Muszę się wygadać
Mojemu mężowi to chyba nie zależy na drugim dziecku on myśli że naturalnie od tak napewno się uda
Chciałam żeby się umówił na badanie nasienia żebyśmy zobaczyli jak po tych dawkach witamin się wszystko ma bo może spróbowałby umówić się do jakiegoś dobrego andrologia i by mu spróbował poprawić te wyniki.Wydaje mi się że to nie możliwe żeby tak drastycznie spadały mu parametry skoro cały czas bierze te witaminy (fertilman).nie było jeszcze od 4 lat nigdy poprawy tylko co badanie jest gorzej.W 2015 roku zaczynaliśmy z 39 mln plemników na całą próbkę a w 2018 skończyliśmy na 7.8mln na próbkę
Coś musi być bardzo nie tak, ja rozumiem że mąż ma ZPN ale tylko na jednym jądrze i kurcze czy to tylko tych żylaków jest winą za pogorszenie?
Mówiłam dwa tygodnie temu by umówił się na to badanie ale on swoje że ma czas ja mu nawet datę podałam żeby to było w trakcie mojego okresu ale nie dziś po usilnych prośbach zadzwonił i oczywiście nie ma terminu jest kiedy będą u mnie płodne a tu przed badaniem trzeba jeszcze abstynencję zachować no po prostu ręce mi opadają
Jakbym tak bardzo nie pragnęła dziecka nawet już nie dla siebie tylko rodzeństwa dla syna to bym to wszystko pieprzla w cholere


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2019, 10:54

25 dc, 10 dpo

Znów dawno nie pisałam. Zaniedbuję Cię, pamiętniczku.. Gdy rok temu (dokładnie 17 lipca) stworzyłam pierwszy wpis, byłam na początku diagnostyki, ekscytowałam się badaniami, wynikami, targały mną różne emocje - działo się 😉 Teraz jest dość spokojnie. Długo się zastanawiałam, o czym w ogóle mam napisać.

Dziś 10 dpo, a ja czuję spokój.. Czuję się gotowa na to, co pokaże jutrzejszy test. Nie zawali mi się świat, gdy zobaczę na nim jedną kreskę. Ten dzień będzie zwykłym dniem, takim samym jak dziś czy pojutrze. Wiadomo, nie zawsze jest tak kolorowo - trudne momenty przychodzą najczęściej znienacka, gdy w samochodzie leci jakaś smutna piosenka lub gdy mam nawał pracy, a nie potrafię myśleć o niczym innym niż o dziecku.

Ostatnio mieliśmy możliwość za małą kwotę kupić nowe, białe, porządne mebelki do pokoju dziecięcego. Zrobiliśmy to. Mój mąż stwierdził, że przecież i tak zaraz będą nam potrzebne. Zgadzam się z nim. Wierzę, że jeszcze moment dzieli nas od zostania rodzicami.

11 sierpnia mam histeroskopię diagnostyczną. Zobaczymy, czy zrosty nie powróciły i pobierzemy materiał do biopsji. W międzyczasie zbadam poziom homocysteiny, by sprawdzić, czy się obniżył po suplementacji (ostatnio wynik wynosił prawie 16). 16 sierpnia mam wizytę u mojej pani doktor immunolog. Pierwszy raz nie czekam na nią podekscytowana. Jestem zdrowa. Totalnie zdrowa. Nic niepokojącego nie wyszło w żadnym z dziesiątek badań wykonanych przez te dwa lata. Czy kir AA miałby być naprawdę sprawcą wszystkich niepowodzeń? Coraz mniej w to wierzę. Kobiety znacznie bardziej chore zachodzą w ciążę.

Wiem, że to ostatnie miesiące starań naturalnych. Ostatnie kilka samodzielnych kroków. Czuję, że walczyłam jak mogłam. Przez te 24 miesiące dowiedziałam się tyle, że byłabym gotowa wystąpić na auli przed gronem studentów medycyny i opowiedzieć im o nowinkach z dziedziny naprotechnologii. Nie żartuję. Dałam z siebie wszystko - dzielnie znosiłam kolejne pobrania krwi mimo, że to moja największa fobia, rozkładałam nogi przed obcymi lekarzami, parę razy wylądowałam w szpitalu, setki razy kłułam się w brzuch, milion razy płakałam w samotności. Może to nie koniec mojej drogi, ale koniec pewnego trudnego etapu. Ba, etapu najtrudniejszego w moim życiu. Chcę dać sobie pomóc. Chcę podejść do in vitro.

