13 dc

Nie wiem kiedy minęło te dwa tygodnie... Ostatnimi dniami czuję się wręcz fatalnie. Potrafię iść do pracy wrócić z niej, zjeść coś i pójść się zdrzemnąc, a drzemka kończy się tak, że wstaje dopiero na drugi dzień do pracy. Mam wrażenie , że dopiero teraz wychodzi mi bokiem ta cała operacja. Jestem osłabiona, zmęczona, mam fatalną cerę i wypadają mi włosy... Staram się jakoś przeciwdziałać temu naturalnymi sposobami i zrobiłam swój pierwszy zakwas buraczany ! Po tym jak poczytałam ile korzyści zdrowotnych ma jego picie to nie zawahałam się ani przez chwilę. Kupiłam 3 kg buraków, obrałam wsadziłam do kamiennego garnka, zalałam wodą, doprawiłam i czekałam 4 dni. Żeby zakwas był gotowy szybciej dodałam trochę tzw. startera, czyli soku z kiszonej kapusty mojej mamy. Normalnie zakwas robi się od 5-7 dni, a tak był gotowy po 4 dniach. Postawiłam też na oczywszczenie organizmu i zaczęłam łykać sylicynar po każdym posiłku, to są tabletki ziołowe na oczyszczenie wątroby z toksyn. Rano na czczo piję szklankę wody z sokiem z połowy cytryny, to też ma działanie oczyszczające. Do tego picie wody, najlepiej w dużych ilościach. Mi razem z naparami ziołowymi udaje się wlać w siebie ok 2-2,5 litra dziennie, więc całkiem całkiem. Odstawiłam słodkie (oczywiście czasem coś sobie skubnę, ale jeśli już to coś domowego), zrezygnowałam z przetworzonje żywności.Codziennie jem olej lniany z wit. d3 ( polecam poczytać o wpływie oleju na płodność i ogólnie na zdrowie!). Oczywiście emka też trochę staram się przestawić na zdrowszy tryb i cytrynka z rana i olej, a czasem i zakwas go nie ominie, ale jak mu powiem, to zjada :) Chodzimy na spacery, bo wreszcie pogoda sprzyja! Czuję, że poprawa zdrowia to jest teraz jedyne co mogę zrobić, żeby czuć się lepiej i może fasolka się zadomowiła. Wydawać by się mogło, że to tylko laparoskopia, ale teraz widzę, jak duży wpływ ma na organizm taka ingerencja, mimo, że po operacji czułam się świetnie, ale jednak to była godzinna narkoza i później antybiotyk. Wcale się nie dziwię, że skończyło się tylko na biochemie. Mam strasznie wyjałowiony organizm i trzeba teraz o niego zadbać, żeby miał na tyle siły, żeby dźwignąć też fasolkę :)

Zauważam też dziwne objawy, w śluzie mam nitki krwi i nie wiem co to może oznaczać. Kompletnie ! Chyba raz w życiu tak miałam, a teraz to się ciągnie od kilku dni. Może to wplyw donga, może liścia maliny. Mogę tylko domniemywać.

Nie będę ukrywać, ale niczym panienka z okienka wypatruję na owulację i na znak, że to już trzeba kłuć się ovi, heparyną i zajadać się encortonem! Dlaczego we mnie tyle nadzieji? Jeszcze mniej więcej 3 tygodnie wyczekiwania, o ile owulacja będzie taka jak trzeba i nie będzie żadnych torbieli. Od jakiegoś tygodnia staram się zacząć odmawiać Nowenne Pompejańską. "Staram się" to świetne określenie, ponieważ już dwa razy zaczynalam i za każdym razem nie dawałam rady. To chyba nie jest dobry znak. Wczoraj np. odmówiłam 1 część a przy 2 usnęłam...Dzisiaj zaczęłam od nowa, no oby sie udało :P wiem, że będzie bardzo ciężko !

