8tc+3d pokrwawiam (40 dpt)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)

Cały czas pokrwawiam, różnica jest taka, że już nie jeżdżę na usg po każdym krwawieniu, czekam na jutrzejszą wizytę. Póki co mdłości uniemożliwiają jakiekolwiek zbliżone do normalnego funkcjonowanie, miałam rano jechać do poradni, ale nie dałam rady, nie jestem w stanie wstać, leżę zwinięta w kłębek w łóżku. Od kilku dni z zegarkiem w ręku podjeżdżający po gardło pawik budzi mnie o 5 rano, wstaje aby coś zjeść i wracam do łóżka oszukując się, że posiłek pomógł. Wolałabym się normalnie zwymiotować raz na jakiś czas, a nie 24h na dobę czuć jak jedzenie podjeżdża pod migdałki i wraca do żołądka, ale cóż takie uroki ciąży. Niech mnie ktoś obudzi w II trymestrze 🤦‍♀️


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2020, 09:55

39dc

Cykl mi się przedłużył. Nie wiem czemu. Żadnych leków nie brałam. Żadnego duphastonu czy też luteiny.
Podroby mnie bolą dłuższy czas, kiedy wręcz co ranek bądź przy większym bólu zaczyna mnie boleć jest zagladanie wręcz czy może już dostałam @. Od czasu do czasu mam śluz i nie wiem w sumie czemu, może jakaś infekcja czy co. Mam również BETADINE i dzisiaj zaaplikuje na wszelkie W! A nie zaszkodzi bo jak coś złapałam to mi wybije, że tak nazwę.
Nie chce również brać luteiny na wywołanie, pozostawić chce to naturze.

Dzisiaj całe oszczędności na kolejną procedurę in vitro pożyczyłem. 😔 Ale na szczęście oddane będą tak do połowy marca. Jak liczyłam to i tak jak cytologie zrobię w połowie stycznia to z wynikami pójdę do lekarza na początku lutego. Także doczekam do wypłaty. A i tak na pewno w lutym jak dostanę zielone światło to będę musiała wyniki zrobic😊. Czego nie robi się dla rodziny w potrzebie, a głupota byłoby, aby pozyczali kasę w banku, skoro ja miałam większą kwotę odlozona.
Także od jutra żyje z mężem na jego rachunek.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia 2020, 18:56

21 DC nie liczyłam na żadną owulację no bo jak bez leków?!
Test owu niby pozytywny z wieczora .. wiadomo że to nic nie znaczy pęcherzyk może być ale niewiadomo czy pęknie... Na monitoring w tym cyklu raczej nie dam rady iść .. ale może coś wykombinuje 😏
Liczę na szczęście.
Od maja wracam do stymulacji 🤗✊
Kiedyś będzie pięknie.

WTOREK
Dzis transfer 😊
Zrobiliśmy awanture w klinice.
Przed punkcja umawialam sie z moim lekarzem, że mrozimy 3 zarodki w 3 dobie ale on jeszcze zobaczy jakiej jakosci beda te zarodki i w razie czego zamrozi tylko te dobre. I tyle czasu myslalam jak mogl zamrozic 7c i 6c...? Czy one spełniają kryterium pt: "dobre"? Nie wytrzymalismy z mężem, poszło na noże. Co sie okazalo? Szanowny Pan Dr nie rozmawiał nawet z embriologiem tylko w ciemno zlecil mrozenie!!! 🤬 Super i ja mam za to płacić. Rewelacyjne podejście kliniki. Ale bylismy tak wkurzeni, że Doktor sie zreflektowal i sie okazalo że nagle mozna rozmrozic wszystkie zarodki, podac jeden a te dwa slabiaki hodowac do 5 doby. Pomimo tego, ze wczesniej taka opcja nie wchodziła w gre. Czy w naszym kraju, zeby cos zalatwic zawsze trzeba z mordą? 😖