A w głowie ciągle huczy mi myśl, że gdzieś na świecie jest jakaś mała duszyczka, która bardzo potrzebuje czyjejś miłości, ciepła, domu. Ta myśl rośnie we mnie z każdym miesiącem i daje mi poczucie, że wbrew wszystkiemu i wszystkim zostanę kiedyś mamą, a mój mąż najwspanialszym tatą na świecie.

Dzisiaj mieliśmy badanie prenatalne 1 trymestru i USG genetyczne 💜
Sezamek jest zdrowy 💜💜💜💜💜
CRL ma 61,1 mm 💜💜💜
Kawał Dziedzica 🙈🤞🏻💜💜💜

Skorygowana ocena ryzyka wystąpienia wad genetycznych:

Trisomia 21 - 1 : 14 937
Trisomia 18 < 1 : 20 000
Trisomia 13 < 1 : 20 000

Jesteśmy tacy szczęśliwi!!! 💜💜💜
Podczas badania cały czas leciały mi łezki szczęścia 🥰🥰🥰
Dostaliśmy wszystkie zdjęcia w wersji elektronicznej 💜
O 16:00 jeszcze wizyta u mojego lekarza prowadzącego 💜

Czy ta linia na zdjęciu USG to wyrostek płciowy? 🤔

4225441080564dbd.jpg

Wtorek, 19 dc, 3dpt 4-dniowca.

Brzuch zupełnie płaski, bo jeszcze w piątek przed transferem troszkę go wybrzuszyło. A teraz jest normalny. Nie czuję nic. Wczoraj bulbał, dziś się nie odzywa. Moja intuicja milczy. Pojawia się myślenie pełne nadziei (ale to co innego niż intuicja). A jednocześnie spokój.

Wczorajsze info z lab: z naszych 7 Morul 2 przekształciły się w 5. dobie w blastocysty (5.1.1. i 5.2.2.), pozostałe Morule pozostawione do obserwacji do 6. doby nie utworzyły blastocysty. Zarodeczek transferowany zaczął się przekształcać w blastocystę ❤️️ Na początku było mi źle z tym, że przecież wszystkie tak ładnie się rozwijały, no i tak niewiele brakowało, żeby się przekształciły w blastocysty. Ale potem koleżanka napisała mi "Nie miej żalu do tych, które nie stały się blastocystami". Kurczę, póki tego nie napisała, to ja nie wiedziałam, jak nazwać to uczucie. Ale jak odczytałam wiadomość, to sobie pomyślałam - święta racja!

Drogie Zarodeczki, dziękuję Wam bardzo, że byliście z nami, że podjęliście ten trud i daliście nam tyle nadziei. Wiemy, że gdybyście mogli/mogły, to zostalibyście/zostałybyście z nami na dłużej. Nie mamy do Was żalu.

Wiem, że żaden Zarodek z mrożonych komórek nie dotrwał. Zarówno ten podany, jak i te blastocysty zostały utworzone ze świeżych komórek. Z 15 łącznie oocytów, 12 poddano zapłodnieniu, mieliśmy 8 Zarodków, z których z kolei mamy 3 Blastusie. A przeliczając to na świeże komórki to z 11 oocytów, 9 poddano zapłodnieniu, 6 się zapłodniło i mamy z nich 3 Blastusie.

Poprzednio z 6 poddanych zapłodnieniu, 5 się zapłodniło i uzyskaliśmy 1 Zarodek takiej średniej klasy, bo 4.2.3.

Przepraszam Mojanadziejo, jeśli przyprawiam o ból głowy cyferkami. Rozkminiam to dla innych, bo jest bardzo dużo osób w podobnej sytuacji - bardzo mierne efekty 1 stymulacji, czy w ogóle 1 procedury, a pamiętam, że pisałaś "mniej statystyk!" :)

Ewa89 - nie szukam problemów! Naprawdę nie! Trzymam się tej myśli od Ciebie "Nie szukaj problemów!!!". Bardzo, ale to bardzo się cieszę z tego, co osiągnęliśmy!!!

