Udało się! Nie wierzę... Wiem to od wtorku, a jeszcze nie dociera. Niesamowite...
Haneczkę męczą wzdęcia. Jedyna słuszna pomoc to tulenie, ewentualnie, a może przede wszystkim ciumkanie piersi. Czasami z bezsilności pozwalam jej pociumkać ta pierś. Więc ciumka, uspakaja się i zaczyna np. "strzelać z niej" odbieram pierś co kończy się wrzaskiem mogącym obudzić 99 % mieszkańców Chin. Od kilku dni odłożyć nie można nawet na minutę - jak śpi, bo się wybudza.
Ciągle na rękach. Uspakaja się u mnie na rękach, czasami trzeba nosić.
Do tej pory wieczory były super, bo po kąpieli karmiłam ją i tuliła się z tatą, albo ja ją usypiałam i kładłam- miałam trochę luzu. Teraz kąpiel, karmienie, zasypia, ja schodzę na dół - 20 min i się wybudza...wojuje do 22- dosłownie wojuje. Wczoraj to już było apogeum wszystkiego, do tego D. na dyżurze. Będę zyła pół roku krócej.
Jeszcze kurwa D. doprowadził mnie dzisiaj do szewsiej pasji.
Mam obolałe piersi od tego ciumciania, sama nie wiem, pieką mnie i bolą. Chwilami rozumiem te dziewczyny, które z własnej woli decydują się na MM -.-
Jestem zmęczona.
Znalazłam bujaczek tiny love 3 w 1, używany w stanie idealnym, za połowę ceny sklepowej. Musimy zaopatrzyć się też w karuzelki bo chyba już czas.
No nic nie pomagało. Mońko, kolega smoczek na dobre i na złe w zdrowiu i chorobie i takie tam. Wszyscy znają, całą resztę najlepszy towarzysz życiowy a nasza zmora, bo w przedszkolu mówią nie! Logopeda upomina a my słabi psychicznie rodzice nie potrafimy go zabrać.
Tak o to na swoje drodze spotkaliśmy Ulę, fantastyczną przedszkolankę. Poznaliśmy się w porcie w którym spędziliśmy całe wakacje (ale to inna historia) i Ula często mówiła tłumaczyła opowiadała.
Przyszedł dzień kiedy była zabawa wszyscy tańczyliśmy, bawiliśmy się i szaleliśmy a Bartuś razem z nami. Nie muszę chyba mówić, że Ula ze względu na wiele fajnych zabaw i pomysłów stała się ulubieniacą Bartusia. Tak sobie tańczymy. Fajna zabawa Ula wywija z Bartkiem i smyr mu smoczka z buzi jednym ruchem pokazała Bartusiowi jak smoczek ląduje w wodzie. Mój syn zawiedziony i mówi "oddaj to" a Ula do niego, że nie może, bo wyrzuciła do wody i rybki go zjadły. End od story moi mili. Ula przekazała mi tego najcenniejszego mońko smoczka i powiedziała, że teraz decyzja należy do mnie, bo jeśli się ugnę i oddam to Bartuś już nie uwierzy w inne historie. Pierwszą noc się budził, po powrocie do domu kombinował, bo wiedział, że gdzieś tam jest zapasowy kolega. Dziś mija trzy miesiące jak nie mamy smoczka i widzę jak wyraźnie mówi i mimo to kiedy mocno zaśnie układa język " do smoczka". Z tego co pamiętam na zebraniu w przedszkolu, potrzeba ssania trwa do 6 miesiąc a życia po tym czasie najlepiej zamienić smoczek na maskotkę czy pieluszke, ale ja byłam zbyt słaba i tak oto smoczek był z nami 2,5 roku.
Tak naprawdę to nie dla dziecka było trudne rozstanie tylko dla nas rodziców. To my byliśmy zbyt słabi. Chwilę później pożegnaliśmy pieluchę, ale to już inna historia...
Dziewczyny..pytalyscie o ta moja siłownię. Widzę, że na allegro jest niedostępna.
http://allegro.pl/ShowItem2.php?item=7521492559
Ale dziś przypadkiem znalazłam jeszcze fajniejsza!!! Oto link:
https://m.pinkorblue.pl/bieco-trapez-edukacyjny-drewniany-a003599.html?RefID=SOC_FB_AD_KA_DPA_LA_K1&campaign=Social/FB/AD/KA/DPA/LA/K1
3dc
Mój okres to jest jakiś śmiech na sali. Takiej miesiączki nie miałam od dawna. Brzuch w ogóle mnie nie boli, za wyjątkiem prawego jajnika który niemiłosiernie mnie rwie od wczoraj.
