Znowu spadek formy... I do tego dochodzą sprzeczki między mną a mężem. Wczoraj naskoczył na mnie, bo uważa, że podchodzę negatywnie do tematu. A chodziło o to, że powiedziałam, że przestałam traktować posiadanie dziecka jako pewnik, że zaczynam brać pod uwagę również to, że może się zdarzyć, że nie będziemy mieli dziecka. On odebrał to tak, jakbym powiedziała, że nie możemy i nie będziemy mieć dzieci i zaczęła się wymiana zdań i oczywiście musiałam się popłakać. Do tej pory nie wyobrażałam sobie, że możemy nie mieć dzieci. Rodzina zawsze była dla mnie najważniejsza, ale chcę ułożyć sobie w głowie scenariusz na wypadek gdyby życie napisało nam inną historię. Na pewno czeka nas walka o dziecko. Zrobimy wszystko, żebyśmy zostali rodzicami...
17dc, 7cs
Dziwny mam ten cykl, chyba będzie pierwszy raz bez owulacji odkąd siebie obserwuję... do tej pory (17 cykli) średnio owu występowała 16,3 dnia. Tylko w 3 cyklach była później niż 17 dc (a dziś właśnie 17 dc). Od 3 dni testy lh wychodzą ujemne, temperatura na stałym, niskim poziomie. Śluzu płodnego też jest niewiele. Lipa 😑 Więc spisuję ten miesiąc na straty. Trudno. Mimo to, spędzimy miło sobotni wieczór z mężem 💘
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lipca 2019, 20:56
7 cs, 23 dc
Bardzo bym już chciała mieć dzidziusia... Tulić go w ramionach i kochać. Kiedyś śniło mi się, że miałam dzidka, ale był on u mojej mamy. Wreszcie, po 8-9 miesiącach od urodzenia, postanowiłam go odebrać. I to niewyobrażalne poczucie miłości do tego dziecka (❤!!!!!!!) i wyrzuty, że dopiero teraz po niego przyjechałam. Sny potęgują emocje, ale byłam wtedy taka szczęśliwa i spelniona, że nie chciałam, żeby ten sen się skończył. Chciałabym doświadczyć tej miłości na żywo, wierzę, że będzie mi to dane. Jestem pozytywnej myśli 😊
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2019, 06:54
2 dc
Mój mąż zasnął, więc mam chwilę, by opisać myśli, które towarzyszą mi od dłuższego czasu.
Ostatnio pisałam, że moje życie toczy się w miarę spokojnie. I tak jest na co dzień. Ale przychodzą takie momenty jak ten, gdy zostaję sama i coś we mnie pęka.
Jest mi bardzo ciężko. Bardzo, bardzo ciężko.. Znowu płaczę. Myślę o naszej Córeczce.. Tak okropnie za nią tęsknię. Na widok małych dziewczynek czy nastolatek od razu myślę o Niej. Że też mogłaby taka być. Że ktoś odebrał jej szansę na dorastanie, poznawanie świata. Bycie małym, beztroskim dzieckiem, szczęśliwą zabawę, pierwszą miłość, własną rodzinę. Była ona dla mnie kimś znacznie więcej, niż małą kuleczką w moim brzuchu.. Była wszystkim, o czym marzyliśmy, była nadzieją, planami na przyszłość. Tak bardzo ją kochałam.. Jak się pogodzić z tym, że nigdy nie będzie dane mi jej poznać?
Nie pomaga fakt, że wśród naszych znajomych jest chyba z 5 ciąż z terminem porodu na koniec września. Serio, życie? Dlaczego mi to robisz? Dlaczego sprawiasz, że pierwsze dziecko w naszej rodzinie urodzi się w tym samym czasie, w którym miałoby się urodzić nasze? Zawsze jak patrzę na ten brzuszek, widzę te ruchy, wiem, że moglibyśmy być na tym samym etapie.. Czy za mało wycierpiałam, że potrzebuję dodatkowego kopa od ciebie? Podczas, gdy inni idą do przodu ze swoimi marzeniami, planami, ja jestem na tym samym cholernym etapie, co dokładnie dwa lata temu. Na początku miałam nadzieję, że może rozwiązaliśmy zagadkę naszej niepłodności i tym razem szybko uda się zajść w kolejną ciążę. Chyba każda kobieta po stracie wie, że jest to jedyny sposób, by choć trochę ukoić ten ból. Ale to nie dla mnie. Ja nie zasługuję na takie przywileje. To już 7 miesięcy, od kiedy Cię tu nie ma, Córeczko. A ja chciałabym po prostu znowu poczuć to szczęście, które czułam, gdy byłaś z nami.
