Kolejny piękny weekend za mną. Ostatnio żyję od weekendu do weekendu. W piątek jadąc do lasu puszczaliśmy różne piosenki. Na jednej złapała mnie refleksja. Ja się poprostu strasznie boję, że nigdy się nam nie uda. Ta myśl poprostu mnie zaczęła już przerażać. Co wtedy? Co będzie sensem życia? Dla kogo to wszystko budujemy, planujemy? Komu będę pokazywać ten piękny świat? Dzisiaj koledzy z pracy strasznie narzekali na planowane przebiegi urlopów z dziećmi. Mówili, że mi zazdroszczą, że będę miała na urlopie spokój. Miałam ochotę im powiedzieć, że nawet nie wiedzą ile bym oddała, żeby się z nimi zamienić. Ale powiedziałam im, że wiem że mi dobrze... Z uśmiechem na twarzy. W pracy utrzymuję weraję, że nie chcę mieć dzieci. Za każdym razem kiedy to mówię, czuję jakby mi w serce nóż wbijali. Chyba muszę zmienić pracę, bo strasznie się tutaj morduję;/


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lipca 2019, 17:15

Kasiekkul Póki co wciąż jedna kreska... 23 października 2019, 21:35

58 dni do przeprowadzki...
Moje życie w tej chwili to ciągły ruch - praca, dom, budowa ... Doba wydaje się za krótka. Na nic nie mam czasu. Pośpiech, stres.... oj marzę o chwilę oddechu, pobyciu w czwórkę. Moją głowę teraz mocno zajętą domem - chciałabym aby wszystko było idealne, choć to niemożliwe. Boję się tego co nas czeka. Na budowie - na razie bez zmian, dom ogrzany, powoli kupujemy wszystko, podpisujemy umowy z wykonawcami. Wniosek o kredyt złożony - trzymajcie kciuki. Efektów na razie brak - no może poza półkami w wc i sufitem w kuchni. Tylko tyle, a wyprowadzka tuż, tuż...

Wiki Czekając i żyjąc...żyjąc i czekając... 24 października 2019, 09:10

Czwartek 22 dc / 27 cs

Receptywność endometrium... 19-max22 dzień cyklu zakładając że owulacja była 14 dc. U mnie była. Czyli dziś ostatnia szansa na zagnieżdżenie ewentualnego zarodka.

Wczoraj jeszcze nadzieja się tliła, ale dziś już myślę że się nie udało. Plamień nadal nie ma, ale pamiętam sytuację jak 2 cykle temu też wystąpiły później, więc czekam. Dodatkowo wczoraj też mąż mnie sprowadził na ziemię... Za kilka tygodni lecimy do Azji i rozmawialiśmy o tym i pyta czy okres mam za tydzień, przytaknęłam ale mówię "ale wiesz, może w końcu zajdę i będę w ciąży w trakcie wyprawy" na co on " Nie będziesz, tyle czasu nie zachodzimy, więc w to wątpię. Trzeba się zacząć przyzwyczajać" Kubeł zimnej wody. Ale ma rację. Tyle czasu nie zachodzimy, to czemu teraz miałoby się udać? Podświadomie czuję że jeszcze trochę poczekamy.
Dobra strona to taka że lot będzie na pustej macicy, zawsze jeden stres mniej. Wolałabym mieć ten dylemat niż nie mieć :/ Cóż nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Podróż musi mi zastąpić dziecko.
Chyba zaczął się PMS już.

