Jak ten tydzień się wlecze. Ta pogoda mnie dobija. Nie dość że pada to mam niskie ciśnienie. Wlecze się jak cień w tym tygodniu. Wczoraj byłam na 3 aku.
Narazie nie odczuwam ani poprawy ani pogorszenia. Może potrzebny czas.
Dziś jeszcze muszę do stomatologa bo mam leczenie kanałowe.
Co śmieszne cały tydzień ząb mnie bolał a jak dziś wizyta to przestał. Masakra
Za tydzień mamy wyjazd do Sandomierza a pogoda nie sprzyja. Ehhh a tak ładnie było rok temu. No cóż.
Od dziś biorę progesteron bo muszę @ przedłużyć. Bo inaczej mnie zastanie na wolnym.
A tak odpoczywam. Chcieliśmy z mężem serduszkowac cały tydzień, ale biedaka wymęczyli w pracy że nie miał sił. Jak dobrze pójdzie to na urlopie w lipcu będą płodne, więc podobnie je wykorzystany pod warunkiem że będzie śluz.
Ostatnio zaczęłam czytać o pozytywny myśleniu. Może afirmacje wizualizacje hmmmmm

Furiatka Third time is a charme 25 marca 2019, 08:02

38 tydzień (37t 3d)

Został tydzień, a ja cały czas biję się z myślami, czy nie przesunąć terminu na 08.04. Myślę, że im dłużej mała posiedzi w brzuchu, tym lepiej. Z drugiej strony, jeśli cokolwiek zacznie się dziać w międzyczasie będę skazana na przypadkowy szpital i pewnie poród sn. Niestety we wrocławskich szpitalach obowiązują podwójne standardy i raz się trafi na lekarza, który uzna Twoje wskazania, a może być i taki, który je kompletnie oleje. Nie wiem, co przeraża mnie bardziej: mała krócej w brzuchu, czy poród, na który nie masz wpływu. Mam jeszcze wizytę w środę, więc zobaczymy, czy cokolwiek będzie zapowiadało rozwiązanie, ale jak życie znam, to nie wydarzy się nic, co ułatwi mi podjęcie decyzji. Pomimo moich skurczy szyjka ma ponad 4 cm i jest w pełni zamknięta. Emilka ważyła w zeszły czwartek prawie 3400 g, więc jest już całkiem słusznych rozmiarów. W ogóle z pomiarów ciąża wychodzi na ok. 2 tygodnie starszą niż z daty zapłodnienia ;).
Podpytywałam na forum o terminy rozwiązań w Medfeminie i w większości przypadków jest to skończony 38 tc, pytałam też o ewentualne problemy z adaptacją i nikt o takowych nie wspominał, w szpitalu na dniach otwartych dopytywałam o statystyki, jak często przewożą maluszki do innych placówek i okazuje się, że rzadko (może 1 przypadek na 2 mc), co pewnie wynika stąd, że przyjmują tam tylko niepowikłane ciąże. I tak sobie kminię od kilku dni, co robić, czytam internety i wcale nie czuję się mądrzejsza.

Skonczylam własnie czytac 3 ksiażke B.A. Paris mam mieszane uczucia co do trzeciej czesci moze spodziewalam sie innego zakończenia chociaz książka mnie wprowadziła na manowce :D co tez uważam, że jest atutem tej ksiażki. Jednak polecam Wam ksiazki bo one wyciszaja troche te emocje zwiazane ze staraniami tak samo modlitwa i sport. Dzisiaj bylam na trampolinkach ale nie czuje zeby to był trening moich marzeń najpierw kolka, potem gacie spadały a na końcu jeszcze kłucie jajnika jak to w owulacje u mnie, trenerka po mojej twarzy widziala
, ze cos jest nie tak trudno. W tym tygodniu jade z koksem zostal 1 miesiac i 2 tyg do urlopu, do zrzucenia kg zostalo 2.5 kg waze 62.5 o ile nie nabiore wody przed samą miesiączką. Kurcze bardzo mało czasu do upragnionego celu a starania poszły w las nie chce juz płakac a mysl o tym, ze nie dlugo jest urlop sprawia, że unosze się nad ziemie. Czasami jednak dopada mnie taki lęk jakbym czuła, że dlugo nie pożyje albo lęk przed utratą bliskiej mi osoby czy Wy również tak macie? Ten lęk jest ostatnio silniejszy i starania przestały mieć dla mnie znaczenie...

