Dokładnie 7 dni do @! Albo wyobraźnia płata figle albo cos jest na rzeczy. Najgorsze że nie potrafię twgo rozróżnić! Od 2 dni mam wrażliwe sutki(coś takiwgo zazwyczaj miala. 2 dni lub dzień przed @) pobolewają mnie jajniki raz jeden raz drugi ale bardziej prawy(tej owulacji również bolał bardziej peawy), czasami taki ból jak na @. Te bóle są bardzo delikatne, czasem mocniejsze, trwają chwilę, zdarzają się parę razy w ciągu dnia. 2 dni temu pojawił się delikatny metaliczny posmak w ustach, wczoraj podwyższona temp 37.1 mierzona rtęciowym i elektronicznym mimo to nie czułam się ani przeziębiona ani źle. Wieczorem temperatura była już normalna. Dzisiaj znowu ten metaliczny posmak zasilający się po zjedzeniu lub wypiciu czegokolwiek.
Zrobiłam wczorsj test..oczywiście wyszedł negatywny, tak mocno że aż kłuło po oczach! Jedenak test byl robiony 8 dni przed@ i 7 dni po obu, więc zdecydowanie za wcześnie.
Sama już nie wiem czy sobie wkrecam to wszystko czy faktycznie coś się wydarzyło. MOJE MYSLI CO SEKUNDE WYKLUCZAJA SIE WZAJEMNIE! Jak myślę że coś może jest to zaraz bije się po głowie i myślę " przecież to nie możliwe przecież nigdy nie będę w ciazu" i odwrotnie.
Wariuje...Nienawidzę 2 razy cyklu! Dopatrywanie się idiotycznych objawów...niech mnie ktoś palnie w łeb


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2019, 11:44

Małpa99 Starania pełną parą 27 sierpnia 2019, 11:25

9 cs, 1dc
Zaczynamy dziewiąty miesiąc starań. W przyszłym tygodniu mamy badanie nasienia, a w połowie września wizytę u androloga-urologa. Liczyłam, że uda mi się umówić na monitoring w tym miesiącu, ale średnio to widzę, wielu ginekologów na urlopie 😑 No ale najważniejsze póki co to diagnostyka słabych wyników męża. Tu najprawdopodobniej leży przyczyna naszych bezowocnych starań.

Upał dziś straszny, dobrze, że mam klimę w biurze, bo zdarzało mi się zasłabnąć w 1dc przez takie temperatury. Trochę za gorący ten koniec wakacji 😉 czekam na piękną polską jesień 😊

4 lata temu zaczęłam się spotykać z moim mężem. Półtora roku później zaręczyny i zaplanowany ślub na styczeń 2018 roku. W między czasie w trakcie rutynowych badań wykryto u mnie wirusa HCV (WZW typu C). Informacja mnie dobiła. Jako nastolatka dużo przebywałam w szpitalu i najpewniej wtedy mnie zarażono. Zaraz po ślubie czekała na nas decyzja, czy decydujemy się na dziecko czy najpierw podejmuję leczenie bezinterferonowe i po nim po pół roku nie możemy się starać. Stwierdziliśmy, że skoro mogę natychmiast zacząć leczenie (w Polsce uruchomiony jest duży program lekowy na to), to lepiej najpierw terapia, bo przecież i męża i dziecko mogę zarazić wirusem.

Zawsze miałam bardzo bolące miesiączki i gdzieś tam z tyłu głowy podejrzenie endometriozy, ale moja gin zawsze mówiła, że nie, bo moje objawy to jedynie ból w pierwszy dc. Niemniej jednak po terapii interferonowej zaczęły się dziać ze mną mega cyrki. W trakcie okresu niesamowity ból, wielkie krwawienia, a z czasem torbiele. U gin była co 2-3 miesiące. Na szczęście wszelkie USG pokazywało wszystko ok. We wrześniu zeszłego roku zaczęliśmy starania. 1 miesiąc, drugi miesiąc, trzeci i nic. W styczniu przez dwa tygodnie bolał mnie brzuch i okres spóźniał się już 5 dni. Byłam pewna, że ciąża, ale beta ujemna. Już się miałam do mojej gin umawiać, ale przyszedł okres, więc ustaliłam termin na tydzień później. Niestety, kilka dni wcześniej w nocy tak mnie zaczął boleć brzuch, ze mąż musiał wezwać karetkę. Zabrali mnie do szpitala, gdzie doktorka badając mnie oznajmiła, że mam jakiś przewlekły stan zapalny. Jajowody mam obok siebie (prawdopodobnie w zrostach) i jeśli staramy się o dziecko, to bez szans... Tak jak leżałam, tak zaczęłam ryczeć do rana...

