Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 11 kwietnia 2019, 10:54

Dzis próbowaliśmy Emka "oszukac" w nocy butelka z herbatka. Podniosl taki alarm, ze masakra, balam sie, ze sasiedzi gliny wezwa... Ja cala noc nie spalam, bolal mnie brzuch, chyba ze stresu, jak mysle o tym Wroclawiu i przeprowadzce, i niewyspaniu, i syfie w domu, i tym, ze ciagle jestem glodna, bo maly wysysa wszystko ze mnie to trudno sie nie denerwowac... Eh. Jeszcze snieg pada... Mijaj mijaj najdluzsza zmijo hehe. Co do mojej mamy to bede miec do niej ok 1,5h ona mieszka blizej Jeleniej Gory... Ale mama wszystkiego nie zalatwi. Na pocieche ide w sob rano na pazury.

nickky Mały cud 12 marca 2019, 14:02

Kurde, boli mnie lewy jajnik. Ale 7dc to za wcześnie nawet jak na mnie, poza tym 0 śluzu płodnego, nic. Coraz mocniej boli mnie dziąsło, chyba jednak jakiś stan zapalny się zrobił i pewnie znowu nici z planów na wieczór.

W ogóle chyba źle robię testy owulacyjne, przysięgłabym, że na ulotce jest napisane, żeby robić z pierwszego porannego moczu, ale wszędzie indziej (w internecie) znajduję informację, żeby absolutnie NIE robić z pierwszego porannego, że najlepiej między 10 a 20 albo nawet koło 22. Może źle przeczytałam ulotkę, a jak nie to najwyżej będę robić 2x dziennie, trudno.

Biene Ku dwóm kreskom 12 marca 2019, 15:17

No to jesteśmy już po 100-dniówce. Na wczorajszym USG nasz Mały bohater pięknie się prezentował :) W końcu 890 g już waży więc teraz już bez żadnej nieśmiałości pokazał się i lekarzowi i rodzicom :) Wszystkie wymiary oscylują wokół 50 percentyla co nas bardzo cieszy.
Jeśli chodzi o mnie to brzuszek wystrzelił. Jest teraz piękną podziwianą przez wszystkich piłeczką. Wyniki super, no może troszkę krzywa cukrowa mogłaby być lepsza (bo wynik po 2 godzinach jest w górnej granicy normy). Muszę posprawdzać indeksy glikemiczne tego co jem i poszukać bardziej odpowiednich zamienników. Trochę może być ciężko bo na co mam zamienić pełnoziarnisty chleb żytni albo ciemny ryż i kasze. Trzeba chyba niestety zrezygnować z lodów :(
Ale jabłka też są smaczne :) i jakoś dam radę.

Mishigami00 Czekam na mały cud! 4 marca 2019, 10:46

Dzisiaj 23dc i nastąpił spadek temperatury czy to implantacja? OBY!

Wczoraj mój żołądek zwariował, a raczej wibrował razem z jelitami... I miałam dziwne jakby skurcze na dole i lewy jajnik trochę bolał, ale mi się wydaje, że już sobie to wymyślam... Ah kobiety.

Oby jutro tempka wzrosła mam nadzieję, że się uda teraz. Nie mam pomysłu jak się wspomóc w następnym cyklu.. Może monitoring owulacji, a męża wyśle na badania nasienia? Co jeszcze mogę zrobić? Jakieś badania?

Mam wrażenie, że ten cykl jest nieudany... Ale mi się zdanie zmienia 5 razy dziennie. Raz myślę, że może jednak, a zaraz, że na pewno nie udało się o.O

Aga what's wrong with you? -.-
Dlaczego jak czegoś bardzo pragnę to zawsze są jakieś przeszkody?

Oby i tak nie przyszła @ w sobotę bo mam imprezę, jak już musi przyjść to niech się spóźni !

Dobra, zostaje tylko czekanie, najgorsze!

