6 tydzień (5+1)
To już jutro! Masakra, nie mogę się doczekać! Czy tam ktoś faktycznie jest? Czy ma się dobrze? Boziu oby tak 🙏 jeszcze tylko jeden dzień ❤
Muszę ogolić nogi i się ogarnąć, bo pójdę na kolejne najważniejsze spotkanie mojego życia. No normalnie jakby miała taką moc to przyspieszyła bym czas.
Będzie dobrze, będzie dobrze, będzie dobrze, będzie dobrze!
5 tydzień (4+5)
Jest niedziela. W końcu dzień wolny. Nie to żebym się wyspała..nie, nie. Odkąd jestem w ciąży to pobudki są nawet w środku nocy. Dzisiaj była np 3:00..a po 6 już nie zaśniesz. Z Alunią było tak samo. Przeleżałam do 7, umyłam włosy, nastawiłam rosół, a teraz zrobiłam sobie kawę i siedzę. Swoją drogą jak to faktycznie człowiek zmienia się przy drugiej ciąży. Np kawa. W pierwszej ciąży wyobraźcie sobie, że po raz pierwszy kawę wypiłam dopiero pod koniec ciąży, bo już tak mi się chciało, a tak to przez praktycznie 9 miesięcy nie wolno, bo przecież kawa to zło. Teraz pije jedną kawę 3w1 dziennie. Nie wczuwam się też tak w każdy objaw, po prostu tak ma być. Jakoś lajtowo narazie do tego podchodzę. Oby było tak dalej.
Dzisiaj mam plan żeby odwiedzić teścia. Pewnie mężowi się nie zechce, ale postaram się to wyciągnąć. Niech Aluśka jedzie do dziadka. Oczywiście o ciąży narazie nie mówimy. Czekamy do czwartku, to już tylko 4 dni!
Tak w ogóle wczoraj moja mama widziała na laptopie ostatnio wpisywane strony i wyświetliło jej belly..A ona do mnie z usmiechem czy jestem w ciąży, bo jej się jakiś kalendarz ciąży wyświetlił 🤦♀️ na to ja nie wiem dlaczego nie mogłam powstrzymać uśmiechu i tylko powiedziałam nieee, zaczęłam zbierać papierki po cukierkach i poszłam do kuchni zmieszana. Na to mama czy planujemy czy było nie planowane, to powiedziałam jej, że nic o tym nie wiem i uciełam temat. Fak. Pewnie i tak się już domyśla. Jeszcze chwilę i będę trąbić o tym całemu światu! Aby do czwartku, chcę mieć to czarno na białym.
Żabku jeszcze chwilę i mama cię w końcu zobaczy ❤
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2019, 07:18
5 tydzień (4+3)
Długo biłam się z myślami czy zacząć tu pisać. Momentami bardzo denerwuje mnie ta strona, bo mam dosyć ciągłych porównań, bo ta ma taką betę i progesteron a ta taką i jeśli ta poroniła to dlaczego ja mam mieć zdrową ciążę? Przecież to paranoja. Dlatego staram się nie wchodzić na forum, nie czytać pamiętników. Żeby nie schizować, nie stresować. A tak w ogóle jak mnie drażnią kobiety, które gdy dowiedziały się o ciąży latają ciągle na betę..ludzie. Chociaż może to moje hormony też tak na mnie wpływają, że byle co mnie denerwuje.
Co do ciąży. Pierwszy test zrobiłam 6 grudnia w Mikołajki. Jakież było moje zdziwienie kiedy 9dpo na teście ukazał się cień cienia. Myślałam, że sobie wkręcam. Ale nie. Każdego kolejnego dnia kreska ciemniała i beta również to potwierdziła. Jak narazie wiemy o tym tylko ja i mąż. Czekamy do wizyty 19.12 żeby powiedzieć innym. Chociaż nie wiem dlaczego. W ciąży z córką zaraz po zrobieniu testu wszyscy wiedzieli. Ale no właśnie. Bo człowiek naczytał się przez ten czas tyłu historii, głupot, że teraz boi się cieszyć własnym szczęściem, tym bardziej, że się ono nam należy do cholery. W styczniu minie rok odkąd zdiagnozowano u męża raka. I daliśmy radę! Dlatego teraz powinnam się cieszyć podwójnie, a nie zamartwiać. Chociaż powiem szczerze, że jakaś taka spokojna jestem, że wszystko będzie dobrze.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2019, 07:18
5 tydzień (4+4)
Jest sobota, a ja standardowo do pracy. Dobrze, że chociaż niedziela wolna. Dzisiaj pierwszy poranek od kilku dni gdzie nie robiłam testu ciążowego chociaż jeszcze kilka mi zostało. Wychodzą 2 tłuste krechy więc już dość. Trochę martwię się, że mam tylko delikatne objawy, a później myślę STOP. Jesteś dopiero w 5 tygodniu. Z Alicją mdłości zaczęły się w 7 i trwały aż do 11, więc spokojnie. Jeszcze się zdziwisz. Poza tym zamówiłam dla córki koszulkę z napisem SUPER SIOSTRA żeby w taki sposób powiedzieć o mojej ciąży rodzicom i teściom. Oczywiście obawa jest, że może pochopnie to kupiłam, ale będzie wszystko dobrze. Żabek na pewno ma się dobrze.
