Paulina Nessa Pamiętnik Nessy 3 listopada 2019, 11:44

?? Dc

Nie liczę dni. Oczywiście wiem mniej więcej w którym momencie cyklu jestem bo o tym zapomnieć nie idzie skoro przez ostatnie 2 lata ciągle na to patrzyłam.
2 lata.. od odstawienia anty, chociaż starania na poważnie (u mnie liczę je od momentu mierzenia temp i pierwszych badań hormonów) to 1,5 roku.. czas leci nieublagalnie. Przez ostatni czas mniej zajmowałam głowę rozmyślaniem o lekarzach, badaniach, ciąży a teraz im bliżej tej wizyty tym bardziej ta myśl krąży mi po głowie.
Nie mogę się jej doczekać ale zarazem boje się bardzo. Boje się, że nic nie ustalimy (a musze mieć plan działania żeby jakoś funkcjonować). Boje się obciążenia finansowego (oczywiście jak bardzo jest potrzebna gotowka to nic nie idzie tak jak powinno). Boje się tych badań przed procedura i całej procedury. Nie wiem jak ogarnę nowa prace z urlopami na wizyty a chorobowe z kliniki nie wchodzi w grę. No i przede wszystkim boje się, że to wszystko nie zakończy się tak jak byśmy chcieli.

Eh dziś mam jeden z tych depresyjnych dni.. może to ta pogoda a może po prostu zaczynam swirowac :/

fotures Nadzieja 17 listopada 2020, 21:22

Ciąża zakończona 16 listopada 2020


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2020, 21:25

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 1 grudnia 2020, 20:10

32 DC
22 vs
Rocznica starań - 2 lata

Mimo "ustatkowania" myśli i pogodzenia się z długotrwałym brakiem ciąży czuję dziś, że jestem chyba w najgorszym z momentów w staraniach...
W zeszłym roku przeżywałam każdy okres, każdą minutę spóźnienia. Dziś monotonnie otwieram aplikacje, żeby wpisywać objawy, przeczucia, czytać posty... Dziś monotonnie robię testy w które chyba przestaje wierzyć.

I czuje się cholernie winna, czuje złość na siebie, czuje ból męża... A w moich marzeniach ciężko mi już wyobrazić sobie nasze dzieci, dziecko albo chociaż ciążę

Znajomi też już przestali nam życzyć powodzenia, teraz życzą nam dalekich podróży.

Tak, jest mi dziś cholernie źle.

29+3
Jak zwykle "człowiek mądry po szkodzie" chociaż nie wiem czy pasuje to stwierdzenie tutaj. Chociaż... Oczywiście mając świadomość, że zawsze winogron mi raczej "szkodził" na jelita, na sam wieczór poprzedniego dnia nażarłam się winogrona.
Nie wiele myśląc ogarnęłam się i poszłam się położyć, nagle poczułam taki ból brzucha - tak się wystraszyłam że myślałam, że już mam się szykować na IP. No ale coś mnie wzięło i poszłam do ubikacji.. poczułam całkowitą poprawę - wychodzi na to że to jelita - oby !! Bo naprawdę tak strasznie się zestresowałam, od razu sprawdziłam detektorem co u malutkiej, serduszko pięknie biło!! Rośnij zdrowa mój maluszku !! 🤞🤞✊✊
Do wizyty zostały 3 dni... Oby było wszystko z Tobą dobrze zostało nam lekko ponad 2 miesiące Twojego pobytu u mnie w brzuszku, a później się widzimy <3 :)

Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2019, 01:25

22+0tc
Dziś zaczęliśmy 23 tc. AFP wyszło bardzo dobrze. 24 października mieliśmy połówkowe. 400 g zdrowego chłopczyka :) Szymcia , Szymonka, mojego syneczka. Kopie i robi dyskotekę w brzuchu ;) wczoraj miał chwilę gorszy dzień, tak jak i ja. Myslalam że chwyta mnie choroba... była mega osłabiona... I mały też mało się ruszał. Bałam się. Ale dzisiaj nadrabia:) wczoraj się wyspał i dziś szaleństwo:)

