16dc

Jeśli chodzi o temperaturę to stawiam na BEZOWULACYJNY cykl. Ale mam nocne zmiany, mierze
ja o 13-14. Od dwóch cykli nie mam standardowego bólu jajników przed owulacja. Testy owu od dwóch dni negatywne (widoczna jedna kreska). Jak brałam Castagnus to cykle trwały 28 dni. Gdy odstawilam w grudniu to cykl się wydłużył. I teraz nie wiem czy do niego wrócić i mieć krótsza fazę lutealna (+/- 11 dni) czy tak jak teraz (+/- 14dni).

Na weekend złapał mnie ostry ból kręgosłupa. Standardowa w moim wykonaniu rwa kulszowa + ból karku. Raz w roku mnie łapie. Taki mój urok. Skończyło się na silnych lekach rozkurczowych, na początku marca idę do ortopedy, muszę zrobić porządek z tym kręgosłupem. Mam 30 lat a chodzę gorzej niż nie jeden 80-latek. Mam nadzieję na jakąś rehabilitację.

Nie będę płakać jeśli w tym miesiącu się nie uda. Przestałam 24/7 myślęc o ciąży. Oczywiście chce w niej być, ale jeśli się nie uda to końcem mają jest we Wrocławiu Survival Race. Chciałabym spróbować. Na razie to nic pewnego, nie wiem czy kręgosłup mi na to pozwoli.

14tc+5d
(Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin)

Od kilku dni schizuję, że coś jest z dzieckiem nie tak.. W poniedziałek popołudniu czułam w brzuchu takie nienaturalne podskakiwanie, kilka szarpnięć tam gdzie jest dziecko i od tego czasu spokój. Dziwne to było, a ja się od tego czasu nakręcam, wizyta za tydzień.. W tym tygodniu już 3x bookowałam wizytę w LM, aby iść na podgląd i 3x anulowałam, chciałabym się upewnić, że z synem jest wszystko ok, ale jeżeli jest coś nie tak nie chce tego wiedzieć.. Bije się z myślami. Wolałam chodzić na USC co tydzień, byłam spokojniejsza. Staram się być opanowana tłumacze sobie, że nie ma powodu do zmartwień i wszystko jest ok, ale lęk o dziecko jest silniejszy. Jednak stracone wcześniej ciążę mają dłuższy cień niż myślałam..


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2020, 10:19

Iza_Malarka Zaczynamy! 21 lutego 2020, 10:39

Zaczynam czwarty cykl, chociaż zaczynajac starania to już miałam być w ciąży 🤪🤪
Zauważyłam, ze w naszym małżeństwie to ja jestem ta osobą, która się szybciej denerwuje, traci nadzieje, chce się poddać.
Nie to co mój mąż - wszystko nam się uda, przecież sama mówiłaś ze rzadko komu wychodzi w pierwsz cyklu, przecież dopiero po roku powinnismy zacząć się martwić itd itd.
Bardzo mnie cieszy jego optymizm! ❤️
Niestety już wiem, ze w ten cykl jest stracony - mąż wyjeżdża na 3 tygodnie szkolenia, wiec będziemy się widzieć tylko w weekendy :(

Jeheria No kiedy? 21 lutego 2020, 12:47

29+6
Jestem :) Wróciłam ze szpitala.
W nocy z pon/wt dostałam gorączki do 38,5. Rano we wtorek poszłam do rodzinnej. Kazała brać paracetamol 3x500, jak nie spadnie temperatura to jechać do szpitala.
Mimo paracetamolu w tabletkach temperatura nie spadała, dlatego we wtorek o 19 pojechałam na ip. Tam na oddział od razu przyjęli. Po paracetamolu w kroplówce temperatura spadła.
Leżałam 3 dni, wieczorem zawsze miałam temperaturę 38,5, męczył mnie suchy kaszel który przeszedł w odkrztuszający się i padło mi strasznie na zatoki, normalnie katar jak beton, nie spałam praktycznie te 3 noce bo nie mogłam oddychać, robiłam inhalacje non stop.
Z badań wyszła lekka leukocytoza, crp 50 (norma 10), i erytrocyty w moczu. Miałam konsultacje z pulmnologiem. Dali mi antybiotyk amotaks bo te crp moze spowodować poród przedwczesny. Zrobili usg, z Małym wszystko ok, szyjka długa zamknięta. Robili tez codziennie pół godzinny zapis ktg. W pierwszym, podczas gorączki Mały miał wysoki puls, cały czas błędy wyskakiwały (160-180), norma na tym etapie do 110-150. Ja tez miałam 120-30 puls. Czułam że serce mi wyskoczy. To wszystko przez infekcje. Gorączka jest niebezpieczna dla dziecka. Dobrze że pojechałam na ip, bo sama bym nie zbadała tego crp i nie wzieła antybiotyku. Dawali mi też papaweryne (zastrzyk rozkurczający) zapobiegawczo. Mam też skurcze przepowiadające braxtona hicksa od ok 16 tc i teraz akurat na ktg je miałam to wykazało skurcz o sile 33 mm Hg maks. To całkowicie normalne, one są bezbolesne tylko macica się stawia wtedy, u mnie nie wpływają na długość szyjki na szczęście.
Dziś już jestem w domku, antybiotyk zaczął działać bo wczoraj tylko stan podgorączkowy miałam 37,6. Jak skończę go brać muszę ponownie zbadać crp.
Muszę przyspieszyć przygotowania do porodu, poprać ciuszki, poukładać, aby już wszystko czekało...
A teraz odpoczywamy :)