Dzięki Dziewczyny za rady, jak syn usiądzie na pewno Wasze zabawy będą jak znalazł :) Próbowałam mu dawać do zabawy przedmioty codziennego użytku typu spinacze właśnie czy drewniane łyżki, jednak to chyba jeszcze nie ten etap. Obecnie ma fazę na agd - uwielbia otwierać i zamykać pralkę, zaglądać do zmywarki, a jak słyszy, że włączam ekspres i nie ma go w kuchni, to krzyczy jak szalony - on też musi robić kawę :D Próbowaliśmy jakiś nowych zabawek, ale u nas zdają egzamin tylko książeczki. Lubi serię Krok po Kroku bo format książek odpowiedni dla niemowląt do samodzielnego czytania i książeczki Rachel Bright oraz serię o Małej Lamie. Hitem są angielskie książeczki o Ulicy Sezamkowej. Aaa i ostatnio ze względu na zmianę pogody wyciągnęłam suszarkę balkonową do ubrań. Jak ją ściągam na noc do domu, to jest to najlepsza zabawka - można ją ciągać po całym pokoju ;) Poza tym wszelkie sprzęty grające (wieża, wzmacniać ojca do gitary i sama gitara) też są fajne ;)

Szykujemy się na pierwsze szczepienie w przyszłym tygodniu. Do tej pory nie mogliśmy się zaszczepić bo młody cały czas katarzył, od sierpnia. Katary się skończyły po podaniu syropku na refluks więc mamy nadzieję, że uda nam się dotrwać w zdrowiu do przyszłego piątku. Alergolog i pediatra polecają 6w1 i chyba tak go zaszczepimy.

W marcu i w kwietniu zabieramy syna do teatru dla dzieci. Nie mogę się doczekać :)

Synek ma też kolejnego zęba, piątego już, i następny się przebija. Boli go japka, wczoraj odmówił jedzenia łyżeczką, płakał z bólu. Żadne paracetamole czy dentinoxy nie pomagają :/

Dawno mnie nie bylo :p haha nie tak dawno ;) ale jestem bardzo pozytywnie zaskoczona dostalam tyle wsparcia tutaj na moim pamietniku oraz na OA forum walki o dziecko oraz w wiadomosciach;) bardzo dziekuje bije od Was dobroc a to jest bardzo cenne w dzisiejszych czasach.

2 dc
Na kilka miesięcy dałam głowie odpocząć, a teraz gdy tylko nadszedł marzec znowu się katuje. Jakbym odbezpieczyła granat. Myślę o dziecku, że chce, że je pragnę, potrzebuję, zastanawiam się jak powiem mężowi, rodzinie, znajomym że jestem w ciąży. To jest straszne. Nie chcę znowu się zawieść, przeżywać kolejnych rozczarowań.
Uwielbiam ovu, cieszę się że tu trafiłam, ale są chwile gdy myślę że bez tego byłoby mi łatwiej. Nie wiedziałam o byciu w ciąży totalnie nic, teraz wiem tyle że się po prostu boję. Są dni takie jak ten, kiedy mam ochotę zaszyc się pod kołdrą i płakać. Nie jestem silna, nigdy nie byłam.

