margarethe Ciagla walka 11 listopada 2019, 13:01

od 3 dni mam po raz pierwszy skurcze, nigdy nie przechodzilam pms, nie mialam zadnych objawow miesiaczki, od 3 dni mam jednak skurcze, napompowane piersi i bol w podbrzuszu. Nie testowalam jeszcze... chyba sie boje.. temperatura dzis spadla co juz jest zlym znakiem... nie chce sie calkowicie zalamac... nie chce po raz kolejny jednaj kreski zobaczyc. Juz jest ciezko, potwornie ciezko, nic nie daje radosci, wszystko drazni, denerwuje i smuci, nie potrafie odnalezc najmniejszyc powodow do radosci, bo marze o jednym i dominuje to 100% mojej codziennosci. Wiec.. boje sie testowac

Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 11 listopada 2019, 13:59

Nie ma to jak sie obudzic w poniedzialek i chesz patrzec z optymizmem w przyszlosc a tu jak na zawolanie wszystko pod gorke.
Wstalam nie wyspana jak pies. O 1 w nocy zaliczylam klotnie z mezem, bo chrapal jak nosorozec, wiec go wywalilam z lozka na kanape,. Przez to nie wstalam o 4.15 rano na silownie wiec teraz mam nadzieje, zr uda mi sie smusic i isc po pracy. Nie lubie tlumow dlatego wstaje rano. Poczatek dnia nie byl fajny, ale mysle zdzarza sie..... spaceruje rano do metra i patrze na tablice, ktora pokazuje mi, ze kolejne metro jest za 8 minut!!!!!!!! Od razu wiadomo, ze cos nie dziala, bo moje metro jezdzi co minute. Do pracy dojazd zajal mi 1.5h a normalnie to 25 minut.........aaaaaaahhhhhhhh
Mowie ah poprawie sobie nastroj sprawdze Instagram.....no i bah dziewczyna w ciazy, ale juz drugiej!!!!!!!!!!! Zdazyla zajsc w ciaze, urodzic.....synek ma chyba 8 miesiecy i jest znowu w ciaze!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I po cholere ja wchodzilam na ten pieprzony Instagram. Jeszcze jej opisac jak fajnie, ze wszystko uklada jej sie jak sobie zaplanowala! No poprostu rewelacja. Dlaczego mi sie nie uklada i zawsze cos jest nie tak, albo wszystko!!!!!!! Czuje zlosc i rozgoryczenie, mam ochote cos rozwalic badz komus przywalic. Za dwa dni moje urodziny a wszystko obecnie jest pod znakiem zapytania w moim zycie z wyjatkiem mojej pracy!!!!!! nie ma sprawiedliwosci. :(

2 tygodnie
Dziś Emilka skończyła 2 tygodnie.
Ze szpitala wyszłyśmy w 4 dobie po CC.Pierwsze dni to prawdziwy rollercoaster hormonalny.Strach o rozkręcenie laktacji,zastanawianie się czy malutka się najada i nieustanne wpatrywanie się w Nią.Tulę tę kruszynę w swoich ramionach,wpatruję się w maleńkie oczka,nosek,usteczka,mam Ją tak blisko siebie że bliżej już nie można...i nie mogę uwierzyć,łzy same lecą,ale są to łzy szczęścia,przeogromnej radości i troski.To niesamowite ile taki maleńki człowieczek daje radości.
Oczywiście żeby nie było tak za słodko,to już się martwię szczepieniami- które wybrać,które lepsze,żeby Jej bardzo nie bolało,żeby nie cierpiała,czy szczepić na wszystkie dodatkowe czy nie obciążać za bardzo takiego maleństwa...Echch szczepienia to bardzo trudny temat.

