Wakacje bez ovufriend. Cudo. Wakacje na Podlasiu - totalny spokój. Wczoraj wróciliśmy do miasta... a spokój minął i ovu też wraca, bo muszę sie wyzalic. Maz odebrał wyniki posiewu. Nadal ma ecole. Zalamalismy się. Leczyl to 3 razy. W kwietniu mielismy miesięczna kuracje bardzo silnymi antybiotykami. Oprócz tego, że pewnie niezle sobie zniszczylismy zoladek to nic z tego nie mamy. Antybiotyki z probiotykami kosztowaly nas 500 zl. Wydane na marne. Skoro mąż ma ecoli to ja pewnie dalej ja mam w jamie macicy też, trzeba robić kolejna biopsje. A mieliśmy podchodzić do IUI. Czy w ogóle ivf ma sens z tą bakteria? A jeśli ona powoduje zapalenie w macicy i odrzucenie zarodka? Lekarze mówią, że może tak być, ale niekoniecznie. Wyniki z Prokocimia jeszcze nie przyszły, a mam jutro wizyte w klinice, miałam je już mieć. Ciągle wiatr w oczy, skąd brać siły?
EDIT: są wyniki z Prokocimia:
Ocena aktywnosci cytotoksycznej komorek NK: 29.5 % przy normie 9.9-26.1.
% specyficznej aktywności po dodaniu II-2: 47.6% przy normie 14.8-33.4.
Ocena cytokin th1/th2:
Ifn gamma próbka kontrolna: 0, próbka stymulowana: 13.49 pg/ml
Tnf: 0, probka stymulowana : 31.21
Il-10: 15.22, probka stymulowana 46.13
Il-4 i Il 5: 0 w dwóch probkach
Il-2: 4.72, probka stymulowana 14.16
Wskaznik IFNy/Il 10: 0.29
Wskaznik TNF/Il 10: 0.68
NK w kosmos, a cytokiny? Nie mam zielonego pojęcia, jutro mam wizytę u gina, a on jest w kotakcie z dr Sydorem, może skonsultuje.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lipca 2019, 16:24
25 dc
1. Ból minął, straszył tylko 2 dni.
2. Plamień brak - chyba powinnam się cieszyć, luteina działa 
3. Progesteronu nie badałam, muszę trochę jednak zaufać prowadzącej i jej co chwila nie sprawdzać
Za to pieniążki wydałam na pyszne lody 
4. Niedziela poza miastem na randce z mężem ... Ach, było pięknie i tak leniwie....
5. Okres około weekendu. Czekam.
6. Zima przynosi owoce... Od kilku dni wszędzie babeczki z brzuchami, większość uśmiechnięta, zadowolona... Hm, wcale im się nie dziwię... Ech.
Dziś w pracy miałam zawroty głowy. I już w mojej głowie poestała myśl o ciąży. A to po prostu z niewyspania i tyle. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Moja jedna racjonalna część jest pewna, że to nic takiego, a druga jest gotowa wymyślać imię dla przysłej córki (bo to przecież będzie córka, nie ma innej opcji).
17+2
W końcu nadszedł ten dzień wizyty. Jestem już po !
Z dzidzią wszystko ok, rośnie pięknie waży 200g czyli jak to powiedział doktor jak dobra kostka masła 
Jesli chodzi o kwestie detektora którą dosyć częśto poruszałam. Kupiłam go. Po cichu w tajemnicy, ale kupiłam - używany.
I to słuchanie serduszka to coś pięknego. To taka ulga, taki chwilowy spokój... Tym bardziej teraz gdzie jestem mega zestresowana tym co się dzieje w moim życiu rodzinnym.
28 sierpnia połówkowe, czyli jeszcze 3 tygodnie... Oby zleciało.
A ty rosnij Maleństwo pięknie i zdrowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊
Dziękuję Michaeli (imienia nie znam do dziś!)
Czuję się poruszona.
A to na szczęście.
Na takie, na które trzeba trzymać kciuki nawet w nogach.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/cb5c439780fb.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego 2014, 23:30
Ciąża zakończona 24 lipca 2019
Dnia 21.07 o godzinie 6.16 poprzez udany vbac przyszła na świat moja córeczka Kornelia. 52 cm i 2630 g szczęścia.
