Na trampolinach byl ogien ale dalej czuje sadelko
byla tez sauna potem poszlam do h&m przymierzyc koszule couchy ale dalej czujw sie jak paczek. Zamowilam dzisiaj stroj kapielowy na wyjazd zaczynam odliczac dni do wyjazdu w koncu cos mnie cieszy.... nie mam jeazcze walizki:/ moze nast miesiac. Dostalam mega ochrzan od meza ze sie udzielam na forum i wrecz mi tego zakazal wiec pozostanie pamietnik a reszta idzie w zapomnienie... nie wiem czy sie uda...
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2019, 13:45
27dc
Dziekuje dziewczyny za słowa otuchy i zainteresowanie. Dobrze, ze Was mam!
Po pierwszej becie w 9dpt napisalam do doktorka, zapytalam czy mam odstawić leki. Kazal powtorzyc bete w wyznaczonym wczesniej terminie czyli 11dpt. Juz sie nie łudziłam, no ale powtórzyłam badania. Rece na wysokości łokci mam juz sine od zastrzyków. Beta oczywiście potwierdziła brak ciąży.
Płakałam jak bóbr, miałam duszności, nocne poty trwają nadal, ból okresowy towarzyszy od 9dni. Czekam na @. Zastanawiam sie czy leki wydłużą termin 1dc.
Jaki mamy plan? Transfer mrożaków. Prawdopodobnie zdecydujemy sie tym razem na dwa zarodki. Chcielibysmy juz w przyszlym cyklu spróbować.
walczymy..
Wczoraj Em skonczyl 8 mcy. Mąż przyjechał i właśnie jesteśmy w drodze do Gdanska. Ciężkie są te dlugie podróże. Em trochę spi, troszke sie bawi, troszke krzyczy... Ja czasem myślę, ze cos mu doskwiera wiec sie zatrzymujemy ale szybko sie okazuje, ze po wyjeciu z fotelika jest caly happy. Wiec cisniemy dalej. Mamie jestem dozgonnie wdzięczna za pomoc, za pocieszanie mnie w trudnych momentach, za mega wałówke, która wieziemy. Na jakis czas starczy. Finansowo rodzice tez pomagaja, mimo ze nie bidujemy. Dostaliśmy np na nowy fotelik samochodowy. Doceniam, kocham.
Zęby ida. 2 ostatnie noce musialam paracetamol podac. W dzien baaaardzo marudzi. Ze stresu się drapie, policzki ma brzydkawe. Chyba mu taki nawyk zostal drapactwa, bo zagojona (w miare) skora swedzi chyba mniej. Tak mysle, bo jak ma dobry humor, to mniej się skrobie. W domu pelno roboty, m.in. rajd po lekarzach. Ja i Em. Nowy alergolog. I do fizjoterapeuty idziemy. Bo wydaje mu sie, ze Em za bardzo ramionka "ciagnie do tylu" i za duzo robi "samolocika". No i w ogóle nie idzie ku siedzeniu. Niech spojrzy, niech zleci mi jakąś fajna gimnastykę i masaze relaxacyjne dla niemowląt. I niech mi doradzi w kwestii nosidełka, czy na pewno dobrze go noszę. A nosić bede sporo, bo bunt wózkowy trwa. Taaaaaa... Witaj spocona klato...
A.Przybylska, mega Ci gratuluje. I przy okazji powiem Wam ze gadaliśmy z mezem o rodzenstwie dla Emila... Podkreślam, ze gadaliśmy O RODZENSTWIE a nie USTALILISMY, ZE BEDZIE.
Nie jest łatwo odkąd postanowilismy sie starac o 3 dziecko...
Zła diagnoza juz za nami ale czeka mnie zabieg histeroskopii - mam w macicy zachylek po 2 cc i lekarz chce sie upewnic,ze nie bedzie to zagrazalo zarodkowi i ze napewno pozwoli mu na rozwoj
Jestem troche podminowana - odnosze wrazenie,ze wszystko jest nie tak jak byc powinno
Mielismy sie staran od stycznia - w lutym juz pauza ( zla diagnoza)- pelni nadziei na nowy cykl zaczynamy marzec i jeszcze przed ovu mamy pauze...
wiem,ze lepiej tak anizeli byc w ciazy i poronic i jestem pewna,ze dowiem sie juz ostatecznie o co chodzi z tym zachylkiem
ale meczy mnie to wieczne czekanie na wszystko....
poczatkowo mialam sie klasc w Matce Polce na zabieg ale na szczescie naprawia swiatlowod i robia mi tu na miejscu u mojego gina !!! bardzo sie ciesze bo nienawidze zostawiac mojej rodziny i odzwyczailam sie od bycia samemu...