Czas leci nieubłaganie. Nie ma dla nas litości. Pamiętam, gdy moje przyjaciółki mówiły mi pod koniec 2021 roku o swoich ciążach. Staraliśmy się już wtedy kilka miesięcy. Myślałam wtedy „zanim dzieci się urodzą, na pewno będę w ciąży”. Zaraz te maluchy kończą rok, ich rodzice myślą nad staraniami o rodzeństwo, a my siedzimy w punkcie wyjścia, z pustymi rękoma, wyrwanymi marzeniami, z raną w sercu, która nadal krwawi.. A każdy kolejny negatywny test rozdrapuje tę ranę jeszcze mocniej.
Czasami chciałabym zasnąć i obudzić się w tej lepszej rzeczywistości. Mimo, że lubię swoją pracę, czasami jadę do niej z myślą, że to wszystko nie ma sensu.. Życie bez dziecka nie ma sensu. I choć nie wiem, jak bardzo będziemy się starali je ubarwiać, nie ukryjemy pustki, która żyje w naszych sercach. Brakuje nam Ciebie…
Kilka dni temu przyszedł PMS a wraz z nim żal do świata i poczucie niesprawności. Dzień kryzysu. Zanim na dobre się obudziłam i wstałam z łóżka miałam już spuchnięte od płaczu oczy. W takie dni znika jakakolwiek motywacja i chęć podejmowania dalszych działań. Zastanawiam się wtedy po co to wszystko, czy naprawdę aż tak mi zależy?
Dziś już jest lepiej. Chyba odczuwam oznaki zbliżającej się @. Tylko podejrzanie wcześnie, powinna przyjść dopiero we wtorek... Piersi tkliwe, trochę krwi, pobolewające podbrzusze. Zrobiłam rano test- standardowo oślepiająca biel. Podobno jest coś takiego jak ciąża urojona, chyba to mam, co miesiąc, ale z tego co czytam w pamiętnikach, nie jestem z tym sama. no cóż.. nie ma co się nakręcać- zamiast tego trzeba się pakować, bo pojutrze jedziemy na wakacje! Szkoda tylko, że owulacja wypada na dzień powrotu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2019, 20:55
Rzecz, która mnie niepokoi... Ola chyba w żłobku zobaczyła jakieś dziecko robiące fiołki . Zrobiła jednego przy nas na łóżku. Próbuje też na podłodze, ale ja powstrzymuje. Wiem, że kiedyś to będzie norma. Ale to chyba za wcześnie!!!??? Czy Wasze maluchy też próbują?
W środę miałam wizytę
Ciąża jest wewnątrzmaciczna.
cieszę się ogromnie:) widać było pecherzyk ciazowy 8mm i pecherzyk zoltkowy
zarodka jeszcze nie widać, bo za wcześnie:) dostałam szereg badań do wykonania za 10 dni. Kolejna wizyta 2 sierpnia 
Wtedy już na pewno zobaczę serduszko i maluszka :*
Objawy ciążowe się nasilają. Piersi bolą okropnie, rano mam takie mdlosci że przed pionizacją jak banana nie zjem to jest jakiś dramat, sikam co 30 minut, podbrzusze czasem ciągnie ale odkąd biorę duphaston 2x1 to jakoś mniej. Jestem ciągle senna i zmęczona. Bym leżała i spala tylko. Wieczorami czasem mam zawroty głowy... temperatura cały czas w górze 36.90:) to na tyle.