Wiem, że są pary, czy też kobiety, którym udało się za pierwszym razem in vitro i np. są w zdrowej, bezproblemowej ciąży i mają jeszcze 3-5 Zarodków super klasy. I narzekają, że to tak mało. Proponuję poczytać wątki "nie rozwijające się komórki", "1 in vitro i żadna komórka się nie zapłodniła", "Bezplemnikowcy", albo w ogóle tematy w szpalcie "Poronienia". To powinno pomóc zejść na ziemię. Z tych 3 czy 5 Zarodków nie musi być ciąży, ale zawsze masz te 3 czy 5 szans już na starcie więcej niż my. Dla mnie i Mężusia, jak widać nieosiągalne są pewne ilości Zarodków. Wiem, wiem, wiem, może być totalnie różnie, implementacja, beta, przyrost bety itd. Chodzi o to, że naprawdę możliwe jest, że kolejna procedura będzie lepsza.

O przeżywaniu słów kilka:

Nie da się podejść do kolejnej procedury na luzaka, chłodno. Nie w moim i Mężusia przypadku. Nadzieja się skondensowała, wiara w wygraną razem ze strachem przed przegraną również urosły w siłę. Nie ma strachu przed igłami, lekami, lekarzami innymi niż prowadzący. Ale strach przed powtórką z poprzedniego razu jest. To jest ten sam strach, który odczuwamy co miesiąc - przyjdzie franca czy nie przyjdzie? Biel vizira znowu i znowu, czy może będą 2 kreski? My możemy się uspokoić, nie myśleć przez jakiś czas, ale jak już tyle czasu się staramy, możemy łatwiej w tym wszystkim znaleźć chwilę oddechu, może skupienia na pracy czy na innych czynnościach, ale emocje są generalnie dużo mocniejsze, silniej odczuwalne. Tym bardziej jak jest się mną, czyli osobą, po której widać emocje (poza pracą) nawet dla ledwo poznanych ludzi, strzelam miny, podniosę brew, ucho mi się przekrzywi. A nawet jak się jest Mężusiem, czyli żółwikiem w skorupce, który potrzebuje czasem ciepłej kołderki, żeby wyjść ze skorupki i powiedzieć "Nakryj jeszcze kocykiem!". Okazuje się, że ta skorupka miejscami robi się mocniejsza, a miejscami robi się słabsza.

Dla rozrywki przesyłam link do testu psychologicznego, o introwertykach i ekstrawertykach wie każdy, a co jeśli sprawa jest bardziej skomplikowana? Mój typ to INFJ. Mi ten test (zrobiony lata temu i potem powtarzany, żeby sprawdzić) pomógł zrozumieć, dlaczego raz mam tak, że wychodzę do ludzi, jestem duszą towarzystwa, a raz mam tak, że wyłączam telefon, kładę się na podłodze, nogi umieszczam na kanapie i jedyną myślą jest "Odejdźcie wszyscy, teraz ja". Dlaczego dla jednych jestem ekstrawertykiem, dla innych introwertykiem. Pomógł zrozumieć, że nie oduczę się pomagania, mogę nad tym trochę panować, ale chęć niesienia pomocy jest u mnie najważniejsza. Jest to obciążające, ale mając świadomość tego - jestem silniejsza.

https://www.16personalities.com/pl/darmowy-test-osobowosci

PJUR - zarąbista sprawa, gniazdka w okapie - sama bym na to nie wpadła :) i w ogóle pomysł z niskimi włącznikami. U nas na parapetach stoi mnóstwo roślin i to dość dużych, robią nam za firanki, bo w większości zasłaniają 3/4 wysokości okna :) Dziękuję bardzo!

Około 10 godzin łącznie zajęło mi przygotowanie pliku, w którym szczegółowo rozpisałam różnice między 1. a 2. procedurą. Zastosowane leki w trakcie stymulacji, parametry nasienia, metoda zapłodnienia, dieta przed, suplementacja przed, ruch fizyczny przed, alternatywne metody wspomagające, kuracje lekami, ale także wpisałam nasze "jednostki chorobowe". Jest tego dużo, 3 arkusze w excelu, jeden jest mój, drugi Mężowski, trzeci wspólny. Udostępniam go przez serwis hostingowy. Jakby się okazało, że są jakieś pytania: piszcie tu w komentarzach, bo najłatwiej będzie odpowiedzieć, jednocześnie nie powielać pytań. Jakby się okazało, że jest problem z pobraniem, to piszcie w wiadomościach prywatnych adresy mailowe - będę wysyłać. To jest też z najserdeczniejszymi pozdrowieniami od Mężusia, wie o mojej pracy i chęci pomocy innym.