Co za tydzień..... jeszcze w ubiegły wtorek nie przypuszczałam, że tak się potoczy.
Dzień po punkcji poszłam do pracy, obolała trochę, ciężko się chodziło, siedziało - czułam się ogólnie osłabiona. Bolały mnie kobiece wnętrzności... z godziny na godzinę coraz bardziej. Pierw jeden przeciwbólowy, potem drugi i trzeci... dotrwałam do końca zmiany pisząc już do męża, by przyjechał po mnie, bo nie dam rady sama wrócić. Wieczorem już była masakra. Brzuch bolał mnie jakby mnie 40 chłopa skopało - dokładnie cały. Wzdęty, napięty, nie mogłam chodzić bez uniknięcia bólu, załatwić się, siedzieć !!!! Jedyna pozycja w której nic mnie nie bolało to płasko na placach... Już wiedziałam, że nie ma szans bym kolejnego dnia poszła do pracy. Przetrwałam noc, rano do kliniki - rozmawiałam z położną - wypiszą mi zwolnienie, mam brać przeciwbólowe - następnego dnia wizyta. Po powrocie przeleżałam cały dzień... każdy mini ruch to był ból. Lekarz zadzwonił wieczorem z pytaniem jak się czuję i czy dotrę na wizytę nast dnia.
Dotarłam, na USG podobno tragedii nie ma - jajniki owszem powiększone nieco, jest i płyn znaczy jest hiperka :( poza tym zespół popunkcyjny. Mam leżeć i tyle - lepiej podobno poczuję się jak przyjdzie @ wtedy hormony wrócą do normy.
Transfer oczywiście odroczony i dowiedziałam się, że w 3 dobie mamy 15 zarodków :) :) :)
I już myślałam, że jest z górki, brzuch jakby zaczął minimalnie odpuszczać, a tu koło 23, wstałam do łazienki zrobiło mi się czarno przed oczami i zaczął się przeraźliwy ból brzucha.... rzuciłam się na łóżko wijąć się i wyjąć z bólu - jakby mnie rozrywało od środka - jakieś skurcze, parcie MASAKRA jakaś !!!! Szybko mąż podał mi nospe i paracetamol i przerażony miał juz na pogotowie dzwonić, ale po 15 min powoli zaczęło odpuszczać.... CO TO BYŁO???? CO TO BYŁ ZA BÓŁ???
Noc też nie była lekka - co 2-3h budził mnie przeraźliwy ból jajników i co chwilę faszerowałam się lekami.
Byłam przerażona - przecież wczoraj byłam przebadana na każdą stronę.... W sobotę przestraszona tym co się zadziało faszerowałam się przeciwbólowymi na zapas.
Niedziela była już ok - ból jakby odpuścił - zaczęłam normalnie chodzić i funkcjonować, ale dopadło mnie przeziębienie.... KUR.... znowu coś. Cieknie mi z nosa, kaszle, łamie w kościach - kiedy to się skończy. Dobrze, że mam L4 na kolejny tydzień.
Poniedziałek - od rana czuję się jak wrak człowieka - brak mi sił by wstać z łóżka, mam gorączkę, żołądek mnie już boli od tych leków. Mam dość. Rzuciłam leki - wzięłam czosnek, cytrynę, mleko i przespałam chyba z 18h walcząc naturalnie z gorączką.
Wtorek - wreszcie widzę światełko w tunelu, wstałam z łóżka, ogarnęłam się troszeczkę - siły wracają !!!
Dostałam telefon od embriologa - mamy zamrożonych 11 blastek !!!!
❄❄❄❄❄❄❄❄❄❄❄


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2019, 17:14

1 dpt
Wczorajszy transfer był spoko :D oczywiście się stresowałam okropnie...a niepotrzebnie. W brzuszku blastka 4BB (ponoć dobrej jakości), wczoraj zamrozili jedną 3BB. Tą trzecią zostawili do obserwacji i zaskoczyła wszystkich bo dzisiaj poszła do mrożenia i ma klasę 6BA. Więc mamy 2 śnieżynki <3. Cieszę się, że nasz mały wojownik dał radę. Oby teraz w spokoju wytrwać do testowania. Mam zrobić betę 4 kwietnia...ale ja nie wytrzymam i zrobię 2 kwietnia :D. Chciałam 1.04, ale jak mój M usłyszał ten pomysł, to powiedział że lepiej nie, bo go zrobię w konia :D haha. No cóż...ciężko nie myśleć o tej małej istotce, która teraz próbuje się zadomowić w brzuchu :D oby jej się udało :).