27+6
Wczoraj jednak pojechałam do szpitala. Niepokoił mnie ten "twardy" brzuch. Pan doktor zważył małą 1400g ( co jest dziwne bo nie cały tydzień temu na wizycie w Poznaniu mała ważyła niby 1000g. więc ewidentnie któryś z lekarzy się nie przyłożył i niestety wszystko wskazuję na to że ten pierwszy. No ale wracając do tematu- Mała waży 1400g szyjka ponad 3cm, rozwarcia nie ma, brzuch miękki, lekarz stwierdził, że nic nie wskazuję że to jakieś skurcze, brzuch oczywiscie wtedy był miękki. Kazał brać nospe nawet 3 razy dziennie jeśli będzie się to powtarzało. Ale tak to wszystko jest ok, takżę troszkę się uspokoiłam, w drodze powrotnej zajechaliśmy do sklepów z wózkami żeby się rozejrzeć i chyba mamy już swój ostateczny typ :)

Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊

Jestem już po konsultacji wyników z Docentem. Powiedział, ze generalnie walczymy z po pierwsze zbyt wysokie komórki nk a po drugie ze złymi cytokinami. W tej walce maja pomoc kroploweczki z intralipidu, najpierw na początku cyklu, potem około owulacji opcja negatywna, a opcja pozytywna to jeszcze wlew w dniu pozytywnego testu i już w ciąży. Kombinuje zeby zrobila mi to jakaś pielęgniarka, koszt w klinice to 400 zl na jeden raz, w aptece pytałam o lek to około 80 zł ... jest przebicie cenowe... do tego Acard 75 mg od owulacji do 12 tygodnia ciąży, heparyna przez cała ciaze. Ciesze się, ze nie musimy czekać i możemy zacząć działać już, w końcu mam już 49 dzień cyklu, wiec okres liczę, ze będzie niedługo. Trzymajcie kciuki dalej. Jak macie jakieś doświadczenia z intralipidem, to piszcie w komentarzach. Nie powiem, nadzieja jest, święta w trójkę 🥰

anemic Wielkie chcenie ... 28 października 2019, 13:28

Noce to znowu jakiś armagedon. Siada, płacze,woła kota (przez sen), pada i spi, albo płacze przez sen tak długo az ja zabiorę. Chyba żeby, ale po natężeniu objawów, pewnie wychodzą wszystkie razem, łącznie z ósemkami.

Zaczeła jeść dużo więcej. Śniadania- różnie. Czasami nic, czasami dwa gryzy, czasami normalnie. Ale o 12- zawsze zupa +piers x2, 14.30/15 obiad, 16/17 podwieczorek- zawsze solidny, żadna przekąska, dodatkowo jak tata wraca z racy zdarza jej się zjeść z nim (ostatnio ćwierć płata łososia), ok.19 kolacja, piersi do spania, w nocy dużo mleka.
Przed wczoraj do szewskiej pasji doprowadziła mnie babcia "koleżanki" od Hani. Spotkałysmy się na spacerze i ta dała Hance petisia lubisia. Tłumacze jej, ze my nie dajemy Hani takich rzeczy, tym bardziej jako zapychacz między posiłkami. Ta mi odpowiada, że oni "wciskają marysi deserek tak". I kij, jak Hanka to zobaczyła, że papierek, ze błyszczy, ze szeleści, to rozmakowała. Nie zjadła, ale tym zasranym dżemem wysmarowała ledwo wyprana tapicerke wózka. Miałam ochote wrocic do babci marysi i trzepnąć ja tym lubisiem. Ludzie są nieodpowiedzialni. A gdyby mloda była np. alergikiem i nie mogłaby jesc takich rzeczy, albo cukrzykiem? Bezmyślni.
A podpowiedzcie ile razy w tyg gotujecie mięso na obiad? Ja trochę boję się dań bezmięsnych/bezryb, że się nie naje.
Chodzenie przybiera na sile- przechodzi międzi kanapą a stolikiem (cały czas trzymając się czegoś jedną ręką), sprężynuje na nóżkach, stopy łanie przylegają, Natomiast czytałam ostatnio o wstawaniu, u mamyfizjo.- napisała, że na początku dzieci wstają na obu nóżkach, Hania wstawała od razu z kolana. Po schodach wchodzi (na czworakach) nóżkami na przemian gdzie tylko się da.
Wchodzi na jeździk. Nie chce raczkować po piasku ani trawie.
Próbowałam jej ostatnio przymierzyć buty... O rety, nie wiem jak my je kupimy. Myślałam, że kupimy dopiero zimowe, ale chyba jednak będą potrzebne na teraz trzewiki. Kupowała któraś z Was emelki przez internet? I na zimę jakie wybieracie buty? Czytałam, że powinny być do kostki?
Mamy odroczone szczepienie i nie mamy się kiedy umówić. Na szczepienia nie przychodzi po 5 osób,ale nie odwołują wizyt i tym sposobem my nie mamy się jak zapisać.
Od dzisiaj przechodzę trochę na dietę, tzn bardziej na zasadzie ograniczania się.

