Patt1002 Czekamy na Aniołka 4 października 2019, 12:32

Jestem taka podekscytowana :D
Jestem w pracy i zadzwonił telefon. Nie zrozumiałam skąd Pani Dzień i, tylko tyle, ze Kalisz, ze skladalismy papiery i czy aktualne. Dopiero sie zorientowałam ze to z ośrodka! Mamy na dniach spotkanie z psychologiem! A od stycznia zaczynamy szkolenia! Aż nie wierze! Coraz bliżej mojego aniołka!

Samosiowa staraczka Samosiowy pamietnik 1 kwietnia 2019, 11:47

20 dc
Juz chyba po owulacji brak jakis szczegolnych zmian.

Zmiana czasu dziala na mnie strasznie kiedys tego nie odczuwalam ale teraz jak pracuje w weekendy ciezko...
Zaczelam czytac 365 dni Lipinskiej osz kurde ale babka ma jezyk nie do konca jestem przekonana do erotykow dlatego ze mam wrazenie ze ta ksiazka nie rozwija chyba ze w sferze seksu jakos nie ciagnie mnie tak jak do pozostalych ksiazek a Wy czytalyscie co myslicie ??
Zostal 1 miesiac i 1 tydzien do urlopu

PJUR Starania o pierwsze Bobo 30 marca 2019, 08:42

Wszystkie wyniki w normie. Więc trzeba dużo serduszkowania 😊
W 3dc:
Estradiol 22,4
FSH 4,8
LH 6,7
Prolaktyna 16,18


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 kwietnia 2019, 21:07

19tc + 0 (20tc)

Czy to już połowa? Aż nie mogę uwierzyć :).

Synuś od jakiś dwóch dni daje mocniej o sobie znać :). Wczoraj wieczorem tak mnie kopał, że nie mogłam usnąć :D. Zazwyczaj tak jest jak leżę na prawym boku i przytulam się do Męża , czyżby był zazdrosny? :D
Śmieszne to :) :).
Ale za to zastygł jak byłam wczoraj u dentysty :D, chyba nie lubi, tak jak mamusia ;).


Siostra pisała do mnie wczoraj, że miała jakieś plamienie brązowym śluzem. Beta urosła jej o ponad 120%, progesteron badała, ale wyniki będą dopiero w poniedziałek, takie genialne laboratorium sobie wybrała :D. Od razu wpadła w panikę.
Dostała receptę na progesteron i się trochę zdziwiła, że luteina nie jest tabletką do łykania ;). Musiałam ją wyprowadzić z błędu :D.
Wizytę u lekarza ma w czwartek i pewnie do tego czasu będę ją uspokajać, że wszystko będzie dobrze. Mój nerwusek :), przejmuje się wszystkim, a powiedziała tylko mi i swojemu mężowi więc tylko do mnie może się wygadać, bo Szwagier uważa, że Siostra panikuje jak zawsze.
Ukrywałam to, że zmartwiłam się tym jej plamieniem, ale przecież nie powiem jej tego, bo wpadnie w jeszcze większą panikę.
Na pewno jest wszystko w porządku, nie mogę dopuścić myśli, że może być inaczej.


W pracy śmiechowo :D, wczoraj był koniec miesiąca i podobno kierownik tak się wydarł, że zatrząsł się magazyn razem z całą ulicą :D. Podobno z dnia na dzień jest coraz bardziej nerwowy, wiem, że to przez moje odejście. Ale nie mam wyrzutów sumienia :D. Jestem małpą? Mogę być, jakoś nie jest mi z tym źle :D.