Dostaliśmy dwa wielkie wory ciuszków dla naszego chłopczyka. :) Cieszymy się ogromnie bo nie mieliśmy nic na chłopca;) kupiłam rożek, mamy wózek, lozeczko dostawne... powoli się szykujemy na przyjście na świat naszego wymarzonego dzieciątka💙 boję się o niego każdego dnia. Czekam już aż będzie z nami, cały i zdrowy...

Teraz mam zagwostkę... rodzić w Toruniu czy w Chełmży... są tu jakieś Torunianki ? :) doradzą ? Może ktoraś z Was rodziła, ma porównanie... ?

8.11 kolejna wizyta u dr Kipigrocha. Pewnie Szymcio ma już ponad pół kilo ;) oby rósł nadal tak zdrowo ;))
Trzymam kciuki za Was dziewczyny.... żebyście zobaczyly w końcu dwie kreski na teście i były w takim szoku jak ja :) tak z zaskoczenia:) dobrej nocy;)

Pinka. Piąty transfer 17 listopada 2019, 12:54

Chyba juz po "wszystkim". Krwawienie i bole ustapily. Nie wiem jak to mozliwe, ale chyba zaczynam akceptowac nasz stan bezdzietnosci. Nie placze juz po katach, nie rozmyslam za wiele. Byc moze oszukuje sama siebie, zyje pod przykrywka.. niedlugo swieta czas kiedy mialy sie urodzic blizniaczki i zarazem czas rodzin. Jak to wytrzymam?

Wczoraj po imprezie,moj małż w stanie nietrzezwosci ze lzami w oczach powiedzial, ze nasze dziecko byloby silne-po nas. Dogłebnie mnie to poruszylo, caly czas myslalam ze walcze o swoje dziecko. A to nieprawda, walcze o dziecko dla siebie i meza.

W poniedzialek ide do podobno bardzo dobregi lekarza, zobaczymy czy sie oczyscilam calkowicie. Byc moze tez cos nam doradzi?

2 DC (planowany criotransfer na naturalnym)

Im bardziej staram się być dzielna, tym bardziej dostaję w pysk rzeczywistością. Oczywiście kolejna informacja o kolejnej ciąży "no nie planowaliśmy, ale jak już jest to co zrobić" 😶. Miałam podły nastrój, mąż zabrał mnie na kolację i do kina. Po kolacji poczułam się lepiej, zdecydowanie lepiej, pełen brzuszek i kieliszek wina zadziałały rozluźniająco. Wieczór zapowiadał się wybornie, rozsiadłam się wygodnie w kinowym fotelu, zapomniałam o wszelkich ciążach i staraniach a tu nagle zwiastun 1800 gram i dialog jakiegoś dzieciaka z M. Różczką:
chłopiec: gniewasz się bo ci się coś popsuło
MR: nie gniewam się, a po za tym co mi się miało popsuć?
chłopiec: bo nie możesz mieć dzieci
Jakby mi ktoś w pysk dał i to tak z zaskoczenia. Nie będę płakać w kinie, nie będę płakać w kinie, nie będę płakać w kinie. Nie płakałam, ale prawie zęby sobie starłam. Dzisiaj rano odpalam poranną prasę i na miły początek dnia: "dziewczynkę, urodzoną najprawdopodobniej w czwartek, znaleziono w reklamówce na terenie ogródków działkowych".

Serio?


