Tak więc.. Mikołaj był , prezenty wręczył 
Dostałam piękne kolczyki z Apartu, zestaw Dove, tusz do rzęs L'oreala z eyelinerem, tusz maybeliene z konturówką , scrub do ciała i balsam migdałowy , lusterko z oświetleniem 
Także mój Mikołaj zrobił mi pakę jak co roku 
Ehh... do bani to wszystko... czy życie musi być takie popieprzone? postanowiłam wziąć się za nie.. muszę sprzedać ziemię, kupić mieszkanie.. tylko kompletnie nie wiem jak się za to zabrać.. czy starczy mi kasy na kupno mieszkania?? już kiedyś był taki plan.. a nawet budowy ale nie wypalił..i może dobrze..
Teraz wiem, że nic tu po nas.. czas znaleźć własny kąt.. najgorsze jest to że kompletnie nie mamy wsparcia.. ze strony rodziny, rodziców.. nikogo.. choćby psychicznego albo jakieś rady.. po prostu wiem, że nie mamy na kogo liczyć.. W sobotę mąż złapał doła..chyba go ta cała sytuacja przerasta.. muszę w końcu coś dla niego zrobić.. dla nas.. Wiem, że jak zostaniemy tu dłużej, to będzie jeszcze gorzej.. ale kiedyś żyłam nadzieją, że wszystko się poprawi.. teraz wiem, że nie.. w końcu sobie to uświadomiłam..
( do starań nie mam głowy.. przynajmniej na tą chwilę..
Dziewczyny tak bardzo bym chciała, żeby się udało...
Dziś 12 dpo temp. nadal wysoka, ładnie się utrzymuje. W poprzednim cyklu już od dawna była niższa. Znaczący spadek jednak zaliczyła dopiero w dzień przed @ czyli teoretycznie jutro powinna spaść. Tak się boje, że chyba ze stresu nie zasnę.
Jutro moja chwila prawdy, mam nadzieje że będzie nadal 37 i w piątek zobaczę II kreseczki na teście o niczym bardziej nie marzę 
Luby mój Luby
Po kinie miał być sex. I....jeszcze nie wiem czy do niego dojdzie.
Bo cały dzień pracowałam. Zrobiłam zakupy i udało mi się przed angielskim zrobić niezły obiad.
Ty często zmywasz. Robisz to właśnie teraz. Zawsze robisz to długo i dokładnie. Tak jak teraz.
Po co? Powiedz mi po co wygłosiłeś prośbę o odstawianie czajnika w inne miejsce kiedy coś smażę? Że niby gdzie mam ten czajnik wystawić? Za okno? Że niby ten biedny czajnik zawsze po smażeniu trzeba myć! No i? I, że tak powiem i co?
Obiad był? Był! Miła byłam? Byłam! Pranie zrobiłam. Nawet pip pip pip obcasy założyłam.... No i? A Ty mi przed potencjalnym uniesieniem o czajniku?
I tak Ci powyższego nie powiem.... 
Na nic nie licze w tym cyklu przecież to by było niewiarygodne zebym sama sprawila sobie prezent na urodziny!!! Maz mnie zabral dziś na zakupy i było cudownie czułam się jak na samym początku naszego związku ciagle zesmy sobie buzi dawali i wyznawali milosc. Mezus kazal mi wybrać sobie cos na prezent wiec wybralam sobie jeansy. Bo w spodniach z zeszłego roku wyglądam koszmarnie gdyż mi się przytylo!! No a rano bylam sama odebrać zamówione buty no i spodobaly mi się jeszcze jedne wiec je tez kupiłam. SZALENSTWO!!!! Nic już więcej nie kupuje!!!