Anuśla Musisz dać życiu szansę 7 stycznia 2020, 19:09

Wpis mial być radosny: zaczynamy stymulacje, juhu. Ale nie bedzie, bo lekarz odmówił stymulacji przy moim wyniku usg piersi. Myślałam że spadne z fotela. Sa liczne torbiele, ale najwieksza to 1.3, babka od usg mowila, ze lekarz raczej mnie dopuści. No ale okazalo sie, ze dopisała medycznym jezykiem: podejrzane. I dlatego doktor odmowil. Tlumacze mu, że ona wiedziala, ze ja przed procedura, ze kazala w lutym na kontrolę juz w ciąży przyjść. Doktor na to jak to w ciąży, a jak tfu tfu cos tam wyjdzie to w ciazy nie mozna mnie leczyć. Stanelo na tym ze mam przyjsc jutro o 12:30 na usg piersi do kliniki. Mam 22 dc, więc ta torbiel bedzie jeszcze wieksza. No cóż, jesli ivf ma być odwołane to niech bedzie, niech sie dzieje wola nieba. Wtedy przyjdzie mi poczekac 2 miesiące na kolejne usg. Ale dostalam już recepte, w razie jakby jutro bylo dobrze. 150 j ovaleap, tylko rano. Usg w 6-7dc. Doktor wysmial moje pytanie o nutridrinki i zakazal zwiekszania dawki acardu, bo mi punkcji nie zrobia. Pozostaje wiec przy 75.
Dodatkowo mam problem natury moralnej. Przeszlam do nowego zespolu, szefowa sie cieszy, ma plany wobec mnie a ja na ivf sie szykuje, troche mi glupio. Jednak nie moge nie robić nic i czekać na dziecko. Musze żyć również obok nieplodnosci. I wymyslac historyjki dlaczego zwalniam sie w.srodku dnia do lekarza...
Z pozytywnych rzeczy kupilam czarne kozaki na obcasie, mąż mi nie daje spokoju, polecam sex w kozakach hehe


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia 2020, 19:09

tc: 35+1, waga 66 kg.

Byłam na wizycie. Pierwsze KTG. Serce jej tak szybko biło, że zastanawiałam się, czy nie za szybko, tylko takich "buch, buch, buch". Jakieś tam mikro skurcze się zapisały, dziecinie lenistwo się włączyło i się nie chciała za bardzo ruszać. Szyjka zamknięta, 3 cm. Wymaz w kierunku GBS pobrany, wyniki w poniedziałek. Z usg wychodzi, że Malinka osiągnęła wiek 36+0. Wizja cc bez możliwości kangurowania Malinki przez Mężusia mnie przeraża. Niestety nie znalazłam szpitala, w którym możliwe byłoby kangurowanie po cc przez ojca dziecka - przynajmniej w naszym województwie. Niby taki problem, to nie problem, wiem. Dlatego codziennie sobie rozmawiamy, że we trójkę uzgodniliśmy sn, i że Tatuś chce zobaczyć Malinkę, w związku z tym poród sn jest tym wskazanym, żeby ładnie sobie siedziała do terminu i jednocześnie nie rosła zbyt dużo. Oczywiście jest też opcja szpitala prywatnego, w którym ojciec dziecka może nawet nocować, ale chyba to za duży koszt. Rozważaliśmy opcję szpitala prywatnego przez chwilę i jednak wolimy tą kasę przeznaczyć na jakieś inne cele.

Zaczęłam pakować torbę - na razie rzeczy potrzebne wywalam na stół i potem będę układać w torbie. Natomiast Mężuś z uwagi na to, że nikt nie wie, jak to będzie podczas porodu (koronawirus), to po prysznicu, zamiast koszulki zakłada na tors pieluszkę tetrową. W zasadzie różne pieluszki tetrowe, żeby złapały jego zapach i jego bakterie. Może to głupie, ale tak pomyśleliśmy, że warto, żeby od początku miała prowizoryczny kontakt z ojcem.

Kolejne potrawy na połóg przygotowane, czyli 3 słoiki zupy tajskiej zapasteryzowane i pojemnik hummusu. Jeszcze mi został smalec wegański do zrobienia z przygotowań kulinarnych.

