aaana UDA SIĘ! Nie może być inaczej :) 7 października 2013, 15:37

No i laparoskopia zbliża się wielkimi krokami, dziewczyny trzymajcie kciuki, żeby wszystko poszło sprawnie, żeby diagnoza nie była straszna i żeby to pomogło w zafasolkowaniu. Tak bardzo tego pragnę jak niczego na świecie.

Teraz jestem w takiej fazie, że dam się nawet pokroić bylebym była w ciąży. Poza tym czuję się wyjątkowo dobrze.

Ciekawe kiedy po laparoskopii będziemy mogli wrócić do starań. Ten cykl pewnie będzie stracony z dwóch powodów - po 1 pewnie od razu nie będę w stanie się starać, po 2 mam dosyć wczesne owulacje (ok.10-11 dc) a laparoskopia będzie w 10 dc, więc, ten będzie stracony, ale kolejny... JEST NASZ! ;D ;)

Tak bardzo się boję tej jutrzejszej bety....a co jeśli wyjdzie ujemna?????

Nowość! Na Feminellę vagi C jestem uczulona. Stąd ten ból warg sromowych.
Jak nie urok to przemarsz wojsk radzieckich.
Nadal chora, zawalona i cierpiąca :(

W sobotę poszłam do Empiku kupić sobie jakąś książkę bo trochę mi się już nudzi. Więc poszłam i długo wybierałam bo nie wiedziałam jaką książkę wybrać, nie chciałam się wpakowywać jakąś długą trylogię która się jeszcze nie skończyła. w końcu moją uwagę przykuła książka o upadłych aniołach Lauren Kate z cyklu "Upadli na szczęście trylogia ma tylko 4 tomy i jest skończona. Więc ją zakupiłam a w niedzielę po południu musiałam iść po drugą część bo skończyłam czytam i nie mogłam się doczekać co dalej. Książka liczy ok 500 stron i jeden dzień i skończona, drugi już 2/3 przeczytane...chyba jutro pójdę po 3 tom:P

mychowe W oczekiwaniu:) 7 października 2013, 18:16

Zdecydowany powrot mdlosci.

Dziekuje Ci Losie za dzien przerwy:)

agata2502 marzenia się spełniają ;) 7 października 2013, 18:39

Drogie koleżanki prosze o pomoc, otóż w sobote dostalam okres od samiutkiego rana było to bardzo intesywne przez cała sobote i niedziele a dziś już cisza, jedynie rano po nocy troszke krwawiło, ale już nic?? Dlaczego tak krótko :( do tego dziwnie sie czuje... tak jakby na chorobe mnie rozkładało- osłabiona, raz zimno raz ciepło i okropny ból głowy. Zrobiłam z głupoty test ciążowy i wydawało mi się że gdzies ta druga kreseczka sie rysowała ale pózniej juz jej nie było? Nie kumam :(

milunia PCOS zaczynam walczyc z Tobą :) 7 października 2013, 19:13

No i kolejny dzień przed wizytą u ginekologa. Niestety dostać się do mojego graniczy z cudem. Wydaje mi się jednak że to nie tylko mój problem. Dzisiaj mam troszkę mniej optymizmu bo rano mi bardzo temperatura spadła i nici w ogóle z owulacji i z ciąży. Wiem ze są tu dziewczyny, które od dawna się starają się o dziecko i że rok czasu to nie jest tak dużo ale mam jakiś taki żal w sobie i świadomość tego że już się nie uda w tym miesiącu. Nawet nie mam nadziei, że chociaż tak na wszelki wypadek zrobię sobie test ciążowy. Zobaczymy co jutro powie lekarz bo to już mój drugi po poronieniu cykl bez owulacji. A jak się okaże, że to była moja jedyna szansa na dziecko która skończyła się tak a nie inaczej. Wiem że mi przejdzie ale chciałabym żeby się udało jak najszybciej mi i wam wszystkim :* . teraz liczy się cierpliwość bo tylko ona uratuje nas od obłędu i czasem myślę że dobrze, że @ jest co miesiąc a nie co rok.