Za tydz w sobote na imprezke, 30-tka kuzyna meza. Kupilam mu fajna koszulke ze smiesznym napisem. Będzie cala rodzinka i znow pelno pytan kiedy dziecko!... musze się na to przygotować. Na pewno będę pila bo kiedyś trzeba się wyluzować.No chyba ze nie będę miała dnia. Moja szwagierka jest smieszna i jej nie rozumiem!!! Jest rozniez zaproszona na te impreze gdzie będą os raczej w naszym wieku a ona chce zabrać ze sobą swoja corke(15 lat) z chłopakiem.. Powiedziala nawet ze jeśli będzie potrzeba to ona sobie za nich zaolaci.. Brak slow co te dzieci tam będą robic z nami?? Ona chyba się boi żeby oni czegos nie narobili bedac samym w domu. Tak jak jej matka!! Bo inaczej nie wiem.. Na nasze wesele Paulina tez była zaproszona z rodzicami a później za pare dni jej mamusia dzwonila i pyta czy Paulina może przyjść z Oskarem..?? No to zesmy się zgodzili ale teraz to jest przegięcie!!!! Takie jest moje zdanie!
24.08.2023
39+6 planowa wizyta u prowadzącego
Jaki tu spokój.. sialala.. nic się nie dzieje.. sialala - tak mogłabym określić sytuację 
Szyjka zamknięta, skierowana ku tyłowi - ale miękka i skrócona - więc już jakiś progres
Nie mniej jednak nic się nie dzieje.
W USG już Malutka 3658g :o, wymiary brzuszka i główki równomiernie do tc, nóżka dalej w tyle i to sporawo - ale lekarz mówi, że ok, że przyrasta swoim tempem.
Z tego wszystkiego, mimo że mała 3658g to pokazuje TP na 5.09 :o
Co drugi dzień/codziennie robię w domu ktg - przedwczoraj pisały się jakieś pojedyncze skurcze dochodzące max do 60, ale wczoraj już spokój. Mimo to macica spina się bardzo często w ciągu dnia. Ciężko mi się też chodzi - czuje, że mała naciska nisko, pachwiny bolą. Mała wierci się dużo. Liczyłam, że coś tam się już dzieje 
Przypałętały się też bakterie w moczu - położna twierdzi, że próbka mogła być zanieczyszczona bo organizm się oczyszcza przed porodem (więcej śluzu), zobaczymy co pokaże posiew.
Lekarz wystawił tez skierowanie na oddział. I tu mam zagwozdkę.. mówił, żeby jechać nawet dziś/jutro, żeby mnie zbadali, zrobili KTG i zdecydowali czy zostawią mnie na patologii czy wyznaczą jakiś inny termin, kiedy się stawić. Ze względu na mój Zespół Sjoergena.
Natomiast szczerze mówiąc wydaje mi się to bez sensu.. KTG mam w domu, przez weekend w szpitalu i tak nic nie zrobią.. także poczekam chyba do poniedziałku - jeśli nic się nie zadzieje to wtedy pojadę. Lekarz wystawił to skierowanie tylko przez Sjoergena - ale kardiolog mówiła mi, że na tym etapie ciąży Z.S nie wymaga, żeby stawiać się wcześniej na indukcję czy coś. Niestety jest obecnie na urlopie, także nie mogę sie skonsultować 
Niemniej jednak, poczekam do poniedziałku. Dziś uruchomię schody, może jakiś dłuższy spacer - choć spacery mnie męczą.
I może ruszy. Przy Starszej było tak samo - na wizycie w TP nic się nie działo a dwa dni później odszedł czop i w 40+3 urodziłam.
Także Malutka - czas się poznać ! 
Z objawów:
- częstsze wizyty w toalecie na 1 i 2.
