21 DPO/4t+5d

No to na spokojnie po wczorajszej wizycie :-) Moja dziecina kończy dzisiaj 3 tygodnie :-P Jest jedna, wygląda na to że drugie jajco w ogóle nie pękło i dalej sobie siedzi w jajniku. Nie ma torbieli ani niczego niepokojącego tylko "lekko przejrzały" pęcherzyk. Zaczęłam się zastanawiać czy on sobie teraz nie pęknie przy rosnącej Hcg - przecież ovitrelle to właśnie Hcg! :-D Żeby się jeszcze nie okazało, że będę w dwóch ciążach, jednej o miesiąc młodszej :-P

Pęcherzyk jest ładnie zacumowany -wysoko- w prawym górnym rogu macicy, co podobno jest bardzo dobrą dla niego miejscówką.

Mam się już niczym nie denerwować, relaksować, odpoczywać, dużo spać, nie pracować, nie męczyć się, nie forsować. Nie robić na razie żadnych kolejnych badań, czekamy na serduszko. Pani doktor przeglądając moją teczkę medyczną stwierdziła, że jeszcze nie miała tak zorganizowanej i uporządkowanej pacjentki :-D Co ta ciąża robi z ludźmi!! Przecież ja zawsze byłam jednym wielkim wirującym huraganowym bałaganem :-D

Było mi miło, że szczerze ucieszyła się z tej mojej ciąży, wciąż powtarzała jak się cieszy mogąc mi przekazać takie dobre wiadomości. Ostatni raz widziałyśmy się między moją pierwszą a drugą operacją, miałam wtedy gigantycznego guza w macicy którego wszyscy przez jego ekspresowy wzrost podejrzewali o bycie złośliwym. Na szczęście był łagodny.

Na moje wątpliwości w sprawie łagodzenia niektórych dolegliwości, czy nie lepiej je znosić dla dobra ciąży, powiedziała coś, co bardzo mi się spodobało. Ciąża to ja. Nie ma mnie osobno i ciąży osobno. Jeśli ja cierpię, to cierpi ciąża. Ból, strach, zmartwienie, dyskomfort, wszystko to powoduje produkcję hormonów stresu, które są niezdrowe dla fasolki. Dlatego my ciężarówki musimy szczególnie dbać o swój dobrostan - psychiczny i fizyczny. Tak łatwo nam kobietom o tym zapomnieć ;-) Tak łatwo przychodzi nam poświęcenie...

:-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 listopada 2019, 07:36

zakochanaaw A może to pomoże? 28 listopada 2019, 09:53

Haha no dziewczyny mnie też tym rozśmieszył 🤣 ale dzięki temu, że tutaj piszę, że mam Was czuje, że między mną a narzeczonym jest dużo lepiej ☺️ wypiszę co czuje tutaj a nie truję mu, On się nie denerwuje i możemy rozmawiać o wszystkim a nie tylko o ciąży... A już miał tego mocno dość, że ja tylko gadam o lekarzach, lekach, owulacji i ciąży...
****
Dziś mam 24dc
Od wczoraj pobolewa mnie podbrzusze okresowo? I rwą jajniki obydwa tak, że raz mnie zgięło aż a dziś przy kaszlu okropnie boli... Nie wiem co może być :/ na ciążę się nie nastawiam a nawet jak zacznę to mają przyjść wyniki mojego i zależnie jakie będą albo się napalę albo trochę zdołuje. Ale.. mimo wszystko czuję nadzieję, i na dobre wyniki i na świąteczny cud haha
Czuję też tak jak w poprzednim cyklu, że się nie załamię jak przyjdzie @ przyjmę to na klatę i po prostu będę znów odliczać dni do owulacji, do lekarza i tak w kółko Ehh 🤪

Lalala Muszę uzbroić się w cierpliwoć. 28 listopada 2019, 11:11

Wiem, miałam nie pisać i nie wchodzić do końca roku, ale zrobię wyjątek, bo mamy wyniki męża i chcę na bieżąco wszystko wpisać i "odłożyć" temat na półkę. Ogólnie ta przerwa bardzo mnie uspokoiła. Jeszcze niedawno byłam na granicy totalnej załamki, teraz temat ciąży został odłożony. Niestety w rodzinie pojawił się kolejny trudny problem - nowotwór w bliskiej rodzinie :( mówi się, że nieszczęścia chodzą parami. U nas chodzą trójkami - przyszły niemal w jednym czasie. Śmierć babci męża, zmaganie z naszą niepłodnością, a teraz nowotwór u taty męża... Niech ten rok już się skończy. W tym roku życie uczy mnie intensywnie pokory i tego, że niczego nie można zaplanować. Trzeba brać na barki to co dostajemy i starać się iść dalej, chociaż nieraz jest ciężko.