Obudziłam się kilka minut po 1 przez pojedynczy skurcz, inny niż do tej pory. Był mocniejszy i krzyżowy. Pomyślałam tylko ze chyba się zaczęło, poszłam do toalety, potem do łóżka i tam zaczęły mi odchodzić wody. Zielone wody. Szybki telefon do położnej, miałam wziąć prysznic i potem się zbierać do szpitala. Pojawiały się już pojedyncze skurcze, dosyć nieregularne. Zadzwonilismy po opiekę dla synka i ok 2 byliśmy już w szpitalu. Ktg i badanie nie wykazało żadnych skurczy, ani odplywania wod. Ale że 1 cm rozwarcie i ja się upieram że to wody to po ok godzinie trafiłam na porodowke. Tam lewatywa i zastrzyk na zmiekczenie szyjki i się zaczęło. Skurcze co ok 2 minuty po minucie. Po godzinie były już 2 cm (ja się załamałam prawie że dopiero tyle 😁). Po pół godziny było już 4 cm i 3 godz osiagnelismy pełne rozwarcie i zaczęły się parte. Mała szła z rączka, położna chciała mnie naciac ale nie zdążyła bo ja musiałam przec, więc peklam (pęknięcie 2 stopnia). Kornelia na szczęście nie wrzasnela od razu bo mogłabym te wody wypić, była okrecona pepowina wokół szyi. Najpewniej oddała smolke i stąd te zielone wody. Dostała 9/10 pkt i niestety zabrali mi ją do obserwacji. Po 3 godzinach byłyśmy już razem a po 3 dniach wyszliśmy do domu 😃
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2019, 19:30
urlop ulrop i po urlopie.
czas leci, a do mojego badania dalej musze czekać wieki.. (właściwie to 9 dni).
Przesunęłam badanie z 6 sierpnia na 7 sierpnia aby wykonać od razu USG + test PAPPA.
Jak się podpytałam wszystkich koleżanek (poniżej 30stki) to robiły PAPPA. Nie wiem czy to takie niezbędne, bo to koszt 500zł (robię w LUXMEDZIE).
Mój lekarz zapewniał mnie że jesli wyjdzie coś nie tak na USG - to i tak skieruje mnie do szpitala i zrobią mi test PAPPA na NFZ.
Nie mniej.. jeśli teraz wszyscy wariują i chcą robić te dodatkowe badania - niech stracę. Tez zrobię.
Po AUDIORIVER - chyba większość znajomych się domyśla że jestem w ciąży.
Nie wiem czy to chodziło o samo niepicie, czy też o to że w bardzo obcisłych ciuszkach mój brzuszek nie jest idealnie szczupły a talia się już trochę zgubiła (o dziwo moja waga się nie rusza!!)
Nie mniej bardzo się cieszę, że nie naciskali na to abym to potwierdziła, a raczej wyrażali że życzą wszystkiego najlepszego i czekają aż sama to powiem 
Odliczam dni do 7 sierpnia.
Jagoda
maruda
rozpuszczona przez babcię
nic w domu nie zrobisz
8 msc i 25dni
....
armagIedon
zęby idą, gorączka była
nieprzespane noce były i pewnie są 
Matka wróciła do pracy = babcia rozpuszcza do granic możliwości 
Dziękuję, że mam taka teściową co chce sie zajmować, ale... yh
Smucę się, że nie mam tyle czasu dla małej
. Muszę zapie....
Umiejętności :
- siedzenia
- raczkowanie
- " Jaka Jagódka jest duża?" " Taaaaa ( ręce do góry)"
- Papa
- Buziaczki
- " Moja Moja" ( przytulasek)
- " gdzie ma misiu oczko, nosek"- pokazuje na misiu
- " zrób bam bam " ( uderza w bembenek)
- Siiiiiiiiiiiii ( nie dotyka tego)
- " Gdzie jest tata" ( patrzy w strone taty , babci itp tylko nie wie co to mama heh
- lubi prowadzić wózek trzymana na rękach
- lubi chodzić jak się ją trzyma pod pachami
- boi się basenu/ morza itp.