- wzdęcia/zgaga
- problemy ze snem, ciężko znaleźć odpowiednią pozycję
- zmęczenie
- rozdrażnienie
Maleńka - nie mogę się doczekać, aż się poznamy
Wlasnie skonczylam czytac swietna ksiazke: "Zapiski stanu powaznego" Moniki Szwaji. Sa to perypetie trzydziestoletniej dziennikarki tv, ktora niespodziewanie zachodzi w ciaze i zostaje samotna matka. Ubawilam sie niemilosiernie ale na pewno nie jest to przyklad do nasladowania. Bardzo energiczna, uczy sie kochac swoje dziecko ale tez robi pelno glupot. Polecam na poprawienie humoru 
przeczytalam ja sobie na internecie, gdzie jest dostepna w pdf gratis (320 stron)
Podaje linka dla zainteresowanych:
http://pl.scribd.com/mobile/doc/7427447#fullscreen
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2013, 09:07
Test zrobiony , negatywny oczywiście , bez cienia szans. W pierwszym momencie oczywiście chciałam się klasycznie rozkleić i rzucić się na poduszkę , płakać, ryczeć, szlochać aż zabraknie mi sił. Nagle pomyslałam - Co mi to da? Zapuchniętą twarz i nic poza tym , bo niczego to już nie zmieni. Cykl jest ładny , długi pomimo nerwów i stresu ogromnego, dający nadzieję na to że powoli się to normuje. Trzeba żyć dalej, choć strasznie mi przykro że się nie udało.
Witajcie kochane kobitki!!
Wracam po małej przerwie...
Praca pochłąnęła ostatnio cały mój czas, i zaniedbałam nawet mierzenie tempek. (wiem, muszę się poprawić!)Dziś mam dzień wolny, więc mogę troszkę odetchnąć i poleniuchować.
Jak już wcześniej wspominałam pracuje teraz w przychodni Ginekologicznej. Na co dzień zajmuję się przyszłymi mamusiami, lub kobietami, które starają się o dzidziusia. (nie raz nawet kilka lat..) My kobiety jesteśmy tak inne, każda z nas ma tak inny organizm...
Nie raz przychodzę nastolatki, które po prostu nie uważały i "pstryk" są w ciąży... a nie raz kobiety które dziecka pragną od dłuższego czasu i próbują wszystkiego.
Muszę wam się do czegoś przyznać....
Wcześniej z zazdrością spoglądałam na przyszłe mamy głaszczące już widoczny brzuszek. Myślałam wtedy, dla czego ona może, a ja jeszcze ciągle nie!!??
Teraz kiedy codziennie zajmuję się mamami i ich jeszcze nie narodzonymi dzidziusiami, cieszę się razem z nimi!! Cieszę się ich szczęściem! Robiąc CTG serduszka doświadczam w małym stopniu tego co one... i mówię sobie w duchu : "na ciebie Madzia też przyjedzie czas" 
U mnie jest tylko jeden okropny- mały problem! Jestem strasznie niecierpliwa!!
Nie chciałam jeszcze dziś robić testu ciążowego, zostawiłam go na jutro 
Ale tempka dziś tak ładnie skoczyła i to dzień przed @, że nie wytrzymałam. Zrobiłam test owulacyjny. Wyszedł pozytywny.
Tak więc zgłaszam się na ochotnika, możemy przetestować na mnie czy to prawda, że w ciąży testy owulacyjne wychodzą dodatnie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2013, 10:01
Jak można zaufać mężczyźnie?!
W weekend był na wieczorze kawalerskim. "Tylko nie szalejcie za bardzo" poprosiłam.
Poszli na paintball. I GDZIE oberwał?!
Jeszcze nigdy nie widziałam siniaka w takim miejscu...
Przeprowadziliśmy testy hydrauliki. Wszystko działa. :]
śniło mi się że mam dziecko...Takie malutkie, grzeczne... jak ja się cieszyłam, w końcu byłam mamusią chociaz przez chwile, cudowne uczucie. Może kiedyś ten sen się spełni...
Zebrałam się w końcu i piszę.
Nie miałam czasu - przyjechała moja mama i mnie ganiała a to do sklepu,a do do gotowania a to do sprzątania a to na spacerek - jednym słowem miałam czas wypełniony po brzegi.
Na obiadkach przytyło mi się i czuję się jak miś kuleczka.
Po za tym jestem sfrustrowana - nie mogę ćwiczyć ani skakać na zumbie.Zawsze lubiłam te wygibasy przy merengue a tu bach - mogę sobie posiedzieć na podusi tylko.