Jeszcze tylko 5 dni do wizyty!
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2019, 07:19
15 dc
Uff mamy wyniki męża.
Uplynnienie : niezupełne (?)
Koncentracja 22,7 norma >15 [Było 7,2] wow!
Żywotność 72% norma >58 [Było 63%]
Ruch A+B 25% norma >32 [Było 27%]
Ruch A+B+C 35% norma > 40
morfologia 1% norma > 4 [Było.0%]
HBA 64% norma >80
Fragmentacja DNA 4,19% norma >15%
Niepełna kondensacja chromatyny 15,46% norma <15
Rozpoznanie: AsthenoTeratozoospermia
Hmm.. polowiczny sukces
Morfologia nadal zła, ALE zadziałał czynnik psychologiczny
wiecie, różnica między na przykład 2-3 to nie to samo co między 0-1. Było nic, a teraz wiemy ze w próbce był ten 1 zdrowy, gotowy zawodnik! Jest COŚ! A, że ilość podskoczyla 3 krotnie, to szanse jakieś realne są 
Wygląda na to ze już po owu, robiliśmy co w naszej mocy
teraz pozostaje czekać do Nowego Roku, zobaczymy jak się zacznie - nowymi nadziejami, czy starym rozczarowaniem...
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2019, 08:20
35+5
Z mala wszystko ok, fika w brzuszku, ale siedzi bardzoo nisko, stad te moje bole. 3go stycznia mam sie stawic juz spakowana na szpital-tak więc odliczamy.
Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊
Część wyników już spłynęła, mniej więcej połowa. Napiszę Wam w skrócie, a jak będzą już wszystkie dokładnie je wypiszę.
przeciwciała tocznia ujemne,
kardio Igm Igg negatywne
homocysteina w górnej granicy normy
białko s w normie
bialko c - poniżej normy - 53% przy normie od 74% - to chyba mój winowajca
reszty niestety nie pamiętam, ale wszystko było w normach.
hematologa mam umówionego na 13/01, liczę, że wszystkie wyniki zdążą nadejść.
dzisiaj monit, czy pęcherzyki pękły.
postanowiłam, że jak teraz nic nie wyjdzie to na styczeń może i na luty robię przerwę. chcę pokonsultować wyniki, porobić więcej badań. odłożyć trochę grosza.
się zobaczy co będzie dalej. jak na razie walczę z delegacyjnym przeziębieniem. wyłożyło mnie dzisiaj masakrycznie;/ spadek odporności gigant 
edit. już po monicie. 1 pecherzyk pekl, z drugiego zrobila się torbiel.
zalecone leki: 12 dni 200mg luteiny, 4 mg estrofem.
Pani doktor potwierdzila, ze to bialko c jest przyczyna moich poronien. poczekamy jeszcze na reszte badan sprawdzic, czy jest tylko ta jedna przyczyna, czy cos wiecej.
na dzien dzisiajszy jestem wkurzona. wystarczylo by podac zastrzyki z heparyny, a moje Aniołki by żyły...
z drugiej strony boje sie, ze jest cos jeszcze. to bylo by zbyt proste...