Wyszły jej : 2 dolne dwójki, 1 górna dwójka ( dziwacznie ze nie pierw jedynki) i wyrzyna się 2 dwójka
11dc
Powoli widze jak coraz bardziej sie nalrecam, niby nic mnie nie rusza a tak naprawde wciaz siedze na ovu, czytam pamietniki a potem wpisuje rozne rzeczy w Google. W pracy spedzilam chyba z godzine na ovu czytajac rozne pamietniki i sie zdolowalam kompletnie wiedza jaka dziewczyny tutaj prezentuja, nazwami badani, ich wynikami. Ja nie jestem w stanie powiedziec powiedziec jakie mialam zrobione poza tsh i laparoskopia. Moze za malo wnikam, lekarz powiedzial, ze wszytkl u mnie w porzadku ale moze nie sprawdzili wszystkiego dokladnie?!
Moj maz wczoraj mi oswiadczyl, ze w tyvodnoi nie bedzie ❤️ bo musi sie skupic na pracy. Na co ja zalamana, mowie ze lekarz powiedzial, ze mamy probowac i ze ogolnie w tym tygodniu ma byc owulacja. Totalna panika z mojej strony ale zachowuje zimna krew. Wracam dzis do domu a tam czeka na mnie moj maz usmiecha i mowi to ze czas sie zabrac za robote 😁 ulzylo mi. Nie chcialam go naciskac, bo nasz seks juz ich tak ucierpial odkad zaczelismy sie staran wiec noe chce pogorszac sprawy. Jako realistka nie mam wielkich zludzen., ze tym razem po takim czasie staran jakims cudem sie uda. Ale jak wiadomo nadzieja matka glupich i mam cicha nadzieje, zwlaszcza ze niektorym Wam nagle udalo sie po dlugim czasie.....
CZWARTEK
5dc rozpoczynamy stymulację Clo z nowym lekarzem! Oh yeahhh...! Coś się wreszcie dzieje!
nowy doktor wczuł się w rolę i twierdzi, że w moim przypadku on widzi szanse na naturalną ciążę. Aha. Pożyjemy zobaczymy.
Kupiłam sobie rolki w ramach programu "rusz wreszcie 4 litery" i będę śmigać
wieeeeki na rolkach nie jeździłam, mam nadzieję, że jeszcze potrafię
no i długi weekend też napawa entuzjazmem 
Leze, nic mi sie nie chce. Powinnam zrobic zakupy i obiad. Tymczasem nadal zalegam w lozku. Do sypialni dobiegaja glosy bawiacych sie dzieci na placu zabaw.
Zaczynam myslec, ze nigdy nie zostane matka na ziemi. Wizja macierzynstwa staje sie tak bardzo poza moim zasiegiem..
Jestem waleczna i nie powiedzialam jeszcze ostatniego slowa. Jednak przeczucie mowi mi, ze nie obejdzie sie bez kolejnych problemow. Przy bliźniaczkach caly czas czulam niepokoj, lek przed poronieniem. Podskornie mialam zle przeczucie, ciaza byla obarczona zbyt duzym ryzykiem, a my z malzem nie nalezymy do grupy szczesliwcow.
Zastanawiam sie jak to mozliwe ze tak rzadkie przypadki trafiaja wlasnie na nas. Pierwsza ciaza z wada genetyczna- tak sie po prostu dzieje, naturalna selekcja.
Druga ciaza po ivf- jeden zarodek dzieli sie, ciaza blizniacza jednoowodniowa, jednokosmowkowa najbardziej ryzykowna z ciaz blizniaczych, wystepujaca bardzo rzadko. Nie, dla mnie to nie cud. To najgorszy z mozliwych scenariuszy.
Z nami niby wszystko ok, ale jakis dziwny traf, ze bardzo rzadkie przypadki lubia na nas trafiac. Moze powinnam isc do szamana?
4dc
Wyniki dobre. Estradiol <5. Jestem wyciszona. Lh poniżej normy, progesteron 0,232 norma od 0,2.
Wczoraj bez leków. Od dziś codziennie 250 j. Puregon + co drugi dzień Gonapeptyl 0,1. Wizyta w poniedziałek 5 sierpnia. Doktorek powiedział że chce wystymulować więcej pęcherzyków aby móc wybierać komórki.. czyżby podejrzewał że mogą być puste pęcherzyki?? Niestety doktor ma urlop cały następny tydzień więc będzie dopiero na transferze, o ile do niego dojdzie.