Po za tym mam fryzurę jak stara ciotka i muszę umówić się do fryzjera..problem w tym ,że włoski fryzjer jest nie dobry..ja mu jedno - on drugie i zmienia moją wizję fryzury i tak mnie uliże,przyklepie po swojemu ( bo podobno moje wariacje nie mogą wyjść dobrze - bo mam za okrągłą twarz).
A Ewa w Polsce zawsze mnie strzyże jak ja chcę i zawsze wychodzi dobrze.
A ten artysta włoski tylko oczami przewraca.Cholera jasna...
Tylko nie mam wyboru..do Polski zjeżdżam w grudniu a do tego czasu - czapa na łeb i koniec.
Po za tym wkurza mnie to czego się naczytałam w internecie.
Na dobrą sprawę ciężarówce to nic nie można jeść - wszędzie bakterie śmiercionośne - nawet w warzywach i owocach..nie mówiąc już o rybach - jeden kęs łososia a po dziecku zostanie tylko dymiąca plama krwi..
A ja właśnie poszłam na sushi..wybierałam z warzywami i łososiem wędzonym..było pyyszne, cudowne..i mogłabym tam chodzić codziennie.
Taki mamy fajny barek u chińczyka - ceny znacznie niższe niż w Polsce a jakość ...nie da się opisać. Po za tym sushi jest mrożone a potem rozmrażane przed samym podaniem.
Nic mi się nie stało..
Kawę odstawiłam - piję sobie cappuccino w sobotę w barku takim jednym z rogalikiem i tyle.
Nie wiem kto pisze te newsy o tych wszystkich zabronionych rzeczach - ale jestem przekonana,że jest to jakiś złośliwy męski szowinista, nienawidzący kobiet w ciąży.
Koniec końców - najlepiej pić wcześniej odkażoną, własnoręcznie przedestylowaną wodę bez gazu, odrobinę płatków owsianych wcześniej wyprażonych w piekarniku na obowiązkowo odkażonych w autoklawie naczyniach.
Spać tylko na lewym boku i najlepiej za często nie oddychać - bo poziom skażenia powietrza już dawno przekracza wszelkie normy.
Stringów też nie można nosić - tylko najlepiej przewiewne bawełniane barchany nie uciskające miejsc intymnych, spać w staniku bo piersi się zdeformują.
I kto wymyślił to,że jak cycki bolą to trzeba non stop nosic stanik???
To już przegięcie - kompletne - ja zrzucam wtedy wszystko i czuję sie o wiele bardziej komfortowo,niż gdybym miała kotłować się w łóżku w tych fiszbinach i miseczkach cholernych.
Nie wolno nam też farbować włosów, malować paznokci i woskować nóg (woskowałam wczoraj).
Ja się wcale nie dziwię,że tyle kobiet nie chce mieć dzieci.
Jak musi się wyglądać na ciężarne straszydło w nieuciskającej odzieży z włókien naturalnych i najlepiej bez makijażu.
Opowieści strasznej treści o żądnych krwi położnych i lekarzach rzeźnikach autorstwa starszych koleżanek - najbardziej doświadczonych pierworódek - przed nami jeszcze.
Opowieści o rozrywanym kroczu i wielogodzinnej męce..- do jasnej cholery - a kogo to obchodzi???
Poród to fakt - nie jest pierdnięcie niestety - ale uważam,że to indywidualna sprawa każdej z nas.
Siedzę też na pewnym forum, nie tutaj.. i nie mogę czytać tego co dziewczyny wypisują.
Jedna najchętniej podpięłaby się na stałe do ultrasonografu - każde nie takie pierdnięcie,beknięcie, ból palca u nogi - powoduje u niej paniczny strach o dziecko.
Straszą różnymi chorobami genetycznymi, wadami płodu i innymi spektakularnymi rzeczami..zamiast wspierać - dołują.
Myślę,że to skutek powyższych zaleceń dr. Google i innych porad w stylu "podobno w ciąży".
