17 dc
Skończył mi się pakiet premium. Na razie nie planuje go przedłużać. I tak nie mierze temperatury, a po drugie korzystam też z FLO.
Ciężko znoszę ostatni czas. Prawie codziennie płaczę w łazience, całe te starania doprowadziły mnie do rozpaczy. Mąż jakoś przetrwał i się nie rozchorował za to ja jestem na antybiotyku bo po raz kolejny mam zapalenie ucha. Nie wiem co robię źle że to dziadostwo od półtora roku nie daje mi spokoju. Laryngolog też rozkłada ręce bo po antybiotyku mi przechodzi. Mąż robi twardo nadgodziny więc na serduszka też nie ma czasu, jutro jestesmy na nie "umówieni". Fajna pogoda ma być na weekend więc pewnie uderzymy na działkę coś pokopac.
I tak płynie czas, dzień za dniem, do wyznaczonego terminu @ z nadzieją że może tym razem nie przyjdzie.
Dzisiaj wizyta!!!! aaa co to będzie, co to będzie!
o 16:00 godzina ZERO! 
Wczorajsze wyniki badań bardzo obiecujące...
Beta-hCG: 64 204,0 mIU/mL (przyrost czterodniowy 100,8%) 
Progesteron: 31,62 ng/mL
Z tego całego zamieszania, myślenia czy wszystko jest dobrze z krpeczkiem i stresu, zapomniałam wziąć luteinę!
Ale poszłam do apteki, za namową męża, powiedziałam co i jak i wydali mi luteinę bez recepty. Oczywiście muszę ją dostarczyć. Natomiast nie było najmniejszego problemu.
Przeczytałam sobie mój ostatni wpis
i się ubawiłam
cytuję : " ale nie planujemy 3 dziecka - chyba że tym razem wpadniemy
" cóż mogę powiedzieć
Maluszek mega planowany
Ciąża rozpoczęta 20 kwietnia 2019
Huśtawka nastrojów trwa. Wczorajszy dzień przepłakałam, dziś natomiast rozmyślam, planuje i rozpisuję sobie wszystko co nas czeka.
Po ostatnich wynikach nasienia mąż umówił się do endokrynologa. Otrzymał skierowania na dużo badań, wszystko prócz prolaktyny wyszło OK. Następnie umówił się na wizytę do androloga. Tutaj natomiast lekarz przepisał mu tabletki na prolaktynę, ale także Clostylbegyt i kazał powtórzyć badanie nasienia za 2 m-ce. Nie rzucał słów takich jak "tragicznie" czy "bez szans" jak to słyszałam w Invikcie (tylko ja, bo przecież nie kazano mi tam z mężem przychodzić...). Trochę nadziei we mnie wstąpiło. Uznałam też, że poddam się HSG (którego co prawda nikt mi nie zalecał z lekarzy), aby zobaczyć czy wszystko OK. Taka oto byłam pełna nadziei. Umówiłam się więc na wizytę kwalifikacyjną do HSG w Invikcie. Tym razem poszłam do innego lekarza niż zwykle, biorąc pod uwagę, że nic się ze mną nie działo przez ostatni rok tylko ładowałam kasę w badania i USG, które zawsze wychodziły dobrze... A tu nagle lekarz mi mówi w sumie konkretnego- bez sensu robić to HSG-w grę wchodzi tylko IVF- bo mój wiek, bo niskie HBA. Wszystko opisał, zalecił badania dla mnie i męża. Wjaśnił jak to wygląda. Zaprowadził do opiekunki klienta, która mi wszystko opowiedziała, wyszczególniła, opisała, podała ceny etc. Wszystko na jednej wizycie. Więc na co mi były poprzednie? Ech, ale czy dobrze, że nie uparłam się, aby zrobić to badanie drożności mimo wszystko? I z drugiej strony... To już koniec marzeń o naturalnym poczęciu? Zdałam sobie sprawę, ze bardzo się boję, że mimo iż mam to gdzieś, to siedzi mi w głowie, że IVF jest nieakceptowalne przez kościół... I wiecie co mnie najbardziej męczy? Że jestem w tym sama... Nie mam komu o tym powiedzieć, nie mam komu się zwierzyć... Rodzicom nie mówię, nigdy nie było między nami stosunków przepełnionych uczuciem... Koleżankom nie mówię- bo akurat teraz wszystkie w ciąży lub z dziećmi- nie zrozumieją... Zresztą... wszyscy mnie mają za twardą sztukę i sądzą raczej, że nie mamy dzieci z wyboru... Nikt nie wie, że to trwa tyle lat, ze wylałam już może łez... Strasznie, naprawdę strasznie mnie to boli.
