MaBi Marzenia o rodzinie... już spełnione :) 31 października 2018, 22:53

Okresu brak, krost brak, bólu biustu brak. Bóle jajników są i szyjka jest tak wysoko że nie mogę jej dosięgnąc, nie mówiąc już o stwierdzeniu czy jest miękka czy twarda.
Test negatywny, czemu mnie to nie dziwi?

Jak nie dostanę okresu do końca przyszłego tygodnia to mam iść na wizytę i wziąć leki na wywołanie. Może okres sam przyjdzie... Chociaż teraz wszystko mi jedno...

Abilify05 Starania o dziecko z PCOS. 1 listopada 2018, 10:53

Beta ujemna. Nawet tak się tym nie załamałam jak tymi wszystkimi objawami, bólem i brakiem okresu. Wciąż nic go nie zapowiada, a bólu piersi, jajnika i innych wcale sobie nie wymyśliłam. Nie wiem co to za anomalia ale muszę iść do ginekologa, jutro dzwonię :(
Zastanawiam się jeszcze, jeśli w 3 tygodniu ciąży beta w naszym labie ma wartości 5,8 - 71,2, a u mnie jeszcze 3 tydzień od ewentualnego zapłodnienia i zagnieżdżenia zarodka nie minął ( dopiero ok. tydzień), to czy możliwe, że dlatego wyszła teraz ujemna i przez to okres się spóźnia? Ale przecież zaleca się robienie testu w dniu spodziewanej miesiączki więc to chyba nie tak się oblicza? Jezu :/


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 listopada 2018, 10:56

Hej kochane. Pisze do was ze szpitalnego łozka, jeszcze w dwupaku ;) niestety termin mojego CC przesunal sie na 2.11 poniewaz nie bylo miejsca dla mnie na oddziale w pierwszym umowionym terminie. Leze wcinam biszkopty i ogladam bajki w tv bo dzisiaj 1 listopada wiec nic innego nie ma. Stres na razie odpuscil, pewnie zacznie sie wieczorem lub jutro rano. Wszedzie dookola pelno kobitek z brzuszkami a na poczatku oddzialu placzace noworodki :). Na ktg delikatne skurcze od wtorku ale rozwarcia brak. Nasz mały zapowiada się rzeczywiscie na malucha bo na tą chwile wazy 3200 :) trzymajcie za nas kciuki, odezwe się po.

Abilify05 Starania o dziecko z PCOS. 1 listopada 2018, 14:43

Wiecie co, to się nazywa wyrachowana złośliwość @! :D Od tygodnia zachodzę w głowę i biję się z myślami, czy robić betę, a jak już ją zrobiłam @ przyszła! Nie wiedziałam, że tak się będę na nią cieszyć, naprawdę :p Byłam już załamana tym bólem i myślałam o wielkiej torbieli i rezygnacji z seksu przez ból przez wiele, wiele dni, a tu proszę, W KOŃCU :D Pocieszające jest to, że jeśli owulacja była tego 17.10, @ powinna być równo 31, więc i tak prawie jak z zegarkiem. Szkoda tylko tych 40 zł na badanie :/
Najśmieszniejsze, że ovu pokazywał możliwość pozytywnego testu na 93% :p A objawów naprawdę sobie nie wymyśliłam, bo nie wiedziałam jakie są we wczesnej ciąży, dopiero jak czułam się inaczej i dziwniej zaczęłam czytać. Wiedziałam tylko o standardowych typu mdłości, częstomocz itp., ale one pojawiają się o wiele później. Widocznie początkowy wzrost progesteronu daje takie same objawy jak na ciążę i baaaardzo może zmylić.
Rozpoczynam nowy cykl na clo, letrozolu i pregnylu :) Tym razem tak jak powinno być. Oby szczęśliwy :) Założyłam sobie ciążę do końca tego roku i bardzo bym chciała, by się udało.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 listopada 2018, 14:51