12t3d

W środę byliśmy na prenatalnych, trochę nie jestem zadowolona ze sposobu ich przeprowadzenia, jakby w biegu, na szybko. Najpierw czekałam na swoją kolej prawie godzinę, kiedy wyszła ostatnią pacjentka i miała być moja kolej, to nikt nie wyszedł z gabinetu żeby mnie zawolac, dwie panie dr siedziały sobie w gabinecie i nie wiem co tam tyle czasu robiły, ale zawolano mnie dopiero po 40 min :/ A potem chyba próbowały nadrobić stracony czas i badanie było bardzo szybkie, na potwierdzenie płci nie miałam co liczyć, bo maluch nie chciał się pokazać, a babka była niecierpliwa,żeby go dłużej po oglądać. Zmierzyła w efekcie wszystko to co powinna. Wyniki wyszły w porządku, nie uwidoczniono żadnych wad, ryzyko wad genetycznych bardzo niskie. Na wyniki pappa mam poczekac 2 tyg.
A tak to się przedstawia w liczbach
Trisomia 21: 1: 2943
Trisomia 18: <1:20000
Trisomia 12: 1:8833

Dzidzia w środę miała 6,5cm
Wg usg wychodzi dalej że jest o tydz. Starszy/a
Fhr 173ud/min
Przeziernosc karkowa 1,32mm
Ogółem wszystko jest na miejscu i wygląda prawidłowo. I to jest najwazniejsze:)

A poza tym, momentami nuda na tym L4:D brzuchol rośnie bardzo pomału, mam wrażenie że objętość to głównie moje jelita i żołądek, a nie macica :) I tak jest, bo wyglądam jak w ciąży po południu, a po wstaniu z łóżka rano,całkiem plasko :p w spodnie sie dopinam i nie przytylam, no może 1kg, ale to zależy o której godzinie się waze:p

dziś był transfer mrożaczka o klasie 5.1.1. .
Proszę zostań z nami już do końca maluszku🙏🙏!! <3✊🤞🤞🤞✊
testuje w sobote..


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 kwietnia 2019, 18:07

SOBOTA
Korci mnie od wczoraj, żeby coś tu skrobnąć. A niech tak będzie. Skrobnę co nieco 8P.gif
Dziś połowa cyklu (mniej więcej, bo juz nawet tego nie sprawdzam). Jest duuuużo śluzu, robię też testy owulacyjne. Testy wskazują, że owulacji jeszcze nie było (cudnie!). Tak więc podejrzewam, że jutro/pojutrze wystąpi. Dobrze się składa bo się wyrówna przesunięcie z poprzedniego cyklu i terminowo zmieszczę się do tej laparoskopii :D więc na razie pierwsza przeszkoda pokonana (mam nadzieję). Na pierwszy wymaz (bakteriologia) mam czekać ok 5 dni, więc mam nadzieję, że w poniedziałek już coś będzie wiadomo. Oby nic nie wyszło... ale to się okaże. Wierzę, że to Nowenna mi pomaga i że będzie dobrze. Tak, na razie udaje mi się ją ciągnąć, oby do końca - zostało jeszcze 21 dni! Kupiłam już sobie szlafroczek i koszulę nocną do szpitala... Także powoli się przygotowuję. W sumie nie mogę się nadziwić jak ten czas leci - zostały nieco ponad 3 tygodnie do zabiegu. Mam ogromną nadzieję, że albo się uda zlokalizować problem albo się usunie zrosty, przepłucze jajowody i... potem się uda zajść w tą upragnioną ciążę. Tak bardzo bym chciała... buja_w_oblokach.gif
Zaczynam z powrotem wierzyć, że jest szansa na szczęśliwe zakończenie. Zaczynam znowu brać kwas foliowy i zaczynam zbierać siłę i wolę walki na kolejne starania. Mam ogromną nadzieję, że to już niedługo. Ponoć "wiara czyni cuda - trzeba wierzyć, że się uda". Z drugiej zaś strony zaczynam się też stresować samym zabiegiem, czy wszystko będzie ok, czy nie będzie powikłań, czy nie wyjdą bakterie i nie będzie przesunięć z tego powodu, czy nie będzie potem złych wieści, że jajowody niedrożne, albo jeszcze coś innego... I czy faktycznie po tej laparoskopii coś zaskoczy...? I co jeśli nie... nie wiem jak przeżyję opcję B... Eh... takie kobiece rozkminy bezradny.gif
Wczoraj koleżanka przyszła z 3letnim dzieckiem do pracy... No i wiadomo co się stało... zakochałam się <3 to jest silniejsze ode mnie :D mąż się "martwi", że jak się uda zajść w tą ciążę to się tak zakocham w dzieciaczku, że on pójdzie w odstawkę :) hehe. No zobaczymy. Oby coś ruszyło w dobrym kierunku.