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2019, 16:31
I po operacji.. samopoczucie w porządku, czuję się tylko nieco osłabiona i niestety mam problem z głosem. Trochę czuję się zawiedziona bo widziałam jak inne pacjentki mówiły świetnie po operacji a ja nie. Operował mnie uznany chirurg ale jak widać nie zawsze wszystko wychodzi super. Nie ma uszkodzenia nerwów, jest lepiej ale powrót do pełni głosu może potrwać kilka tygodni. Ile dokładnie nikt nie wie. Byłam u foniatry, zrobił badanie fiberoskopowe, średnio przyjemne
nic niepokojącego nie wyszło na nim, jedynie podejrzenie obrzęków w okolicy nerwu, przepisał leki. Teraz dni płyną mi leniwie w domu, nigdzie mi się nie śpieszy ale też jeszcze nie jestem w pełni sił. Powrót do pracy dopiero za kilkanaście dni 
Ciężki temat...
Dzisiaj usłyszałam, że w Polsce rusza inicjatywa "aborcja bez granic". Organizacja, która pomaga w realizacji aborcji tutaj, lub za granicą i pomaga je sfinansować. Niezależnie od powodów...
Nie chcę wchodzić w moralne dylematy, nikogo nie potępiam, staram się nie oceniać, bo sytuacje w życiu bywają bardzo trudne. Jednak coś mnie ukłuło w środku...
Mam wrażenie, że od kiedy mamy "dobrą zmianę" organizacje prokobiece skupiają się głównie na temacie aborcji. Oczywiście, bywają sytuacje dramatyczne i w takich jestem całkowicie za ochroną kobiet i (państwową) opieką medyczną dla nich. Żeby zaoszczędzić im cierpień. Ale hasła typu "aborcja jest ok!", "czy moje ciało mój wybór" wzbudzają we mnie sprzeciw. I tak, zdaję sobie sprawę, że nie jestem obiektywna, bo aktualnie moim największym marzeniem jest urodzenie dziecka.
Ale szlag mnie trafia, kiedy stare dziady mówią, że nie można finansować invitro, bo nie wszyscy podatnicy popierają ta metodę. Nosz kur... a czy ja popieram wszystko, na co wydaje kasę nasz kochany rząd? A zasłanianie się naprotechnologia jest po prostu śmieszne, bo wykonanie podstawowych (!) badań diagnozujących niepłodność kosztuje od kilku stów do kilku tysięcy!!! Bez dofinansowania! Pal licho jak ktos jest bogaty, idzie do kliniki i może sie leczyć. Ale mało jest ludzi, których nigdy nie będzie to stać?? Czemu organizacje feministyczne pomijają ten temat? Czy to nie jest kwestia decydowania o własnym życiu i równych prawach kobiet?
Eh... musiałam to wyrzucić bo frustracja we mnie narasta od tych ciągłych niepowodzeń
Wróciłam na OF w nadziei że będzie mi dane jeszcze powalczyć o przejście na BBF...
Ale to pieśń przyszłości, bo dziś numer jeden to Marysia ❤️
Jestem na ginekologii, a Marysia na patologii noworodka. Jeszcze jej nie widziałam od sali operacyjnej 😔 ma wspomagane oddychanie (ale nie respirator) i leży sobie w inkubatorku podpięta pod rurkami 😔 ma też lekką odmę płucną - podobno reakcja wcześniaka do ogarnięcia.
Wg koleżanki z łóżka obok (też po cc) śmigam nieźle oo cesarce. Nie wiem, bo boli mnie brzuch mocno i ani podwójne dawki morfiny i ketonalu wczorajsze ani paracetamol jakoś zbyt nie działają, ale postawiłam sobie za cel że muszę być mobilna to szybciej wrócę do normy.
Na razie tyle, bo muszę powalczyć ze strzykawką i piersiami 😔
14 dc
Śluz płodny jest, 2 dni temu pęcherzyk ładny na prawym jajniku i współżycie tez było. Natomiast nic z tego nie wynika, bo ciąży w tym cyklu i tak nie planuje. Byłam 2 dni temu na podglądzie i endometrium 7mm - do owulacji co prawda zostało jednak trochę czasu ale doktore niezadowolony- chce wspomóc to endo w sztucznym cyklu. Dostałam Estrofem i od 2 dnia miesiączki mam zacząć brać i w 10 dniu na podglad. Zgodnie z moimi obliczeniami to wypada okolo 10 stycznia. Oczywiście liczę to kilka razy dziennie ale nie chce być inaczej. Dopiero dziś pewnie będzie owulacja, okres w sylwestra (cudownie, marzenie!), wiec 10 dc wypada 10 stycznia. Oszaleje chyba z tym czekaniem. Miałam mniej myśleć o transferze a myśle więcej. Nie mogę niczym innym zająć myśli. Wegetuję i odliczam dni. Praca codziennie się ciągnie do granic możliwości. Byle tylko przeszły święta i wtedy to już będzie kwestia dni. Matko, powinnam się ogarnąć, naprawdę co ja ze sobą zrobię w te 10 dni po transferze? Gdzie moja cierpliwość? Boże dopiero pol godziny po 10 a ja już mam wrażenie ze tu siedzę 10 godzin! Naprawdę gdybym się zajęła robota to byłoby mi łatwiej, czas mijałby szybciej a nie tylko spoglądanie na zegarek i błaganie o koniec męki.