MaBi Marzenia o rodzinie... już spełnione :) 25 października 2019, 12:32

<3 10 tygodni i 3 dni <3

Waga: coś ok 6kg
Wzrost: 56-62cm

Tydzień temu mieliśmy wizytę u neurologa. Od pierwszego wejrzenia pokochałam tą kobietę :D, widać było że to jej powołanie, udało jej się nawet wywołać uśmiech u Jasia, co do tej pory udawało się tylko mnie i Mężowi :D. Ogólnie powiedziała, że Jaś bardzo dobrze się rozwija pod względem neurologicznym, co prawda ma lekkie napięcie mięśniowe z lewej strony, ale doktor pokazała nam ćwiczenia do robienia w domu, które to napięcie zniwelują :). Kolejna wizyta w okolicach 7 miesiąca, przed wizytą mamy zrobić USG przezciemiączkowe.

Wczoraj mieliśmy pierwsze szczepienie, na szczęście tym razem nic nie wyszło, pediatra zadowolona, Jaś zdrowiutki, więc decyzja: szczepimy! Dobrze, że Mąż był ze mną i trzymał Jasia bo ja bym chyba go schowała pod bluzkę :D. Jaś był aż purpurowy od płaczu, ja też prawie się popłakałam. Pielęgniarka poklepała mnie po plecach i powiedziała, że jestem dzielna bo rodziców zawsze bardziej boli niż dziecko :D.
Na szczęście dostaliśmy od neurolog zaświadczenie uprawniające do bezpłatnych szczepionek skojarzonych 5w1, bo gdyby miał dostać zwykłe to chyba bym tego nie przeżyła... Dostał jeszcze szczepionkę na WZW i pneumokoki. Po wszystkim Jaś wtulił się we mnie i zasnął tak mocno, że nawet nie obudził się gdy po 30 minutach od szczepienia ubieraliśmy go na powrót do domu :).
Strasznie bałam się tego szczepienia, a raczej tego co będzie później. Czytałam różne opinie o dolegliwościach dzieci po szczepionkach, zaopatrzyłam się w paracetamol w czopkach i sodę na okłady.
Okazało się, że to wszystko (odpukać!) było całkowicie zbędne :). Nasze Dziecię oprócz ogromnej senności i nieco mniejszego apetytu nie ma żadnych dolegliwości, zupełnie jakby nic się nie stało :).
Jest pogodny i uśmiechnięty, nie ma gorączki, na nóżkach ma tylko małe kropeczki tam gdzie było kłute. Wczoraj miał dużą potrzebę przytulania, zasypiał na mnie i nie dawał się odłożyć, taki przytulak, nie ukrywam, że lubię gdy to robi :).

Jestem dumna z Niego, że tak dobrze to zniósł <3

Jestem już prawie 5 tygodni bez metizolu, trzymam się dzielnie choć oczywiście kilka razy dziennie męczą mnie natrętne myśli o nawrocie choroby. Jeszcze nie byłam na badaniach krwi. Póki co badam ciśnienie żeby wyłapać czy puls nie szybuje w górę. Wizytę u endokrynologa mam dopiero za miesiąc i zastanawiam się ile jeszcze wytrzymam z badaniami. Chciałabym jak najdłużej. Nie chce już męczyć moich biednych żył...

