Agi Radość.. 27 września 2013, 18:31

Ta moja radość to nigdy nie nastanie :( na razie mi smutno i myślę ze dam sobie spokój z mierzeniem temperatury, uzupełnianiem wykresu nic nie będę robić.. zbieramy kasę na klinikę i tam zaczniemy i już..
Oby dziewczyny z którymi zaczynałam ten cykl zakończą zielona szczęśliwą kropą!! będę do nich zaglądać


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 września 2013, 18:33

Zaczarowana A miało być tak pięknie… 27 września 2013, 18:50

Byłam u lekarza z wynikami moczu. Jest lepiej, z zapalenia powinnam być wyleczona, ale teraz innym lekiem powinnam się podleczyć, w ramach tzw. profilaktyki. Leku oczywiście nie można brać w ciąży, więc zanim zacznę go brać, muszę upewnić się w 100%, że w ciąży nie jestem... także w tym miesiącu, chociaż szanse na ciążę patrząc czysto racjonalnie, mam niewielkie, a już patrząc pesymistycznie (jak to ostatnio często mi się zdarza biorąc pod uwagę ile już się nie udaje) są zerowe, będę musiała pójść na pobranie krwi i zbadanie beta HCG. Super. Nastraja mnie to super pozytywnie.

Znowu męczą mnie zatoki. I oczywiście nic nie mogę brać, bo a nuż jestem w ciąży! Kuźwa no, zaczyna mnie to porządnie wnerwiać. Ciągle się zastanawiam, boję, że tego nie można brać, tamtego nie można wypić, tego nie można robić, bo co jeśli...? Ile można tak żyć ? No ile, pytam się. Przecież to idzie zwariować. Już pomijając to, że te zatoki ciągną się za mną tyle miesięcy i żaden lekarz nie potrafi mnie z nich skutecznie wyleczyć.

Miałam nie przeglądać wykresów na tablicy, ale czasami trudno jest się powstrzymać. I znowu mam - zdołowałam się, jak zobaczyłam wykresy dziewczyn, które zaszły za pierwszym razem, albo z mniej trafionym czasem współżycia. Ciągle kołacze mi jedna myśl: jak to do licha jest, że my już 6 miesięcy współżyjemy we właściwym momencie i się nie udaje, a inni nie mają z tym problemu ? No jak to jest możliwe ? Przecież to nienormalne. Koniec, w poniedziałek zapisuję się do lekarza. Mam dość tego czekania. Trudno, pewnie stracę pieniądze, nerwy i trochę to potrwa, ale mam dość tej pseudo bezczynności. Mówię "pseudo", bo wcale nie czuję, że nic nie robimy. Robimy, tyle na ile możemy sobie pozwolić w takich, a nie innych warunkach, a co tu dużo mówić, w naszym mieście lekarza, który specjalizuje się w leczeniu problemów z zajściem w ciążę szukać można ze świecą :(

mychowe W oczekiwaniu:) 27 września 2013, 19:35

8tc 2d

Martwilam sie wczoraj bardzo, wiec zadzwonilam do przychodni, lekarz oddzwonil i musialam mu wszystko opisac. Powiedzial, ze mam sie nie martwic poki nie ma zapachu ani boli i powiedzial, ze hormony moga powodowac zmiane zabarwienia sluzu.. No i powiedzial, ze moze mi wypisac recepte na srodki na moje mdlosci.. Jak fajnie jest korzystac z darmowych recept i dentysty:)
Mam nadzieje, ze u Kropka wszystko dobrze..

Dzis pojawialy sie leciutkie skurcze co jakis czas, pozniej znikamy, wzielam nospe.. podobno macica sie wciaz powieksza i sie odczuwa bole albo skurcze.. niepokojace, ale biore je na klate i akceptuje.

frutka :) 27 września 2013, 20:01

kurcze jutro z samego rana jedziemy na spotkanie z instruktorką, trochę się obawiam, bo kobieta przez telefon się wydaje taka strasznie poważna, sucho-rzeczowa i o ile w innych okolicznościach to takich ludzi lubię, tak jeśli chodzi o tak subtelną formę współpracy wolałabym chyba kogoś przejmującego sie ale z większym luzem i poczuciem humoru...bo tak to się tylko zestresuję, zepnę, a mój małżonek będzie spoglądał spod byka, a potem to skomentuje, ze ostatni raz...hehehehe
nie chcę sie stresować jeszcze tym, mam dosyć spinania się, no ale zobaczymy, moze ona tylko przez telefon taka harda...