2015 - ginekolog twierdzi ze u mnie wszystko gra i buczy
mam co prawda niedoczynność tarczycy, ale w ryzach bo na letroksie
anty-TPO i anty-TG w normie

2016 - robię na własną rękę kilka badań i dowiaduję się, że mam:

mutacja genu MTHFR A1298C w układzie homozygotycznym
mutacja genu PAI-1 4G w układzie heterozygotyczny
p/p p. kardiolipinie IgG/IgM - ujemne
p/p p. beta2glikoproteinie IgG/IgM - ujemne
antykoagulant tocznia - ujemny
antytrombina III - norma
białko C i S - ok
ANA miano 1:160 (wykryto antygen DFS70) - ale ponoć nie ma wpływu na zachodzenie w ciąże

V-VI 2017 start w Invicta

on:
parametry nasienia ok
HBA 87% (06-02-2018)
FDNA 3% (13-02-2018)
FDNA 5% (13-06-2018)
AZF i CFTR ujemny (brak mutacji)

ja: polip endometrialny :/
AMH 1,62

no i kariotypy mamy prawidłowe :)

VII 2017 - 1wsza histeroskopia - wycięto polip, jajowody drożne

VIII 2017 - w klinice powiedzieli ze na razie mamy się starać naturalnie bo wszystko wygląda ok

II 2018 - z wizytą w szpitalu na Karowej gdzie też dowiaduję się ze wszystko ok, hormony w normie, jedynie lekka niedomoga lutealna, ale to sytuacja do opanowania

III 2018 - mam dosyć czekania na cud, decyzja o in vitro

IV 2018 - 1wszy pickup - 16 cumulusow - do krio zakwalifikowano zarodki 3
V 2018 - 2gi pickup - 14 cululusow - do krio zakwalifikowano zarodki 3
VI 2018 - 3ci pickup - 13 cumulusow - do krio zakwalifikowano zarodki 3

VII 2018 - wyniki PGD 5 zdrowych zarodków (3x BL522, 1x BL523, 1x BL532)

XII 2018 - 2ga histeroskopia - problemy z endo, ale ostatecznie wszystko ok

I 2019 - transfer 2 zarodków BL522 - cykl sztuczny, leki: atosiban, metypred, luteina, clexan, estrofem. Przed podaniem jeden zarodek poddano AH (ang. Assisted hatching), drugi z oslonki wydostał sie sam na etapie rozmrażania (ponoć był to dobry znak)
5dpt - beta 11,5 mlU/ml
10dpt - beta 32,2
14dpt - beta 37,6
17dpt - beta 81,0
24dpt - beta 672,2 ostawienie leków, cb!

II 2019 - weryfikacja immunologiczna start


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2019, 12:02

Zaplanuj dzien na dzien kobiet w zdrapce
Wlasnie sie zastanawiam czy lepiej dzisiaj jechac na silownie czy jutro z drugiej strony chyba wstane i pojade bo planuje 3 razy w tygodniu a w sobote na tranpoliny miesnie musza troche odpoczac

IN-VITRO - CZAS START!!!

W piątek naładowani ogromnym stresem po nieprzespanej nocy i z zaciśniętymi z nerwów żołądkami pojechaliśmy na pierwszą wizytę do kliniki. Doktor, który się nami zajął okazał się przesympatycznym człowiekiem, bardzo ciepłym, miłym delikatnym i empatycznym... Obejrzał moje wyniki badań, zrobił USG - jajniki są pięknym przykładem PCOS, całe w groszki...
Ogólnie rzecz biorąc nie ma tragedii, hormony w miarę unormowane, jedynie progesteron bardzo niski mam w drugiej fazie cyklu. Wyniki męża bardzo dobre, więc właściwie możemy działać.

Dostałam luteinę na wywołanie @ bo już mam 59dc, więc małpa trochę się spóźnia a po USG lekarz stwierdził że wcale się nie spieszy. Jak już wywołamy @ to od 1 dc czekają mnie 2 cykle z lekiem o nazwie cyclo progynova, ma on trochę wyrównać mi cały cykl.

Kolejna wizyta 17 kwietnia, do tego czasu musimy zrobić wszystkie badania, wypełnić dokumenty i wtedy też dostanę już recepty z lekami do stymulacji. Muszę jeszcze powtórzyć wynik AMH, żeby był nie starszy niż 3msce to leki będzie mógł mi przepisać refundowane:D

Wszystko się super poukładało bo lekarz z kliniki będzie mnie prowadził we współpracy z moim dotychczasowym ginekologiem, więc wszystkie monitoringi będe miała u swojego gina a do kliniki wrócę na punkcję i transfer a całą resztę oni załatwią między sobą. Taki układ mi bardzo pasuje.