Staraczka w oparach absurdu:

Staraczka 21 dc, 10 dpo miała jednorazowe, jasnoróżowe plamienie. Przestraszyła się, że to okres się rozkręca, a przecież tak ładnie sobie je wyregulowała, mają po 25-26 dni, jest pięknie. I się wkurzyła, no bo jak to tak? Ale okres się nie rozkręcił. Okres ma termin na jutro. We wszystkich możliwych apkach. A że Staraczka przebywa w oparach absurdu, to poza ovufriend, używa dwóch innych apek. Ponieważ okres się nie rozkręcił, Staraczka nie ma syfów na twarzy, które wyskakiwały jej zawsze po owulacji i trwały do okresu, ma mega ciężkie piersi od 5 dpo, do tego stopnia, że nie pozwala ich w trakcie rozkoszowania się dotykać swojemu Mężusiowi, ma zaparcia (a do tej pory jej problemem były biegunki, zaparcia, to coś nowego) i ma dziwny śluz, to Staraczka 2 dni przed terminem okresu i jednocześnie 3 dni po owym plamieniu zrobiła test ciążowy. Tym razem całkiem nowy. Test wyszedł negatywny. Staraczka się tym nie przejmuje, bo brzuch ją boli, tak małpowo, tylko wtedy, kiedy myśli o tym brzuchu. Wtedy, kiedy o nim nie myśli (np. wspinanie się, joga, prowadzenie auta), to sobie uświadamia, że jej nie boli. Staraczka dostała delirki, jak tylko pomyślała o becie. I stwierdziła, że jest zbyt wielkim tchórzem, żeby robić to badanie z krwi. No i nie ma jak zrobić innych testów, bo po pierwsze nie ma żadnych w zapasie, a po drugie jest u rodziców i myje im okna :)

Wczoraj rozmawiałam z moją naproinstruktorką, bo ten cykl wygląda zupełnie inaczej niż pozostałe. Powiedziała, że wszystko jest w normie, zapytała, co zrobiłam, że miałam aż tyle dni śluz. Opowiedziałam jej o mojej teorii związanej z helicobacter i stanem zapalnym endometrium. Pogratulowała determinacji. Wolałabym nie mieć determinacji, a wiedzę konkretną od naproinstruktorki i naprodoktorka. Ale sprawdza się hasło, jak się nie wyleczysz sam, to nikt Cię nie wyleczy. Poza tym, po przeczytaniu kilku informacji na forum, że taki śluz może być objawem bakterii, wczoraj zrobiłam wymaz na bakterie, grzyby i biocenozę. Wyniki najpóźniej do końca tygodnia.

Wczoraj rano byłam u lekarza pierwszego kontaktu z prośbą o wydanie duplikatu skierowania. Zrobił wielkie oczy, ale wydał, a popołudniu byliśmy na wizycie u genetyka. Lekarz przypominał trochę Piotra Głowackiego z dodatkowymi kilogramami. Byłam totalnie zaskoczona jego głosem, że nie mówił jednak jak Piotr Głowacki :) Konkretny lekarz. Na moje ANA stwierdził, że ma je około 10% ludzi. U większości z nich nigdy się nie aktywują, u części aktywują się przy jakiś infekcjach. Powiedział również, że przyjmuje się, że prolaktyna i problemy z nią związane odpowiadają za około 60% przypadków niepłodności i jest to pojęcie tzw. niepłodności emocjonalnej. A w rekomendacjach dotyczących postępowania w przypadku niepłodności było napisane, że to nie ma znaczenia. Po zerknięciu na wynik AZF Mężusia stwierdził, że najważniejsze elementy w tym genie zostały zweryfikowane i raczej kariotyp wyjdzie również ok. A po za tym u większości mężczyzn z błędami w kariotypie wychodzi azoospermia. Oczywiście jest jakiś odsetek mężczyzn, którzy mają te kilka plemników i błędy w kariotypie, ale to niewielka ilość. Po wczytaniu się w badania nasienia stwierdził pod nosem "mało, ale bez wad" :) od tamtej pory świecimy zębami ze szczęścia :)
Zlecił nam kariotypy, nie zlecał MTHFR, Leiden, G20210A ani CTFR. Zobaczymy czy to będziemy robić prywatnie, może w klinice, którą wybierzemy nie trzeba będzie tego robić. Czas oczekiwania na wyniki - maks. 8 tygodni.

