2 DC (planowany criotransfer na naturalnym)
Im bardziej staram się być dzielna, tym bardziej dostaję w pysk rzeczywistością. Oczywiście kolejna informacja o kolejnej ciąży "no nie planowaliśmy, ale jak już jest to co zrobić" 😶. Miałam podły nastrój, mąż zabrał mnie na kolację i do kina. Po kolacji poczułam się lepiej, zdecydowanie lepiej, pełen brzuszek i kieliszek wina zadziałały rozluźniająco. Wieczór zapowiadał się wybornie, rozsiadłam się wygodnie w kinowym fotelu, zapomniałam o wszelkich ciążach i staraniach a tu nagle zwiastun 1800 gram i dialog jakiegoś dzieciaka z M. Różczką:
chłopiec: gniewasz się bo ci się coś popsuło
MR: nie gniewam się, a po za tym co mi się miało popsuć?
chłopiec: bo nie możesz mieć dzieci
Jakby mi ktoś w pysk dał i to tak z zaskoczenia. Nie będę płakać w kinie, nie będę płakać w kinie, nie będę płakać w kinie. Nie płakałam, ale prawie zęby sobie starłam. Dzisiaj rano odpalam poranną prasę i na miły początek dnia: "dziewczynkę, urodzoną najprawdopodobniej w czwartek, znaleziono w reklamówce na terenie ogródków działkowych".
Serio?
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2019, 21:53
5cs, 9 dpo
Musiałam zrobić sobie przerwę. Wyluzować.
Uświadomiłam sobie że żyje w takim zawieszeniu, nie zacznę ćwiczyć bo przecież zaraz będę w ciąży; nie myślę o pracy bo zaraz znowu będę w ciąży; tak nie można. Zaczęłam planować kolejne miesiące tak jakbym miała w ciąży nie być. Jest trochę łatwiej bo w życiu rodzinnym trochę zmian się szykuje. Zaczynamy spełniać swoje marzenie, inne niż ciążowe:)
Karmię piersią coraz rzadziej: raz w dzień i może max 3 razy w nocy. Może uda się jakoś naturalnie, bez płaczu odstawić mojego kochanego cycocholika
29 dc (cb)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)
@taśta wracamy po kolejnego malucha jeszcze pod koniec listopada (chyba, że @ się przesunie) 
@czekamynadzidzie mam wyniki immunologii od pół roku, ale za późno znalazłam lekarza, który się nimi zainteresował opisałam to w przydługawym wpisie z 01.11. Wszystkie wyniki mam w normie, oprócz PAI-1 hetero i NK zdecydowanie powyżej normy, które ograniczają moje szanse na donoszenie ciąży bez wspomagaczy prawie do zera, ale to wiem dopiero od zeszłego tygodnia. Najważniejsze, że już wiem z czym walczymy.
Leki mam brać jeszcze do poniedziałku i w pon powtórzyć betę, bo jest niewielki mikroprocent szans, że zarodek był dobry, ale przez immunogolgię i pai-1 organizm go odrzucił. Dajemy mu jeszcze szansę, oczywiście bez robienia sobie zbędnej nadziei, znam realia, ale bardzo podoba mi się podejście nowego lekarza "będziemy walczyć do końca, dopóki nie będzie pewności 100%, że straciliśmy ta ciążę".
Może to zabrzmi dziwnie w obecnej sytuacji, ale jestem szczęśliwa.
