DZIEWCZYNY KUPUJEMY DOM ...JAK WAM SIĘ PODOBA???????




Jutro mamy spotkanie w sprawie tego domku!!!!
Owulacja wyznaczona. Jestem trochę zdziwiona nie spodziewałabym się jej w tym dniu. Co prawda linia przerywana więc teoretycznie może się jeszcze zmienić.
Ja mam jednak ogromną nadzieje, że już tak zostanie. Mam dosyć tej presji i
na zawołanie. Chcę odpocząć i spokojnie poczekać...
Zaczyna się. Moja ulubiona pora roku. Uwielbiam jesień! Nawet taką pochmurną jak dzisiaj. Powoli zieleń zamienia się w brązy, żółcie i czerwienie. Naliczyłam po drodze kilkadziesiąt saren.
Mieszkam, w bloku, ale na skraju miasta, prawie pod lasem, więc czuję się jak na wsi. Cisza i spokój. Wiosną, nad ranem budzą nas kosy, wieczorem śpiewają słowiki. A pod bloki często podchodzą właśnie sarny.
Zrobiliśmy sobie dzisiaj wycieczkę do Decathlonu. Ponad 200 km samochodem. Kupiłam nowe buty, bluzki, ciepły polar i czołówki. To jedyny sklep, w którym lubię robić zakupy. Myślę teraz już tylko o urlopie! 





Jest nawet sauna .... hihihi tak bardzo się cieszę !!!!!
Wspomnienia
Pamiętam, że byłam wtedy na wakacjach z rodzicami, pogoda była paskudna, zimno i mokro. Całe dnie spędzałam w domku na spaniu i czytaniu. Odliczałam dni do miesiączki, niby przyszła ale na chwile i bardzo skąpa. Po powrocie zauważyłam,z e moje piersi strasznie się powiększyły, byłam wiecznie zmęczona i czułam się jakby przejechał mnie walec drogowy. Kupiłam test. który mam do dziś. Wynik pozytywny, szok i szczęście, które długo nie trwało. Poszłam do prywatnego lekarza bo liczyłam na mała fotografię fasolki, po wizycie załamałam się. Lekarz stwierdził, ze dzidzia żyje, bije jej serduszko ma już 8 tygodni ale muszę iść na oddział bo krwawię.
Szpital , w którym leżałam to istna umieralnia, grzyb na ścianach w łazience, okna mojego pokoju wychodziły na cmentarz. Spędziłam w szpitalu 6 tygodni, przez te tygodnie krwawiłam jak w normalnej miesiączce, byłam zrozpaczona i załamana. Brałam Dupka i zastrzyki domięśniowe. Wszystko na podtrzymanie, bałam się sikać, bałam robić kupkę, nie chciałam wydalić swojego dzidziusia ;/ Rano wstawałam i oglądałam prześcieradło czy już nie poroniłam. Co tydzień w poniedziałki były badania, usg i ogólne badania na fotelu przy całej elicie szpitala. Jakie to było upokarzające gdy musiałam rozebrać sie przy wszystkich tych lekarzach i pielęgniarkach, musiałam rozłożyć sie na fotelu i słuchać jak mówią rzeczy od których się tylko płacze. Popadłam w depresje, spałam i leżałam, w sumie i tak pozwolili mi tylko wstawać do ubikacji. Podczas pobytu dostałam infekcji w pochwie i dołączyli antybiotyki. Jedynym pocieszeniem było to, ze moja kruszynka żyje, prawidłowo bije jej serduszko i jest strasznie ruchliwa
Ileż wysłuchałam historii na temat poronień... Pewnego dnia w łazience była wielgachna kałuża krwi, jezu okropieństwo. Za każdy razem gdy krwawienie sie nasilało biegłam z płaczem do dyżurnego lekarza, który sprawdzał czy dzidzia jest. Nie wiem czy któraś mi uwierzy ale to były naprawdę krwawienia jak w miesiączce ze skrzepami, wymieniałam podpaski kilka razy w ciągu dnia. To był mój najdłuższy okres/nieokres. Gdy mój ordynator oraz lekarz prowadzący w jednym, pojechał na urlop ochłonęłam i krwawienie ustało, było tylko