No to mamy Nowy Rok.

W sylwka wypiłam na maksa, szampan + wino. Ledwo żyłam. Już dawno tak nie piłam, aż padłam.
Oczywiście kolejny sylwek w domu oglądaliśmy dzieci kukurydzy. Ostatnio naszło mnie oglądanie starych horrorów. Dla mnie sylwek to sylwek dzień jak co dzień nie różniący się od innych dni.
Zrobiłam małe podsumowanie roku.
Jaki był 2018 rok

+ POZYTYWY

- wyjazd czerwiec na 2 rocznicę ślubu Kraków (4dni)
- urlop lipiec (5 dni ) Ustka
- urlop lipiec (6 dni) Zakopane ---> ten był najwspanialszy
- niespodziewany wyjazd sierpień (4 dni) Karpacz
Za nic na świecie nie zamieniłabym tych wycieczek, każdy z nich był wspaniały. Nigdy tak wspaniale się nie czułam, mnóstwo filmów i zdjęć, śmiechu płaczu itd.. I moja niepowtarzalna mina jak nie miałam sił wejść na giewont, ale jak wszyscy wchodzili nie chciałam być gorsza wściekłam się i weszłam na szczyt :)
- polepszenie stosunków z mężem (może dotarliśmy do siebie)
- umowa o pracę na firmę , po 1,5 roku pracy na agencję (jedyny minus praca do września bo mam na czas określony)
- imprezy firmowe (ale się ubawiłam)
- histero ok

+ NEGATYWY

- rozjechane cykle po sterydach (bardzo wczesna ovu)
- praca na czas określony (wrzesień 2019)
- pół roku walki z grzybem (ale wyleczona)


Cały Nowy Rok przeleżałam w łóżku.. Nie miałam sił na nic. Nawet mąż przyniósł mi ciacho i zupkę bo nie miałam sił. Już tak dawno źle się nie czułam, może to wina picia w sylwka.
Dziś ledwo się z łóżka zwlekłam. No cóż czas na pracę.
Dzis mam zaplanowany monitoring, już zaczynają się dni płodne, 7dc hahah ciekawie się zapowiada. może ovu 8DC będzie ;D

Wczoraj zaplanowałam trochę rzeczy na ten rok. Pewnie wiele się zmieni, bo wiadomo różne rzeczy mogą się zdarzyć po drodze.

1. Urlop w zakopane między czerwcem a lipcem (to do uzgodnienia) (musze zdobyć dolinę 5 stawów i dolinę Gąsienicową )
2. 3 rocznica ślubu - mam ochotę wrócić do Poznania chyba ze cos innego wymyślę
3. Miałam podchodzić do ivf - ale rezygnuję z tego. Nie podejmuję się ryzyka. Ostatnio stwierdziłam że dobrze mi bez dziecka. Już mam 35 lat nie czuję się, abym miała siłe wychowywać dziecko. Jak naturalnie się nie uda to trudno, nie mam już tego napięcia, jakie miałam. Cóż wszystko się w zyciu zmienia,
4. Wracam do horrorów, telenowel, książek chcę ćwiczyć jogę, jeździć na rowerku - aktywność
5, może czeka mnie umowa na czas nieokreślony we wrześniu, ale wywalenie z roboty ;)

Do tego miałam w nocy sen, ze miałam cudowne życie, a raptem koło 40 jak miałam zaszłam w ciążę i zamiast się cieszyć płakałam, nie chciałam tego dziecka.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2019, 10:17

gozik "Miłość na szkle" po stracie 2 stycznia 2019, 13:43

Skończony 34 tydzień ! Za parę dni skończymy 8 miesięcy :)

A nasz Filipek rano przywitał nas stojąc sam w swoim łóżeczku :P Spryciarz wpierw kleka jak w kościele, a potem sięga rączkami za barierke i wstaje.Piekne chwile warte zapamiętania <3

Awersja do jedzenia czegokolwiek straszna
...Zaciska zęby i koniec.