taśta Jak nie My to kto??? 13 listopada 2019, 10:11

2 dpt czyli bardzo ważny dzień do zarodków które zostały na obserwacji....jak mi się marzy chociaż jeden mrozaczek!!! <3 jutro napiszę meila do dr z nadzieją, że odpisze jak się dalej potoczyły losy naszych maluchów
jeśli chodzi o dolegliwości to zawrotów głowy ciąg dalszy, brzuch też ćmi ale dzisiaj daję radę bez nospy :)
na dzisiejsze przedpołudnie żadnych planów poza lodami i filmami!!! popołudniu idziemy z młodym na naleśniki i salę zabaw to jakoś dzień zleci :)

Eniana Historia pisana teraźniejszością... 27 października 2023, 20:04

70ca168f5aba6.jpghttps://zapodaj.net/plik-QQMDUFoAAz
Po raz kolejny po tej stronie.

Emka06 Nasza historia 28 października 2023, 11:02

Druga wizyta u dr MP✨️
Umówiłam się do pani doktor na 27.10. wraz z kompletem badań, które nam zleciła.
Na pierwszy ogień poszły moje cukry - ogólnie spoko, ale widać, że mój organizm szybko je rozkłada, więc mam jeść często, a mniejsze porcje, no i najlepiej dieta z niskim indeksem glikemicznym.

Następnie kiry - tu duże zaskoczenie. Byłam przekonana, że tu też raczej wszystko okej. Po otrzymaniu wyników wraz z dziewczynami z forum starałyśmy się je zinterpretować i wydawały się całkiem dobre - kilka braków, ale większość ważnych kirów obecna. Na wczorajszej wizycie okazało się, że brakuje mi 4 z 6 kirów implantacyjnych. To całkiem sporo. Dostałam receptę na Accofil i Encorton. Gdyby w tym cyklu zaskoczyło mam brać leki od razu. W kolejnych cyklach wprowadzamy te leki już w drugiej fazie cyklu - Accofil 1/3 ampułki co 3 dni, Encorton 10mg x 1. U męża wyszło HLA C1 C2 - wynik pani doktor określiła jako pośredni. Z tego co rozmawiałam z osobami bardziej ogarniętymi w temacie to jest to najczęściej występująca kombinacja u mężczyzn w Polsce. Mąż się śmiał, że nie zna nawet swojej grupy krwi, za to miał już robione badanie genetyczne 😅

Pani doktor zrobiła mi USG. Na obrazie widać ślad po owulacji z lewego jajnika. Tak właśnie czułam. Endometrium ładne, odpowiednie na drugą fazę cyklu. Podsumowując - nie ma się do czego przyczepić.

W kolejnym cyklu robimy biopsję endometrium. Jesteśmy więc wyłączeni ze starań, bo badanie robi się w drugiej fazie cyklu. Na wyniki czeka się ok. 2 tygodnie. Jeśli wyjdzie stan zapalny to dostanę antybiotyk. Termin badania ustalimy jak przyjdzie miesiączka. Badanie jest nieprzyjemne, ale trwa krótko.

Jak boomerang wrócił temat HBA. Po ostatniej wizycie byłam taka szczęśliwa, bo pani doktor uważała, że przy prawidłowych parametrach nasienia wynik HBA na takim poziomie jak u mojego męża jest wystarczający. Wczoraj powiedziała, że może się przyczepić tylko do tego wyniku i póki co nie widzi u nas więcej przyczyn naszych niepowodzeń. Mąż ma zrobić kolejne badanie (tylko HBA), aby sprawdzić wynik po wdrożeniu suplementacji zleconej przez panią doktor. Według niej wynik nie musi wynosić te 80%, ale za optymalny uznaje się wynik ok. 65%, a wyniki męża ani razu nie przekroczyły tej liczby. Jeśli trzeci wynik podskoczy to działamy ze stymulacją. Jeśli nie to... trzeba się zastanowić nad innymi metodami. Tu znowu poczułam to dziwne uczucie, jak wtedy w marcu na wizycie u ginekologa. Powiedziałam pani doktor, że nie jestem gotowa na taki krok, że chcemy dać sobie jeszcze czas, na pewno do dwóch lat starań. Najpierw twierdziła, że jeśli to HBA nie podskoczy to stymulacje nie mają większego sensu, ponieważ staramy się kilkanaście miesięcy, owulacja występuje i w tym czasie ciąża powinna nam się przytrafić. Powiedziałam, że chciałabym spróbować najpierw starań naturalnych ze stymulacją, później inseminacji, a na końcu in vitro. Pani doktor jest bardzo sceptycznie nastawiona do IUI. Uważa, że skuteczność jest znikoma. Podsumowała to słowami "szkoda Waszych pieniędzy". IUI nie omija problemu niskiego HBA. Ja gdzieś w głębi duszy dalej wierzę w skuteczność inseminacji i chciałabym spróbować. Widziałam tu nie raz przypadek, gdy przez 2-3 lata nie wychodziło, a IUI dało upragnioną ciążę. Będę się przy tym upierać.

