8t5d
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/90c5b4f6a579.jpg
pierwszy raz na wizytę szłam bez stresu bo wiedziałam ze serduszko bije,
dzidzia ma 17,9 mm i serduszko bilo 179 jestem mega szczęśliwa 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 czerwca 2017, 16:08
21+0
Według belly 6 miesiąc!! Czyli za tydzień oficjalnie :o jestem w szoku chyba pierwszy raz w tej ciąży ! Przecież dopiero zaczęłam 5 !;o
Leżę sobie z córcią w łózku a tata odkurza ;p ale zaraz koniec laby i trzeba robić śniadanko i ruszamy na miasto(mini zakupy,teście).
W czwartek miałam wizytę połówkową. Na wadze nowe 400 gram,od wagi startowej 1,2 kg.na plusie . Dr zbadał szyjke i ma 3.96 cm.a później maluszka. Oluś współpracował ślicznie,rączki jak zawsze mial przy buźce ,brzuszek pełny
wszystkie narządy są w porządku a Olek waży 370 gram 😍 nawet stópkę pokazał na cały ekran - wielką po tacie 😀
Zapomnieliśmy o recepcie na lutkę ale zadzwoniłam i juź na mnie czeka.
22 maja moja siostra się w końcu zaręczyla ;p to wesele 13 czerwca za rok i pól roku na powrót do formy będzie 😀
Pola ostatnio szykuje ciagle sie na dzien matki- nie pytam,troche sama wspomina😂
Na długi weekend czerwcowy przyjezdza kuzynek,podobno to juź pewne😀
Pozniej wesele mamy i mam nadzieję,że moja sukienka zdazy sie uszyc..Poli powinna być w przyszłym tygodniu.
Dzisiaj/jutro robimy zamowienie kosmetyczno-apteczne ,koszule dla mnie,kombinezon dla Olka i moja nowa milosc-kocyk bambusowy i ponczo kapielowe dla Poli😍 zakochalam sie w nich!
Olek już fajnie kopie,ale okazało się że mam łożysko na przedniej ścianie dlatego było jeszcze niesmiałe
teraz o różnych porach czuje 
Nadal jestem aktywna,ostatnio lubimy spacerki na hulajnodze z moim leniuszkiem 😀
NIEDZIELA
9dpo (w poprzednim wpisie był 5dpo, nie 6 - mój błąd)
od tamtego czasu do wczoraj plamienie bylo naprawdę mocne - musiałam aż podpaskę założyć, bo wkładki nie dawały rady... a dziś... bolą mnie jajniki na zmianę (co z nimi?!), do tego bardzo mnie boli brzuch jak na @ ale plamienie zniknęło... szok. Czyżby...? Nie wiem czy wolno mi tak marzyć... Człowiek tyle czasu się stara, a dalej taki głupi...
cycki nie bolą, może troszeczkę, czuję się rozchwiana emocjonalnie tak jak przy PMSie... sama nie wiem co o tym sądzić. Boję się, że się znów nakręciłam niepotrzebnie, a potem będzie OGROMNE rozczarowanie... We wtorek lub środę myślę pojść na betę... chyba, że @ przyjdzie wcześniej...
Napiszę jeszcze wieczorem czy dalej tego plamienia nie ma.
EDIT popołudniowy: dupa, plamienie dalej jest, za długo jak na implantację
stawiam na niedomogę lutealną
właśnie czar prysł. KURTYNA W DÓŁ.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 czerwca 2019, 13:36
Dzisiaj na teście ovu pojawiła się druga kreseczka... Choć bardzo blada na tą chwile to jednak buduje napięcie i wzmaga emocje związane z wyczekiwaniem na pełną owulke-nasza ostatnia szansę na bobasa w tym roku. 15stego w czwartek mam służbę w robocie, mam tylko nadzieję że owulka będzie później bo nie znalazłam sobie chętnego zmiennika na ten dzień.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2019, 12:37
Rok i niecałe 3 miesiące 
Dostałam dziś okres, pierwszy raz od ciąży i porodu... Muszę przyznać, że przez dwa lata trochę się odzwyczaiłam 😅. Ale coś czułam, bo i krostki na buzi były i takie małe pobolewania brzucha, wczoraj pojawiło się też niewielkie plamienie. A dzisiaj tadammm i jest, tylko brzuch w ogóle mnie nie boli. Jest całkiem oki.