Izape_91 Szycioterapia - po 3 latach jest! 18 września 2019, 18:53

11 dpo
Pięknie ciemnieje ❤️ jutro powtórka bety
62d226b075d0.jpg

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 27 kwietnia 2019, 21:11

Patryk ma rok dwa tygodnie i 3 dni
Jest źle i to bardzo ze mną z nami coraz częściej zadaje sobie pytanie czy jest sens to dalej ciągnąć coraz więcej jest takich sytuacji że muszę sama na siebie liczyć, on myśli tylko o tym żeby jemu było wygodnie jest samolubnym czlowiekiem😞patrzacym na pieniądze🤑. Gdy nie ma problemów to jest ok jest dobry, ale gdy tylko zaczynają się problemy to już ucieka albo się wyzywa na nas. Dziećmi nie chce się zajmować w domu nic nie robi nawet po sobienie sprząta wszystkim obarcza mnie nie patrzy na to że jestem chora i są chwile kiedy bardzo źle się czuję że nie jestem w stanie nic zrobić, co go to obchodzi😭. Straciłam 9 lat życia z tym człowiekiem przez takich ludzi jak on straciłam wiarę w miłość damsko - męską nie wierzę już w nią jej niema. Czy ja kiedyś byłam w szczęśliwym związku tak ale na krótko😥
Jedynym plusem jest to że mam moje dzieci i to dla nich chce walczyć kocham je i ta miłość 💖😍mi wystarczy, wiem że już nigdy nie będę szczęśliwa w jakimkolwiek związku już w to nie wierzę już nie myślę. Tego typu wpisów byłoby o wiele więcej ale nie miałam wcześniej odwagi o tym pisać. Już od jakiegoś czasu myślę o rozstaniu i wyprowadzce... Później rozwód i nigdy więcej żadnych związków nie po tylu porażkach

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 27 kwietnia 2019, 21:21

W tej sytuacji oczywiste jest to że nigdy nie będzie już żadnych starań o ciąże chociaż miałam taką myśl że kiedyś może ale w tym momencie jest już to wykluczone ❌ także żegnaj B.....
Serce mi pęka że tak jest ze mi nie wyszło w małżeństwie 💔

Cztery dni byłam wrażliwa na zapachy i miałam ogromne, całodzienne mdłości.. Dzisiaj jest lepiej.. Jeszcze się nie martwię, ale jeżeli jutro nie wrócą na pewno zacznę.. Wiem, że to normalne że raz są mdłości raz ich nie ma, ale wolałabym żeby były.. Czułabym, że wszystko w porządku.. Wariatka:-D

