Mamy wczoraj zdiagnozowane zapalenie oskrzeli :(

Okropny kaszel, charczenie przy oddychaniu i katar. Najgorsze są noce, biedula ciągle się budzi przez ten kaszel :(
Na szczęście brak gorączki i wciąż super humor. Oby jej tego humoru starczyło na całą chorobę. I oby szybko minęła!

Póki co na szczęście nie mamy antybiotyku. Inhalacje ze sterdyami i w czwartek kontrola, czy jest poprawa, czy potrzeba niestety czegoś silniejszego.

anemic Wielkie chcenie ... 3 czerwca 2019, 19:17

Od wczoraj Hanka zaczęła klaskac przy muzyce, wyginac sie na boki jakby tanczyla, tulic sie do poduszek, dzisiaj przybija piatke do wyciągniętej dloni. I od wczoraj jojczy jak najeta jak mnie nie ma w pobliżu wzroku. A i wklada rzeczy do garnkado miski. Szkoda ze zabawek do pudelka docelowego nie
Dzisiaj D.w pracy do 19,wiec kąpiel ogarniam sama, a wcześniej sie ja kapie (bo pozniej nigdy nie wiadomo czy sie uda czy akurat sie wybudzi) i przy mojej kąpieli podpella pod drzwi łazienki, przymykała je i darla sie... To jeszcze nic jojczała nawet w kąpieli....

Mamy 6 miesięcy. Pół roku! Nie wiem kiedy ten czas zleciał. Szczerze? Nie pamiętam już czasu "przed Emilką". I nawet nie chcę go pamiętać. Bycie mamą tej małej śmieszki to najlepsze, co mnie w życiu spotkało ❤️

6a6b9d671a016f34med.jpg

Dane techniczne:)

* mamy 2 zęby. 2 kolejne pojawią się lada dzień :)
* waga ok. 7 kg, wzrost 60 cm
* Emila przerwaca się z plecków na brzuszek, turla się, pełza do tyłu i co raz częściej do przodu
* śmieje się w głos, piszczy na widok osób, które są jej bliskie, gaworzy
* chętnie je wszystko co jej zaproponujemy, rozszerzanie diety świetnie nam idzie
* pampki rozm. 3

Pozdrawiamy Was serdecznie ❤️

Pinka. Piąty transfer 3 czerwca 2019, 20:17

11tc

Blizniaki maja prawie po 5cm, kreca sie jak szalone, serduszka biją.
Doktorek zrobil usg, duze przyblizenie karku pokazala przeziernosc u jednego 2 -niepokoi mnie to, gdyz powyzej 2,5 jest juz zagrozeniem wad.
Badania prenatalne mamy 17.06 (bedzie to 13tc) i juz sie zaczynam stresowac. Nastepne odliczanie.
Od jutra jestem na L4, odpoczywamy w trojke :). Lekarz nie robil problemow.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2019, 05:46

21 dc
I tak wiem że nic z tego. Może następnym razem.

gosiulla Nie takie to proste jak mówili 4 czerwca 2019, 14:08

dzsiaj rano spojrzałam na temperaturkę - 2gi dzień mam 36,4 i już wiem że ten miesiąc nie będzie udany :(

Patt1002 Czekamy na Aniołka 5 czerwca 2019, 07:09

Test negatywny.... Chyba jakieś popsute te testy, zw ciagle negatywne sa :( żarcik....

Pewnie dzisiaj dostane @

21dc. 5dpt

Wczoraj w pracy prawy jajnik mocno bolał i oczywiście podbrzusze.
W pracy dużo roboty po przerwie w domu, także w nocy ból łopatki i ból w pięcie, oprócz tego podbrzusze...