Jaś od 21 października zaczął chodzić 🥰, co prawda jeszcze czasem raczkuje, ale powoli kuma, że na dwóch nogach idzie szybciej niż na czterech 😉. Bardzo zgrabnie mu to wychodzi 🤗.
Jest już taki mądry 🤗 pptrafi pokazać co chce, zajmuje się sobą przez dłuższą chwilę, je wszystko ładnie (jednak królują kluski, ryż, makaron i owoce wszelkie).
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2020, 11:06
25dc 6dpo
Ehh znowu będę marudzić... Mój nastrój dzisiaj to jakaś tragedia. Rano żaliłam się do męża, że to poprostu niesprawiedliwe jak my kobiety musimy się średnio przez 2 tygodnie w miesiącu same że sobą użerać😡. A bynajmniej ja. Napady złośći, smutek i totalna beznadzieja. W trakcie robienia obiadu mało nie wyszłam z siebie! No bo jak mój mąż mógł tak bezmyślnie kupić wczoraj młode ziemniaki, wielkości orzeszków!? I teraz ja mam się z tym pierdzielić i je skrobać? No koniec świata... 😑
Całe szczęście, że mam tak spokojnego i wyrozumiałego męża... Podszedł i przytulił a mi zachciało się płakać. No normalne to nie jest!!
Dobrze, że wczorajsze ciasto wyszło i jest całkiem smaczne bo mam dziś czym zajadać ten cały bezsens.
Tak więc oczywiście wszystko jest dziś na nie. Na bank w ciąży nie jestem, bo przecież nie mam żadnych objawów, oprócz typowo @. A może owulacja się przesunęła? Poza tym w 2 Cs jest to przecież niemożliwe i napewno okaże się z czasem że mam jakiś problem z zajściem...
Kurde, sama ze sobą już nie wytrzymuję 😵.
Chciałam zobaczyć co się stanie jak zaznaczę pozytywny test na OF, a czekałam na to prawie 6 lat... no to jestem. Zresztą za mną już 5 rosnących wyników beta HCG, więc znak, że tym razem coś się dzieje. Ale na razie napiszę tylko tyle:
- wg. OM jestem w 6 tc.
- ostatnie badania Beta HCG 15.547 mIU/ml a po dwóch dniach 25.775 mIU/ml - przyrost ok 66%, więc niby w normie. Jak to mówi mój mąż - jeszcze tak bardzo w ciąży nigdy nie byłam.
- poza sennością po godzinie 21. i delikatnie tkliwymi piersiami nie mam żadnych nadzwyczajnych objawów. Nie czuję się w ciąży.
- W 5t i 4d., czyli dwa dni temu na USG zobaczyłam tylko czarna plamę w postaci pęcherzyka ciążowego. Tylko czarna mała plama. Nic więcej. Ani śladu zarodka 
Doktorek powiedział, że może być za wcześnie, ale też może się okazać puste jajo płodowe (tak wiem, już przerabiałam 4 lata temu).
Podobno nic dwa razy się nie zdarza, podobno puste jajo zdarza się tylko raz, ale przecież życie nie musi być usłane różami.
Następne USG 7 czerwca... pozostaje tylko się modlić, a może takie zaklinanie rzeczywistości przez przejście na fioletową stronę też nie zaszkodzi...
13 dc PUNKCJA
Już jestem po punkcji, szybko uciekłam ze szpitala trochę podbrzusze mi boli, ale nie tak jak przy pierwszym razie gdzie miałam 20 oocytów pobranych.
Lekarz po zabiegu jak ogarnęli moje oocyty zaszedł do mnie do sali. Sama tam lezalam, mąż siedział i gral na komórce.