Komu nie chce się ściągać, to generalnie parametry nasienia to praktycznie dno. U mnie robotę zrobiły odżywki białkowe dla sportowców i warzywa strączkowe. Teorię o lepszych parametrach dzięki wit. D3 obaliła Esperanza, która ma ją znacznie wyższą niż ja. Wpływ metforminy na komórki jajowe - Jerzak kazała się stymulować już w listopadzie jak tylko zaczęłam metę brać, więc nie wiem, czy ten wpływ jest taki wielki. Znam też kilka dziewczyn na mecie, no i szału nie ma. Jeśli ktoś dojdzie do innych wniosków - zapraszam do podzielenia się.

https://www.szybkiplik.pl/download/278f82cbdd34a2ef57d3438ac364c808.html

Krycha Potrzeba pisania 14 sierpnia 2019, 07:44

Nie ma to jak wstac z piekacym bolem glowy i jechac do pracy po dwoch ibupromach max. Chyba jestem uzalezniona od ibuprofemu, najgorszego leku przy staraniach o dziecko. Nie pamietam, czemu akurat on szkodzi, wazne ze pozwala zyc bez bolu. Nic innego mu nie dorownuje, chyba ze podkradne tacie morfine. W ogole przez jego chorobe moj brat zmienil sie w bardzo pozytywnym kierunku, stal sie jeszcze cudowniejszym czlowiekiem niz wczesniej byl i kocham go bardzo mocno. Szkoda, ze tak rzadko sie widujemy. Pewnie proszac mnie na chrzestna mial inny zamysl w sprawie spotkan, coz, kilometry nawet w dobie lotow za zlotowke sa jednak sporym utrudnieniem.

Wieczor:

Przechwalilam tego mojego jedynego brata. Dzis strzelil babskiego focha giganta, bo nie wracam do Polski. Niewazne, ze od 10 lat mam tu w Niemczech stala prace, obywatelstwo i przytulne mieszkanie, w ktorym wolno trzymac psa rasy niebezpiecznej. Bratu nie pasuje, ze chce mame sciagnac do siebie, za daleko mu. Zabawne, ze on mieszka dokladnie w polowie drogi miedzy mna a rodzicami, wiec dla niego odleglosc zostaje ta sama, tylko w inna strone. On ma to gdzies, do ojca nie jedzie, nie zadzwoni, mamy sie wszyscy wypchac. Brawo. To wszystko dziwnym trafem akurat wtedy wypadlo, gdy poprosilam w pracy o modlitwe za tate i dostalam w pakiecie za cala rodzine. Albo ktos nie modlil sie szczerze, albo sobie Pan Bog znowu w cos dziwnego pogrywa.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2019, 22:45

Zaczęłam pisać pamiętnik z nadzieją, że to pomoże mi walczyć o nasze upragnione dziecko.

Dzisiaj byłam odebrać wyniki badań:
*posiew moczu - ujemny
* TSH 2.98 - nie rewelacja ale ważne, że ruszyło po Letroxie, bo początkowo było 3.60 i Euthyrox nie działał. Zobaczymy co na to Pani endokrynolog. Wysłałam wyniki badań w smsie i czekam na odpowiedź.
* progesteron 3.43 P+11.
*posiew z pochwy-ujemny. Dziwne skoro poprzednim razem wyszedł Streptococcus. No, ale jeśli faktycznie już go nie ma to tylko się cieszyć.
* biocenoza pochwy- czystość pochwy wg Nugenta: 4 stan pośredni- podobno wynik prawidłowy. Wyszły jakieś ziarniaki G dodatnie nieliczne, pałeczki G ujemne średnio liczne, Lactobacillus średnio liczne, leukocyty średnio liczne i grzybów brak. Gin przepisał Macmiror complex 12 globulek. Jakoś damy radę.

A że dostałam dziś okres, leczenie trzeba przełożyć. Po leczeniu wizyta u gina.