Aktualizacja brzuszkowa:
https://naforum.zapodaj.net/f6ab16b9db8c.jpg.html


10t+4d

Dziś trochę smutno bo luby wczoraj wyjechał, musiał wracać "do roboty" i pewnie zobaczymy się dopiero w Walentynki 😒 Ginka odradza mi podróżowanie, nawet w drugim trymestrze, nie przy moich przypadłościach i stopniu "wyczekania" ciąży 🙄 Także cały ciężar naszego dotychczasowego życia w walizce spoczywa teraz na P.

Ech szczęśliwi w swej nieświadomości ci, którzy marzą o romantycznym życiu "w drodze" 😄W ciągu ostatnich 6 lat przeprowadziliśmy się w różne części Europy 9 razy dodatkowo połowę każdego roku spędzając w kolejnych dłuższych i krótszych rozjazdach poza kontynentem. Cały ten z dupy śmierdzący "romantyzm" zawdzięczamy chorej pracy P. Rzucają nim z miejsca w miejsce, tam gdzie akurat trzeba komuś ratować skórę, albo łatać fakapy nieporadnych pociotków, małych księciów nepotyzmu 🤦‍♀

Luby strasznie przygnębiony, że musiał nas zostawić, że będzie przeżywał ciążę "na odległość" itp. Ech...

Mamy plan jak się z tych sideł oswobodzić, ale ta "niespodziewana" ciąża (tak tak, można zajść niespodziewanie po 6 latach starań i IUI 😄 ) trochę nam skomplikowała logistykę. Ale nie byłabym mną gdybym miała się poddać albo odpuścić. O nie! Do ostatniego tchu, hasta la muerte, póki w żyłach krąży krew! 😜

Niech mi tylko przejdą te zasrane mdłości i wracam do walki. Mam do zorganizowania spore przedsięwzięcie, którego kulminacyjny moment wypadnie między moim 9 miesiącem a porodem... 🤦‍♀😄Proszę trzymajcie za mnie kciuki, bo bardzo będę tego potrzebowała. A naprawdę chciałabym móc wreszcie rozpakować gdzieś walizkę i powiedzieć głośno, że to jest teraz NASZ DOM. Uff.

CAŁEJ TRÓJKI 🥰

Sandra02 Mam dość.. 24 lutego 2021, 21:53

No i muszę brać dabletki na depresję...
Dziś 22 dc a ja zaczęłam plamić 😳

UWAGA dziś będzie wpis religijno-duchowy wiec jeżeli ktoś się nie odnajduje w takich tematach to serdecznie nie polecam czytać - ale bardzo chce się tym podzielić bo myśle ze rzadko się czyta o takich przypadkach jaki mnie spotkał a to ważny głos.

Aha i będzie długo.