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 1 listopada 2018, 16:30

Dzis wolne od pracy, melancholijne swieto. Nie będę pisać o tym, ze jak w poniedziałek byliśmy na cmentarzu zapalić swieczki na grobie mojego dziadka i przechodziliśmy przez ‘sektor’ dziecięcy, to mnie az sciskalo w srodku…
Anyway, Mąż dziś w domu, powinno być super, ale nie jest… Wczoraj zjadłam wege kotleta z kalafiora. Tak myslalam, ze może nie powinnam, no ale to był maly kotlet. W nocy pobudka co godzina: Emil niespokojny, 2 razy pociagnal piers i puszczal straszne bąki. Widocznie to go meczylo. Nigdy więcej kalafiora (dopóki kp). Wiec wiedział, ze miałam ciezka noc i nawet powiedział, ze ma wyrzuty sumienia, ze mi tego kotleta kupi (w pracowniczej kantynie). Rano Emil pobudka o 7, wiec musiałam z nim wstać. Maz spac sobie do 8, bo o 8 wparowalam do sypialni polozyc synka na mini-drzemke, bo widziałam, ze zmeczony (hehe, nie dospał do tej 7). Mąz lekko niezadowolony, niby nic nie powiedział, ale wiadomo, ze w wolny dzień wolalby dluzej postac (jak za ‘starych’ czasów). Nic nie powiedział, ale się wyczuwa kwasotę… Same rozumiecie. Potem poszliśmy na spacer cala rodzina. Zarzekal się, ze pojdzie z Emilem sam, zebym ja mogla odpocząć, ale dzień był ladny, chciałam zebysmy spędzili czas cala rodzina, no i i tak nie potrafie zasnąć w dzień… Poszlismy i ok. Obiad mielismy zamowic z knajpy, ale się okazało, ze dziś zamknięte. Wiec maz chodzi i truje ‘co na obiad?’, bo sam nie potrafi zaproponować ‘zamowmy z innego miejsca’, a mi serio wszystko jedno, i tak ostatnio zyje kanapkami polykanymi w biegu. W końcu on sobie zamowil pizze, a ja zjadłam byle co… Jutro jedziemy do tesciow. Trzeba spakować siebie i Emila. Mowie mu ‘zajmij się malym, bo będę nas pakowac’. A on się pochyla nad nim i mu ‘kuka’ glosno i wydaje dziwne dzwieki, niby żeby go rozbawić, ale ja widze, ze Emila to drazni i nie ma ochoty na takie ‘glosne’ rozrywki. Maz tego nie wyczuwa. Mowie mu ‘nie strasz dziecka’, a on na to ‘bawie się z nim’. Emilek lubi być na rekach kołysany do spokojnej muzyki kiedy marudzi. Wiem, ze to trudne, jasne. Czasem 2h go tak bujam. A maz nie potrafi przez 15min kiedy ja pakuje. W pieluszke mu nie zajrzy, jak nie przypomne. Najadl się ta pizza i widze, ze zamula, ze najchętniej to by sie zdrzemnal. A tu trzeba z malym a spacerek, żeby jeszcze się przespal i do 7 (do kapieli) wytrzymal. I widze jak bez entuzjazmu idzie z nim… I jeszcze mu się zdaje, ze mi tym wielka przysluge wyswiadcza… Serio dziewczyny, pomijając kp, mój maz nie bylby w stanie zajac się Emilkiem przez caly dzień… On chętnie się z nim bawi jak Emil w swietnym humorze smieje się i gaworzy. A jak marudzi to już jest beee. Bo ciężko. Ehhh, mogłabym bez końca tak pisać, to tylko pobieżny obraz sytuacji… Ehhh…

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 1 listopada 2018, 16:36

Dodam jeszcze, ze maz byl dzis na joggingu. Sam. Ja z Emilem w domu. Polozylam go do lozeczka na mini drzemke (te jego drzemki w domu trwaja serio 10minut) i sama sie polozylam na lozku i zamknelam na chwile oczy (nie spalam, tylko lezalam), bo noc dala mi sie mocno we znaki. Maz wszedl w tym momencie i chyba myslal, ze jak jego nie bylo (ok 1,5h) to ja sobie wraz z Emilem slodko spalam jak kamien przez caly czas jego nieobecnosci... bez komentarza

taśta Jak nie My to kto??? 1 listopada 2018, 17:15

Pierwsza IUI nieudana :( właśnie przyszła @ a ja zbieram siły do dalszej walki :)

Magic Niemożliwe 1 listopada 2018, 18:30

Nelcio ma 4 miesiece. Waży 6370g :) jest już taki kochany :) jeszcze daje czasami popalić ale uwielbiam go nosić i tulić :)
Reszta....dalej dają popalić...ja już wymiękam doszczętnie. Wyć mi się chce :( serio....nawet najprostsze czynności nas przerastają.... dzisiaj Oliś sie tak darł przy ubieraniu,że zwarpiłam :/ łeb mi pęka. Jestem ciekawa kiedy zrobi sie sielanka.... aż bie wiem co pisać :( chwila przy tel sprzyja krótkiej drzemce... głowa sama leci w dół. Lecę obejrzeć zaległy odcinek serialu :)
Buziaki