Kolejna moja pozycja książkowa to Wszystkie nasze obietnice nie mam pojecia nawet o czym jest byla w liscie moich ksiazek wiec przeczytam mam tez wiele innych mam nadzieje ze wystarczy mi czasu na przeczytanie :D bo ja ostatnio taki mol ksiazkowy co nigdy nie bylam :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2019, 18:04

Tego jeszcze nie grali... Bellybestfriend zdecydowało samo kiedy koniec ciąży hahaha

Ja ciągle w dwupaku jakby co ;)

Dzięki dziewczyny za wsparcie mam nadzieję że będzie teraz więcej komórek a co za tym idzie i zarodków może nawet będziemy mieć jakieś blastki
Wykupimy tym razem sobie fertile chip taka płytkę która daje jakby naturalna drogę przejścia plemników i wyselekcjonuje tylko te najlepsze.Nie jest to tanie ale biorąc pod uwagę że jest to nasze ostatnie podejście szarpniemy się na to+ picsi
Na dużo się odczytałam forum iobawiam się też hiperki mam nadzieję że mnie ominie;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 marca 2019, 22:41

Anuśla Musisz dać życiu szansę 26 marca 2019, 22:23

Po wizycie kontrolnej po wynikach histopatologii. Dr potwierdził, że endometrium jest polipowate w określonym cyklu i to nie znaczy, że są polipy. Ale dalszą diagnostyką jest oczywiście histero. Na ecolę rozpisał silną antybiotykoterapię składającą się z dwóch antybiotyków. Mąż ma zażywać aż 28 dni, o co była dziś kłótnia. A mianowicie, od tygodnia jemy lacidofil, probiotyk (taki lepszy, z lodówki, lek, nie suplement), bo wiedzieliśmy że dostaniemy antybiotyki. I mężowi uregulowało się trawienie. Kilka lat się męczył z rozwolnieniami, miał i gastro i kolono, leki, itd i nic. Dopiero teraz może spokojnie wyjść na pole i nie bać się, że się, za przeproszeniem, zesra w majty. No i wkurzył się, że znowu sobie rozwali florę. No ale co ja mogę na to poradzić? Skoro to nasz przedostatni krok przed ivf to trzeba go zrobić. Jestem trochę między młotem a kowadłem. No ale już się pogodziliśmy i wchodzimy w to, od przyszłego tygodnia jedziemy z antybiotykami. Przez miesiąc współzyjemy z prezerwatywą, wreszcie hihi, bo ja nie lubię bez.

Martwi mnie tylko to, że za tydzień, w środę idę do mojego chirurga, bo drut z łokcia już tak mi wystaje, że praktycznie przebija skórę. Chirurg kazał się zgłosić jak już będzie się miało ku przebiciu to mnie wezmą na zabieg. Znów szpital i pewnie narkoza. Mam nadzieję, że antybiotyk nie ma nic do narkozy, orientujecie się może?


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca 2019, 22:25

8t

Druga wizyta :) Tym razem nie tylko widziałam serduszko ale i słyszałam:) Malinka się nawet poruszyła:) coś pięknego!! Łezka zakrecila mi się w oku:) Kruszyna na 1,75cm :) Wyniki badań w porządku, wielkość dzidzi też w porządku. Serduszko bije 178 u/min.
Następną wizyta za 3 tyg. wtedy już biorę L4 :) Lekarz się mnie pytal czy nie chce juz, ale w sumie 3 tyg to tak akurat żeby przygotować ludzi w pracy że mnie nie będzie:) A i tak mam teraz 2 dni pracy z domu w tygodniu. Więc luz.
Cieszę się,że wszystko jest ok. Z wizyt w medicoverze rezygnuje, raz się wybrałam po wizycie u prywatnego i zlowalam. Najadlam się stresu. Pomimo, że inny lekarz niż ostatnio, to jednak wpedzil mnie po tej wizycie w wątpliwości. Nie chciałam nawet o tym pisac. Ale on w 6t nie widział zarodka i jeszcze stwierdził że pęcherzyk ma 5t A nie 6. Wiedziałam,że to nie możliwe bo 2 dni wcześniej było wszystko ok na prywatnej wizycie. Olalam go i to co mówił. Potwierdził tylko że nie warto chodzić do 2 lekarzy, a usg miał kiepskie. Dodatkowo nawet nie pokazał mi ekranu.
Także czuje się spokojna u swojego jednego, kompetentnego lekarza.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 marca 2019, 19:40