5 dc
@ już prawie nie ma co mnie niezmiernie cieszy. Suplementy kupione i skrupulatnie je bierzemy. Jestem dobrej myśli.
Dziś cały dzień spędziłam na sprzątaniu a to jeszcze nie koniec. Po remoncie ciągle coś wychodzi a połowa rzeczy wciąż nie ma swojego miejsca. Zaraz musze się ogarnąć bo jadę do sklepu w poszukiwaniu butów. A totalnie mi się nie chce... już połowa WEEKENDU... ehhh
5 dc
Wczoraj bylismy z mezem na urodzinach chyba powinnam przywyknac, ze na kazdej imprezce jest albo babka w ciazy albo malutkie dziecko i wszyscy skupiaja uwage na nim albo na niej i te spojrzenie mojego meza ehh i rece ktore glaskaja moje ramie nie lubie tego nie lubie ogolnie wspolczucia itp. Bo to nic nie daje ale widzialam ze maz wczoraj niezlego dola zalapal chcial sie ciotkom wyzalic ale nie potrzebnie bo ja zas to zle odebralam nie potrzebnie mowil o moich owulacjach co mu to dalo chcial sie usprawiedliwic dlaczego nie mamy dziecka ja przestalam rozmawiac o tym z innymi bo oni naszego problemu nie rozumia a te spojrzenia wspolczujace ehh na co nam to....
7 tydzień
W końcu dodzwoniłam się do rejestracji przychodni patologii ciąży w szpitalu usk w Białymstoku. Wizyta 14 listopada u doktor Ewy Gacuty. To będzie 16 tydzień. Do tej pory będę chodzić tu na miejscu prywatnie i na NFZ aby mieć badania darmowe. Od wczoraj jestem na zwolnieniu. Lekarz nie mógł mi w poniedziałek zrobić USG bo 3 dniowa przerwa to za mało, ultradźwięki są szkodliwe. Zwiększył mi acard na 150 mg. W pracy mam donieść zaświadczenie że choruje na te moje choroby i dostanę zapomogę finansową, bo napisałam podanie. Muszę zbadać ponownie TSH bo minęło 3 tygodnie od zwiększenia dawki. A było 3,92. A tak to czuję się spoko. Śpię bardzo dużo. Odpoczywam. Z objawów to lekkie bóle podbrzusza jak coś porobię wysiłkowego, sutki bardzo wrażliwe, cera jakaś sucha, i mam uczucie czasem kluski w przełyku. Ale jest super!!! Jestem bardzo szczęśliwa ♥️ czekam wizyty 19 września na ponowne USG!
25 dc, 9 dpo
Trzeci dzień ze strzępkami kawowego śluzu. Temperatura ani szczególnie nie spada ani nie wzrasta. Czuję, że niepotrzebnie kupiłam test...
Ale czekam, na spokojnie. Najwyżej kolejny raz się nie uda.
Emil slabo. Dluga podroz samochodem nie jest dobra dla atopowej skory. 8 rano a ja juz nie mam sily. Wiosno, przybywaj i dodaj energii!!!
2dc?
Wczoraj w dzień zaczęłam lekko krwawic... W nocy troszkę miałam na wkładce. Dzisiaj od rana również lekkie krwawienie, ból podbrzusza miałam już od kilku ładnych dni... Zobaczymy co przyniesie dzień.
W czwartek o 17.15 podajze mam wizytę u lekarza zobaczymy co powie.
Długo nas nie było.
6 mcy za nami.
To były najlepsze 6 mcy i najgorsze.
Po opuszczeniu szpitala okazało się że pluca są zniszczone a to jak będą pracować zależy tylko od tego ile razy zachoruje.
Wyszła z parametrami na granicy normy. Zakaz kontaktu z osobami trzecimi do 8 tug.
I było ok. W międzyczasie badania. Wyszła anemia i to bardzo dużą, kilka skierowań na przetaczanie krwi, ale nie wolno jej być w szpitalu. Czekalismy w domu. Badania co 2 dni czy idzie na leki. I tak przez 5 mcy.