Dzisiaj troszkę brzuch mnie boli, ale delikatnie... Jestem taka zmęczona że chętnie bym się położyła, a dzisiaj o 4 wstałam aby lutinusa zaaplikowac, bo tuż po 10 znowu zaaplikuje. Na 11 jadę do pracy i tak do 21.
Oczywiście przed 6 zasnęłam ale o 7.30 wstałam. Mam nadzieję tylko że dziś więcej luzu będę miała. Do tej pory troszkę bolą plecy i reszta... O 4 nawet kulalam hehe ale się rozchodzi 😋


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2019, 09:12

26 dc / 9 dpo
Już wiem, że nic z tego nie będzie.. Nadzieja wróciła na chwilę wczoraj wieczorem kiedy zacznęły delikatnie boleć piersi, ale dzisiaj rano nie miałam już złudzeń, ból jest zbyt delikatny na ciążę, to symptom zbliżającej się miesiączki.. Obecny cykl był dla mnie wyjątkowo trudny, najchętniej schowałabym się przed ludźmi i światem. Jest wyjątkowy też pod względem ilości osób, które radośnie oznajmiły swoją ciążę.. Praktycznie codziennie, albo telefon albo fb, jakby rzeczywistość z każdej strony chciała mi udowodnić, że mogę się czuć jeszcze gorzej.. i jeszcze dzień matki po drodze. Cytując klasyka "pięknie k.. pięknie".


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2019, 09:28

4 dc
"Kolejny ostatni" cykl starań przed przerwą, jednak zdecydowaliśmy, że ze względu na wyjazd naszego dawcy, przedłużymy starania jeszcze o ten jeden cykl. Zatem rozpoczynam odliczanie do owulacji. Jesteśmy wstępnie umówieni z naszym dawcą na inseminację w 13 i 15 dc. Zastanawiam się czy w tym cyklu robić testy LH i pomiar temperatury z jednej strony fajnie byłoby odpuścić z drugiej nie wiem czy z moim charakterem jest to realne. Zobaczymy :) W tym cyklu uruchomiłam olej z wiesiołka (może pomoże).


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2019, 09:29

Doktorek mówił, że te 10 dni będzie trudne. Myślałam, że jesteśmy twardzi. Oboje. Już tyle przeszliśmy.
Do dzisiaj było jako tako. Ja codziennie informowałam męża, że nie mam ŻADNYCH objawów. Brzuch nie boli, piersi miękkie, nietkliwe, nie bolą. Żadnych złych zapachów. Nadal nie wiem co to są nudności. Apetyt jak zawsze spory. Częstotliwość w wc w normie. NIC. On mi czytał za to komentarze z Internetu, że wiele kobiet nie ma żadnych objawów nawet w bardziej zaawansowanej ciąży. I tak jakoś te dni mijały.
Dzisiaj rano m. wstał i stwierdził, że no on tak wierzy już 50/50. No to prawie jak ja od początku. Ja bardziej wierzę w Boski cud niż w medycynę, bo statystyki, że puste jajo zdarza się raz to można sobie włożyć w bajki...

Jak dojechaliśmy dziś oboje do swojej pracy to oczywiście zdzwoniliśmy się i m. zaczyna dywagować, że może owulacja była później, że może zaszłam w ciąże przed samym spodziewanym terminem @ i takie tam baju baj. No to zaczęłam zbijać jego argumenty, że po pierwsze mam wykres temperatury i wiem kiedy owulacja była, po drugie serduszkowanie było PRZED owulacją a nie w jej dniu ani dzień-dwa dni później, więc odpada. No to powiedział, że to ja tylko od miesiąca gadam, że nie mam objawów, że tylko prorokuję, że się nie uda i że ma dość i się rozłączył. Oddzwaniałam do niego chyba ze dwadzieścia razy non stop w końcu odebrał i powiedział do widzenia.
Chce mi się ryczeć, a siedzę w pokoju z ludźmi, którzy kompletnie nie wiedzą co się u mnie dzieje. Z nikim nie mogę pogadać, bo jesteśmy tylko MY sami ze swoimi obawami i marzeniami.
M. oddzwaniał przed chwilą całe dwa razy, ale nie odebrałam. Nawet napisał sms, że przeprasza i że nie będzie już myślał nic tylko postara się mnie wspierać, ale teraz to niech się buja. Ja sama ze swoimi czarnymi myślami jestem zaadaptowana, ale jak on zrzuca jeszcze na mnie swoje negatywne emocje to nie daję rady :(

Nie wiem jak przetrwamy do piątku. I jak w ogóle przetrwamy ten piątek, wyrok. Jasne, że w głębi serca mam nadzieję, że coś się pojawi na tym cholernym monitorze poza czarnym pustym pęcherzykiem, ale nawet nie mam przesłanek, które podtrzymywałyby tą nadzieję :(
Przeraża mnie perspektywa ponownego łyżeczkowania, szpitale, zwolnienia lekarskie, tłumaczenie w pracy. Masakra i beznadzieja.