NO ale- plan mam taki: do końca roku mąż walczy z tabletkami i witaminami, potem badanie nasienia. W międzyczasie oboje robimy kariotyp, a on dodatkowo USG jąder i prostaty. Jak się nie zdarzy CUD, to od stycznia rozpoczynamy przygodę z IVF.
Nie wiem jak to będzie, nie wiem ile jeszcze łez wyleję. Jeśli macie jakieś dobre rady- chętnie poczytam. Jeśli ktoś chciałby podzielić się ze mną swoimi emocjami co do IVF- zapraszam.
Miłego święta Niepodległości :*
30dc 11dpo
Wróciłam z nocnego dyżuru, jakaś taka nakręcona bo piersi od dwóch dni bolą coraz bardziej....są spuchnięte jak balony 😵. Bolą nawet przy chodzeniu. W majtkach śluzowa niagara. Zmierzyłam tempkę, no bo oczywiście mierzę ją milion razy dziennie 😑, (ale spokojnie, na wykresie lądują tylko te o stałej porze co by był czytelny) a tam lekki szok! 37,7?? Wtf?? Wiem, że zmęczona i w ruchu i po nieprzespanej nocy ale żeby 37,7? Hmmm zaczynam schizować i jakoś się cieszyć?
Jutro chyba nie wytrzymam i zrobię pierwsze testowanie.
Jeżeli tak mnie w konia robi PMS wszechczasów, to przysięgam sobie już nigdy nie zwracać uwagi na niby,, objawy ciążowe '' 😂😂.
No nic, czas spać. Nie mogę się doczekać aż zmierzę temperaturę po przebudzeniu 😁.
Jeszcze tylko jeden dyżur i weekend z mężulkiem😍
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2019, 08:25
Takiego pecha mogę mieć tylko ja😟😟😟
Pojawił się kolejny problem-wyrzynajaca się ósemka, boli jak ch... bo zrobił się stan zapalny. Muszę w końcu ją usunąć bo ostatnio ciągle mam ten problem. No nic pójdę do pracy i zobaczymy jakie terminy ma kolega, ale myślę, że przyjmie mnie wcześniej. Już dłużej nie będę zwlekać z tym zębem bo lepiej na pewno nie będzie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2019, 20:12
Mamy prawie 1cm szczęścia i serduszko bijące dla nas 140 razy na minutę 
Niewyobrażalnie się cieszę. Spadł mi ogromny głaz z serca, bo to już nawet nie był kamień!
Mam wrażenie ze teraz będzie z górki chociaz tyle jeszcze może się wydarzyć i tyle ważnych momentów jeszcze przed nami 
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 czerwca 2019, 13:18
16dc
TRANSFER
Jestem już po TRANSFERZE podane 3~dniowe dwa zarodki ( 8A x2). Zapłodnienie metoda ICSI.
Jak zwykle wszyscy bardzo mili, lekarz też. Nawet uściskać mi rękę i życzył powodzenia.
Embriolog zadowolony z zarodków podanych 😁.
3 zarodek do niedzieli będzie jeszcze rósł w siłę, troszkę wolniej się dzieli.
Za 2 tygodnie mam dzwonić i powiedzieć co wyszło z sikanca.
Teraz jeszcze 30 min leżenia i potem lecę... A z głodu już umieram. Bo jadłam przed 8 jedna kanapkę.
Od dzisiaj co 3 dni zastrzyk decapeptyl. Łącznie 3 zastrzyki mam... No już 2 😋
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2019, 14:31
23+3
Chyba zaliczamy właśnie czkawke
śmiesznie mi brzuch skacze i wydaje mi się,że to to ;p
Wczoraj byłam u szefowej z bazaru. Byla zdziwiona zachowaniem tamtej baby. Przeprosiła i ma z nią rozmawiac. Ale wiekszych konsekwencji sie nie spodziewam.
Dzisiaj upalny dzień. Bylysmy u chrześniaka i to autem bo nie dałam rady isć w upał,później obiad, Poli troszke wody daliśmy do baseniku by nogi zmoczyła i dzien zleciał. Ukisilam pierwsze małosplne w życiu i zamrozilam pierwszy kilogram truskawek w tym roku ;p
Jutro jedziemy załatwic drobiazgi a pozniej na zajęcia. Ciekawe jak bedzie
oby zleciał dzień bo w czwartek w końcu wizyta 😍
T.załatwil prace z domu wiec do piatku pracuje w domu a od pon.urlop 😀 właśnie kuzyn napisal,ze beda w niedziele o 20;00,czekam na szczegóły jeszcze co i jak.
