Wtorek 5dc / 29 cs

Dziś zaliczyłam pierwszą bardzo burzliwą i emocjonalnie obnażającą kłótnie z mężem. Pierwszą dotyczącą niepłodności, mojej, jego, Naszej... I tak chyba wytrzymaliśmy długo. 2,5 roku była cisza. Zaczęło się od zaproszenia do jego znajomych. Robią imprezę. Będą szczęśliwe mamusie i tatusiowie plus jedna ciężarna. Oni sami maja 1,5 roczne dziecko. Już tydzień temu była decyzja że nie idziemy, a tu nagle mój mąż w rozmowie potwierdza Naszą obecność. Pytam się czemu, a ten że przecież się nie będziemy alienować. I się zaczęło... To nic że mogą mi przyspieszyć histero i będę świeżo po narkozie, to nic że pracuje m. In z malutkimi dziećmi i kobietami w ciąży, to nic że się po rodzinie ciągle uśmiecham. Mam tak mieć ciągle! Zawodowo, prywatnie i może jeszcze przez sen mam wszystkim gratulować?! Ulało mi się, popłakałam i powiedziałam że nie mogę i nie umiem ciągle wszystkim udowadniać że jestem twarda i generalnie mam wszystko w dupie. Po kilku godzinach przyszedł i przeprosił mówiąc że mam rację, że niepotrzebnie naciskał i że faktycznie codziennie mam kontakt z tym co mnie tak bardzo boli ale wydawało Mu się, że jakoś się trzymam. Heh... Czyli i mój własny mąż myślał że, no właśnie co? Że walczę z nudów? Lekarze, badania, bo nie mam innych pasji? Faceci... Koniec końców wybaczyłam. Musiałam. Kocham. Grunt, że zrozumiał, chyba. I da mi od czasu do czasu chwilę wytchnienia i możliwości pobycia samej że sobą.

Jutro klinika. Wizyta u Pani dr. Być może uda się przepisać histeroskopie ze środy za tydzień na piątek w tym tygodniu. Wszystko zależy jak tam to będzie wyglądało od środka, czy nie będzie plamień, resztek krwi etc. Dodatkowo jutro jeszcze oznaczenie grupy krwi do zabiegu, też w klinice.

Ten cykl uważam za przerwę w staraniach, raz że histero, a dwa że męża w dniach płodnych i tak nie będzie, bo ma delegacje tygodniową. Cóż, nie będzie i w tym roku wyczekiwanego prezentu gwiazdkowego :( Wierzę w niego co raz to mniej :(

ladypower Ładowanie Bąbla:) 30 lipca 2017, 19:47

8 tyg 0 dni 224 dni do naszego spotkania

Dziś wkroczyliśmy z bąblem w 3 miesiąc ciąży:) rano po aplikacji luteiny miałam zabarwiony na brązowo śluz, szybko ustało... Odetchnęłam. Dziś milion razy startowałam do łazienki, nudności wymioty, dramat... Mężulek mnie pocieszył,że on to mnie podziwia, bo jak by tak miał to by nie dał rady.... Jedyna rzecz jaka jest dla mnie pocieszeniem, to wizja nagrody, jaka mnie czeka po tych 9 miesiącach. Jeśli mam tak wymiotować to ok, tylko niech lovebombelkowe sobie ładnie rośnie w brzuszku
:)

I kolejna osoba z pracy jest w ciąży. Oczywiście jak to usłyszałam do momentalnie łzy napłynęły mi do oczu, a myślałam, że aktualnie jakoś się trzymam. To jednak tylko pozory... Dlaczego dla innych jest to takie proste. Czemu nam się nie udaje?!


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2020, 11:21

22 tc + 0 (23tc)

Muszę przyznać, że na te Święta nie zrobiłam nic :D. Dzisiaj będę piekła babkę waniliowo-nutellową, a jutro muffinki z malinami. Nie sprzątałam za bardzo, nie gotowałam, bo zwyczajnie się to nie opłaca i jedzenie by zostało. Jutro na śniadanie schodzimy do rodziców, potem jadą oni do cioci. Na obiad zrobię zawijasy z pieczarkami i sałatkę ze świeżych warzyw (Mąż na diecie więc warzywka muszą być :) ). W poniedziałek jedziemy na cały dzień do mojej mamy, pewnie i tak da nam jedzenia na cały tydzień.