Wracając do wyników. Mąż miał robione badanie 2 x w odstępstwie 1 godziny. Co dobre - ruch postępowy jest ok ;) zmiana niebywała w stosunku do pierwszego badania. niestety morfologia to tylko 2% w pierwszym badaniu i 4% w drugim.

Aglutynacja - pierwsze badanie - brak, drugie badanie - brak
Koncentracja plemników- pierwsze badanie- 25,1255, drugie badanie - 50 mln/mL
Całkowita liczba plemników w ejakulacie - pierwsze badanie - 75,375, drugie badanie - 11,00 mln
Ruch postępowy - pierwsze badanie - 65%, drugie badanie - 50%
Całkowita liczba plemników z ruchem postępowym - pierwsze badanie - 48,994, drugie badanie - 5,50 mln
Ruch całkowity - pierwsze badanie - 70 %, drugie badanie - 56%
Brak ruchu - pierwsze badanie - 30%, drugie badanie - 44%
Żywotność (test z eozyną) - pierwsze badanie - 84%, drugie badanie - 74%
Całkowita liczba plemników żywych - pierwsze badanie - 63,315, drugie badanie - 8,14 mln
HOS-test - pierwsze badanie - 81%, drugie badanie - 72%
Plemniki o prawidłowej budowie - pierwsze badanie - 2%, drugie badanie 4%
TZI (teratozoospermic index) - pierwsze badanie - 1,61, drugie badanie 1,60
Koncentracja komórek okrągłych - pierwsze badanie - 0,20, drugie badanie - 0,00 mln/mL
Koncentracja leukocytów peroksydazo-dodatnich - pierwsze badanie, 0,45, drugie badanie - 0,00 mln/mL
Ocena statusu chromatyny plemnika(Halo-spermtest): pierwsze badanie - 8%, drugie badanie - 12%.

Posiewy nasienia (ogólny, na mycoplasma i ureaplasma) - ujemne.

Nie mamy informacji o upłynnieniu. Nasz lekarz ma rozszerzone wyniki, pewnie dowiemy się więcej 11.12.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada 2019, 11:14

Czwartek 28 dc / 28 cs

W oczekiwaniu na miesiączkę, nie spodziewam się niczego innego. Czuję się dobrze, pms baaardzo łagodny, cera super. Zapewne to wynik przyjmowania większej dawki estrofemu. We wtorek była ostatnia dawka. Odstawiłam bez robienia testu, nie mam w zwyczaju go robić. Poza tym wszystko przychodzi idealnie na czas.

Orientowałam się w badaniu immunnofenotypu. Kurcze czy to możliwe aby w Wawie robiła to tylko jedna firma? Znalazłam tylko testdna.pl, no bez kitu, serio?? Zastanawiam się bardzo poważnie aby go wykonać. Chyba zacznę od niego, bo doczytałam, ze kolejne badania robi się jak w nim coś wyjdzie nie tak.

A tymczasem trwa blackweek ;) szkoda, że nie można sobie kupić badań w mega promocjach ;)

<3 15 tygodni i 2 dni <3

Wiedziałam, że kiedyś to nastąpi, że kiedyś wypomni mi siedzenie w domu... Zaczęło się od tego, że Jaś nie chciał spać i popłakiwał. Trzymałam go na rękach, ale siedziałam na łóżku. Było późno, mi po całym dniu już pękał kręgosłup. Mąż oczywiście rzucał dobre rady, żebym z Jasiem pochodziła itp, ale sam leżał na łóżku z nosem wetkniętym w telefon.
Powiedziałam, że skoro sądzi że to pomoże to niech Go weźmie i pochodzi po domu. Mąż stwierdził, że on jest zmęczony po pracy, a ja siedzę w domu, więc mam się Jasiem zająć.
No tak, ma rację: przecież ja siedzę w domu, który sam się sprząta, obiad sam się gotuje, pranie samo się wstawia i rozwiesza, Jaś sam się karmi, przewija, przebiera i sam się sobą zajmuje, zakupy same się robią.
Wstaję o 5 rano, kładę się o 22 przy dobrych układach. Wstaję do Jasia 3 razy w nocy. Ale przecież siedzę w domu...
Czasem nie mam siły nawet wziąć prysznica czy umyć włosów.
Ale kogo to obchodzi?