Nie rozumiem, co my takiego światu zrobiliśmy, że los gra z nami w kotka i myszkę.
Ja na prawdę mam cichą nadzieję, że to tylko moje czarnowidztwo, ale kurczę, tak ciężko mi uwierzyć, że będzie dobrze.

Anuśla Musisz dać życiu szansę 5 czerwca 2019, 12:43

Znamie to odczyn naczyniowy, nie wiadomo od czego, ale nie jest to rak ani nawrót boleriozy. Kamień z serca.

..


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2019, 13:44

Jestem w tej chwili na cyklu stymulacyjnym. Zobaczymy co wychoduje i kiedy.
Jak zawsze po tym wczesnych owulkach boję się że nadejdzie szybko. Niestety ten strach został. Wczoraj czułam jajniki dziś nic, to tak jakbym była po ovu. Tempka wysoka. Jak jutro będzie wysoko to będzie po ptakach.
W piątek mam gina a jak się okaże że jestem po ovu to odwołuje wizytę.
w sobotę spędzamy 3 dni w Poznaniu. Planujemy huczna rocznicę ślubu. Z winkiem w tle. Chciałam je Gać do Warszawy ale jak wyliczyłam spore koszta by były. Poznań o wiele tańszy. To mój ostatni wyjazd w tym roku względem miastowym.
Stwierdziłam że zrobię tylko 2 cykle stymulacyjne. Niech jajniki 2 cykle odpoczną bez leków bym więcej jajek wychodowala. Do tego chce w kolejnym cyklu zbadać AMH i takie dać w klinice i oby nie spadlo poniżej 0.7 . Wolę teraz zrobić niż za 3 miesiące kiedy rezerwa może być niższa.
Mój w poniedziałek był u urlologa.
W końcu jakiś konkretny lekarz. Mojemu wytlumaczyl kilka rzeczy aby nie kąpać się w gorących kąpielach że nie wolno trzymam komórki w kieszeni wysoko itd. chyba mój się przejął bo mi nie wierzył.
Powiedział że nasienie z wiekiem spada i swój szczyt już osiągnąl 5 lat temu teraz będzie gorzej. Ocenił jego nasienie na IUI ale.przy moich problemach tylko ivf i nie zwlekać.
A 2 lata temu urolog w klinice powiedziała mojemu że jest mutantem może każdej dzieci robić. Co było oszustwem a mój chodził i mówił że jest super aż do poniedziałku. Od tego momentu wie że jest .... I co mnie cieszy chce do ivf podchodzic szybko bo ma już tego dość. Chce zakończyć starania raz na zawsze


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2019, 13:55

Anuśla Musisz dać życiu szansę 9 czerwca 2019, 16:26

Dzisiaj wyczytałam, że syrop Guajazyl rozrzedza śluz i łatwiej się do niego dostać plemnikom. Ponieważ ja mam dość mało śluzu, a mąż ma zawsze lepkość ++ lub +, od jutra zaczynamy z syropkiem. Ponoć kobieta ma go pić od 5dc do owulacji, 3x200mg. Nie wiem jak z facetem. Któraś może wie? Do tego zamówiłam mu l-karnitynę, która zwiększa ruchomość, bo mój M. ma zawsze 1% poniżej normy. Pokrzywę piję już dłuuugo, teraz dorzucę czystek. Jak to mówią, tonący brzytwy się chwyta:)

dziś 8 tydz+ 4 dzień. Strasznie się boję, im dalej tym większy strach... Nie mam słów żeby to opisać. Ogólnie jest to dziwne uczucie. Bo wewnętrznie czuję spokój, jednak nerwy są i towarzyszą cały czas.. a wizyta dopiero 18 czerwca. Wierzę, że uda się, że rośniesz tam maleństwo i widzimy się w styczniu <3 Rośnij i rozwijaj się zdrowo!! 🤞🤞✊✊

gosiulla Nie takie to proste jak mówili 13 czerwca 2019, 12:42

Dzisiaj zrobiłam sobie kontrolnie Betę po 48h.
Trzymam kciuki żeby cyferki poszybowały w górę. Mam nadzieję że już koło 15 będą wyniki widoczne w Internecie.