Dzisiejszą noc przeżyłam średnio, obudziłam się ok 3:00 i do 6:00 kręciłam się w łóżku. Synuś dość mocno kopał, może przez to nie mogłam spać :).
Wczoraj byłam w przychodni zapytać o opiekę okołoporodową zgodnie z prośbą lekarza. Trafiłam na bardzo fajną położną, która będzie przychodzić do mnie po porodzie, gdy zgłoszę Synka do przychodni.
Z racji tego, że nie chodzę nigdzie do szkoły rodzenia to położna zaproponowała mi tzw. nauki przedporodowe, które będą we wtorki lub środy w okolicach 12:00. To bardziej takie spotkania, gdzie położna będzie rozmawiać ze mną na temat kosmetyków dla dziecka, pielęgnacji, będę ćwiczyć podnoszenie na lalce itp. Taka szkoła rodzenia za darmo :D.
Na pewno z tego skorzystam, bo w sumie co innego mam do roboty :D.

W końcu przyszły mi wkładki laktacyjne i glukoza, myślałam że się nie doczekam! Nie polecam apteki DOZ, przesyłkę z dwoma produktami robili cały tydzień :/ .
Wkładki założyłam sobie od razu, bo momentami siary jest sporo i zwykłe waciki nie dawały rady.


5t+5d/ 28 DPO - dziecinka ma 4 tygodnie 🥰

Nie zdążyłam wczoraj do mojego "małomiasteczkowego" labu, bo jak się okazało pobierają tylko do 11 a ja byłam tam przejazdem w drodze na USG piersi, które jest "dużomiastowe" 😄 W związku z tym chciałam po USG wpaść do innego labu w mieście, które działa cały dzień, ale były tak nieziemskie korki że pękłyby ze dwie dodatkowe godziny na kolejne dojazdy, a w domu czekał pies z pełnym pęcherzem 🙄 Ale przynajmniej z cycami wszystko ok, nawet poznikały mi te drobne guzki, które miałam rok temu (a bałam się że na hormonalnej pożywce mogły podrosnąć).

Wczoraj też zaliczyłam pierwsze ciążowe przeżycie 😜 Postanowiłam szukać "bright side of life" we wszystkim, także w moim nieadekwatnie napompowanym brzuchu 😄 W hipermarkecie była potworna koleja do kas, podeszłam do pani z obsługi i zapytałam, która kasa jest z pierwszeństwem dla kobiet w ciąży (nadymając się jeszcze bardziej 😜 ) Pani powiedziała, ze mam sobie wybrać dowolną i podejść bez kolejki 😄 Cudowne uczucie tak egzekwować swoje prawa.... w końcu zawsze jest mowa o "kobietach w widocznej ciąży" a nie konkretnym miesiącu, czy to moja wina, że moja ciąża jest widoczna już w 6 tygodniu?? 😄😜

Nieuczciw ze mnie?? 😎🤭🤦‍♀ (i tak było fajnie 👹 )

33+5
Dziś mam gastrologa w sumie to idę chyba tylko po zaświadczenie, bo nie wydaję mi się, że będzie mnie badać... Chociaż kto wie, nie będę chyba protestować jeśli będzie chciała... :)
Ogólnie staram się nie narzekać, aczkolwiek czuję się strasznie.. Brzuch mi doskwiera, jelita także... Najlepiej czuje się rano - jak jestem na czczo ( jest mi wtedy leciutko, nic mnie nie boli...
Mała fika, kopie mnie po brzuchu ale powtarzam to cały czas, że to jest słodki ból i może być ciągle <3
Do wizyty zostało 6 dni :)
Do rozwiązania zostało 37 dni...
Teraz moje życie polega chyba tylko na odliczaniu.
Ostatnio jakoś do tego wszystkiego ciągle jest mi niedobrze, nie mam pojęcia od czego. Ogólnie przestałam jeść rzeczy słodkie ( chociaż nie było ich za dużo) staram się jeść nadal lekko, ale mimo to jelita dają się we znaki...

Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊

28 dc

Czekam na @. Będzie dziś lub jutro. W następnym cyklu planuje wprowadzić testy owulacyjne. Od dwóch dni czuje tylko smutek. Często zbiera mi się na łzy. Dodatkowo mąż obiecał zrobić wyniki z krwi a do tej pory ich nie ma. Obiecał ponad miesiąc temu. Znowu zaczyna dochodzić między nami do spiec bo ja tracę do niego cierpliwość.

Dziewczyny który lekarz specjalista zleca męskie badania hormonalne? Szukam w czelusciach Google i nie mogę znaleźć jednoznacznej informacji. A wolałabym jednak trochę przy oszczędzić kasy na badaniach i zrobić je na NFZ.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2019, 09:24

Byłam dzisiaj na wizycie kontrolnej u ginekologa. Minęło 5 miesięcy po CC, także czekała mnie kontrola blizny oraz cytologia. Blizna z zewnątrz i od wewnątrz wygoiła się idealnie. Jajniki niestety znowu są dziurawe jak ser szwajcarski. Dostaliśmy zielone światło do starań już za 3 miesiące 😍 Dostałam receptę na 4 opakowania cerazzette, a za 3 miesiące mam się stawić z badaniami Tsh i prolaktyny i zaczynamy stymulację 😍

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 4 grudnia 2019, 08:38

4dc. "2cs"

od wczoraj letrozol.
Monit w 11 dc.
nie wiem czemu boję się. boję się powodzenia w tych całych staraniach. boję się, że znów uda się tylko na chwilę...


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2019, 11:07

Ciąża zakończona 30 grudnia 2019

Marysia - Dziewczynka 10/10 Agp. 2070g i 55 cm ☺️


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2020, 18:58

zakochanaaw A może to pomoże? 4 grudnia 2019, 16:43

30dc pierwszy dzień @ według ovu
A ja zero bólu na @, według Flo jutro ma przyjść. Zobaczymy. Narazie tempka trochę skończyła do góry po ostatnich spadkach.
Piersi delikatnie bolą a zawsze mega nakurwia*a, sutki za to mnie bolą mocno, aż pieką czasami. Lewy jajnik mnie teraz pobolewa, dziwnie...
Leżę na kanapie i próbuje nie zasnąć... Ale ja zawsze jestem senna heh
Dziś w pracy od 6 rano do 13 zabijała mnie zgaga...
Czy na coś liczę? Nie wiem, może trochę... Jednak ta iskierka się tli delikatnie...
Jeśli do soboty nie przyjdzie @ to pojadę na betę. Dziś gapiłam się w sklepie na testy ciążowe ale były po 7€ i cholernie szkoda mi było pieniędzy 🤣 więc nie kupiłam... Poczekam...
Myślę, że w piątek będzie, wtedy będzie, że cykl trwał 31dni czyli tyle co ostatatnie dwa cykle. Tylko faza lutealna się wydłużyła w takim razie.

19 dc.
Po owulacji moje PMS rozkręcało się na dobre, był ból kręgosłupa, ból brzucha, zaczynał się ból piersi. I wtedy... Odkryłam, że dzięki Luteinie (zalecenie po IUI) PMS może zniknąć! Wszystkie objawy ulotniły się w jednym momencie. Czasem tylko kręgosłup da o sobie znać, ale to zupełnie nie to samo co zawsze przechodziłam przed okresem.

10 maja zapisałam się do kliniki w celu przygotowania do IVF, dowiem się jakie badania jeszcze musimy zrobić, chciałam startować z tym w czerwcu, ale raczej się nie wyrobimy. Denerwuje się tymi terminami, bo niestety pracuję codziennie do 16:00, nie mam kiedy się umówić żeby im godzina pasowała a przecież nie będę za każdym razem urlop brać 😡 i termin wizyty na 16:40 mam dopiero za 4 tygodnie.. Kompletnie nie umiem tego pogodzić z pracą.. 😑

<3 16 tygodni i 1 dzień <3

Dziś rano stał się cud :D. Jaś dzisiaj obudził się o 6:00 i po karmieniu ani myślał spać. Mąż wstał, wziął go na ręce, a mi kazał położyć się i jeszcze przysnąć. No się trochę zdziwiłam O_O.
Nie spałam, ale mimo wszystko miło, że Mąż poczuł się do pomocy :).
Co prawda Jaś nie chciał usnąć u Męża na rękach, zrobił to dopiero jak ja go wzięłam, trochę ponosiłam i pośpiewałam.
Co Mężowi się stało - nie wiem. Chyba wyglądam już tak źle, że sam stwierdził, że jednak potrzebuję pomocy :D.