Jezeli noe drze sie przez.80% nocy, to spi i budzi sie o 4 i juz nie spi. O 6 wstajemy. W tym tyg bywala u mijej.siostry bo zlobek zamkniety (ferie), ucina tam.sobie drzemke i tej planowej nie chce robic w domu wiec i ja nie mam szans sie zdrzemnac. Dzisiaj to samo. Siedze i becze i zastanawiam się jak prztrwam do wieczora. No chyba ze zasnie o 16, wtedy nawet wieczor nie bedzie wybawieniem.
17dc
Znów odliczam. Troche mnie nie bylo tu, ale odsapnelam. Jakie wieści u nas?
Mam mutacje MTHFR i PAI 1. Doktor F twierdzi ze moze ale nie musi to wplywac na problemy z plodnoscia, za to moze tlumaczyc poronienie w 17tc. Dostalam leki, ktore mam brac non stop i jesli jestesmy gotowi to robic transfer. Wtedy od dnia transferu brac heparyne i jeszcze jakis lek (nie pamietam nazwy).
Przygotowujemy sie do transferu naszego ostatniego mrozaka. Zrobilam cytologie bo jej waznosc wygasla i umowilam sie do kliniki. W lutym powinniśmy miec transfer. Nie napalam sie zbytnio.
Poza tym nawet dobrze sie trzymam.
No i dopadł mnie smutek, okropnie potworny smutek. Siedzę w kącie i płaczę, po cichutku aby nikt nie usłyszał. Ten ból, ten nieznośny ból po stracie Maluszka 😭 Nasz Maluszek za dwa miesiące byłby z nami... 💔
PONIEDZIALEK
Wiem że trzymalam w niepewności, ale dopiero dziś dane mi było się coś więcej dowiedzieć 😊
Więc tak. Czuję się bardzo dobrze, nawet nic przeciwbólowego nie potrzebowałam. Punkcja sprawnie poszła, po godzinie juz wychodziłam z sali 😊
Mamy 12 komórek, z czego 11 dojrzałych 💗, zaplodnilo się 8 💗💗💗 teraz niech dzielnie walczą! W czwartek będzie 5 doba i chyba wtedy będę znowu dzwonić i pytać jak tam 😁 kciuki teraz mega potrzebne ✊✊✊
Problem startu u swojego lekarza lub u "cudzego" rozwiązał się sam. Otóż, kolejny okres (błagam - nie przyłaź mendo, okaż się być zdrową ciążą), jeśli się pojawi, pojawi się 31 grudnia. W takim razie stymulację należałoby zacząć od 1 stycznia. Pierwszy podgląd wypada wtedy 5 stycznia - w niedzielę. I o ile może nawet klinika byłaby otwarta, tak wątpię w otwarcie lab, żeby sprawdzić poziom estradiolu i progesteronu. Oczywiście zawsze możemy jechać na podgląd 4 stycznia - w sobotę, a potem kolejny podgląd za 2 dni wypada 6 stycznia - w poniedziałek, który jest ustawowo wolny od pracy. Nie chcę ryzykować podglądu co 3 dni. Za pierwszym razem miałam podgląd co 2 dni, a i tak olewcze podejście przypadkowego lekarza doprowadziło do wysokiego ryzyka hiperki. Dlatego startujemy z końcem stycznia. Czy w takim razie łapię się na styczniowe podejście z Esperanzą i Anuślą? 
Skontroluję sobie jeszcze poziom wit. D3, B12 i kwasu foliowego.
Dieta mi obrzydła, raz na jakiś czas jem coś słodkiego. Z cukrem. Białym, prostym, najgorszym. Wcześniej tak nie miałam, a teraz wychodzi, że zakazany owoc smakuje najlepiej. Bez diety byłam w stanie nie jeść cukru, ciastek, czekolady. A teraz jak mam jeść pod linijkę - no kurde dużo mnie to kosztuje, żeby czegoś nie pochłonąć. Mężuś traci centymetry, ale nie kilogramy, czekamy na podpowiedź dietetyk.