6ds nie wiem czy z tej stymulacji coś będzie jajniki jakby się uśpiły chyba ten ovaleap za bardzo na mnie nie działa nie chce czarnowidzem być ale mam nadzieję że stymulacja nie będzie się ciągnęła do świąt

13 dc
Jak u nas? Bez zmian. Pomimo pięknej pogody sobotę spędziłam w domu. Oglądałam jakiś film na netflixie, zjadłam kolacje, otworzyłam butelkę wina. Mąż spędza dzień w osobnym pokoju. Obraził się. Cudnie. O tym marzyłam...

Update: Butelka wina to najgorsze co mnie mogło dziś spotkać. Totalny dołek. Łzy same napływają do oczu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2019, 01:38

9dc
Myslalam, że już po wszystkim. Od kilku dni plamie, to więcej to mniej żywym czerwonym kolorem. Gdzies kiedyś czytałam na forum, że czasami pierwszy @trwa dłużej po poronieniu niż zwykle. Zobaczymy ile to potrwa. Za tydzień zaczynam jeść estrofem i duphaston.
Wczoraj miałam w pracy sajgon, plecy, krzyż boli aż do dzisiaj, lecz z mniejszą siła. Pod koniec pracy normalnie blokada w plecach była, jak już coś podnosilam ciężkiego.
(nawet 17kg). I tak przez kilka godzin. W domu jak usiadłam to myślałam że nie wstanę taki krzyż sztywny miałam. 😫 Na szczęście i jutro odpocznę od pracy.
Miłego, słonecznego dnia.

Wyniki badań z P+6, czyli 7 dpo, nie zrobiłam ponownym w dniu P+7, bo po pierwsze to była niedziela, a po drugie owulka była dzień przed peakiem:

progesteron: 20,60 :) pięknie, pierwszy raz mieszczę się we wszystkich normach naprotechnologicznych :)
estradiol: 149,64 - lepiej niż ostatnio, ale bywało też znacznie lepiej, więc pracuję nad estradiolem, przydałoby się, żeby miał te 150, niewiele brakuje.

W piątek wizyta u genetyka, w piątek rano wizyta u internisty po wtórnik skierowania.

Mężuś powtarza badania nasienia i hormonów prawdopodobnie po 12 kwietnia. Wcześniej nie, bo najpierw będzie w Białymstoku, potem mamy wypad w góry (akurat jakoś w dni płodne się złożyło :)), potem ja mam szkolenie i będę rezydować niedaleko Mężusia, więc mamy szeroko zakrojone plany bycia razem. No i musi zachować 3 dni abstynencji, żeby były porównywalne z poprzednimi. 12 kwietnia mamy wizytę u naprodoktorka, może warto byłoby rozważyć wcześniejsze zrobienie badań i przyjście z wynikam i na wizytę? Z drugiej strony Mężuś jest prowadzony przez urologa, to może nie ma sensu się spinać przed naprodoktorkiem?

Po wynikach badań, chcemy udać się do wybranych klinik na pierwsze wizyty, żeby zobaczyć, która nam pasuje. Od lipca ma u mnie ruszyć program dofinansowania in vitro, więc śledzimy to i może uda nam się załapać. Wstępnie mają być dofinansowywane 3 pełne procedury in vitro, do kwoty maksymalnej 18.000 zł. Piechotą nie chodzi.

Dziś będę próbować zapisać się do immunologa.

I jeszcze po swojej diecie na zbicie cholesterolu i co za tym idzie stabilizację hormonów, również nie-lekami, wyniki Mężusia: 8 cm mniej w talii, 2 cm mniej w brzuchu, na wadze nic się nie zmieniło - przypuszczamy, że to kwestia ćwiczeń. Przestał się garbić!!! Powiedziałam mu, że może warto rozważyć startowanie na okładkę Men's Health, bo oni chyba raz w roku organizują coś takiego, że na okładkę trafia czytelnik wybrany przez pozostałych czytelników :) poziom zachwytu pomysłem - sky is the limit :)

Wczorajsze oświadczenie Mężusia: "Wiesz, znowu lubię się z Tobą kochać, tzn. lubiłem zawsze, ale miałem takie myśli, że jestem niepłodny i one były tak nachalne, że nie mogłem się Tobą tak do końca cieszyć, ale teraz znowu mogę."