Kocham Jasia najbardziej na świecie, opieka nad nim jest cudowna mimo całego zmęczenia i osłabienia. Widzę, że mnie kocha, że jestem dla Niego całym światem. Śmieje się, gdy tylko otworzy oczy i mnie zobaczy, dużo się do mnie przytula, gada do mnie i wyrywa się do mnie, gdy ktoś inny ma go na rękach.

Ale czasem chciałabym wrócić do pracy, żeby Mąż zobaczył że to wcale nie jest tak fajnie, gdy calutki dom jest na głowie, że dzień nie zawsze jest poukładany, że czasem padam na twarz i pęka mi kręgosłup, ale przecież jeszcze muszę wykąpać i nakarmić Jasia.

Organizacja Chrzcin też jest na mojej głowie, dzisiaj mieliśmy jechać na salę, żeby obgadać szczegóły przyjęcia. Oczywiście nie pojedziemy, bo Mężowi zachciało się zostać dłużej w pracy. Rece mi już opadły, następnym razem nie będę się prosić, ogarnę wszystko sama, jak zawsze.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada 2019, 12:41

Ostatnio zrobiłam się jakaś pewniejsza siebie. Czy to efekt pozytywnego myślenia.???
Często nachodzą mnie kosmate myśli ale.z.nimi walczę, nie dam.sie, nie teraz.

Atmosfera w pracy coraz gorsza. Koleżanka broni wszystkich, chce innym pomagać kiedy mają ja gdzieś.
ja jej powiedziałam.nie wiem jak sobie poradzisz kiedy mnie nie będzie pójdę.na L4 wtedy będziesz musiał jednak zastosować się do.nowych zmian bo sama nie dasz rady.
Ale mam.pewnosc że się uda 😁 ciekawe skąd ona jest że takie słowa.potrafilam.wyglosic

Ostatnio po raz pierwszy złapała mnie.infekcja od.luteiny zamienilam.na inną dodatkowo biorę lek na grzybka i wkoncu przechodzi.

Wczoraj tak sobie siedziałam i myślałam że.jak uda mi się sprawnie cykl przedłużyć. To wizytę u gina już mam po świętach 27.12
Matko jak szybko.
Z jednej strony się cieszę że to już teraz, ale z drugiej bardzo się boję chyba to normalne.
Mimo wszystko powtarzam sobie że się uda. Myślę.ze etap porażki tez przerobiłam. Zdałam sprawę że gdyby się nie udało.....to.mam.inne marzenia.
Ale uda się.
Śmiałam.sie do.meza jakby się udało od razu to kto wie czy nie będzie wrześniowy malec jak rodzice 😊


4dc.

Dzięki dziewczyny za odzew! Im dłużej przeglądamy fora i czytamy Wasze opinie, to utwierdzamy się w przekonaniu, że skuteczność inseminacji jest niska a koszt jednak spory. Ponadto wyczytaliśmy, że to właśnie pary z niepłodnością idiopatyczną obniżają inseminacji statystyki. Takie "strzelanie na oślep", może akurat zadziała.

Z drugiej strony, mam w pracy koleżankę, która kiedyś pracowała w tej klinice (przebranżowiła się- nie, nie była lekarzem 😂). Postanowiłam więc wykorzystać trochę jej wiedzę o tym miejscu 😉 Wg niej szanse wcale nie są takie małe! Może po prostu szczęśliwe pary, którym udało się za pierwszym podejściem po prostu nie udzielają się na forach? 😁 Ale z drugiej strony, jeżeli byłaby to tak skuteczna metoda to czemu kliniki nie chwalą się statystykami na swoich stronach?
I bądź tu człowieku mądry.