W ramach rekreacji poszliśmy po badaniach do restauracji, na badania jechaliśmy około 130 km. Wszamaliśmy bardzo dobry obiad. I ruszyliśmy w drogę powrotną.

Rozpiska medyczna: 17 kwietnia trzecie badanie nasienia Mężusia, w tych okolicach również powtórka hormonów Mężusia, 23 kwietnia wizyta kontrolna u urologa, 26 kwietnia wizyta u innego urologa (ta w zależności od wyników i wizyty u urologa numer 1), bo może trzeba będzie myśleć o biopsji. Muszę zrobić gdzieś subpopulację limfocytów. W moim labie nie robią, ale znalazłam na stronie diagnostyki, że w punktach w moim mieście robią. Cóż, strona internetowa zawierała nieaktualne informacje. Nie robią tego badania, może robią w Warszawie, ale to muszę sobie ustalić sama. Prawdopodobnie jadąc w przyszłym tygodniu na szkolenie, zatrzymam się w Warszawie, żeby zrobić to badanie. Przyszły cykl prawdopodobnie bez monitoringu, bo będę na szkoleniu.

Pozastaraniowo: za kilka dni jedziemy w góry :)

-2 dc-
Wykupiłam pół zielarskiego! Poszłam tylko po Zioła Ojca Sroki, ale one wcale nie są opisane. Na forum wszędzie padało sformułowanie "nr 3" ale te w zielarskim w ogóle nie były opisane, żadnego numeru, żadnego składu, nic. Więc powiedziałam, że chodzi mi o "podkręcenie płodności". Na co babka: Ok, skoro znam temat, to jesteśmy w domu. Zaufałam jej ponieważ widać było, że jest starsza, ale była taka zadbana, świeża i widać było, że pasjonuje się tematem, chyba po prostu była przekonywująca. Obiecała mi nawet wysłać różne informacje na maila. I tak oprócz Ziół Ojca Sroki kupiłam też chlorellę, która robi tyle pożytecznych rzeczy w organizmie, że nawet nie próbuję tu tego spisać. Pani przekonała mnie tym, że wspomaga walkę z drobnoustrojami, które kradną nam różne cenne składniki odżywcze. Do tego wzięłam Naturę Mix wsparcie (w której jest mleczko pszczele i acerola), różeniec górski (dobrze działa na układ nerwowy, zwiększa odporność na stres), no i jeszcze przy okazji olej z wiesiołka bo mi się skończył. Nie są to specyfiki typowo podkręcające płodność, ale powiedziała, że wszystkim staraczkom to poleca, nawet synowej taki zestaw sprawiła i już jest babcią. Wiadomo, nigdy nie będę wiedziała ile w tym prawdy, ale uważam, że wszystkiego trzeba spróbować, a czymś takim (co nie jest chemią) mogę sobie tylko pomóc. Dziś dokupiłam jeszcze kubeczki, żeby łatwo nam się zaparzało ziółka i lecimy z koksem - tak podkręcimy płodność, że będziemy nie do zatrzymania ;) Niech moc będzie z Wami! (i z nami) <3
ae8cad88813a8881med.jpg

Edit: Kto by pomyślał, że prawie dokładnie rok później niechcący stłukę ten kubek wychodząc ze szpitala po urodzeniu Brunka 💙


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 marca 2019, 10:44

Skonczyłam czytać książkę ,,Wszystkie nasze obietnice" polecam ja kazdej starczce ta ksiazka znowu udowodnila ze na koncu potrafi wyciszyc emocje mialam wrazenie wrecz, ze głowna bohaterka jestem ja. Nie bede opowiadac szczegółow ale znowu mnie zaskoczylo to, ze czytajac książke miałam pewne wyobrażenie jak moze sie ta ksiazka zakonczyc i znowu się pomylilam. Warto naprawde warto ją przeczytać same sie przekonajcie.

