21+5

Powoli kończymy 22 tydzień, 6 miesiąc oficjalnie lada chwila. Nie dociera to do mnie jeszcze..
Miś ostatnio miał 2 dni spokoju a ja mega schizowałam. Na szczęście później się rozkręcił i dzisiaj rano równieź lekko dał znac 😊
Wczoraj i przedwczoraj byłyśmy na mieście. Udało nam się kupić skarpeteczki, szumisia z promocji, dla Poli bajeczki,zabawke drobną,wymarzone ponczo kąpielowe które udało mi się przypadkiem dorwac i kaczuche do kąpieli😀
We wtorek przyszło gemini i póki co to mam odhaczone. Wczoraj byla promocja 70% w 5 10 15 i jeszcze kupiłam dla dzieci kilka drobiazgow za grosze ;)
Póki co starczy zakupów,kolejne bedzie dopiero kocyk bambusowy,koszula dla mnie i kombinezon dla Olusia.
Zrobiłam misiowi juz otulacz,na reszte czekam na jakiś fajny material ;p Pola sobie już wybrała wiec nowa pościelka niebawem tez i u niej ;)

W sobotę dzień dziecka 😍 kolejny tydzien spokojniejszy z jednym wyjazdem,za to za 2 tyg.rozpocznie sie szaleństwo- badania,wizyta i dzien po wizycie juz kuzyn przyjezdza a T.rozpoczyna urlop😀 ale ten czas leci..pózniej wesele a to już bedzie 27 tydzien!!
Jutro idziemy do chrześniaka na dzień dziecka,dzisiaj pogoda słoneczna wiec mam nadzieje,ze wiekszość dnia spedzimy na dworze ;)
Edit: dzień mamy był cudowny! Pola dała mi odczuć,że to mój dzień 😍 ostatnio jest przekochana dla mnie (Kocham Cie mamusiu najnajnajmocniej)i dla brzuszkowego(mój kochany Olusiu😍)

Kończymy śniadanko i pędzimy,miłego dnia!😊


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2019, 09:00

Dziś w pracy koleżanka (mama 3 letniej dziewczynki) chodzi i opowiada, że wyjela spirale i będą się starać o dziecko... A dodam, że z pierwszym wpadli jak miała 21 lat i ślub szybko, bo co ludzie powiedzą.
I już tata jej dzwonił do niej i pyta czy już im się udało... 😐
Nie chce jej zazdrościć!!! Nie chce! 🤪

Także tego.... A ja... 2 dc... Jupi...

Wczoraj przepłakałam cały dzień. Zdecydowanie stan depresyjny. Mąż jakby wyczuł, wrócił wcześniej, tulił i całował. Dzisiaj się obudziłam i myślałam, że będę wymiotować gdy pomyślałam o pracy. Stwierdziłam, że dziś też nie idę i muszę się pozbierać do kupy. I tak poleżałam dłużej i doszłam do wniosku, że po co się tak rozdrabniać nad czymś na co nie mam wpływu, trzeba się wziąć za to co mogę zmienić.
No i układam to sobie w głowie. I tym razem nie może być to słomiany zapał. Pora się za siebie wziąć! Choćby dla męża. Działam! Koniec z rozczulaniem się nad sobą.

17 dc
Skończył mi się pakiet premium. Na razie nie planuje go przedłużać. I tak nie mierze temperatury, a po drugie korzystam też z FLO.
Ciężko znoszę ostatni czas. Prawie codziennie płaczę w łazience, całe te starania doprowadziły mnie do rozpaczy. Mąż jakoś przetrwał i się nie rozchorował za to ja jestem na antybiotyku bo po raz kolejny mam zapalenie ucha. Nie wiem co robię źle że to dziadostwo od półtora roku nie daje mi spokoju. Laryngolog też rozkłada ręce bo po antybiotyku mi przechodzi. Mąż robi twardo nadgodziny więc na serduszka też nie ma czasu, jutro jestesmy na nie "umówieni". Fajna pogoda ma być na weekend więc pewnie uderzymy na działkę coś pokopac.
I tak płynie czas, dzień za dniem, do wyznaczonego terminu @ z nadzieją że może tym razem nie przyjdzie.

Dzisiaj wizyta!!!! aaa co to będzie, co to będzie!

o 16:00 godzina ZERO! <3

Wczorajsze wyniki badań bardzo obiecujące...

