Dziś odebrałam wyniki :
Glukoza na czczo 75
Po 1h 128
Po 2h 104
Insulina na czczo 22.1
Po 1 h 156.4
Po 2h 132.6
Jutro mój idzie do androloga...
Jestem ciekawa co mu powie xD
Mam nadzieje ze już problem odnaleziony i wystarczy te kwestie ogarnac...
Moj jest na zwolnieniu do piatku xD
Biedny chodzic nie moze... Jakis krwiak mu sie zrobil w stopie 
Wczoraj byliśmy u znajomych. Zakochałam się w ich synku
. Jest taki grzeczny, potrafi już zająć się sobą, w ogóle nie płakał.
Miś który wydziergałam został zaakceptowany na 100%
. Został nie raz wytulony i oczywiście obśliniony
. Gdy wychodziliśmy zajrzałam do Małego, spał wtulony w misia
, to było najcudowniejsze uczucie
.
Przyznaję, że obawiałam się tej wizyty, ale wszystko było w porządku. Nie czułam się źle, nie zazdrościłam. A wręcz zaczęłam zastanawiać się, czy ja w ogóle jestem gotowa na dziecko. Niby się staraliśmy i przeżywaliśmy każdy miesiąc. To całe przewijanie, karmienie, pilnowanie, rozszerzanie diety, kolki itp, trochę mnie przeraża. Już chyba wyparłam to, że mogę być kiedykolwiek w ciąży.
Nadal Tonia nie jest zaszczepiona. Czy tylko ja jestem taką panikarą, jeśli o szczepienia chodzi? Chyba tak. Kaszlała trochę i w sumie nadal jej nie przeszło, więc przesunęłam szczepienie, bo wiem, że szanowna pani pediatra i tak by ją wysłała na szczepienie. Teście ukradli mi młodą (
) więc siedzę w bałaganie i czekam, aż mąż przyjdzie
No, ale ziemniaki obrałam!
Tonia fika cały czas z plecków na brzuszek i odwrotnie. Nie da się jej niż zostawić nigdzie indziej tylko w łóżeczku i na macie. Śmieszek mały rośnie 
Lecę przeszukiwać ali w poszukiwaniu skarbów 
Dziękuję Wam za wsparcie.
Keglana_miyu nie jest łatwo, ale Nati bardzo rozważnie podchodzi do wszystkiego. Jak na trzylatka mega rozumny i wyrozumiały.
Mówię , że jadę do siostry zawieźć mleko, to on dobrzr będę czekał w domku z babcia. Popołudniu to samo. Non stop chodzi mbie pyta czy podłączyć maszynę do mleka (laktator) pilnuje mnie z tym jakby wiedzial o co chodzi 
Dzisiaj pierwszy raz pozwolono mi ją dotknąć 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2018, 13:23
Taka jestem przeziębiona,że masakra a tu owu ma przyjść lada chwila.Mam to tym razem w nosie bo i tak pewnie nic z tego nie będzie -wzięłam ibuprom zatoki i zaraz czuję ulgę. W zeszłym roku bałam się brac coś mocniejszego i skończyło się zapaleniem płuc.
Problem z lekarzem sam się rozwiązał bo zrobili mi dziady tego dnia szkolenie po pracy.I wcale nie mogę jechać.Już dzwoniłam do kliniki i przełożyłam na październik a do Mirki jadę w sobotę.
Znowu nie mam humoru bo nie mogę się w jednej kwestii dogadać z Fumem. Znowu mam po opieką dzieci z Domu Dziecka, ja to zawsze bardzo przezywam. Takie dzieci tak bardzo chcą zainteresowania i uczucia od kogoś. Te młodsze to jeszcze chcą się przytulać. A tu podobno trzeba zachować dystans i nie można się z nimi zbytnio związywać.A już przytulać to absolutnie nie.Ale co mam takie dziecko odpychać czy co, jak się ono będzie czuło? Przychodzi mi parę taki dzieci na świetlicę, siedzą biedaki do samego końca aż ktoś z Domu Dziecka po nie przyjdzie, patrzą jak się inne dzieci z rodzicami witają.
Przez to wracają moje myśli o adopcji.Szczególnie jest takie rodzeństwo, chłopiec i dziewczynka.Już się zaczęłam zastanawiać czy nie zgłębić tematu i na przykład nie zabrać na weekend albo na święta.
