inaa Mama,Tata i ...? 11 listopada 2019, 01:31

Hejo moje piękne...

Oczywiscie, że tylko sie zastanawiamy nad rodzenstwem - pamiętam te wpisy o kolkach i ogolnie o moim high need baby :D. Tak sobie po czesci żartujemy. Po prostu z biegiem czasu nasze dziecko jest coraz cudowniejsze ( o ile jeszcze moze :D ). Może to bardzo źle zabrzmi, może miałyście inaczej, ale z dnia na dzień rośnie miedzy nami więź- na poczatku wiedziałam, że Jaga jest moja, ale nie było tego czegos jak to opisuja wszyscy - owszem kochałam ją nad życie ( tak mi sie wydawało), ale to co sie dzieje z nami ( ze mna i mężem ) teraz to przechodzi ludzkie pojecie. Oddałabym absolutnie wszystko za nią, rzuciłabym sie w ogień. Wszystkie programy o dzieciaczkach mnie okropnie wzruszają bo patrze przez pryzmat mojej córki. Jak jest smutna to serce mi sie kroi, a jak widze jej uśmiech to odpływam.

Czasem sobie myślę, że może to był jakiś szok poporodowy, brak laktacji czy po prostu mega zmiana w moim życiu nie do końca zaakceptowana przeze mnie - bo chyba powinno tak byc od pierwszego dnia po urodzeniu. Dobrze jednak, że tego doświadczam- lepiej późno niż wcale.

30+3
Mała fika i co raz bardziej się rozpycha, ja na co raz więcej sobie pozwalam jeśli chodzi o jedzenie ( i nie jestem z tego dumna). Ogólnie jakoś bardzo senna zrobiłam się ostatnio, muszę robić sobie kilku godzinne drzemki w dzień co później nie pozwala mi usnąć o normalnej porze w nocy ( tak jak np dziś - jest 2:30 a ja mam oczy jak 5zł)..
Remont kuchni idzie nam jak krew z nosa, co prawda jesli chodzi o malowanie i kafelki to wszystko już jest, nawet meble złożone... czekamy jeszcze na blat (którego nigdzie nie mogę wybrać) i sprzęt ( na który z kolei mój M nie może się zdecydować) no istny dom wariatów, a przed nami jeszcze remont małego pokoiku ( w sumie tylko malowanie) no ale jeden dzień potrzebny.. Do 19go musimy się wyrobić, w sumie to już do 18go. Bo 18go mam wizytę, a później M wyjeżdża, a ja chciałabym mieć już wszystko gotowe jak go nie będzie. Aczkolwiek idzie nam to bardzo opornie...
Jeszcze lekko ponad dwa miesiące przed nami..

Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊

5 dc

Psychicznie już mi lepiej, musiałam popłakać, otrzepać się i mogę iść dalej. Chyba bierze mnie jakaś jesienna zaraza, od wczoraj nie rozstaje się z chusteczkami, zapewne w konsekwencji czego, rano obudziłam się z piękną opryszczką poc calusieńkim nosem. Ponieważ nadal smarkam jak oszalała, spodziewam się, że febra rozniesie się po całej twarzy. Heviran z Zoviraxem już włączone do akcji, ale to tak głupie miejsce, że nie ma opcji aby przy wydmuchowaniu nosa tego nie potrzeć. Datkowo doszedł jeszcze pakiet kaszel, mam nadzieję, że do jutra przejdzie bo nie ma opcji abym poszła na L4, za dużo mnie ostatnio w pracy nie było przez starania.

Omg mam anginę.
Ale ból, ja pierdziele. Ani szyja ruszyć ani śliny przełknąć. Do tego dreszcze i ból mięśni, jeszcze ucho daje znać.
Od dzisiaj antybiotyk ale potrzeba kilku dni na poprawę.
Mam 3 dni na kurację bo od poniedziałku wracam do pracy.

