Witamina C jest doskonałym antyoksydantem, świetnie poprawia morfologię plemników, zapobiega ich „sklejaniu się” oraz chroni DNA plemników przed zniszczeniami przez wolne rodniki. Jednakże w przypadku kobiet, witamina C powinna pozostać pod kontrolą (dzienna dawka nie wyższa niż 1000 mg), ponieważ może ona zbyt mocno zakwaszać śluz szyjkowy i stwarzać niekorzystne warunki dla spermy.
Choroba stuka do mych drzwi i nieproszona zagląda do mnie
Ból gardła i cieknący nos nie jest niestety niczym przyjemnym, tym bardziej w dni kiedy czuję powoli że zbliża się owulacja 
Ostatni cykl miałam 31 dniowy a owulacja była w 18 dniu. Myślę, że było to spowodowane tabletkami antykoncepcyjnymi. Czuję, że w tym cyklu owulacja będzie wcześniej.
Używam testów owulacyjnych ale zastanawiam się nad sensem ich stosowania. Przedwczoraj zaczęłam testować, wieczorem test wyszedł negatywny ale kreska była tylko o 2 tony jaśniejsza od kontrolnej. Wczoraj rano znów test i prawie pozytywny, może kreska wyszła odrobinkę jaśniejsza od kontrolnej. Po południu użyłam już testu z innej formy, z racji tego że tamte się skończyły. Niestety tym razem test wyszedł całkowicie negatywny. No i klaps... nie wiedziałam co mam myśleć. Dlatego dzisiaj kupiłam test tej samej firmy co poprzednio i po powrocie do domu zrobiłam obydwa testy.... jeden pink test drugi kupiony na allegro. Z tego samego moczu... z taką samą czułością.... Wynik.... Pink test: pokazała się kreska o 2 tony jaśniejsza niż kontrolna. Test z allegro: całkowicie negatywny...
No i własne obserwacje: robi się coraz mokrzej, pojawia się śluz i ból brzucha.
Wnioski ?? Któryś test jest lipny 
Dostałam wiadomośc na maila, że nie było mnie tu trzy miesiące. Jak ten czas leci...Nic się nie zmieniło, prócz kolejnej wiedzy ma temat wyników badań. Wiem już, że moja rezerwa jajnikowa jest poniżej normy, że czeka mnie kolejna wizyta w szpitalu i usuwanie polipa i pobieranie próbek do analizy, bo kolejne cholerstwo (jakieś nieprawidłowości na ściance macicy)sie do mnie przyczepiło. Mąż w końcu pojechał na badania gedetyczne, ale dopiero 1,5 miesiąca późńiej, niż było w zamiarze.
Nie mam już nadzieji, nie czekam juz chyba na nic. Liczę się z tym, że być może jedyną mozliwością na posiadanie dziecka może być adopcja,bo na inwitro na razie nas nie stać, a moje wyniki wykluczaja nas z refundacji invi.
Łatwo znaleźć składniki miłości, ale wszystko zależy od tego, jak się je miesza. Potrzeba ogromnej pracy. [...] Po pierwsze, trzeba umieć rozumieć i akceptować. Potem trzeba być najlepszym przyjacielem. Zawsze. Trzeba pracować nad pokonywaniem tego, czego w tobie nie lubi druga osoba. Potrzeba wielkiego serca, mimo że tak łatwo jest po prostu być małym człowiekiem w tak wielu sytuacjach... Czasami iskra zapalająca miłość jest z ludźmi od początku. Ale wielu tę iskrę bierze za płomień, który - jak uważają - będzie trwał wiecznie. To dlatego tak wiele ognia i żaru serc ludzkich po prostu się wypala i w końcu gaśnie. Nad prawdziwą miłością trzeba pracować diabelnie ciężko.
Ja pracuję, pracuję całą sobą, poświęciłam wiele.. i teraz widzę, że był warto.. dla Jego uśmiechu o tego ciepła, które zalewa moje serce ilekroć o Nim pomyślę.. to chyba miłość..