Wczoraj byłam u spowiedzi - zwykle chodzę regularnie, jestem praktykującą katoliczką. Tym bardziej chciałam się wyspowiadać przed świetami - opuściłam raz niedzielną msze świętą i nie mogłam przystępować do Komunii. Rozmawialiśmy wcześniej z mężem i uzgodniliśmy ze nie będziemy się spowiadać z przystąpienia do IVF - uznajemy to za sposób podjęcia leczenia. Jednocześnie wiedziałam jakie jest stanowisko instytucji kościoła w tej sprawie i wiedziałam ze uznaje IVF za grzech ciężki. Decyzja o podjęciu procedury nie była dla mnie łatwa - nie ze względu na moje moralne wątpliwości ale na konieczność sprzeciwienia się głosowi kościoła któremu - jakby nie było - również chciałabym dochować wierności.
Skoro uzgodniliśmy ze nie będziemy się z tego spowiadać to szlam do spowiedzi z takim założeniem - jednak jadąc już na spowiedź i potem również stojąc w kolejce - poczułam silne wewnętrzne przynaglenie żeby jednak wyznać w konfesjonale przystąpienie do procedury. Mimo tego ze wiedziałam ze prawdopodobnie spotkam się z ostracyzmem, mogę być nawet wyrzucona z konfesjonału, a w najlepszym razie dostanę pewnie reprymendę i będę zmuszona podjąć dyskusje ze spowiednikiem (dużo się naczytałam w Internetach jak to wyglada). Mimo wszystko postanowiłam znieść mężnie to co mnie spotka, ponieść konsekwencje swojego wyboru, poprosiłam tylko w modlitwie: Boże proszę daj mi się spotkać z Twoim miłosierdziem - chce to powierzyć Tobie, bo to Tobie się spowiadam a nie spowiednikowi. Cała się trzęsłam ze zdenerwowania. Kiedy uklękłam w konfesjonale było mi gorąco. Na samym końcu, po wyznaniu wszystkich grzechów powiedziałam ze jeszcze chciałabym wyznać najtrudniejsze - ze końcem listopada przystąpiliśmy z mężem do procedury in vitro, a spowiednik na to:
- A uważasz to za grzech?
- Nie wiem, wiem ze kościół uważa...
- Ale ja się nie pytam co kościół uważa, ja wiem co kościół uważa, ja pytam Ciebie czy uważasz to za grzech, bo jeżeli nie to proszę nie spowiadaj się z tego.
- .... (zamurowało mnie z wrażenia, nie wiedziałam co powiedzieć)
- Pamiętaj żeby zawsze kierować się swoim osadem, swoim sumieniem, to co mówi Kościół może być dla nas wskazówką moralną ale ostatecznie musisz rozważyć w swoim sumieniu, nie trzymać się kurczowo zasad ustalonych przez Kościół bo to jest klerykalizm a przed tym ostrzega Papież Franciszek. Każda sytuacja jest inna i każda wymaga osobnego podejścia, tym bardziej jeżeli Twoja decyzja była przemyślana i przemodlona.
- W mojej ocenie moralnej to nie grzech, to po prostu leczenie....
- To dobrze to w takim razie nie spowiadaj się z tego. Chrystus przyszedł dać nam wolność i możliwość postępowania w zgodzie z własnym sumieniem. To faryzeusze chcieli ślepego posłuszeństwa prawu, nie Chrystus. Bezwzględne wypełnianie prawa jest faryzejskie bo zawsze na pierwszym miejscu musi być człowiek. Kościół dziś myśli tak, jutro inaczej. Kiedyś kościół zakazywał transplantacji. Popatrz tez na podejście innych kościołów katolickich. Spróbuj w sytuacji w której jesteś również odnaleźć wole Bożą, jego łaskę dla Ciebie, przecież on również kieruje rękami lekarzy, wiec gdyby tylko udało Wam się w tej procedurze mieć dziecko to trzeba się cieszyć i być Bogu bardzo za to wdzięcznym.....
Po prostu mnie zamurowało jak to wszystko usłyszałam. W najśmielszymi oczekiwaniach nie spodziewałam się usłyszeć takich słów w konfesjonale. Takich słów pełnych miłości i akceptacji dla moich wyborów, zaufania ze moje serce wie co robić. Byłam bardzo bardzo wzruszona. Podziękowałam serdecznie ojcu za spowiedź ale naprawdę jestem przekonana ze w tym konfesjonale spotkałam samego Pana. Nigdy jeszcze nie doświadczyłam spowiedzi tak pełnej miłości, nawet sam sposób w jaki ojciec do mnie mówił - nie był mentorski był po prostu serdeczny.

Strasznie jestem wdzięczna za tą spowiedź - bo wiem ze to wielka łaska - nie każdemu jest dane trafić na takiego spowiednika. Większość ludzi idąc do konfesjonału z IVF spotyka się z niezrozumieniem, czasem agresją, często ze złością, faryzejstwem czy klerykalizmem jak nazwał to ojciec. Dlatego chciałam się tym podzielić, napisać o tym bo wiem ze tych złych historii jest w necie dużo dużo więcej. I wiem ze dla większości moje problemy i rozterki są obce ale być może jest ktoś dla kogo ten wpis będzie jakimś wsparciem, wskazówką? Ja bym chyba chciała trafić na takie zdanie w kosciele wtedy kiedy rozważałam przystąpienie do procedury, byłam wtedy po długim leczeniu naprotechnologicznym które nie przynosiło żadnego rezultatu i zaczęłam powoli przyjmować trudną prawdę że naturalnie się nie uda. Biłam się wtedy bardzo z myślami, i IVF było dla mnie trudną decyzją ale takie wsparcie jak otrzymałam teraz w konfesjonale na pewno oszczędziło by mi miesięcy obwiniania się, pretensji do siebie samej, poczucia wykluczenia z kościoła i odrzucenia przez Boga.