Myszu82 Po dwóch stratach, walczymy dalej 7 października 2013, 20:18

Mam już pewność że w tym cyklu nic nie zakiełkowało:( Brzuch bolał mnie dziś piekielnie, zdecydowanie na @ więc pewnie za 2-3 dni się zjawi. Nic to trzeba żyć dalej i próbować , próbować, próbować aż do skutku. Tylko nie wiem czy mężowi starczy kondychy :)

Asi Walczymy o tę ciążę... 7 października 2013, 21:38

Jesteśmy po wizycie :D
Pomimo mojego bólu podbrzusza i spojenia łonowego jest dobrze :) Dzidzia rozwija się dobrze waży już całe 699 g :) Tak jak na poprzednim USG potwierdziła się płeć czyli czekamy na naszą Hanię. Dziś robiono mi USG 3D gdzie widzieliśmy naszą śliczną kruszynkę i ten śmieszny zadarty nosek identyczny jak u Naszej córeczki ...Cudo

Odpuściłam na dobre , zaglądam tu raz na tydzień żeby sprawdzić co u Was i ile dzieciaczków przybyło. Kalendarzyka nie prowadzę, żadnych teperatur , szyjek , śluzów niczego. Nawet nie myśle o tym , od tamtego dnia kiedy zrobiłam test , wyszedł negatywny i później dostałam okresu -ostatecznie skapitulowałam. Dopiero teraz to sobie uświadomiłam , i jestem w szoku, nawet nie wiem , który to dzień cyklu. Tak jest lepiej , łatwiej , wygodniej ..

Alisss Jak dlugo trzeba czekac na cud??? 35 cykl. 8 października 2013, 09:10

Dzis bez narzekania i uzalania sie nad soba. :)

Wspanialy weekend za nami.

Troche remontu w piatek i sobote, niedziela ze znajomymi. Bratowa w ciazy, kolezanka z 9tygodniowa coreczka :) Bylo super.

Powiekszamy lazienke i zmieniamy ogrzewanie :) Uwielbiam remonty, glupie co? Ciagly balagan, kurz, ale ja to uwielbiam. Wszystko robimy sami i pozniej mamy taka satysfakcje, ze ladnie wyszlo.

Dziewczyny czy Wy tez robicie same rozne ozdoby do domu?? Ja uwielbiam DIY, jezeli tylko czas mi na to pozwala. Tak sie odstresowuje :)