Ogólnie wróciliśmy z wizyty z pozytywnym nastawieniem, zmotywowani, uspokojeni. Wierzę, że wszystko będzie dobrze :) Musi być :)

Lalala Muszę uzbroić się w cierpliwoć. 28 września 2019, 14:45

AMH na poziomie 2,94 - szybko poszperałam w internecie i myślę, że nie jest źle ;) wyniki nasienia będą wieczorem. Działamy szybko, bo chcę wiedzieć na czym stoimy. W ogóle należę do osób, które od razu doszukują się chorób i potem się stresuję (być może niepotrzebnie). W okresie, w którym chorowałam na chlamydię również średnio co miesiąc miałam zapalenie pęcherza, potem różnego rodzaju zapalenia pochwy, najczęściej bakteryjne. Jeżeli jajowody okażą się niedrożne szybko będziemy mogli działać dalej, jeżeli okaże się, że są drożne to przynajmniej wyluzuję i się uspokoję.

Wczoraj byłam na warsztatach snu dziecka. I zrozumiałam, że Kamil nie śpi przez nas, a może bardziej - przeze mnie. Patrysia, mojego pierwszego syna uczyliśmy zasypiać. Stosowaliśmy dość kontrowersyjną metodą Benjamina Spocka. Przyznam - działa. Patryk, a żyliśmy wtedy w kawalerce, zasypiał nawet jak coś oglądaliśmy, czytaliśmy itd. Sam, bez pomocy. Ale nie było to usłane różami - bo jak był mały to jak płakał to dawaliśmy mu się wypłakać - ewentualnie uspokajaliśmy słowami - nic poza tym. Do dziś tego żałuje i mam wyrzuty sumienia. Za każdym razem więc jak nabroi to myślę, że to przez to. Patryk jest zamknięty w sobie. Nie mówi co w szkole, kiedyś nie mówił co w przedszkolu czy na placu zabaw. Odpowiada raczej zdawkowo, choć ma chwilę kiedy się otwiera, ale też bez przesady... A ja zawsze chciałam być mamą otwartą, takiej której można się wygadać, poradzić, taką do której przyjdziesz kiedy coś Cię martwi.... ale Patryk wcale mnie tak nie traktuje. I zawsze uważałam, że to moja wina. Że może dawałam mu za mało miłości, ciepła, bliskości. Jesli kłamie - to zawsze uważałam, że się boi, bo jako maluch nie mógł na mnie liczyć.... Obiecałam sobie, że z Kamciem nigdy tak nie zrobię. I nie robiłam. Kamil był usypiany, ale nigdy nie zasypiał sam. Z początku był wożony w wózeczku, potem kołysany, noszony, przytulany, miał śpiewane kołysanki, a na końcu był klepany po tyłeczku.... I fajnie, co? Nie do końca - bo jak nie śpisz to jesteś bardziej nerwowa, wyczerpana, zdołowana... nie masz sił na zabawę, sprzątanie, spacery itd. a jak masz wrócić do pracy to już w ogóle. No więc powstał nam klops! I to takich dużych rozmiarów. Pani trochę nas pouczyła - może nie Spocka, ale coś podobnego. Zapewniła, że płacz to wcale nie koniec świata. Może nie aż tak, że dziecko w końcu zasypia, ale można uspokoić, ale nie usypiać - bo to dziecko musi zrobić samo. Niby proste, ale nie do końca... Wczoraj przyznaje bez bicia - nam się to udało. Zastosowaliśmy kila trików - po pierwsze wyprowadzka z sypialni (bolało! Bo spaliśmy na dmuchanym materacu w salonie), po drugie nie pozwoliłam synowi zamknąć oczu podczas karmienia, po trzecie - mąż uspokoił Kamila tylko głosem w łóżeczku (nie klepał). O dziwo - Kamil nie płakał. I tak nasz syn przespał całą noc!!! Oczywiście rodzice jak te surykatki w salonie nie spały pół nocy, chodził pod drzwi czy nie płacze, czy wszystko ok (o 22 nakarmiłam na śpiocha malucha, a o 1 mąż sam z siebie wszedł do pokoju sprawdzić czy wszystko Ok). Można? można!
Po co o tym piesze? Otóż powoli dochodzę do wniosku, że Patryś wcale nie jest zamknięty w sobie przeze mnie! W końcu całuje mnie na pożegnanie, na dobra noc (ja się pytam który 13 latek tak robi???). Jest wrażliwy - ale też chce być wolontariuszem, mnóstwo osobom pomaga (nawet sąsiedzi go chwalą - jeden przyszedł z czekolada, bo mu pomógł sam od siebie zanieść zakupy ciężkie do domu), ma wielkie serce... Nie sprawia kłopotów w szkole (chociaż nie lubi się uczyć hehe), ma przyjaciół, jest lubiany.... Czy ja nie za dużo od niego wymagam? Bo właściwie chciałabym tylko A) znakomicie się uczył B) zaczął mi się zwierzać C) przestał kłamać (a robi to zaskakująco dobrze). Pracujemy nad tymi jego wadami, ale które dziecko jest bez wad? Może nie do końca da się zaprogramować dziecko tak jakbyś tego chcieli? Wiem, że trudno się z tym pogodzić, ale chyba czas abym to zrobiła! Tak myślę. No i czasem musimy pogodzić się z tym, że my nie będziemy rodzicami takimi jakimi chcemy być. Bo nie zawsze się to udaje. A jak doszłam do tego wniosku? Otóż na warsztatach poznałam mamy, które są takimi jakimi ja chciałam być. To znaczy zawsze przy dziecku. Efekt? Była pani, która karmiła piersią 5 latka i 2 latkę. Spała zawsze z nimi, partner w osobnym pokoju (nie wiem jak zmajstrowali to drugie dziecko - dla mnie to zagadka). Ona idzie spać o 19-20 razem z dziećmi. I uważajcie - marzy o tym, aby spać z dziećmi w pokoju, ale na osobnych łóżkach (kupiła takie trzypiętrowe). 5--latka śpi z nią, bo ma koszmary.... Normalnie szok. To ja jednak tak nie chce.... Aż tak nie chce przywiązać do siebie dzieci - moim zdaniem muszę mieć nieco oddechu i ja też z M tego potrzebujemy....
A i dostałam okres. W 42 dc. Normalnie mam miesiączkę co 26 dni.... Ale jest.