lekkie plamienie. Ustało po tygodniu i wypisali mnie do domku. Dupka i zastrzyki brałam do pierwszych wyczuwalnych ruchów maleństwa (18 tydzień). Potem był błogostan i wiara, ze wszystko będzie dobrze. w 21 tygodniu miałam USG gdzie dowiedziałam sie jaka będzie płeć dzidziusia. Dziewczynka ze strasznie długimi nóżkami i dużym brzuszkiem (łakomczuszek). Byłam taka szczęśliwa. W grudniu prawdopodobnie był to 24 tydzień pan doktor powiedział, ze dzidzia chce sobie już wyjść na świat i muszę donosić do nowego roku to będą większe rokowania dla maluszka. Załamka totalna, fenoterol 2x3 dawka masakryczna, moje serce waliło po tym jak oszalałe. Leżałam plackiem i starałam się nie denerwować, w 36 tygodniu pozwolono mi odstawić fenoterol. Tydzień później po szalonych porządkach na jakie miałam ochotę (pranie dywanów itd) nad ranem o 3.35 dostałam pierwszych skurczy, myślałam,ze chce mi się siku. Załatwiłam sie i wróciłam do łóżka. Po chwili znowu mnie zabolało, zdziwiona, siedziałam z zegarkiem w ręku. To były skurcze co 10 minut. Nie panikowałam za bardzo, byłam taka podniecona,ze już niedługo będę trzymała na rękach moja córeczkę
Sprawdziłam, czy mam torbę spakowaną i czekałam na częstsze skurcze. O 6 rano były już co 4 minuty, obudziłam mamę, próbowałam dodzwonić się do taty by mnie zawiózł do szpitala. Droga do szpitala to istne piekło, bóle na siedząco były straszne, pogoda okropna, śniezyca, śniegu po pachy i auto non stop gdzieś sie zakopywało. W szpitalu byłam po 8. Izba przyjęć w takich przypadkach to istna parodia. Kazali mi najpierw podać wszystkie dane powypisywać jakieś rzeczy ( gdzie ja ledwo na nogach stałam, skurcze były co 1-2 minuty). Pielęgniarka kazała mi sie przebrać i zbadała mnie. Rozwarcie na 4 palce, lewatywy nie zdążyliśmy zrobić. Pojechałam na piętro, gdzie w sali rodzinnej czekałam na położna, wpadły studentki, fantastyczne dziewczyny. Stwierdziły, ze mam już pełne rozwarcie, podpięły KTG i porozstawiały się wokoło mnie. Podczas skurczu zostałam nacięta, dziewczyny poopierały sobie moje nogi na biodrach i kazały przeć. Po drugim parciu na piersiach leżała moja Śliczna Kruszynka. 9.15 Przyszła na świat Nadia Magdalena była malutka ważyła 2880 kg, nawet nie wiedziałam kiedy ja urodziłam. Nie dostałam, żadnego znieczulenia, żadnych przyspieszaczy
Teraz Nadia ma 9 lat, rodziłam ja gdy miałam 21
Kocham ja nad życie, jest odrobinę nadpobudliwa i ma problemy z koncentracją 
Całe 9 miesięcy było jak na kolejce górskiej, pełne strachu i uniesień, jestem dumna,z e udało mi się tyle czasu leżeć i urodzić zdrowa dziewczynkę.
Żadnej z was nie życzę takich przygód.
Powodzenia KOCHANE STARACZKI!!!!!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lutego 2014, 19:18
Od dnia kiedy zaczełam korzystać z tego programu tym samym zaczełam dogłębne obserwacje swojego ciała: śluz, temperatura w tym miesiącu nawet szyjka macicy to powiem szczerze nie rozumiem tego wszystkiego!! temperatura ok jak widac jest faza niskich i wysokich temperatur ale śluz nie pokrywa mi sie z temperaturami: czyli po owulacji śluz jest kremowy lub jest suchy, ja często mam naprawde mokro. Śluz rozciągliwy zaobserwowałam od 8 dnia cyklu- żeby tak wczesnie byla owulacja? Ah jest to naprawde skomplikowane...
