, amarantus, orzechy włoskie, daktyle suszone, pestki dyni, pestki słonecznika, cynamon, kurkuma, siemię lniane, wiórki kokosowe, sezam) z jabłkiem i połową banana, do tego 3 kromki chleba (2 to pieczywo żytnie i 1 to pieczywo pszenne) z masłem i miodem, dalej jabłko, dalej zupa burakowa, ziemniaki, marchewka zasmażana, kotlet drobiowy w panierce, banan, następnie, 2 garści malin, kilka winogron, jabłko, jogurt truskawkowy z 2 łyżeczkami miodu, dalej zupa meksykańska, a jeszcze czeka mnie kolacja.
Tarczyca wyszła w porządku, jutro usg jamy brzusznej. Czekam na wyniki szczegółowe.

Monika18071 Ciągle w niedoczasie 5 września 2018, 19:07

Kończy mi się miesiączka. Jej przyjście wzbudziło we mnie wielki smutek, dobrze, że D był ze mną i poleciał zaraz po ptasie mleczko. Ustaliliśmy, że jemy słodycze w dni jak dostanę miesiączkę. W pozostałe ściśle trzymamy się diety, bo musimy trochę schudnąć. Jest nowy miesiąc, nowe plany. Tym razem chcę żeby było "książkowo" zrobione wszystko od A do Z. Mam zamiar wykorzystywać go seksualnie co 2 dni a codziennie w okresie płodnym.
Biorę magnez, żelazo, wit. C, witaminy dla kobiet starających się o ciążę, piję siemię lniane.
D bierze regularnie swoje witaminy. Cieszę się, że o tym pamięta. Widzę, że się bardzo stara.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2018, 19:08

25dc kolejny wpis a ja nadal taka zmieszana:/ Wczoraj badania elektrolity w normie
TSH 4,8!!! Strasznie dużo i Progesteron 18ng (chyba ok?)
do wizyty 9 dni. Nie wiem czy ginekolog może przepisać coś na obniżenie tsh? i czy powinnam przed wizytą zrobić ft3 i ft4?
Od dwóch dni plamienia takie wewnętrzne najpierw brązowe potem śluz podbarwiony, bardzo wcześnie jak na plamienie przed okresem.
Test owulacyjny z wczoraj dodatni, z przedwczoraj lekka 2 kreska.
i cykl z plastrami bowowinowymi i wyjazdem


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2018, 19:35

Pinka. Piąty transfer 5 września 2018, 20:11

10dc

Boli mnie lewy jajnik. Test owylacyjny - negatywny. Moze to ze stresu mnie boli?
Od czterech tygodni zazywam euthyrox i dostinex. Zaparcia puscily po dwoch tygodniach. Teraz tez nie jest super ale lepiej.
Ciekawa jestem czy tsh i prolaktyna spadly. W 20dc bede robic powtorne badania. Wtedy sie przekonam.


Zdecydowanie za dużo pracuję. Za dużo z siebie daję ludziom, którzy wykorzystują to, że jestem cierpliwa i nie lubię spięć. Za dużo nerwów zjadam przez to wszystko.

Może to mnie też blokuje..? Ale co zrobić, kiedy sytuacja tak naprawdę stawia mnie pod ścianą.
Jest umowa na stałe, trzeba się napracować, żeby były dobre zarobki -> jest stres.
Jest stres -> trudniej zajść w ciążę.
Nie ma umowy na stałe i dobrych zarobków -> nie dopuszczę do ciąży, póki nie będę pewna, że dam dziecku idealne warunki do rozwoju.

Mam pierdolca na punkcie dobrych warunków rozwoju.
Moja praca polega na organizowaniu ich dla obcych dzieci.

Dziewczyny, muszę się pożalić. Czy tylko ja mam ochotę udusić moje koleżanki z pracy? ja nie wiem jak można być tak podłym i bezczelnym? Czy tylko ja się z tym zmagam? Robotę mam całkiem fajną, w miarę się w niej zarabia, tylko te koleżanki z którymi pracuję to jakiś dramat... one sprawiają, że nie mam ochoty tam przychodzić, że mam ochotę rzucić to wszystko :( wstaję rano i myślę sobie "nie, tylko nie to", a w pracy odliczam godziny do wyjścia... chciałabym im rzucić w twarz L4 i mieć w tyłku, ale jak na złość tkwię w tej robocie, bo nie wiadomo czy znajdę lepszą to raz i dwa mam umowę na czas nieokreślony, na którą długo pracowałam. Wcześniej też bywało ciężko, ale teraz to jakieś apogeum. Nie wiem urlopy im się nie poudawały? :( płakać mi się chce :( I jeszcze jak na złość nie ma tej cholernej ciąży i się nie zanosi :( czekam tylko na ciążę i już potem tam nie wrócę, albo może sie skład do tego czasu zmieni :( czy może być gorzej? Jeszcze brakuje z mężem jakiejś gigantycznej awantury - jako wisienka na torcie. A nigdy nic nie wiadomo, bo mam taki PMS, że sama ze sobą nie daję rady wytrzymać :(
A nie wiem jak to działa - biorę Castagnusa, a on niby ma niwelować PMS, a u mnie nasilił! Dawno już nie miałam takiego wkur** na cały świat :( i takich ciągotek na słodkie... i takiej tragicznej twarzy - normalnie pryszcz na pryszczu pryszcza pogania :( miesiączko przyjdź, bo długo tak nie pociągnę...