W międzyczasie złapała zapalenie płuc i oskrzeli. Do szpitala w przychodni nie chcieli leczyć bo nie mają jak. Lekarz ordynator oddzialu gdzie leżała,który ja prowadzil i nadal orowadzil. Absolutnie zakaz szpitalu.
Leczymy w domu, kontrola co 2 dzień. Leczymy już 8 tyg.
Z krwią nadal nic nie wiemy, podejrzewa lekarz uszkodzenie szpiku, będzie miała w tym kierunku badania.
Z płucami siedzimy w domu juz 4 mce.
Zakaz kontaktu z ludzmi do 2rz wysokie zagrożenie życia.
Starszy nie chodzi przez to do przedszkola.
Będziemy starać się o orzeczenie, bo leczenie jest ogromne a koszta zaczynają nas przerażac.
Niestety do specjalistów też kolejki jak po zboże i wszystko placimy prywatnie.
Ale mała jest bardzo dzielna, ze stoickim spokojem znosi wszystko.
Od wyjscia ze szpitala przesypia cale noce i większą część dnia. Nie płacze. Nie marudzi.
Jest to też efekt anemi, gdzie jej organizm jest bardzo słaby.
Walczymy. I mam nadzieję że kolejne 6 mcy będzie owocnee.
Długo nas nie było.
6 mcy za nami.
To były najlepsze 6 mcy i najgorsze.
Po opuszczeniu szpitala okazało się że pluca są zniszczone a to jak będą pracować zależy tylko od tego ile razy zachoruje.
Wyszła z parametrami na granicy normy. Zakaz kontaktu z osobami trzecimi do 8 tug.
I było ok. W międzyczasie badania. Wyszła anemia i to bardzo dużą, kilka skierowań na przetaczanie krwi, ale nie wolno jej być w szpitalu. Czekalismy w domu. Badania co 2 dni czy idzie na leki. I tak przez 5 mcy.
W międzyczasie złapała zapalenie płuc i oskrzeli. Do szpitala w przychodni nie chcieli leczyć bo nie mają jak. Lekarz ordynator oddzialu gdzie leżała,który ja prowadzil i nadal orowadzil. Absolutnie zakaz szpitalu.
Leczymy w domu, kontrola co 2 dzień. Leczymy już 8 tyg.
Z krwią nadal nic nie wiemy, podejrzewa lekarz uszkodzenie szpiku, będzie miała w tym kierunku badania.
Z płucami siedzimy w domu juz 4 mce.
Zakaz kontaktu z ludzmi do 2rz wysokie zagrożenie życia.
Starszy nie chodzi przez to do przedszkola.
Będziemy starać się o orzeczenie, bo leczenie jest ogromne a koszta zaczynają nas przerażac.
Niestety do specjalistów też kolejki jak po zboże i wszystko placimy prywatnie.
Ale mała jest bardzo dzielna, ze stoickim spokojem znosi wszystko.
Od wyjscia ze szpitala przesypia cale noce i większą część dnia. Nie płacze. Nie marudzi.
Jest to też efekt anemi, gdzie jej organizm jest bardzo słaby.
Walczymy. I mam nadzieję że kolejne 6 mcy będzie owocnee.
Dziś miedzy 1 w nocy a 8 rano zmarł mój dziadek. Znaleziono go w pokoju,przy łóżku. Mama jest roztrzęsiona..niestety nie dowiedział się o kolejnym prawnuku.
Czuje sie dzisiaj fatalnie nie chodzi o jakies tam dolki ale pomimo ze dzisiaj bylo pieknie ja czuje sie okropnie cxesc dnia przelezalam.w lozko bo w glowie tak mi wirowalo sprawdzilam sobie cisnienie mam 95/ 60 przy 80 mam mdlosci staje sie to coraz bardziej dla mnie uciazliwe 
Kryzys. Myślę o rozwodzie.
13 dc
Jestem po HSG. Mały spojler dzisiejszego wpisu – wszystko jest OK (tak dla bardziej leniwych, bo wpis będzie długi). 😊
Jako że kiedy poszukiwałam informacji o samym badaniu, znajdowałam właściwie bardzo mało informacji, a relacje były w większości raczej pesymistycznie poczynię tutaj sprawozdanie, jak to wyglądało u mnie, bo „nie taki diabeł straszny jak go malują”.