Nam potrzeba tylko świętego spokoju, wsłuchiwania się w siebie i dużo zdrowego rozsądku.
"To co mówią ci - przez dwa podziel"
To ma być fajne 9 miesięcy,na luzie - na stresy przyjdzie czas.
Jeszcze przed nami nieprzespane noce, karmienie na żądanie i stosy prania.
Trzeba pozbierać siły, odetchnąć głęboko a nie przejmować się pseudonaukowymi wywodami internetowych autorytetów.
Przyjaciółka zaszła w ciążę. To Jej druga ciąża. Pierwsza była od razu jak się zaczęli starać. Teraz chyba już poszło w drugim cyklu starań. Tak bardzo się cieszę. 
Bała się mi powiedzieć....Wariatka! Okres smutku i żalu mam już dawno za sobą. Kobiety zachodzą w ciążę, rodzą dzieci. Nie da się przed tym uciec.
Znowu zostanę ciocią
Potrzebuje Waszej rady. Otoz w kwietniu dostalam od swojego angielskiego lekarza skierowanie do kliniki leczenia nieplodnosci. Po ogolnym badaniu I przejrzeniu mojej dokumentacji medycznej endokrynolog skierowal mnie na rezonans magnetyczny glowy pod katem wysokiej prolaktyny I ewntualnego gruczolaka. Badanie wykazalo, ze gruczolaka nie ma, natomiast znalezli w mojej glowce cos innego ale to juz inna historia. Nastepna wizyte wyznaczono mi na 7 pazdziernika a to byl dopiero maj. Zalamalam sie, ze pozostawili mnie na kilka miesiecy bez zadnej terapii I postanowilam pojsc prywatnie do gina. Zlecil dodatkowe badania, skutkiem ktorych jest drugi cykl z Clomidem. 7 pazdziernika tuz tuz a ja nie wiem co mam powiedziec na wizycie w klinice. Czy przyznac sie do prywatnych wizyt czy tez moze nic nie mowic. Boje sie, ze przyznanie sie zdyskwalifikuje mnie do dalszego leczenia w klinice. Nie chcialabym aby tak sie stalo, bo to klinika kieruje na in vitro a prywatny lekarz nie ma takich kompetencji. Nie wiem co robic!!!
dziś pierwszy dzień po zwolnieniu lekarskim idę do pracy na 14stą ... ciekawe jakie nastroje będą panować ... nigdy wcześniej nie byłam na zwolnieniu bo się obawiałam kierownika ale tak jak wcześniej wspominałam trzeba zacząć dbać o zdrowie
czekam na@ ma przyjść za 4 dni ale żadnych objawów nie mam zawsze już mnie brzuch pobolewał, piersi pęczniały
hehehe i kręgosłup łupał a teraz nic ... a może test źle pokazał i będzie bejbe
staram się o dziecko od czterech miesięcy a to dla mnie wieczność współczuję tym kobietą które starają się od dwóch a nawet więcej lat ... ale głowa do góry może tak jest nam pisane Bóg czuwa kiedy ma być ta odpowiednia chwila ...
Po szklistych oczach je poznasz,
po chwiejnym glosie
po marzeniach w pył obróconych,
sercu na pół złamanym
i ramionach rozpaczliwie pustych
po kołysankach nigdy nie wyśpiewanych,
po nocach nieprzespanych,
po imionach nie nadanych
i łzach w ukryciu wylanych
po smutku lepiej lub gorzej skrywanym
po tym wszystkim poznasz ANIOŁKOWE MAMY!