Koszt: 150 zł wizyta + 120 zł badanie hormonów+ 134 zł recepta
Puregon bez refundacji 2100 zł 
Wzięłam pieska ze sobą. Mąż był z nią na spacerze a ja na wizycie. Żal mi było aby siedziała cały dzień sama w domu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 lipca 2019, 11:03
25+5
Jak to możliwe, że te pierwsze tygodnie tak strasznie się ciągły a teraz wydaje mi się, że nawet lecą. Chociaż do następnej wizyty równe 30 dni i czuję, że będzie ciężko wytrzymać.
Najważniejsze, że Synek zdrowy. Na ostatnim USG ślicznie spał z nogą przy buzi i ciężko było zrobić ładne zdjęcie ale w końcu się obudził, widzieliśmy z mężem jak ziewa
Uwielbiam go oglądać. Uwielbiam jak się wierci w brzuchu, chociaż czasem aż podskoczę ale na to tyle czasu czekałam.
Dolegliwości ciążowe coraz bardziej doskwierają. Ciężko mi na upałach, czuję się słaba, zaczynają mnie boleć plecy i kość ogonowa. W nocy przez to nie mogę spać więc powtarzam sobie że muszę więcej się ruszać i rozciągać, ale na drugi dzień wstaję i już pod koniec w pracy jestem taka słaba i śpiąca, że myślę tylko o tym żeby się położyć, więc leniuchuję bo obiedzie. Później się staram trochę dom ogarnąć ale wtedy od chodzenia zaczynają mnie boleć pachwiny i znów nie mam siły na ćwiczenia. I znów w nocy nieciekawie. Ale już dziś twardo postanawiam ćwiczyć!
Jesteśmy bardzo szczęśliwi ale też pełni obaw jak sobie poradzimy z małym. Powoli kompletuję wyprawkę. Oglądamy wózki łóżeczka.
Trochę cień na nasze życie kładą problemy męża. Właściwie problemy w jego rodzinie. Właściwie są to też moje problemy. Mój M jest trochę na każde zawołanie, pomaga siostrom, pomaga mamie, pomaga bratu kosztem swoich spraw i swojego wolnego czasu. Jestem dumna z niego bo wiem, że mimo wszystko ja i Synek jesteśmy jego priorytetem. Nie ma lekko więc staram się mu pomagać. Już nie długo nie będzie miał tyle czasu kiedy będziemy mieć swoją rodzinę a tak to do tej pory wszyscy się przyzwyczaili że jesteśmy "czasowi" bo nie mamy swoich dzieci.
Ostatnio miałam kilka gorszych dni przez niezbyt miłe teksty względem mnie. Że jaka to ja jestem duża, jak to szybko przybrałam. Ciężko było mi nabrać dystansu do takich słów. Ale mój M i moje siostry zaraz mnie doprowadziły do pionu. Te głupie teksty były od znajomych a tak na prawdę najważniejsze jest zdrowie Maleństwa. Mój mąż jest zadowolony i dumny z mojego wyglądu, cały czas mnie adoruje i mówi jaka jestem piękna i jaki śliczny mam brzuszek. Tak samo moi najbliżsi. To jest chyba ważniejsze niż zdanie jakiś tam znajomych.
Jestem szczęściarom że mam taką rodzinę.
Bieżący wykres na moim OvuFriend nie wygląda zadowalająco... Wiem, nie przylozylam się. Nie mierzylam temperatury, nie robiłam regularnych notatek. Mogę mieć żal sama do siebie. Ale tak to właśnie jest jak Twój facet lepiej wie kiedy i z jaką częstotliwością się kochać 😠 jakby już niejedno dziecko splodzil... Hehe zaprzeczył sama sobie. Kupiłam test który ponoć wykazuje ciążę na 4dni przed planowana miesiączka. Pobiegłam rano na kibelek. Brzuch bolał. Ale na teście tylko jedna kreska. Humor się popsuł, ale 2sierpnia i tak zrobię jeszcze jeden test...no chyba że Ciotka będzie szybsza.
Możliwość napisania tutaj sprawia, że jest mi lżej. Czytam pamiętniki każdej z Was dodaję mi to otuchy i wiele zrozumienia....wiem jak wiele jest tu osób które czują dokładnie to co ja, daję mi to poczucie bezpieczeństwa.