W takim Kościele chcę być!

07 STYCZEŃ - 351 dzień wspólnego życia

Wszystkim czytającym WSPANIAŁEGO ROKU!!!

W grudniu po raz pierwszy otrzymaliśmy paczki w pracy. Mąż bardzo to przeżył. Zawsze przychodził zdołowany z pracy, że po raz kolejny ktoś głośno powiedział , że nie ma dziecka. Tym razem było inaczej, szczęście na jego twarzy, widok super. Tym razem to on mógł wszystkim powiedzieć MAM DZIECKO, paczka mi się należy ;-)
U męża w pracy odbyło się spotkanie z Mikołajem, poszliśmy. Było super, wiele atrakcji dla dzieci, nawet dla maluszków. Bawiliśmy się przednio :-D Adam nie mógł się trochę odnaleźć. Dużo dzieci, dorosłych, głośno. Skorzystaliśmy z przygotowanych atrakcji i nie męcząc Adama po 2 godzinach wróciliśmy do domu. Pierwsze Mikołajki odhaczone :-D

Przygotowania do świąt w naszym domu ograniczyły się do wystroju mieszkania. Nie sprzątaliśmy i nie gotowaliśmy za bardzo. Chcieliśmy zadbać o atmosferę Świąt. Ubieraliśmy z synem choinkę było cudownie. Tata rozwieszał w całym domu lampki i różnego rodzaju świecące ozdoby. Adam bardzo przeżywa wszystkie elementy świąteczne. Na spacerze zauważy każdą najmniejszą ozdobę świąteczną, wszystkie musimy skomentować. Ubieraliśmy też choinkę u dziadków, tam niestety nie obyło się bez strat 3 bombki poszły do kosza ;-) Same Święta, Wigilia były magiczne głośne, radosne, szczęśliwe. Pełne zabawy. Mina Adama jak zobaczył pod choinką prezenty BEZCENNA :-D Marcin się wzruszył tak jak dziadkowie. Ja natomiast czułam spokój i harmonię, ogromne szczęście patrząc na radosną buzię Adama. Prezentów dostał mnóstwo, jednak po powrocie do domu najlepszą zabawką okazały się wytłaczanki do jajek :-D :-D :-D
Święta Święta i po, trochę boję się reakcji syna na chowanie ozdób i rozbieranie choinki ;-D

Sylwestra spędziliśmy sami w domu. Mieliśmy obawy jak Adam zareaguje na fajerwerki. Nie potrzebnie spał w najlepsze, westchną tylko i przekręcił się na drugi bok :-D :-D :-D

02 stycznia minął rok od telefonu z informacją, że Adam się odnalazł. Dzień pełen refleksji i wspomnień. Emocje z przed roku wróciły. Różnica, mam syna przy sobie >3 >3 >3 KOCHAM KOCHAM KOCHAM

Byliśmy dzisiaj na naszym drugim USG 💜💜💜💜
Jest bijące serduszko 💜💜💜💜
Nasz Kochany Sezamek mierzy 1,07 cm 💜💜💜💜

Kosmówkę mam centralnie na środku przedniej ściany macicy 😂 i się ciągnie przez prawie cała jej długość idealnie przez środek 😂😂😂
Także jeżeli chodzi o przesądy dotyczące położenia kosmówki, a płci Dziedzica, to jesteśmy w kropce 😂

Okazało się przy okazji, że mam małego krwiaczka i delikatnie mi się odkleja kosmówka z jednej strony, ale powolutku się wchłania 💜

Ciąża według CRL jest młodsza o 4 dni w porównaniu do terminu z ostatniej miesiączki i to mnie martwi...
14dc miałam 2 pęcherzyki na obydwu jajnikach - 24 i 22 mm... miały lada moment pęknąć... więc skąd to opóźnienie? 😞