Moj żołądek na teraz nieźle kombo bo z jedzeniem jest problem ale prochy łykam na potęgę bo nie da się żyć. Dzisiaj Izę sprzedałam do mamy. Mam nadzieję, że się nie zarazi.
Ja sama nie wiem gdzie złapałam anginę siedząc w domu. Ale byłam w przychodni na badaniach, a później u lekarza.

Monika31446 Starania o drugie dziecko 12 listopada 2019, 12:14

Tak wiec udało się :) Zaszłam w ciąże. Obecnie jestem w 20 tc. Dawno mnie tu nie było. Teraz czekam na wymarozne usg, które będzie DZISIAJ! Ciekawe, czy w moim brzuszku mieszka synek, czy córcia. Ja mysel, że to chłopiec, ale nie wiem, czy po prostu się nie nakręcam.. Boję się rozczarowania, że to może być córcia. Wiem,wiem.. Ważne, żeby było zdrowe..


20 DPO/4t+4d

Dziś wieczorem wizyta. Zaczynam panikować. Naczytałam się oczywiście różnych strasznych historii o poronieniach, pustych jajach, zaśniadach itd i oczywiście nie pomogło mi się to uspokoić... ( NO NIEMOŻLIWE!!) 🤨

Znowu jestem w stanie "obudźcie mnie jak już będzie po wszystkim"... Tylko kiedy to będzie? W drugim trymestrze? Po porodzie? Jak skończą 18 lat? 🙄

margarethe Ciagla walka 11 listopada 2019, 13:01

od 3 dni mam po raz pierwszy skurcze, nigdy nie przechodzilam pms, nie mialam zadnych objawow miesiaczki, od 3 dni mam jednak skurcze, napompowane piersi i bol w podbrzuszu. Nie testowalam jeszcze... chyba sie boje.. temperatura dzis spadla co juz jest zlym znakiem... nie chce sie calkowicie zalamac... nie chce po raz kolejny jednaj kreski zobaczyc. Juz jest ciezko, potwornie ciezko, nic nie daje radosci, wszystko drazni, denerwuje i smuci, nie potrafie odnalezc najmniejszyc powodow do radosci, bo marze o jednym i dominuje to 100% mojej codziennosci. Wiec.. boje sie testowac

Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 11 listopada 2019, 13:59

Nie ma to jak sie obudzic w poniedzialek i chesz patrzec z optymizmem w przyszlosc a tu jak na zawolanie wszystko pod gorke.
Wstalam nie wyspana jak pies. O 1 w nocy zaliczylam klotnie z mezem, bo chrapal jak nosorozec, wiec go wywalilam z lozka na kanape,. Przez to nie wstalam o 4.15 rano na silownie wiec teraz mam nadzieje, zr uda mi sie smusic i isc po pracy. Nie lubie tlumow dlatego wstaje rano. Poczatek dnia nie byl fajny, ale mysle zdzarza sie..... spaceruje rano do metra i patrze na tablice, ktora pokazuje mi, ze kolejne metro jest za 8 minut!!!!!!!! Od razu wiadomo, ze cos nie dziala, bo moje metro jezdzi co minute. Do pracy dojazd zajal mi 1.5h a normalnie to 25 minut.........aaaaaaahhhhhhhh
Mowie ah poprawie sobie nastroj sprawdze Instagram.....no i bah dziewczyna w ciazy, ale juz drugiej!!!!!!!!!!! Zdazyla zajsc w ciaze, urodzic.....synek ma chyba 8 miesiecy i jest znowu w ciaze!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I po cholere ja wchodzilam na ten pieprzony Instagram. Jeszcze jej opisac jak fajnie, ze wszystko uklada jej sie jak sobie zaplanowala! No poprostu rewelacja. Dlaczego mi sie nie uklada i zawsze cos jest nie tak, albo wszystko!!!!!!! Czuje zlosc i rozgoryczenie, mam ochote cos rozwalic badz komus przywalic. Za dwa dni moje urodziny a wszystko obecnie jest pod znakiem zapytania w moim zycie z wyjatkiem mojej pracy!!!!!! nie ma sprawiedliwosci. :(