Wczoraj zdałam sobie sprawę, że za 4miesiace i jakiś tydzień wracam do pracy...Zlapala mnie od razu deprecha z tego powodu...:P a Mąż mnie wczoraj zapytał czy będziemy się starać o kolejnego Maluszka...Az mnie zatkało,ze sam z siebie poruszył ten temat :) Powiedzialam, ze wpierw muszę wrócić do pracy, zmienić ją i wtedy zobaczymy jak z finansami będziemy stać.nie wspomnę o macicy i ewentualnej trzeciej cc...Na razie tematu nie ma,choc chyba bym chciała :)
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku Dziewczyny :* :)

Okres świąteczno-sylwestrowy jest dosyć hmm pełen zawirowań. Dobrze, że już wraca codzienność i spokojniejszy rytm. Mam w końcu więcej czasu dla dziecka, a nie tylko szykowanie, sprzątanie przed i po gościach. Chociaż nie powiem, mąż dużo robi. M.in. myje łazienki :D

Sylwester udany. Przyjechały 2 pary z dziećmi - spotkanie u nas bo 1. duży dom i każdy miał gdzie spać, 2. nasza Mała jest najmłodsza i nie chciałam serwować jej spania i rozbicia w obcym otoczeniu. Zwłaszcza, że ząbkuje. Ewidencie idą dwie górne jedynki i dziąsła są stasznie opuchnięte.

Wracając do Sylwestra, to siedzieliśmy do 5 rano. A wstaliśmy o 8. W międzyczasie karmiłam Małą. Najlepsze, że obudziła się na jedzenie zaraz po tym, jak ja się położyłam... Życie. Fajerwerki przespała.
Dobrze zrobiłam, że schowałam 90% jej zabawek, bo byłyby niepotrzebnie zmacane i byćmoże zniszczone przez inne dzieci zakres wiekowy od 1 do 7 roku życia). Te starsze brały się za rozmotowywanie maty ze skip hopa i średnio reagowały na upominanie. Jeden chciał też rozmonotować jej stojak gimnastyczny w wersji 3w1. Jakby zespół regulację, to Młoda długo by się nie nacieszyła...

Poza tym Mała jak zwykle grzeczna przy ludziach. Wszyscy mówili, że jest do zacałowania, żywa namowa na kolejne dziecko... hehe tja. Szkoda, że nie widzieli jak dzień wcześniej myłam podłogę - bo zawsze gdy jestem sama i jest dużo do zrobienia trafia jej się najgorszy humor. Więc wsadziłam ją do chusty, w jednej ręce trzymałam gryzak by ulżyć dziecku w cierpieniu a w drugiej mopa i tak przejechałam całe domostwo.

Co do rodzeństwa dla Młodej.
To kwestia sporna. W mojej głowie.
Mam fajne dziecko. Czasem daje popalić, ale jest na prawdę fajna. I byłoby cudownie mieć drugie, bo mamy warunki, finanse, miejsce...
Mąż bardzo pragnie drugiego dziecka. On by już chciał robić! Ale pilnuję go, bo jestem po CC, mam bajzel z tarczycą, a poza tym musiałabym brać sterydy przed zajściem co by zbić androgeny i zmniejszyć ryzyko poronienia (przez moje nadnercza). Do tego czas działa na moją niekorzyść - im będę starsza tym trudniej zaciążyć z moją chorobą.
Uważam, że sama ciąża czy poród, nawet te baby bluesy byłby do przeżycia. Już wiem, co i jak. Nie dałabym wejść sobie na głowę ani nie pozwoliłabym wmawiać różnych głupot odnośnie bujania, smoczków, usypiania no i mojego pokarmu. Wszyscy widzą, jak Mała rośnie i siedzą już cicho.

Co mnie blokuje:
To, że wiąże się to z większą zależnością finansową od męża, który prowadzi rodzinną firmę, czyli też od teściów. I to, że będę im podporządkowana a nie chcę, by ktoś mną rozporządzał. Może wyolbrzymiam to. Bo mąż nigdy nic nie wydział, nie żałował... Powiedziałabym, ze wręcz przeciwnie.