I news: Jaś nauczył się sam zasypiać w łóżeczku :). Co prawda nie zawsze, bo często jeszcze chce na ręce żeby się przytulić, ale coraz częściej mu się zdarza przysnąć samemu :). Dzisiaj położyłam go do łóżeczka, włączyłam karuzelę żeby go czymś zająć i poszłam powiesić pranie. Wracam - a Jaś śpi sobie w najlepsze :D. Pozwolę mu pospać jeszcze z godzinkę - potem muszę go wybudzić, bo inaczej nie będzie chciał spać w nocy.
Ostatnio wydziergałam mu zielony kocyk, który chyba będzie jego ulubionym :). Bardzo lubi pod nim spać.

W weekend przyjeżdżają do nas znajomi :) Cieszę się ogromnie, bo nie widziałam się z nimi od czerwca, a uwielbiam ich :). Muszę tylko wymyślić menu :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2019, 18:49

10dc.

Pierwsza wizyta w klinice leczenia niepłodności zaliczona- w kieszeni prawie 2tys zł mniej 😱
Monitoring wypadł pomyślnie, więc dostaliśmy skierowania na badania przygotowujące do inseminacji (krew, wymazy) + skierowanie na rozszerzone badanie nasienia. Zrobiliśmy wszystko od razu, bo jeżeli w poniedziałek będzie owulacja to robimy IUI.
Prędkość zawrotna. Nie zdążyliśmy się nawet zastanowić czy w ogóle chcemy próbować tej metody... Sama nie wiem czy się śmiać czy płakać 😉

Zrobione dziś:
-HBV, HCV, HIV
-badanie w kierunku kiły
-chlamydia trochomatis
i dodatkowo:
-fragmentacja DNA plemników
-test wiązania plemników z hialuronianem


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2019, 18:33

Poni doktor bez problemu wystawiła mi nową receptę 🙂 także w tej kwestii luzik 🙂
Endometrium urosło na 9mm, piękne! Wino robi robotę! Teraz też popijam 🍷🍷
Pęcherzyki urosły na 15mm.
No i teraz mam zagwozdkę nie z tej ziemi. Najlepiej byłoby jakbym miała punkcje w niedzielę ale klinika w niedziele jest zamknięta. Także albo będzie w sobotę co wydaje mi się trochę za szybko albo w poniedziałek co znowu wydaje mi się dużo za późno.
Jutro mam wizytę i lekarz podejmie decyzję... Martwi mnie to. Mojej Pani doktor nie ma więc decyzję będzie musiał podjąć kto mnie nie zna. Także muszę ją podając sama i naciskać. A ja nie wiem czy lepiej w sobotę czy czekać. Niedojrzale jajka - źle.
Pękające - jeszcze gorzej.

No i na usg piersi wyszły mi torbiele ale Pani doktor kazała się nie martwić. Są stosunkowo małe po 5mm a w mojej rodzinie nie ma zachorowań na raka piersi. Kontrola za pół roku.

Środa 6 dc - ten cykl odpuszczamy, nie liczę.

Ustalenia z dzisiaj - Histeroskopia z pobraniem wycinka endometrium będzie w środę. Nic nie przyspieszamy. Pozostaje pierwszy termin. Zabieg w pełnej narkozie.

Wszystkie badania - obecne + dziś pobranie na oznaczenie grupy krwi.

Zalecenia - zero seksu, przed i po histero. Powrót po kolejnej miesiączce. Celibat, mąż w depresji ;)

Leki bez zmian - estrogen 2mg, luteina 2x2 do wdrożenia po zabiegu + stała suplementacja d3 i metylowana forma kw. Foliowego.

OK, czyli oficjalnie w mojej głowie są tylko święta, prezenty, i ich przygotowywanie. Miesiąc odpoczynku. Dobrze i niedobrze jednocześnie.