Odliczam już do wizyty bo dzisiaj coś mnie kluje szyjka i dziwnie jakoś w podbrzuszu..mam nadzieję, że wszystko tam jest pozamykane na cztery spusty.
Mój ostatni stan po prostu mnie dobija. Nie dość że od owulacji strasznie bolą jajnik. To dzisiaj dostałam chyba @. Jest 21 dzień cyklu, ja kompletnie nie wiem co się dzieje. Zdarzało mi się owszem plamienia, które wypadały dokładnie o tej porze, ale plamienia nie krwawienie. Do tego dochodzi do brzucha typowy przy @. Najlepsze w tym wszystkim jest to że cały czas biorę dupka.
Najbliższa wizyta u lekarza na przyszły wtorek, ale nie ukrywam że bardzo się denerwuje.
Dziewczyny Wy posiadacie ogromną wiedzę, miała któraś z was taką sytuację?
Ten ciągły stres mnie wykańcza, jak długo jeszcze wszystko będzie układało się nie tak...
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2019, 15:01
Od 3 dni zaczęłam biegać choć nie dużo to zawsze coś. Tylko 500 m narazie, będę zwiększać. Do tego siłownia na placu zabaw. Zaczęłam kości rozruszać, bo się zastały.
Wczoraj miałam sprzeczkę z chłopem, poszlo o to że zawsze po kąpieli otwiera drzwi i wilgoć leci na cały dom.
Moja mama się wściekła i mu powiedziala że niech u mamusi VW domu tak otwiera drzwi nie tutaj. To się obraził i powiedział że się wyprowadza kupuje jakiś dom do całkowitego remontu i czy idę z nim. Powiedziałam mu że nie idę, nie nam zamiaru na jakieś zadupie iść jeśli chce iść to niech idzie beże mnie. A jak chce kobiety to niech sobie dziwke weźmie. Bo ja wezmę rozwód. Ten człowiek czasem mnie wnerwia ma jakieś zakodowane głupie schematy. A teraz wytępić nie można. I zauważyłam po tych 3 latach że na popierdzielony charakter jak matka ( jak się uprze i obrazi to na całego). A ja jestem bezpośrednia nie pasuje ci to wypad.
A teraz siedzi w pracy i ja mam spokój.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2019, 12:38
28tc + 3 (29tc)
Byłam dzisiaj na badaniach. Morfologia w porządku, a mocz to żyje swoim życiem
. Jak pozbędę się leukocytów to pojawia się białko (mało bo 25 ale zawsze), znów jak pozbędę się białka to pojawiają się leukocyty
. Ja nie wiem co jest ze mną nie tak
. Na szczęście bardzo nie odbiegam od normy więc za specjalnie się nie stresuje
.
Morfologia jest dobra, co prawda kilka parametrów jest zawyżonych ale to dosłownie troszkę. Cieszę się, że hemoglobina jest na stałym, w miarę wysokim poziomie, chyba uda mi się uniknąć anemii, czego bałam się przy stosowaniu diety 
Jutro wizyta kontrolna, zajrzymy co się dzieje u Synka
, coraz bardziej reaguje na głos mojego Męża
to jest niesamowite
. W ogóle to czuję, że będzie ich łączyć bardzo mocna więź, mam wrażenie, że Synuś
czuje co się dzieje poza brzuchem
. Jak Mąż wraca z pracy to brzuch zaczyna mi mocniej falować
i gdy Mąż zmieniał pracę i był w dołku psychicznym to Mały
kopał mocno jak Mąż przykładał rękę lub policzek do brzucha, tak jakby chciał go pocieszyć
.
24 dc
15 grudnia 2021r. jutro mam iść na betę. Jeśli się nie uda tak bardzo bym już chciała invitro ale niestety nas nie stać i długo zajmie zanim uzbieramy. Ewentualnie w styczniu ostatnie podejście do inseminacji tak dr zasugerował że jeszcze raz jak chcemy można spróbować.