Pytalam się ile tym razem było. Powiedzial ze 4 ladne oocyty, reszta drobniejsze. Oby wystarczyly, oby były szczęśliwe !
W czwartek zadzwoni on lub drugi lekarz, powie co i jak, jakby co to w piątek lub w niedziele będę miała transfer (3dniowe, lub 5dniowe). Jak na razie boje się, ale mam nadzieje, ze ladnie zaplodnia się
3mamy kciuki .
Pielęgniarki jak zwykle super, zresztą mam nazwisko znane tam
bo na przeciw na położnictwie mojego meża brata ciotecznego żona pracuje. Więc może temu. ;p lecz nie mam nic przeciwko hihi
Od dzisiaj biore troszkę lekow.
- Unidox 2x1 - od wczoraj przez 5 dni
-Duphaston 3x1 ( dzisiaj 2 tabletki)
-Lutinus 3x1
-Estrofem 2mg 1x1
Od dnia transferu jeszcze mam zastrzyk" Decapeptyl" co 3 dni ( mam 3 zastrzyki)
Lutinusa już jedna tabletke zaaplikowalam , trochę boli podbrzusze , lecz czego się nie zrobi...
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2019, 11:09
Wesele super, do rana tanczyliśmy 😀
Ale niestety... Coś... Słuchajcie 3 dziewczyny w ciąży przy jednym stole. Jedna spodziewa się bliźniąt... Poryczałam się dziś tak porządnie. Masakra nie mogłam przestać płakać. Teraz jestem zapuchnieta, z czarnym smutkiem w sercu...
Dzisiaj mija tydzień od inseminacji, wczoraj kupiłam sobie test ciążowy i nie wytrzymałam dzisiaj rano zrobiłam i wyszły mi dwie kreski chociaż ta druga taka blada ale jest... czyżby się udało?
https://cdn.ovufriend.pl/cms/File/gallery_tests/474898db83d9888212bfff4b85aa38d7.jpg
https://cdn.ovufriend.pl/cms/File/gallery_tests/2712ee33f85bd83f28f2caca638a18d7.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2016, 13:15
dzisiaj zaczynam 7tydzień (6+0) . Tak strasznie się boję każdego dnia, każdej chwili, Pragnę, żeby to wszystko trwało, żeby w styczniu urodziło się nasze wymarzone dzieciątko, Zrobimy wszystko, żeby było dobrze. Wizyta 4 czerwca, jeszcze tyle czasu... a ja ciągle się martwie. muszę w końcu zaufać lekarzowi bezgranicznie!! W końcu to on mnie prowadzi. Schodze już z glucphage biore już połowe dawki i chyba tylko do jutra. A bromergon, odstawiam w niedziele, tak jak kazał lekarz ( miałam dużoo wątpliwości co do tego żeby odstawić z dnia na dzień, ale chyba on wie co robi...) wierzę, że wszystko będzie dobrze! że w styczniu się widzimy maleństwo! Rośnij i rozwijaj się prawidłowo!!🤞🤞✊✊
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2019, 17:06
25 maj.
2dc.
Zrobilam dzisiaj ponownie badania. Fsh i lh a jaki jest wynik? Bardzo mnie zaskakujacy. Ale pozytywnie
fsh 8,12 nie widzialam jeszcze takiego wyniku u siebie a lh? 7.56
Prawie ze idealnie. Szok.
Za to co wczoraj przezylam..... Juz mialam na pogotowie jechac tak mnie jajniki bolaly. Zebralo mnie na omdlenia wymioty u ten okropny bol
jakby tak miala moja smierc wygladac, to ja dziekuje. Nikomu tego nie zycze. Musze z lekarzem porozmawiac co ja mam robic w takim przypadku gdy leki nie dzialaja na tyle szybko. Moze jest jakies ukryte lekarstwo...
Ogolem jestem dzisiaj zadowolona. Dzieki tym wynikom, one daja nadzieje.
Obawiam sie tylko co mam z tymi jajnikami....