Pani doktor uszanowała moje zdanie i nie drążyła tematu in vitro. Ustaliłyśmy na razie tak, że w przyszłym miesiącu robimy biopsję i na to badanie mam przynieść świeży wynik HBA męża. W kolejnym cyklu (grudniowym) zaczynamy stymulację. Możemy nie znać jeszcze wtedy wyników biopsji, więc gdyby się okazało, że jest stan zapalny to go przeleczymy, a jeśli wszystko będzie dobrze, to dokończymy stymulować ten cykl i będziemy czekać na efekty. Wspomniała, że biopsja działa jak scratching endometrium i szanse na ciążę wzrastają. Na razie tyle, bo wiele zależy od wyniku biopsji i HBA. O to HBA się bardzo martwię, bo przy budowie styl życia się nam pogorszył, a mężowi to już w ogóle. Nie chcę, aby nas skreślono przez HBA poniżej normy, bo wiem, że i z niższymi wynikami się udawało. Z drugiej strony - tak wielu lekarzy nawet nie zleca tego badania.

Dużo informacji. Muszę to sobie wszystko poukładać na spokojnie. Trochę mi ciężko, że znów wracamy do tematu HBA, z którym nic nie umiemy zrobić. Znowu trzeba czekać. Czekanie jest chyba wpisane na stałe w te starania. Wiem, że przyszły miesiąc będzie się pewnie dłużył bez starań, ale nic z tym nie zrobimy. Będzie śmiesznie wrócić do antykoncepcji na ten jeden miesiąc 😅

Krycha Potrzeba pisania 12 listopada 2019, 09:56

Zdenerwowalam sie z rana. Poniewaz nie ma mnie w Polsce, sprawa spadku mieli zajac sie mama i brat. Prosilam, zeby termin u notariusza zrobili tak, zebym byla w stanie dotrzec, czyli najlepiej w czasie mojego urlopu. Najpierw przepadl urlop pazdziernikowy, bo nie zrobili kompletnie nic. Teraz swiateczny tez przepada, bo jednak nie do notariusza, a do sadu dadza papiery, a ten wiadomo losuje sobie termin za okolo trzy miesiace. Wychodzi styczen, kiedy to mam zaplanowana operacje. Gdyby zaniesli do notariusza, bylabym w stanie wyrwac sie w pierwszym tygodniu stycznia do Polski i odhaczyc pierwsza sprawe. Ale nie, jednak sad. Nie mam zaniaru podporzadkowywac sie pod sadowy termin, bo bede po operacji. Tym samym mam to oficjalnie gdzies, niech sobie robia, co chca, beze mnie i tak nic ruszyc nie moga, a ja sie tam nie wybieram. Wezme ten cholerny spadek ze soba do grobu i juz. Jak takie to trudne zlozyc glupi wniosek. Nawet samochodu nie wymeldowali. A niech placa podatki, ubezpieczenia, w dupie to mam. Mogli od razu dac mi papiery, zalatwilabym prawnika tutaj. Chcieli taniej, to nie beda mieli wcale i beda musieli dokladac.