Ale mój Fum:nie i nie. On ma jeszcze nadzieję na własne.A w ogóle po co takie duże (wcale nie są takie duże bo 6 i 7 lat).No i poniekąd słusznie mówi,że jak wybiorę dwójkę to co z resztą tych dzieci, jak im wytłumaczę, dlaczego ich też nie zabieram.
Ciężka sprawa.Mój Fum to w ogóle entuzjazmem do tematu adopcji nie pała. Tym bardziej, że niedawno jedna moją znajoma,która pracuje w Domu Dziecka mu nagadała jak to patologia .
Wiem,że łatwo nie jest, wiem,że te dzieci mają za sobą trudne przeżycia,wiem,ze na pewno były by jakieś problemy -pracowałam już z takimi dziećmi. Ale mimo to bym chciała.
Dziecko mi mówi : chciałabym,żeby pani była moją mamą,nie może pani być moją mamą?A mi się płakać chcę bo tak chciałabym ale nie tylko ode mnie to zależy.
Już Fuma uświadomiłam,ze w razie czego i tak w adopcji noworodka nie dostaniemy bo wiek za bardzo zaawansowany.
Ale on ciągle ma nadzieję,że urodzi nam się własne i jakoś nie przyjmuje do wiadomości porażki.
Chyba tylko cud nam pomoże.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2018, 14:08
2dc
Myslalam, myslalam, meza sie pytałam co mysli o in vitro ,a podejsciem nr 5 do inseminacji z lekiej stumulujacym owulacje za ok 450zl ... i doszlismy do wniosku, ze jutro pojde do lekarza wypytac sie o in vitro
bo skoro nie bylo nawet zagniezdzenia sie zarodka to i tak moze skomczyc sie za miesiac albo dwa ostatecznym dla nas zabiegiem- in vitro.
Troche tez zdolowala jestem bo cala kasa nasza pojdzie na to, ale czego sie nie zrobi dla szczescia
. A dzieki braku dofinansowania bedziemy teraz zyc z miesiaca na miesiac ... no coz... oby sie udalo za pierwszym razem...
Jutro odezwe sie co lekarz powie, szczegoly co, kiedy itd.
21 dc
Wczoraj byłam na 1 wizycie w klinice Bocian-u dr Pietrzyckiego. Przeprowadził ze mną wywiad na temat jakie leki biorę, jakie choroby mam. Zrobił usg. Potwierdził owulację z prawego jajnika. Obecne ciałko żółte. Endometrium 7 mm.
Powiedział,że na pewno nie mam zespołu policystycznych jajników. Usg pokazało poprawne wymiary jajników, z prawidłową ilością pęcherzyków. Owulacje własne a więc jest bardzo dobrze. Progesteron ponad 20 za każdym razem jak badałam, a więc książkowo.
Na początku powiedział, że niepotrzebnie biorę metformax i bromegron, jednak pod koniec rozmowy uznał, że dobrze że biorę. Zawsze to jakieś podrasowanie cyklu. Co do endometrium. Powiedział, że faktycznie nie jest zbyt grube. Optymalne 8-14 mm.Jednak z takim jakie mam też zachodzi się w ciążę.
Macica lekko łukowata.Delikatna.
Przyznał, że ma kłopot ze mną. Byłam stymulowana już 4 cykle, więc miałam już zwiększone szanse na zajście. Wyniki męża idealne. Po długich namysłach postanowiono:
1) jak najbardziej daje mi duże szanse na zajście w ciąże naturalnie, dlatego nie proponouje in vitro, tym bardziej że jestem młoda
2) mam wziąć letrozol (zostało mi go na 3 cykle) i nie umawiać się na usg bo bardzo dobrze znam swój organizm i to mi nic nie daje, tylko kasa wyrzucona bo to nic nie wnosi do leczenia
3) dostałam skierowanie do szpitala na histereolaparoskopię. Miałam wycinany wyrostek robaczkowy-są podejrzenia zrostów i endometriozy. Dopiero w grudniu będę mieć czas ją zrobić bo nie ma kto mnie zastąpić w pracy a jest jej w październiku i listopadzie mnóstwo. Oczywiście zabieg w Białsymtoku lub Olsztynie, bo u mnie nie robią. WYbrałam Białsytok USK. Koszt takiego zabiegu w klinice to 3000 zł. Fajnie że doktorek nie naciąga.