Siedzę sobie i robię ćwiczenia na studia. Mąż chrapie w sypialni. Taaa, miała być krótka drzemka, a mamy 9 wieczorem:-) Myślę sobie jaką jestem szczęściarą. Jestem z dobrym, kochającym człowiekiem, który znosi wszystkie moje fochy i czasami nawet wyzwiska i wszystko obraca w żart i pierwszy zawsze wyciąga rękę. Mamy swoje mieszkanko, co prawda malutkie, ciasne, ale własne i z widokiem na las. Odkryłam życiową pasję i w niej chcę się realizować. Jest pięknie. Niech tak już zostanie, po tych wszystkich burzach widzę promyki słońca.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2019, 21:05
Wczoraj wieczorem znowu szczęście i radość ciąży uciekł...
Pojawiło mi się plamienie w kolorze kawy z mlekiem. Wiem że to prawdopodobnien ic strasznego ale i tak się martwię. Muszę się pooszczędzać bo w ostatnich dniach dałam kropeczkowi popalić (weekend wyjazdowy na zawody, wczoraj pieczenia ciast na urodziny męża).
Dzisiaj planuję relaksik. A jutro progesteron przed wizytą, a w czwartek wizyta u ginekologa żeby zobaczyć czy pojawił się zarodek (już powinien bo 17.05 był już pęcherzyk żółtkowy) i serduszko.
Oby było wszystko dobrze 
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2019, 11:24
24 dc 5DPO
A jednak ktoś zajrzał 😌(rumienię się!). Dzięki dziewczyny!
Dziś 5 dzień po owulacji, temperatura ładnie pnie się w górę. Wczoraj wieczorem poczułam się kiepsko, jakby przeziębienie mnie brało, dreszcze i ogólne osłabienie. Wiem, że doszukiwanie się symptomów ciąży na każdym kroku jest bez sensu, ale wiadomo jak to jest, z tyłu głowy zawsze będzie coś głupiego chodziło 😅...
Dziś zdecydowanie od rana czuję jakby delikatne bóle miesiączkowe promieniujące na krzyż, czuję się jak połamana! Pogoda niestety też nie ułatwia 😑. Jakby nie patrzeć, typowa druga faza cyklu. Rano wymyśliłam sobie, że muszę się czymś zająć żeby nie siedzieć cały dzień w internetach. Padło na ciacho! 3bit... Szybkie zakupy i już zakasam rękawy. No tak! Kupiłam złe mleko skondensowane na masę krówkową 😡 - niesłodzone! Po chwili, chciałam zrobić masę budyniową, fajnie, super, już zaczynam ale zaraz zaraz, przecież ostatnio jak ciasto robiłam to spalił mi się mixer... Wkurw na maxa... Nic nie idzie, biedny mąż lata od sklepu do sklepu i jeszcze zbiera opierdziel... 😈 No typowy PMS! Czy to ciasto dzisiaj powstanie? Nie wiem. Totalnie nic mi się nie chce. Jestem zła na siebie bo prawie cały tydzień przesiedziałam na tyłku 😕... Zbyt wiele wolnego czasu zdecydowanie mi nie służy. Dlaczego nie mogę być jedną z tych kobiet, które mają zaplanowany dzień od a do z!? Jogging, zakupy, gruntowne sprzątanie chałupy a potem obiad z deserem, popołudniu drink że znajomymi a wieczorem dobra książka albo film... Tjaa, dla mnie czasem oddychanie jest już zbyt męczące. No ale w poniedziałek zaczynam znowu dyżury, więc tydzień szybko zleci, a ja znów na chwilę docenię czas wolny i może zmotywuję się do jakiegoś działania. Dobra! Koniec marudzenia! Amen.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2019, 16:20
Dzisiaj mija 11 dni od momentu kiedy mój Adaś odszedł od nas.
To była tragiczna noc, tragiczny ranek, całkowita znieczulica personelu, jestem pielegniarka ale nigdy nie pomyślałabym żeby tak kogoś potraktować i niestety te panie tak skutecznie zniechęciły mnie do dalszej pracy w tym zawodzie ze nie wiem czy wroce...