Dawno taka zla nie bylam. Nigdzie nie jade, nic nie zalatwiam, nic nie podpisuje. Jestem chora i leczenie to dla mnie priorytet, reszta tyle mnie obchodzi, co ja reszte swiata, czyli gowno.

2 cykl stymulowany
2-6 dc Clostylbegyt 1x1
18 dc potwierdzona owulacja 2 piękne ciałka żółte - owulacja wystąpiła 15-16dc
18-26 dc Duphaston
26dc badanie krwi:
- Beta HCG 0,1
- Progesteron 0,2

Lekarz podczas telefonicznej konsultacji powiedział, że mogę cierpieć na zespół niepękniętego pęcherzyka?

Chwilę po dodaniu wpisu dostałam okresu.
13.11 jest pierwszym dniem 3 cyklu stymulowanego. Mam nadzieję, że ta trzynastka nie będzie pechowa :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2019, 09:48

3dc.

Pierwsze dni okresu (czyt. chwilowej depresji) minęły. Wracamy do gry!
AMH w normie (1,53), czyli teraz kierunek inseminacja. Pierwsza wizyta w tej sprawie za tydzień :)

Czy to trochę nie za szybko z tą inseminacją? Minęło dopiero/aż 15 miesięcy starań a my już mamy komplet badań. Może jednak trochę poczekać? Po jakim czasie zdecydowałyście się na zastosowanie tej metody?

Dziękuję Wam dziewczyny za każde słowo wsparcia, naprawdę wszystkie są na wagę złota! ❤

Kurcze, miałam nadzieję, że będzie lepiej z nastrojami a jednak nie jest :/ wszystko mnie dołuje, szczególnie aspekt finansowy. Niby miało być lepiej, bo nie ma wydatków na klinikę, leki itp. a nagromadziło się tyle pilnych wydatków, że szok. Nie było by z nimi większego problemu, gdybym miała jakieś oszczędności. Ale niestety cała ich pula została w aptekach, klinikach i innych tego typu przyjemnościach. W pracy ciągle tematy dziecio - remontowe, pokazy filmików i zdjęć. Jestem tym wszystkim już bardzo zmęczona, a urlop dopiero za miesiąc. Jak przetrwać?


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2019, 21:31

Pinka. Piąty transfer 12 listopada 2019, 13:06

Małż mnie przekonał, abym poszla do ginekologa jak najszybciej. Wyprosilam swojego, aby mnie dzisiaj przyjal. W sobote i niedziele wydalalm tkanki, wczoraj i dzisiaj juz tego nie ma. Chcemy sie upewnic czy jestem "czysta" - jak to okrutnie brzmi dla kobiety ktora pragnie zostac matką :(.
Wzielam dzisiaj wolne (na cale szczescie), balam sie naglych boli brzucha.
Dlaczego mam przeczucie ze po wizycie u gina bede musiala pakowac sie do szpitala na lyzeczkowanie?

W weekend zaczelam czytac o adopcji..

Edit. Po wizycie: nie jest potrzebne lyzeczkowanie. Pan doktor powiedzial, ze musi mnie przytulic i ze wierzy ze bedzie dobrze


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2019, 15:26

35+3tc

Od tygodnia jestem na patologii ciąży. Nie wierzę, że tu wróciłam. Gdy wychodziliśmy z Marysią że szpitala i żegnałam się z tut. położnymi, to mówiły - zapraszamy za dwa lata. Przed oczami miałam 6 lat starań pierwsze dziecko i perspektywę leczenia onkologicznego plus właśnie zrezygnowałam z procedury zabezpieczenia płodności na wypadek jej utraty w skutek chemioterapii. W najśmielszych snach nie wierzyłam, że wrócę.
Po 4 latach co prawda, ale jednak. Fajnie☺️😅