Przełom .. ale i moralniak straszny.. Otóż , udało mi się w ostatnim czasie w dużym stopniu zbliżyć z siostrą. To nie tak że kiedykolwiek byłyśmy na ścieżce wojennej. Po prostu było między nami zawsze wielkie niezrozumienie , wynikające z zupełnie odmiennego podejścia do życia i wszystkich niemalże spraw. Trudno jest się dogadać z kimś , kto w każdej sprawie stoi po przeciwnej stronie. Niemniej jest moją siostrą i ją kocham wiem że ona na swój własny, troche niezrozumiały dla mnie sposób też mnie kocha. No więc , dzisiaj przyznała że zaczyna myśleć o dziecku. Szok , zawsze prezentowała mi postawę pełną obojętności na kwesię posiadania dzieci i ja starałam się to szanować. Teraz też nie chce oceniać czy to późno, jest 5 lat starsza. Nie mam prawa i nie chce , dla każdego odpowiedni czas jest inny. Cieszy mnie to , bo wiem że to jeszcze bardziej nas zbliży, że czekają nas godziny rozmów o staraniach. Moralniak wynika jednak z tego , że mimowolnie przez głowę przeszła mi myśl, jak ja przeżyję jeśli jej się od razu uda? Nie powinnam tak nawet myśleć, życzę jej tego żeby nie musiała długo czekać ale do cholery trochę się boję , że źle to wpłynie na mój z takim trudem wypracowany dystans do własnych nieudanych prób. Nie chce też żeby starania przerodziły się w wyścig. Ogólnie to w kwestii starań przystopowałam i to jest dobre, ale dużo myślałam o samym związku i życiu i mam zamiar poważnie pogadać z moim D jak tylko wróci. Życie ucieka mi kolejny raz między palcami , tym razem mam zamiar zacisnąć pięści i nie pozwolić mu się tak po prostu wymykać .. 
Wytłumaczcie mi proszę jak facetowi może nie chcieć się kochać po prawie 2-3 tygodniach przerwy? jak wiecznie może mówić że jest zmęczony, chory albo że coś go boli...
nie rozumiem tego i nigdy nie zrozumiem.... to rozwala nasz związek - rozpada się przez to
próbuję być wyrozumiała ale nie potrafię,,, to już za długo trwa,,,, czuję się jak jakiś natręt który wiecznie ma ochotę na seks na co słyszę - "naprawdę źle się czuje - jutro obiecuje"
boże... do czego to dochodzi... a że jestem kobietą która lubi sex to niestety tracę nadzieję na nasze życie - zgodne.... wydaję mi się że bez tego nie można żyć,- normalnie....
po pierwsze że mam wszystkiego dość - po drugie -wyobrażacie sobie jak się czuje??????
dzisiaj powinnam dostac @ choc nastawiam sie ze jednak przyjdzie i popsuje wszystko test czeka cierpliwie zeby go uzyc hm mialam zawroty glowy, wymioty chec na cos zupelnie innego niz jadlam do tej pory tak wiec od paru dni jadam ogoreczki za czekokade gotowa jestem zabic
wczesniej nie ciagnelo mnie do slodkiego. ale ja na wszystko mam inne wytlumaczenie niz ciaza. i chociaz ciaza w tym czasie to nienajlepszy moment (narzeczonego szef zwolnil za to ze powiedzial ze stacja gazu to nie miejsce dla dziecka moim zdaniem szef powinien byc mu wdzieczny bo dzieki niemu malemu nic sie nie stalo a przeciez na takiej stacji gdzie dziecki bawi sie w chowanego ze swoja nienormalna matka moglo stac sie najgorsze samochod mogl go przejechac itd. dodam ze za stacja szef przygotowal dla malego podworko ale po co z niego korzystac kiedy mozna poganiac sie miedzy samochodami, klientami i polkami z wodka) ale mam nadzieje ze jednak to bedzie ten moment i dzieki dziecku uda nam sie wszystko.
Ja wczoraj po południu poczułam jak moja kruszynka się ruszą, takie miłe łaskotanie, pewnie chciała tatusiowi też złożyć życzenia imieninowe
Szkoda że ta daleko jesteśmy teraz od siebie ale 3 tygodnie szybko zlecą i już będziemy razem....