Wczoraj był ostatni dzień stymulacji dziś rano zrobiłam ostatni zastrzyk gonapeptylu a o północy jeszcze zastrzyk z ovitrelle
W poniedziałek punkcja
Dziś jeszcze oddałam krew w szpitalu ( jedyny punkt pobrań który zrobi dziś badania hormonów) oddalonym ode mnie o 30 km wyniki odbiorę przed wyjazdem do kliniki w poniedziałek
Nie wiem czemu mam źle przeczucia boje się że estradiol dalej będzie niski a progesteron za wysoki i znów będzie mało komórek
Ta stymulacja różni się od tamtej pod wieloma wzgledami:
Nie bolą mnie bardzo jajniki tylko częściej dół brzucha a od dwóch dni zauważyłam że strasznie bolą mnie sutki dosłownie nie dadzą się dotknąć( ostatni raz tak miałam gdy byłam w ciąży) stąd boje się że progesteron skoczył ale znowu przy poprzedniej stymulacji i po transferze jak brałam dużo progesteronu to sutki mnie nie bolały nawet piersi mnie nie bolały a progesteron był wysoki
Już nie wiem co o tym myśleć chyba będę musiała przyjąć zasadę że ja zrobiłam wszystko by było dobrze a teraz już nic nie jest zależne ode mnie

Tego to bym się nie spodziewała. Poszłam do lekarza aby mnie przebadał a ten od razu antybiotyk i L4 ja w szoku jak to L4 ja muszę do pracy. Do tego chciał mi dziś wystawiać ja do niego nie ma mowy ja na chwilę z pracy wyszłam. No to od jutra do czwartku, ja do niego a nie może być do srody. On powiedział ok, ale jak nie przejdzie to mam być w czwartek.
No to mam wolne ekstra, zawsze przed świętami coś.
Mojemu wczoraj dałam antybiotyk. Jak nie przejdzie to też od poniedziałku L4 a teraz ma 2 nockę i ledwo żyje choć mówiłam mu aby wczoraj do lekarza poszedł.
Iehhh co za złośliwy los, nie mogła nad grupą dopaść kiedy antyki brałam a tak 3 cykle do tyłu.

A mi lekarz przepisał steryd i to dawka od jutra 25 mg potem 30 mg itd do 5 mg. Zapytałam się go po co steryd a ten na krtań bo stan zapalny jest. Nie ma mowy nie wezmę sterydu on mi spustoszenie zrobił i mam go znowu brać . Mówię nieeee


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2019, 15:52

Zzoorraa Odskocznia dziewięćdziesiątki 15 kwietnia 2019, 08:03

Niby nadzieja jest zawsze, że tym razem się uda ...
Ginekolog zapisała mi na tarczycę Euthyrox, i leki prenatalne w szczególności jod.
Reszta wyników w porządku.
Mąż ma profertil, kuracja co najmniej 3 miesiące a potem ponowne badanie nasienia, by sprawdzić czy cokolwiek się zmienia.
Wspomniałam również, że nie jestem pewna czy mam owulację, bo w zeszłym miesiącu uciekła, więc między 1 a 5 dniem nowego cyklu mam się umówić na monitoring owulacji.
Także się cieszę, że coś się dzieje ... że dowiem się o co kaman, czy coś jest na rzeczy czy tylko musimy troszkę poczekać na Maleństwo <3

Ale wiecie co?
Jakoś tak jak się dowiedzieliśmy o wynikach męża i mojej TSH, że utrudnia to zajście w ciążę, to nasze miłości jakoś takie są przyjemniejsze, bardziej emocjonalne ... bardziej się chce! <3
Tak jakby jakaś blokada puściła ...
Czekamy na cud <3