W końcu czuję, że nie walczymy z bezpłodnością i lekarzami, tylko razem z lekarzem przeciw bezpłodności 
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2019, 13:47
NIEDZIELA
Podjęłam decyzję, że znikam z OF na jakiś czas. Z forum i z pamiętników. Ostatnio niczym innym nie żyję tylko tym co się tutaj dzieje. Tak jakbym nie miała już realnego życia, tylko to wirtualne. Relacje z mężem coraz gorsze, nie rozmawiamy ze sobą tylko sobie docinamy i się ciągle kłócimy, o znajomych już totalnie zapomniałam, a i nawet nie chce mi się zadbać o siebie... Siedzę tylko całymi dniami i gapię się w ten monitor i... w żaden sposób mi to nie pomaga. Czuję, że zatraciłam się całkiem w tych staraniach i w tym forum... a to do niczego dobrego nie prowadzi. Czas przystopować i zacząć żyć i zająć się sobą. Mam plan. Trzeba go zacząć realizować. Mam nadzieję, że wrócę z pozytywnymi wiadomościami
Bardzo mocno trzymam kciuki za Wasze starania! Powodzenia dziewczyny :*
Od szczepienia noce jeszcze gorsze. Ciągle się budzi, z płaczem, a ok 3 wybudza się na 2-3h... W piątek było apogeum mojego wykończenia, poryczałam się przy obiedzie, dzisiaj D.zabrał rano Hanię, zawołali mnie tylko na śniadanie i mogłam trochę odsapnąć.
Nie wiem czy te noce to wina szczepienia czy po prostu. Ale jestem chwilowo wypluta, głowa mi pęka, nie mam sił, mam wrażenie jakbym była na rauszu. Oprócz tego jestem cała obolała, boli mnie kręgosłup od kp, od wiszenia nocnego na cycu, od podnoszenia jej, ciągle chce zebym ją podniosła,na sekundę bo za chwile chce zejść, ręce mam po kostki j/w, piersi bolą od ciumciana, jak już wisi na mnie to -drapie mi szyje.Wstępnie ustaliliśmy z D., że w grudniu będę odstawiać od piersi (w zamyśle ma wstawać w nocy do niej), ale od stycznia idzie do żłóbka więc jednak wolę, żeby pierwszy miesiąc jeszcze miała wspomaganie odporności mlekiem.
D. średnio zadowolony,że wracam do pracy. Hahaha
Aha, spóźnia mi się okres. Mam nadzieję, że to wina kp,braku snów i stresu i w ogóle. Chyba zastanowię się nad spiralą o ile jest możliwa przy kp
Wkrótce 13 miesięcy.
Mieliśmy dzis trzy razy zonka ( młodsze pokolenie pewnie nie wie co to "zonk" ani nie słyszała o tym teleturnieju z lat 90. My z mężem stare dupy jesteśmy i jednak często używamy tego określenia)
Po pierwsze i najbardziej spektakularne: mąż rzucił w eter " Kubuś nie widziałeś mojego telefonu?". Na co Kubuś podszedł do swojego pudła z zabawkami. Pogrzebał
Wyjął telefon i przyniósł ojcu....
Po drugie kichnął w trakcie picia. Szybko podbiegł do kanapy, capnał tetre i wrócił wytrzec podłogę.
Po trzecie kilka razy dziś powtórzył słowo tatuś. Od kilku dni też mówi bam lub rzadziej bach kiedy coś spada. Mamy kolejne świadome słowa.
Bam/bach pewnie ze żłobka bo my tak nie mówimy.
Mama niestety nadal nie mówi.
U mnie taka sytuacja. Odbieram dziś wyniki badania histopat po histero. Wyniki ok ale gadam z kolezanka z forum, która miala jakiś czas temu histero w tym samym szpitalu u tego samego doktora i ona dostala dwa wyniki: histopatologie i wynik mikrobiologiczny. Ide więc drugi raz do szpitala. Pani mówi że nie ma mnie w ogóle w systemie, pytam czy może jest za wcześnie, mówi, że nie, że juz nie będzie, bo nie ma mnie w ogóle w systemie. Czyli ja wnioskuje z tego, że doktor zapomnial zlecic tego badania. Czy u mnie cokolwiek moze być normalnie? Nie, nie może. Zalezalo mi na tym najbardziej, bo w poprzednim wycinku z macicy wyszla bakteria ecoli. Mialam antybiotyk i mialp to być badane jeszcze raz. A tu taka lipa. Napisze do dr smsa, ale raczej to już nic nie zmieni. Czyli podchodzę w ciemno do ivf, liczac na to, że po antybiotyku już ecoli nie ma...