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 6 września 2018, 05:09

Mile dni. Emil kochany, serio. Placze "prawdziwie" gdy jest głodny lub zmęczony. I wczoraj tylko mnie przerazil: karmilam go po kapieli "na dobranoc". Ssal dosc lapczywie więc podnioslam go do odbicia. Usnal mi na ramieniu. Odlozylam go do lozeczka a on w krzyk i to taki inny niz zwykle. Bardzo glosno zawyl. Ja przerażona dzwignelam go z powrotem i on wtedy BEK elegancko :o) jednak chcial odbić! Właśnie go karmie ale musiałam sama go wybudzac, bo piers mnie juz bolala a on spi, susel jeden, i ssie leniwie przez sen !

Pociemniał blask i moc truchleje,
radio nadaje o pokoju.
Znak to, że musi - idą święta
- kiermasz dobroci i nastroju.

Niebieski Panie, Dyrektorze,
nim się pojawi pierwsze danie -
na wigilijnym, białym stole -
znajdziesz coroczne moje podanie.

Zamień mój żal na bal, na bal,
a sny pozamieniaj na dni.
Dla Ciebie to kwestia zmiany liter,
dla mnie to życie.

Być może po mnie pozostanie
tak popularne dziś "niewiele",
nie jest tak trudno trafić z życiem
między UNESCO a skup butelek.
Więc nie ma sensu ni powodu,
abym cię prosił o ratunek,
to tylko moje małe sprawy,
ty masz na głowie ten gatunek.

Zamień mój żal na bal, na bal,
a sny pozamieniaj na dni.
Dla Ciebie to kwestia zmiany liter,
dla mnie to życie.

Niebieski Panie, Dyrektorze,
gdzieś między karp, a śledź w śmietanie
składam co roku, mimo wszystko,
to podniszczone już podanie.

Zamień mój żal na bal, na bal,
a sny pozamieniaj na dni.
Dla Ciebie to kwestia zmiany liter,
dla mnie to życie

Andrzej Poniedzielski
Podanie
----
Są czasem takie dni, że człowiek budzi się chyba jeszcze bardziej zmęczony niż wieczorem. Psychicznie chyba nawet bardziej niż psychicznie. I jak tu ten dzień odwrócić, żeby słońce zaświeciło?

=====
Wypić melisę z lawendą i dać mu szansę ;)
Dziś po południu w przedszkolu Wita zebranie rodziców. Uhu hu...

A u brata i bratowej dziewczynka będzie ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2018, 07:46

PannaNikt! Mój miesiąc starań 6 września 2018, 06:54

65 dzień cyklu. Nagły spadek temperatury do 36,91 z 37,17. Chyba zbliża się @


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2018, 09:32

1 dc
Po 40 dniach dostałam @... Już wczoraj po 23 coś tam spostrzeglam przy aplikacji żelu, ale to lekko zabarwiony śluz był.
Od piątku jestem przeziębiona, mąż zaraził moja siostrę, która wróciła na dolny Śląsk z bolacym gardłem, a później katar, ból zatok miała. A w piątek po wyjeździe mojej siostry mnie wzięło... Ale na szczęście bez boli zatok tylko głowy, jest juz lepiej lecz nos zatkany mam.
Wczoraj wydałam w aptece prawie 500 zł.
Wzięłam żelu PAPILOCARE 4 opakowania. Pierwszy raz mieli taki zapas. Więc 300 zł na to tylko poszło. Do tego ISMIGEN na odporność, który zapisała mi moja alergolog (90zl), brałam wiosna, ale na jesień też muszę brać.
To ostatni wolny weekend, później tylko praca i nic więcej.
U mojej babci od pon pojawiła się pielęgniarka, w godzinach popołudniowych przychodzi, lecz tylko od pon do środy na 15. Dobre i to pokazała jak podsuwac babcie, aby nie obciążać pleców, ani żeby babci nic nie bolało.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2019, 08:58

bertha Drzewo nadzei... 6 września 2018, 10:26

Po zakonczonej przygodzie ivf zostaly tylko proby naturalne.. czekanie na cud... :( Wlasnie mija trzeci cykl.

W miedzyczasie bylismy na ustawianiu polaryzacji przez radiestete. jak widac na razie nie pomoglo..
Zaczelam też samorozwoj z medytacja, zeby pogodzic sie z tym co przynosi zycie, cieszyc sie tym co jest.. nie jest to proste, jeszcze dluga droga przede mna.
Bylam u immunolog w Krakowie, ktora zaleca wlewy. nie ma konkretnych przyczyn jasnych u mnie, ale wg ich badan wlewy z immunoglobulin znacznie zwiekszaja szanse na ciaze.. problem ze jeden wlew kosztuje wiecej niz cala procedura IVF..