18 dc / 2 dpo
Wykres temperatury płaski jak nieszczęście. Tendencja jest rosnącą ale nie tak jak w poprzednich cyklach, gdzie skok następował w czasie jednego dnia.. Oby nie spełniły się moje obawy :( czy u tej samej osoby może być tak, że raz temperatura rośnie skokowo, innym razem powoli. Mierze temp trzeci cykl, dwa pierwsze miały wyraźny skok temperatury, w tyn cyklu temp rośnie ale bardzo powoli (+0,10)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja 2019, 09:07

9 dpo
Dzień dobry przed pracą:)

Za 10 minut będę wyjeżdżać do laboratorium. Niby mam na 7 ale lubię być wcześniej żeby później moc trochę szybciej wyjść. Wiecie, żeby ominąć korki :D A tak na serio pod koniec zmiany już nie mam co robić i chce jak najszybciej być w domu czy gdziekolwiek indziej :D mam chwilę więc sobie coś napiszę A co. :P

Dzisiaj mam mieszane uczucia. Temperatura w górze ale czy to coś oznacza ? Tyle samo co ciaza i nieciąża. 🤷‍♀️😥 od wczoraj wieczorem bolą mnie piersi i lekko brzuch jak na @. Myślę że znów nici z moich wielkich planów.... A już sobie marzyłam jak kupuję piękne małe skarpetki dla mojego Męża....

Mam nadzieję że będzie dziś mnóstwo próbek do badania bo muszę po prostu zająć czymś głowę bo oszaleję.

Życzę miłego dnia :) :) I duuuuuzo spokoju i luzu :):)

P.S. tak wiem... łatwo mówić:P

Dawno nie pisalam, bo nie mialam za bardzo czasu, maz calymi dniami w pracy, bral dodatkowe nadgodziny, a ja musialam pojsc na chorobowe zeby zostac w domu z dziecmi. I tak coraz bardziej przekonuje sie do tego zeby walnac praca, ktorej i tak nie lubie i jest ponizej moich kwalifikacji i zostac z dziecmi w domu. Wiecie co kocham czytac ksiazki, kocham sie uczyc, podrozowac, ale mam w nosie robienie kariery prawniczej, czas z dziecmi, z mezem jest najwazniejszy. Spokojnie moglabym zostac w domu i nasza sytuacja finansowa tak abrdzo by sie nie pogorszyla, ale kurcze zawsze pozostaje ten strach ze z praca mojego meza cos sie wydarzy (chociaz ma stala i w miare stabilna), a tutaj kredyt na dom, dzieci i wtedy bylby problem. Takie maratony i mijanie sie nie sprzyja naszemu malzenstwu, duzo rozmawiamy przez telefon, jak maz jest w pracy o tym co w domu slychac, ale bzdury urastaja do rangi dramatu, a jeszcze mielismy niemale problemy zwiazane z wykupem drugiej czesci naszego domu i chodzilismy obydwoje podenerwowani ostatni tydzien. Mam nadzieje, wierze w to, ze wszystko jeszcze sie ulozy, no ale coz, narazie musimy czekac. Caly czas, mimo tego, ze widzielismy sie w tygodniu dni plodnych niewiele, organizowalismy sobie czas na przytulance i staralismy sie o baby. Zobaczymy jaki efekt tych staran bedzie, jeszcze 8 dni czekania czy pojawia sie dwie upragnione kreski. Narazie walcze z moja 3,5 latka zeby w koncu przestala nosic pieluszki i efekt taki sobie, lepiej niz bylo, ale jeszcze zapomina o pojsciu na nocniczek. Martwi nas to bo od wrzesnia pojdzie do przedszkola na 4h dziennie i nikt nie bedzie przebieral jej tam pieluszki;/
Teraz w koncu moglismy spedzic weekend razem, wybralismy sie z dziecmi na basen i obiad na miescie, piekny, sloneczny dzien, az chce sie zyc i wszystko wydaje sie piekniejsze i latwiejsze do pokonania. W piatek znow przyjezdzaja do nas goscie z Polski, takze mam nadzieje, ze kolejny weekend bedzie rownie udany.