"Zrób co się da, co tylko się da,
Niech nasza bajka trwa,
Chcę jak księżniczka z księciem mknąć po niebie.
Przez siedem mórz, gór, ulic i rzek,
Gdy inni mówią nie,
Będziemy biec do siebie.."


Piekna piosenka mmm...;)
http://www.youtube.com/watch?v=9gat1rX-gVs&feature=share

Rano byłam na zastrzyku w tyłeczek , nawet nie bolało. Jeszcze 2 dni ;) ufff...

Jestem taka szczęśliwa :) Wkońcu mam termin u lekarza :) Dowiem się czy wszystko jest w pożądku... Dowiem się co słychać u mojego dziubeczka małego :)

mychowe W oczekiwaniu:) 8 marca 2014, 13:04

31t4d
Wszystkim kobietom wszystkiego najlepszego w Dniu Kobiet:)
Abyscie sire czuly kobieco I zawsze byly traktowane z godnoscia i szacunkiem :)

Dziś mąż mnie obudzil śniadaniem do łóżka.. po paru minutach zadzwonił dzwonek do drzwi i pani dostarczyła piękny bukiet kwiatow... bardzo mnie zaskoczył :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2014, 14:07

I już po wizycie u nowej p. doktor. Odczucia pozytywne. Obejrzała badania, pozaglądała gdzie trzeba i kazała działać. Dowiedziałam się również że wytyczne Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego mówią, że TSH powinno być poniżej 2,5. Mam suplementować jod a dla spokoju ducha zrobić aTPO ale ona nie sądzi, żebym miała Hashimoto. W 10 dpo mam zrobić progesteron i PRL. A jeżeli się w tym cyklu nie uda, to pod koniec października monitoring owulacji, no i oczywiście badania męża.

dunia1287 Będzie co ma być. 27 września 2013, 21:18

Przepraszam Was kochane że dziś nie odpisuję,ale mam zły dzień. Jest mi smutno,w ciągu dnia kilka razy sobie popłakałam i teraz czuję potrzebę wypłakania się... :( Do tego jutro pierwsze zajęcia,a do tego związany z tym stres gdyż jestem osobą nieśmiałą... Ehhh ;(

Coraz czesciej dobija mnie mysl.. ze pora na dziecko.. do niedawna jeszcze moglam o tym nie myslec.. bo tz-ta nie bylo obok. Ale terez gdy wroci.. nasz zwiazek przejdzie na wyzszy poziom.. przeciez o tym od dawna marzylam, a jednak sie boje.. boje sie, ze historia sie powtorzy, ze ja kazde jego pozniejsze przyjscie do domu bede tlumaczyc ze ma kogos i doszukiwac sie w Bog wie winnym facecie, potwor z zielonymi oczami zawladnal mna niemilosiernie.. a przeciez to nie on doprowadzil do tego, ze przestalam ufac, wierzyc, przeciez M. to nie moj ex.. pora pomyslec o nim jako o potencjalnym ojcu moich dzieci. Bo gdy widze jego smiejace sie oczy w kierunku dzieci.. gdy widze jak on sam spi i pomysle ze nasze dziecko bedzie tak samo cudownie spac z rozdziabiona buzia..
wtedy pstryk i budze sie w realnym swiecie: praca-dom-praca-dom. I choc uwielbiam swoja prace, jest naprawde pro-rodzinna, mam opory.. mam stanowisko i prestiz jakiego bym sie nie spodziewala i nie chcialabym aby o mnie pomyslano "karierowiczka", nie chce obudzic sie w wieku x lat, gdzie lekarz mi powie : "przykro mi ale nie mozna juz Pani pomoc" , czy moge powiescic macierzynstwo na rzecz pracy ? Z ktora kobieta nie rozmawiam, stwierdza ze zadnej pracy nie zamienilaby na te chwile z dzieckiem, owszem maja racje.. ale ja tez chce dac moim dzieciom to co dla nich bedzie najlepsze :)