Cos mnie brzuch zaczyna pobolewac a dzis jest dwunasty dzien z 30-dniowego cyklu wiec chyba czas zaczac intensywniejsze przytulanka z A:-) fakt ze nigdy nie moge narzekac na Niego:-) zawsze jest zwarty i gotowy nawet 3 razy na dzien:-).
Zaczęłam wczoraj 9 cs. 8 był trochę odpuszczony, taki na luzie, spontaniczny i dał mi chwilę wytchnienia psychicznego. W tym miesiącu ruszam z kopyta, mam komplet badań i czekam tylko na aTPO. Wybieram się też wreszcie na monitoring ovu.... chyba powoli dochodzi do mnie, że będzie to co ma być i nic nie zmienię.... warto tylko wiedzieć, czy nie choruję na coś co przeszkadza w zajściu w ciążę.
Wieczorem spotykamy się ze znajomymi, będzie fajnie, pogadamy, pośmiejemy się. W perspektywie mam nieco wolniejszy czas, idą Święta, które uwielbiam i udało mi się 2 lata wcześniej spłacić jeden z kredytów, które braliśmy (harowałam na to kilka miesięcy). Jest pozytywnie 
Poddaje się, dziś będę płakać cały dzień...
Jaki jest sens mierzenia temperatury, skoro wykres jest taki piękny a nagle z dnia na dzień w 14 DPO jest taki spadek??? Przecież to daje takie nadzieje. Nie wiem czy będę mierzyć temp. Moja Pani ginekolog również powiedziała, żeby tego nie robić bo człowiek się tylko nakręca i blokuje.
Masakra jak się czuje, wcześniej się tak nie przejmowałam ale... ten wykres naprawdę dawał mi nadzieje. Od wczoraj tak bardzo wierzyłam, że się udało!!!
Jeszcze ten test owulacyjny! Gdzie ja mam oczy?! Naprawdę mam, aż taką wadę wzroku?!
Naprawdę tylko wydawało mi się, że był dodatni?!
Nie wierze, przysięgam Wam, ze już nigdy nie będę próbowała zdiagnozować ciąży za pomocą testu owu!!! NIGDY!
Brak mi sił, jestem przeżuta, wypluta i przejechana przez wszystko co się da...
Za bardzo chcę...
Pokłóciliśmy się wczoraj. To już swego rodzaju standard w okresie owulacji. W czasie kiedy seks nie jest już spontaniczny....a polega na "wykonaniu zadania". Stresuje to nas oboje. Stąd te kłótnie o wszystko i o nic. Dobrze, że nie na noże. Dobrze, że kończą się w miarę szybko uśmiechem i przytuleniem. Tak często po wszystkim śmiejemy się z całego przebiegu przeciągania liny, każdy na swoją stronę.
Nawet już nie wiem od czego się zaczęło. Pamiętam tylko, że kiedy ja zakładałam, że może nam się w ogóle nie udać i trzeba myśleć realnie....On obstawał przy tym, że się uda. Zarzucił mi, że jestem pesymistką. Że wiara czyni cuda a mi jej brak. Znaczy to tyle, że Jego wiara nie wystarcza a cud się nie wydarza bo ja wątpię. Szlag! Obraziłam się jak weszliśmy na temat dzieci i zażartowałam, że kogoś o coś zapytam. Na co Mój Luby wlepił mi zdanie między oczy "Ty lubisz wiedzieć co się u innych dzieje". Miał rację ale strzeliłam foszka. Lubię wiedzieć, ale jak sami mi powiedzą. Na szczęście nie jestem natrętem. Źle, kolejny raz źle, zinterpretowałam Jego słowa. Nie chciał mnie zranić.
Czy rzeczywiście brakuje mi nadziei? Czy nie jest już tak, że pogodziłam się z tym "co ma być to będzie" ? To źle? Im więcej we mnie przekonania, że będzie jak będzie, tym łatwiej mi się żyje.
Dowiedziałam się, że nie jestem taka jaką mnie poznał. No wiem, oboje się zmieniliśmy. W Jego oczach straciłam entuzjazm i beztroskę, która Go do mnie przyciągnęła. Więcej się śmiałam. Jest Mu przykro, że nie potrafi odebrać mi wszystkich problemów tak, żebym się nie martwiła.