Beta-hCG: 64 204,0 mIU/mL (przyrost czterodniowy 100,8%) <3
Progesteron: 31,62 ng/mL

Z tego całego zamieszania, myślenia czy wszystko jest dobrze z krpeczkiem i stresu, zapomniałam wziąć luteinę!
Ale poszłam do apteki, za namową męża, powiedziałam co i jak i wydali mi luteinę bez recepty. Oczywiście muszę ją dostarczyć. Natomiast nie było najmniejszego problemu.

Przeczytałam sobie mój ostatni wpis :D i się ubawiłam :D cytuję : " ale nie planujemy 3 dziecka - chyba że tym razem wpadniemy :P" cóż mogę powiedzieć :D Maluszek mega planowany :P

WTOREK
Minęły 3 lata od ostatniego wpisu. Od moich planów... Odkąd los zadrwił sobie ze mnie brutalnie po raz kolejny...
Mam córkę... Chorą genetycznie jak się okazało... długa historia, chyba nawet nie chce mi się o tym opowiadać tutaj. Okazało się, ze jestem nosicielką niezwykle rzadkiej wady genetycznej... i chcąc nie chcąc przekazałam ją mojemu dziecku :-(

Życie mi się rozsypało na kawałki... Odkryłam zdrady męża... trwające od lat, które się zaczęły jeszcze przed naszymi staraniami o dziecko... jego kłamstwa, mydlenie oczu, podwójne życie itd. itp. Zrozumiałam nagle czemu nie chciał domu, czemu nie chciał drugiego dziecka... A po co skoro mu było tak wygodnie? Skoro sobie żył jak król? dupy na boku, żona w domu, chata posprzątana, dziecko ogarnięte, żarcie na stole, jeszcze seks od czasu do czasu. Wystarczyło dobrze poudawać, żeby zjeść ciastko i mieć ciastko. ALe taka utopia nie mogła trwać zbyt długo. Pewnego dnia ta bańka mydlana pękła. Runeła jak domek z kart. Całe 16 wspólnych lat zostało przekreślone, z dnia na dzień... Znów mi życie dokopało. Po raz drugi...

Jestem już po rozwodzie, z powrotem z nazwiskiem panieńskim. Z cudowną córeczką która daje mi powód do życia. Z brakiem perspektyw na przyszłość, Nawet juz nie chcę nic planowac dlużej niz na za 2tyg, bo patrząc na to co się dzieje w moim życiu to chyba totalnie bez sensu. Miec jakąkolwiek nadzieję. Najbardziej boli mnie to, że musiałam zniszczyć zarodki. Bylam juz w Czechach. Ryczałam jak podpisywałam tą zgodę. Część mojego serca zostało tam. W tamtym laboratorium, w tamtej klinice, przy moich potencjalnych dzieciach które musiałam opuścić :-( ból nie do opisania... tak bardzo walczyłam o te zarodki, tak bardzo ich pragnęłam, tak bardzo je zdążyłam pokochac ,chociaż to tylko zlepek komórek... Niemal żyły sobie wypruwałam, żeby sie udało... po czym tak po prostu musialam złożyc jeden podpis, i zniszczyc tyle lat walki... Boli mnie to, ze juz nie będę mamą... Boli mnie to gdy patrzę na maleńkie dzieci... Boli mnie życie :-( mam ogromny żal do byłego, że zmarnował mi tyle lat życia. Skoro nie chciał byc ze mną to przeciez mógl w każdej chwili odejść... Nie jestem w stanie zrozumieć tego co się wydarzyło, czemu się wydarzyło... czym ja sobie na to wszystko zasłużyłam? najpierw ta cholerna niepłodność niszcząca duszę, potem ten rozwód... Czy wyczerpałam już pulę nieszcześć przeznaczoną dla mnie?

Co mi przyniesie jeszcze życie?
Na ten moment to ostatni już mój wpis. Trzymam kciuki za wszystkie staraczki. Moja historia kończy się niestety w ten sposób. Chciałabym tu jeszcze kiedys zajrzeć i napisać Wam, że jednak się myliłam. Że jednak zdarzył sie cud i mam drugie dziecko z jakimś fantastycznym facetem. Ale wydaje mi się to mało realne.
Trzymam mocno kciuki za Was, dziewczyny Kochane. Dziękuję, że byłyście przez tak długi czas ze mną. Mam córkę. To jest najważniejsze. Ona jest dla mnie całym światem i ja jestem dla niej. A to jest najważniejsze. To trzeba doceniać. Nie zawsze mamy to co chcemy. Życie...