Dzis moja mama ponownie dala mi do zrozumienia ze to pora.. kocham ja nad zycie. I stwierdzam ze moje dzieci beda mialy przynjamniej jedna najlepsza babcie ever.

a teraz mocno trzymam kciuki za te starajace sie juz od jakiegos czasu.. i na was kobiety przyjdzie pora :))

Ewunia A czas ucieka.. 28 września 2013, 00:25

Udało mi się umówić do ginekolog na poniedziałek rano i powiedziała, że mnie przyjmie na NFZ. Cud jakiś chyba! :) Biorę to za dobrą kartę!

A tak w ogóle to rozpoczynam dzisiaj 2-tygodniowy urlop :) Trzeba było to uczcić dobrym winkiem, więc siedzę teraz przed komputerem i czuję jak mi fajnie wiruje w głowie :). Jutro mąż zaczyna antybiotykoterapię, by pozbyć się wrednej bakterii, więc dzisiaj ostatni dzwonek, by sobie zaszaleć z alkoholem :) Leki męża to koszt 300 zł! Masakra jakaś.. Mam nadzieję, że nasz budżet wytrzyma długie leczenie..

Dzisiaj Mąż powiedział, że jeśli w styczniu wyniki nasienia wyjdą źle, to udajemy się do ośrodka adopcyjnego szukać naszej córeczki :) On będzie leczył się dalej (ale już bez nerwów), żeby nasze adoptowane dzieciątko doczekało się rodzeństwa.
Ale teraz przez te 2 tygodnie chce odpocząć i wszystko sobie poukładać. Mam zakaz mówienia o badaniach i naszych staraniach. Tak to przynajmniej zrozumiałam. Ok.
Dobrze, że Wy mi nie dajecie takiego zakazu :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2013, 00:30

biedronka1982 W poczekalni 28 września 2013, 08:00

Obudzil mnie ten cholerny bol brzucha. Przylazla @, franca jedna! Punktualna cholera! Nawet sie nie spoznia. Niemiecki porzadek, kurde! :-/
Na razie nie placze, na razie sie trzymam. Nie wiem, dlaczego znowu nie wyszlo. Odbiore wyniki progesteronu, zbadam TSH i spolke, to sie wiecej wyjasni. Ale na samym dnie serca czuje, ze wyniki beda wzorowe, ze problem jest z plemnikami...
Ech... :-(

- Popatrz mamo! - wykrzyknęła Marta, siedmioletnia dziewczynka.
- Już już! - wymamrotała nerwowo kobieta,
prowadząc samochód i myśląc o wielu rzeczach ,
które czekały w domu.

Potem była kolacja, telewizja, kąpiel, rozmowy telefoniczne,
aż nadeszła godzina, by położyć się spać.
- Marto, już czas iść do łóżka! - A ona skierowała się biegiem na schody. Padająca ze zmęczenia mama dała jej buzi,
odmówiła z nią modlitwy i poprawiła kołderkę.

- Mamo, zapomniałam dać ci jedną rzecz!
- Dasz mi ją rano - odpowiedziała mama,
ale ona przekrzywiła główkę.
- Ale potem, rano, nie będziesz miała czasu! - zaprotestowała.
- Znajdę go, nie martw się - odrzekła mama,
jakby trochę się broniąc
- Dobranoc! - dodała i zamknęła zdecydowanie drzwi.

Ale nie potrafiła zapomnieć zawiedzionych oczek Marty.
Wróciła do pokoju dziewczynki,
starając się nie hałasować.
Dostrzegła, że ściskała ona w rączce strzępki papieru.
Zbliżyła się i delikatnie rozchyliła dłoń Marty.
Dziewczynka podarła na drobne kawałeczki
wielkie czerwone serce,
z zapisanym na nim wierszem o tytule
"dlaczego kocham moją mamę".