Odpowirdajac na pytania: mam 26 lat, idę do invicty w wawie, do dr Pałaszewskiego. Po wizycie zobaczymy, co dalej.

15 ms starań, 13 cs, 15 dc

Zbierałam się trochę, żeby napisać po histero ale musiałam uporządkować swoje emocje. Nie spodziewałam się tego co usłyszę. Ze wszystkich diagnoz nie spodziewałam sie właśnie tej.

Samo histero nie bolało. Bolała biopsja. Cholernie bolała. Bolała tak, że zadwałam sobie pytanie po co ja to w ogóle robię. Ale dziś już tego bólu nie pamiętam. Szyjka w porządku, prawidłowa. Ale po wejściu histeroskopu głębiej zobaczyłam całe endometrium usłane mikro polipami. Jak okiem sięgnąć. Do tego małe obrzęki i przekrwienia. Podejrzenie przewlekłego zapelenia endometrium. Ujście jajowodu ładne, okrąglątkie, wygląda na drożne. Nawet woda tamtędy uciekała. Ale jak jest głębiej nikt nie wie.

Byłam tak zszokowana diagnozą i poskręcana bólem, że nie byłam w stanie o nic zapytać. Dostałam antybiotyk, końskie ale to na prawdę końskie dawki na 20 dni. Łącznie biorę 2g antybiotyków dziennie. Od pierwszego dnia mdli mnie niemiłosiernie. I takich dni przede mną jeszcze 13. Od razu po skończeniu terapii idę na kontrolę i prawdopodobnie ponowną biopsję.

Dziś dostałam wyniki z histopatu. Obecność komórek CD138. Właściwie niewiele rozumiem z tego. Tylko tyle, że jakiś stan zapalny faktycznie jest.

Od tygodnia mam mętlik w głowie. Ja wiem, że powinnam cieszyć się, że jest diagnoza, jest leczenie. To najważniejsze. Bo nie walczę z wiatrakami a z konretną przypadłością. Ale ja czuję jedynie smutek i żal. Chyba dlatego, że w końcu pogodziłam się z myślą o niedziałającym jajowodzie, podejściu do ivf. A tu nagle wyskakuje znowu coś... Boję się, czy leczenie będzie skuteczne, czy będę się z tym męczyć jeszcze dłużej. Boję się, bo przy problemach z endometrium nawet ivf nie jest już takim „pewniakiem” (choć i tak nie jest, ale mam wrażenie, że przy problemach z endo, z implantacją to jest jeszcze trudniej). Martwię się co dalej, ile będziemy musieli czekać. Czy w ogóle się uda. Zastanawiam się czy ten stan zapalny nie przeniósł się na jajowód? Czy przez to nie zrobił się niedrożny lub ze zrostami, czy po leczeniu będzie działał? Czuję się z tą diagnozą jak z wyrokiem. Mimo, że nie powinnam.

Dziś mąż był u androloga/urologa. Lekarz powiedział, że dawno nie widział tak dobrych wyników. Doszły nam wyniki Fragmentacji na poziomie 21%. Generalnie on nie miał się do czego przyczepić. Żylaków brak. Rekomendacja starań naturalnych ew. inseminacji jeśli chodzi o problem męża. I też powinnam się cieszyć. Bo to jeden problem z głowy. Mąż ma dobrą armię. A mnie to przytłoczyło. Cieszę się, że jest okej ale to jeszcze dobitniej pokazuje, że to u mnie jest problem. Że to JA jestem problemem. Że to przeze mnie on jeszcze nie ma dziecka.

Wiem, że to błędne myślenie, że to niczyja wina. Ale czuję się tym okropnie przytłoczona. Niby zrobiliśmy dwa a nawet trzy kroki do przodu, a ja w głębi serca czuję się jakbym zrobiła 10 wstecz. Co jest absurdalne.

Jak na szpilkach czekam na kolejną wizytę. Chcę poznać nasze rokowania.... moje rokowania. Jeśli okaże się, że muszę powtórzyć histero będę już musiała czekać do marca na histero-laparo. To mnie wykończy.