Jakos mi smutno dzisiaj.. i ciagle mysle co bym normalnie robila gdyby moja Tusia tu byla
zawsze się śmiałam z takiej choćby Kleopatry, kąpiele w mleku, kremy, kremiki, paciaje na gębę, inny specyfik do rąk inny do stóp a jeszcze inny do tyłka. Jako pragmatyczka miałam zawsze w łazience podstawowe kosmetyki (no dobra puder i tusz do rzęs miałam). Jak koleżanka pokazała mi zalotkę to myślałam, że to narzędzie tortur. Tak mnie nauczyła Mama, nie malowała się na co dzień, paznokci też nie malowała, nie układała włosów za pomocą dziwnych ustrojstw, nie miałam gdzie podpatrzeć co się robi z tymi wszystkimi rzeczami. Przez studia byłam czarna i mroczna, wystarczył eyeliner i tusz. Odkąd cztery lata temu trafiłam do obecnej pracy i zobaczyła w czym się chodzi i jak się wygląda zaczęłam się trochę tym interesować. Kupiłam kilka cieni do powiek, błyszczyk, nauczyłam się (chwała internetowi) robić delikatny makijaż do pracy. Pierwszy profesjonalny miałam z okazji ślubu.
Ale dziś nastąpił przełom- totalne odkrycie poszłam do salonu urody (ale to brzmi
). Zostałam wzięta w obroty- włosy, brwi, paznokcie i uwaga uwaga sprawiło mi to olbrzymią przyjemność. Na prawie trzy godziny zapomniałam o Bożym Świecie, siedziałam jak królowa, dając się dopieszczać jak Kleo. W życiu nie usłyszałam tylu miłych rzeczy o swoim wyglądzie (oki nawet jeśli to było przez grzeczność, to i tak trafiło). Wyszłam dopieszczona, wypachniona, z ogromnie podbudowanym ego. Jaki z tego wniosek? NFZ powinien refundować wizyty w salonach urody. Wizyty u psychologa bywają darmowe bywają, leczy się światłem, wodą, prądem, ziołami? To można też wprowadzić URODOTERAPIĘ!!!!
Napiszę tylko tak: Gość przyjechał do nas na 2 tygodnie.
- gość wyrzuca papierosy za płot myśląc że się zgasiły, well... not in Cyprus, domownicy gaszą szlaufem 2 mini pożary
- gość nie kupuje żadnego jedzenia bo przyjechał na wakacje
- gość po sobie nie zmywa bo jest na wakacjach
- gość strzela fochy, że nie jest zabierany na plaże mimo tego że nikomu nie mówi że chciałby tam się wybrać
- gość kupuje 2 paczki papierosów dziennie, ale na jedzenie go nie stać
- gość strzela fochy jak się mu uwagę zwraca, żeby zamykał drzwi na taras bo czuć papierosami w całym domu
- gość kupuje 2 butelki wina dziennie i siada wieczorami na tarasie pijąc sam
- gość robi miny na prośbę opuszczenia sypialni dzieci na jedną noc kiedy dzieci zostają z domownikami
- gość przenosi się do salonu i włącza sobie klimatyzację gdzie domownicy już nie korzystają bo potrzeby takiej nie ma (jest październik)
- gość używa komputera domowników całymi dniami bez żadnego oh ah czy mogę, dziękuję
Gość niekoniecznie się dobrze czuje u domowników. Domowinicy przestali mu podawać, go karmić, się nim zbytnio interesować, domownicy pracują w ciągu dnia i nie mogą służyć gościowi. Poza tym są jakby to powiedzieć delikatnie? Zaskoczeni? Gość który miał być niezauważalny stał się kością niezgody między domownikami. Domownik numer 1 powtarzał "nie zapraszaj, na 2 tygodnie? oszalałaś?" ale domownik numer 2 ma dobre serce i chciał jak zawsze dobrze.
Gość wyjeżdża już w tą niedzielę. Taki prezent na urodziny jednego z domowników.
no nic ,
witam wszyskich:)
mija kolejny cykl staran , moze to ten , wlasnie minelo 12 dni od owulacji poczekam jeszcze pare dni moze sie udalo tym razem moze jest tam ....... ktos 
wczoraj zrobilam test wyszedl negatywnie , nic poczekamy jeszcze
jakos sie specjalnie nie czuje , mam lekkie mdlosci , ale martwi mnie ze moze to byc zoladek ...moze w niedziele zrobie kolejny albo w poniedzialek @ powinna byc w sobote .......zostalo tylko czekac...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.