Tak bardzo Go kocham.
TŻ pojechał w delegację, wraca w niedzielę a ja mam czas dla siebie, domu i przemyśleń. Wczoraj wieczorem zrobiłam test ovu- był dodatni. Hmmm zagadka na miarę Kurta Wallandera i CSI Miami. Kto jest sprawcą? Od 15 lat znam swoje ciało i jakoś nigdy nie robiło mi psikusa. Choroba/wyjazd/stres a wszystko było jak w zegarku. A teraz ovufriend poprzestawiał wszystko(bo mu wczoraj w 17 dc wpisałam śluz płodny i dodatni test ovu). Przesunął ovu na wtorek 15 dc (what?) i wydłużył cykl do 30 dni (paranoja- nigdy, nigdy tak nie było- tzn. raz! pierwszy cykl po odstawieniu anty był 32-33 dniowy). Ehh o ile człowiek był szczęśliwszy bez tego mierzenia, oglądania śluzu, sikania na testy a teraz coś się przesunie i szukam prywatnego detektywa, żeby wykrył przyczynę. Chociaż mam wrażenie, że sprawca się znalazł przypadkiem, nie dał mi spać całą noc, bo się kluł podstępnie dziad jeden Rotawirus 
I zaczynam wszystko od początku... Kolejny cykl kolejne nadzieje że wszystko się ułoży ;( Nie staram się już.. Zaczynam obserwować swoje ciało... Porobię badania... Może kiedyś je wykorzystam może jeszcze kiedyś będę się starała o to małe szczęście... Jak na razie się poddaję i daję troszkę czasu swojemu organizmowi....
W nocy obudzil mnie bol brzucha, tak jak podczas okresu.. nie wiem czy to normalne,bo do tej pory byl lekki,a w nocy okazal sie nie do spania. Wzielam nospe i udalo sie zasnac po godzinie. Dzis rano ten sam bol, ale jest dokuczajacy, ciagly, bez zadnego plamienia.. mam najczarniejsze mysli. Tydzien temu zaczelam brac duphaston. A tak mowilam, ze go nie wezme. Alejak sie pojawily te ciemniejsze uplawy dwa razy w ciagu dnia, postanowilamm, ze go wezme do konca 12 tygodnia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2013, 12:09
ehh kolejny dzień mija... dziś ostatni dzień w tym mieszkaniu trochę mi smutno jednak bo tu mam ostatnie wspomnienia z coreczka, tu była ze mna i tu zmarla.. ale nie zalujemy decyzji jaka podjelismy o zamieszkaniu w innym miescie:) do córeczki będziemy mieć 15 km ale to nam nie przeszkodzi będziemy u niej codziennie.. pakowanie rzeczy trwa a jutro przewozimy nasze rzeczy:D dziś tez w końcu tempka podskoczyla do 36,8 ehee nie wiem czy się cieszczyc i robic nadzieje- nie lepiej nie żeby nie było rozczarowania... powiem tez ze mam jakiś lepszy dzień chodze taka ,,usmiechnieta'' a powiem wam lepsze przysnil mi się duch mojej córeczki ze widziałam jej raczke jak trzymala mój brzuch... dziwny sen ale fajnie było ja chociaż tak zobaczyć
To już drugi cykl w którym mam dziwny zapach z pochwy po stosunku. Dziwny znaczy się z lekka rybi. Dzieje się tak w okolicy owulacji.
Myślałam sobie, że Luby mi coś sprzedał
ale nie....
Myślałam, że to vaginoza bakteryjna ale ciut wątpliwe. A już chciałam łykać metronizadol. Miesiąc temu robiłam cytologię. Ogólnie jest git.
Zapach nie jest jakoś powalający ale nie tragiczny.
Zadzwoniłam do psiapsiuły ginekolożki. Powiedziała, że w trakcie owulacji może zmieniać się ph a przy tym i zapach. Dla poprawy flory bakteryjnej mam sobie zasadzać po stosunku feminellę vagi c. Nie zaszkodzi a może pomóc.
No i świetnie. Oby działała. Poza zapachem nic się więcej nie dzieje.