Perypetii z teściami ciąg dalszy... Niestety... Momentami mam już serdecznie tego dość. Może od początku. Zawieszamy budowę domu na ten rok z powodu braku oszczędności. Do tej pory wykonaliśmy wszystko za własne pieniądze, ale na II strop niestety już ich zabrakło. Wobec powyższego pomyśleliśmy o niewielkim kredycie, bo w planach i tak mamy zamiar brać hipoteczny. Wiemy jednak, że nie możemy teraz tej małej kwoty wziąć go na siebie, bo będzie to bariera w staraniu się o większy. Moi rodzice powiedzieli, że wezmą go na siebie, a my będziemy spłacać. Pomysł wydawał się dobry, ale mama stwierdziła, że nie chce byśmy zupełnie niepotrzebnie płacili prowizję, to może wspólnymi siłami uskładamy te kilka tysięcy, by zalać strop. Pożyczyła nam więc 2 tys. z oszczędności odłożonych na czarną godzinę. Dodam tylko, że naprawdę nie mają pieniędzy. Trudnią się handlem obwoźnym odzieżą używaną za niewielkie pieniądze, za które zresztą utrzymują 6 osób, w tym nas, abyśmy mogli oszczędzać na budowę. Okazuje się jednak, że nawet ta kwota jest zbyt mała, bo konieczne są kolejne 2 tys… Ok., myślimy – wypłata męża, oszczędności z moich zleceń, ale to ciągle mało. Kiedyś miałam nadzieję, że moi teściowie się zreflektują. Mąż przywiózł z rodzinnego domu jedynie kilka swoich ubrań, a i tak mama powiedziała, że mu wszystkich nie odda, bo ma nadzieję, że jeszcze będzie wracał. Dla mnie był to wówczas absurd, ale pomyślałam – dobrze, może zostaje sama, może to jej reakcja na całą sytuację. Finansowo nie pomogli nam nigdy – za wszelkie zakupy, jakie jej robimy rozliczamy się co do grosza, a jeśli nie ma wydać, nie daje, zaznaczając, że doda później. Jedyne, co teść nam zakupił, to zwykłą, prowizoryczną piłkę do drzewa za kilkadziesiąt złotych, która zresztą była zepsuta. Nie będę przy tym już wymieniać wszystkiego, co dostaliśmy od moich rodziców. Ktoś pomyśli – ale jest stronnicza. Nie – ja naprawdę staram się być obiektywna i sprawiedliwa. Z myślą o naszej budowie tata zakupił specjalnie ciągnik. Dali nam działkę o powierzchni 43 arów. Dostaniemy całe drzewo na dach. Nie pozwalają nawet dokładać się do obiadów dla robotników, mając świadomość jak wielu pieniędzy potrzebujemy. Tata całe dnie spędza na budowie, mama ze mną w kuchni, przygotowując śniadania, obiady. A teściowie? Teść był ostatnio dwa dni, teściowa ma w czterech literach wszystko. Raz zrobiła mięso na obiad, zaznaczając mi przy tym ostro, że M. jej kazał. A teraz do rzeczy… Mąż wczoraj zapytał mnie, czy moi rodzice nie pożyczą nam kolejnych pieniędzy. Nie wytrzymałam. Obiecałam sobie nie prosić teściów o pomoc finansową, ale nie bardzo rozumiem, dlaczego tylko jedna strona ma jakieś zobowiązania. Dlaczego moi teściowie, którzy mają dochody (ojciec pracuje, więc ma pewnie średnią krajową, mama ma rentę), nie pomyślą, że może należy coś pomóc. To nasza budowa i nasza odpowiedzialność, ale prawdą jest, że nie można wymagać tylko od jednych rodziców (którzy zresztą mają jeszcze dwie córki). Czułam, że mąż pytał teściów o tą pożyczkę, bo miesiąc temu powiedział, abyśmy sami wzięli ten mały kredyt. Nie wiedzieliśmy wówczas, że jednak zajdę w ciążę i trzeba będzie nieco przyspieszyć całą procedurę starania się o hipotekę. Zapytałam więc wczoraj: a może Twoi rodzice wezmą na siebie pożyczkę, my zaś będziemy ją spłacać? I padła krótka, a zarazem znacząca odpowiedź, której w zasadzie byłam pewna: Nie wezmą. Wiedziałam. Niejednokrotnie już w trakcie rozmowy, gdy wyszło na jaw, że ojciec M. ogłosił chęć pomocy finansowej, jego mama stanowczo oponowała, twierdząc, że nie pomogą. Teraz też odmówiła nawet tej pożyczki na siebie, zaznaczając, że ma poprzednią. Racja – rata 200, czy 300 zł i nie są wydolni finansowo. Szkoda, że jest matką, ma jedno dziecko i widzi jak bardzo się ono boryka. Mam gdzieś tą pomoc. Chodzi mi tylko o zasady i chęci, bo nie umiem odnaleźć w moich teściach ani trochę gotowości do poświęceń. Jest mi tak bardzo przykro, że nie możemy nigdy na nich liczyć. Tak bardzo cieszą się wnukiem, że w odpowiedzi na słowa mojej mamy (Gratulacje dziadek! Teraz trzeba myśleć o kołysce), teść opowiedział, że mój tata ją „wystruga”. Jasne, a kto inny ma „obowiązek”? Myślałam, że są w stanie pożyczyć nam nawet te 1,5 tys. tys. na 2 tyg., ale jak widać sprawdza się powiedzenie: umiesz liczyć – licz na siebie. Chyba nie do końca wiedzą, że jesteśmy zdecydowani na hipotekę. Kiedyś, jeszcze zanim zaczęliśmy budowę, wdałam się w polemikę z teściową, która za wszelką cenę chciała nas przekonać do zamieszkania w bloku. Powiedziałam jej wówczas, że na mieszkanie to przecież musimy mieć od razu całość gotówki, zatem kredyt byłby nieodzowny. Skrytykowała mnie, że nie myślę o możliwości utraty pracy przez M., zastanawiając się nad kredytem. Traf chciał, że zaledwie kilka miesięcy później dostał umowę na czas nieokreślony. Nie zarabia wiele, bo na granicy 2 tys., ale to zawsze coś. Moja teściowa jednak widzi tylko pracę M., nie moją. Nie umie docenić, że ogromnymi nakładami wysiłku jestem niekiedy w stanie na zleceniach zarobić trzykrotność wypłaty męża. O co chodzi, przecież tylko on pracuje, prawda? Gdy dowiedziała się o ciąży, to ją od razu interesowało, czy będę pracować. Byle tylko syn się nie przemęczał... Kiedyś pracowałam całe noce, poświęcałam swoje zdrowie, ale teraz nie jestem sama. Noszę pod sercem dziecko i tylko to się liczy. Nigdy nie zaryzykuję jego życia dla pieniędzy. I właśnie z tej miłości do mego malucha zastanawiam się, czy iść jutro do lekarza. Przez ostatnie dni boli mnie brzuch. Nie wiem czy tak ma być, ale nie chcę tego bagatelizować. Nie chcę też wyjść na panikarę, bo w końcu lekarz wyrzuci mnie z gabinetu. Nie wiem co robić…