4) Jeżeli wyniki będą złe to mam się do niego umówić
5) Jeśli laparo wyjdzie ok to mam się starać
6) Jesli nadal nie będzie wychodziło do proponuje IUI z stymulacją gonatropinami
W sumie cieszę się że jest wszystko ok ale z drugiej strony czemu się nie udaje? Może naprawdę powinnam przestać o tym wszystkim myśleć?
Nie będę już prowadzić wykresów, bo to w moim przypadku bez sensu.
Skupię się na urządzaniu chaty. Dzięki temu, że nie musze teraz się leczyć będę mieć kasę na dom 
Zrobię tą laparo i zobaczymy co dalej. Narazie mam wakacje od staran
I się z tego cieszę!
- To nie jest ostatnia bajka - mówi Wit zza komputera, takim i pewnym i pytającym głosem równocześnie.
- Nie?
- Nie...
- A kiedy będzie ostatnia?
- Ostatnia będzie na końcu!
(to już tonem zdziwionym, że tak oczywiste rzeczy musi matce tłumaczyć...)
--
Aby odkleić dziecko od komputera przynoszę z kuchni grapefruita.
- Chcesz? - pytam
Zerka zza ekranu...
- Tak!
- Ale nie na kanapie. Jemy przy stole albo przy stoliku
Zerka, widać, że główka pracuje...
- A możemy postawić komputer na stole? Tam dużo miejsca jest...
--
Kiedy udało mi się już odklejenia od bajek dokonać zaczynamy bawić się autami i drewnianym torem. Wit się wciąga, wozimy auta do warsztatu, wozimy ładunki, ogólnie fajnie. Patrzę na zegarek i mówię, że za chwilę musimy kończyć.
- Dlaczego?
- Bo pora myć się i spać
- Dlaczego?
- Bo długo oglądałeś bajki na komputerze i bajki ukradły Ci czas na zabawę autami.
- Bez sensu!!!- podsumowuje Wit 
---
Tymczasem w przedszkolu bardzo spoko, co chwilę jakieś nowe piosenki słyszę. Najbardziej podoba mi się ta:
"Biaaały osioł, biaaały osioł przywędrował do przedszkola..."
Na razie tyle - czekam aż przyniesie dalszą część
)
Dziś (poniedziałek) biały osioł zawędrował na zakupy. Chyba zostanę fanką tego stwora 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2018, 22:31
Ola po wyjeździe nad morze zrobila gigantyczny postęp. Odwraca się z placków na brzuszek w 3 sekundy. Doslownie 3, bo nabrałam ja telefonem kilka razy juz. Najbardziej przerażające jest to gdy spi w łóżeczku, a my siedzimy w salonie. Podglądam ja na kamerce (kupiliśmy nianię z podglądem, bo ona z nieplaczacych, więc muszę ja widziec a nie slyszec) i gdy spi, spi i spi I nagle patrze na monitorek, a ona na brzuszku. No masakra:) A że na podczerwieni w nocy, to wygląda w czarno białym obrazie jak z horroru (nawiedzone dsiecko). Hahahah. Ogolnie guma na brzuszek zawsze gdy jej się nudzi.... czasem się wkurza. Widzę, że chciałaby iść do przodu Ale za wcześnie. Odwraca ja na plecki. Bo myślę że to zmęczenie. A ona fik z powrotem na brzuszek:)
Dziś byliśmy na włoskiej pizzy. Musialam ja trzymać na rekach, bo chyba za głośno jej bylo, więc sie niecierpliwila. Z oglądania jedzenia zaczelo się wyciąganie raczek po jedzenie. Za każdym razem jak koło jej buzi składała pizzę do ust, to ona otwierają swoje usta.... cos czuje, że rozszerzanie diety juz niedługo. Tylko kurde musi siedzieć. Chce iść metoda blw. Zobaczymy jak tym razem życie zweryfikuje moje plany
chcialabym uniknąć papkę, słoiczków i kaszek.szczegolnie, że widzę iż jedzenie ja bardzo intryguje
Pięknie! Pięknie kurwa!! Właśnie zadzwoniła do mnie kadrowa i mówi: przyjdź we wtorek do pracy i przekaz swoje obowiązki bo zatrudniono kogoś na twoje miejsce.
A ja chciałam od przyszłego poniedziałku już wrócić normalnie i nie siedzieć na zwolnieniu a teraz? Mam ciągnąć chorobowe?
Poryczalam się. Jakbym mało miała teraz problemów to jeszcze z pracy chcą mnie wywalić!!
Znów tu jestem.
Jutro 23tydzień z om . W piatek 24 z usg w brzuszku mały chłopczyk imieniem Seweryn.