Strasznie tęsknię za Marysią🥺. Jedzenie takie sobie, bo dietę mam wątrobową😣 ktg 6x dziennie po 1h. Do tego ostatecznie doszła cholestazą i mega swędzi mnie skóra. Chociaż położne mówią, że i tak mam farta bo nie drapię się do krwi i nie używam drewnianej szczotki do ciała😱😱😱

Malucha w tym tygodniu nie badali, nie mierzyli, więc nawet nie wiem czy rośnie. Ostatni pomiar sprzed tygodnia z IP wskazuje na 2200g, że dzieciak mały, ale bez patologii, więc może uniknie łatki hipotrofika.

Plan z dnia dzisiejszego. We wtorek (dziś piątek) będę mieć 36+0i zrobią mi test oksytocynowy czy łożysko wydolne. Jeśli tak, to cc będzie tydzień później (37+0 wg om 36+w wg USG). Więc plan jest i oby ta dłuższa wersja wyszła🙏🙏🙏 Mam nadzieję, że nowy obywatel urodzi się w nowej Polsce😏🙃🙏

Głównie leżę na łóżku, oglądam Skazaną i Pati, a w przerwach czytam Kindle. Śpię co dzień dłużej, co budzi moje obawy, jak ja się znowu przestawię na nocne pobudki i sen poniżej 2h???😱😱😱

Na sali mam fajną dziewczynę, Kasie, z którą mamy dobry flow co też bardzo poprawia nastrój.

Jestem dumna z męża i córeczki bo świetnie sobie radzą w domu sami. Marynia to twarda sztuka, nie jest płaczliwa, a bardzo mądra i rozumie że mama musi być w szpitalu. Już się nie mogę doczekać jak to będzie z dwójką dzieci ☺️😱🤪😀🥰




14 dc. Właśnie wróciłam z usg. Na pierwszym stymylowanym cyklu udało mi się wyhodować torbiel. Może nie dużą ale jednak... Dostałam luteine 2 razy dziennie po 2 tabletki pod język przez 10 dni. Czekam na okres i zaczynamy od nowa. Oczywiście najpierw muszę się pokazać czy dziad zniknął... Czyli nie jestem jedną z tych szczęśliwych, którym się udaje w pierwszym cyklu na clo. Podobno 20 % pacjentek się udaje. No ale na co ja liczyłam 🤦🏼‍♀️🤔
To dopiero mój pierwszy taki cykl pod kontrolą, a tu już dupa. Ręce opadają. Oczywiście, żeby nie było że mało to w cytologii miałam stan zapalny i dostałam jakieś piguły do pochwowo. Po kuracji cytologia raz jeszcze. Tak mało chodzę do ginekologa, że z przyjemnością pójdę raz jeszcze na cytologie. 🤦🏼‍♀️
No i to tyle. Może powinnam sobie rybki kupić, będę się miała kim opiekować. 🐟 Aaaa i jeszcze pani doktor nie podoba się ani moje endometrium bo jest za grube, ani to że moje pęcherzyki nie mają zamiaru same pękać... Także tak. Ciekawe co z tego wszystkiego będzie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2019, 19:36

Krycha Potrzeba pisania 13 listopada 2019, 18:55

1dc. Chyba. Czarne plamienie, skrzepy, troche krwi. Ale nie boli na razie. Ciekawe jak bedzie dalej.

31tc
Mała fika już nawet w dzień daje czadu- cudowne uczucie!!
martwi mnie to napinanie brzucha, teraz na wieczór jest ich trochę wiecej, a w dzień był spokój...
wzięłam nospe, mam nadzieje ze sie wyciszą..
Dziś sie troche nalatałam, może to przez to... Jutro odpoczywam.

Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊

Marti... Goniąc czas 15 listopada 2019, 11:30

Moje dzicko mnie rozwalil ostatnio. Nie wiedzialam, ze takie zachowania mozna juz u tak malych dzieci odnotowac. Co sie stalo?
Bylo mi ostatnuio bardzo zle i smutno. Bylam przeciazona i zostawiona sama sobie z cala logistyka, do tego kwekajaca Ola, bo ciagle czegos chce itd itp. Rozplakalam sie. Tak z bezsilnosci. Usiadlam i ryczalam.
A moje dzicko podeszlo do mnie, zaczelo raczkami dotykac moich lez. Zaczelam jej tlumaczyc, ze przepraszam, ale mamie jest przykro, ze to sa lzy, ze za chwilke bedzie mi lepiej. A ona majac w buzi swojego smoczka, poszla do lozeczka, gdzie ma zapasowy, przyniosla mi go, podala i usiadla mi na kolanach wtulajac sie we mnie. Siedzialysmy w bezruchu ok 10 min. Nic nie chciala, niegdzie sie nie wyrywala. Po prostu wtulila sie i siedziala. To chyba byla jedna z 10 najwaspanialszych chwil macierzynstwa. Czy to mozliwe, ze zrozumiala? Zachowanie wskazuje, ze tak. Bardzo mnie zaskoczyla. Plakac chcialo mi sie tym bardziej, myslac, ze jak moge pozwolic sobie na chwile slabosci, gdy mam taka cudowna kruszyne u swojego boku

zakochanaaw A może to pomoże? 13 listopada 2019, 12:16

9dc

Tak sobie dziś myślałam podczas prysznica, że życie staraczki to wieczne czekanie... Czekanie na owulację, czekanie na testowanie, czekanie czy będzie dobrze... Czy czekanie na @ i tak w kółko.. jeśli się udało to czekanie na serduszko, czy wszystko się jest prawidłowo, czekanie na badania, na wyniki...
Ja właśnie czekam na owulację, mam nadzieję, że będzie... Nie mam możliwości zrobienia monitoringu ale postaram się na sobotę jednak znaleźć jakiegoś ginekologa żeby tylko zobaczyć czy są pęcherzyki jakieś...
Dwa dni temu mocno bolał mnie lewy jajnik, wczoraj obydwa bolały ale prawy dużo mocniej (ból prawego to dla mnie zupełną nowość co mnie cieszy) dziś lekko pobolewa mnie po lewej stronie mam nadzieję, że ziółka działają i będzie piękna owu ❤️ no i czekam wciąż na wyniki nasienia mojego... Marzę... Że jeśli istnieje Bóg to chociaż w tym nam pomoże i wyniki się poprawią gdy wszystko inne się sypie...
Ale cóż. Życie.

Dni mijają z jednej strony szybko a z drugiej wolno bo czekam na tę owulację jak głupia... Testy owu już zaczynają wychodzić troszkę wyraźniej ale myślę, że za tydzień będzie owu. Tempka też taka dziwna ale pierwszy raz ją mierze od początku cyklu więc na niej nie bazuję bo musiałabym mieć z 3 miesiące z mierzeniem temperatury żeby zobaczyć jak to u mnie wygląda no i przede wszystkim muszę zacząć mierzyć o tej samej godzinie... Ale tydzień mierze o 4 a inny tydzień mieszanie z tymi godzinami bo mam drugie zmiany i wolę pospać :/

bertha Drzewo nadzei... 13 listopada 2019, 21:26

Kolejne pół roku minęło. Jak ten czas leci. Kolejne znajome rodzą kolejne dzieci, ja wciąż bez żadnego.
9dpo, testowanie w pełni. Jak co miesiąc - teraz byłby idealny czas żeby się udało, tym razem ze względu na sytuacje zawodową. Frustracja pracą rośnie..