Druga sprawa to moje negatywne doświadczenia związane z rodzeństwem. Nigdy nie chciałabym, aby powtórzył się ten sam schemat co w mojej rodzinie. Obiecywałam sobie nawet kiedyś, że moje dziecko będzie jedynakiem, aby nie przechodziło przez to, co ja.
Bo byłam/jestem tym dzieckiem mniej kochanym, chociaż wszyscy słownie zaprzeczali, choć cyzny wskazywały na coś innego.
Różnica wieku niecałe 2 lata.
Miałam być zawsze starsza i mądrzejsza. Nawet gdy wypominałam mamie, że 2 lata temu też tak mówiła i siostra osiągneła już ten wiek, kiedy ja miałam być mądrzejsza. Wypominanie mi, że jestem "Suką" bo nie chcę pisać wypracowań za siostrę. Bo ona jest malutka i taka biedna. Matura - musiałam uczyc się u babci, żeby moja siostra miała swój pokój gdzie dzień w dzień przyjmowała chłopaka (bo miałyśmy mieć swój pokój). Ledwie zdawała z klasy do klasy, sprawiała problemy (alkohol narkotyki). Kiedy szukałam pracy (po studiach miałam smutny okres, wróciłam do rodzinnych stron po rozstaniu z chłopakiem i pisałam projekt o dofinansowanie na założenenie firmy) sprawadzała swojego chłopaka, z czasem zamieszkali ze mną w jednym pokoju. Wyobraźcie sobie moje skrępowanie, kiedy ona szła do pracy na rano, a on spał ze mną w jednym pokoju. Kiedy mówiłam, że mnie to krępuje, moja mama ich tłumaczyła i mówiła, ze oni tacy biedni, a ja jestem suką, że tak mówię. Egoistką. Bo prywatność sobie wymyśliłam. Aha i jeszcze moja mama opowiadała wszystkim w pracy jak to ja sobie nie mgoę życia ułożyć, bo moja siostra to ma chłopaka i w ogólę pracę, a ja to nic...
I ostatnio. Ja dostałam opierdziel, że zahaczyłam wózkiem o próg i trochę porysowałam, a siostra wjechała mamie w auto i wgniotła drzwi to było od razu: "nie przejmuj się" i pocieszanie, ze nic się nie stało.
I moja mama twierdzi, że to jest równe traktowanie.
I właśnie tego się boję.



Cykl 24

16 dc.

Zrobiliśmy pierwszą inseminację. Według mnie to jest strata czasu i pieniędzy - ciężko mi płacić 1000 zł za obiecaną skuteczność na poziomie 15%. Póki co wszędzie widzę raczej raporty, że kolejnym osobom się nie udaje. Ja podchodzę do tego jak do kolejnego kroku, który trzeba zrealizować, żeby dojść do in vitro. Czy komuś udała się inseminacja? Czy ktoś może powiedzieć coś dobrego o tym zabiegu?

Teraz muszę tylko wytrzymać do 11 stycznia, żeby zrobić betę...

Koszty:
12 600
+ 550 wizyty
+ 800 inseminacja
+ 100 ovitrelle
= 14 050

Chyba za te pieniądze już byśmy sobie in vitro strzelili :)


5t 5d

BHCG 1140

1-10 tydzień 201.64 >225000.00


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2019, 10:34

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 2 stycznia 2019, 22:50

Nowy Rok rozpoczął się do dupy. Całą noc sylwestrową walczyłam z sąsiadami, bo się darli (rozumiem, imprezy i te sprawy, ale kto do qrwy nędzy robi w bloku pełnym dzieci imprezę do 6 rano? :/).

Dziś Mały tak się zachłysnął, że wezwałam pogotowie i zabrali nas do szpitala. Było strasznie, zaczął mi odpływać, zakrztusił się wymiocinami (ostatnio znowu mocno ulewa). Ze szpitala pełnego chorych dzieci wyszliśmy po kilku godzinach na własne żądanie, bo Mały zdrowy, nieszczepiony, osłuchowo czysty, stanu zapalnego brak, wszystkie wyniki w normie, a najważniejszego badania, czyli opisu rtg płuc nie ma i może będzie dopiero jutro (a może nie...). W szpitalu na sali byliśmy z dzieckiem z ostrym zapaleniem płuc i oprócz standardowych leków na alergię i kroplówki z glukozy i soli fizjologicznej nic mu nie dawali i nawet nie mieli planu podawać, to po co tam siedzieć? Teraz pilnujemy go na zmianę z Mężem bo cały czas coś mu podchodzi pod gardło (zaczęło się znowu kilka dni temu). Mam nadzieję, że nie rozwinie się z tego zachłyśnięcia jakieś zapalenie płuc.

obsession Próbując nie oszaleć 2 stycznia 2019, 15:49

Długo mnie tu nie było.. ale może to i dobrze, odpoczęłam, wewnętrrznego Grincha schowałam do kieszeni i nawet Święta jakoś minęły.

Dzisiaj jest 3 dzień cyklu - trochę rozczarowania było że nie mamy noworocznego prezentu, ale zadziwiająco dobrze zareagowałam... albo inaczej - nie spędziłam pierwszego dnia rycząc w poduszkę a to już duży postęp.