A miałam taką nadzieję, że TSH spadnie przynajmniej do 2 i będziemy mogli niedługo się starać. No ale cóż... jak zwykle pod górkę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2019, 10:37

Pinka. Piąty transfer 14 sierpnia 2019, 11:26

Za chwile minie miesiac od zabiegu łyżeczkowania. Czas szybko leci. Nie dostalam jeszcze okresu, powinien byc juz, ale wiadomo kazdy organizm inaczej reaguje. Czekam dosc cierpliwie.
Gdy juz przyjdzie to zarejestruje sie do kliniki, musze sie dowiedziec jakie badania musze powtorzyc do transferu.

Pinka. Piąty transfer 8 października 2019, 17:36

25dc 7dpt

Hmmm, co moge napiac? Jakie potencjalne objawy? Wczoraj i dzis w nocy mialam lekkie poty, od czasu do czasu czuje bole jak na @, moze troche piersi urosly? Owe "objawy" sa delikatne i nie trwaja dlugo.

Dzien minal mi szybko, mialam troche roboty w pracy i moje mysli nie krazyly wokol TEGO tematu. Za chwile zas wkraczam do mojego swiata kuchni, mam zamiar po raz pierwszy przygotowac krewetki na obiad.

Cierpliwie czekajac zaciskam ✊✊

Wik89 Zabiegana 14 sierpnia 2019, 22:47

7 dc
Jestem w tracie stymulacji letrozolem, z tym że nie wiem, co z tego wyjdzie, bo monitoring mam dopiero po długim weekendzie, prawdopodobnie 12 dc wieczorem, na dodatek nie mam wykupionego zastrzyku ovitrelle, nie mam nawet recepty, a jutro wyjeżdzam na długi weekend i wracam dopiero 12 dc przed południem :D No cóż, potrzebuję tego urlopu, a tymi problemami "technicznymi" staram się nie przejmować. Mam nadzieję, że jakoś to będzie

10dpo

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/991f5865c2af.jpg

Bladzioch! Jeszcze nie dowierzam, boje sie postawic plusa.
Jutro beta!
Ale micha cieszy mi sie niemilosiernie:):):)

EDIT
Test 11dpo
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/1416769d1937.jpg

Beta: 68.93 <3 <3 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2016, 09:26

Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 14 sierpnia 2019, 11:50

27 dc

Dziekuje dziewczyny za rekomendacje, ale skoro chcemy jechac na wakacje w marcu i ma byc cieplo, bedziemy musieli znalezc inna opcje. Troszke sie ciesze hehe i przynajmniej bede miala karte przetargowa, zeby pojechac troszke dalej. Kurcze czego sie nie chwytam, zeby nie myslec o staraniach i ciazy.
Dzisiaj mija mniej wiecej 18 miesiecy odkad zaczelismy sie starac, kurcze pomyslec, ze moglabym byc juz mama, smutno sie robi na duszy. Wczoraj przyszlam do domu zdolowana, no bo wiecie @ juz za moment sie pojawi, bo jakze mogloby byc inaczej. Moj maz mi powiedzial, ze stoickim spokojem, ze czas sie uodpornic , bo skoro tyle czasu sis nie udalo to nie ma sensu byc smutna. Chcialam go udusiac, ale z drugiej strony....sama wkurzam sie na siebie.
Zauwazylam tez w moim sluz byl troszke brunatny przez moment, i dzisiaj temperatura spadla z 36.9 do 36.6 wiec stwierdzilam, ze nie ma sensu robic testu.
Dzisiaj wzielam urlop i ide sie spotkac na lunch z przyjacielem, wiec sie rozpreze i choc na chwile nie bede myslec. Idziemy do oblednej restauracji hiszpanskiej wiec bedzie fiesta 😁a potem pare slabszych dni i rozpoczecie IUI

I po wakacjach.
W 2 tygodnie przejechaliśmy 8 krajów, zrobiliśmy prawie 5 tys. km. Wróciliśmy zmęczeni i spragnieni kolejnego urlopu. Cudownie było oderwać się od rzeczywistości. Szkoda tylko, że nie wróciliśmy z 'niespodzianką' ;)

Dziś miałam po raz pierwszy monitoring cyklu (5 dc):
endometrium 4mm,
jajnik prawy z pecherzykiem 8mm
jajnik lewy z 4 pęcherzykami 8,9,9,10mm

Dostałam zalecenie intensywnych starań do następnej kontroli za 7 dni (prawdopodobnie dzień po owulacji) :D
Podpytywałam o hsg, badania hormonów. Pani Dr mówiła, żebyśmy najpierw poobserwowały cykl i że może dostanę luteinę/duphaston po następnej wizycie.