Ciąża rozpoczęta 20 kwietnia 2019

Eveee Bezsilna 11 listopada 2020, 12:16

Huśtawka nastrojów trwa. Wczorajszy dzień przepłakałam, dziś natomiast rozmyślam, planuje i rozpisuję sobie wszystko co nas czeka.
Po ostatnich wynikach nasienia mąż umówił się do endokrynologa. Otrzymał skierowania na dużo badań, wszystko prócz prolaktyny wyszło OK. Następnie umówił się na wizytę do androloga. Tutaj natomiast lekarz przepisał mu tabletki na prolaktynę, ale także Clostylbegyt i kazał powtórzyć badanie nasienia za 2 m-ce. Nie rzucał słów takich jak "tragicznie" czy "bez szans" jak to słyszałam w Invikcie (tylko ja, bo przecież nie kazano mi tam z mężem przychodzić...). Trochę nadziei we mnie wstąpiło. Uznałam też, że poddam się HSG (którego co prawda nikt mi nie zalecał z lekarzy), aby zobaczyć czy wszystko OK. Taka oto byłam pełna nadziei. Umówiłam się więc na wizytę kwalifikacyjną do HSG w Invikcie. Tym razem poszłam do innego lekarza niż zwykle, biorąc pod uwagę, że nic się ze mną nie działo przez ostatni rok tylko ładowałam kasę w badania i USG, które zawsze wychodziły dobrze... A tu nagle lekarz mi mówi w sumie konkretnego- bez sensu robić to HSG-w grę wchodzi tylko IVF- bo mój wiek, bo niskie HBA. Wszystko opisał, zalecił badania dla mnie i męża. Wjaśnił jak to wygląda. Zaprowadził do opiekunki klienta, która mi wszystko opowiedziała, wyszczególniła, opisała, podała ceny etc. Wszystko na jednej wizycie. Więc na co mi były poprzednie? Ech, ale czy dobrze, że nie uparłam się, aby zrobić to badanie drożności mimo wszystko? I z drugiej strony... To już koniec marzeń o naturalnym poczęciu? Zdałam sobie sprawę, ze bardzo się boję, że mimo iż mam to gdzieś, to siedzi mi w głowie, że IVF jest nieakceptowalne przez kościół... I wiecie co mnie najbardziej męczy? Że jestem w tym sama... Nie mam komu o tym powiedzieć, nie mam komu się zwierzyć... Rodzicom nie mówię, nigdy nie było między nami stosunków przepełnionych uczuciem... Koleżankom nie mówię- bo akurat teraz wszystkie w ciąży lub z dziećmi- nie zrozumieją... Zresztą... wszyscy mnie mają za twardą sztukę i sądzą raczej, że nie mamy dzieci z wyboru... Nikt nie wie, że to trwa tyle lat, ze wylałam już może łez... Strasznie, naprawdę strasznie mnie to boli.
NO ale- plan mam taki: do końca roku mąż walczy z tabletkami i witaminami, potem badanie nasienia. W międzyczasie oboje robimy kariotyp, a on dodatkowo USG jąder i prostaty. Jak się nie zdarzy CUD, to od stycznia rozpoczynamy przygodę z IVF.
Nie wiem jak to będzie, nie wiem ile jeszcze łez wyleję. Jeśli macie jakieś dobre rady- chętnie poczytam. Jeśli ktoś chciałby podzielić się ze mną swoimi emocjami co do IVF- zapraszam.
Miłego święta Niepodległości :*

30dc 11dpo
Wróciłam z nocnego dyżuru, jakaś taka nakręcona bo piersi od dwóch dni bolą coraz bardziej....są spuchnięte jak balony 😵. Bolą nawet przy chodzeniu. W majtkach śluzowa niagara. Zmierzyłam tempkę, no bo oczywiście mierzę ją milion razy dziennie 😑, (ale spokojnie, na wykresie lądują tylko te o stałej porze co by był czytelny) a tam lekki szok! 37,7?? Wtf?? Wiem, że zmęczona i w ruchu i po nieprzespanej nocy ale żeby 37,7? Hmmm zaczynam schizować i jakoś się cieszyć?
Jutro chyba nie wytrzymam i zrobię pierwsze testowanie.
Jeżeli tak mnie w konia robi PMS wszechczasów, to przysięgam sobie już nigdy nie zwracać uwagi na niby,, objawy ciążowe '' 😂😂.
No nic, czas spać. Nie mogę się doczekać aż zmierzę temperaturę po przebudzeniu 😁.
Jeszcze tylko jeden dyżur i weekend z mężulkiem😍