Kaja 91,brałam clostilbegyt i duphaston,u mnie podejrzewają żę jest coś nie tak z jajowodami;-( a jak sprawa wygląda u ciebie? miałaś hsg,albo laparoskopie?przestałam brać hormony bo z jajeczkowaniem u mnie jest ok i brałam je bez potrzeby,przyczyna musi być inna i napewno jest!czekam do stycznia na hsg,a boje sie jak diabli!!!!!!ja też trzymam kciuki za ciebie buziakiiiii!!

nutka Cud Miłości się wydarzył! 8 października 2013, 11:47

Z dnia na dzień nadzieja rośnie. I jakieś takie przekonanie, że w końcu. Bolą piersi, mam zaparcia, wysoka temperatura. I to, co mąż mi powiedział zaraz po owulacji, patrząc prosto w oczy:"Jesteś w ciąży"...Oby się nie mylił!

Klaudia93 starania po stracie córeczki 8 października 2013, 12:01

Program.w końcu wykrył.owulacje;) po przeprowadzce czuje się.dużo lepiej nie myślę tak ani o ciazy ani o mojej coreczce.. Poprostu jak mówiłam chce od nowa żyć.. Oczywiście o mojej Tusi nigdy nie zapomnę mam ja w sercu.. Ale nie mogę pograzac się w żalu.. Muszę wyjść z dołu.. Tu mnie nikt nie zna nie wie o mojej tragedii jedynie właściciel mieszkania.. Tu czuje że zaczęłam normalnie żyć, to była chyba najlepsza decyzja... Na nowy początek,na nowe życie, nowe nadzieję.. Jeszcze brakuje tylko dzidziusia ale może kiedyś spełni się moje marzenie

Bączek Pojaw się w końcu Ktosiu.... 8 października 2013, 12:31

Bardzo się cieszę, że trafiłam na OVU - od sierpnia przeglądam wasze pamiętniki i trzymam kciuki! Na razie niestety nie mogę się starać, bo walczę z TSH. W sierpniu było delikatnie ponad normę, po Euthyroxie w tym miesiącu zeszło do górnej granicy normy i już się zaczęłam cieszyć, że jest ok , ale moja endokrynolog mówi, że to jeszcze wciąż za dużo na starania o dziecko. I że TSH powinno być w granicach 0,9 - 1,0 najwyżej. Z takim wynikiem zajść w ciąże będzie łatwo i co najważniejsze ryzyko poronienia będzie najmniejsze. Lepiej więc zaczekać.

Jeżeli nie możecie zajść w ciąże, warto zwrócić uwagę na poziom TSH - bo w przypadku starań o dziecko jest to bardzo ważne. Oczywiście zdarza się, że nawet kobiety z nieleczoną niedoczynnością zachodzą w ciąże i rodzą zdrowe dzieci, ale gdy jest jakiś problem to tu może się kryć rozwiązanie. :)

Ehh... ten cykl nie sprzyja ani serduszkowaniu ani mojemu samopoczuciu. Nic nie wskazuje na to, że owulacja się pojawi tak jak powiedział lekarz. Mało tego czuję się fatalnie. Udało się pozbyc infekcji ale za to od soboty męczę się z przeziębieniem, ból gardła, ucha i dodatkowo kaszel. Wzięłam dwa dni urlopu na żądanie i jutro muszę wrócic do pracy, pozałatwiac sprawy, które czekają na mnie na biurku. Nie widzę się jeszcze jutro w pracy ale cóż - obowiązki... Czekam jak nigdy z utęsknieniem na @ by zakończyc ten felerny cykl i zacząc nowy z clo i nadzieją, że to pomoże i że listopad lub grudzień będzie dla mnie fasolkowym miesiącem :)

Pogoda jeszcze bardziej mnie przytłacza,pojutrze testuje!jestem jakaś poddenerwowana,objawów ciążowych brak :-(ehh!

Ysmena,niemam jeszcze wykresu bo dopiero dzisiaj dołączyłam do portalu;-)bardzo mądrze napisałaś,i dziękuje za wsparcie,a tego było mi trzeba!!!!!!!!ja również trzymam kciuki za ciebie!!!!!pozdrawiam:-)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)