Z wielką uwagą mama pozbierała wszystkie kawałeczki
i spróbowała otworzyć kartkę.
Ułożone w końcu puzzle pozwoliły odczytać to,
co napisała Marta:

"Dlaczego kocham moją mamę.
Nawet jeśli dużo pracujesz
i masz tysiąc rzeczy do zrobienia,
znajdziesz zawsze czas,
aby pobawić się ze mną.
Kocham cię, mamo,
ponieważ jestem dla ciebie
najważniejszą częścią dnia."

Te słowa zapadły jej w serce.
Dziesięć minut później powróciła do pokoju dziewczynki,
niosąc srebrną tacę z dwiema filiżankami czekolady
i dwoma kawałkami tortu.

Pogłaskała delikatnie pulchną buzię Marty.
- Co się stało? Spytała dziewczynka,
zdziwiona tą nocną wizytą.
- To dla ciebie, ponieważ jesteś najważniejszą częścią
mojego dnia!

Dziewczynka uśmiechnęła się, i wypiwszy połowę czekolady,
z powrotem zasnęła.

A kto jest najważniejszą częścią twojego dnia?

Klaudia93 starania po stracie córeczki 28 września 2013, 10:00

Ehh.. Mój mezus jest jedyny w swoim rodzaju;) powiedział w czoraj przed serduchowaniem oznajmił że będzie moim prywatnym ginekologiem;) uwielbiam w nim te poczucie humoru.. Bo mimo tego co nas spotkalo on umie mnie rozsmieszyc;)

judith tylko bez paniki :) 28 września 2013, 10:41

Niewiarygodne! Moje ciało mówiło samo za siebie a ja zwalałam to na problemy hormonalne. Wczoraj obudziłam się wcześniej niż zwykle, właściwie jeszcze w nocy, ale byłam wyspana, bo ostatnio zasypiałam zaraz po obiedzie. To też nie dawało mi do myślenia, zwalałam na jesienną aurę. No więc obudziłam się o 4:30 z parciem na pęcherz, nawet nie mierzyłam temperatury, od razu poszłam do łazienki zrobić test. Jakoś tak spokojniej niż zwykle, bez trzymania kciuków. Chyba czułam ten wynik. Dwie grube czerwone krechy!!! Jakim cudem, patrząc na mój czas współzycia, przecież szaleliśmy pod koniec sierpnia, potem test były negatywne! A jednak! Dalej nie wierzę, na razie nikomu nie mówimy, moje niby zawianie i ból pleców w zeszłym tygodniu, moja niby przedmiesiączkowa opuchlizna! Wg ovu 9 tydzień! <3

agusia78 Czekamy na Ciebie Kruszynko 28 września 2013, 10:54

Wczoraj rozpierala mnie energia a dzis znowu cos ciagnie mnie w dol... Nawet nie staralismy sie wczoraj bo Piotr przeziebiony I wykonczony calym tygodniem w pracy. Mam nadzieje, ze owulacji jeszcze nie bylo. Mierze dalej temperature I czekam na jakies znaki od jajnika:-)

Sms od męża: <3

"Patrzę się na tapete i dziękuje Bogu,
że dał mi taki skarb
do opiekowania się i dawania dużo miłości
płynącej prosto z głębi mojego serca <3
Kocham Cię nad życie :* "

Aż mi łezka stanęła w oku i nie wiedziałam co odpisać :)
Najlepsza "rzecz" jaka mi się trafiła to poślubienie Tego faceta :D

Klaudia93 starania po stracie córeczki 28 września 2013, 12:02

Boże jak to się ciągnie.. Owulacja za 2 dni a czuje jakbym po @ była już miesiąc! Za bardzo się znów nakrecam muszę odpuścić ale to trudne.. Niee, musi być spontaniczne serduchowanie!!

Dziś wesele mojego brata ciotecznego. Mam nadzieję, że będziemy się z TŻtem dobrze bawić i chociaż na chwilkę uda mi się wrzucić na luz i zająć głowę czymś innym.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)