Mialam teraz piekny cykl.. zupelnie naturalny. dluga faza plodna z pieknym sluzem, brak infekcji!, endo jedynie troche cienkie jak na mnie bo 8,4mm dzien po owu, piekne temperatury w drugiej fazie. I co z tego... nic z tego nie bedzie.. 11dpo dzisiaj, test bialy. Beta 9dpo 0. :(

Chce odpuscic kolejny cykl, nie starac sie, nie planowac serduszek, nie mierzyc temperatury... zostawic to wszystko losowi... zobacze czy to sie uda..

Poniewaz starania tak sie ciagna, to pisze tu i zagladam ostatnio bardzo rzadko.. bo ilez mozna o tym samym :(

PS. Jesli ktos chcialby mnie wywolac, to wykres zawsze mam udostepniony, to napiszcie pod wykresem, wtedy zagladne tu. :*

PatuŚ Czekając na dwie kreski :) 6 września 2018, 10:30

19 dc

Witajcie kochane:-*

Wczoraj po wizycie u Pani ginekolog jestem pelna jakiś nadziei... ale martwię się czy nie zludnych...
Po ocenie owulacji powinnam być szczęśliwa bo jajeczko było i pękło ale nie chce robić sobie nadziei że coś z tego będzie...
Staram się jakoś trzymać...

06.09.2018 - 25 dzień cyklu

W normalnym toku moich cykli, byłoby praktycznie 3, no może 4 dni do spodziewanej @. Po poronieniu całkiem mi się wszystko rozjechało. @ po poronieniu dostałam po 25 czy tam 26 dni, teraz spodziewam się dłuższego cyklu, chociażby dlatego, że przesunęła mi się owulacja. Temperatura trzyma górę, ale w zasadzie, żeby można było na coś liczyć, powinnam chyba zanotować jakiś spadek temperatury. No nic, czas pokaże co los przyniesie.

kamila123 Nadzieja umiera ostatnia 6 września 2018, 10:53

20dc
Nadal bez kawy. Sama jestem w szoku. 20dzien . Jak już sobie odpuściłam to czas zaczął jeszcze szybciej lecieć. Nie robię już testów ciążowych bo to już nie ma sensu:-(. Wczoraj miałam znowu sen ze zrobiłam test ciążowy i ze był pozytywny, ale to był taki test ze pokazywał ile wynosi beta i był wynik tylko 9 oczywiście rozpaczałam i wiedziałam ze nie da rady żeby dzidzius przetrwał . Kolejna cześć snu nie była ciekawa bo widziałam pełno krwi . Boże jaki ten sen był realistyczny . Tragedia.

Kargo31 Brakuje tylko Ciebie... 6 września 2018, 11:12

20 cs, 1 dc...

Więc tak... Znowu to samo... Wysiadam...

Ojkaojka Zegar przyspiesza po 30tce. 6 września 2018, 13:46

Od godziny mam dziwne ćmienie brzucha i krzyża, pobolewa mnie podbrzusze i pojawiło się trochę krwi. Jakby zbliżał się okres stulecia.
Może jednak mały sam postanowił odejść, prędzej czy później to musiałoby nastąpić.

Poczekam jeszcze kilka godzin na konsultację z moją gin a potem może od razu na IP, chyba czeka mnie nocleg w szpitalu.

Z dzisiejszych wyników to:
pappa i wolne hcg grubo poniżej 0,33, bardzo wysokie prawdopodobieństwo z. Edwardsa 1:110.
Jeszcze czekam na mikromacierz i będzie już wszystko wiadomo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2018, 13:53

Kat_ Moja droga do Szczęścia 6 września 2018, 14:00

"A ty jak się masz? - spytał Puchatek.
- Nie bardzo się mam - odpowiedział Kłapouchy. - Już nie pamiętam czasów, żebym jakoś się miał."
Alan Alexander Milne – Kubuś Puchatek


Beta NEGATYWNA... czekam zatem ze smutkiem ale za to bez stresu na @.

Wszystko mnie dobija :(
Hormony szaleją przed @, na dodatek moja mama ma głęboką depresję i myśli samobójcze.
Byłam ją wczoraj odwiedzić (mieszkamy w tym samym mieście) i była w bardzo ciężkim stanie.
Mam nadzieję, że szczera rozmowa i wylanie tłumionych łez chociaż trochę pomogło.
Planuję do niej pojechać na kilka dni, bo strasznie się martwię. Za tydzień w weekend zabieram ją do dziadków na wieś.
Muszę też poszukać dla niej dobrego psychologa.
Ehhh, smutne dni. Ale kiedyś na pewno wyjdzie dla nas słońce


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2018, 14:03

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)