Niedziela 18 dc / 26 cs

Sytuacja przedstawia się następująco : w piątek na usg, było widoczne ciałko żółte, z endometrium idę na rekord bo 8,7 mm. Jak na mnie to wręcz rewelacyjnie :) Wdrożona luteina 3 tabl. Podjezykowo. I teraz standardowe czekanie, na plamienia, na miesiączkę, jakąś informację ;)

A dodatkowo jesień idzie... Od wczoraj jestem w lekkiej niedomodze zdrowotnej, przeziębienie złapało... Lato wróć! :(

trójeczka trójeczka? nie tym razem... 1 listopada 2018, 22:13

gdzieś pomiędzy początkiem roku szkolnego i początkiem roku akademickiego zaczęła się moja ciąża.
gdzieś pomiędzy dniem dziecka utraconego i dniem zmarłych skończyła się moja ciąża.

przepraszam

CZWARTEK
Nie mogę spać już druga noc z rzedu... Wczoraj męczyłam sie do 3, wstałam o 8. Dzis widzę że powtórka z rozrywki. A bylam przecież senna. Walczę juz od 22 :( najgorzej ze jutro cały dzień w pracy. Tak sie stresuje ze będę niewypana ze co chwilę chodzę siku... no dramat. I już jestem taka zła ze na pewno nie pomaga to w zaśnieciu... może tak sie stresuje ze miesiaczka przyjdzie?? W zeszlym cyklu bylo to samo. Dwa dni przed @ bezsenne noce, przyszła wredota i od tego czasu normalnie śpię. Dzis znów powtorka z rozrywki :( no koszmar jakis :( a ja z tych co nie maja problemów ze snem i potrafią wszędzie i w każdej pozycji zasnąć :) a tu taki psikus.

Badalam tsh. Troche przesadzilam z dawka i mam tsh 0,69 :D ups... tak to jest sie samemu leczyc :p no nic bede brala na zmiane 0,5 i 0,75 i potem jeszcze raz powtorze tsh :> a jak mi sie nie powiedzie to pojde do endokrynologa zeby jednak on ustawił :p powód samoleczenia? Cholerny brak czasu. Wiem ze to niezbyt odpowiedzialne ale co zrobic :( takie życie...

o remoncie nawet nie chce wspominać bo mnie wykoncza psychicznie (juz nie mowiac o finansach) - wiec moze i dobrze ze leczenie sie odwlecze bo nie wiedzialabym skąd na to wszystko kasę wziąć. Tak czy siak napiszę jak już sie wprowadzimy :)

Dzis spotkania rodzinne i powoli wchodza tematy dzieci... moi rodzice rzucali juz pierwsze aluzje na ten temat... ech... zaczyna sie? :(

Zaczynamy 19 tydzień przygody

Rozszerzanie diety
7 grudnia odważyliśmy się podać marchewkę. Na początek ze słoiczka. Całe byłyśmy brudne, ale Młodej bardzo pasuje ta nowość - zlizuje ładnie papkę z łyżeczki, wkłada do niej rączki i potem do buzi, cała umazana jest. Stary kupił ślinaczek i taki fartuszek, ale niewiele to daje. Zakładam najbardziej dziadowskie ubrania, bo jest cała zaświonia. Po marchewce dostaje pierś. Jest tak umęczona, że po godzinie śpiewa już swoje "aaaa" dokładnie w taki sposób jak ja, kiedy ją usypiam. I w czasie zabawy gdy jest zmęczona też śpiewa, wtedy szybko trzeba ją kłaść do spania nim się rozedrze.
Co do rozszerzania diety, to o zgrozo teściowa chciała wcisnąć mojemu dziecku kawałek ciasta drożdżowego(!). Od razu bardzo stanowczo zaprotestowałam, że na gluten jest za wcześnie. To ona, że od kawałka to nic jej się nie stanie. I zdziwiona co to gluten. Ale i tak nie pozwoliłam jej dać. Zła synowa ja. Później w jakieś rozmowie chwaliła inna dziewczyna, że to taka dobra dziewczyna, teście ją chwalą, bo jest dobra i nic się nie odezwie. No a pod koniec rozmowy okazało się, że ta dobra dziewczyna jest bita przez męża. Taka dobra.