Stosujecie/stosowałyście te specyfiki? Pomogły w osiągnięciu celu? :)

Małpa99 Starania pełną parą 21 sierpnia 2019, 12:52

Mimo braku nowych wieści w temacie płodności mojej i męża, jestem jakaś taka spokojniejsza. Jakby już pogodzona z losem i zdana na jego łaskę. W pierwszych miesiącach starań bardzo przeżywałam przychodzący okres, a teraz jak wiem mniej więcej na czym stoimy (problemem męski), jestem gotowa do działania i nastawiona optymistycznie 😊 Mam wspaniałego, kochanego męża, z którym jestem szczęśliwa i to czy mamy dzieci czy nie, tego nie zmieni. Wiadomo, jestem tu, więc bardzo bym chciała powiększyć rodzinę, ale dziecko nie warunkuje mojego szczęśliwego, spełnionego życia. Daję sobie więcej luzu, diagnozowanie/leczenie dalej w toku, ale nie chcemy się starać 5-10 lat, a potem płakać, bo dziecka jak nie było tak nie ma, a najlepsze lata nam uciekły na skupianiu się na comiesięcznych owuacjach, temperaturach, suplementach... Daje nam plus minus rok na zajście w ciążę, potem odpuszczamy.
🙂🙂🙂🙂🙂


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia 2019, 12:55

18dc
Od wczoraj czuje jajniki, pod koniec plamienia brałam Letrozole aby była owulacje, w innym wypadku może by się to ciągnęło do nieskończoności.
Choć po nocy zawsze zastanawiam się czy to na pewno jajniki bo może krwawienie, czasami podbrzusze boli, ale tak nie jest.
Klucie jajników jest i mi się nie wydaje.
Od poniedziałku biorę żel dopochwowo papilocare czy coś takiego także leczenie nareszcie się zaczęło. Pewnie za jakiś czas wezmę na ovu zaznaczę że to był okres ~muszę wymusić rozpoczęcie nowego cyklu w ustawieniach ~te plamienia większe i lekkie krwawienia, jeśli na 100 %upewnię się że to był tzw okres, który przeciągnąć się do 15 dni... Wrr.
Jak mi się kwas foliowy skończy oraz Wit D to kupię w aptece Inofem, będzie w sumie lepsze dla mnie bo to tabletki dla osób z PCO, lekarz mi polecił. Czytałam o nim więc myślę że mi unormuje trochę gospodarkę hormonalna.
DESZCZ PADA OD KILKU GODZIN A NA 19 JADĘ NA inwentaryzacje więc nad ranem wrócę do domu.
No i oczywiście auta nie mam wrr a czekają mnie ranki zwłaszcza w przyszłym tyg ~ nie mam autobusów przed 5 godzina a niestety mam do pracy właśnie na 5.
Turbina która była robiona u mechanika i miała być cacy okazało się u drugiego specjalisty który od pompowtryskow jest znawca ~ mąż myślał że ony zawiodły, powiedzieli ze turbina źle zrobiona, nie ustawiona jak trzeba. A poprzedni mechanik ładna sumke zgarnął prawie 2 tys. Jakby nie to że nie mamy rachunku to by mąż pojechał i rzadal o zwrot kosztów. Bo to przegięcie, przez takich fachowców mogloby auto okazać się w gorszym stanie. A teraz musimy po naprawie zapłacić ok 3 tysięcy 😓😫🤯🤬🤬🤬. Trudno jest o dobrego mechanika, jakby nie to że ktoś nam go polecił byśmy może tyle nie wydali wcześniej i więcej kasy by zostało w kieszeni. Za jakiś tydzień będzie wiadomo na kiedy zrobiony będzie. Bo niestety jak dziś turbine wyjmal i wyślą aby dobrze ja zrobili to do tygodnia trzeba na odesłanie czekać, a niestety jutro wolne więc w sumie za tydzień qutk już będzie mi nie potrzebne że wzg że 24 sierpnia będzie to mój ostatni dzień w pracy przed urlopem. Także od piątku chodzę na 5 rano do pracy, prawie na piechotę, bo muszę iść na autobus 2 km, no cóż... Spacerek 20 minutowy dobrze mi zrobi przez tydzień.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2019, 16:54

2 dzień @- brzuch boli, pogoda beznadziejna, Pani endokrynolog jeszcze nie odpisała na smsa. Ehhh...