Okres jest bardzo skąpy, wystarczy mi jedna podpaska na cały dzień.
Umówiłam się na zabieg: 09.10 na 11:00 przy czym godzina na 90% jeszcze się zmieni. Kurde, czekałam na to, ale strasznie się cykam :p. Zapewne dostanę zwolnienie, na szczęście 
16 dc.
Wizyta w klinice: dwa pęcherzyki po 15 mm (po jednym w każdym jajniku), oczywiście cała masa pęcherzyków małych (czy u kobiet bez PCOS też takie są?). Przedłużenie kuracji menopurem o kolejne 4 dni...I za 4 dni kolejna wizyta.
Owulacja wypada dokładnie w czwartek i piątek, kiedy mój mąż wyjątkowo wyjeżdża w delegację od środy do soboty. Będziemy próbowali przesunąć ją lekami (obniżona dawka menopuru) do soboty. Trzymajcie kciuki, żeby się udało.
Czy jest ktoś w takiej sytuacji, z PCOS lub kuracją menopurem?? Dajcie znać!!!
Jest gorzej niż myślałam 😭
Przeżył i został zamrożony tylko jeden zarodek 😭 reszta nie rozwijała się...
Zarodek 3CC więc raczej transfer będzie nieudany... A co jeśli się uda a dziecko będzie chore bo zarodek słaby 😭😭😭😭😭😭
Mam dość wszystkiego, co my komu zrobiliśmy, że Pan Bóg nas tak doświadcza???
22 DC, 6 DPO.
Hej dziś dla mnie ważna data, otóż mija rok jak siedzę w domu!
Od takie małe święto
co się zmieniło przez ten rok? A no wiele! nauczyłam się siedzieć w domu, bez pracy, i wcale nie jest mi źle zwłaszcza że co mc dostaję kasę z ZUS
Wymyślam sobie co rusz nowe zajęcia np, wczoraj zerwałam z tunelu zielone pomidory które się już nie dojrzeją bo zimno i dziś zrobiłam 14 słoików sałatki
mąż ją uwielbia, ja też zresztą. A że musimy oszczędzać to swoje przetwory na zimę będą jak znalazł. Przez ten rok oczywiście powitaliśmy na świecie nasz cud największy (śpi sobie mały rozrabiaka). Ruszyliśmy z załatwianiem spraw w sprawie budowy domu. Szybko miną ten rok. Chciałabym za rok móc napisać że albo jestem w ciąży albo mam już dwójkę i wpisy będą pisane nocą
A za dwa lata chcę napisać ten rocznicowy wpis z własnego domu!
Przed nami trudne dwa lata ale damy radę, Ba ja dam radę! Ogarnę wszystko! 
Wczoraj trochę mi smutno się zrobiło bo uświadomiłam sobie że jednak zawszę będę sama tzn mam męża ale on jeździ jest kierowcą i pewnie nigdy nie zmieni pracy. W sumie się przyzwyczaiłam bo tak jest od zawsze, ale czasem te wieczory kiedy mały śpi, ja po ćwiczeniach i prysznicu chciałabym się przytulić, poczuć bliskość, a tu puste łóżko. Jedynie patrzenie na moje maleństwo daje mi sił i nasze plany, marzenia. Tylko czy w tym nowym dużym domu nie będę czuła się jeszcze bardziej samotna? Ehh nie wiem. Ale tak musi być.
Dawno mnie tu nie było 
A wczoraj nasz Synek skończył 5 miesięcy 
Noce są różne, raz lepsze raz gorsze.Sama nie wiem na co to zwalić-czy na kolejne zęby ( ślinka mu się ciągnie jak małemu szczeniaczkowi ), czy ma lekki glut w nosku,ktory objawia się jedynie podczas karmienia.
Aaa karmienie...właśnie - prawy sutek jest tak pogryziony,ze zaciskam zęby podając mu go do jedzenia...Taki Cwaniaczek się z Małego zrobił, że Twoje palce jak pcha do buzi, to będzie gryzł mocno z tym dwoma dolnymi zebalami ,a swoje sobie delikatnie masuje
jak się go weźmie "twarzą w twarz" to zaczyna ocierać sobie górne dziąsła o Twoją brodę, kręcąc głowa szybko w prawo i lewo i śmieje się przy tym niesamowicie
wygląda to kosmicznie z boku 
Sam już robi akuku spod pieluchy tetrowej albo kocyka i śmieje się w głos.