Poza tym to mój 3 dc. Cykl z laparoskopią trwał 28 dni (moje cykle ostatnio około 26) także wszystko wygląda ok. Oczywiście poza bólem... jest bardzo źle. Okropny ból kręgosłupa, nóg, rwy kulszowej, brzucha, całej miednicy... normalnie koszmar. 3 razy dziennie piję nimesil, zaczęłam od dexac sl ale nie podołał. Do tego no-spa łykana jak dropsy.
Trafiały mi się bolesne miesiączki ale zazwyczaj jeden, dwa proszki przez max dwa dni i był spokój. Ostatnio w ogóle było lepiej. Potrafiłam wytrzymać cały okres bez leków czy tam na jakimś paracetamolu. Dlatego teraz takie zderzenie z bólem trochę mnie dobiło. Mam nadzieję, że to chwilowe i wkrótce będzie lepiej, a nie gorzej.

Rana pooperacyjna wygląda już całkiem schludnie. Początkowo panikowałam, że mam pępek frankensteina ale teraz widzę, że jest całkiem ładnie :) za chwile nie będzie śladu :)

No i najważniejsze: zaczęłam antykoncepcję przed ultra długim protokołem. Nie poddaję się! Jeszcze zawalczę o moje dziecko!

Marti... Goniąc czas 25 października 2019, 12:39

Wczoraj rota dopadla mnie. mysalam, ze umre. wieczorem dreszcze i totalny bol wszystkich miesni i kosci. poszlam spac o 19. wstalam jak nowo narodzona.

Ola tez juz wrocila do formy. dzis na sniadanie nawet zjadla 2 jajka na miekko!!! w srode nic nie zjadla, tylko pila wode i mleko, a wczoraj juz zjadla 3 miski krupniczku. wiec wraca do formy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2019, 12:40

Anuśla Musisz dać życiu szansę 28 października 2019, 17:08

Mam za sobą długa noc. Chyba nigdy nie mialam tak bolesnej @. Normalnie jeczalam z bolu, mąż mi przyniosl miednice bo myslalam ze bede wymiotować z bólu. Ogólnie mam bolesny pierwszy dzien ale zawsze do przezycia. Czy to możliwe, że to przez scratching endometrium i histero? Może zluszczylo sie to co zle? Tak sobie tlumacze, bo dziś juz nie boli, ale leje sie jak za licealnych czasów. Po nocnych ekscesach nawet nie pojechalismy na badania kariotypow i kirow. Pojedzie się w środę. Planuje zatestowac z kubeczkiem menstruacyjnym w tym cyklu. Skoro prawdopodobnie ostatni naturalny to co mi zalezy. Nie wiem tylko jak go włożyć.

Dzis w pracy mile zaskoczenie. Dostałam przedluzenie umowy na czas nieokr. plus 250 zl podwyzki. Szef nawet nie wie, że pomoże nam z in vitro. Fajny chłop hehe. Jak do tego dodac te kilka stowek z drugiej pracy to może z torbami nie pojdziemy, choć 2 wesela sie szykuja jeszcze w tym roku i wyjazd na weekend, wiec kasa plynie caly czas.

Wiki Czekając i żyjąc...żyjąc i czekając... 25 października 2019, 16:22

Piątek 23 dc / 27 cs

Dziś zrobiłam kolejne badania potrzebne do histeroskopii: cytologia i w kierunku chlamydii. Za 2 tygodnie powinien być wynik. Pozostał tylko posiew na ok. 1 miesiąc przed zabiegiem. Wykonam go w II połowie listopada.
W trakcie pobierania kolejny raz usłyszałam że mam bardzo wąski kanał rodny. Człowiek coś tam w życiu stara się czytać a i tak pierwsza myśl na fotelu "no tak, pewnie sperma się tam blokuje, pływaki nie mogą się przedostać," umieraja" i dlatego rano zazwyczaj wycieka wszystko ze mnie, no i nie ma ciąży ;) Ale głupia baba ze mnie. Człowiek już nieracjonalnie myśli przez te starania. Przed 40 całkiem chyba zgłupieje. Matko, Boże chroń mój mózg i ześlij w końcu tą ciążę!
Dodatkowo ostatnio zastanawia mnie ten słynny śluz kilka dni po owulacji jak się zajdzie w ciążę. Kilka razy taki miałam, nawet w tym cyklu, ale trwa 2-3 dni i koniec. I faktycznie jest go bardzo dużo, uczucie wilgoci etc nawet wtedy się cieszę, ale zawsze znika. Czyli co, kolejny znak z organizmu że z ciąży jednak nici? Czy on jest faktycznie takim wyznacznikiem?