U mnie nie może być normalnie. Plany jak zwykle diabli wzięli. 18 czerwca miałam mieć histeroskopie. Oprócz tego czeka mnie inny zabieg czyli wyjecie zespolenia metalowego po złamaniu lokcia. Dziś dzwonil chirurg. Ordynator wyznaczył termin na 2020, ale chirurg wystaral sie na 18 czerwca!!! Z 365 dni w roku akurat ten dzień? Czy to jakiś żart z kosmosu? Ważniejsza jest dla mnie operacja reki, bo drut przebija sie prawie na wylot no i musze ja rehabilitowac żeby zgiac do końca. Nie bede czekała na 2020 rok, zresztą to miło ze strony lekarza, że poprosil o wcześniejszy termin, przecież to nfz! Musze przełożyć histero, a mam już prawie wszystkie badania porobione. W poradni dziś nikt nie odbierał. Będę próbować w poniedziałek. Boże, proszę żeby coś sie zwolniło przed 18 czerwca. Nie przeżywam jednak swojego pecha tak jak kiedyś. Właściwie traktuje to jako coś co miało.sie stać, Bóg wie lepiej i może ta histero nie miała sie odbyć 18. Tak to siebie tłumaczę. Gdyby nie zdradził mnie były nie poznalabym mojego męża. Gdybyśmy nie zmagali sie z niepłodnościa nie poszlabym na studia podyplomowe i nie znalazla tego co chce w życiu robić. Gdybym nie miała wypadku byłabym mniej wrażliwa na niepełnosprawne osoby i mniej doceniala swoje życie. Wszystko ma swój sens i swoją kolej. Zaczytuje sie w Agnieszce Maciąg i zmieniam swoje myślenie na pozytywne.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2019, 17:54
Niby jestem dorosłą osobą, a okazuję się że głupiutką i nieodpowiedzialną.. po wczorajszym
miałam jednorazowe brązowe plamienia, przeraziłam się... Człowieka poniosła "chwila" i po co... więcej stresu niż przyjemności. Oby nic dzidzi nie było, oby rosła zdrowo, a serduszko biło jak dzwon 🤞🤞✊✊
chciałabym przespać te 4 dni do wizyty.. Bo nie wiem jak je nerwowo to wytrzymam. Musi być dobrze 🤞🤞✊✊
Wczorajsza noc cała na rękach, jak tylko próbuje ją odłożyć, to jeszcze rąk nie wezmę ona już beczy.
W dzień matki wybudziła się o 21 i nie spała do...1.00
Dzisiaj już wybudziła się 4 razy od 19.00
Wczoraj miałam zeznania na policji, wypadały o 12.00 czyli drzemka i karmienie Hanki. Więc uznaliśmy z D, ze po prostu odciągnę pokarm i on jej poda w kubeczku. Pisałam już,że pije ladnie z diody. Ale mleka nie wypije. Więc od 9.00- 13.30 nie jadła. Co ja kuźwa mam z tym dzieckiem zrobić. Już rozumiem, że nie chce pić z piersi bo ją wszystko rozprasza, ale przy piciu z kubka tez. Wodę żłopie jak wielbłąd z bidonu.
Generalnie jestem wykonczona. Kręgosłupa już nie mam.
Jeżyku, jak Kuba siedzi w tym cybexie? Nie zsuwa się? Hanka wiecznie zjeżdza. I pozycja oparcia, ta dla siedzenia jest nie do końca pionowa?
Skończone 9 msc.
- siedzi samodzielnie. Wraca do czworaków-choć głownie od razu na brzuch.
- czworakuje- rączki na przemian układa, ale kolana ciągnie oba
- dużo zaczęła bawić się na plecach
- robi pierwsze próby wspinania się,
- gaworzy
- robi papa , próbuje posyłać buziaki (przykłada piąstkę do buzi i cmoka)
- wie, że wchodząc na schody zapala się swiatło, wyciąga rączke do włacznika
- nadal uwielbia książeczki i odwracanie stron, mamy takie ze zwierzątkami, które mają futerka- i tak długo odwraca te kartki, aż dojdzie do kotka i takim cieniutkim głosikiem piszczy. Z resztą w innych książeczkach też próbuje głaskać 
- w kostce eduk.na razie najleszy jest sorter- choć na razie wrzuca od góry klocki i je wyciąga. Wczoraj zaczela tam wrzucać skarpetkę i wyciągać- a jak się temu dziwiła
Aha i w sorterze, najczęściej bawi się klockiem z biedronką- nie wiem czy to przypadek
- ja nie wiem jak te dziecka są programowane, ale jak widzi trelefon to byłaby wstanie wstać i isc za nim
- jedyną osobą, na widok której płacze jest mój brat
- pełza wszędzie. Aha- samo pełzanie to raczej podciąganie - nie używa do tego nóg
- uwielbia lusterko- daje sobie buziaka
- przytula się, jak ją usypiam to szuka mojej ręki i musimy trzymać się za ręce ( to jest niesamowite)
- dzisiaj taka historia: wieszam pranie na balkonie, ona czworakuej do mnie, ja się odzywam "Haneczko ja pięknie" ona siada na dupsko, zaczyna płakać (suchy płacz) i wyciąga ręce w góre żeby ją wsiąść... i tak do wieczora robiła- cos sama, ale jak zwróciłam na nią uwagę to ręce w góre i ojojojojo LITOŚCI oby do jutra to zapomniała
- zaczęła bardzo dużo jeść obiadu, i kolacje (zazwyczaj kasza z MM, albo jogurt, bieluch). Śniadania różnie, choć zazwyczaj miętosi tam coś (ogórka, chlebek itd. raczej nie podaje jej kaszy rano).