Z nadchodzącą wiosną (opon jeszcze nie zmieniłam, u mnie ma sypać śnieg w tym tygodniu jeszcze :P) życzę wszystkim z problemami, takiego podejścia, bez względu na to, czy problem wynika ze stanu zdrowia mężczyzny, czy kobiety, czy obojga, to właśnie takiej radości w trakcie wzajemnych rozkoszy Wszystkim życzę.

Edit.: udało mi się zapisać do immunologa, 15 maj, godz. 13:40. Wizytę z 29 maja w Warszawie odwołam (i dalszy termin i nie ten lekarz, do którego chciałam), i w zasadzie po 20 maja będziemy mogli gdzieś polecieć na krótko.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 marca 2019, 12:10

Co chwilę się budziłam i sprawdzałam czy już jest rano :D bo dzisiaj rano miała być informacja o zarodkach (3 doba). W końcu po 9 przyszedł mail...serce wali jak młot...dobra, jestem gotowa na najgorsze... Czytam informacje: mamy 6 zarodków! Ten jeden ruszył...nie mogę w to uwierzyć :). Są 2 10-cio komórkowe, 2 ośmiokomórowe , jeden 6-cio i jednen tylko 4-ro komórkowy (pewnie to ten co później się zapłodnił). Mam nadzieję, że dotrwają do transferu i mrożenia :).

Miło mi że jednak ktoś tu czasem zagląda 🙂

Ale co się dzieje.. Teoretycznie (wg ovu i własnych obserwacji) dziś 16dpo temp utrzymuje się 36,6, oznak @ brak, piąty dzień po odstawieniu dupka, test piątkowy negatyw.. Nie rozumiem.. Czy możliwe że jednak będzie szczęście? Czy mogę się łudzić że los obdarzyłby nas w końcu tą wielką radością? Kolejne dni to wielka niewiadoma, same znaki zapytania..

Dziś jedynie boli mnie nieco podbrzusze, jakby uwieranie? Nie wiem jak to określić.. Podobne uczucie towarzyszyło mi cały pierwszy tydzień po owu, dziś znów wróciło.. Może być to też objaw zbliżającej się @, a może i zapalenia pęcherza ale czy możliwe żeby rozwijało się we mnie nowe życie? To chyba byłoby zbyt piękne żebym mogła w to wierzyć.. Brak też bólu krzyża jaki mi zawsze towarzyszył kilka dni przed @..
Jeśli jutro tempka będzie dalej na poziomie min. 36,6 to lecę na betę.
Ogarnia mnie strach o to co przyniesie jutro..

Dzisiaj 30 dc . Okresu nadal brak .
Mam doła...boje się drożności jajowodów...

Bodzia Owoc milości 4 października 2019, 10:56

19 dc
Siedzę w pracy i cały czas myślę czy w tym cyklu nam się uda.,, Wsłuchuję,, się w swoje ciało i szukam oznak owulacji. Dlaczego jest tak, że gdy czlowiek czegoś bardzo chce to nie może tego mieć. A gdy coś jest mu obojętne , lub nawet nie myśli o tym to ni stąd ni zowąd to się pojawia. Taka mnie dziś właśnie naszła refleksja. I jeszcze jedna rzecz mnie martwi, boję się, że może być tak, że A. nie może mieć dzieci. A jeśli tak wyjdzie to on się załamie. Mówi, że nie bo przecież mamy już dwójkę ( tak właśnie moje dzieci traktuje jak swoje), ale wiem że bardzo marzy o swoim takim z krwi i kości.

japonka Życie z fasolą 25 marca 2019, 10:16

Coraz bliżej do badań i coraz bardziej boję się, że znowu wyjdą nieprawidłowe. Tym razem bardziej boję się złych wyników genetycznych (poprzednio były wady rozwojowe, ale przynajmniej rokowania były jasne i widzieliśmy, że nic się nie da zrobić). Wiem jak wygląda życie z niepełnosprawnym dzieckiem i nie wiem czy jestem na to gotowa, żeby po tylu latach starań dostać taką "nagrodę"?
A może jednak wszystko będzie dobrze? :/