Dziś przeczytałam kilka stron w różnych pamiętnikach i naszła mnie ochota na założenie własnego. Można przypomnieć sobie co myślałam, czułam kiedy emocje już opadną. Cały czas mam gdzieś malutką iskierkę nadziei i trzymam się jej kurczowo, bo niestety z każdą następną @ ten początkowo wielki płomień, aż tak bardzo już zmalał.
Pamiętam jak podjęliśmy decyzję, że chcemy mieć dziecko – byłam pełna radości i euforii. Odremontowałam pokój (bo w ciąży będzie ciężko to ogarnąć), kupiłam fajną kołyskę i czekałam na szybki finał. A tu coraz większe rozczarowanie z każdym nowym cyklem.
Tak jak pisałam podjęliśmy już decyzję o IVF, ale że przystępujemy do programu rządowego, to niestety terminy są dość długie i moja pierwsza „poważna” wizyta od lipca, przypadła na koniec października. Także mam jeszcze przynajmniej jedną „naturalną” szansę na finał. Trzymajcie za mnie kciuki, tak jak ja za wiele z was 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2013, 15:17
Ciężki okres za mną. Intensywny wrzesień z hiszpańskim zakończony - mogę teraz zająć się sobą.Od 2 dni siedzę w domu, dopadł mnie jakiś wirus i próbuję się go pozbyć. Staram się jak najmniej chemii zażywać, więc gorąca herbatka z malinami + witamina C króluje.
Moje Kochanie pomaga mi się wypacać, dostarczając porcji gimnastyki 
Witaj PAŹDZIERNIKU i bądź dla mnie łaskawy!!! 
Nie wiem czy widziałyście dzisiejszą poradę OVU:
Nie używaj lubrykantów ani śliny w czasie stosunku jeśli starasz się o dziecko. Mogą one zabijać lub znacznie zmniejszać ruchliwość plemników.
Co myślicie na ten temat?
Ja często w trakcie stosunku liżę mężowi penisa. Uwielbiam też poślinić główkę i poocierać ją troszkę. Nie wiedziałam, że może mieć to jakiekolwiek znaczenie w stosunku do ruchliwości plemników.
To bylo takie proste! Seks, orgazm, bzykanko! Tego mi po prostu bylo trzeba, by skonczyc te placze!
Przy okazji nowe paznokcie i nowa torebka, taki bonus, za ktory sama sobie zaplacilam, bo Matki Boskiej Pienieznej bylo w tym tygodniu. Ale seks to podstawa. Od razu lepiej mi sie dzis pracowalo, od razu humor lepszy! 
No wiec sie wyjasnilo.
Wiem,ze takie bole moga byc, ale lzejsze niz jak podczas okresu i nie tak dlugo (prawie cala noc i pol dnia bez przerwy).
Wolalam jednak tego nie ignorowac.]
Mam infekcje pecherza moczowego, stad ten bol, wlasnie tam, w podbrzuszu, na srodku. Odkad zaczelam miec mdlosci musialam siebie pilnowac ile wypijam plynow,bo mi ciagle niedobrze bylo po wypiciu czegokolwiek. Wypijalam ledwo co 1,5 litra, ale w nocy budzac sie na siku suszylo mnie, ale bralam moze lyka,ktory i tak powodowal mdlosci,ze nie moglam zasnac.
Lekarka przepisala mi antybiotyk na 5 dni.
Mam duuuuuuuuuuuzo pic.
A ze nie jest ginekologiem,to usg nie mogla mi zrobic, choc byla tak uprzejma, ze pewnie by chciala.
Nie udalo sie wyblagac wczesniejszego usg. Wiec jeszcze 2,5 tygodnia czekania.
"Kiedy decydujesz się na dziecko,
zgadzasz się, że od tej chwili
twoje serce będzie przebywało poza twoim ciałem."
Katharine Hadley
Przeczytałam kilka wpisów i sama postanowiłam założyć pamiętnik.
W tym cyklu jestem już po owulacji teraz tylko czekać na wyniki. Brzuch boli jak na @ ale nadal mam nadzieję że to nie to:)W środę będzie już wiadomo...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.