Kolejna wizyta 24.01 💜 w dalszym ciągu nie mam założonej karty ciąży 😞

5.12 Progesteron 7dpo - 22,360 ng/ml 🍀🍀🍀
09.12 Beta HCG 11dpo - 36,3 mlU/ml 🍀🍀🍀
11.12 Beta HCG 13dpo - 112,2 mlU/ml 🍀🍀🍀
14.12 Beta HCG 16dpo - 460,5 mlU/ml 🍀🍀🍀
17.12 Beta HCG 19dpo - 1367,0 mlU/ml 🍀🍀🍀
19.12 Beta HCG 21dpo - 2696,0 mlU/ml 🍀🍀🍀
19.12 Progesteron 46,960 ng/ml 🍀🍀🍀
20.12 USG widoczny pęcherzyk ciążowy 💜

46cb21023e06b7f8.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2020, 22:29

JUŻ BEZ KRÓLICZKA

Podsumowując stwierdzam że troszkę smutno opisałam te wszystkie miesiące. Fakt że były one ciężkie, ale były też momenty szczęścia.
Spędziliśmy razem 186 dni i tych dobrych momentów było też dużo, przytulanek, zabaw, całusów, kąpieli, strzelających kup po odpięciu pampersa 😅 eh była tak piękna i nie odrywała od nas wzroku, lekarze zawsze powtarzali że patrzy się na nas jak zaczarowana.. i ta jej karuzela z królikami ! Miłość od pierwszego wejrzenia ♥️
Mam nadzieje że w tym jej króciutkim życiu mimo wszystko była szczęśliwa.

Patrząc teraz na te jej 6 mc życia gdzie z dnia na dzień miało być lepiej, stwierdzam że znaczącej poprawy nigdy nie było.
Lekarze cały czas nam powtarzali że potrzeba czasu dla płuc ale że będzie poprawa, że płuca będą rosnąć razem z nią.
Z 895 gramów urosła do 4100 i szczerze? Znaczącej poprawy nie było.
Oczywiście były tygodnie, że praktycznie oddychała sama, saturacje miała na 100% a były i takie że nagle następnego dnia potrzebowała więcej tlenu i saturacja robiła cały dzień yoyo. Z nadciśnieniem płucnym było to samo. Przed operacją było duże, po- zmniejszyło się, lekarze byli zadowoleni, a na następnym badaniu już było znowu wysokie..
Chyba muszę się pogodzić z tym że moje dziecko było chore i tak musiało się to wszystko skończyć. Jakby nie było już od 15tc nie miała wód a miała tylko 100gram!
Najgorsze w tym wszystkim jest to że ona tak dzielnie walczyła, miała tyle siły w sobie już od tych kilku gram, gdybym tylko miała choć trochę więcej wód mogłaby żyć. Niesprawiedliwe to wszystko że ta istotka z tak wielką wolą życia musi odejść 😭

Po ciąży miałam robione badania, Alicja też miała badania genetyczne.
Wychodzi na to że to wina łożyska była, wyszło że nie takie, jakieś obwodowe..które zdążą się na 1-3% ciąż..ma się to szczęście, dlaczego jeszcze w totka nie wygrałam z takimi procentami?!
Zgodziliśmy się na sekcje. Mimo że najprawdopodobniej to był atak nadciśnienia - które robiła tylko i wyłącznie jak była podpięta do respiratora tak nigdy - są to tylko przypuszczenia. Mam nadzieje że znajdziemy przyczynę i poznamy prawdę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2020, 12:28

❤ 7 tygodni Malusiej ❤

Intensywny czas za Nami i jeszcze bardziej intensywny przed Nami 🙈 Mam wrażenie, że gdy jedną sprawe zalatwimy, kolejne 5 paczkuje w jej miejsce 🤣 Tylko w zeszłym tygodniu ogarnęłam wysylkę zaproszen, odeslanie ciuszków na chrzest małej do przeróbki ( wyszły za duze), poszukiewanie butów dla mnie i garnituru dla mojego meża ( zakończone sukcesem. Wygląda jak milion dolców), mojego dentystę i usg bioderek Malusiej - wszystko ok. Do tego Maks znów mial katar i został na tydzień ze mną domu, więc było intensywnie 😂🤣