UWOLNIENIE

Dziś piszę tu z zupełnie innego świata. Ze świata bez bólu że nie mam dziecka...
Jak wspaniale...
Zakończyliśmy starania, nawet temat ivf. Czuję że jestem tak szczęśliwa jaka nie byłam od wielu, wielu lat ...
Od lat z czasów beztroski... Od czasów studiów, od czasów wolnego i pięknego życia.
Coś się kończy, coś zaczyna.
Przede mną ciężki emocjonalnie okres w życiu osobistym ale przetrwam to bo w końcu zaczynam poznawać siebie, w końcu zaczynam rozumieć to czego JA chcę i potrzebuję a nie mój mąż, moja rodzina, znajomi czy w końcu- czego oczekuje odemnie jako jednostki, społeczeństwo.
Czego ja wymagałam od siebie a wcale tego nie chciałam.
Przez te 5,5 roku starań zadałam sobie niewyobrażalny ból, pięknie niszczyłam swoje zdrowie psychiczne ale i fizyczne. Wszystko dla złudzeń. Zderzenie z rzeczywistością bolało. Podjęte decyzje bolały. Bardzo.
Bittersweet.
W końcu muszę zrobić coś dla tej kobiety która zabijałam każdego dnia.
M. może kiedyś to przeczytasz, może zrozumiesz...
Ale i tak rozumiesz, prawda ?

22 dc (jutro transfer)
(Estrofem, Utroestan, Acard, Encorton, Medargin, Metafolin, Wit D, Wit C, B12, Magnez)

@Krąsi w związku z HLA-1 mam mieć zwiększoną dawkę Encortonu, aby organizm nie odrzucił zarodka, ale czekam jeszcze na wyniki dodatkowych badań: wirusy i borelioza, których ujemny wynik warunkuje zwiększenie leku

Tym czasem ciąg dalszy życia pod górkę - na transfer jadę sama, mąż nie dostał wolnego w pracy, nawet nie komentuje - przecież zawsze może być gorzej, a po co wywoływać wilka z lasu. Niemniej jednak ten cykl wykończył mnie tak psychicznie, że ze stresu powieka chyba trenuje breakdance, bo podskakuje jakby miała bliżej niesprecyzowany atak drgawek. Sfrustrowany i znerwicowany organizm - idealne warunki na transfer, nie ma co. Nie dostąpiłam również luksusu entuzjazmu i pozytywnego myślenia jak ostatnio, pewnie dlatego, że sobie na nie nie pozwalam. Smak porażki mniej boli jak jest się przygotowanym, a mimo to coś jest inaczej, cieszy mnie sama myśl, że technicznie choćby przez krótką chwilę po transferze będę w ciąży i mimo iż wpis ten powiewa pesymizmem to pesymistyczy nie jest, po prostu cokolwiek się wydarzy, jestem z tym pogodzona, trochę tak jakby było mi już wszystko jedno (chyba).


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada 2019, 19:53

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 28 listopada 2019, 20:27

owłada mnie poczucie bezsilności i niesprawiedliwości. patrzę na te wszyatkie kobiety, które są matkami i zadaję sobie jedno pytanie. w czym ja jestem gorsza? czego mi brakuje?

dzisiaj w pracy była dyakusja, że ludzie którzy nie mają dzieci to nigdy nie zrozumieją...
miałam ochotę się rozpłakać. miałam ochotę wyć. ja nigdy nie zrozumiem, ja nigdy nie poczuję, ja nigdy nie zaznam... dzisiaj popatrzyłam w lustro i zadałam sobie pytanie - ile jeszcze? ile jeszcze przede mną : porażek, łez, chwil radości i rozpaczy? ile jeszcze dam radę? ile wytrzymam? ile jeszcze łez wyleję? mam dość. mam już poprostu dość. nie mam już sił. a ten pieprzony okres mógłby poprostu przyjść, a nie dawać nadzieję, że coś z tej krwi jeszcze wyjdzie. że sie udało. mam dość...