Ortopeda powiedział,ze za moment usiądzie i że można mu pomagać siadać już i w ogóle brać go do pozycji siedzącej.
To co mnie rozbraja, to to jak on patrzy jak coś się je przy nim - normalnie z takim zaciekawieniem jak by sam chciał spróbować 
Przesiedlismy sie juz do spacerówki,ktora praktycznie na płasko kłade i spacerki nie są wreszcie okupione krzykiem 
A siostrę jak tylko widzi,to z buzi uśmiech w ogóle nie schodzi - cudowne to jest! 
Dupa cycyki.
Chciałam przestrzec przed partyzanckim gromadzeniem pokarmu.
Chciałam, żeby młoda (jak pójdę na wesele) miała odciągnięty też świeży pokarm, bo niby lepszy i może stać w lodwóce 96 h. I ściągałam po 100-120 ml z jednego cycka. Czasem 2 razy dziennie. Popijając przy tym łomżę 0,0%. Jaka dumna byłam, że dziecko me nie będzie głodne.
W czasie wesela podjechałam raz na karmienie bo po 5 h myślałam, że cycki eksplodują. Mała zjadła, resztę odciągnełam laktatorem i pojechałam z powrotem na wesele z nadzieją że tak z 5-6 h wytrzymam na luzie. A tu jedzenie, tańczenie, picie i ... dostałam nawału numer 2. Jeszcze okazało się, że mój maż na tym weselu zna prawie każdego i włączył mu się tryb"imprezowicz" co oczywiście stopniowo doprwadzało mnie do wkurwa, bo zamiast zmyć się o godz. 1, wyszliśmy po 2. Ból okropny, próbowałam trochę upuśic w wc bo niestety nie wzięłam laktatora, ale w efekcie i tak zrobiły mi się dwie wielkie banie, jak nie po udanej operacji plastycznej bo lewą pierś mam większą. Dużo większą.
Do tego po szczepieniu mała jest marudna, tzn przez pierwsze 2 dni spała ładnie, była spokojna a teraz coś jej się przelewa w brzuszku. Niby nie płacze, ale w dzień najlepiej spałaby na rękach. Odłożona wybudza się. A ja nie pamiętam co już zaczęłam robić w domu i kręcę się w kółko.
Pediatra kazała włączyć dicoflor i jak nie pomoże, to przyjechać na wizytę.
W nocy młoda niby śpi, karmię ją na śpiocha i przewijam, za to dziś dała taki popis, że rozkopywała się strasznie, nad ranem znalazłam ją bez półśpiochów (bo były trochę luźne w pasie). Chyba jednak musi spać w śpiworku.
A ja już nawet nie próbuję się wyspać. W dupie mam.
Do tego teściowa jest oburzona, że moje dziecko nie przesypia minimum 6 h ciągiem (czyt jestem złą matką). Twierdzi, że mam za słaby pokarm. Bo jej wnuki spałyy tak ładnie. Jadły i spały normalnie tylko. A mój mąż twierdzi, że ona przecież nic do mnie nie ma.
Nie, kurwa, wcale.
W ogóle, to z którą młodą mamą kp bym nie rozmawiała, to większość mówi że gdyby nie ich wewnętrzny upór to by nie karmiły. Bo zawsze znalazł się ktoś, kto uczenie twierdził, że pokarmu ma mało, jest bezwartościowy a jak dziecko płacze to wina matki oczywiście. Bo Polacy to specjaliści od piłki nożnej, laktacji i wychowywania dzieci.
Postanowiłam robić swoje. Mimo, że czasem jak słyszę takie rewelacje pod koniec ciężkiego dnia, to mnie dobija. Przy teściowej będę bardziej powściągliwa i tyle, nie będę tracić energi na dochodzenie swego.
Już nie mogę doczekać się rozszerzania diety. jak mi zaczną pierdolić, że czemu nie daję dziecku kiełbasy, parówek, baukisów i innych gówien.
Bo poza tym mała jest pogodna, gadatliwa, uśmiecha się do mnie przez prawie cały okres czuwania, nawet jak ją usypiam to ze smokiem się śmieje. Śmieje się też na głos. I to jest piękne.