Wczoraj byliśmy z Liwką na szczepieniach. Wzb i Błonica/teżec/krztusiec. Ze wzgledu na to że mala jest alergikiem, ma podzielone szczepienia na tury. Za dwa tygodnie hib i pneumo oraz dodtkowo rotawirusy. Pięknie przybrala na wadze - 3900 gram wreszci po niej widać. Wyrosła z pampków 1 i większosci ciuszków 56. Od tygodnia Nam guga i grucha, cudowne dźwięki, nagralismy ją 😍 Łapie pieknie kontakt.
Mnie udało się być raz na rowerze, przez godzinkę. Trzeba sie wziąsc za siebie bo waga jakoś stanęla w miejscu. Codzienne spacery nie wystarczają.

Przyszly też zdjecia z sesji noworodkowej. Piękne są. Cudne Nam sie dziecko udalo. Cudna pamiątka 😍😍


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2020, 04:09

Dziękuję dziewczyny :)

Beta z wczoraj 659 więc przyrost dobry. Jakoś to do mnie nie dociera... Czekam na pierwszą wizytę (23.01) i mam nadzieję że zobaczymy serduszko i że wszystko będzie dobrze.

Iza_Malarka Zaczynamy! 11 listopada 2020, 21:20

Być może (🤞) ten 13 będzie szczęśliwy!
Z desperacji braku test ciążowego zrobiłam test owulacyjny - po przeczytaniu na forum ze części dziewczynom wychodził wcześniej pozytywny niż test ciążowy. No i jest pozytywny 🙈 co w sumie znaczy tyle co nic, ale jednak trochę cieszy! Oby rano nie obudził mnie okres, potem wycieczka do apteki, szybki powrót do domu, test, trzymanie kciuków, wielka radość i szaleństwo! Innego scenariusza dla nas nie widzę!
Dziewczyny trzyma za Nas kciuki! Świętujemy pod koniec tygodnia potrójne szczęście i synchronizację! 🤞🤞


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2020, 21:21

17 ms starań, 14 dc, 3 dzień hodowli zarodków

Mail z kliniki. Mamy wciaz 3 zarodki 💚💚💚

Dwa dobrej jakości i 1 średniej jakości 💚💚💚

Kamień z serca. Chociaż na chwilę. Jutro telefon z kliniki na umówienie transferu.

Maluszki, z tego co czytałam dziś na pełnej wjeżdża genom waszego ojca. On jest super facetem, jest bardzo sprawny, silny i zaradny. Na pewno to po nim odziedziczycie. Takze proszę dalej pięknie walczyć i się dzielić. Jeszcze 2 dni. A potem jedno z was już zostaje z mamusią, która o wszystko zadba 🤰🏻a dwójka leci na zimowsko odpocząć ❄️❄️

Połóg.
Cóż, nie spodziewałam sie ze to taki ciężki czas dla kobiety i jej organizmu.
Jednak te 3kg szczęścia w postaci najpiekniejszej córeczki rekompensuja wszystko.
A wiec od poczatku. Jesli chodzi o ranę po cc - troche ciągnie, boli. Caly czas jestem na paracetamolu co 6h i jakos idzie do przodu. Dziwi mnie bo boli mnie bardziej po lewej stronie i czasem jest to taki pulsujacy ból.. No i po lewej zrobilo mi sie takie zgrubienie na ranie, chociaz byla wczoraj polozna i powiedziala ze rana ladnie sie goi. Ale jak to ja - i tak sie martwie..
Malutka jest cudowna, ile razy na nia patrze, nie moge uwierzyc ze jest moja 💕
Tyle czasu na to czekałam, na to bym mogła nazwac sie mamą. Wczoraj byla u nas położna, powiedziala ze rana ladnie sie goi, mała przybralq na wadze w ciagu 2 dni 200g i bardzo mnie to cieszy bo w szpitalu przy wyjściu miałyśmy spadek wagi o 300g. Teraz mała ma apetyt, ja poki co mam piersi pelne mleka, wiec sobie calkiem dobrze z mala wspolpracujemy :)
A więc jeśli moge sobie cos życzyć na ten nowy rok, to tylko tyle by te moje malenstwo roslo i rozwijalo sie prawidlowo i zdrowo, no i zeby mi ta blizna sie ladnie zagoila i zeby zdrowko pozwolilo mi się zajmowac maleństwem 💕♥️


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2020, 19:04

7dc
Ostatni dzień stymulacji.