followka Nic nowego, nic odkrywczego 30 września 2019, 17:31

35t4d
No cóż mały chyba wdal się w tatusia bo zobaczyłam dzisiaj zakrwawiona wkładkę i w te pędy poleciałam do szpitala. KTG w normie ale jest rozwarcie na szyjce i jest zagrożenie porodem przedwczesnym. Wylądowałam u rodziców bo najbliżej do szpitala mam leżeć i odpoczywać bo w każdej chwili mogę urodzić. Mój mąż urodził się w 8 miesiącu ważąc 3 kg- jemu się udało bez komplikacji oby i naszemu synowi też się udało. Te 10 dni żeby wytrzymał i może się rodzic byle jeszcze nie teraz.
Oby było dobrze.

No i kochane nie jest dobrze będzie chyba powtórka z rozrywki
Na USG jest zarodek w wielkości 8.2 mm czyli odpowiadający wiekowi ciąży
I tu byłoby wszystko ok ale nie ma akcji serca🙁
Mam się wstawić za dwa tygodnie
Jutro jadę prywatnie do innego gina sprawdzić wszystko na lepszym sprzęcie oby to była wada sprzętu bo drugiej straty chyba nie przeżyje
Proszę o modlitwy za moje malenstwo

Dzyzia Nuuda 5 marca 2019, 11:01

Gratulacje dla forum, które po zmianach jest tak beznadziejne...