Dzisiaj waga pokazała 59 koma 4 kg. Po raz pierwszy poniżej 60kg od ho ho ho ho... ho....niepamiętnych czasów. Hmm... W sumie to jednak od pamiętnych - moja 'dorosła' waga oscylowała zwykle w granicach 51-55, potem w ciąży z Witem przybyło 18 i tyleż udało się zgubić. Z Jaśkiem podobnie tzn. w zakresie przybierania - też prawie 20. W zakresie zrzucania jeszcze się historia nie powtórzyła. Ale prawda taka, że oprócz fitnessu macierzyńskiego (biegam... za dziećmi, dźwigam ciężary tj. dzieci i takie tam) to jednak nie z dużo robiłam, żeby się nadwyżki pozbyć. Wręcz momentami pilnowałam, żeby za szybko nie odeszła - nocne wyżerki z lodówki i takie tam, ale w końcu jak ssak ssie kilka razy w nocy to matka ma prawo zgłodnieć, czyż nie?

Od kilku tygodni udaje mi się docierać, raz w tygodniu, na zajęcia sportowe. A nawet sportowo-taneczne czyli Zumbę. Zumbę Gold dodajmy, więc na sali raczej dość mocno zaniżam średnią wieku ;) Acz panie emerytki zdecydowanie dają radę i to raczej ja podglądam ich kroki niż one moje. Ale muszę przyznać, i to ze sporą dumą i zadowoleniem, że nie przejmuję się już ewentualnym myleniem kroków. Udało mi się w głowie swojej tak to poukładać i przepracować, że to po prostu zabawa. (A nie olimpiada).

I tak to trochę z wagi lekkiej tudzież lżejszej jakoś tak do spraw wag ciężkiej przeszło... Poukładać i przepracować w głowie. Spotkałam się z taką opinią, że jak się zostaje matką to fiu fiu asertywność po prostu się uwalnia, wystrzela na wyżyny i łubu du bo precież teraz to jak lwica swoich lwiątek.

Tak.
A nawet tak, tak.
Albo wręcz: taaak, taaak, taaaak.
Yeti też podobno istnieje i nawet go widziano.
Nie przeczę. Wierzę, że niektórzy (niektóre) tak właśnie mają. I to dobrze.
Ja akurat tak nie miałam, mimo dwóch latorośli. I to akurat niedobrze.
Niedobrze bo asertywność, jak bardzo wyświechtany to by nie był slogan, przydaje się w życiu.

I napisałabym więcej, ale nie napiszę bo mimo sporej już zaprawy w dźwiganiu ciężarów i niezłej podzielności uwagi to jednak 10kg Jaś na lewym ręku nie bardzo współgra z próbą pisania prawą ręką równocześnie. A z nas dwojga to jednak młody obywatel asertywniej potrafi egzekwować swoje racje.

Mąż mój czyta często o kolejnych etapach naszej ciąży. Prawie zawsze mówi coś w stylu - o tego nie masz, to też ci nie dolega, to cię nie boli, no żadnych dolegliwości ciążowych.
Normalnie żadnych powodów do zmartwień... do przedwczoraj...

wtorek - 29w3d. hbd
Ok 4 rano obudził mnie delikatny ból brzucha taki a'la miesiączkowy, czułam wręcz lekkie skurcze jak przy @. Poleżałam jeszcze trochę, a później wzięłam ciepłą kąpiel, ale nie pomogło. Co więcej... dziecię moje było zdecydowanie nadaktywne. Tak normalnie to wręcz muszę ją zaklinać by dała znać, że jest, a jak 2-3 razy dziennie zaserwuje mocniejszego kopniaka to już jestem szczęśliwa, a tu kotłowała się w środku, tak że to mnie zaniepokoiło i ostatecznie pojechaliśmy na IP.
Zrobili mi KTG i wyszło, że jak na 29 tc to ruchy adekwatne i z Malutką wszystko ok. Waga ok. 1270g - pani dr powiedziała, że w normie i wszystko ok, a mój brzuch przy mojej sylwetce też nie jest jakiś za mały (o tym jeszcze później).