Tak więc jemy:
7.00 mleko,
8.00 sniadanie
9.00 melko
ok. 11 owoce
12.00 mleko
14.14.30 obiad
16.00 mleko
18.00 kasza
19.00 mleko
I generalnie mleka też pije dużo, bo dzisiaj w ogóle miała dzień dziwny, o 12. nie zjadła, ani na rzemke nie chciała isc, jadła dopiero o 14.00 i miałam już mocno nabrzmialą piers
- tylko 2 drzemki
- próbowałam kąpać ją na brzuszku w wanience- ona próbuje zjadac pianę...
- nadal piszczy gdy ktoś wpadnie jej w oko, a ktosiek nie zwraca uwagi to popiskuje
- rano gdy obudzi się wcześniej niż ja też popiskuje, aż się obudzę
- panel edukacyjny dot,gryzienia piersi ok, dot.ciągniecia za włosy niet. Ciągnie tak, że mam wyrwane zakole..., nawet gdy w nocy spi, tylko pojękuje i mam ją na rękach to szuka włosów i maca je... Pełza po podłodze i też zbiera włosy
- kupiliśmy druga mate (w sypialni mamy puzzle, ale ona już je rozbiera i gryzie), i mata jest dużo lepsza z drugiej strony, więc ciągnie ją i odwraca ile może
- na spacerze zaczyna wydawać dzwięki
- hitem jest bączek
- mamy 5 zębów, ubrania 74
- Ostatnio D.wrócił z pracy, ale zaraz musiał wyjść na spotkanie i Hania się rozpłakała
- nadal nie lubi podróżowania samochodem, i rzeczywiście zaczynamy się zastanawiać co z tym fotelikiem montowanym tylem. Miałyśmy jechać z jej chrzestnym i jego rodziną nad morze 2.06 (mieszkamy na drugim końcu polski), ale jak pomyślałam o 5/6 godz podróży samochodem to zrezygnowałam
Generalnie Hanka ma mało zabawek. Ostatnio przeglądałam olx i jak patrze ile ludzie sprzedają zabawet to zaczynam się zastanawiać czy ze mną jest coś nei tak, że tak mało Hance kupiłam czy z ludzmi, którzy mają pół domu zabawek-grająco buczaco spiewajacych.
Ahah wybudziła się, to na tyle zdazyłam cos skrobnąć
1 czerwca.
9dc.
Jestesmy po badaniach męża.
Wyniki nasienia są bardzo dobre. Cieszę się, naprawdę, tylko...
Mam teraz tą świadomość, że to ja mam problem...
Gdyby był z inną kobietą pewnie bez problemu dałaby mu dzieci....
A ja, taki wybryk trochę, to mnie chwilami przeraża.
Dzisiaj dzień dziecka... Oby ten miesiąc okazał się szczęśliwy.
Szykujemy się na wizytę do doktora. 4 dni...
Dzień dziecka na wsi:
Byly kiełbachy, konkurs i dmuchana zjeżdżalnia .
Pola początkowo z nami za raczke do konkursu nie chciała iść ale jak się okazało,źe dziewczyka obok to jej imienniczka to poszła i się nawet nie obejrzala 😀 byla dzielna a my mega dumni bo dzieci przedszkolne szły z placzem z rodzicami a nasza Pola pokonala bez niczego konkurencje i ostatecznie zajęla 2 miejsce 😍😍
Pozniej przyszedł czas na jeszcze lepszą frajde- zjeżdżalnie. Szaleństwo ze starszakami było takie,że cała była spocona 😀 oczywiście wyciągnąć ją pózniej to bylo wyzwanie ;p po takiej zabawie śpi do teraz nawet bez zmiany pozycji 😀
Oluś dzisiaj również szaleje ,kopie i kreci sie 😀
Z racji upałów jedziemy jutro na zakupy,bo nestety ale mój brzuch nie miesci się w nic co mam letnie,zwłaszcza spodenki, O! Poli kupić trzeba sandałki no i kilka spozywczych artykułów. Od rana bede tez się dobijać co z moją recepta. Zapowiada się kolejny gorący i szalony dzień 😀
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.