Jestem przeszczęśliwa.
Ciąża zakończona 16 września 2018
Juź sama nie wiem który dzień mam napisać...dzień 1? Znowu..
16.09.18 tak kończy się moja ciąża i zaczyna nowy cykl. Pojawiło się krwawienie,póki co znośnie,zobaczymy jutro..
35 dc, kto wie ile jeszcze.
Wiedziałam, że cykl może się teraz przeciągnąć, ale nie ze Az tyle. Póki co to tydzień, ale coś mi się wydaje że na tygodniu się nie skończy.
Nie pozostaje nic innego jak cierpliwie czekać. Postanowiłam, że powtórkę tej nieszczęsne glikoproteiny zrobię dokładnie 12 tygodni po tym pierwszym, czyli wypada gdzieś na 17.11, czyli za 2 miesiące, a będzie przynajmniej pewnie. Do tego czasu mam nadzieję, że ogarniemy tego mojego męża, bo lutego nie możemy powtórzyć jego badania! Tak to będzie już po 3 miesięcznej kuracji i zobaczymy, czy w odniesieniu do starych badań jest poprawa... Dwa miesiące spokoju na badania i złapanie oddechu.
Dzisiaj poszliśmy pobiegać, poczułam się jak wtedy, kiedy zaczynaliśmy naszą przygodę z bieganiem. Wieczory są już chłodne, więc biega się dużo lepiej niż jak jest duszno i ciepło. Mam nadzieję, że uda się biegać co drugi dzień.
Zaczęłam swoją mała przygodę z dietą, póki co staram się zmienić te najgorsze nawyki. Zdaje sobie sprawę, że sporo czasu upłynie zanim zobaczę efekty, ale myślę że warto. Przede wszystkim nie slodze, unikam przetworzonej żywności, wybieram naturalne produkty, nie podjadam między posiłkami i nie pije żadnych napojów - tylko woda i ewentualnie kawa. Może będę sobie robiła np. Jeden dzień na weekendzie, gdzie sobie pozwolę na coś słodkiego, żeby zupełnie nie zwariowac:) wyjdzie w praniu. Póki co wola jest, ale jak długo że mną zostanie, tego nie wie nikt.
Marzy mi się...
... Pol butelki wina
... Pol dnia z książką
... Kino
... Rower
... Jogging
... Siłownia
... Pilates
... Przespana noc
Tydzień: 31+6
Jest mi niewygodnie na obydwu bokach. Śluz po luteinie i ogolnie ten ciążowy mnie wykończy. Wczoraj to ze smiechu beczałam. Przedwczoraj beczalam bo tego potrzebowalam. Moj brzuch ogromny nie jest ale rośnie swoim tempie.zmywanie czy malowanie sie przy łazienkowyn lustrze to wyzwanie. Czuje sie taka nieforemna. Niech mi ktoś powie ze ten diabelski listopad sie juz zbliza...
Wczoraj mieliśmy połówkowe usg. Ocena ogólna - ZDROWA DZIEWCZYNKA

Tylko jej matka jakaś niewydarzona
bo ja po tym badaniu to wyszłam i byłam jakaś podenerwowana, zestresowana... Nienormalna jakaś jestem, wiem, ale na szczęście mąż mnie sprowadził na ziemię i już dla niego samego
olałam wszelkie złe emocje i postanowiłam się cieszyć 
A co mnie poddenerwowało?
1) A no to, że nastawiałam się, że to będzie długie badanie, a było dość krótkie. Doktor najpierw w ciszy oglądał Małego Ludka, a że nic nie komentował, to w mojej głowie od razu powstał scenariusz filmowy, że pewnie coś jest nie tak, a on zastanawia się jak nam to powiedzieć. Ale nie, uff, on po prostu skupił się na badaniu
Później nam powiedział, że główka ok, serduszko ok, nóżki i rączki ok, nerki i wszystkie inne organy prawidłowo, no i potwierdził że dziewczynka 
2) Niestety monitor usg był jakoś tak prześwietlony od okna, że z mojej perspektywy był słaby widok. Zresztą ja to jakoś nie umiem czytać tych obrazków usg, a m. twierdzi, że wszystko widział i komory serduszka, i półkule główki itp. Nie wiem jak, bo on to taki medyk jak ja, ale może to ja jestem ograniczona w tym zakresie 
3) Doktor zrobił też dwie fotki 4D, ale pępowina trochę zasłaniała, a poza tym to wiecie... mnie się nie podobają te zdjęcia 4D, bo jakiś ten Ludek zniekształcony, taki potworek o_O, ale słodki potworek
i nie mogę się doczekać jak go, a raczej ją zobaczę life 
4) A no i co jeszcze mnie zirytowało, że doktor nam nie zmierzył długości, bo stwierdził, że teraz to już dzidziuś za duży, ale tak na oko to CRL 14 cm (jakoś mało?) ale waży ok 290 gram 
5) Na koniec zestresowałam się, że Malutka się nie rusza (wow, no bo pewnie śpi
) ale i tak mnie to jakoś ruszyło. Nadal nie czuję jej ruchów, ale z usg wynika, że mam łożysko z przodu i już doczytałam, że to też może tłumić ruchy Ludka.