Wczoraj lekarz po powrocie do domu kazał mi wziasc cetrotide aby pęcherzyki nie popękały za szybko.
A więc jak zawsze mąż mi zrobił. Po zastrzyku miałam wielką bombę opuchliznę swędzenie i zaczerwienienie. Masakra M miał mnie na pogotowie zawieść ja już aniołki w oczach miałam. Zaczął mi masowac i lekko zaczęło rozpulchac. Ponoć to taki skutek uboczny. Masakra.
Kolejny zastrzyk do wzięcia dziś i jutro między 7-8 rano.
I stwierdziłam że mąż ma wolne to mi zrobi. Zadzwoniłam do koleżanki aby włączyła mi kompa i że będę 20 min później. Spoko kobitka dogadaliśmy się.
Dziś rano było o niebo lepiej.

Dziś ostatnia dawka leków o 21.00 będę sama je podawać bo mąż ma nockę. Dam radę.

Dziś od południa czuję strasznie jajniki, czuję ciężar a to tylko 6 pęcherzykow. Nie wiem co by było gdyby było z 20.
Pozycji do siedzenia znaleźć nie mogę, lepiej już leżeć.

Jutro wzięłam wolne, rano muszę zbadac estradiol i na 14.20 wizyta i szybko do domu bo maz do pracy na 18.

Wczorajsze wieści mnie załamały, ale się podniosłam. Wiadomo ciężko za 1 razem ustalić dawkę. Gin powiedzial że ryzykował ta dawka bal się hiperki a tu takie coś. Jeśli nam się teraz nie powiedzie, to może coś wymyśli przy kolejnej stymulce. Bo już będzie wiedział jak reaguje i z jaką szybkością rosną pęcherzyki. Pierwszy raz to takie rozpoznanie.

Dziś tak dumam i czytam o tym leku cetrotide ciekawe jak działa on na wzrost pęcherzykow.
Pytałam się wczoraj gina kiedy mniej więcej punkcja. On do mnie poniedziałek lub środa. Bo we wtorki punkcji nie robią.
To ja sobie myślę przecież jak stymulacja w środę przecież ten największy na już 14mm i dajmy niech dziennie rośnie 2mm.
To jutro będzie 18mm w piątek 20mm sobota 22mm niedziela 24mm poniedziałek 26mm to będzie za duży.
Zwykle od 18mm podają ovitrelle.
A ja przecież wczoraj i dziś biorę zastrzyk więc jeszcze wzrośnie. No chyba że cetrotide jakoś hamuje wzrost tych wielkich, ale o tym nie pisze.
Coś czuję że ta punkcja będzie w sobotę. Na tym co jest. Bo nie sądzę by coś nowego urosło to byłby cud.

Będzie co na być. Mam nadzieję że chociaż 5 komórki będą dojrzałe i się zapłodnia.
Z dobrych info morgo u mojego 5%
To co powiedziała embriolog sprawdziło się. I pewnie jeśli będzie dane to idziemy icsi MACS
Dziewczynki módlcie się za mnie, bo jestem kłębkiem nerwów.


17 DC

Nowy rok, nowe cele, nowe postanowienia.

Po wczorajszej poważnej kłótni z mężem. mam nowe cele i zajęcie wolnego czasu.
Oto postanowienia na ten rok:

1. Dieta IO
2. gimnastyka
3. spacery codzienne (o ile coś nie wypadnie)
4. gry planszowe (jak brzydka pogoda)
5. Kupno rowerów i jazda na nich.
6. praca od 7-15
7. 1 odcinek telenoweli
8. przygotowywanie posiłków.


Chyba że jeszcze na coś wpadnę. Wzięłam się za siebie i nie tylko za siebie ale i męża.
Koniec ustępowania, jestem konsekwentna.

Jeszcze 10 dni i @@@@ oby przyszła o czasie, bo po dupku różnie może być.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)