19 DC cyklu w piątek wizyta i nowego giną. Mało nadzieji jest we mnie... ostatnio dużo kłócimy się z mężem jest zły, rozdrażniony... czepia się o głupoty czasem mi tak po prostu przykro, że tracimy czas na sprzeczki o pierdoły...a tego straconego nikt nam nie odda. Z drugiej strony patrząc ja też jestem okropna chciałabym żeby cały świat przeżywał moje problemy... żeby wszystkim było smutno tak jak mi... często łapie się na tym , że jestem zła na K że śmieje się żartuje...to okropne wiem być może potrzebuje pomocy specjalisty , a być może wiele osób tak ma tylko nikt otwarcie o tym nie mówi. Patrzę przez okno..jest pięknie zielono, a w sercu mam lodowatą śnieżycę... codziennie powtarzam sobie, że inni nie mają już szansy zobaczyć blasku słońca, usłyszeć szumu morza. Tak wiele nieszczęść i tragedii wokół nas, tak wiele niesprawiedliwości i cierpien... Dziękuję Bogu za to co mam... Może nie zawsze tak jak powinnam, ale jestem wdzięczna za każdy dzień, nawet ten smutny.
Zwycięzca nie jest ten kto wygrywa. Zwycięzca jest ten kto walczy do końca.
9 tc
Wczoraj byłam na wizycie. Wszystko jest w porządku z paluszkiem:) ma 17 mm i pięknie bijące serduszko. Wiek zgadza się z OM 8tc+1, termin na 8 marca 
<a href=https://naforum.zapodaj.net/950e7ac9e55d.jpg.html><img src=https://naforum.zapodaj.net/thumbs/950e7ac9e55d.jpg alt=hosting zdjęć zapodaj.net /></a>
Dostałam skierowanie do endokrynologa ponieważ mam za wysokie tsh. I na krzywą cukrową bo cukier 99, więc za wysoki. Poza tym reszta wyników ok.
Co do plamienia, a raczej brudzenia takiego na brązowo, teraz już na żółto, gin zalecił dalej brać duphaston i zwiększyć dawkę jakby się nasiliło.
Kazał zrobić prenatalne w 13 tyg. W 11 tyg mam wizytę znów u niego, to będzie 19 sierpnia. Najśmieszniejsze że 19.08 Mam też wizytę na nfz xd
Zobaczę dzidzie dwa razy
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 lipca 2019, 14:10
Matko od tego uderzenia Chyba dalej mi nie dobrze.... Wypilam kawe i chyba ona na mnie tak dziwnie zadzialala.... Byle w pracy wytrzymac. Jutro @
I w końcu 2020r się skończył. Witaj 2021r. Witam Cię z przeziębieniem, bólem zęba i ucha. Cudownie! Zapowiadasz się tak samo wyśmienity jak Twój poprzedni kumpel... dodatkowo jestem wściekła jak osa. Tak, to będzie niezapomniany rok...
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2021, 09:16
Kochane dziewczyny ❤️ nie wiem jak dopisać komentarze, więc zredaguje je w nowym wpisie. Bardzo dziękuję za słowa otuchy i wsparcia. Co do badań mamy już trochę za sobą. Nasienie, kariotypy, trombofilia, cały panel tocznia,hormony,choroby przenoszone drogą płciową.
Jakie wnioski nasienie w porządku w genetyce VR2 nieprawidłowy oraz MTHVR, oba w heterozygocie toczeń wątpliwy...musze powtórzyć za jakiś czas. Hormony były ok, jednak od kilku miesięcy towarzyszy mi niedomoga lutealna.
Kochane dziewczyny ❤️ nie wiem jak dopisać komentarze, więc zredaguje je w nowym wpisie. Bardzo dziękuję za słowa otuchy i wsparcia. Co do badań mamy już trochę za sobą. Nasienie, kariotypy, trombofilia, cały panel tocznia,hormony,choroby przenoszone drogą płciową.
Jakie wnioski nasienie w porządku w genetyce VR2 nieprawidłowy oraz MTHVR, oba w heterozygocie toczeń wątpliwy...musze powtórzyć za jakiś czas. Hormony były ok, jednak od kilku miesięcy towarzyszy mi niedomoga lutealna.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.