Emil wczoraj skonczyl 11 tygodni. Waży 5700 (mniej wiecej, bo wazenie na zwyklej wadze łazienkowej). Lubi byc na rekach, nie lubi byc odkladany-od razy ostre miauczenie! Moja mama się dzis smiala jak ją terroryzowal: nosila go az w koncu odłożyła na "legowisko" na kanapie. Od razu zaczal sie "skarżyć"; jęczy i jojczy, potem przerwa i patrzy na nia, czy jest reakcja (czyt. czy bierze się do podnoszenia go). Brak reakcji? Wsciekle dźwięki. I znów chwila ciszy i sprawdzanie, czy jest rezultat. Ahhh, co wieczór jest ten sam rytual kąpieli: idziemy na górę, ja Emila rozbieram w sypialni na przewijaku, mama szykuje wode w lazience i potem golaska noise do lazienki. I on juz wie, ze zaraz będzie plusk plusk, bo jak go niose, to tak śmiesznie sie zapowietrza, jakby już byl w wannie (przy polewaniu wodą tak robi, chyba jeszcze noworodkowy odruch). Lubi sie kapac.
Pierwsza beta 687,9 !!!
Kamień z serca. Jutro odbieram wyniki drugiej bety, i liczę, że spadnie mi kolejny kamień.
Odetchnęłam odbierając wyniki, uwierzcie... Jutro będzie to jeszcze trudniejsze ale... wierzę, że tym razem się poszczęści.
Brzuch dalej pobolewa, wczoraj za dużo się nachodziłam i wieczorem mocniej bolało. Piersi mi się ze stanika wylewają, albo mi się wydaje... Za to sutki są tak wrażliwe, że nie mogę nawet dotknąć delikatnie. Ogień. Siedzę w domu na golasa 😂 Te temperatury mnie wykańczają, czekam na ochłodzenie jak na zbawienie. Trochę bolą mnie plecy. Całe dnie sennie... Dopiero koło południa w pracy zaczynam trybić. Tylko lekka papka z mózgu, robię błedy, zapominam się, nie mogę się skupić... (muszę sobie karteczki pisać) A o 21 już bym się kładła spać... Brak ochoty na słodkie - co mnie mega cieszy!
Na razie nie mam na co narzekać, staram się odsuwać ten paraliżujący strach... Zobaczymy... 😃
13 dc (dzień po punkcji)
@czekamynadzidzie: wszystko zależy kiedy będzie 1 dc, ale plus minus za miesiąc😄
@Krąsi, @taśta, @Wiki, @Pinka dzięki za wsparcie 💛
Z 15 komórek 10 było dojrzałych, zapłodniono wszystkie, w sobotę info ile zarodków przetrwało. Do tego czasu chyba zaniosę jajo i je wysiedzę. Starania o dziecko ponoć uczą cierpliwości.. Taaaa jasne i dlatego do soboty będę siedzieć jak na szpilkach, a później do poniedziałku 😁
Byłam dzisiaj na wizycie, wszystko dobrze
Mały się ruszał, serduszko biło, dzisiaj na kiepskim sprzęcie, więc mało było widać, ale raczej wszystko wygląda ok
Kończymy 15tc 
No i wygląda, że na 90% będzie drugi synek.
Trochę mi szkoda, że nie córeczka. Muszę to jak najszybciej przetrawić, bo za nic nie chcę, żeby mój prawdopodobny synek był chociaż przez chwilę oczekiwany z jakimkolwiek uczuciem innym niż radość i entuzjazm. Adaś jest cudowny i jestem pewna, że jego braciszek też taki będzie. Ale marzyła mi się również córeczka... Wiem, że to rozczarowanie to głównie pożegnanie się z wizją, którą mam w głowie a propos bycia mamą córki i doskonale zdaję sobie sprawę, że nawet gdybym miała córkę, ta wizja mogłaby się nie sprawdzić, bo to będzie swoja własna mała osoba, z własnymi upodobaniami i charakterem i może się okazać, że nie znosiłaby tych wszystkich rzeczy czy czynności, których dzielenie z nią sobie wyobrażam. Ale ciężko jest przestawić marzenia na inne tory, więc teraz intensywnie nad tym pracuję. Jestem pewna, że kiedy maluszek pojawi się na świecie uznam, że bycie mamą dwóch chłopców to najlepsza rzecz pod słońcem 
Musze jeszcze napisac o problemach, które mamy ze skórą Emila. Niestety...