Cykl sie skonczyl... @ przyszla z zaskoczenia 2 dni wczesniej. Wczoraj jeszcze mialm nadzieje jak zobaczylam lekkie plamienie, ale dzis to juz definitywnie nie objaw implantacji, co potwierdzil test. W tym cyklu zrobilismy wszystko i wszystkie idealnie pasowalo. Temperatura, owulacja, sluz, szyjka, serduszkowanie. mimo wszystko nic z tego i dlaczego? O ile w ubieglych miesiacach wytlumaczeniem mogl bycv zly sluz, brak owulacji lub z powodow sluzbowych brak serduszkowania, o tyle w tym cyklu nie ma najmniejszej mozliwosci ze cos poszlo zle. Dlatego zmartwilomnie to, bylam juz pewna na 100%, jesli sie wszystko idealnie zlozylo a i tak sie nie udalo oznacza to tylko bezplodnosc a to mnie niesamowicie przeraza, bo w takiej sytuacji zycie traci juz calkowicie sens
3 dniowa gorączka okazała się poczatkiem infekcji, która tak sobie trwa... tzn przeniosła się na gardło, ale płuca czyste, więc sobie inhalujemy, podajemy leki itp. Kilka nocy nie przespałam, ale jest słońce w tunelu - teraz o dziwo śpi, co mnie cieszy, aż się boję chwalić... (śpi ze mną w łóżku, nic nie zmienialiśmy, kompletnie nie wiem, od czego to zależy i byłoby cudownie, gdyby zostały te 1-2 krótkie pobudki w nocy).
Inhalatora bała się tak, że dostawała spazmów. Niestety, musieliśmy użyć tajnej broni - puszczać śmieszne koty na youtubie i przeszło. Teraz sama chce inahlacji...
Aby było weselej, wszyscy się zaraziliśmy. Też sobie pogorączkowałam, ale jeden dzień i nie brałam żadnych specjalnych leków, przeszło. Gorzej z Mężem, on przy gorączce jak to facet... pewnie się domyślicie. Był u lekarza, dostał leki i zalecenie aby leżeć i nic nie robić(...)
Jedzenie u dziecka mi się popsuło przez tę chorobę. do tego przebiły się górna 3 i 4. Moje wszystkojedzące dziecko żyje powietrzem i miłością, zjada homeopatyczne ilości jedzenia, a bilansowanie poszczególnych posiłków mogę sobie wsadzić w 4 litery - bo np. rano zje serek wiejski/ser biały/ z łaski owoc/pomidor, zupy wchodzą (ale to zależy) a z II dania to pozjadałaby to co zielone i czerwone i coś z węglowodanów, a na kolacje jajko. Mięsem rzuca. Pieczywa nie chce. Owoce by jadła bardzo chętnie. Może pojawiła się neofobia, albo wzrost spowolnił (nosi ubrania 86 i waży 11 kg, jest wyższa od rówieśników, anemii nie ma), albo te spuchnięte dziąsła tak wpływają. Poza tym radosna jest, zwłaszcza gdy ma wokół siebie więcej ludzi.
Sylabuje po swojemu, lubi mówić "nie" i "tam". Oddaje smoczka po drzemce (tłumaczymy, że tylko do spania). Woli rzeczy codziennego użytku niż zabawki.
30 dc
Odstawiam wszystkie leki, aby organizm się oczyścił.
Beta:
8 dpt – 12,7,
9 dpt – 8,1
10 dpt - 2,89
Druga cb w moim życiu. Trzecia stracona ciąża. Czwarty dzieciak.
Nie płaczę, nie zdążyłam się nawet ucieszyć, bo jak zobaczyłam pierwszy wynik bety to czułam że jest za niska, był tylko strach i nadzieja, która umarła ostatnia.