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2019, 21:53

5cs, 9 dpo
Musiałam zrobić sobie przerwę. Wyluzować.
Uświadomiłam sobie że żyje w takim zawieszeniu, nie zacznę ćwiczyć bo przecież zaraz będę w ciąży; nie myślę o pracy bo zaraz znowu będę w ciąży; tak nie można. Zaczęłam planować kolejne miesiące tak jakbym miała w ciąży nie być. Jest trochę łatwiej bo w życiu rodzinnym trochę zmian się szykuje. Zaczynamy spełniać swoje marzenie, inne niż ciążowe:)

Karmię piersią coraz rzadziej: raz w dzień i może max 3 razy w nocy. Może uda się jakoś naturalnie, bez płaczu odstawić mojego kochanego cycocholika :D

29 dc (cb)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)

@taśta wracamy po kolejnego malucha jeszcze pod koniec listopada (chyba, że @ się przesunie) :)
@czekamynadzidzie mam wyniki immunologii od pół roku, ale za późno znalazłam lekarza, który się nimi zainteresował opisałam to w przydługawym wpisie z 01.11. Wszystkie wyniki mam w normie, oprócz PAI-1 hetero i NK zdecydowanie powyżej normy, które ograniczają moje szanse na donoszenie ciąży bez wspomagaczy prawie do zera, ale to wiem dopiero od zeszłego tygodnia. Najważniejsze, że już wiem z czym walczymy.

Leki mam brać jeszcze do poniedziałku i w pon powtórzyć betę, bo jest niewielki mikroprocent szans, że zarodek był dobry, ale przez immunogolgię i pai-1 organizm go odrzucił. Dajemy mu jeszcze szansę, oczywiście bez robienia sobie zbędnej nadziei, znam realia, ale bardzo podoba mi się podejście nowego lekarza "będziemy walczyć do końca, dopóki nie będzie pewności 100%, że straciliśmy ta ciążę".

Może to zabrzmi dziwnie w obecnej sytuacji, ale jestem szczęśliwa.
W końcu czuję, że nie walczymy z bezpłodnością i lekarzami, tylko razem z lekarzem przeciw bezpłodności <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2019, 13:47

NIEDZIELA
Podjęłam decyzję, że znikam z OF na jakiś czas. Z forum i z pamiętników. Ostatnio niczym innym nie żyję tylko tym co się tutaj dzieje. Tak jakbym nie miała już realnego życia, tylko to wirtualne. Relacje z mężem coraz gorsze, nie rozmawiamy ze sobą tylko sobie docinamy i się ciągle kłócimy, o znajomych już totalnie zapomniałam, a i nawet nie chce mi się zadbać o siebie... Siedzę tylko całymi dniami i gapię się w ten monitor i... w żaden sposób mi to nie pomaga. Czuję, że zatraciłam się całkiem w tych staraniach i w tym forum... a to do niczego dobrego nie prowadzi. Czas przystopować i zacząć żyć i zająć się sobą. Mam plan. Trzeba go zacząć realizować. Mam nadzieję, że wrócę z pozytywnymi wiadomościami :) Bardzo mocno trzymam kciuki za Wasze starania! Powodzenia dziewczyny :*

anemic Wielkie chcenie ... 3 listopada 2019, 21:52

Od szczepienia noce jeszcze gorsze. Ciągle się budzi, z płaczem, a ok 3 wybudza się na 2-3h... W piątek było apogeum mojego wykończenia, poryczałam się przy obiedzie, dzisiaj D.zabrał rano Hanię, zawołali mnie tylko na śniadanie i mogłam trochę odsapnąć.
Nie wiem czy te noce to wina szczepienia czy po prostu. Ale jestem chwilowo wypluta, głowa mi pęka, nie mam sił, mam wrażenie jakbym była na rauszu. Oprócz tego jestem cała obolała, boli mnie kręgosłup od kp, od wiszenia nocnego na cycu, od podnoszenia jej, ciągle chce zebym ją podniosła,na sekundę bo za chwile chce zejść, ręce mam po kostki j/w, piersi bolą od ciumciana, jak już wisi na mnie to -drapie mi szyje.Wstępnie ustaliliśmy z D., że w grudniu będę odstawiać od piersi (w zamyśle ma wstawać w nocy do niej), ale od stycznia idzie do żłóbka więc jednak wolę, żeby pierwszy miesiąc jeszcze miała wspomaganie odporności mlekiem.
D. średnio zadowolony,że wracam do pracy. Hahaha
Aha, spóźnia mi się okres. Mam nadzieję, że to wina kp,braku snów i stresu i w ogóle. Chyba zastanowię się nad spiralą o ile jest możliwa przy kp

Hedgehog Pamiętnik jeżyka 35+ 3 listopada 2019, 23:14

Wkrótce 13 miesięcy.