Samosiowa staraczka Samosiowy pamietnik 28 kwietnia 2019, 08:23

Wczoraj to mialam dziwny dzien odezwala sie do mnie bliska mi osoba poznana na studiach ile razem przeszlysmy no ale zeby nie bylo kolorowo to zataila swoja ciaze przede mna haha no swietnie do 7 miesiaca nie wiedzialam ze jest w ciazy unikala spotkan mowiac ze jest zajeta itp wlasnie cos podejrzewalam i w calej ostatecznosci to zerwala ona ze mna kontakt wczoraj sms co slychac nie bylam zbyt wylewana napisalam ze w porzadku troszke sie zdziwila bo jestem otwarta osoba a tu tak malo pisze o sobie no coz charakter sie ksztaltuje przez doswiadczenia. Tyle razy jej proponowalam spotkanie nigdy nie dochodzilo do niego bo glowna przyczyna byla ciaza.Zaproponowala mi,zebym do niej wpadla na kawke ze bawi maluszka ( cudownie pogratulowac ja mam dwa aniolki w niebie) i w mojej glowie tajfun pomyslalam sobie no jak ona to widzi przeciez wie, ze jestem zla ze stracilysmy kontakt przeciez wie ze sie dlugoo staramy z mezem o dziecko i nic nie wychodzi pojde do niej jakby nigdy nic ?? O nieee nie bede sie ranic swiadomie i mysle co jej odpisac a moze jej dowalic ze przez 2 lata miala mnie w dupie zajela sie wychowywaniem dziecka ani razu nie zapytala czy moze mi pomoc jak sie czuje itp... i mysle dalej co mi to da ze jej tak napisze czy ona sie przejmie tym ze tesknilam za nia :/ nieee odpisalam- dziekuje buzka i chyba zrozumiala przekaz bo juz nie dociekala kiedy itp. Stwierdzilam ze nie bede sie truc ze to najlepsze co moge dla siebie zrobic i jestem czysta po co mam miec wyrzuty sumienia, ze sie z kkms poklocilam z powodu mojej nieplodnosci wiadomo, ze do niej nie pojde po co mam sie jej zwierzac ze swoich problemow ona nie cjce tego sluchac oczysiscie tez ma pewnie swoje....

Stefffcia88 Tu i teraz! 28 kwietnia 2019, 21:14

17 dc
Ciagle plamię po badaniu sono hsg. Zwłaszcza przy zwiększonej aktywności. Czy to normalne ?
Musiałam przerwać branie antybiotyku. Dopadła mnie jelitówka :( także mam nadzieje ze nie rozwinie się żadna infekcja po sono hsg.
W tym cyklu przerwa w staraniach, odrobina wytchnienia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2019, 21:28

stayaway W oczekiwaniu... 28 kwietnia 2019, 09:16

19+0, zaczynamy 20tc ❤

Przedwczoraj wizyta u gina, trochę wyszłam przejęta bo jak wcześniej Maleńka rosła idealnie, a nawet TP mi przyspieszył (1 kwietnia z usg wychodził 18.09) a w piątek przesunął się na 24.09... Malutka ma 13cm i 249g.
Postanowiłam jeść więcej, bo pomimo, że brzuszek odstaje wg mnie już dość konkretnie to na wadze mam tylko +1kg. Mniej się stresować, nie histeryzować bez powodu i cieszyć się ciąża oraz tym, że spotkanie z moja córeczka coraz bliżej.
Łożysko mam na tylnej ścianie, co z pewnością ułatwia mi czucie ruchów. Czuję ją bardzo nisko, bo jest ułożona nóżkami w dół. Ja jestem święcie przekonana, że czuje jej ruchy też pod ręką, ale M wczoraj ślęczał z łapką na brzuchu przez 30 min i nic, więc wychodzi na to, że czuję ją po prostu tylko od środka, reszta to tylko moje wyobrażenie. Trochę było mu smutno jak widziałam, ale jeszcze się doczeka :)
We wtorek 30.04 połówkowe. Już nie mogę się doczekać! Oby tylko udało się ją całą zbadać i M pojechał ze mną.. mam nadzieję, że uda mu się zwolnić na czas badania z pracy, bo nie chce jechać sama.

anemic Wielkie chcenie ... 28 kwietnia 2019, 09:34

Hania skończyła 8 msc.
Nastał cudnowny czas, jest rozkoszna, zaczyna "zaczepiać" jak się długo nie zwraca na nia uwagi, wszystko ja cieszy, skonczylo się (dzięki niebiosom) jujczenie i warczenie. Bawi się sama dość długo. Wszystko to w połaczeniu z piekną wiosną sprawia, że wszystko wydaje się idealne.