W sumie to jest już weekend, kieliszek wina na wieczór możnaby się napić... Ale mam opory. Czemu? W sumie nie wiem. Jakaś nadzieja może, że jednak, że jakimś cudem w tym cyklu, że mimo braku śluzu ciążowego, wszelkich wczesnych objawów. Tak, to chyba ta nadzieja, ale już zdecydowanie niska, malutka.

Anuśla Musisz dać życiu szansę 25 października 2019, 18:59

Jestesmy w górach, w pięknym drewnianym domku, a ja jakoś nie umiem się z tego cieszyc. Wczoraj bylismy na ślubie znajomych i od razu myśl: zaczna sie starac o dziecko. Co zrobimy jak nam powiedza? Mój mąż też ma takie myśli. Nie potrafimy już cieszyć sie szczesciem innych. Przykre to, ale tak jest. Nie jest to zdrowe ani miłe. Śluby przypominaja mi o moim slubie, jaka byłam wtedy szczesliwa. Tak szczesliwa, że sama nie dostrzegalam nieszczęścia innych par. Nie chciałam go widzieć. Teraz inni nie widza naszego nieszczescia.

Dzisiaj reszta naszej ekipy poszla na wycieczkę, ja, pod pozorem pracy zostałam w domku. Gapilam sie na góry, wygrzewalam na sloncu. Myslalam że przyniesie mi to ukojenie, ale zmeczyl mnie ten dzien. Czuje taki wewnętrzny niepokoj. Pewnie przez pms, jutro lub e niedziele powinna przyjść @. Taka @, która nie jest staraniowa, bo mialam histero, więc nie bedzie oplakana.

Ech wiem, czemu humor taki do dupy. 2 tabletki estrofemu dziennie i huśtawka hormonow murowana. Do tego glowa cmi codziennie.

W poniedzialek robimy kiry i kariotypy. Mąż już nie może sie doczekac.
- To jak zrobimy te "kory" to mozna zacząć stymulacje?
- Nie kochanie, mam usg w 11dc, lekarz chce zobaczyc jak na priming zareagowalam.

Wcześniej zawsze robil badania, ale czasami krecil nosem. Teraz sam wypytuje. To ciagle czekanie daje już sie we znaki.

Modlę sie do sw. Kingi. To moja patronka i mam taka teorie, że ta księżna dlatego cale życie żyła w bialym małżeństwie z Bolesławem Wstydliwym, bo nie mogli miec dzieci, ale mowili, ze ksiezna jest tak pobozna ze nie chce wspolzycia. Jakos nie leżą mi modlitwy do sw. Rity. Co ta swieta miala wspolnego z nieplodnoscia? I nagle mnie olsnilo: módl sie do swojej patronki! No i modle się.

taśta Jak nie My to kto??? 27 października 2019, 08:08

no i mamy oficjalnie 1 dc :) zastrzyki zaczynam od jutra zgodnie z planem bo nie będę ryzykować i zobaczymy co lekarz odpisze :)
@Niki345 obawy wynikają z tego że lekarz kazał przyjść 6 dnia, ewentualnie 5 lub 7 żeby zobaczyć jak zareagowałam i ewentualnie zmodyfikować dawki leków ale nie przeskoczę tego i zostaje mi mocno wierzyć że będę stymulować się książkowo i w tym 8 dniu będą takie jak powinny ;) dzisiaj już jestem spokojniejsza i nie panikuję jak wczoraj :D