Mieliśmy dzis trzy razy zonka ( młodsze pokolenie pewnie nie wie co to "zonk" ani nie słyszała o tym teleturnieju z lat 90. My z mężem stare dupy jesteśmy i jednak często używamy tego określenia)

Po pierwsze i najbardziej spektakularne: mąż rzucił w eter " Kubuś nie widziałeś mojego telefonu?". Na co Kubuś podszedł do swojego pudła z zabawkami. Pogrzebał
Wyjął telefon i przyniósł ojcu....

Po drugie kichnął w trakcie picia. Szybko podbiegł do kanapy, capnał tetre i wrócił wytrzec podłogę.

Po trzecie kilka razy dziś powtórzył słowo tatuś. Od kilku dni też mówi bam lub rzadziej bach kiedy coś spada. Mamy kolejne świadome słowa.
Bam/bach pewnie ze żłobka bo my tak nie mówimy.
Mama niestety nadal nie mówi.

Anuśla Musisz dać życiu szansę 4 listopada 2019, 13:06

U mnie taka sytuacja. Odbieram dziś wyniki badania histopat po histero. Wyniki ok ale gadam z kolezanka z forum, która miala jakiś czas temu histero w tym samym szpitalu u tego samego doktora i ona dostala dwa wyniki: histopatologie i wynik mikrobiologiczny. Ide więc drugi raz do szpitala. Pani mówi że nie ma mnie w ogóle w systemie, pytam czy może jest za wcześnie, mówi, że nie, że juz nie będzie, bo nie ma mnie w ogóle w systemie. Czyli ja wnioskuje z tego, że doktor zapomnial zlecic tego badania. Czy u mnie cokolwiek moze być normalnie? Nie, nie może. Zalezalo mi na tym najbardziej, bo w poprzednim wycinku z macicy wyszla bakteria ecoli. Mialam antybiotyk i mialp to być badane jeszcze raz. A tu taka lipa. Napisze do dr smsa, ale raczej to już nic nie zmieni. Czyli podchodzę w ciemno do ivf, liczac na to, że po antybiotyku już ecoli nie ma...

margarethe Ciagla walka 14 listopada 2019, 11:34

Cykl sie skonczyl... @ przyszla z zaskoczenia 2 dni wczesniej. Wczoraj jeszcze mialm nadzieje jak zobaczylam lekkie plamienie, ale dzis to juz definitywnie nie objaw implantacji, co potwierdzil test. W tym cyklu zrobilismy wszystko i wszystkie idealnie pasowalo. Temperatura, owulacja, sluz, szyjka, serduszkowanie. mimo wszystko nic z tego i dlaczego? O ile w ubieglych miesiacach wytlumaczeniem mogl bycv zly sluz, brak owulacji lub z powodow sluzbowych brak serduszkowania, o tyle w tym cyklu nie ma najmniejszej mozliwosci ze cos poszlo zle. Dlatego zmartwilomnie to, bylam juz pewna na 100%, jesli sie wszystko idealnie zlozylo a i tak sie nie udalo oznacza to tylko bezplodnosc a to mnie niesamowicie przeraza, bo w takiej sytuacji zycie traci juz calkowicie sens