Najpierw część najgorsza, bo izba przyjęć. HSG robiłam na NFZ w szpitalu, więc musiałam przejść całą procedurę przyjęcia na oddział. Kto wymyślił cały ten NFZ i te procedury?! I skąd czerpał pomysły? Na planowej izbie przyjęć pojawiłam się chwile po 7:00, a na oddział dotarłam finalnie chwilę przed 9 (po drodze u położnej pomiar temperatury i ciśnienia – te miałam wyjątkowo wysokie, ale przypisuję to stresowi – 148/87 – zwykle takiego nie miewam). Na szczęście nie musiałam być na czczo, więc zjadłam skromne śniadanie przed wyjściem, bo bym z głodu umarła.
Później już wszystko odbyło się „z górki”. Standardowy wywiad, w którym zaznaczyłam, że pod żadnym pozorem nie chcę ponownie tramalu jako lek przeciwbólowy 😅, leki, przebranie się. Dostałam cztery tabletki – 2 tabletki doxycykliny, przeciwbólowo paracetamol i na uspokojenie/rozluźnienie dormicum. Później miałam się położyć i już grzecznie czekać. Odczekaliśmy 15 minut i Pani Położna zawiozła mnie na RTG.
Tam już czekał mój Doktorek, bo to On we własnej osobie miał mi wykonać to HSG. I nie wiem, czy Jego obecność tak działała na mnie czy to efekt uspokajaczy, ale stwierdziłam, że ma cudownie uspokajający uśmiech. 😊 W ogóle bije od Niego taki spokój przy każdej wizycie, że działa na mnie po prostu kojąco. Cieszę się, że z polecenia Przyjaciółki trafiłam do Niego. Wierzę, że z Jego pomocą dotrzemy do upragnionego celu.
Samo badanie trwało chwilę – może 10, może 15 minut. Musiałam się położyć na plecach, rozłożyć nogi. Doktorek założył cewnik / wziernik (?) – trochę bolało, ale do przeżycia, nie było tragicznie. Podanie kontrastu czułam dosłownie minimalnie. Takie jakby trochę ciągnięcie, coś tam w jednym momencie musieli dopuścić/dopchać.
I tyle. Na koniec tylko usłyszałam od Doktorka „tak, jak mówiłem – wszystko jest OK” i znowu ten uśmiech. 😊
Powrotu już nie pamiętam, bo odciął mnie uspokajacz i zasnęłam sobie na 1,5 godzinki. Jak się obudziłam czułam się jak na leciuteńkim kacu przez chwilę, ale napiłam się wody i było OK. Wróciłam do domu. 😊
Bezpośrednio po badaniu delikatnie plamiłam, ale nie było to krwawienie mocne - dosłownie kilka kropel. Teraz, po kilku godzinach, już jest czysto. Delikatnie czuję podbrzusze, tak trochę bardziej niż owulacyjnie, ale dużo mniej niż miesiączkowo. Ale muszę przyznać, że po badaniu jakoś bardzo się nie oszczędzałam, bo mam już na liczniku ponad 11 tys. kroków - praktycznie bezpośrednio po badaniu byłam z Przyjaciółką na kawie.
Jutro muszę podjechać do szpitala po opis wyniku i wypis ze szpitala. Niemniej wystarcza mi dzisiaj informacja od Doktorka „jest OK”. Mężowi wysłałam informację, że bramki na autostradzie otwarte. 🤣 Jestem uszczęśliwiona, spokojna. Cieszę się, że to badanie już za mną. Jeszcze bardziej cieszę się, że wynik jest OK.
Mamy też zielone światło na starania jeszcze w tym cyklu 💚, co mnie niezmiernie cieszy (naczytałam się, że po HSG pod RTG lekarze dają bana). No i w poniedziałek mam się pokazać w gabinecie na monit nr 3 – będziemy podglądać, czy pęcherzyk ostatecznie pękł i czy była owulacja.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2023, 17:54
Ponarzekam trochę. Próbowałam się umówić na konkretną datę do immunologa (prywatnie), bo zapisy na maj mieli przyjmować od dziś. O godzinie 8:30 nie było już miejsc, na czerwiec brak grafiku. Mężuś zapisał mnie do innego immunologa na 29 maja. A ja do tego konkretnego będę próbować zapisywać się w innej klinice około 22 marca.