Nie mam wątpliwości, że będziemy walczyć dalej, że odbierzemy każdy jeden zarodek, ale coraz mocniej czuje, że to koniec naszej drogi, że nie mam już więcej siły na dalsze starania, stymulacje, badania itd. ani siły, ani pieniędzy. Chce cieszyć się życiem nie myśląc o staraniach, a one mimo wszystko są gdzieś z tyłu głowy, nawet jak się o nich niby nie myśli. Są jak robak zjadający jabłko od środka.
Wczoraj kolejna wieść o (czwartej już) ciąży u patologicznych sąsiadów, a chwilę później informacja o stracie od dziewczyny z forum, przybiło mnie to do ściany. Po prostu JAK?! Jak to możliwe? Może trzeba w ciąży chlać i wtedy organizm jest zajęty walką z alk a nie z dzieckiem? Czuję złość.
W minionym cyklu chciałam zrobić eksperyment. Stwierdziłam że po ovu wezmę lutke podjezykowa. I tym samym o 3 dni wydluze sobie cykl.
Co się okazało @ przyszła jak miała przyjść 12 dpo.
Dopiero doczytałam się info że źle brałam lutke, połykam ja a nie ssalam. Ale czy to ma znaczenie. W duszy z tym. Tak czy siak w tym cyklu muszę brać lutke dopochwowa i wydłużyć cykl do 6-7 grudnia. Bo.inaczej @ wypadnie 24-25 grudnia i ivf odbędzie się pod koniec stycznia.
Jakbym miała 2 fazę stała 14dpo to by problemu nie było. A tak....
I pomyśleć że dziś bym brała już 1 szy zastrzyk do stymulacji. Ale tak naprawdę myślę że dobrze że wszystko zostało przełożone nie czułabym się na teraz gotowa.
Dodatkowo wykrylam u męża potężne IO
Glukoza 97 ale insulina 19.
Od dziś meta 2000
Kto wie czy to też nie ma wpływu na płodność, ale znając życie tak. Jak u nas ma wpływ to u nich tak samo.
Mam jeszcze zapasy metki więc się z nim podzielę.
Dziś dowie się super wiadomości.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2019, 12:45
Beta 635. Ostatnia miesiaczka 1.10
Dziekuje Dziewczyny.
Na razie jestem w szoku. Tzn cieszymy sie, bo rzeczywiscie to namiastka cudu.
Hania.pojawila sie po 7 latach staran, z zaplodnienia in vitro, w ciazy plamienia,krwawienia,pol tony lekow. Teraz jestem w ciazy, w ktora zaszlam w 3 cyklu.
Jak my to ogarniemy sama nie wiem. Hania bedzie jeszcze taka malutka. Z reszta jeszcze niedawno pisalam,ze tak mala.roznica to krzywda dla tego starszego. Mam kociol w glowie, sama nie wiem bardziej sie ciesze czy bardziej boje.
Ef, no wlasnie chyba tydzien, ale tak wczoraj mialam takie dziwne przeczucie.
3 dpt
wczoraj cały dzień się leniłam i odpoczywałam i udało się uniknąć bóli brzucha
dzisiaj już trochę więcej na nogach ale ogólnie nie jest źle
napisałam do dr ale pewnie dopiero jutro odp bo w czwartki zazwyczaj go nie ma w klinice, napisałam też do koordynatorki natomiast na jej odpowiedz szybciej niż za tydzień nie liczę 
zaraz uciekam na obiad i plotki z przyjaciółką
trzeba sobie jakoś organizować ten czas do bety 
jeśli chodzi o poprogesteronowe dolegliwości to zawroty głowy dzisiaj trochę mniejsze ale to pewnie dlatego że luteinę i basins biorę nie razem a w godzinnym odstępie żeby nie było takiego bum na raz za to wysypało mnie pryszczami jak nastolatkę
od wczoraj próbuję pić nutridrinki ale odruch wymiotny się zbyt silny żeby to wypić więc przerzuciłam na batony białkowe i skyr do picia
Miał być inny wpis, ale poczeka...