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2019, 08:25

Takiego pecha mogę mieć tylko ja😟😟😟
Pojawił się kolejny problem-wyrzynajaca się ósemka, boli jak ch... bo zrobił się stan zapalny. Muszę w końcu ją usunąć bo ostatnio ciągle mam ten problem. No nic pójdę do pracy i zobaczymy jakie terminy ma kolega, ale myślę, że przyjmie mnie wcześniej. Już dłużej nie będę zwlekać z tym zębem bo lepiej na pewno nie będzie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2019, 20:12

Mamy prawie 1cm szczęścia i serduszko bijące dla nas 140 razy na minutę <3

Niewyobrażalnie się cieszę. Spadł mi ogromny głaz z serca, bo to już nawet nie był kamień!
Mam wrażenie ze teraz będzie z górki chociaz tyle jeszcze może się wydarzyć i tyle ważnych momentów jeszcze przed nami <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 czerwca 2019, 13:18

16dc
TRANSFER

Jestem już po TRANSFERZE podane 3~dniowe dwa zarodki ( 8A x2). Zapłodnienie metoda ICSI.
Jak zwykle wszyscy bardzo mili, lekarz też. Nawet uściskać mi rękę i życzył powodzenia.
Embriolog zadowolony z zarodków podanych 😁.
3 zarodek do niedzieli będzie jeszcze rósł w siłę, troszkę wolniej się dzieli.
Za 2 tygodnie mam dzwonić i powiedzieć co wyszło z sikanca.
Teraz jeszcze 30 min leżenia i potem lecę... A z głodu już umieram. Bo jadłam przed 8 jedna kanapkę.

Od dzisiaj co 3 dni zastrzyk decapeptyl. Łącznie 3 zastrzyki mam... No już 2 😋


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2019, 14:31

23+3

Chyba zaliczamy właśnie czkawke :D śmiesznie mi brzuch skacze i wydaje mi się,że to to ;p

Wczoraj byłam u szefowej z bazaru. Byla zdziwiona zachowaniem tamtej baby. Przeprosiła i ma z nią rozmawiac. Ale wiekszych konsekwencji sie nie spodziewam.

Dzisiaj upalny dzień. Bylysmy u chrześniaka i to autem bo nie dałam rady isć w upał,później obiad, Poli troszke wody daliśmy do baseniku by nogi zmoczyła i dzien zleciał. Ukisilam pierwsze małosplne w życiu i zamrozilam pierwszy kilogram truskawek w tym roku ;p

Jutro jedziemy załatwic drobiazgi a pozniej na zajęcia. Ciekawe jak bedzie ;) oby zleciał dzień bo w czwartek w końcu wizyta 😍
T.załatwil prace z domu wiec do piatku pracuje w domu a od pon.urlop 😀 właśnie kuzyn napisal,ze beda w niedziele o 20;00,czekam na szczegóły jeszcze co i jak.

Odliczam już do wizyty bo dzisiaj coś mnie kluje szyjka i dziwnie jakoś w podbrzuszu..mam nadzieję, że wszystko tam jest pozamykane na cztery spusty.

gunia29 Już nie czekam na cud... 6 września 2019, 15:01

Mój ostatni stan po prostu mnie dobija. Nie dość że od owulacji strasznie bolą jajnik. To dzisiaj dostałam chyba @. Jest 21 dzień cyklu, ja kompletnie nie wiem co się dzieje. Zdarzało mi się owszem plamienia, które wypadały dokładnie o tej porze, ale plamienia nie krwawienie. Do tego dochodzi do brzucha typowy przy @. Najlepsze w tym wszystkim jest to że cały czas biorę dupka.
Najbliższa wizyta u lekarza na przyszły wtorek, ale nie ukrywam że bardzo się denerwuje.
Dziewczyny Wy posiadacie ogromną wiedzę, miała któraś z was taką sytuację?
Ten ciągły stres mnie wykańcza, jak długo jeszcze wszystko będzie układało się nie tak...


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2019, 15:01

Od 3 dni zaczęłam biegać choć nie dużo to zawsze coś. Tylko 500 m narazie, będę zwiększać. Do tego siłownia na placu zabaw. Zaczęłam kości rozruszać, bo się zastały.
Wczoraj miałam sprzeczkę z chłopem, poszlo o to że zawsze po kąpieli otwiera drzwi i wilgoć leci na cały dom.
Moja mama się wściekła i mu powiedziala że niech u mamusi VW domu tak otwiera drzwi nie tutaj. To się obraził i powiedział że się wyprowadza kupuje jakiś dom do całkowitego remontu i czy idę z nim. Powiedziałam mu że nie idę, nie nam zamiaru na jakieś zadupie iść jeśli chce iść to niech idzie beże mnie. A jak chce kobiety to niech sobie dziwke weźmie. Bo ja wezmę rozwód. Ten człowiek czasem mnie wnerwia ma jakieś zakodowane głupie schematy. A teraz wytępić nie można. I zauważyłam po tych 3 latach że na popierdzielony charakter jak matka ( jak się uprze i obrazi to na całego). A ja jestem bezpośrednia nie pasuje ci to wypad.
A teraz siedzi w pracy i ja mam spokój.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2019, 12:38