Obecnie jestem na skróconym 8 tygodniowym macierzyńskim ale nie wiem czy to był dobry pomysł
Wariuje w domu, mój mąż dużo pracuje, ciagle siedzę sama, a ja myśle i czytam tylko o jednym. Można zwariowac.
W głowie mam tylko jedna mysl, żeby jak najszybciej znowu być w ciąży...
Minęło sporo czasu od ostatniego wpisu....
Maks skończył 3 latka. Jest bardzo mądrym, wygadanym i energicznym chłopczykiem, wszędzie Go pełno i doskonale wie jak wyrażać swoje zdanie. Ma bardzo silny charakter. Ciekawe po kim
Jest też samodzielny i łatwo łapie kontakt z innymi. Świetnie czuje się w przedszkolu. Niedługo przejdzie do starszej grupy 4-latków. Nadal śpi w dzień i pije rano butle z mlekiem. Waży ok. 16 kg i ma 103 cm wzrostu, rozm. bucika 25. Rozm. ciuszków 104, powoli wchodzimy w 110.
Urodzinki tym razem obchodziliśmy u Nas w domu. Byli kuzyni z ciociami i wujkami. Tematyka Psiego Patrolu. Ogarnęliśmy niebieski tort bohaterami bajki, balony z helem - oczywiście Chase musiał być, piniata z cukierkami, no i była masa prezentów - ciuszki, auta,lokomotywa Tomka, książeczka z bajkami na dobranoc, zestaw kreatywny do malowania, nowy plecak do przedszkola, skrzynka na autka Hot Wheels a od Nas ogromna tablica kredowo-magnetyczna pomalowana na ścianie 
Wigilia była urządzana u Nas. Sylwestra spędziliśmy na spokojnie w domu.
Na przełomie stycznia i lutego Maks miał przedstawienie z okazji Dnia Babci i Dziadka. Specjalnie na ten dzień przyjechali moi rodzice. Mały był cudowny, śpiewał, pokazywał rączkami, tańczył w rytm muzyki. Wszyscy mega wzruszeni
A ja taka dumna i oczywiście ryczałam jak bóbr.
Wielkanoc gwarna spędzona z całą moją rodziną. A ostatnio obchodziliśmy Naszą szóstą rocznicę ślubu. Wyskoczyliśmy sobie na weekend do hotelu. Od dawna o tym marzyłam, żeby ktoś o Nas zadbał, jedzenie w restauracji, pokój sprzątany, pełno atrakcji tj. basen, sauna, kręgle, bilard, masaże i SPA, solarium i meega wypasione sale zabae dla Maksa. Szampan i truskawki... No po prostu bajka....
I to tak w skrócie chyba tyle co u Nas 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2019, 23:55
I minął kolejny rok a Dzień Matki jest znowu gdzieś obok mnie....jest on nie dla mnie. Strasznie ciężko mi ma sercu, nie mogę się od paru dni pozbierać a miesiączka szaleje w najlepsze jakby sobie że mnie kpiła i dawała do zrozumienia, że z nią nie wygram ....i nie mam co się łudzić ale gdzieś głęboko to pragnienie jest tak duże, że łudzę się z dnia na dzień ....
Dzisiaj dzien matki jaka szkoda, ze nie moge tego dnia swietowac i szkoda ze nie mam tez mamy naprawde jesli ktos ma to jest szczesciarzem mysle, ze lepiej byloby mi przejsc przez ta nieplodnosc gdybym miala mame ona zawsze chce dobrze dla swojego dziecka.
Od kilku dni chodze struta wypowiedzenie wydrukowane i ciagle mysli w glowie co ja robie . Myslalam ze idac na studia uda mi sie w trakcie urodzic a tu skonczylam studia kolejne... zmienie prace a ciazy dalej nie bedzie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2019, 07:54
Dla wszystkich Mam (obecnych i przyszlych) najslodsze zyczenia :*
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.