Ja wczoraj po południu poczułam jak moja kruszynka się ruszą, takie miłe łaskotanie, pewnie chciała tatusiowi też złożyć życzenia imieninowe
Szkoda że ta daleko jesteśmy teraz od siebie ale 3 tygodnie szybko zlecą i już będziemy razem....
Mamy kotkę 6letnia w domu ..jest do adopcji. Tamten nasz Pirat to miał adhd mimo choroby a tu tak jak by jej nie było.. czeka na swój dom. Oby szybko 
Ja od 2 dni na luteinie zobaczymy dziś podniosła trochę temp. będę brać do dnia spodziewanej miesiączki oby był jej brak:)
mój mąż uważa że to normalne że się źle czuję - choć uważam że on zdaje sobie z tego sprawę - nie raz się do tego przyznał....
on bez sexu chyba umiałby żyć, dla niego to chyba najważniejszy jest święty spokój..wtedy jest szczęśliwy....
dla mnie różnicą jest sex gdzie widzisz że facet na ciebie leci i ma na to ochotę a różnicą jakiś wymuszony....w sensie w dni płodne chyba żeby odbębnić no i może raz na miesiąc taki na serio z chęci.... mam 26 lat chyba coś nie bardzo....zwłaszcza że on wie że mam rację i że tak jest to jeszcze się kłóci...... nie przyzna do błędu
co do rozmów były już te rozmowy milion razy, to juz trwa długi czas, potem jest w miare potem znowu to samo.... najgorsze że zawsze w takim momencie obiecuje sobie że to ostatni raz zrobiłam z siebie takie ciele że prosiłam w sensie miałam ochotę a on mi odmówił, wiesz po pewnym czasie to idzie popaść w depresje na tym punkcie.... dodam że nie jestem jakomś zaniedbaną kobietą i nie mówię tego żeby się chwalić bo nie należę do takich osób ale on zdaje sobie sprawe że jego koledzy mu mnie zazdroszczą
w sensie niektórzy nawet mnie podrywają- nie mówię tego że mam wysokie mniemanie o sobie ale to zaczyna mnie dołować, poniżać 
16+4
O 8 rano dzwonila lekarka z czwartkowymi wynikami krwi na AFP - sa podwyzszone i trzeba zrobic nastepne badania. Ma ustalis termin ze specjalistyczna klinika i do mnie zadzwonic.
Placz, nerwy... czekanie.
"AFP jest badaniem prenatalnym nieinwazyjnym. Zwiększone ilości alfafetoproteiny w surowicy krwi matki mogą wskazywać na uszkodzenia układu nerwowego u dziecka w postaci rozszczepu kręgosłupa albo bezmózgowia (brak całego mózgu lub jego części). Zaniżony poziom tej substancji może oznaczać występowanie zespołu Downa lub innej wady chromosomalnej. To badanie, w którym każda anomalia powinna być powodem do przeprowadzenia dodatkowych badań w celu potwierdzenia lub wykluczenia diagnozy"
Dzisiaj zaczynam od początku, nowy cykl, nowe nadzieje. Tym razem zamierzam wspomóc się sprzętem
- test owulacyjny.
Niby wszystko ok, w sumie jesteśmy zdrowi, a tu nic z tego, a może jednak tylko mi się wydaje, że wszystko jest ok...
Dziś jest ok.. Wczoraj byłam z mężem na grzybkach nazbieralismy całe wiadro małych podgrzybkow fajnie było zająć czymś innym głowę @ sobie poszła więc zaczynamy już starania od dziś a nawet namowilam męża by pił że mną magnez;)) witaminek nigdy za wiele;)
dziś znowu badania - prolaktyna z obciążeniem
nie wiem czy to pobieranie krwi, czy ten specyfik na obciążenie, czy ta pogoda - ale zasypiam na siedząco..masakra...jak ja kiedyś krew honorowo oddawałam? może to motywacja na mnie działała, że czułam się dobrze? 