Jednocześnie młoda robi postępy. Była tak zaciekawiona matą ze skip hoopa, że pierwszy raz obróciła się z pleców na brzuch (bo z brzucha na plecy już jej się zdarzało). I tu mnie zaskoczyła. Generalnie ładnie się bawi, chwyta zabawki, ogląda, czasem przed snem nie chce puścić i zasypia z misiem lub grzechotką.

Lubi gości, pod warunkiem, że jest u mnie na rękach. Ludzie niestety mają manie brania od razu dziecko na ręce i po chwili słyszą ryk. A jak jest u mnie to sobie guga i się śmieje.

Czasem ma takie odchyły, że zasypia dopiero około 22. Wtedy budzi się tylko raz w nocy około 2-3 i śpi do rana. Ostatnio teściowa nie chciała nas wypuścić, powiedziała że jak raz rytuału kąpieli nie będzie to nic dziecku się nie stanie, że tak rzadko przychodzimy i w ogóle. Oświadczyłam staremu, że będzie sobie z dzieckiem imprezował w nocy, jak wstanie o 2 wyspana. Bo ja już ją znam. U teściów zasnęła około 19, niewzruszona dała się ubrać i przedtransportować do domu około 23 i spała do 2 (w międzyczasie nakarmiłam ją na śpiocha). I o 2 wyspana. Kurtyna. Stary do niej dochodził i próbował spacyfkować, ale zasnęła dopiero u mnie na rękach o 4.

- A Ty czemu nie śpisz?
- Nie śpię bo Cię kocham Ty ośle.

Mocno się dzieje w obszarze komunikacyjnym u nas. Jakieś nowe otwarcie się zadziało, odnaleźliśmy (wreszcie) siebie nawzajem i razem wiosłujemy na spokojniejsze wody.

Ja nadal w dwupaku. Jaś spokojnie przeczekał imprezę urodzinową Witka i nie wyrywał się też na świat 1 listopada. Teraz niby już w każdej chwili ok... ale jakbyś tak jeszcze Synku tych kilka dni nam dał... 9 lub 10.11 byłoby idealnie ;) A to dlatego, że mąż na antybiotyku... a chciałby w porodzie brać udział. He he... jak zaszłam w ciążę z Witkiem to twierdził, że na żadną szkołę rodzenia nie będzie chodził. A tu masz... na powtórkę porodu się pisze. Także Jaśku... 9 lub 10 ;)

W ramach przygotowań we wtorek wreszcie dotarłam na masaż a dziś na ćwiczenia. Eehhh Zosia czarodziejka. Dziś na ćwiczebiach pomyślałam sobie, że stricte w ciąży to już aż tak mi się nie chce być, ale mogłabym jeszcze chwilę pobyć, żeby jeszcze na kilka ćwiczeń pójść ;)

A tymczasem... myk myk pędzę dalej. Co prawda czuję się jak skrzyżowanie słonia z żyrafą (brzuch 106 cm, uda po 60cm i 73kg na liczniku...) no ale jakoś człapię ;)) A teraz konkretnie to na hennę brwi i rzęs.

Patrycja28 Z pamiętnika młodej żony. 2 listopada 2018, 11:22

Mamy listopad. Przez większość ludzi uważany jest za miesiąc smutny, dziwny. A ja cieszę się na ten miesiąc, niedługo są urodziny mojej Mamy, pod koniec miesiąca zaś moje.
Wczoraj Dzień Wszystkich Świętych. Pierwszy raz jako Małżeństwo spędzaliśmy ten dzień z moim M. Objazdówka po grobach zajęła nam większość dnia, ale pogoda piękna, to i ten dzień mimo zadumy, był jakiś taki przyjemny. Spotkania rodzinne, wiadomo, wymiana zdań i oczywiście pytanie mojej cioci "Staracie się o dzidziusia?" Padłam. "Uwielbiam" takie pytania. Zwykle zadający je nie zdają sobie sprawy, że to może boleć. Zresztą, co ją to obchodzi. To jest chyba sprawa moja i mojego Męża. Uśmiechnęłam się tylko, a w duchu ciągle miałam to pytanie w głowie. Tak, no przecież się staramy. I czekam aż okres przyjdzie albo nie przyjdzie. Popadam w jakąś paranoję. Cały dzień mam w głowie tylko tą ciążę. Nie jestem cierpliwa. Ani trochę. Chciałabym już koniec weekendu, bo myślę, że do niedzieli okres powinien przyjść. Mam wielką nadzieję, że tak się nie stanie. Znów "widzę" jakieś ciążowe objawy. Wczoraj wieczorem moje cycki prawie eksplodowały, tak mnie bolały, całą noc czułam jakieś kłucie w lewym jajniku, podobne do owulacyjnego. Teraz też tak czuję się...nijak. Błagam Cię Boże, daj Nam wreszcie ten upragniony cud...