Noce dalej ciężki, choć wybudza się już nie 150 razy, tylko 50 razy :D Za to dla odmiany łóżeczko zaczęło parzyć- nie ma opcji żeby ją tam włożyć, choćby jak twardo spała- momentalnie się wybudza. Tak więc D. wylądował na kanapie, a Haneczka w łóżku.

Nadal nie siedzi. Czyni ku temu postępy, mam wrażenie, że to już niebawem. Mam nadzieję.

Umiemy:
- wczoraj nauczyła się w ciągu 10 min pić z bidona, teraz cały czas wyciąga do niego łapki
- mruga i pokrzykuje- czeka na odpowiedz i znowu, po kilku razach widząc, że naśladowca robi to samo wydłuża pisk do kilkunastu sekund :D
- robi a psik- długo zajęło mi zrozumienie tego mrugania :D Przy piskach tak szybko mruga, przy a psik- zamyka na dłuższą chwilę i tak smiesznie rusza głową ( więcie jak dorosły- odginasz do tyłu i kichasz), ale ostatnio na spacerze dawałam jej kwiatki i ona z nich kichała
- kręci się, przesuwa, podciąga, odpycha
- kręci główką na nie i tak, przy czym wydaje mi się, że nie rzeczywiście znaczy nie- co widać przy posiłkach kiedy już nie chce
- wczoraj zasneła na łóżku gdy głaskałam ją po głowie...
- zmienia preferencje dot zabawek- obecnie najfajniejsze z zabawek to pluszowe kostki
- hitem do zabawy są: drewniana łyżka, nakrętki od słoików, nadal butelka z wodą i pianą, metki (żeby było smieszniej ma taką kostkę gdzie są przyszyte metki kolorowe - to to nie- muszą to być zwykłe metki)
- czasami wsadzałam ją do krzesełka (np. jak jadła barszcz) teraz odmawia
- nocna zmiana pampersa to dramat- pół miasta pewnie słyszy ( zmieniam tylko raz, po ciemku, na łóżku, ale i tak ryk, aż się zanosi)
- je ładnie, choć odmawia kaszek na śniadanie- dzisiaj dostala jajco i zjadła. Obiady i owoce chętnie. Pije dużo wody.Wprowadzilam ryby- na razie łososia.
- Spacerujemy przed lub po drzemkach- uwielbia patrzeć na drzewa, piszczy przy tym z zadowoleniem
- drzemki nadal 3 x 30 min
- noce - czasami wybudza się z płaczem, chce potulić i zasypia, czasami nie da się jej odlozyc i spimy na rękach, a czasami spi jak dzisiaj (pobudki: 21,23,1.30,3,6). Rano gdy się budzi, a ja mam nadal zamknięte oczy to umie się bawić w łózku nawet 45 min - bez jakichkolwiek zabawek
- doskonale zdaje sobie sprawę czego nie wolno- czyli np. ciągnąć za włosy- patrzy mi wtedy w oczy, ciągnie, i robi takie "tfu" :D Bądź tu konsekwentnym i tłumacz że boli kiedy az się trzese ze smiechu. Na szczęście przestała gryzc piersi
- daje całusy <3
- czasami ja uspic, a ona rozrabia mówię takie stanowcze Hanka- a ona się wtula wtedy jakby się schować chciała-ale skutkuje to
- jesteśmy w stanie przeciagnac aktywność- czyli czasami jak mamy załatwienia czy sa goście, to dajemy rade odroczyć drzemkę bez jejczenia
- myjemy żeby- na razie bez pasty bo nie zdecydowałam jeszcze czy z fluorem czy bez wiec myjemy na sucho :D Polecam szczoteczki z babydream- jedna przypomina maczugę i robi za elektryczna szczoteczke (efekty specjalne zapewnia mama.DZiekuje) druga zwykła z silikonowymi "włoskami" i tym myje ja jej- masujemy tez dziąsła. Robimy to i rano i wieczorem, tak samo jak czesanie, mycie buzi i kremik.
-skartetki sa wrogiem numer jeden