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2019, 22:02

Już 3 strony w pamiętniku. Myślę sobie "jacie.. no 3 strony"

Byliśmy dziś na spacerze. Tak ! - my na spacerze! Nie możliwe, prawda?
A jednak się udało:)

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/ead54604a471.jpg


Dobrze się przyjrzyjcie jak łapie wzrokiem liściaste kule szykując się do wyskoku:)
LAS- to jej żywioł :)

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/9abb11505859.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/6ff3483467a0.jpg


Jutro na usg, (moja Babcia powiedziałaby UESGE)
Jadę z Mamą,bo mój transport będzie w pracy:)

Mam nadzieję, że jakoś się to ułoży :)

Małpa99 Starania pełną parą 14 sierpnia 2019, 21:22

Dziś dopadło mnie mega przygnębienie, podłamana jestem trochę wynikami badania nasienia męża (oligo teratozoospermia) i do tego jeszcze cały dzień lało, co totalnie depresyjnie na mnie wpłynęło😑
Jakbym chciała mieć spokojne życie, bez problemów i trosk 😔

Mimo całej niekorzystnej aury odwiedziłam po pracy aptekę i obkupiłam męża w cały arsenał witamin polecanych na forum i w innych pamiętnikach. No i zapisałam męża na powtórne badania na 6.09 (miesiąc po pierwszych), a wizytę u urologa-androloga w klinice na 17.09. Zobaczymy co powie. Mam nadzieję, że kolejne wyniki wyjdą chociaż trochę lepsze 😔

Transfer odwołany. Szykujących się do trzymania kciuków za mnie w sobotę - zapraszam na kolejną edycję kursu "Jak zostać Rodzicem, level hard & long story", a tymczasowo wypijcie za mnie w sobotę piwo. Choćby bezalkoholowe.

Po kolei. Wczoraj poszłam na ścianę, pożegnać się z super trudnym wspinaniem i wspinaniem zasadniczo na jakiś czas, wszak zostaję matką wkrótce. Porobiłam tak trudne rzeczy, że pierwszy raz odkąd pamiętam krople potu spływały mi z ramion, no i spociły mi się kolana. Było czadersko.

Dziś z uwagi na pogrzeb w rodzinie, nie pojechałam do kliniki, badania i monitoring zrobiłam u siebie. Badania wyszły takie (14 dc):

estradiol 124,60
prog 2,74
LH 6,70

Czyli już jestem po owuacji. Kwestia kiedy była, czy w poniedziałek czy we wtorek. Wszystkie znaki na niebie i ziemi, mówią mi, że w poniedziałek. Poza tempką, termometr został u rodziców i nie było okazji go odebrać. A nawet jak była, to o tym zapominałam. Idę na monitoring. Do swojego standardowego gina, który jest świetny do standardowych rzeczy. Opowiadam po krótce historię starań, zadaje szczegółowe pytania. I sprawdza, płyn w zatoce Douglasa jest. Endometrium 10,8 mm, czyli pięknie. Jest kilka pęcherzyków antralnych. Tyle. Dostałam piękny wydruk. Napisałam Pani Doktor wszystkie dane. Oddzwania.
Lekarz: Wie Pani co, chyba będziemy musieli przenieść transfer na następny cykl.
Krąsi: Co? Ale jak to? Dlaczego?
L: Z wyników badań wychodzi, że miała Pani owulację wczoraj. Od wczoraj 5. dzień to niedziela. W niedzielę klinika nie pracuje, a nie możemy transferować w sobotę, bo wtedy jest 4 dzień po owulacji i endometrium może nie dać rady.
K: <ledwo powstrzymując się od płaczu, broda już drga> ja... ja oddam Męża do telefonu.

I w ryk. To tyle z obiecanej sobie solennie stabilności emocjonalnej. Przynajmniej w trakcie rozmów z lekarzami.