Zaczelo się od okropnego trądziku w okresie noworodkowym. Skończyły się upaly, okres noworodkowy minął i pryszcze znikly ale pojawiła sie ciemieniucha. Nie przejelam sie, ot zwykla niemowleca przypadlosc. Smarowalam oliwka i mylam glowke codziennie. Potem zauważyłam, ze skore np na nogach tez ma lekko chropowata, taka drobna kaszka. Na ramionkach to samo. Pediatra pow, ze to wciaz dzialanie hormonów, ze minie, zeby nawilzac etc. Nawilzam, smaruje, ale problem nie znika... Skóra na cialku sucha, miejscami zaczerwienione placki. Główka wciaz nieladna. Strasznie sucha, luszczaca sie... Zaczynam się bac, ze to alergia lub AZS... Mimo, ze pediatra zapewniala, ze nie. Jak wrócę do Gdanska to znow lekarz... Aaa i na noc muszę mu rączki zakrywac, bo drapie się po tym skalpie...
1 DC menda przyszła nieczekiwanie
"Pierwszy raz"
31dc 9cs czyżby szczęśliwa 9?
Na pewno szczęśliwa ponieważ pierwszy raz w życiu mój wynik bety urósł!
beta HCG - 40
Progesteron 25,20
To dalej bardzo niski wynik. Czy to dobry przyrost? Normy:
1-10 tydzień 202 - 231 000 Więc nawet wychodzi na to że nie jestem w pierwszym tygodniu.
Pewnie w środę znów powtórzę.
Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę.
Dzięki, że trzymałyście kciuki. :* 
Od piątku i tak biorę fraxiparinę chociaż lekarz mi napisał żeby najpierw sprawdzić czy beta wzrasta. Ale jakbym nie wzięła i by przez to znów spadła? Dobrze zrobiłam, że jednak biorę te zastrzyki. A nie zaczęłam brać jeszcze encortonu czy mam teraz zacząć? Tyle pytań.
Chciałabym się umówić do ginekologa ale to chyba jeszcze za wcześnie ale będę musieć bo zastrzyki mam tylko do niedzieli.
Kurczę nie wybuchłam radością jak zobaczyłam ten wynik. Jestem na razie spokojna wiem, że muszę powtórzyć.
Odebrałam dzisiaj wynik białka CRP i jest w normie. No to wpisałam sobie w google "podwyższone ob w ciąży", żeby cokolwiek wiedzieć w temacie, jak pójdę do lekarza. I co się okazało? Podwyższone ob w ciąży to norma i wg internetów nie powinno się go w ogóle badać, bo zawsze wyjdzie podwyższone. Hmmm... To ja nie wiem, na co ten lekarz mi to zlecił. Pójdę w środę na wizytę, znowu zabulę 130 zł i ciekawe jakich mądrości się dowiem. Zrobię jeszcze mocz dla świętego spokoju, bo raz wyszły mi niewielkie ilości bakterii, potem czysto, więc dla spokoju sumienia powtórzę. Małż się śmieje, że z paniami w labie to ja już sobie piątkę na wejściu przybijam. Kartę stałego klienta powinni mi dać, nie ma co
.
No dobra. Dzis byl drugi termin przewidywanej @. Okresu brak za to tak kurewsko ciagnie mnie w pachwinach jakby, jajniki wierca dziure a krzyz...jak krzyz pański boli.
Misiek mnie rozsmiesza bo ja zartuje ze w ciĄży jestem a on sie smieje z kim? Dobrze ze go humor nie opuszcza. Jade oddac rodzicom zelazko bo rano nam nasze wywalilo xd a J pierwszy dzien w nowej pracy i takie przygody z rana xD musiala mama nam przywozic zelazko swoje bo ja w pracy J mial odwiezc kubsona do przedszkola i..pojsc do pracy w pogniecionej koszuli xD
udało mi się dziś wybrać na betę (na 7 rano, tuż przed wyjazdem męża, planowanie masakryczne, ale się udało i krew oddałam. dumna jestem z siebie i swoich zdolności organizacyjnych.
i mam już nawet wynik. 69,4, co daje nam pewność, jak jest.
no i to by było na tyle. rok starań i 5 dni ciąży (liczę od pozytywnego testu do odbioru dzisiejszej bety).
może kiedyś znów tu zawitam. może na dłużej.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.