Byłam dzisiaj na badaniach - mam już nawet wyniki:

TSH - 1,29 [0,27-4,20]
FT3 - 3,24 [2,00-4,40]
FT4 - 0,98 [0,93-1,71]
anty TPO - < 9.00 [0,00-34,00]
anty TG - <10,00 [0,00-115,00]
FSH - 6,78 [faza folikularna 3,5- 12,5]
LH - 5,61 [faza folikularna 2,4- 12,6]
Estradiol - 29,5 [faza folikularna 12,4-233,0]
Prolaktyna - 17,5 [4,79-23,30]
Testosteron- 0,63 [0,08-0,48]
SHBG - 34,8 [32,40-128,0]

Wszystko pięknie ładnie.. ale co ten testosteron??!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2019, 15:49

Już po wizycie
Jajeczka ładnie urosły największe miały 20 mam nie wiem dokładnie ile ich było z tego wszystkiego niezapamietalam
Punkcja planowo w piątek o 12 30
Dziś ovitrelle mam sobie podać o 00:30 nie wiem czy dam radę mąż będzie wtedy na nocy
W piątek od 6 już nie mogę ani jeść ani pić
Jestem przerażona zastrzykiem i ta punkcja

Wszystkim wam kochane życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku i mocno trzymam kciuki za wasze dzieciatka w 2019:-)
U nas sylwestrowe 3 dni minęły za szybko ale cóż trzeba było wrócić. Dziś miałam wizytę u psychiatry i przepisała mi lek na rzucenie palenia, który ciężko dostać więc chyba dopiero w poniedziałek zacznę go stosować. Dietę też przesuwam na poniedziałek. L4 ciagne narazie do końca miesiąca a potem zobaczymy co dalej. Dziś pranie i porządki, jutro jakieś zakupy no i ogólnie do przodu i aktywnie.

Anuśla Musisz dać życiu szansę 2 stycznia 2019, 17:38

Nowy rok z przytupem. Dziś @. Nie spodziewałam się niczego innego, bo seksik był tylko raz, kika dni po owu. Z niesprawną ręką nie chce mi się i się boję. Ale super, bo @ 14 dni po owu, czyli najprawdopodobniej wszystko ok z moją fazą lutealną, tylko folikularna jest krótka. Dlatego jutro lub w piątek badam lh, fsh, ana1, przeciwciala antyplemnikowe i kardiolipiny. Jutro też mają przyjść testy na nadkrzepliwość. 4 kwietnia na 15.50 jesteśmy umówieni do nowej kliniki. Plan na ten rok: 3 IUI na naturalnym cyklu. Ale to dopiero jak z reką będzie lepiej, a na razie jest gorzej niż być powinno, ale rozpisywać się nie będę. Ma być pozytywnie!

Nie lubię tak "skakać" po lekarzach, prowadzi mnie mój doktor, a na monitoring chodzę czasem do jego wspomagaczki. Co doktor to inna opinia i każdy ma swoje do powiedzenia.
Pani doktor mówiła, że jak pośpieszymy się z badaniami to zdążymy zrobić inseminację bez utraty cyklu, natomiast doktor dziś powiedział, że należy zrobić miesięczną przerwę od CLO.
Nie powiem, cieszy mnie to nawet, jestem nieco umęczona, nie najlepiej reaguje na hormony, moje ciało już nieco do nich przywykło i fizyczne skutki uboczne są naprawde do zaakceptowania, natomiast jeśli chodzi o psychę...
wysiadam totalnie. Moje rozchwianie emocjonalne sięga zenitu i już mało kto może ze mną wytrzymać, a najbardziej nie mogę ja - sama ze sobą ;)

A więc w lutym ruszamy z pierwszą inseminacją. Cieszy mnie, że idziemy do przodu ale co jakiś czas z tyłu głowy pojawia się potworek, który karmi się moim czarnowidztwem, że po tym to już tylko in vitro :p
Niech ktoś mi wpali do głowy, że przecież mam szansę.

Mam wyniki
Hcg 675.5
Progesteron 17.83
31 dc 16 dpo.
Powtorka w pt
Prog troche niski ale w normie.