Jeheria No kiedy? 26 października 2019, 12:09

13+0 (14 tc)
Jeee! Zaczęliśmy 2 trymestr!
Jak ten czas szybko leci!
Dziś mieliśmy badania prenatalne. Wszystko wyszło bardzo dobrze! Przezierność karkowa 1,7 mm (drugi wynik 1,5), crl 65 mm, fhr 159. Kość nosowa obecna i długośc w normie, pępowina trójżylna, kręgosłup piękny, serduszko ma 3 płaty, mózg dwie półkole, czaszka ładna, żołądek schowany w brzuszku, wszystkie łokcie, kolana, stópki, paluszki obecne.
Leniuszek tylko by spał. Trzeba było go pobudzać aby się przemieścił. Ale on tylko połykał płyn owodniowy i trochę pomachał rękoma. Oby po urodzeniu był taki grzeczny 😁
Tak to On! Chłopiec! Mój synuś! ♥️
Abonamentu już nie mam dlatego nic nie uaktualnieniam.
Teraz mam od połowy listopada combo wizyt.
14 listopad Białymstok przychodnia patologii ciąży
18 listopad diabetolog
20 listopad ginekolog NFZ
22 listopad ginekolog prywatny
7 grudnia endokrynolog
Przelano mi 80% pensji zamiast 100... Trzeba wiecznie kłócić się o swoje :/

Ale jestem szczęśliwa ♥️♥️♥️

taśta Jak nie My to kto??? 26 października 2019, 17:50

no i jak nie było tak nie ma... że psychika potrafi aż tak zablokować człowieka??? w normalnym cyklu wystarczało siknąć na test, zobaczyć I i @ przychodziła momentalnie ale teraz przecież nie będę sikać na test jak 4 dni temu odstawiłam antyki :D po 3 dniach gdzie czułam że już za moment tak dzisiaj znowu cały dzień nie czuję żeby miała przyjść w najbliższym czasie... z jednej strony już tyle czekam że niby te kilka dni nie zrobią różnicy ale martwię się bo najpierw 1-3 klinika zamknięta, póżniej 11 i znając moje szczęście będzie kombinowanie kiedy co i jak żeby się wstrzelić

Dziś zaczynamy III trymest ☺️ ❤️

Uwaga - waga 47,7 kg, więc znowu spadek 😐 Nie wiem jakim cudem 🙄 Przecież nie chodzę głodna, a przez ostatnie dni nawet nie ruszam się z mieszkania dalej niż do sklepu osiedlowego, więc co jest grane?

Jednocześnie mam wrażenie, że teraz częściej czuje ruchy Malutkiej. Wcześniej to było 2-3 sesje aktywności w ciągu dnia, a teraz to tak co 2-3 godzinki jakieś przemieszczenia się tam w środku odbywają albo lekkie puk puk. Są to delikatne ruchy, czasami muszę się skupić by je wyczuć, ale jednak są. To by wskazywało, że Malutka rośnie i dlatego jest bardziej wyczuwalna. Ale to by jednocześnie dowodziło, że ja sama chudnę... Jak żyć? 🤷

Na szczęście w pon. wizyta na NFZ, a we wtorek wizytą prywatną, tyle że marne szanse by któryś z lekarzy określił wagę dziecka, bo pani dr nie robi w ramach wizyty usg, a doktorek chyba nie ogarnia aparatu od usg do tego stopnia by to sprawdzić🤦
No i nadal nie potrzebuję poza spodniami ciuchów stricte ciążowych.
Byle nasza Malutka była zdrowa i rosła sobie tam w środku ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2019, 12:21

Odezwała się dietetyk kliniczna.