Jeheria No kiedy? 28 listopada 2019, 15:12

17+5
Czuję ruchy 😍 takie puknięcia, to może też być czkawka :) tak mówi siostra.
Ogólnie czuję je zazwyczaj jak leżę, w ciagu dnia zajęta jestem i nie zwracam uwagi.
Byłam u gina 22 listopada. Mały ważył 181 g. Od teraz będziemy już tylko ważyć. Szyjka macicy miała 3,5 cm czyli w normie. 23 grudnia połówkowe :) od 25tc będziemy sprawdzać przepływy.
Aktualnie nie mam już skurczy. Chyba brakowało mi magnezu. Biorę magneb6 forte i aspargin. Wczoraj byłam na basenie, takim w domu u znajomych i trochę podchodziłam w wodzie i wszystko dobrze.
Znowu jest super ♥️
Tylko jakoś mało tyję. Narazie 2,8 kg na plusie. Było już 3,2 kg i spadło :/
Ale to pewnie takie skoki będą, domyślam się.

aleszu Zaczynamy. 5 stycznia 2021, 20:41

40 i mam nadzieję ostatni tydzień. 09.01 wizyta i mam nadzieję skierowanie na wywołanie. Jeszcze troszkę i będziemy we 3 👪

Nabyliśmy pomocnik kuchenny - jeden z lepszych zakupów. Dzięki temu przygotowanie śniadania nie kończy się histeria- mała Pani musi wszystko widzieć. Teraz nawet surówkę mogę zrobić czy gary pozbywać. Oczywiście opowiadając co robię:)
Naśladuje nas i obserwuje bacznie. Ostatnio wyciągnęła jabłko że spiżarni i pobiegła z nim do zlewu w kuchni wyciągając je mu górze - chciała, aby je umyc. Wyciaga mi termokubek z torebki i mowi "kawa" (bardziej kaba bo czasem zniekształca).
Trzeba uważać, bo raz zaczęła powtarzać jak Katarzyna "dupa" ale juz sie nie powtorzylo.
Wyrywa jej się co raz więcej, np. Mówi "chce tam" "chodź" i dżem. Ma fazę na słowo Pan. Lubi książeczki, czasem wyslucha całego Pucia.
Nie wiem, co z kp. Wyszly trzy trojki, i noce byly srednie a ja jestem pogryziona. Jak jej tlumacze, ze cycus boli to mówi "ojoj ała" i głaszcze z przejęciem.
ma zmienne nastroje. I to jest czasem trudne... dla mnie to był trening trzymania nerwów na wodzy i zachowania spokoju, kiedy czasem też mam ochotę wybuchnąć.

W pracy miałam trochę stresów, takich silniejszych, nadprogramowych ale udali się wszystko wyjaśnić. Macierzyństwo choć bywa ciężkie to tworzy jednak pewna bańkę izolacji od takich zewnętrznych problemów (tzn wtedy kiedy mamy się dobrze, wszyscy jesteśmy zdrowi itp).
Czasem mam ochotę się odizolowac i zaszyc gdzieś w spokoju ale tak się nie da.

zakochanaaw A może to pomoże? 29 listopada 2019, 12:01

25dc
Byłam dziś u lekarza poprosić o parę badań a najbardziej zależało mi na Progesteronie.
Niestety lekarz powiedział, że takie badania jak progesteron, prolaktyna, testosteron, chlamydia, toxoplazma mi nie zrobi bo w De ginekolog takie zleca tylko .. dziwne ale za dwa tygodnie mam przyjść zrobić TSH, morfologię krwi, żelazo, wapń, potas i przeciwciała aTPO, chociaż tyle choć tak naprawdę szłam głównie by zbadać progesteron a resztę wymyśliłam sobie że skoro już mnie mają kłuć to mogą coś zrobić więcej.. haha no szkoda. Dziś siknęłam rano na test czułości 10 i dupa. Ale to dopiero 7dpo jeśli była ta owulacja... A tego się nie dowiem już niestety ;p muszę na badania iść dopiero w poniedziałek za dwa tygodnie bo w przyszłym mam na rano i nie da rady bym się wyrwała z pracy albo wzięła wolne.
Teraz dopijam kawkę i czekam na moją kochaną Madzie i jej Kuchenne Rewolucje ❤️

Pinka. Piąty transfer 28 listopada 2019, 20:07

Jestem czysta, oczyscialam sie calkowicie, a nawet mialam owulacje (!). Cialo szybko sie regeneruje..mam szczescie.
Potrzebuje zrobic przerwe od staran, lekarzy, pigulek, badan, strzykawek. Chcialabym nabrac sil i odpoczac przed kolejna ciezka walka. Mamy ostatniego mrozaka i nie zawaham sie go uzyc, ale potrzebuje czasu. Maz mnie wspiera, widze jednak ze poklada duze nadzieje w nowym doktorze.