Przeszłabym na fioletową stronę.... ale nie mam abonamentu... i nie mogę
((
Wyjątkowy dzień 
we wrześniu szkolenie rozpoczyna grupa przed nami w ośrodku a my jestesmy juz następni, a wiec gdzieś tak w grudniu, chyba, ze ktoś z wrześniowej wypadnie to jesteśmy zaraz my
oby któraś przyszła mama zaszla sobie naturalnie w ciążę z tej grupy wrzesniowej
3cs 4dc
Witam w 4dniu cyklu. Koniec urlopu, wczoraj wróciliśmy z Polski. Pierwsza nocka w pracy nie przychodzi lekko. Rozleniwiona jestem na maxa...
@ przyszła po 34 dniach. Nie chcę już narzekać ale długie cykle są wkurzające 😣.
Wydaję się jak jakby trwały wieczność.
Tak czy siak zakupiłam w Polsce zapas testów owulacyjnych i ciążowych 😅, więc zaczynam kolejne odliczanie do owulacji. Kupiłam też Inofem, nie wierzę jakoś szczególnie w cudowne suplementy ale nie mam nic do stracenia.
Teraz tylko trzeba jakoś przetrwać ten miesiąc a w sierpniu znowu urlop. Lecimy do Grecji a potem tydzień posiedzimy w Polsce
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2019, 23:55
16tc
Wyladowalam w szpitalu. Tak u mnie nie moze byc bezproblemowo. Okropnie silny bol prawego boku, nie do wytrzymania, brak mozliwosci ruchu, bol promieniujacy na brzuch i plecy. Okazalo sie ze jest to kolka nerkowa,bol przypominajacy bole porodowe takie znalazlam opinie. Przyjeli mnie na oddzial szpikuja kroplowkami, tabsami i zastrzykami rozkurczowymi. Dziala na troche nastepnie bol powraca na 2-3godziny.
Na usg doszukali sie takze roznic wielkosci plodow, zaczyna sie zespol podkradania pokarmu ;( ;(, mam jechac do specjalistycznego szpitala w Rudzie Slaskiej. No to sie nacieszylam szczesliwym spokojnym okresem ciazowym 
Ostatnio czuje sie wyjatkowo pozytywnie, nie wiem do konca z czego to wynika. Moze, ze to juz dwa tygodnie od laparoskopii, wszystko goi sie dobrze, a moze ze w srode ide do kliniki nieplodnosci, bo dowiem sie co dalej. Ja momentami obwiniam moja narkoze 😁😁😁 ze jeszcze do konca nie wywietrzala z mojego ciala i powoduje, zse jestem zakrecona jak paczka gwozdzi. Dzisiaj dostalam smsa os mojego GP, ze mam sie umowic na rozmowe telefoniczna, ze porozmawiac o wynikach badania krwi na TSH. Jak kaze, mi dzwonic to pewnie jest cos nie tak, pewnie nie zeszlo do poziomu jakiego powinno 🤐. Ciekawe ile zajmie mi na zejscie do ponizej 2.5, obecnie mam 4.22? Od tego wyniku zalezy kiedy zaczne inseminacje.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lipca 2019, 00:41
O lord
Ile mnie tu nie było prawie 2 miesiące !
w jamie ustnej Jagody zawitały ostatnio 2 dolne jedynki. Ileż było stękań i złych humorów. I tak pewnie nie przeszła tego źle bo ani rozwolnień ani gorączki . Teraz chyba jesteśmy w skoku bo bajlando w nocy się włączyło hehe. Dzidka , dzideczka
najpiękniejsze dla nas i najzabawniejsze stworzenie
. Gdyby ktoś mi jakieś pół roku temu powiedział, że tak się bede cieszyć to w tej depresji, która mnie na ten czas owładnęła - nie uwierzyłabym.
Bardzo żałuję czasu, który straciłam .. żałuję, że byłam taka spięta - mam wrażenie, że ten czas to był jakiś sen. Nie kumałam rzeczywistości - a szkoda...
Teraz za to mam też pomoc - teściową - i spokojnie pomału wracam do pracy
. Do ludzi... mam czas by zatęsknić za moją kochaną dzidką.