6 dpt
Kto wymyślił zmianę czasu...? Czuję się jak na kacu, wszystko mnie boli i jeszcze do tego chyba coś mnie bierze...jakieś przeziębienie? Oby nie...nienawidzę chorować :(. Skurcze mam łagodniejsze niż wcześniej, czuję kłucia, rozpieranie w macicy, ale też znacznie rzadziej. Nie wiem czy się udało...jutro idę zrobić betę, bo już powinna wyjść a nie mam siły czekać jeszcze w tej niepewności. W sumie mogłabym dzisiaj popołudniu pójść, ale czy 6 dni po transferze już wyjdzie? Rano wstałam z myślą: muszę kupić podpaski :D.
Pozostałe objawy na ciąże lub od luteiny: od wczoraj zaczęły mnie boleć piersi a przedwczoraj się zastanawiałam czemu nie bolą i wykrakałam...bolą okropnie. Strasznie boli mnie dzisiaj krzyż. Ogólnie pobolewa mnie od dwóch dni, ale dzisiaj boli konkretnie. 2 dni temu wyszły mi straszne żyły na całym ciele, szczególnie na dekolcie, piersiach, wokół brzucha i na biodrach. Wiem, że to wszystko może być zasługą luteiny, ale fajnie sobie pomarzyć :D. A i jeszcze oczywiście wzdęcia i dziwne sny...ale to u mnie dość częste. Jeszcze od transferu bóle przedmiesiączkowe i kłucie jajników codziennie, co jest dziwne, ale to może być przez stymulację lub punkcję. A co w tym wszystkim najfajniejsze: mam bardzo ładną cerę jak dawno nie miałam, to jest akurat na plus :).
Także jutro popołudniu w końcu dowiem się, czy muszę iść do sklepu po zapas podpasek i ibuprofenu :D. Teraz czas zabrać się do pracy...będzie co ma być.

nickky Mały cud 1 kwietnia 2019, 08:43

27dc

@ spóźnia się o 1 dzień (według ovu, który wyznaczył okres na wczoraj, bo według mnie jeszcze ma spokojnie czas do 28-29dc, dłuższych cykli nigdy nie miałam, ale 29 dni się zdarzało), ale temperatura spadła. Do wczoraj ładnie utrzymywała się na 36.79, dzisiaj już tylko 36.66. Pewnie jutro @, kurtyna.

Od piątku wieczorem mam dziwne plamienie i przez to pozwoliłam sobie na trochę więcej nadziei, niż zazwyczaj. Często mam plamienia przed okresem, ale zawsze są różowe, czasem z nitkami krwi, trwają dosłownie chwilę i takie chwilowe plamienie mam 2-3 razy w ostatnim tygodniu cyklu. W tym cyklu po raz pierwszy plamienie jest brązowe, bardzo niewielkie, ale utrzymuje się już 3 dzień. W sobotę pozwoliłam sobie na myśl, że to może plamienie implantacyjne, tylko dzisiaj temperatura rozwiała wszelkie wątpliwości. A i samo plamienie utrzymuje się już trochę za długo, jak na implantację. No nic, będę musiała powiedzieć o tym lekarzowi, bo może mam coś nie tak z progesteronem. Jak nie da mi żadnych skierowań, to chyba w kolejnym cyklu będę badać prywatnie na własną rękę, trudno. Czekam na @.