Ok kochane Ciocie - raport części badań prenatalnych
1. Maleństwo żyje - jest bardzo aktywne - podskakuje i macha rączkami i nóżkami
2. Bicie serduszka w normie - 159 uderzeń na minutę
3. Przezierność karkowa - w normie
( punkty 3,4 to markery mówiące o tym, że raczej nie ma zespołu Downa ani wodogłowia)
4. Kość nosowa jest
5. Długość - 5,64cm - karmienie kotletami świetnie działa 
6. Badania krwi na stwierdzenie prawdopodobieństwa wystąpienia chorób genetycznych zrobione ale wyniki poznam i omówię z lekarzem na kolejnej wizycie 14.10.
7. Płeć jeszcze nie znana.
Jeśli chodzi o mnie: zostałam żywym inkubatorem cała moja energia życiowa idzie na Maluszka tylko jem i śpię ostatnio
mdłości też wróciły dziś mam ból głowy - coś co było mi kompletnie nie znane 
Powinnam promieniować szczęściem jak ostatnio a czuję się od rana jak przejechana przez walec i nie mogę się pozbierać...
Załączam też zdjęcie:
Niestety słabe bo teraz już miałam normalne usg i okazało się, że nie drukują tylko można robić zdjęcia np telefonem ekranu no a że dowiedziałam się o tym na końcu
wiec nie mam żadnych fajnych momentów uchwyconych - a było takie jedno ładne, że był wyraźny z 4 kończynami w górze. 
Następnym razem zabiorę Kubę, żeby dokumentował 
Nie wiem czy coś widzicie - Na tym zdjęciu Maluszek jest z boku czyli od profilu - głowa po prawej. Widać główkę z noskiem i nóżkę (tą od wewnętrznej strony) wykopaną do góry (lewa strona zdjęcia - trochę na górze taki cień - nawet stopkę trochę widać
) 2 rączki też ma tylko nie widać 

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2013, 14:42
36,9!!! Toz to szok! Z tego szoku caly dzien krecilo mi sie w glowie!
No i ten dziwny bol w okolicy brzucha... Oj, nie napalamy sie, bo znow bedzie placz i zgrzytanie zebow!
O pracy w takim razie napisze, ponarzekam. Bo mam taka jedna durna wspolpracownice, ze noz sie w kieszeni otwiera, jak czasem cos palnie. Najgorsze jest to, ze ja jej musze brak racji udowadniac, a ona potem musi mnie przepraszac i mi racje przyznawac. Bo to ja z reguly mam racje, mimo ze baba juz po 50. A gdyby pomyslala najpierw, zanim ze swoimi "mundrosciami" wyskoczy, nie byloby tych calych przepychanek i przepraszanek. Ech, cale zycie z wariatami!
Ide z lubym po platki do mleka, a potem bede sie na fitnessie luzowac. Ommmmmm...

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2013, 16:28
hej Dziewczynki 
melduję, ze jestem już z powrotem. Bylo superaście ale w sam raz. Nie żalujemy, że sie skończyło. Nigdy nie byłam uprzedzona do żadnych ancji, ale teraz po tej Tunezji przez najbliższe lata będziemy jeździć w inne kierunki świata, zdecydowanie niearabskie. hih
a z CIEKAWYCH WIEŚCI.....
małpy nie ma, test robiony w środę negatywny więc jutro powtórka, 17 dni po odstawieniu luteiny, poprzednie cykle były ajk w zegarku więc na prawdę. Dziwoląg ze mnie chyba i już.
Żeby było śmieszniej coś mi w czwartek zaszkodziło i caly piatek wymiotowałam...ALE ALE nie ma z czego się cieszyć, bo też dołączylo się wieczorem rozwolnienie więc to z pewnością nie objaw ciąży 
Dalej lekko mnie nudzi a to już 3ci dzień od piątku ale dziś to pewnie ze zmeczenia i niewyspania. Zobaczymy co przyniesie jutrzejszy dzień a przede wszystkim co przyniesie środa!! Grunt to ise nie nastawiac na szał ciał na wizyce w klinice płodności, ale też nie można z góry na 100% stwierdzić że sie czegoś czepią i odeślą nas z kwitkiem.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.