Moja gin parę dni później wszystko potwierdziła. W dodatku zauważyła zmiany endometrialne. Nagle wszystko zaczęło się sypać. Przepisała na 3 miesiące visanne, żeby wyciszyć endo, ale powiedziała wprost, że zostaje nam tylko in vitro.

Od czerwca jesteśmy pod opieką Novum w Warszawie. Przeszliśmy już trochę badań, bo przy okazji okazało się, że z nasieniem męża szału też nie ma. Wszystko w dolnej granicy. W tym tygodniu czeka nas wizyta startowa do in vitro. Z jednej strony cieszę się, że zaczynamy już coś konkretnie robić, ale z drugiej strony mam obawy przed optymizmem. Wiem, że trzeba być pozytywnie nastawionym, bo psychika też ma znaczenie, ale boję się rozczarowania niepowodzeniem. Boję się zaangażować... Mój mąż jest bardzo dużym wsparciem, ale ja nie potrafię tak ślepo wierzyć jak on, że na pewno się uda...


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2019, 14:04

Ciąża rozpoczęta 27 lipca 2019

28 dc. Niby 15 dpo, ale takiej wg mnie. Może być mniej... Test robiony o 5 rano, bo już nie mogłam wyleżeć... Nie wiem jak ja wytrzymałam wczorajsze popołudnie bez testowania... Ale cierpliwość popłaca.

Dwie kreski. Bladzioch, ale jest.

https://zapodaj.net/f2640d5d925dd.jpg.html

Jeszcze nie dopuszczam tego do siebie. Jeszcze jest szok. Wciąż nie wierzę. Po pracy zrobię jeszcze jeden... Potrzebuję potwierdzenia...

Czy to normalne, że zamiast wielkiego szczęście czuję wielki strach? Że boję się powtórki

Edit popołudniowy
https://zapodaj.net/02a7eed235873.jpg.html
Są dwie kreski, no nie da się ukryć...😍


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 sierpnia 2019, 16:38

Witam kolejny raz po fioletowej stronie, mam nadzieję, że tym razem wszystko pójdzie dobrze...
Dwa pozytywne testy, brak @ no i trzeba było w końcu przyjąć to do wiadomości. Jestem w ciąży :)
Zaczął się 5 tydzień, jestem cały czas śpiąca, pobolewa mnie leciutko brzuch, piersi są wrażliwe ... Odstawilam leki na ciśnienie, nie wiedząc co robić. Chyba pójdę do rodzinnego skonsultować...
W tym tyg wybieram się na betę, i te które znają moją historię, pewno wiedzą jaki to dla mnie stres i strach. Obawa przed powtórką... Ale na razie optymistycznie podchodzę do tego i nie potrafię nadal uwierzyć w swoje szczęście...
Proszę, trzymajcie za nas kciuki
<3

Obiecałam wrzucić zdjęcia poddasza, a więc to one:)
Łazienka nam tylko została, od poniedziałku lub wtorku wchodzi płytkarz:) jak będzie gotowa to wrzucę

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/7c9cf3c571e7.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/6d98730564cd.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/24c9208eafd0.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2016, 12:31

dzwonili z kliniki

transfer w sobotę o 9....ale.. podejrzeli komórkę i jest tak jak wczoraj czyli 3.
Stanęła. Nie rokuje najlepiej.
Zobaczymy co jutro.

I ja się pytam na co czekamy?? Po co te nadzieje? Na co tu czekać?
Ta huśtawka mnie wykończy. Jest, nie ma, jest, nie ma..

I co potem? Na siłę transfer? I kolejne 2 tyg oczekiwania na cud? Kolejne 2 tyg niepewności czy komórka, która nie rokuje dobrze nie obumarła następnego dnia po transferze? Czy jest sens na siłę robić transfer? I czy z takiej źle rokującej komórki nie będzie chore dziecko? Możecie mnie zlinczować, ale nie chcę skazywać dziecka na cierpienie przez całe życie. Tak wiem, że i ze dobrych zarodków rodzą się chore dzieci, ale takie mam rozmyślania. Nie chcę egoistycznie za wszelką cenę rodzić, a potem patrzeć na cierpienie.