Zbadałam krzywą cukrową i insulinową i wyniki wcale nie wyszły takie dobre. Na czczo jest wszystko ok, glukoza zachowuje się normalnie po 1h i 2h, ale coś jest nie tak z insuliną. Po 1h bardzo wzrosła, a po 2h zamiast spaść wzrosła jeszcze bardziej. W środę idę do lekarza i niech się wypowie. Tak na moją wiedzę zdobywaną w internetach wygląda to na hiperinsulinemię, ale jeszcze bez insulinoodporności. W sumie pomysł na zbadanie krzywej też wzięłam z neta (dzięki Kalija :) ), więc może i wynik też zinterpretowałam poprawnie. Czyli prawdopodobnie dieta z niskim indeksem glikemicznym. A póki co może zdążę jeszcze dzisiaj poćwiczyć przed @ (przyznaję się, w sobotę odpuściłam, jakby to jednak była implantacja).

Kwiecień... Zostało 2,5 tygodnia do wizyty w klinice. Mam nadzieję, że już nic nie stanie nam na przeszkodzie. Czekam jeszcze na wynik cytologii i chlamydii. Oby nic już nas nie zaskoczyło.

W środę wizyta u zakaźnika, mam nadzieję że jest tak jak mówił przez telefon, niczego się już nie dopatrzy i wypisze dokumenty i brak przeciwwskazań do in vitro.

Niech ten czas szybciej leci...

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 1 kwietnia 2019, 10:04

Troche mnie nie bylo. Bo i troche sie dzieje u nas i zupelnie nie mam czasu na neta. Z Emilkiem super. W koncu moge sie cieszyc macierzynstwem. Alergia po kontrola, cieszymy sie wiosna na maxa. W zyciu tez zmiany zmiany, bo prawdopodobnie czeka nas przeprowadzka. Znowu. Tym razem do innego miasta!

Jestem po wizycie w 10 dc. Na prawym jajniku 2 pecherzyki po 13mm i jeden 15 mm. Lewy jajnik z jednym pęcherzykiem 15 mm. Pani doktor zadowolona, że tak ładnie zareagowałam na stymulację na małej dawce Clo. Mówiła, że dzięki temu widzi naszą IUI w pozytywnych barwach. Niestety endometrium tylko 5mm. Mam nadzieje, że jeszcze urośnie. Wdrozylam wino :-) tak to ja się mogę leczyć... :-) :-)
Te uderzenia gorąca to najprawdopodobniej właśnie te tabletki. Pytałam lekarki i potwierdziła. Zresztą gdy teraz już ich nie biorę to problem jakby zaczynał ustawać.

Następna wizyta w 12dc czyli dzisiaj popołudniu :-) i już dowiemy się kiedy mamy termin IUI.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2019, 13:14

01 KWIECIEŃ - 70 dzień wspólnego życia
Jesteśmy zmęczeni, od ostatniego wpisu walczymy z gorączka, wysypką, wychodzącymi zębami, zapaleniem jamy ustnej i brakiem apetytu. Adaś cierpi a my robimy wszystko co w naszej mocy by go nie bolało. Lekarka kazała zrobić morfologię , która jest zła. Wyniki mogą być skutkiem tych wszystkich dolegliwości lub Adam ma anemię. Mam za swoje, ja nie mogę się cieszyć i jeszcze się tym chwalić bo zaraz dostaję po du..... Od wczoraj praktycznie nic nie jadł... ehh życie :/

Już jestem w domku po punkcji
Cała jestem obolała więc sobie leżę
Wyniki z soboty
Estradiol 3000
Progesteron 2,93
Ze względu na wysoki progesteron transfer odroczony
Pobrali mi 16 komórek z czego 6 było dojrzałych a 10 niedojrzałych i wszystkie pójdą do zapłodnienia natomiast w sobotę te z nich co uzyskają stadium blastocysty pójdą na zimowisko
Oby co najmniej połowa się zapłodniła i dotarła do tego stadium tony był dla nas sukces
Wybraliśmy znów metodę Picsi beż płytki bo z fertile chip jest ok wtedy gdy plemników jest dużo a u nas tak nie ma
Jutro mam dzwonić i pytać się ile mamy zarodkow

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)