Poszłam też dzisiaj do lekarza po zaświadczenie że nie mogę lecieć i akurat Pani Położna poprosiła żebym zmierzyła ciśnienie i się zważyła. Była przemiła. Pan doktor też. Od nich bije bardzo miła aura więc mam nadzieję że pozostanę pod ich opieką przez kolejne miesiące - do końca.

A tak na marginesie: cholernie się boje (że poronienie, że coś nie tak z pęcherzykiem, że inne rzeczy mogą wystąpić). Mąż mówi że naczytałam się za dużo rzeczy na forum i mam się nie stresować bo wszystko siedzi w głowie.
Staram się zatem zachować spokój - na tyle ile to możliwie :) wewnątrz siebie czuję że tym razem wszystko będzie dobrze.

Dodatkowo mąż powiedział że jak zajdę w ciąże to kupimy drugiego psa. CZYŻBY TEN MOMENT BYŁ BLISKO? - powiem po cichu że TAK, MAMY NA OKU dużego pudla (tylko wszystko kosztuje $$).



Poziomka6 Wieczne czekanie 20 marca 2020, 20:20

Od rana mam wrażenie jakbym miała dostać okres. Nie wiem czy przy lekach które biorę to możliwe. Ale czuję, że zaraz będzie okres. Dziś w sklepie zastanawiałam się czy kupić podpaski, ale pomyślałam, że nie ma takiej potrzeby. A jutro pewnie będę musiała jechać do sklepu specjalnie po podpaski

I tak w oczekiwaniu na styczeń człowiek próbuje jakoś normalnie żyć.

Ostatnio piekłam ciasto na urodziny i spieszyłam się jak zwykle, że się nie wyrobę
wbiłam do jednej miseczki białko, do drugiej żółtko

drugie jajko..do miski z żółtkiem wbiłam białko, do miski z białkiem żółtko qrwa
wylałam to do zlewu i wzięłam nowe jajka
pierwsze poszło ok
drugie.. jeb nożem, żeby rozbić ..tak sieknęłam, ze żółko mi sie rozlało i wpadło do miski z białkiem..do zlewu
i już mam nerwa
i znowu nowe jajko
qźwa przecież mogłam z nich zrobić jajecznicę, kogla mogla albo bezy
ja pierdziu, no nic już nie odzyskam

zlałam wodą i poszłam miksować
spojrzałam, że zlew mi się zapchał tymi jajowymi glutami
O.o i w tym momencie zaklęłam szpetnie podnosząc mikser..qrwa znowu
masa była wszędzie

i nie miałam okresu
facepalm02.gif

Tak na szybko, bo zaraz idę na jogę (a chwaliłam się, że ostatnio sama po raz pierwszy zrobiłam mostek i za chwilę sama, bez niczyjej pomocy, po raz pierwszy - stanęłam na głowie - ileż to radości może sprawić człowiekowi :)).

Byłam na refleksologii - cudowny odpoczynek, polecam każdemu bez względu na to, czy przykłada wagę do medycyny naturalnej czy nie. Dziś odezwał się u mnie bark, jelito grube, miednica, gardło, krtań. Natomiast kobieta zgodnie z obietnicą poszukała domowych sposobów na poprawienie funkcjonowania układu immunologicznego i grasicy: mleczko pszczele (jedliśmy kilka miesięcy, zrobiliśmy sobie przerwę), pierzga, mumijo oraz żeń szeń, ze szczególnym uwzględnieniem żeń szenia syberyjskiego. Właśnie czytam sobie o mumijo - pierwszy raz o tym słyszę. I pewnie wypróbuję. Wiem, że są tu poszukiwaczki metod wspomagających czy też alternatywnych - dokładam swoją cegiełkę! :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)