A ja tej nocy miałam taki dziwny sen, mój nieżyjący ojciec pyta się mnie tak "dobrze, Ci tak bez dziecka?" i się obudziłam, miałam aż gęsią skórkę
. Mógłby się tam na górze za mnie wstawić, może by mogło. Tyle lat już się staramy, od lekarza do lekarza , aż w końcu klinika, pierwsze IUI, test dopiero w poniedziałek mam zrobić, a cały czas czuję silny ból miesiączkowy i mokro w bieliźnie,l latam jak opętana sprawdzać czy to @.
Ostatnio czas mi szybko leci.
Wczoraj pół dnia siedziałam na badaniach okresowych ale przynajmniej odpoczęłam od pracy. Nawet szybko wszystko załatwiłam jeszcze zdążyłam wybrać się na miasto i kupić prezent pod choinkę piżamy dla mojego.
Dziś owulacja ostatnia owulacja podczas moich ostatnich starań. Nie nam żadnych objawów. Ani boli ani niczego wszystko znikło nagle.
Mój uparł się że chce czekać do tego dnia 💗 ale myślał że to wczoraj 😁
Ale co tam jak wiem że naturalnie szans brak. Fajnie wczoraj mąż gadał.do mojego brzucha. Chłopaki pospieszcie się aby ivf nie było. Musicie teraz doczekać tyle czekałem, to musicie mnie wysłuchać....... Haha śmiałam się jak.nie wiem co.
Też bym chciała taką nadzieję przy takich wynikach.
Dziś wypisałam.urlop.na 27. Tego dnia się dowiem.czy już rozpoczynam.
Ciekawe czy @ przyjdzie o.czasie czy będę czekać kolejny cykl. Zobaczymy.
Chce być spokojna ale czuję ten stres.
Boję się jak diabli. Czy to normalne.
Boję się że mało komórek będę mieć.
Że z takim nasieniem mało się zaplodni a jak cos będzie to nie da rady do blastki.
Że mój organizm zwalczy zarodek.
Masakra. Skąd ten strach i obawy.
Ale jestem neutralna widzę siebie jak widz jako osoba przyglądająca się z dala swojej osobie.
Dziś ostatni raz mam odczulanie. Tylko mam jak najmniej jeść nabiału i soi aby alergia nie wróciła.
Akumpunkture mam jeszcze 3 zabiegi i kończę.
Bo potem nie będzie jak jeździc.
Muszę powtórzyć amh jak będę robić badania do stymulki bo mam ważne do 20 stycznia a wolę teraz zrobić niż po stymulacji.
Ten czas za szybko leci. Nie myślałam ,e 3 miesiące tak zlecą.
I teraz jestem pewna że cykle posypały mi się albo przez encorton albo intralipid albo to i to. Ale to nie ważne. Teraz ovu ciągle mam 13 dc.
Co fajne kupiłam w lipcu testy clearblue.
Miałby być bardzo skuteczne a już 3 raz pomyłka . Zrobiłam.10.dc buzia migająca że to.juz ovu a zwykle testy z allegro biała.krecha.
Okazuje się że testy z allegro są najlepsze.
Dziewczyny módlcie się za mnie.
Bo to ostatnia próba aby mieć potomstwo. Nie wiem.ile.finansowo.wydolam ale.szybko.moge się pożegnać.macierzystwem
Czekam na cud w.poataci ivf. Po inaczej tego.nie nazwę.
09.12.2019r. dzisiaj miałam zaplanowaną wizytę w klinice. Już na wizytę jechałam z przeczuciem, że dzisiaj może dojść do owulacji a tym samym wykonaniem zabiegu IUI. Nie myliłam się, podczas badania doszło do pęknięcia jednego z dwóch pęcherzyków. Więc podjęliśmy decyzję z lekarzem o szybkim IUI 😁 tak więc czekamy co to będzie za dwa tygodnie, jaki efekt końcowy IUI pierwszego naszego podejścia. Trzymajcie dziewczyny kciuki ☺️. Koszt IUI 850zl
Mam ochotę krzyczeć CHCĘ BYĆ WRESZCIE W CIĄŻY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
No kiedy w końcu, kiedy????
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.