No i musze konczyc bo się obudziła- ale jeszcze to uzupełnie :D

Furiatka Third time is a charme 28 kwietnia 2019, 11:31

Jutro Emilka kończy 4 tygodnie. Zleciało, chociaż dni zlewają mi się w jeden. Mimo że jest do schrupania, przyznam, że czekam na ten czas, kiedy będzie już trochę większa i bardziej świadoma tego, co się wokół niej dzieje. Przygoda z karmieniem trwa. Na chwilę obecną karmimy się mieszanie KP i KPI. Emi wróciła do piersi kilka dni temu. Dawałam jej odciągnięte mleko z butelki, a kiedy chciała jeszcze przystawiałam do cycka i chwyciła. Wzięłam się więc na sposób i najpierw 30 ml w butelce, żeby zaspokoić pierwszy głód, a potem pierś. Teraz idzie już bez butelki, a jak nie chce złapać, daje jej mały palec do possania i wtedy też się przystawia. Gorzej w nocy. Zasada, że dzieci chętniej piją pierś na śpika, kompletnie się u nas nie sprawdza. Cycek nocą jej po prostu nie wchodzi, wieczorem też kiepsko. Postanowiłam więc, że wieczorne karmienia będą KPI, a dziennie KP. Zobaczymy.
Oczywiście mam lekką schizę po przeczytaniu x postów o pobudzaniu laktacji, że po pierwsze primo ona z cycka się jednak nie najada, bo jednak zdarza jej się odpłynąć podczas jedzenia (przy butli to się nie zdarza), po drugie primo, że jak będę ją przystawiać co 3-4 h, jak jest głodna, to ograniczę ilości mleka. Z laktatorem wg teorii należy biegać co 2 h w dzień i co 3 h w nocy, inaczej po stabilizacji ilość pokarmu może znacząco spaść. Dziecka tak często przystawiać się nie da, skoro nie jest głodne... Z drugiej strony wydaje mi się, że dziecko jednak inaczej stymuluje laktację niż maszyna. Potrafię nakarmić młodą (słyszę, że łyka często, więc zakładam, że je sporo), a potem ściągnąć jeszcze 150 ml mleka. Jak to u Was jest z karmieniem? Wybudzacie, czy pozwalacie dzieciaczkom samemu regulować sobie przerwy? U nas przez żółtaczkę ważne było regularne jedzenie i tak sobie jakoś zakodowałam, że teraz mam stresa pozwalać jej spać dłużej. Poza tym dobowo musimy wyrobić się z liczbą masaży po podcięciu wędzidełka, co też trochę utrudnia. Odliczam dni, kiedy rehabilitacja się skończy.

23tc + 1 (24tc)

Dzisiejszą noc przeżyłam źle, budziłam się często i czułam, że mam spięty brzuch. Chyba wyszedł stres z całego tygodnia.
To nasze życie, nasza decyzja, która już została podjęta, nie mamy zamiaru jej zmieniać.

Największy foch jest o to, że Mąż na początek będzie miał umowę zlecenie. Owszem, ale tylko na dwa miesiące, bo nowa firma chce sprawdzić czy będzie dobry w tym co robi i jak będzie pakował i rozkładał towar. Będzie miał odprowadzane składki, będzie ubezpieczony. Potem dostanie umowę o pracę.
W każdej firmie dają teraz na początek umowę zlecenie, ja gdybym miała firmę to też bym dała. Nawet w obecnej firmie mieliśmy na dzień dobry 3 miesiące zlecenia.
Nie wiem o co im wszystkim chodzi. Mam ochotę powiedzieć im ile mamy na koncie i że nie interesuje mnie ile Mąż będzie zarabiał i jaką formę umowy będzie miał.
Dla mnie najważniejszy jest Jego komfort, żeby nasz Syn miał uśmiechniętego, szczęśliwego i spokojnego Tatę, a nie wiecznie zmęczonego, znerwicowanego i złego.
Będzie pracował od 8 do 16 czyli będzie wyjeżdżał z domu o 7:45 a będzie wracał o 16:15, będzie w domu o 3 godziny więcej niż teraz. Ale oczywiście nie, wszystko jest źle, bo nie jest tak jak chce teściowa.