U mnie wskazała, że błędem jest jedzenie po treningu 3 dni w tygodniu o bardzo późnej porze - czyli między 21:00 a 22:00. Akurat tak wracałam z zajęć, musiałam coś zjeść. Zaplanowała mi kolacje potreningowe w formie zup kremów. Że będzie to łatwiejsze do strawienia o tej porze dla organizmu. W zakresie supli dodała olej z ogórecznika - nie stosowałam go nigdy do tej pory. I powiedziała, żeby wrócić do oleju z wiesiołka (od 1 dc do dnia owulacji), nawet jak nie poprawi mi parametrów śluzu (u mnie nie działał), to zawiera kwasy GLA, które są istotne dla naszego organizmu. Teraz nie pamiętam dlaczego są one tak istotne. Do tego zmieniła mi markę cynku, na taką która poza cynkiem ma też miedź. Cynk przyjmowany przez dłuższe okresy czasu, wypłukuje miedź i dlatego trzeba ją suplementować. Wiedziałam, że dla Mężusia miedź jest wskazana, ale nie mogliśmy jej nigdzie kupić. Do tego powiedziała, żeby wrócić do mioinozytolu i to w dawce 4000 mg. Na początku naszych "medycznych" starań przyjmowałam inozytol po 2000 mg dziennie, od chyba marca 2019 roku, zmniejszyłam dawkę na 1000 mg dziennie. Od sierpnia 2019 roku już nie brałam, bo się szykowałam do transferu. A po transferze i tak wszystko rypło i nic się nie chciało, więc brałam tylko podstawy. Aaaa, za namową w komentarzu do jakiegoś wcześniejszego wpisu zmieniłam koenzym q10 na ubichinol. Sobie i Mężusiowi.

Babeczka powiedziała, że mioinozytol uwrażliwia tkanki na insulinę i jest szczególnie polecany dla PCOS, bo przywraca owulację - "A jak ja mam regularne okresy i owulacje? Pęcherzyki pękają samoczynnie?" - To i tak mioinozytol podkręca jakość owulacji.

Tu taki artykulik wyszperałam:
https://testosterone.pl/wiedza/inozytol-dzialanie-w-pcos/

Że niby mioinozytol jest bardziej skuteczny niż metformina. A swoją drogą samo leczenie metforminą jest bardziej skuteczne niż leczenie clo!!! (Gdzieś mi się ten artykuł zapodział).

A propos! Ukradłam mamie listek metofrminy 850. Dzielę na pół od ubiegłego wtorku i zażywam sobie z kolacją 425 mg metforminy. Mężowi daję połówkę od czwartku. Zawsze to kilka dni do przodu. Jutro wizyta u Jerzak zobaczymy, co wymyśli. Chcę jej pokazać wyniki glukozy Mężusia, może łaskawie rzuci okiem.

Poza tym zwiększyłam mi dawkę NAC z 500 mg dziennie na 1000 mg dziennie. No i tyle u mnie. Odżywiam się pięknie, w związku z tym, tak jakby nie wiadomo dlaczego tak słaby wynik ivf. Sama przypuszczam, że to może być ta piep.zona wit. D3 i wprowadzenie w błąd przez lekarza.

Jeszcze coś ważnego powiedziała! Żeby nie przyjmować żelaza (raz w roku robię sobie miesięczną kurację, tak 30 mg dziennie przyjmuję). Żelazo wywołuje stres oksydacyjny i nie jest zalecane. A czasem we wskazówkach dnia od ovufriend jest właśnie: "Badania wykazują, że kobiety przyjmujące żelazo szybciej zachodzą w ciążę od tych nieprzyjmujących"

U Mężusia poza płodnością walczymy też o wagę. Na wiosnę, gdy super ściśle dbał o siebie i przestrzegał diety, schudł w talii o 8 cm i w brzuchu 2 cm. Po punkcji dalej brał leki i suple, ale zmniejszył aktywność fizyczną i dietę poluzował. Zrobiłam tabelę podsumowującą wyniki testosteronu i nasienia, wizyty lekarskie oraz zastosowane leczenie. I uwaga: 2 miesiące przed punkcją był już na minimalnych dawkach leków hormonalnych, natomiast aktywność fizyczna i dieta były super wyśrubowane, bo przygotowywał się do ivf. Potem po punkcji leki zostały te same, ale cała reszta uległa pogorszeniu. I co? No gucio przecież. Po tabeli widać (w naszym przypadku) jak istotnym czynnikiem jest sport i ścisła dieta.