Moja rozkmina depresji poporodowej jest jedna- mamusie- zwłaszcza przyszłe - nie dajcie się wciągnąć w żadne fb grupy - nie dajcie sobie wmówić, że źle robicie ! Róbcie wszystko według swojej intuicji - nawet z perspektywy czasu według rad najbliższych ( wiem, nie zawsze sa dobre, ale jednak). Ja przez to wszystko utraciłam ten najważniejszy czas. Byłam gnębiona za najmniejszy szczegoł, za zwykłą wypowiedź dot. mojego dziecka. Czułam się źle, czułam się złą mamą, czułam się tak jakbym krzywdziła Jagodę. Teraz dopiero wiem, że to był zły wpływ pewnej grupy osób. Nie ważne jak postępujecie- byle dzidziusiowi krzywda się nie działa - olać wszystkiej trendy i mody w czymkolwiek. Postępujcie zgodnie ze swoim sercem i sumieniem, a napewno wychowacie dobrego i szczesliwego człowieka bo - szcześliwa mama to szczesliwe dziecko
AMEN !
Wczoraj byliśmy wspólnie na wizycie u ginekologa. Rozważaliśmy laparoskopię. Jest to operacja która może ale nie musi poszerzyć nasza wiedzę. Możemy znowu być w punkcie wyjścia, albo wzbogacić teorie..
inseminacja daje nam 10% szans na ciąże... trudno, zdecydowaliśmy się na tę probe.
Jeszcze nie jesteśmy gotowi na tak duży krok jakim jest Invitro. Natura ludzka w dalszym ciągu pozostaje wielka zagadka i nieodkryta tajemnica... mamy takie technologie, a wciąż brakuje narzędzi do badan.. tyle pytań pozostaje bez odpowiedzi.
Najgorzej ze znowu owulacja po prawej niedroznej stronie. Musimy poczekać aż uaktywni się lewy jajnik i wtedy zawalczymy z inseminacja..
Dzisiaj dowiedziałam się o ciąży koleżanki z pracy. Na początku bardzo się ucieszyłam, zaś po chwili zrobiło mi się przykro, a w głowie towarzyszyła mi myśl „Jak długo jeszcze będziemy musieli czekac?”...
Robię porządki i odkopuje skarby z dzieciństwa. Pakuje je ładnie, by mieć później je spokojnie wyciągnąć jak będzie odpowiedni moment 
Tylko sadownie mam jakiekolwiek szanse. Sprawa lezy od roku na wokandzie, nie mialam ani srodkow, ani wiedzy, by ja dalej ruszyc. Na szczescie znajomy adwokat jest gotow sie tego podjac. Moje zadanie polega na tym, aby tej sprawy pilnowac, naciskac i ponaglac. Z adwokatem jestesmy na "ty", wiec cala duma i skrupuly laduja gleboko w kieszeni, bede mu teraz zawracac glowe do skutku. Zabawne, ze to wlasnie on jest wlascicielem mieszkania, miedzy wierszami dal do zrozumienia, ze moja wyprowadzka jest im zupelnie nie na reke. Chyba o mnie zawalczy, ale to ja mam w tej walce byc na pierwszej linii ognia. Jego zona robi za bufor bezpieczenstwa, jest w tym wszystkim ta dobra i ludzka twarza. Ma niesamowicie dobre i miekkie serce, on jest spokojny, ale rzeczowy. To, jak i ile pomoga, zalezy tylko ode mnie, a ja juz nie wstydze sie prosic o pomoc.
3cs
9dc
Jak zwykle piszę siedząc w pracy. 6 nocka ciągnie się nieziemsko, mam już dosyć. Ten tydzień mija mi wyjątkowo ciężko. Czuję się poprostu wypruta fizycznie. Zapewne dlatego, że przez 6dni porządnie krwawiłam, zawsze mam okres przez 7dni. Odkąd pamiętam zawsze miałam bardzo obfite miesiączki ze skrzepami, ale było to dla mnie całkowicie normalne bo nie znam inaczej. W sumie żaden ginekolog nigdy nie pytał o to, więc nie będę szukać problemu na siłę. Wiem tylko, że miewałam lekką anemię z tego powodu. Lekarz powiedział, że taka moja natura.
No ale cóż... Psychicznie czuję się stabilnie, od kilku dni biorę znowu małą dawkę Asertinu. Być może przez to boli mnie głowa i mięśnie pleców. Na początku zawsze są skutki uboczne. Nie wiem jak to pogodzić. Wiem, że starania i antydepresanty to nie jest dobre połączenie i nie chciałabym zaszkodzić czymkolwiek powstającej nowej istocie, ale co mam zrobić???! Starania mogą potrwać jeszcze wiele miesięcy a mój stan strasznie się pogarsza. Te leki to jedyne co umożliwia mi normalne, spokojne życie. Odstawiałam je już wiele razy, a depresja i lęki wracają prędzej czy później.