2 tygodnie
Dziś Emilka skończyła 2 tygodnie.
Ze szpitala wyszłyśmy w 4 dobie po CC.Pierwsze dni to prawdziwy rollercoaster hormonalny.Strach o rozkręcenie laktacji,zastanawianie się czy malutka się najada i nieustanne wpatrywanie się w Nią.Tulę tę kruszynę w swoich ramionach,wpatruję się w maleńkie oczka,nosek,usteczka,mam Ją tak blisko siebie że bliżej już nie można...i nie mogę uwierzyć,łzy same lecą,ale są to łzy szczęścia,przeogromnej radości i troski.To niesamowite ile taki maleńki człowieczek daje radości.
Oczywiście żeby nie było tak za słodko,to już się martwię szczepieniami- które wybrać,które lepsze,żeby Jej bardzo nie bolało,żeby nie cierpiała,czy szczepić na wszystkie dodatkowe czy nie obciążać za bardzo takiego maleństwa...Echch szczepienia to bardzo trudny temat.

taśta Jak nie My to kto??? 13 listopada 2019, 10:11

2 dpt czyli bardzo ważny dzień do zarodków które zostały na obserwacji....jak mi się marzy chociaż jeden mrozaczek!!! <3 jutro napiszę meila do dr z nadzieją, że odpisze jak się dalej potoczyły losy naszych maluchów
jeśli chodzi o dolegliwości to zawrotów głowy ciąg dalszy, brzuch też ćmi ale dzisiaj daję radę bez nospy :)
na dzisiejsze przedpołudnie żadnych planów poza lodami i filmami!!! popołudniu idziemy z młodym na naleśniki i salę zabaw to jakoś dzień zleci :)

Eniana Historia pisana teraźniejszością... 27 października 2023, 20:04

70ca168f5aba6.jpghttps://zapodaj.net/plik-QQMDUFoAAz
Po raz kolejny po tej stronie.

Emka06 Nasza historia 28 października 2023, 11:02

Druga wizyta u dr MP✨️
Umówiłam się do pani doktor na 27.10. wraz z kompletem badań, które nam zleciła.
Na pierwszy ogień poszły moje cukry - ogólnie spoko, ale widać, że mój organizm szybko je rozkłada, więc mam jeść często, a mniejsze porcje, no i najlepiej dieta z niskim indeksem glikemicznym.

Następnie kiry - tu duże zaskoczenie. Byłam przekonana, że tu też raczej wszystko okej. Po otrzymaniu wyników wraz z dziewczynami z forum starałyśmy się je zinterpretować i wydawały się całkiem dobre - kilka braków, ale większość ważnych kirów obecna. Na wczorajszej wizycie okazało się, że brakuje mi 4 z 6 kirów implantacyjnych. To całkiem sporo. Dostałam receptę na Accofil i Encorton. Gdyby w tym cyklu zaskoczyło mam brać leki od razu. W kolejnych cyklach wprowadzamy te leki już w drugiej fazie cyklu - Accofil 1/3 ampułki co 3 dni, Encorton 10mg x 1. U męża wyszło HLA C1 C2 - wynik pani doktor określiła jako pośredni. Z tego co rozmawiałam z osobami bardziej ogarniętymi w temacie to jest to najczęściej występująca kombinacja u mężczyzn w Polsce. Mąż się śmiał, że nie zna nawet swojej grupy krwi, za to miał już robione badanie genetyczne 😅

Pani doktor zrobiła mi USG. Na obrazie widać ślad po owulacji z lewego jajnika. Tak właśnie czułam. Endometrium ładne, odpowiednie na drugą fazę cyklu. Podsumowując - nie ma się do czego przyczepić.

W kolejnym cyklu robimy biopsję endometrium. Jesteśmy więc wyłączeni ze starań, bo badanie robi się w drugiej fazie cyklu. Na wyniki czeka się ok. 2 tygodnie. Jeśli wyjdzie stan zapalny to dostanę antybiotyk. Termin badania ustalimy jak przyjdzie miesiączka. Badanie jest nieprzyjemne, ale trwa krótko.