Czuję się jakbym siedziała na bombie... Na dole boli mnie wszystko, jajniki, piersi i brzuch też.
Błagam niech ten okres przyjdzie skoro we wtorek test był negatywny!
Mąż jest ciekaw, wie że okres powinien być we wtorek i jest pełen nadziei. Dzisiaj jak byliśmy w galerii to podeszłam do witryny z pierścionkami, a Mąż powiedział żebym już powoli zaczęła sobie wybierać bo może coś będzie (gdy zaszłam w pierwszą ciążę to obiecał mi że po porodzie kupi mi pierścionek z brylantem ;) ). Fakt kupiłam dzisiaj żółty test w rossmanie i zrobię go jutro rano, chociaz wiem że zobaczę biel vizira. Znowu rozczaruje Męża...

37tc (36+4)

Po wizycie lepsze wieści. Młoda rośnie, a to najważniejsze. Na dzień dzisiejszy ma pomiędzy 2300-2500g. Nadal szału nie ma, ale troszkę nadgoniła i jest nieźle :) Doktor potwierdziła moje przypuszczenie, że Emi upodobała sobie moją przeponę, stąd moje problemy z oddychaniem. Dzisiaj na USG machała kopytkami jak szalona :) Przepływy nadal idealne, łożysko dojrzałe, a szyjka trzyma już tylko na pessarze.

Lżej mi na sercu i cieszę się, że jest lepiej ❤ niech maleńka posiedzi w brzuchu jeszcze te 2 tygodnie i wychodzi, bo jest mi już naprawdę ciężko.

anemic Wielkie chcenie ... 2 listopada 2018, 19:00

Haneczka dzisiaj pierwszy raz śmiała się głośno <3

Moje włosy są wszędzie. Linieję masakrycznie. Jak tak dalej pójdzie, to będę łysa do wiosny.

Do tego Mała przeszła chrzest bojowy z okazji wczorajszego święta. Pierwszy raz przebywała w towarzystwie kilkunastu osób, z czego prawie połowa to dzieci. W różnym wieku. Czyli hałas, gwar, zamieszanie.
Do południa mąż był w domu i wybiawił dziecię tak, że zasnęła nam tuż przed wyjściem, przespała cały 2 godzinny grobbing. Pojechaliśmy do moich rodziców i tam dalej spała, ja zjadłam obiad - w spokoju. Nakarmiłam ją, odbiłam, trochę pooglądała co się dzieje i chciała spać. I spała ponad 3 h - czyli żadna z ciotek nie zdążyła się do niej dorwać. Potem się obudziła na sam koniec, pojadła, znowu pooglądała, pogaworzyła do najmłodszych kuznów i pojechaliśmy do domu. Zasnęła zaraz po kąpieli. Nawet nie jadła - obudziła się po 40 minutach by to nadrobić i grzecznie poszła spać.
W nocy wstaje około 1-2 (jeśli zaśnie około 20) lub dopiero 3-4 nad ranem (jeśli doje około 22).

Wszyscy zdziwieni, że mamy takie grzeczne dziecko. I do tego śpi w hałasie, nie przeszkadzało jej nic. W domu też nie ma sterylej ciszy, ale to jednak nie to samo.

Martwi mnie trochę, że Młoda trzyma głowę w prawą stronę. Tzn prefreuję prawą stronę podczas spania i kiedy leży, podczas zabawy etc. Pediatra kazała pilnować bo przekręcać ją na lewo. Podczas snu próbowałam podkładać pieluchę by zrobić "blokadę" ale to nie wiele pomaga, do tego jakiś cudem znalazłam tę pieluchę... w jej nogach. Nie wiem jak to robi.
Albo wypluwa podczas snu smoczka z takim odrzutem, że znajduję go w różnych częściach łóżeczka.