20 dc
Skrupulatnie bierzemy witaminy, ostatnio pojawiły się też ❤. Nie nastawiam się na pozytywny finał. To była by abstrajacja. Mnie takie rzeczy nie spotykają. Pozytywnym aspektem mojego życia jest to że w piątek dostałam umowę na stałe tak więc nic oprócz tych piekielnych plemników nie stoi na przeszkodzie. Myślę że jeśli nic się nie wydarzy to w czerwcu powtórzymy wyniki nasienia. Mam nadzieję że coś ruszy. No i może w maju w innej klinice. Sama nie wiem, chce dobrze ale wiem że ten rok jest pełen wydatków i nie stać nas teraz na leczenie i inne badania. Więc ratujmy sie moja wiedza która zdobyłam od innych dziewczyn z OvuFriend. Trzymajcie kciuki

klis Czekamy na Iskierkę 25 marca 2019, 10:49

19 dc, owulacji nie było, niby brzuch mnie boli, szyjkę mam otwartą i miękką ale temperatura nie skoczyła, w 14 dc pęcherzyk miał rozmiar 16 mm więc dzisiaj będzie miał koło 26 mm, pewnie komórka jajowa się już zdegradowała. Jutro idę do ginekologa żeby sprawdzić czy pękł pęcherzyk, może to jest powodem naszych niepowodzeń, że ten pęcherzyk nie pęka.
Gdyby nie mierzenie temperatury byłabym pewna że pękł, brzuch mnie bardzo bolał, macica taka spuchnięta, ale temperatura niska, wczoraj spadła do 36,61 a dzisiaj znowu 36,74.
Znając życie dzisiaj na złość pęknie i lekarz zobaczy że pękł, a ja wiem że nic z tego nie będzie. Kolejny miesiąc stracony.
Mąż miesiąc bierze już acertin, a maju powtórzymy badania nasienia, zobaczymy czy coś to pomogło. Jak androlog dalej każe nic nie robić to go zmienimy, bo rok nic nie robić i dalej się nic nie dzieje to słabo. Chociaż dobrze byłoby być pewnym, że u mnie wszystko w porządku i dopiero coś zmieniać u męża bo tak to możemy zaszkodzić. Najpierw leczymy jedną stronę potem drugą, nie wiem czy dobrze myślę, ale mam nadzieję, że tak.

12+1

4 dni do wizyty.
6 dni do końca 1 trymestru.

Oczywiście spokoju u nas nie ma.. w piątek załapałam katar,wczoraj rano już jechałam do lekarza z wywalonym węzłem. No i mam antybiotyk. Czuję się strasznie.. jedyne pocieszenie-brak mdłości.
Żeby było bardziej pod górkę to i Pola ma kaszel i stan podgoraczkowy. Lezymy dzisiaj pod kocykiem.. oczywiście wszystko było by ok gdyby nie chora siostra z mamą które nas zaraziły,nakaszlały bezmyślnie a mnie nerwica bierze,bo ani witamin ani odpowiedniego jedzenia teraz nie mamy przez te mdłości i wymioty a gadać to ja sobie mogę..
Przed nami szalony tydzień do tego. We wtorek mamy odwiedziny chrześniaka z M.i wtedy dowiedzą się o ciąży. W czwartek wizyta wyczekana,piątek prawdopodobnie wizyta u tesciow bo przyjechala siostrzenica T. W sobotę przyjęcie i wieści dla rodziny. Już na sama myśl sie wzruszam ;p
Z Pola myslimy nieustannie kto zamieszkuje w brzuszku,czekamy na informacje bo mamy już imiona wybrane :) chociaż jak to mówi Pola :"mamusiu,nie ważne kto,ważne zeby zdrowe" 😍😍 mój skarb <3

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 24 marca 2019, 19:48

Cudowny weekend. Emil najukochanszy. Nic mu nie dolega, skora chwilowo wygojona, moze cieszyc sie dzidziusiostwem bez przeszkod. Ja tez jakas taka wypoczeta, mimo ze w nocy ssanko co rusz, ale glowe mam lekka jak widze uśmiechnięty pyszczek synka.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)