Jak boomerang wrócił temat HBA. Po ostatniej wizycie byłam taka szczęśliwa, bo pani doktor uważała, że przy prawidłowych parametrach nasienia wynik HBA na takim poziomie jak u mojego męża jest wystarczający. Wczoraj powiedziała, że może się przyczepić tylko do tego wyniku i póki co nie widzi u nas więcej przyczyn naszych niepowodzeń. Mąż ma zrobić kolejne badanie (tylko HBA), aby sprawdzić wynik po wdrożeniu suplementacji zleconej przez panią doktor. Według niej wynik nie musi wynosić te 80%, ale za optymalny uznaje się wynik ok. 65%, a wyniki męża ani razu nie przekroczyły tej liczby. Jeśli trzeci wynik podskoczy to działamy ze stymulacją. Jeśli nie to... trzeba się zastanowić nad innymi metodami. Tu znowu poczułam to dziwne uczucie, jak wtedy w marcu na wizycie u ginekologa. Powiedziałam pani doktor, że nie jestem gotowa na taki krok, że chcemy dać sobie jeszcze czas, na pewno do dwóch lat starań. Najpierw twierdziła, że jeśli to HBA nie podskoczy to stymulacje nie mają większego sensu, ponieważ staramy się kilkanaście miesięcy, owulacja występuje i w tym czasie ciąża powinna nam się przytrafić. Powiedziałam, że chciałabym spróbować najpierw starań naturalnych ze stymulacją, później inseminacji, a na końcu in vitro. Pani doktor jest bardzo sceptycznie nastawiona do IUI. Uważa, że skuteczność jest znikoma. Podsumowała to słowami "szkoda Waszych pieniędzy". IUI nie omija problemu niskiego HBA. Ja gdzieś w głębi duszy dalej wierzę w skuteczność inseminacji i chciałabym spróbować. Widziałam tu nie raz przypadek, gdy przez 2-3 lata nie wychodziło, a IUI dało upragnioną ciążę. Będę się przy tym upierać.

Pani doktor uszanowała moje zdanie i nie drążyła tematu in vitro. Ustaliłyśmy na razie tak, że w przyszłym miesiącu robimy biopsję i na to badanie mam przynieść świeży wynik HBA męża. W kolejnym cyklu (grudniowym) zaczynamy stymulację. Możemy nie znać jeszcze wtedy wyników biopsji, więc gdyby się okazało, że jest stan zapalny to go przeleczymy, a jeśli wszystko będzie dobrze, to dokończymy stymulować ten cykl i będziemy czekać na efekty. Wspomniała, że biopsja działa jak scratching endometrium i szanse na ciążę wzrastają. Na razie tyle, bo wiele zależy od wyniku biopsji i HBA. O to HBA się bardzo martwię, bo przy budowie styl życia się nam pogorszył, a mężowi to już w ogóle. Nie chcę, aby nas skreślono przez HBA poniżej normy, bo wiem, że i z niższymi wynikami się udawało. Z drugiej strony - tak wielu lekarzy nawet nie zleca tego badania.

Dużo informacji. Muszę to sobie wszystko poukładać na spokojnie. Trochę mi ciężko, że znów wracamy do tematu HBA, z którym nic nie umiemy zrobić. Znowu trzeba czekać. Czekanie jest chyba wpisane na stałe w te starania. Wiem, że przyszły miesiąc będzie się pewnie dłużył bez starań, ale nic z tym nie zrobimy. Będzie śmiesznie wrócić do antykoncepcji na ten jeden miesiąc 😅