No nic. Dziś padam na twarz. Upiekłam ciasto, posprzątałam dom, zostały mi jeszcze 2 łazienki dokończyć na jutro. Bo mamy gości. Chyba co weekend będziemy mieć. Ehh przydałby mi się ktoś do pomocy do sprzątania. Kiedy wrócę do pracy, to pewnie pomyślę o tym,póki co muszę sobie jakoś radzić. Duży dom jest fajny, niby przestrzeń pozwala uniknąć zagracenia i jak się zetrze kurze, umyje podłogi to już jest spoko, ale samo odkurzanie zajmuje więcej czasu. No coś za coś :) Dobrze, że ktoś ode mnie z rodziny wpada przypilnować mi czasem Małej, to wtedy jak się chwycę jednej rzeczy, to idzie mi sprawniej (bo jak jestem sama - sprzątam 2 dni).
Mąż raz bywa, raz nie bywa w domu. Zależy. Czasem wraca o 18, a czasem do 20-22 musi coś załatwiać. Taka specyfika. Dziś jeszcze z nim nie rozmawiałam, bo po pracy wpadł na prysznic, pomógł wykąpać małą (od urodzenia asystuje kiedy tylko może w kąpielach a ona to uwiebia) i pojechał na zakupy spożywcze. Teraz, w okresie zimowym ponoć ma mieć lżej. I będzie miał więcej czasu dla nas. Zobaczymy. Ważne, że mniej się kłócimy. Chociaż czasem mnie wkurza. Ale to chyba większość kobiet przechodzi to ze swoimi facetami. Oni inaczej pojmują wiele spraw. A kiedy brakuje im argumentów to twierdzą, że my przecież jesteśmy stworzone do bycia matkami i nam jest łatwiej. Tja.
Faceci nie zdają sobie sprawy, jakby obciążeniem psychicznym i fizycznymi może być opieka nad dzieckiem, zwłaszcza tym sprawiającym trudności. Z niewyspaniem i bólem po porodzie (na początku), z bezsilnością, krytyką, nieproszonymi radami.
Jak dobrze, że z czasem jest lżej.

27 DC/ 11 DPO
Hej, dziś tempka zamiast w dół to jeszcze w górę! WTF?? dwie kreski?? nie nie wierzę...

Lecę do Anglii do siostry z małym i z mamą na 5 dni. Mąż nie brał urlopu nawet bo był długo w wakacje. Trochę się obawiam o ten lot no ale jakoś damy radę.

gozik "Miłość na szkle" po stracie 2 listopada 2018, 23:09

W ndz kończymy 26tyg !

Górne jedynki i dwójki są widoczne,wiec mamy już 6 zębali :) Kasownik nasz kochany :P <3

Nasz Synuś zaczyna się wstydzić, a do tego poznaje (się na ) ludzi(ach)...wyczul swoją drugą Babcię i płakał u niej tak, że trzeba było dziecko zabrać i od razu spokój...no ja nie wiem skąd te dzieci takie mądre XD żarty żartami...

Filipcio, gdy siedzi ze mną na podłodze pleckami do mnie, wygina się w chińskie osiem i nagle jest na brzuszku i podwija mi bluzkę, odsłania brzuch i zaczyna szukać piersi 0_o' hehe uroczy jest :P jak siedzę z nim albo mam go na rękach,to staje na własnych nóżkach i sprężynuje na nich. Przemieszcza się po podłodze gdzie chce,choc jeszcze nie raczkuje. Śmiesznie te jego próby wyglądają - bierze kuperek w górę i jak dżdżowniczka milimetrami przemieszcza się do przodu. Co do siadania,jest nyguskiem -jak złapie rękaw,reke czy cokolwiek co jest nad nim,to sam się podciąga i siedzi stabilnie, ale nie znalazł na razie własnego sposobu :P

Dziś pierwszy raz dostał kaszkę ryzowa i zajadal,tak że buzia mu się nie zamykała.Ciekawe jak to się przełoży na długość snu...
Czy to już odpowiedni moment na podawanie mięska Maluszkowi ? Rozumiem, że wprowadza się niewielkie ilości przez kilka dni i dopiero potem kolejne? Ile wtedy posiłków podawać w ciągu dnia dziecku? Oprócz piersi na żądanie? Po tylu latach nie pamiętam już dosłownie niczego :/

Dzięki za informacje dziewczyny - liczę na Was :P

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)