3 dniowa gorączka okazała się poczatkiem infekcji, która tak sobie trwa... tzn przeniosła się na gardło, ale płuca czyste, więc sobie inhalujemy, podajemy leki itp. Kilka nocy nie przespałam, ale jest słońce w tunelu - teraz o dziwo śpi, co mnie cieszy, aż się boję chwalić... (śpi ze mną w łóżku, nic nie zmienialiśmy, kompletnie nie wiem, od czego to zależy i byłoby cudownie, gdyby zostały te 1-2 krótkie pobudki w nocy).
Inhalatora bała się tak, że dostawała spazmów. Niestety, musieliśmy użyć tajnej broni - puszczać śmieszne koty na youtubie i przeszło. Teraz sama chce inahlacji...
Aby było weselej, wszyscy się zaraziliśmy. Też sobie pogorączkowałam, ale jeden dzień i nie brałam żadnych specjalnych leków, przeszło. Gorzej z Mężem, on przy gorączce jak to facet... pewnie się domyślicie. Był u lekarza, dostał leki i zalecenie aby leżeć i nic nie robić(...)

Jedzenie u dziecka mi się popsuło przez tę chorobę. do tego przebiły się górna 3 i 4. Moje wszystkojedzące dziecko żyje powietrzem i miłością, zjada homeopatyczne ilości jedzenia, a bilansowanie poszczególnych posiłków mogę sobie wsadzić w 4 litery - bo np. rano zje serek wiejski/ser biały/ z łaski owoc/pomidor, zupy wchodzą (ale to zależy) a z II dania to pozjadałaby to co zielone i czerwone i coś z węglowodanów, a na kolacje jajko. Mięsem rzuca. Pieczywa nie chce. Owoce by jadła bardzo chętnie. Może pojawiła się neofobia, albo wzrost spowolnił (nosi ubrania 86 i waży 11 kg, jest wyższa od rówieśników, anemii nie ma), albo te spuchnięte dziąsła tak wpływają. Poza tym radosna jest, zwłaszcza gdy ma wokół siebie więcej ludzi.
Sylabuje po swojemu, lubi mówić "nie" i "tam". Oddaje smoczka po drzemce (tłumaczymy, że tylko do spania). Woli rzeczy codziennego użytku niż zabawki.

30 dc
Odstawiam wszystkie leki, aby organizm się oczyścił.

Beta:
8 dpt – 12,7,
9 dpt – 8,1
10 dpt - 2,89

Druga cb w moim życiu. Trzecia stracona ciąża. Czwarty dzieciak.
Nie płaczę, nie zdążyłam się nawet ucieszyć, bo jak zobaczyłam pierwszy wynik bety to czułam że jest za niska, był tylko strach i nadzieja, która umarła ostatnia.

Nie mam wątpliwości, że będziemy walczyć dalej, że odbierzemy każdy jeden zarodek, ale coraz mocniej czuje, że to koniec naszej drogi, że nie mam już więcej siły na dalsze starania, stymulacje, badania itd. ani siły, ani pieniędzy. Chce cieszyć się życiem nie myśląc o staraniach, a one mimo wszystko są gdzieś z tyłu głowy, nawet jak się o nich niby nie myśli. Są jak robak zjadający jabłko od środka.

Wczoraj kolejna wieść o (czwartej już) ciąży u patologicznych sąsiadów, a chwilę później informacja o stracie od dziewczyny z forum, przybiło mnie to do ściany. Po prostu JAK?! Jak to możliwe? Może trzeba w ciąży chlać i wtedy organizm jest zajęty walką z alk a nie z dzieckiem? Czuję złość.