Krycha Potrzeba pisania 12 listopada 2019, 09:56

Zdenerwowalam sie z rana. Poniewaz nie ma mnie w Polsce, sprawa spadku mieli zajac sie mama i brat. Prosilam, zeby termin u notariusza zrobili tak, zebym byla w stanie dotrzec, czyli najlepiej w czasie mojego urlopu. Najpierw przepadl urlop pazdziernikowy, bo nie zrobili kompletnie nic. Teraz swiateczny tez przepada, bo jednak nie do notariusza, a do sadu dadza papiery, a ten wiadomo losuje sobie termin za okolo trzy miesiace. Wychodzi styczen, kiedy to mam zaplanowana operacje. Gdyby zaniesli do notariusza, bylabym w stanie wyrwac sie w pierwszym tygodniu stycznia do Polski i odhaczyc pierwsza sprawe. Ale nie, jednak sad. Nie mam zaniaru podporzadkowywac sie pod sadowy termin, bo bede po operacji. Tym samym mam to oficjalnie gdzies, niech sobie robia, co chca, beze mnie i tak nic ruszyc nie moga, a ja sie tam nie wybieram. Wezme ten cholerny spadek ze soba do grobu i juz. Jak takie to trudne zlozyc glupi wniosek. Nawet samochodu nie wymeldowali. A niech placa podatki, ubezpieczenia, w dupie to mam. Mogli od razu dac mi papiery, zalatwilabym prawnika tutaj. Chcieli taniej, to nie beda mieli wcale i beda musieli dokladac.

Dawno taka zla nie bylam. Nigdzie nie jade, nic nie zalatwiam, nic nie podpisuje. Jestem chora i leczenie to dla mnie priorytet, reszta tyle mnie obchodzi, co ja reszte swiata, czyli gowno.

2 cykl stymulowany
2-6 dc Clostylbegyt 1x1
18 dc potwierdzona owulacja 2 piękne ciałka żółte - owulacja wystąpiła 15-16dc
18-26 dc Duphaston
26dc badanie krwi:
- Beta HCG 0,1
- Progesteron 0,2

Lekarz podczas telefonicznej konsultacji powiedział, że mogę cierpieć na zespół niepękniętego pęcherzyka?

Chwilę po dodaniu wpisu dostałam okresu.
13.11 jest pierwszym dniem 3 cyklu stymulowanego. Mam nadzieję, że ta trzynastka nie będzie pechowa :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2019, 09:48

3dc.

Pierwsze dni okresu (czyt. chwilowej depresji) minęły. Wracamy do gry!
AMH w normie (1,53), czyli teraz kierunek inseminacja. Pierwsza wizyta w tej sprawie za tydzień :)

Czy to trochę nie za szybko z tą inseminacją? Minęło dopiero/aż 15 miesięcy starań a my już mamy komplet badań. Może jednak trochę poczekać? Po jakim czasie zdecydowałyście się na zastosowanie tej metody?

Dziękuję Wam dziewczyny za każde słowo wsparcia, naprawdę wszystkie są na wagę złota! ❤

Kurcze, miałam nadzieję, że będzie lepiej z nastrojami a jednak nie jest :/ wszystko mnie dołuje, szczególnie aspekt finansowy. Niby miało być lepiej, bo nie ma wydatków na klinikę, leki itp. a nagromadziło się tyle pilnych wydatków, że szok. Nie było by z nimi większego problemu, gdybym miała jakieś oszczędności. Ale niestety cała ich pula została w aptekach, klinikach i innych tego typu przyjemnościach. W pracy ciągle tematy dziecio - remontowe, pokazy filmików i zdjęć. Jestem tym wszystkim już bardzo zmęczona, a urlop dopiero za miesiąc. Jak przetrwać?


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2019, 21:31

Pinka. Piąty transfer 12 listopada 2019, 13:06

Małż mnie przekonał, abym poszla do ginekologa jak najszybciej. Wyprosilam swojego, aby mnie dzisiaj przyjal. W sobote i niedziele wydalalm tkanki, wczoraj i dzisiaj juz tego nie ma. Chcemy sie upewnic czy jestem "czysta" - jak to okrutnie brzmi dla kobiety ktora pragnie zostac matką :(.
Wzielam dzisiaj wolne (na cale szczescie), balam sie naglych boli brzucha.
Dlaczego mam przeczucie ze po wizycie u gina bede musiala pakowac sie do szpitala na lyzeczkowanie?

W weekend zaczelam czytac o adopcji..