Owulka była na 99,9% w sobotę. Tak mnie napitalał jajnik, że szok. Wczoraj w nocy za to obudził mnie ból podbrzusza i zalewająca fala gorąca. Mężuś zaordynował nospę fortę i wietrzenie sypialni. Na szczęście przeszło, jutro idę do internisty, może są jakieś pasożyty, które do tej pory nie wyszły mi w żadnym badaniu i trzeba to przeleczyć. Nie mam już pomysłu. A tych pasożytów uczepiłam się do tego stopnia, że dziś mi się śniły, normalnie śniły mi się różne robaczki z oczkami i uśmichami, sterczącymi nosami lub uszami. Ot takie tam wymysły sfisiowanej Krąsi.
A. Wyleczenie helicobacter pylori oraz prawdopodobnie stanu zapalnego endometrium wpłynęło super na mój śluz i mcs. W poprzednim cyklu mcs to było 2,67, w tym 9,66. I jeszcze jedna informacja: wczoraj popołudniu wyleciał ze mnie biały, gumowaty, bardzo gęsty niczym delikatnie zeschnięty klej, śluz. Pierwszy raz taki miałam, nie wiem, co to znaczy, z pewnością było już po owu. Przestraszyłam się tego, oprócz niego miałam 2 razy rozciągliwy, w bardzo małej ilości, ale zawsze i to dziwadło.
Zastanawiam się czy iść jutro na monitoring, żeby zobaczyć, czy wszystko jest w porządku. Będę 3 dni po owulacji i nie wiem czy jest sens coś oglądać, czy nie ma sensu.
17t2d
Początek 18 tc i 5 miesiąca
Już w czwartek wizyta, planuję podpytać lekarza czy jednak zerknie między nóżki - chciałabym już wiedzieć czy mam szykować całą wyprawkę (dla chłopca_ czy tylko dokupić kilka rzeczy (dla dziewczynki). Za tydzień muszę umówić się na badania połówkowe
Byłam dziś na badaniach, więc pozostało czekać na wyniki, min TSH i Hba1c.
Brzuch mam już pokaźny ! Pod kurtką jeszcze nie bardzo widać, trzeba się przyjrzeć, ale w normalnych ciuchach nie ma wątpliwości
Powoli oglądamy samochody - chcielibyśmy zmienić nasz 20 letni na coś nowszego. Niby jeździ i ma się dobrze, ale nie wiadomo ile jeszcze to potrwa. Mamy plany na coś max 10 letniego, z większym bagażnikiem, dzięki czemu łatwiej będzie nam podróżować z dwójką dzieci 
Dieta w tym tygodniu była na 100%, w niedzielę mieliśmy dzień po za domem i wyjątkowo zjedliśmy 2forU w Macu, ale nawet nei przekroczyłam kalorii, bo wychodziłam 9,5 km
Mąż dzielnie mnie wspiera i sam też bardzo się pilnuje, musimy mieć siłę i formę by biegać za dwójką takich maluchów ! Po za tym nadal ćwiczę na orbim i zamówiłam jakieś ćwiczenia dla ciężarnych Angeliki Piórko - wypróbuję ile są warte 
Miłego dnia !
Chcę coś napisać ale nie wiem czy dam rade?
Bo jestem totalnym dnem, totalnym przegrywem ?
No kużwa niech ktoś mi powie że to jest przypadek
Okres mam kuźwa zawsze w jakieś święto lub coś.
walentynki - okres
urodziny - okres
imieniny - okres
święta Bożonarodzeniowe - okres
No kurwa... ktoś definitywnie robi sobie ze mnie jaja, śmieje się z mojego bólu ...
Nawet następny okres przypada mi .. uwaga ! - wielkanoc! 
Zawsze tak jest, już któryś rok z rzędu ....
Mało tego ! Na swoim ślubie też miałam okres.
Coś jeszcze Boże ?
10 dc (9 dzień stymulacji)
Przez krótką chwilę byłam dzisiaj szczęśliwa.. Kiedy wyszłam z gabinetu po usg i usłyszałam, że organizm bardzo dobrze zareagował na stymulację, mam po kilka pęcherzyków na każdym z jajników (7 na prawym, 4 na lewym) lekarz określił, że jeszcze trochę podrosną i będą ok, wypisał rozmiary. Przekazałam wyniki lekarzowi z Czech i tu pojawia się kłopot. Lekarz który robił usg mówi, że jeszcze trzeba jeszcze trochę postymulować, drugi że jest już ok i podajemy lek na dojrzewanie. Do środy będę myśleć tylko o tym, czy nie jadę tam bez sensu, bo schrzaniono monitoring cyklu.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.