Staram sie cieszyc kazdym dniem..niebawem zaczynam nowa przygode - w weekend moje pierwsze morsowanie ;). Zazwyczaj jestem zawinieta w koc, a tu taki pomysl - jest to dla mnie kolejne wyzwanie. Moze zimna woda mnie uleczy z nieplodnosci hihi.

Promocje..odebralam dzis dwie paczki z hebe..zaszalalam i to mnie tez cieszy ;).

zakochanaaw A może to pomoże? 10 grudnia 2019, 09:42

5dc
Czuję się chujowo.
Mam już dość starań.
Wczoraj dowiedziałam się o kolejnej ciąży i ukłucie żalu do świata było zbyt duże, ledwo dałam radę w pracy.
Na tę chwilę chce odpuść testy owulacyjne, może też mierzenie temperatury.
W 16dc będę u ginekologa więc dowiem się czy coś tam się szykuje a na tę chwilę po co nam świrować... Jak pewnie i tak chuj z tego.
Wczoraj bardzo mocno bolały mnie lędźwie i jajniki... Chciało mi się rzygać i płakać z bólu.
Nie mam siły już na to wszystko. Nie chce mi się nawet tu pisać już bo i tak jakoś specjalnie to mi nic nie daje.

zakochanaaw A może to pomoże? 29 listopada 2019, 12:36

Patrzę na potencjalny termin porodu wyznaczony przez ovu jeśli byłaby ciąża i pokazuje mi na 14 sierpnia 2020, parę dni przed moimi urodzinami 😭😭
***
Dziś wracając ze sklepu narzeczony mi powiedział, że myślał ostatnio o imionach dla dziecka 😭 i powiedział, że nie ustąpi i chciałby żeby córeczka miała na imię Melody, po czym dodal, że na drugie Carmen heh Melody Carmen.. to mamy problem bo ja od zawsze marzyłam o Zuzi! Zuzanna Weronika.. a dla chłopca Janek... A On mi tu wymyśla zagraniczne imiona 🤣 wystarczy, że mieszkamy za granicą to chociaż imiona dzieci niech będą nasze, najpiękniejsze :)
Jak mi mówił o tych imionach to próbowałam powstrzymać łzy napływające do oczu...
Boję się... Boje się, że się okaże, że nigdy nie dam mu dziecka... Co wtedy... On jest realistą, On wie, że napewno urodzę mu dziecko, że napewno zajde w ciążę i, że będzie wszystko dobrze... Mam nadzieję, że ma rację... Że tak będzie..
Bo ja to realista nasączony pesymizmem staram się każdą ewentualność brać pod uwagę..


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2019, 12:38

Wiki Czekając i żyjąc...żyjąc i czekając... 29 października 2021, 17:07

10dc / 52cs

Pierwsza w tym cyklu kontrola w klinice. Cykl naturalny z powodu mojego rozstrzepania 😉

Pęcherzyk 12mm
Endometrium 6-6,5 mm bez rewelacji

Kolejny monitoring w środę 15 dc z samego rana. Ja mam naturalna owu właśnie w okolicy 16 dc. Transfer może będzie, może nie. Zobaczymy co na to endometrium. Jak tylko skończyła mi się miesiączka, to zaczęłam używać elektrostymulatora pochwowego, aby zwiększyć ukrwienie w miednicy mniejszej. Kilka sesji to za mało, ale może ruszy do decyzji. Ma 5 dni.

Chciałam się umówić do embriolog jaką metodę zapłodnienia wybrać
Dziewczyny z kliniki powiedziały że trzeba przed punkcja wybrać i zapłacić na podstawie wyników.
Kobitka kazała.mi przedstawić wyniki badań
Ze względu na morfologie 0 % i mimo HBA 48 powiedziała że trzeba wybrać
Nie pcsi lecz icsi macs. Bo trzeba wybrać plemniki morfologiczne bo tu ich brak.
Po punkcji nie pozna się wyników badań bo ich nie robią od razu zapładniają komórkę.
Więc myślę że.moze te ogólne jednak powtórzyć. Czy coś się zmieniło.
Choć nie wiem czy macs taki dobry przecież omija hba a tu leży też problem. A 2 metod nie mozna wybrać. Ciężko jak nic.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)