Moja mama twierdzi, że powinniśmy pogadać z rodzicami i wszystko im wyjaśnić. Nie mam zamiaru. W stronę mojego Męża leciały takie wyzwiska i epitety, że nie będę tego powtarzać, bo nie przeklinam. Powiedziałam mojej mamie jedno: Jeżeli teściowa nie przeprosi mojego Męża, to będziemy tylko mijać się w drzwiach, żadnych rozmów, żadnych wspólnych ustaleń, żadnego wspólnego ogarniania wyprawki. Nie mam zamiaru po raz kolejny wyciągać ręki na zgodę, bo znów będę w nią ugryziona przy każdej najbliższej okazji.

Mąż chciał być fair, powiedział rodzicom o zmianie, ale nie spodziewał się takiej reakcji. Mamy nauczkę na przyszłość, żeby nic nikomu nie mówić i robić swoje bo to nasze życie.

Pinka. Piąty transfer 28 kwietnia 2019, 17:33

5 tydz ciazy

Dzisiaj rano przezylismy okropny strach. Wstalam rano aby zaaplikowac luteine. Na patyczku pojawila sie odrobina krwi. Za chwile na papierze toaletowym pokazala sie zywa czerwona krew- bylo jej dosc sporo. Wpadlam w panike. Od trzech dni bolal mnie brzuch tak jak na okres, myslalam ze to normalne.
Ubralam sie i spakowalam najpotrzebniejsze rzeczy ktore moglyby mi sie przydac w szpitalu. Pojechalismy na SOR,na szczescie nie bylo kolejek. Przyjeli mnie dosc sprawnie. Pani zmierzyla cisnienie nastepnie skierowala do badania ginekologicznego. Doktorka zastosowala wziernik, byla mala ilosc juz brunatnej krwi. Zrobila USG, zarodek prawidlowo w jamie macicy, wielkosc 5.8mm, widoczne serduszko. Na szczescie okazalo sie ze wszystko ok. Doktorka zapytala czy chce zostac w szpitalu, wolalam isc do domu skoro wszystko jest dobrze. Do tego momentu krwawienie/plamienie sie nie powtorzylo.
Nie powiedziano mi skad to krwawienie, byc moze po stosunku (sex byl wczoraj z rana). Dlaczego dopiero dzisiaj bylyby skutki? Musimy byc ostrozni i ograniczac. Za tydzien wizyta w mojej klinice zobaczymy jakie zalecenia da doktorek.

Acha i z tego wszystkiego mam pierwsze zdj usg naszego kropka. Wg doktorki jest to juz 6 tydzien i 3 dzien. A kalkulator ciazy pokazuje 5 tydz i 6 dzien.

Mam odpoczywac i sie oszczedzac.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2019, 17:34

Poziomka6 Wieczne czekanie 28 kwietnia 2019, 20:34

Byliśmy na urlopie. Jak ktoś mi jeszcze raz kiedyś powie "jedź na urlop, odstresujesz się i od razu zajdziesz w ciąże" to chyba nie wytrzymam i dojdzie do rękoczynów. Teraz jestem po pierwszej IUI. Na razie czekam. O dziwo jakoś dobrze idzie mi to czekanie. Jestem szczęśliwa, że mam to za sobą i tyle. Mam leki przygotowujące do kolejnej IUI w maju. Dwie próby i koniec tematu, a przynajmniej przerwa. Mój mąż bardzo to wszystko przeżywa. Chyba wpadł w depresje, bardzo łatwo się denerwuje. Też ma już tego dość. Więc w sumie to odliczam dni do kolejnej IUI. Odliczam dni do końca tego etapu w życiu. Po nim nastąpi spokój.