26 dc, 17 dpo. Siknęłam sobie. Koniec ułudy (tiaaa, jasne!). Negatyw. Tempka wyższa niż w 1. fazie cyklu, od 3 dni taka sama (36,3). Wczoraj ciągnęły mnie pachwiny. Myślę sobie - to znak! Przecież ostatnim razem ciągnęły mnie tak po transferze! I wtedy zarazem to był pierwszy raz, bo wcześniej, nie wiązałam tego z objawami ciążowymi. Cykle zwariowały, ostatnie dwa miałam po 24 dni, wcześniej to było 26 dni przy owulce między 10 a 12 dc. Cieszę się, że się wydłużył, tylko jeszcze, żeby owulka wróciła na swoje miejsce. Wczoraj jak pokojarzyłam to ciągnięcie pachwin, że to może być znak - to byłam taaaakaaaaa szczęśliwa. Zaraz potem niby sobie tłumaczyłam - słuchaj, wyluzuj (aha), bądź poważna (aha), przestań się uśmiechać (no i usta w podkówkę, ale zgaście iskrę w oku - nie da się!), że to nic nie znaczy, że w ogóle dlaczego miałoby się udać teraz, skoro się nie udaje od około 50 cykli? Dlaczego miałoby się udać teraz, skoro mamy gorsze wyniki nasienia niż podczas ivf?

Paśnik odpisał: wynik CBA jest lepszy - spadł wskaźnik INF/IL 10, wzrosła IL 10, dobry jest wynik komórek TREG, trzymam kciuki!

Nie spowodowało to mojego mniejszego martwienia się IL 2. A w mailu z pytaniami napisałam o swoich wątpliwościach dotyczących szczególnie mocno IL 2.

Jerzak odpisała, że poprosi o zdjęcia wyników, potem zapytała, gdzie się u niej leczę, a potem cisza. Cisza trwa już prawie 2 dni, więc nie wiem, czy zapomniała, czy co?

No i jeszcze wypłynęła kwestia z metforminą. Pamiętam, jak miałam wątpliwości, czy to taki cudowny lek i naprawdę ma leczyć wszystko? Pamiętam potem odkrycie, że faktycznie pomaga w mutacji PAI 1 (ah, ten brak zaufania lekarzom), pamiętam również artykuły naukowe wskazujące na poprawienie jakości nasienia przy 30 mg na 1 kg masy mężczyzny. A wczoraj się sypnęło. I jeszcze pomyślałam sobie o Mamuśce swojej, od kilkunastu lat na mecie, bo cukrzyca, Babci - prawie 20 lat na mecie, bo cukrzyca. Dziś koleżanka idzie do Jerzakowej, to się (mam nadzieję) dowie czegoś więcej. Póki co, firma Merck sp. z o.o. odpowiedzialna za produkcję Glucophagu odpisała Oldze Smile (szeroko pojęte kulinaria), że jej meta jest produkowana we Francji i Hiszpanii. Olga Smile umieściła tą odpowiedź na swojej twarzoksiążce.

P.S. Ovufriend przy wykresie zaznaczyło mi prawdopodobieństwo pozytywnego testu w dniu dzisiejszym = 100% :D także teges, także ten :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2019, 08:30

Poniedziałek 2.12.2019
Monitoring: Jest jeden pęcherzyk 15mm i to z lewego jajnika co mnie bardzo zdziwiło 11dc kolejny monit środa 4.12
4.12.2019
Monitoring 2: Nie ma śladu po pęcherzyku, wchłonął się z owulacji nici :(
Dostałam letrozol 1x1 od 3dc przez 5 dni.
Zastanawiam się teraz czy nie odpuścić sobie tego grudniowego cyklu, jakoś bardzo wątpię w powodzenie mimo stymulacji. Pewnie dlatego że na stymulacji z clo mimo pięknych owulacji się nie udało to dlaczego miałoby teraz być inaczej...

Fotoradar cyknal mi focie... Pieknie!
Chce ktoś trochę pecha? Oddam za darmo i jeszcze dorzucę drugie tyle w gratisie...

Krew oddana jutro wynik bo coś popsute mają.Mam nadzieję że beta niska będzie,robię testy ciążowe i cały czas wychodzi druga kreska,co prawda bledsza ale jest.Po miesiącu nie powinno już jej być😔okresu dalej brak cały czas czekam na niego by do gina się wybrać
Następna beta we wtorek a pomiędzy solance
Mój organizm najwyraźniej chce cały czas być w tej ciąży😔

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)