Dzisiaj tylko tyle, że życie jest cholernie niesprawiedliwe 😰
Ostatnio na OF co chwilę nieudane iui, ivf... No dlaczego???
Mam taki wewnętrzny bunt, że to nie fair, że jedni czy chcą czy nie to dzieci mają wręcz "za dużo", a tu tyle wspaniałych przyszłych rodziców czeka, staje na rzęsach i nic...
Dziewczyny, mocno, mocno Wam kibicuję i wierzę, że każdej z Was w końcu nie tylko zapali się zielona kropka na wykresie, a przede wszystkim, że będzie tam przez kolejne ok. 8 miesięcy.
Walczcie! Nam zajęło to prawie 6 lat i nikomu nie życzę by był na naszym miejscu, ale jednego się nauczyłam - nie wolno się poddawać!
(Chociaż odetchnę pewnie dopiero jak Malutka urodzi się cała u zdrowa, bo jednak bagaż doświadczeń i świadomość różnych historii robi swoje.)
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2019, 18:08
Miesiączka spóźnia się 2 dni, temperatura w wysoka, ale dzisiaj znowu plamienie i już nawet nie robiłam testu. Czuję, że nadchodzi
jest mi tak żal... wczoraj przez chwilę łudziłam się, że się udało, że niepotrzebne będą badania. Jutrzejsza wizyta w invicta aktualna. Wiem, że to dopiero pół roku starań, ale jestem już tym zmęczona. Żyję tylko ciążą, której nie ma i boję się, że naturalnie nie będzie... Siedzę w pracy i powstrzymuję łzy
Wieczór i noc po punkcji słaby... Nie mogłam sobie miejsca znaleźć bo jak nie ból jajników to straszny ucisk w brzuchu jakby na przeponę który utrudniał oddychanie i co chwilę musiałam zmieniać pozycję ale od rana już zdecydowanie lepiej się czuję 
Zestaw leków od dziś:
Unidox 1x1
Estrofem 2x1
Besins 100 3x1
Luteina 100 3x2
31+3
Dzisiaj wizyta, już nie mogę się doczekać. Pierwsza wizyta u nowej Pani doktor ( w sumie to nie nowej bo przed ciążą do niej chodziłam)...
Liczę, że sporo się dowiem, przede wszystkim co u malutkiej no i na temat terminu porodu.
U nas oczywiście nadal remonty, M za dwa dni wyjeżdża... mam nadzieję, że ten miesiąc zleci ( miesiąc jak miesiąc, że ten czas do porodu zleci i przywitamy malutką na świecie całą i zdrową)!!
Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2019, 00:50
4 dc
3 dzień stymulacji do IVF
Nic nie czuje żeby było inaczej - czuje się zupełnie normalnie. Spodziewałam się raczej ze będzie mi słabo, będę miała uderzenia gorąca albo rozpierający ból w brzuchu. Nic z tych rzeczy.
Mąż dzielnie robi zastrzyki.
Myśle o procedurze 24/7. W kółko Miele w głowie możliwe scenariusze. Obecnie na tapecie temat: jajka na pewno nie rosną. Nie panikuje. Nie ekscytuję się. Tylko cały czas o tym myśle. Spokojnie się zamartwiam. Powieka mi dalej skacze.
W środę podglądamy co tam urosło.
Melduję się z kropkiem na pokładzie 🥰🥰🥰Mamy jeszcze 4 natomiast tylko 2 rokujące bo 2 wczoraj przystopowały a te 2 lepsze są drugiej klasy ale wszystkie będą obserwować do 5 doby a dzisiaj podali jeden najlepszy 1 klasy 🥰
Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia 😘
Okazało się, że nie było polipa. Olbrzymi ból bez potrzeby. Myślałam, że to przez polipa nie udała się IUI, że dlatego nie zachodzie w ciążę, a polipa nie było. To było zgrubienie endometrium, tylko co to znaczy nie wiem. Zabieg był tak bolesny, że zapomniałam spytać
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.