Więcej grzechów stresowych nie pamiętam
i na prawdę od wczoraj planuję wyprawkę i przyjmuję do wiadomości - zdrowa córeczka na Nowy Rok 
Przechodzę do etapu - łóżeczko dostawne czy od razu normalne - o to jest pytanie 
Dzisiaj za to mieliśmy badane przepływy - tętno 139, czas AV 120 - lekarz powiedział, że w normie 
"Urlop, wakacje, odpoczynek"
17dc, 9cs.
Wróciłam do rzeczywistości po urlopie, po cudownych wakacjach z Grecji. Na prawdę tego mi było potrzeba. Oderwania się od tego wszystkiego, od rozczarowań, od pracy, od kalendarza. Przed te dni zagranicą nie wiedziałam jaki jest dzień tygodnia a już na pewno nie jaki mam dzień cyklu. Objawowo to nawet nie wiem kiedy miałam owulację i czy w ogóle ją miałam. Ale się tym nie przejmowałam. To coś dla mnie nowego
A z moim M to kochaliśmy się wtedy kiedy mieliśmy na to ochotę a nie "bo trzeba". Może będzie z tego jakie greckie dziecko. haha. Marzenia. Nie wiem nie zastanawiam się nad tym. Na razie skupiam się do powrotu do rzeczywistości.
Zakynthos jest po prostu piękną wyspą. Widzieliśmy tyle przepięknych miejsc. Jak na widokówkach. I ta mentalność greków. Zero stresów. Zero pośpiechu. Tego mi było trzeba. Nabrałam trochę dystansu żeby dalej żyć. I przyjmować to co daje życie.
Chciałam nawet zmienić nazwę pamiętnika. Żeby tak się nie kojarzył że ciąglę do czegoś dążę, czego nie mogę dostać (trochę tak jest). Ale nazwa zostaje, a to oczekiwanie mam nadzieje wypełnię wspaniałymi przygodami i dobrymi chwilami. Jednak te wakacje dużo dały mojej psychice. Małe dzieci też mnie nie wytrącały z równowagi. 
Teraz trzeba zacząć dalej żyć. Ruszamy dalej ze staraniami. Bo nie ma się co oszukiwać. Chcemy mieć dziecko. I samo się ono nie zrobi. Tym bardziej jestem już nastawiona bo dziś wypada długo oczekiwana wizyta u ginekologa. Jestem bardzo ciekawa co mi powie. Co robimy dalej.
3dc po wizycie u lekarza ... doktor powiedzial, ze mozemy zrezygnowac z inseminacji i podejsc do in vitro on nie moze narzucac nic na nas. Decyzja nalezy do nas... wiec zdecydowalam o in vitro... i dal do zrozumienia, ze to nie tak ze musi sie udac, ale wieksza szansa jest bo 40% a nie 10-15% jak przy inseminacji ...
Od 16dnia cyklu biore estrofem, a pozniej mam przyjsc w 1-2dnia cyklu i zobaczy jak moj organizm na to reaguje ... badania krwi serologiczne dzis zrobilam, mocz pod koniec tygodnia zaniose, i tak juz oplacone ... zostanie czystosc pochwy... i tu boje sie bo niby higiene mam, ale przez chorobe przewlekla - w tym wypadku u mnie ASTMA zawsze jest II/III stopien i nawet lactacyd uzywam do mycia nowy jakis wszedl czerwony antygrzybiczy czy cos takiego... no oprocz mydla antyalergicznego- bezzapachowego uzywam tez ten plyn... takze zobaczymy przy wizycie na samym poczatku cyklu...
4dc
Była i poszła wstrętna małpa.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.