Ja już chyba wolę, żeby to już się skończyło.
Przeszła mi taka myśl, że może klinika chce na siłę transfer zrobić, żeby wyciągnąć resztę kasy?
bo rozumiem, że jeśli transferu nie będzie, to 3 raty nie płacę?

tak czy tak to jest wszystko porąbane
picgifs-fuck-you-u-mad-1025143.gif

idę sprzątać


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2017, 09:25

gunia29 Już nie czekam na cud... 24 sierpnia 2019, 13:07

powinnam być właśnie w drodze do Holandii ale wczoraj odebrałam telefon od mojego powiedzmy przełożonego ,który poinformował mnie że wszyscy są prawie na urlopach zamówień nie ma zbyt wiele, jeżeli chcemy możemy jeszcze o 10 dni przedłużyć nasz pobyt w Polsce .
Generalnie byliśmy nastawieni już na wyjazd, ale miło będzie jeszcze spędzić parę dni tutaj z rodzicami i najbliższymi.
byłam wczoraj u gina infekcja nie okazała się taka groźna jak wydawało się na początku dostałam globulki probiotyk i za około miesiąc kontrola. korzystając z tego że urlop się przedłużył postanowiłam solidnie z zmonitorować cykl, począwszy od wczorajszego dnia aż do samej owulacji o ile taka występuje ,bo lekarz wczoraj jednoznacznie nie był pewien choć ostatnim razem twierdził że owulacja jest na pewno...ogólnie zbyt stanowczy nie jest ,ale póki co muszę się go trzymać gdyż w swojej bliższej i dalszej okolicy przerobiłam już wielu różnych ,którzy w efekcie ciagneli tylko kasę, a nic nie pomagali.
Jestem zrezygnowana, ale jakas resztka siły gdzieś tam głęboko się we mnie tli , nie mogę się poddać chociaż często mam na to ochotę.
W przyszłym miesiącu zaplanowano mi sono-hysterosalpingografie , około połowy września. Dobrze że gin przyjmuje też w weekend to przylecę na 2 dni ... Od stycznia chyba będziemy poważnie myśleć o inseminacji...takie plany co wyjdzie nie wiem, wolę nie układać żadnego scenariusza.
K jakoś spokojniej podchodzi do tego wszystkiego, może najgorsze burze póki co zażegnane?

Nikt nie potyka się o góry, możesz jedynie potknąć się o mały kamień.
Kiedy jednak ominiesz wszystkie kamienie na swej drodze, przekonasz się,że przekroczyłeś górę...

Krycha Potrzeba pisania 25 sierpnia 2019, 16:25

Normalnie przeciez byc nie moze. Ledwo swiezy piach przysypal ojca, juz zaczela sie afera ze spadkiem. Podobno jestem jedyna upowazniona, ale chetnych na schede coraz wiecej, paczkuja jak grzyby po deszczu. Oczywiscie prym wiedzie cioteczka o niewyparzonym jezyku, ale nie ona jedna sie pcha w kolejke. Nie wiedza, ze to kolejka po nic, spodziewaja sie jakichs bajonskich sum. Grunt, ze nie ma dlugow do dziedziczenia. O stary samochod, garaz, 20 m2 dzialki i 40m2 mieszkania bic sie nie bede. Ale jest tajemnicze konto w banku, oczywiscie nie szwajcarskim, do ktorego nikt poza mna nie ma dostepu. A ja nie wiem nawet, czy moje pelnomocnictwo obowiazuje po smierci tez, czy tylko za zycia. Dowiem sie tego przy nastepnej wycieczce w rodzinne strony, ktora odbedzie sie w pazdzierniku. Rodzinka przezyc tej niepewnosci nie moze, oni juz by sie chcieli do tej kasy dobrac, a tu taki pech. A jak z jajkiem sie obchodzili ze mna na pogrzebie i stypie, tak mnie wyglaskali i wysciskali, jak malego szczeniaczka z kokardka. Do brata tylko pretensje i roszczenia snuli, a on w tym udzial ma praktycznie zaden. Agusie za to po glowce glaskac trzeba, uspic czujnosc i zaatakowac zza plecow. Ludzie sa w bardzo dziwny sposob sterowalni pieniedzmi. Smieszy mnie to, nigdy pieniedzy nie mialam i miec nie bede, wiec nie rozumiem tej goraczki.
Juz wiem, co ojciec chcial mi w szpitalu powiedziec i napisac. List pozegnalny wcale nim nie byl. To tylko cytat o smierci z jakiegos wiersza. On wiedzial wczesniej, na co sie zanosi, probowal mnie zabezpieczyc jak umial. Czlowiek, ktory na calym swiecie kochal tylko corke, reszta ludzi go niewiele obchodzila.