Mężuś ma więc ładnie schudnąć. Przy wzroście 183 cm waży 96 kg. Jemu z supli dodała liver refresh, NAC, olejek z wiesiołka, oraz zmieniła cynk na cynk z miedzią. Ma wrócić do zup i koktajli oraz past warzywnych. No nie wiem, może po prostu jak zapłacił, to autorytet dietetyka zapamięta na dłużej (na zawsze?) i będzie się ściśle trzymał. Natomiast - ta dieta jest dużo lepsza niż dieta z akademii płodności - bierze pod uwagę życie. Jego godziny pracy, jego godziny snu, jego godziny aktywności fizycznej. Po prostu konkretnego człowieka. I w porównaniu z dietą z akademii płodności - nie stoi się całe dnie przy garach.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2019, 14:16

Ania_1003 Powrót na OF po 5 latach 10 sierpnia 2022, 15:55

2c(bez)s, 7dc

Dzisiaj trochę słabiej z wybarwieniem. Ale do owulacji jeszcze 5-6 dni. Będę dalej robić doświadczenie 😉

Polish-20220810-155319150.jpg

SOBOTA
Uwielbiam soboty bo bez wyrzutów sumienia mogę sobie zrobić "dzień lenia" :D cały dzień w piżamie i nic nie robienie. Nawet jak mam dzisiaj dużo planów to jakoś nie chce mi się ruszyć z domu żeby je zrealizować :) emocjonujący tydzień, nie miałam kiedy odpocząć. Już się pozbierałam psychicznie po tym IUI. Nie było nawet tak tragicznie. Może dlatego, że podświadomie czułam, że może się nie udać. A może dlatego, że w zanadrzu jest plan B. Moja pani doktor mówiła, że to IUI ma małe szanse na powodzenie. Ale może tego potrzebowałam. Tego czasu na oswojenie się z myślą że trzeba podejść in vitro. Że nie dane nam jest mieć dzieci naturalnie (czego nie rozumieją moi rodzice). Dotychczasowe próby zawiodły. Dalej nie mogę uwierzyć, że tu jestem. Że dotarłam do tego momentu. Prawie 2,5 roku starań. Kiedy to minęło? Jak ja tyle czasu dałam radę wytrwać? Sama nie wiem. Ale było bardzo ciężko. Mam tylko nadzieję, że kiedyś będę mogła powiedzieć "warto było".

Dziś 1dc. @ zawitała. Muszę pojechać do apteki po leki które zamawiałam, na dzisiaj miały być... i zaczynamy długi protokół. 3 tygodnie antykoncepcji. Trzy długie listopadowe tygodnie. Ale dam radę. Chcę wierzyć, że jestem już bliżej niż dalej.
Edit: jednak chyba nie 1dc, na razie samo plamienie, za to brzuch potwornie boli... Więc antykoncepcja od jutra dopiero ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2019, 18:35

28+1
Wczoraj zadzwonili do mnie z kliniki że te usg 3 trymestru które miałam mieć 8 listopada trzeba przełożyć na 9 bo lekarz 8 ma jakiś wyjazd. Strasznie się wkurzyłam, bo mój mąż bardzo nalegał na ten dzień wolny i przez to musieli dużo zamierzać w grafiku, zresztą nawet nie wiemy jak bedzie pracował 9. Także odpada. I tym właśnie o to sposobem, pożegnaliśmy się z kliniką. 200km jazdy w jedną stronę to dla mnie męczarnia, a do tego teraz taka sytuacja tylko mnie uświadomiła w tym żeby poszukać czegoś bliżej. I znalazłam 70km ode mnie.

Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)