I po wizycie, właściwie nic nowego się nie dowiedziałam jedynie to że jestem przed owulacją - o ile będzie.
Wychodowalam dwa piękne pęcherzyki - na prawym 18mm a na lewym 16mm endmetrium prawidłowe. Ale już wiem że to nie będzie ten cykl... W nowym cyklu zaczynamy zabawę z Aromkiem. I to raczej ostatni cykl starań u mojego lekarza i trzeba będzie się udać do kliniki niepłodności.

Ale najważniejsze że wszystko jest dobrze.

Furiatka Third time is a charme 2 stycznia 2019, 21:00

26 tydzień (25t 5d)

Zostało równe 100 dni do porodu. Ale ten czas leci, mimo wrażenia, że zimowe dni się jakoś tak ciągną. Zapisałam się do szkoły rodzenia, zaczynamy 24.01. Ciekawa jestem, ile się tam dowiem, bo mam coraz większą świadomość swojej niewiedzy w zakresie pielęgnacji noworodka. Muszę też pomyśleć nad jakąś dokształcającą lekturą.
Brzuch rośnie praktycznie z dnia na dzień. Emilka - bo na tym imieniu ostatecznie stanęło - kopie coraz bardziej. Hemoglobina niestety nadal niska. Aktualnie 9,8. Żelazo w normie, witamina B12 ok, kwas foliowy ok. Wszystkie bardziej wymyślne wyniki w normie. Wygląda na to, że to niedokrwistość fizjologiczna. Jutro idę na morfologię i już się boję, czy nie poleciało dalej. Robienie wyników to jeden z bardziej stresujących dla mnie momentów w ciągu ciąży. Nie lubię i przeżywam. Jutro też krzywa cukrowa i powtórka z toxo, w piątek wizyta u gina i biorę L4. Obawiam się, że będę się nudzić, ale to tak naprawdę jedyny czas, żeby jeszcze wyhamować i odpocząć.

Z tego wszystkiego zapomniałam ze miałam dziś po ierana krew na progesteron i estradiol i właśnie sprawdziłam wyniki
Progesteron mam 1,57
Estradiol 2848,49
Nie wiem czy są dobre i czy zalapie się w tym cyklu na transfer a bardzo był chciala

justyna23 W oczekiwaniu na szczęście! 2 stycznia 2019, 22:18

Ciąża zakończona 2 stycznia 2019

inaa Mama,Tata i ...? 3 stycznia 2019, 01:20

Rodzeństwa nie będzie... piszę to tutaj żeby przypomnieć sobie kiedy strzeli mi do głowy ten glupi pomysł

Dziecko spało może ( góra 2 godziny) w ciągu dnia - oczywiście nie ciągiem. Już mam serdecznie dość. Wczoraj zasnela o 4 nad ranem... o 11 pobudka ( oczywiście w miedzy czasie 2 karmienia po pół godz) i do teraz płaczy guga jęczy... tylko bujać sie chce. Mam dość... nikt mnie nie nakłoni zeby mieć kolejne dzieci


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2019, 01:21

32dc...
@ nie przyszedł. Zrobiłam dzisiaj test i standardowo negatywny. Powiem szczerze ze już przywyklam do widoku jednej kreski do tego stopnia,że nie potrafie sobie wyobrazić dwóch kreseczek.

Niby ten cykl był taki na luzie ale rozczarowanie jest ogromne. Chyba nie mam już siły na wiecej... może tak właśnie ma być? Może nie jest nam pisane mieć dziecko...

Miałam podejść na luzie a siedze i łzy lecą na grochy... ile jeszcze mamy czekać? Dlaczego ci którzy tak bardzo pragną dzieciątka nie mogą go mieć a ci którzy nie chcą, którzy później krzywdzą te maleństwa mnożą się jak króliki... Gdzie sprawiedliwość na tym świecie?

Z każdym dniem mam coraz gorzej wstać. Trochę już długo wstaje po ciemku, a wręcz czuję jakbym wstawała w nocy. Bardzo chce mi się spać. Przykładowo jest obecnie 7:20 a u mnie dalej ciemno. Ja wstaję po 5tej więc ciemno, zimnoooo. Powinno już zacząć dnia przybywać, prawda?

Tęsknie do roku 2016. Jaka ja wtedy byłam szczęśliwa!! Miałam tyle planów... Taki beztroski czas, zapraszanie gości, kończenie studiów, ślub, wesele, remont mieszkania, kurs. Tyle się działo. A potem się rypło ;( Tak niespodziewanie się świat zawalił i nigdy już nie będzie jak wcześniej.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)