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2019, 11:02

kolejne nieszczęście do pary, u męża wszły geny celiaki do tego mutacja mthfr 1298, musieliśmy zrobić homocysteine, jeśli wyniki będą w normie to zaczynamy... jeśli nie to musimy przeczekać... znowu...
a i kupiliśmy piesia.. tak bardzo chcieliśmy, tak bardzo o tym marzyłam i jest i ona moja N. jest z nami 2 tygodnie to niesamowite ile radości może dać taki mały piesio... może ona pozwoli nam trochę zająć myśli, odetchnąć...

Marti... Goniąc czas 5 marca 2019, 09:02

u nas pogoda iscie wiosenna.

drzewa puszczaja paczki, slonce grzeje dupcie, tylko wczoraj cos wietrznie bylo.

nie moge doczekac sie okresu letniego, chcialabym moc popiknikowac troche z Olcia.

zobaczymy czy sie uda.

my wlasnie lecimy zaraz na pierwszy spacerek.

a to fota z wczoraj :)

pozdrawiamy Was :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2019, 12:51

To była chyba najdłuższa przerwa pisania w mojej ovufriendowej przygodzie.
Ale co Tu pisać.
Mąż do polowy kwietnia brał antybiotyki. Dopiero kończymy pierwszy cykl po kuracji. Raczej wojsko przetrzebione, więc nie liczę na wiele, chociaż... liczę jak zawsze na tego jednego dzielnego plemnika, który pokona wszystkie przeszkody świata.
Piersi mnie trochę pobolewają, co ostatnio się nie zdarzało, ale może dlatego, że po owulacji odstawiłam Cyclodynon.
M. na początku czerwca robi ponowne badanie nasienia, zobaczymy...

Postanowiłam zainwestować w siebie.
Mam cholerne problemy z cerą odkąd pamiętam. Od 6 lat nie zaglądałam do kosmetyczki bo i kasy mało i zabiegi na twarz w większości nie sprzyjają ewentualnej ciąży, ale pomyślałam - dość! Nie można całego życia podporządkować jednej sprawie, bo chyba człowiek z czasem zapomina o samym sobie. No więc, jestem w trakcie kuracji kwasami. Oczywiście żaden retinol, a jakiś tam dyniowy, ale widzę zmianę już po 1 zabiegu. Tylko ta twarz na trzeci dzień po... lotnik, kryj się!

Z tego samego powodu, czyli jeszcze bardziej ze względu na kasę i jeszcze bardziej na potencjalną ciążę odkładałam wizyty u stomatologa. A zęby przyznam mam niezbyt estetyczne z przodu, więc postanowiłam to zmienić. Na dzień dobry okazało się, że cały przedni dół mam źle leczony kanałowo i musi być powtórka. Za pierwszy ząb zapłaciłam 900 zł o_O :( Jeszcze co najmniej 3-4 zostały ;( A to nie koniec bo ja chcę zrobić na nich korony. Zapowiada się wydatek jak na niezły używany samochód, którego nie mamy :P Nie mówiąc o ewentualnym in vitro.
Powoli, powoli, bo z dwóch budżetówek ciężko coś odłożyć, ale damy radę. Trochę zaklinam rzeczywistość, że in vitro nie będzie potrzebne, a poza tym jakoś tak się dotąd zdarzało, że bywało i ciężko, ale zawsze jak kasa była potrzebna to się znajdowała, więc ufam, że i tym razem z Bożą pomocą ogarniemy wszystko.
Już tylko na marginesie dodam, że ten pierwszy ząbek dał mi tak w kość, że musiałam zażywać 7 dni antybiotyk. Akurat trafiło na sam środek dni płodnych :/

Majówka.
Było super. polecam Roztocze. Piękne krajobrazy, nawet nam dużo nie padało, więc zjeździliśmy szmat drogi na rowerach. (ała moje nogi!). Poza tym odwiedziłam stare kąty, bo kiedyś byłam w tamtych rejonach na wykopaliskach archeologicznych.



Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2019, 08:24

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)