Edit. Po wizycie: nie jest potrzebne lyzeczkowanie. Pan doktor powiedzial, ze musi mnie przytulic i ze wierzy ze bedzie dobrze


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2019, 15:26

35+3tc

Od tygodnia jestem na patologii ciąży. Nie wierzę, że tu wróciłam. Gdy wychodziliśmy z Marysią że szpitala i żegnałam się z tut. położnymi, to mówiły - zapraszamy za dwa lata. Przed oczami miałam 6 lat starań pierwsze dziecko i perspektywę leczenia onkologicznego plus właśnie zrezygnowałam z procedury zabezpieczenia płodności na wypadek jej utraty w skutek chemioterapii. W najśmielszych snach nie wierzyłam, że wrócę.
Po 4 latach co prawda, ale jednak. Fajnie☺️😅

Strasznie tęsknię za Marysią🥺. Jedzenie takie sobie, bo dietę mam wątrobową😣 ktg 6x dziennie po 1h. Do tego ostatecznie doszła cholestazą i mega swędzi mnie skóra. Chociaż położne mówią, że i tak mam farta bo nie drapię się do krwi i nie używam drewnianej szczotki do ciała😱😱😱

Malucha w tym tygodniu nie badali, nie mierzyli, więc nawet nie wiem czy rośnie. Ostatni pomiar sprzed tygodnia z IP wskazuje na 2200g, że dzieciak mały, ale bez patologii, więc może uniknie łatki hipotrofika.

Plan z dnia dzisiejszego. We wtorek (dziś piątek) będę mieć 36+0i zrobią mi test oksytocynowy czy łożysko wydolne. Jeśli tak, to cc będzie tydzień później (37+0 wg om 36+w wg USG). Więc plan jest i oby ta dłuższa wersja wyszła🙏🙏🙏 Mam nadzieję, że nowy obywatel urodzi się w nowej Polsce😏🙃🙏

Głównie leżę na łóżku, oglądam Skazaną i Pati, a w przerwach czytam Kindle. Śpię co dzień dłużej, co budzi moje obawy, jak ja się znowu przestawię na nocne pobudki i sen poniżej 2h???😱😱😱

Na sali mam fajną dziewczynę, Kasie, z którą mamy dobry flow co też bardzo poprawia nastrój.

Jestem dumna z męża i córeczki bo świetnie sobie radzą w domu sami. Marynia to twarda sztuka, nie jest płaczliwa, a bardzo mądra i rozumie że mama musi być w szpitalu. Już się nie mogę doczekać jak to będzie z dwójką dzieci ☺️😱🤪😀🥰




14 dc. Właśnie wróciłam z usg. Na pierwszym stymylowanym cyklu udało mi się wyhodować torbiel. Może nie dużą ale jednak... Dostałam luteine 2 razy dziennie po 2 tabletki pod język przez 10 dni. Czekam na okres i zaczynamy od nowa. Oczywiście najpierw muszę się pokazać czy dziad zniknął... Czyli nie jestem jedną z tych szczęśliwych, którym się udaje w pierwszym cyklu na clo. Podobno 20 % pacjentek się udaje. No ale na co ja liczyłam 🤦🏼‍♀️🤔
To dopiero mój pierwszy taki cykl pod kontrolą, a tu już dupa. Ręce opadają. Oczywiście, żeby nie było że mało to w cytologii miałam stan zapalny i dostałam jakieś piguły do pochwowo. Po kuracji cytologia raz jeszcze. Tak mało chodzę do ginekologa, że z przyjemnością pójdę raz jeszcze na cytologie. 🤦🏼‍♀️
No i to tyle. Może powinnam sobie rybki kupić, będę się miała kim opiekować. 🐟 Aaaa i jeszcze pani doktor nie podoba się ani moje endometrium bo jest za grube, ani to że moje pęcherzyki nie mają zamiaru same pękać... Także tak. Ciekawe co z tego wszystkiego będzie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2019, 19:36

Krycha Potrzeba pisania 13 listopada 2019, 18:55

1dc. Chyba. Czarne plamienie, skrzepy, troche krwi. Ale nie boli na razie. Ciekawe jak bedzie dalej.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)