Ale... okazało się, że szyjka się skróciła do 2,2 cm. i z miejsca dostałam skierowanie na założenie krążka. Pobrali posiew i jeśli będzie jałowy, to jutro mnie przyjmą na oddział. Krążek zazwyczaj zakłada się w warunkach gabinetowych i wraca do domu, a mi się szykuje pobyt do poniedziałku - ot (nie)logika NFZ :|
Nooo, ale kurczę gdybym nie pojechała na IP to bym żyła w nieświadomości, że mam dysfunkcję szyjki, więc jak nic mój Anioł Stróż czuwa nad nami. Niby mam 2 lekarzy, ale żaden mi szyjki nie badał aparatem, tylko własnoręcznie i stwierdzali "szyjka długa, zamknięta" a tu taki klops...

Po południ mieliśmy usg III trym. dr wyjaśnił, że to badanie robi się pod kątem parametrów rozwojowych dziecka.
waga(EFW) - 1214g -> 28w0d
szerokość główki(BPD) -> 30w2d
obwód główki(HC) -> 29w5d
obwód brzuszka(AC) -> 27w3d !!! :(
długość kości udowej(FL) -> 29w0d
za mało wód płodowych :|
---> dr stwierdził, że mój brzuch jest za mały wizualnie, że waga Malutkiej jest niska, a parametru jej brzuszka mogą świadczyć o hipotrofii, że dziecko za małe i jak nie będzie to kontrolowane to może się skończyć brakiem tętna itd... :(
Zatem dostałam skierowanie do szpitala na patologię ciąży by nas obserwowali, czy to tylko chwilowy przestój w rośnięciu czy też Malutka się zatrzyma... :(
UWAGA - na porannym wypisie z IP mam podane, że brzuszek(AC) odpowiada 28w3d... no ja wiem że to różne aparatury, ale żeby się o tydzień różnić? No i na IP nie stwierdzono u mnie zbyt małej ilości wód, a mam wrażenie, że tam mnie dokładniej badano niż na tym usg prywatnym. To nas trochę pocieszyło, ale i tak się martwię.

Do tego brzuch mi znowu zaczął non stop prawie twardnieć, więc tylko jak leżę jest ok, a jak tylko wstanę, to z miejsca twardy. Tak, że nawet się cieszę, że jutro jadę do szpitala, to przynajmniej nas zbadają dokładnie.

Tak poza tym, to poczułam się we wtorek trochę jak człowiek, któremu staje całe życie przed oczami i sobie uświadamia, że tyyylu rzeczy nie zrobił. No więc... ja jeszcze nie mam ani ubranek ani art. higienicznych dla Malutkiej :| Miałam dzisiaj zrobić zamówienie przez Net, ale prądu nie było cały dzień prawie i nie dało rady, bo wi fi nie działało - co za pech, ale obiecuję sobie, że jak tylko wrócę to finalizuję wyprawkę. Teraz już tylko internetowo, bo kurczę już na IP zakazano mi nawet obiad robić :|

Mam nadzieję, że Malutka dorośnie sobie spokojnie w brzuszku i nie zrobi nam zbyt szybkiego prezentu świątecznego. Niech tam sobie spokojnie mieszka w brzuszku.

Na koniec dopiszę, że wczoraj zaszczepiłam się na krztusiec, a za 3-4 tyg. mam przyjść na grypę. Kurcze... dlaczego ogólna świadomość medyczna naszego społeczeństwa (tak pacjenci jak i lekarze) jest tak w tyle za Zachodem i Ameryką?

Muszę się spakować do szpitala na weekend i to tak, by samej nosić walizkę, bo m. mnie tylko odstawi do szpitala i pojedzie co Centrum Onkologii po wyniki mojej biopsji - mam nadzieję, że przynajmniej tam nic głupiego nie wyszło...

Malutka się troszeczkę wierci - uwielbiam czuć, że tam jest <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2019, 18:45

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)