28tc + 3 (29tc)

Byłam dzisiaj na badaniach. Morfologia w porządku, a mocz to żyje swoim życiem :D. Jak pozbędę się leukocytów to pojawia się białko (mało bo 25 ale zawsze), znów jak pozbędę się białka to pojawiają się leukocyty :D. Ja nie wiem co jest ze mną nie tak :D. Na szczęście bardzo nie odbiegam od normy więc za specjalnie się nie stresuje :).
Morfologia jest dobra, co prawda kilka parametrów jest zawyżonych ale to dosłownie troszkę. Cieszę się, że hemoglobina jest na stałym, w miarę wysokim poziomie, chyba uda mi się uniknąć anemii, czego bałam się przy stosowaniu diety :)

Jutro wizyta kontrolna, zajrzymy co się dzieje u Synka <3 :) , coraz bardziej reaguje na głos mojego Męża :) to jest niesamowite :D. W ogóle to czuję, że będzie ich łączyć bardzo mocna więź, mam wrażenie, że Synuś <3 czuje co się dzieje poza brzuchem :). Jak Mąż wraca z pracy to brzuch zaczyna mi mocniej falować :) i gdy Mąż zmieniał pracę i był w dołku psychicznym to Mały <3 kopał mocno jak Mąż przykładał rękę lub policzek do brzucha, tak jakby chciał go pocieszyć :).

24 dc
15 grudnia 2021r. jutro mam iść na betę. Jeśli się nie uda tak bardzo bym już chciała invitro ale niestety nas nie stać i długo zajmie zanim uzbieramy. Ewentualnie w styczniu ostatnie podejście do inseminacji tak dr zasugerował że jeszcze raz jak chcemy można spróbować.

Anuśla Musisz dać życiu szansę 31 maja 2019, 17:52

U mnie nie może być normalnie. Plany jak zwykle diabli wzięli. 18 czerwca miałam mieć histeroskopie. Oprócz tego czeka mnie inny zabieg czyli wyjecie zespolenia metalowego po złamaniu lokcia. Dziś dzwonil chirurg. Ordynator wyznaczył termin na 2020, ale chirurg wystaral sie na 18 czerwca!!! Z 365 dni w roku akurat ten dzień? Czy to jakiś żart z kosmosu? Ważniejsza jest dla mnie operacja reki, bo drut przebija sie prawie na wylot no i musze ja rehabilitowac żeby zgiac do końca. Nie bede czekała na 2020 rok, zresztą to miło ze strony lekarza, że poprosil o wcześniejszy termin, przecież to nfz! Musze przełożyć histero, a mam już prawie wszystkie badania porobione. W poradni dziś nikt nie odbierał. Będę próbować w poniedziałek. Boże, proszę żeby coś sie zwolniło przed 18 czerwca. Nie przeżywam jednak swojego pecha tak jak kiedyś. Właściwie traktuje to jako coś co miało.sie stać, Bóg wie lepiej i może ta histero nie miała sie odbyć 18. Tak to siebie tłumaczę. Gdyby nie zdradził mnie były nie poznalabym mojego męża. Gdybyśmy nie zmagali sie z niepłodnościa nie poszlabym na studia podyplomowe i nie znalazla tego co chce w życiu robić. Gdybym nie miała wypadku byłabym mniej wrażliwa na niepełnosprawne osoby i mniej doceniala swoje życie. Wszystko ma swój sens i swoją kolej. Zaczytuje sie w Agnieszce Maciąg i zmieniam swoje myślenie na pozytywne.


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2019, 17:54

Niby jestem dorosłą osobą, a okazuję się że głupiutką i nieodpowiedzialną.. po wczorajszym <3 miałam jednorazowe brązowe plamienia, przeraziłam się... Człowieka poniosła "chwila" i po co... więcej stresu niż przyjemności. Oby nic dzidzi nie było, oby rosła zdrowo, a serduszko biło jak dzwon 🤞🤞✊✊

chciałabym przespać te 4 dni do wizyty.. Bo nie wiem jak je nerwowo to wytrzymam. Musi być dobrze 🤞🤞✊✊

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)