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 28 kwietnia 2019, 22:40

Żal wpisu cd. Chciałam dobrze nawet byłam gotowa przymnknac oko na to wczorajszą sytuację, przygotowałam się na miło spędzony wieczór fajna koszulka nocna nastrojowe światło i co i wielkie nic poczułam się jakby ktoś mnie uderzył. Nie wiem czy powinnam tu o tym pisać chyba nie ale pisze może mi ulzy, pamiętnika raczej nie udostępnię poco mam ktoś czytać o moich porażkach życiowych może nie powinnam się tak uzalac są tu osoby z prawdziwymi problemami np wieloletnie staranie się o dziecko... U mnie by to już nie przeszło walczyła tm z tym sama albo wogole bym dawno się rozstała bo z tym człowiekiem się nie da!!! 😭😭😭

Dziś jest mój 13 dc, miałam się "na czuja" dźgnąć ovitrelle ale chyba owulacja była wcześniej. Janiki najbardziej bolały mnie wczoraj rano. Dzisiaj wstałam i czuje, że to już nie jest to samo. Chyba się spóźniłam. Nie wiem teraz czy się dźgnąć mimo wszystko czy nie ma sensu... czy zastrzyk podany za późno może mi namieszać?
Kurde sama nie wiem. Ciężko tak bez monitoringu ingerować w swoje ciało. Nie chce sobie zaszkodzić. Miałam już cykle stymulowane clo, bez zastrzyku i chyba ten potraktuję jako kolejny taki w ciemno. Zastrzyk w lodówce poczeka na lepszy moment.
14.05 mam wizytę w Invimedzie, zobaczymy czy tam, nas lepiej potraktują.

Zzoorraa Odskocznia dziewięćdziesiątki 28 kwietnia 2019, 18:41

Test ciążowy POZYTYWNY.
😱😂😱
Tyle emocjii.. mężowi jeszcze nic nie mówiłam, jutro pójdę na betę, a w czwartek powtórzę to mu powiem.
Piękny prezent urodzinowy dostałam...
Dzisiaj są urodziny mojej babci, która zmarła rok temu.. a ja urodziny mam za 2 dni, 30go.
Myślę, że to jej taki piękny prezent dla mnie.. wiem, że to takie sentymentalne, ale kurde Babcia była od zawsze tylko jedna, reszty dziadków nie znałam, bo umarli zanim miałam 2 latka...
Tęsknię za nią bardzo...

9 czerwca mamy z mężem rocznicę ślubu, pierwszą. Myślałam, żeby mu wtedy powiedzieć i zrobić mały prezent.
Ale nie wytrzymam tyle czasu mu nie mówiąc!
Poczekam na wizytę u ginekologa, jutro zadzwonię i się umówię na wizytę, jak potwierdzi to zrobię mężowi niespodziankę. No chyba, że dłużej nie wytrzymam i się z tej radości wygadam ;)
Mogę pisać nie składnie.. tyle emocjii, radość, smutek, euforia, strach, niedowierzanie...

W sumie to skreśliłam ten miesiąc, bo lekarka powiedziała, że tsh za wysokie - dała leki.
Mąż robił badania nasienia, wyniki wyszły słabo - morfologia 2% - zaczął brać profertil.
Czy aby na pewno wszystko będzie dobrze??

Oby wszystko było w porządku <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2019, 18:47

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 29 kwietnia 2019, 12:51

Dziś póki co bez żal wpisu, porozmawiam z moim P. na razie jest ok ale nie wiem na jak długo wiem tylko te że muszę wytrzymać w zasadzie to nie mam wyjścia jestem uziemiona...
Pogoda dziś brzydka no i zimno na dworze jest gdzie jest ta wiosna??? Jutro mega ważny dzień jedziemy z Patrykiem do kardiologia oby wszystko było ok

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)