Mężuś sobie pogadał z lekarzem. Ja stałam obok i ryczałam. Na środku deptaka, gdzieś obok sklepu z ciuchami. Jak ten ciołek, stałam i ryczałam. Zawodząc, wyjąc i raz po raz zanosząc się płaczem od nowa. Mężuś powiedział, że tak będzie lepiej, bezpieczniej, że lekarz powiedziała, że szkoda naszego zarodka, jeśli miałby przez taką drobnostkę mieć zmniejszone szanse.

Ja to wszystko wiem. Naprawdę. Teorię znam. Tylko cholera jasna, ja mam dosyć czekania. Jeszcze teraz w poniedziałek kuzynka rok młodsza ode mnie urodziła córeczkę. I byłam super szczęśliwa, bo przecież ja też zaraz tak będę mieć. A dziś, po tym znowu odwołanym transferze - pojawiło się ukłucie zazdrości, bo znowu zostaję w tyle. Wiem, że to nie są wyścigi. I co mi po tej wiedzy? Dziś rozsądek nie współpracuje z sercem. Rozsądek mówi - tak będzie lepiej, zdążysz przyjąć szczepienie limfocytami. A serce mówi - mam dość jeżdżenia na wizyty, mam dość wykorzystywania urlopu na wizyty, mam dość kłucia żył, mam dość tracenia czasu w ten sposób, ja już chcę, teraz i natychmiast. A do tego, moje serce, wredna żmija, ma jeszcze tryb "zazdrość". I dziś ta wredna żmija włączyła ten tryb. Zrezygnowaliśmy z jakichkolwiek planów na długi weekend, bo przecież transfer. Myśleliśmy, żeby we wrześniu pojechać na urlop i odpocząć, a tu figa z makiem. Znowu te monitoringi, badania, pobrania, rozkładanie nóg. Dziś bezsilność i poczucie beznadziei mnie przytłacza. Przybija. Muszę gdzieś wyjechać, odpocząć. Mężuś tak sobie poplanował czynności, że końcówkę sierpnia i początek września ma przekichany, bo przecież urlop od 7 września planowaliśmy. A teraz przed tym piep.zonym transferem właśnie końcówką sierpnia, początkiem września przydałoby się wyjechać. I nie ma jak, bo on nie może tych czynności tak sobie przełożyć. Taka praca.

Mężuś podsumował to tak: mamy jednego Siłacza lub Siłaczkę, musimy teraz odpowiednio przygotować ring, bo walka jest nierówna.

Pojawia się pytanie, a co jeśli w przyszłym cyklu będzie tam samo? No to co wtedy? Kolejny miesiąc czekania? Ileż można????


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2019, 22:40

malika89 Malikowe pamiętnikowanie 27 stycznia 2016, 19:53

Dzień doberek, oto ja :
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/3e8dab436003.jpg
Mam już 8,1 cm
Serce pika jak dzwon 163 ud/min
Przezierność 1,22 mm, nosek na miejscu :)
Wg ostatniej miesiączki to 13+4 tc, wg usg to już 14+1 tc :)
Płci nie znamy, dr powie dopiero po 18 tc.

29 dc
byłam dzisiaj na kolejnych badaniach
amh 2,14 balam sie tego wyniku bo ostatnio badalam jakos prawie 2 lata temu ale utrzymuje sie praktycznie na tym samym poziomie wiec jest dobrze.
glukoza 101 zawsze mam ją podwyzszona w sumie rano z palca też..
insulina 13.10 jak ostatnio badalam to bylo 18 wiec mimo wszystko spadek jest to sie liczy.
homa ir 3,24 a bylo coś ponad 4 .
przed wizyta tego 2 stycznia chyba narazie nie bede badala nic zobacze co pani dr powie na to co mam.

na badania jechalam do Poznania i oczywiście nudno by bylo gdyby nic mi sie nie przytrafiło okresu w sumie nic nie zapowiadało myslalalm ze sobie sporo na niego poczekam bo cykl bezowulacyjny a nagle rano dostalam plamien juz sobie pomyslalam ze kurde zaraz mnie zaleje... juz nastawilam sie na nowy cykl zeby wdrozyc wszystko co postanowilam a tu dupa plamienie zniklo..
licze ze mimo wszystko jutro miesiaczka mnie nawiedzi .
mimo wszystko dzisiaj mam cholernego dola.. nie wiem czy to przez nadchodzacy okres czy ta pogoda ale mam wrazenie ze nigdy sie nie uda...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)