Czytałam wiele na temat kobiet biorących leki SSRI w ciąży. Wiele kobiet je zażywa, jednak jak wiadomo, nikt nie robi badań na ciężarnych kobietach, tak więc nie ma udowodnionych tez na ten temat.
Postanowiłam poprostu narazie nie rozmyślać na ten temat. Muszę się podkurować i tyle.
Przestaliśmy się zabezpieczać w kwietniu a już mamy lipiec. Wiem, że to stosunkowo krótki czas ale dla mnie osobiście trochę przerażające. Czas tak szybko leci, że szok. W tym miesiącu troszkę starania odpuszczam bo teoretycznie dni płodne wypadną podczas moich nocnych dyżurów a wtedy nie mam siły na amory. Poza tym w przyszłym miesiącu lecimy na Kretę i w sumie to też byłby czynnik stresujący.
Ahh się rozpisałam....
Zastanowiło mnie wieczorem,ze Hanka spi 20-23 bez wybudzen. Winna temperatura, 38,2. Po apapie spadla do 37,3 i tak ske utrzymuje cały czas. Spala na rękach. Ma dreszcze. Teraz drzemka na rękach, ciągle postekuje,ciężko oddycha.
Okazało sie ze termometr bezdotykowy fałszuje temp. Cos mi rano nie dało spokoju i zmierzyłam zwykłym... 38,8 podalam ibuprofem, po 2h, apap. Temp 37,2. Jeżeli po drzemce znowu wyskoczy pojedziemy na sor. D. Ma dzisiaj nockę. Do tej pory nie gorączkowała przy zabkach. Teraz przed drzemka odmówiła mleka.
Okazało sie ze termometr bezdotykowy fałszuje temp. Cos mi rano nie dało spokoju i zmierzyłam zwykłym... 38,8 podalam ibuprofem, po 2h, apap. Temp 37,2. Jeżeli po drzemce znowu wyskoczy pojedziemy na sor. D. Ma dzisiaj nockę. Do tej pory nie gorączkowała przy zabkach. Teraz przed drzemka odmówiła mleka.
Dziś 8dc, 7 dzień stymulacji.
Po piątkowym podglądzie LH 2,90, estradiol 584,5. 9 komórek jajowych, 5 w prawym, 4 w lewym jajniku. Wielkość od 9 - 15 mm. Jutro kolejny podgląd, od piątku do bemfoli dołączył orgalutran. Zazwyczaj kilka minut po podaniu bemfoli boli mnie brzuch, po około 30 minutach przestaje. Jeśli wszystko pójdzie dobrze - w środę punkcja. A w czwartek pierwszy zastrzyk na układ immunologiczny.
Boję się jak cholera. Teraz już nie zastrzyków, te idą sprawnie, igły są cienkie. Ale boję się wszystkich skutków ubocznych, potem boję się tego, że się nie zapłodnią, a nawet jeśli się zapłodnią, to że nie przetrwają 3 doby, bo przecież potem plemniki włączają się do gry (tu na głos Mężuś tłumaczy - ale zobacz, udało nam się doprowadzić je do tego, że są w prawidłowym parametrze ruchliwości, morfologii, żywotności, chromatyny, jedynie ilość i koncentracja szwankuje), że będzie problem z implantacją, no bo układ immunologiczny nie troszczy się o zarodek, no i układ hematologiczny nie pomaga.
Z drugiej strony - pojawiają się myśli: uda się, bo przecież jesteśmy super przygotowani. W porównaniu z poziomem, z jakiego startowaliśmy, wiemy o swoim zdrowiu i jego ograniczeniach tyyyyyyleeee. No i potrafimy znacznej części tych ograniczeń przeciwdziałać. Nasze organizmy są super przygotowane, wyleczone z bakterii, grzybów, pasożytów i wirusów, naszprycowane suplami, afirmowane do tego stopnia, że po prostu musi się udać.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.