Wik89 Zabiegana 25 sierpnia 2019, 18:43

18 dc

No i zaczął się u mnie wczoraj ten gorszy czas w cyklu, czyli odliczanie do testowania. W zeszłą środę wieczorem, czyli 14 dc, zrobilam zastrzyk z ovitrelle, owulacja prawdopodobnie byla w piątek, choć w tym cyklu nie mierze temperatury, wiec pewnosci nie mam. Ale wczoraj czulam po swoim organizmie, cerze, wlosach, zwiekszonym apetycie, ze juz jestem w fazie lutealnej. Moj gin nie zaleca monitoringow po zastrzyku, wiec nie dowiem sie na sto procent czy owulacja byla.
Testuję za 10 dni, zeby wiedziec czy odstawiac duphaston czy nie.
Wczoraj widzialam sie na imprezie z przyjaciolmi, ktorzy sa w ciazy, pewnie juz w 4 miesiacu, i choc ciesze sie bardzo, ze zaszli, to mam niestety uklucie zazdrosci, z ktorym nie potrafie sobie poradzic :( oni wiedza, ze my sie juz dlugo staramy, i uslyszalam od przyjaciolki rade, ze mam sie wyluzowac i w ogole o tym nie myslec. Ale to niestety nie jest takie proste, na poczatku bylismy przeciez wyluzowani i nic z tego nie wyszlo, a po tylu miesiacach staran bardzo trudno po prostu przestac o tym myslec. Tak podskornie czuje, ze to prawda, ze trzeba sie wyluzowac, i mysle sobie, ze moze nigdy nam sie w takim razie nie udać, skoro nie umiem po prostu przestac myslec o staraniach...
Ehh musialam sie wygadac ;)
a moze to niemierzenie temperatury u nas sie sprawdzi. Faktycznie troche wiecej mam luzu bez tego.
Musze myslec pozytywnie :)

Kalija 5 lat z pomocą lekarzy 18 sierpnia 2019, 06:04

Dziękuję za gratulacje :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2019, 06:05

31 TC
Strasznie dawno nie pisałam,więc już uzupełniam
21.08 - 28 tc
USG trzeciego trymestru - wszystko dobrze,malutka ładnie rośnie,waży 1225 g,siedzi główką do góry,rączkami zasłania buźkę, nóżki także do góry,więc ułożenie typowo pośladkowe
29.08 - prawie 30 tc
Wizyta ginekologiczna standardowa,Malutka waży 1536 g,ułożenie pośladkowe
I nagle zrobił się 31 TC,od jutra idzie 32,strasznie szybko leci ten czas.
Czuję Malutką już tak mocno,że cały brzuch mi skacze,uwielbiam to uczucie .
Zakupy dla córci już zrobione,dziś zaczęłam robić pranie pierwszych ubranek.
Czas zorientować się co do wyboru szpitala i lekarza,który zrobił by CC.

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/419dee768357.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/a703fc31bd3a.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/3e3adf318be2.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/ece0c1b246df.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2016, 12:30

Ale mam kochanego kierownika dziś mnie się pytał która to umowa na czas określony. Powiedzialam że 2. A ten mi napisał.
Napiszę wniosek o umowę na czas nieokreślony. Zobaczymy najwyższej będę poprawiał 😀

Jakby tak się stało gdybym zaszła w ciążę mam ochronke.
Za miesiąc pewnie w urodziny się dowiem. Albo będzie prezent albo nie.

Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 25 sierpnia 2019, 20:18

Dwa ostatnie dni spedzilam malujac mieszkanie i musze przyznac, ze nie myslalam za duzo o tym co robimy jutro. Niestety nie mamy juz wiele scian, ktore mozemy pomalowac, zeby oderwac mnie od myslenia 😉. Moze zapytam sasiadow, czy nie chca mieszkan odwiezyc 🤣🤣🤣Dzisiaj rano moj maz dal mi zastrzyk i ten byl troche straszny w porownaniu do moich poprzednich. Moj maz dal rade, bo nie wiem czy zrobilabym go sama, byla to duza dawka 1ml i troche bolalo. Jutro swieto, wiec dobrze sie zlozylo, ze mamy zabieg, a potem jade z mezem na realizacje jego projektu. Jego szefowa tez mnie zaprosila, zostajemy w hotelu gdzie oni robia swoj projekt a ja mam blisko do pracy stamtad. Troche relaksu sie przyda. Mam tez nadzieje, ze od wtorku zaczne wreszcie cwiczyc, bot troche sie obijalam i wszsytkie zastrzyki, ktore robily powodowaly zmeczenie. Czy sa jakies ograniczenia po IUI co do cwiczen?


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2019, 20:20

po prostu moja niecierpliwa natura...wiem że niepotrzebnie to robiłam! :( no cóż...czekamy na @ mam nadzieję że nie przyjdzie temperatura wciąż podwyższona do 36.9 lub 37.1

Stefffcia88 Tu i teraz! 26 sierpnia 2019, 00:15

Potencjalnie 4 dni do miesiączki
Senność, tkliwe piersi, dół brzucha coraz częściej pobolewa.
Okres zapewne przyjdzie , a powyższe dolegliwości pokazują u mnie tylko tyle ze cykle bywają różne. Raz coś czuje a raz nie :)

inaa Mama,Tata i ...? 26 sierpnia 2019, 00:27

Hejo ....
Kolejny tyydzień za nami. Mam wrażenie spokojniejszy, ale boję się o tym pisać :D. Mąż był w delegacji, a ja zaprosiłam na dwie nocki mojego małego brata by nie czuć się samotnie. O tak ! Tak bym mogła żyć - gdbym miała dziecko w wieku 11 lat + małą Jagódkę. Pomoc jak nic... dzięki niemu mogłam zrobić obiad czy powiesić pranie :D ( moje dziecko jest mega wymagajace wiec z tym jest na codzień ciężko).

Dzisiaj robiliśmy grila ze znajomymi, którzy mają dzidzi o 2 miesiące młodsze od naszej małej. Chyba do tego świata się nie nadaje bo nie czytając już internetowych pierdół od dłuższego czasu całkiem inaczej patrzę na macierzynstwo. Ja Jagodzie daje już wszystkiego naszego spróbować, łazi po trawie, pije soki, herbaty je z nami rosół i to wcale nie wydzielam jej innego bez przypraw. Ponadto nie asekuruje jej aż tak bo jestem zdania ze jak sie czasem gdzies lekko uderzy to - nauczy się sama asekurować. Oczywiście szanuję wszystkie mamy, które maja odmienne poglądy i obawy. Może robię źle, że rwie trawę, grzebie w korze, kamieniach a potem pewnie wkłada ręce do buzi, chodzi umorusana cały dzień, ale... działam zgodnie ze swoją intuicją. To całe internetowo -poradowe szaleństwo zabijało kiedyś moją radość bo wiecznie o coś się martwiłam - wiecznie myślałam, miałam wyrzuty sumienia. Dziecko to nie szklana lalka, szcześliwe bo brudne - układ immunologiczny się uczy - takie jest moje zdanie , o !

Może ten wpis nie miec sensu, ale chciałam po prostu to sobie tutaj wypisać :D

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 26 sierpnia 2019, 07:34

Do porodu: 40 dni!
Do donoszonej: 19 dni!!!
Do wizyty: 10 dni 😊

Wstajemy i lecimy na miasto załatwiać!
Dzisiaj w planie: bazar, zalatwienie nowej umowy i telefonu (po porodzie nie będzie kiedy), zamówienie koleżanki, zusy, do urzędu, szpital na konsultacje w sprawie zzo i mama lekarz🙈 uff wrócimy jak będziemy😂

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)