W minionym cyklu chciałam zrobić eksperyment. Stwierdziłam że po ovu wezmę lutke podjezykowa. I tym samym o 3 dni wydluze sobie cykl.
Co się okazało @ przyszła jak miała przyjść 12 dpo.
Dopiero doczytałam się info że źle brałam lutke, połykam ja a nie ssalam. Ale czy to ma znaczenie. W duszy z tym. Tak czy siak w tym cyklu muszę brać lutke dopochwowa i wydłużyć cykl do 6-7 grudnia. Bo.inaczej @ wypadnie 24-25 grudnia i ivf odbędzie się pod koniec stycznia.
Jakbym miała 2 fazę stała 14dpo to by problemu nie było. A tak....
I pomyśleć że dziś bym brała już 1 szy zastrzyk do stymulacji. Ale tak naprawdę myślę że dobrze że wszystko zostało przełożone nie czułabym się na teraz gotowa.
Dodatkowo wykrylam u męża potężne IO
Glukoza 97 ale insulina 19.
Od dziś meta 2000
Kto wie czy to też nie ma wpływu na płodność, ale znając życie tak. Jak u nas ma wpływ to u nich tak samo.
Mam jeszcze zapasy metki więc się z nim podzielę.
Dziś dowie się super wiadomości.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2019, 12:45

anemic Wielkie chcenie ... 5 listopada 2019, 13:11

Beta 635. Ostatnia miesiaczka 1.10
Dziekuje Dziewczyny.
Na razie jestem w szoku. Tzn cieszymy sie, bo rzeczywiscie to namiastka cudu.
Hania.pojawila sie po 7 latach staran, z zaplodnienia in vitro, w ciazy plamienia,krwawienia,pol tony lekow. Teraz jestem w ciazy, w ktora zaszlam w 3 cyklu.
Jak my to ogarniemy sama nie wiem. Hania bedzie jeszcze taka malutka. Z reszta jeszcze niedawno pisalam,ze tak mala.roznica to krzywda dla tego starszego. Mam kociol w glowie, sama nie wiem bardziej sie ciesze czy bardziej boje.
Ef, no wlasnie chyba tydzien, ale tak wczoraj mialam takie dziwne przeczucie.

taśta Jak nie My to kto??? 14 listopada 2019, 12:10

3 dpt
wczoraj cały dzień się leniłam i odpoczywałam i udało się uniknąć bóli brzucha <3 dzisiaj już trochę więcej na nogach ale ogólnie nie jest źle :) napisałam do dr ale pewnie dopiero jutro odp bo w czwartki zazwyczaj go nie ma w klinice, napisałam też do koordynatorki natomiast na jej odpowiedz szybciej niż za tydzień nie liczę ;)
zaraz uciekam na obiad i plotki z przyjaciółką :) trzeba sobie jakoś organizować ten czas do bety :D
jeśli chodzi o poprogesteronowe dolegliwości to zawroty głowy dzisiaj trochę mniejsze ale to pewnie dlatego że luteinę i basins biorę nie razem a w godzinnym odstępie żeby nie było takiego bum na raz za to wysypało mnie pryszczami jak nastolatkę :D od wczoraj próbuję pić nutridrinki ale odruch wymiotny się zbyt silny żeby to wypić więc przerzuciłam na batony białkowe i skyr do picia :)

Miał być inny wpis, ale poczeka...
Dzisiaj tylko tyle, że życie jest cholernie niesprawiedliwe 😰

Ostatnio na OF co chwilę nieudane iui, ivf... No dlaczego???
Mam taki wewnętrzny bunt, że to nie fair, że jedni czy chcą czy nie to dzieci mają wręcz "za dużo", a tu tyle wspaniałych przyszłych rodziców czeka, staje na rzęsach i nic...

Dziewczyny, mocno, mocno Wam kibicuję i wierzę, że każdej z Was w końcu nie tylko zapali się zielona kropka na wykresie, a przede wszystkim, że będzie tam przez kolejne ok. 8 miesięcy.

Walczcie! Nam zajęło to prawie 6 lat i nikomu nie życzę by był na naszym miejscu, ale jednego się nauczyłam - nie wolno się poddawać!

(Chociaż odetchnę pewnie dopiero jak Malutka urodzi się cała u zdrowa, bo jednak bagaż doświadczeń i świadomość różnych historii robi swoje.)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2019, 18:08

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)