Poniedziałek 21 dc / 38 cs

O 8 rano odbył się transfer. Zarodek w sobotę szczęśliwie się rozmroził i zaczął ponownie się rozwijać - dzielić. Mam na pokładzie blastocyste w fazie 3. Podobno rokującą dobrze. Sam transfer średnio przyjemny, przynajmniej początek. Mam wąską szyjkę, a i rozwieranie wziernikiem zawsze nie należy do przyjemnych odczuć. Ale to wszystko nieważne. Po transferze leżałam ze 3 minuty na fotelu, a następnie opuściłam klinikę. Ach no i dostałam zdjęcie! Piękna ta blastocysta 😉

Teraz czekamy. Nic innego nie pozostaje jak mimo złych doświadczeń, mimo pesymizmu w tej kwestii, jednak mieć nadzieję, że zakończy to się szczęśliwie.

Dziękuję za kciuki

8cc073bc354b.jpg
Beta 49,5
Progesteron 32

Nie moge uwierzyć.
Jadę do Łodzi po leki i do immuno bo nie jestem przygotowana.
Wszystko opiszę jak będę mieć czas. Leki są najważniejsze.

Boże chroń moje dziecko ❤️❤️❤️❤️❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2020, 14:37

Jestem po wizycie bejbik rośnie tmi to tyle dobrych wiadomosci poza maltretujacymi mdłosciami uslyszalam dzisiaj ze kosmówka jest bardzo nisko mam uważać na siebie i nie współżyć my i tak zdecydowalismy od poczatku ze seksu nie bedzie i dobra decyzje podjeliśmy ale co będzie dalej tego nie wiem jest duże ryzyko uszkodzenia ale co ja mogę na to zrobic a bejbik jeszcze tak skacze ze to nie ulatwia sprawy.

16t1d

Melduje się po wizycie. Dzieciątko zdrowe 149 gram i 11,8 cm szczęścia ❤ Pępowina chyba już taka pozostanie, dwunaczyniowa ale widocznie daje radę wykarmić Bąbla. Serduszko zdrowe, nerki też, przepływy ok czego bałam się najbardziej...U mnie szyjka też w porządku.

No i jeszcze cenna wiadomość - chyba będzie upragniona córcia. Jak to Pani dr. powiedziała " siusiaka to ja tutaj nadal nie widzę" Mam tez piękne zdjęcie malutkiej z profilu. Wreszcie chyba mogę zacząć naprawdę cieszyć się tą ciąża... 🥰

Teraz najbliższe wizyty 17 marca kolejne podglądanie,25.03 zalecane echo serduszka a 1.04 połówkowe u innego trzeciego lekarza, chcę znać jego opinię.

Poza tym złapałam grypę żoładkową :-( Masakryczne przeżycie w ciąży, gdy praktycznie nic nie wolno. Teraz jest już lepiej, jedan mój żoładek wrócił do stanu z 1 trymestru czyli wieczne wzdęcie i ból po jedzeniu 🤢😥


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2020, 16:50

Ostatni tydzien byl jednym z najgorszych tygodni w moim zyciu. Nie sadzilam, ze az tak zle zareaguje na pierwsza czesc stumulacji. Po odstawieniu progynova zaczelam miec palpitacje serca, ataki paniki, depresyjne mysli, zero snu, na niczym nie moglam sie skupic, bo wszystko wywolywalo paniczny stres. Do tego praktycznie nic nie moglam zjesc i tylko zmuszalam sie do picia wody, bo caly casz mi bylo niedobrze. Wydaje mie sie ze schudlam przynajmniej 4kg przez te pare dni. Moglam tylko siedziec i myslec ze powoli trace rozum i zamiast zajsc w ciaze skoncze w psychiatryku! W poniedzialek nie poszlam do pracy, we wtorek sie przemoglam, ale jak moja szefowa mnie zobaczyla powiedziala ze mam isc do domu, bo nie chce widziec ze sie mecze. Najgorsze bylo to, ze nic nie dawalo ukojenia, bo czy bylam w domu, na ulicy czy w pracy caly czas odczuwalam ten paniczny lek i uczucie ze zaraz mi serce stanie. Rozmawialam z pielegniarkami i ta rozmowa pomagala mi na kilka minut a potem jazda na calego w mojej glowie. Jeszcze nigdy czegos takiego nie doswiadczylam i jedyne o co sie modlilam to zeby sie skonczylo, zeby ta panika odeszla. Bylam bliska, zeby jechac na pogotowie, zeby mi dali jakies mocne prochy.
Pielegniarka mnie nawet zapytala czy chce przerwac stymulacje i zaczac jeszcze raz pozniej a ja mysle, boze i znowu przechodzic przez to samo, wiec mowie nie! Wytrzymam! Zastrzyki zaczelam w poniedzialek i one sa przyjemnoscia w porownaniu do efektow ubocznych progynovy. Zaczelo mi sie powoli poprawiac od srody popoludnia i mam nadzieje, ze bedzie tylko lepiej. Ja zdaje sobie sprawe, ze podczas stymulacji robimy sie emocjonalne czy zle albo cos zacznie bolec. Przyjme z pokora wszystkie te symptomy ale prosze zabierzcie od mnie te stany lekowe, panike i depresje. Nabralam nowy szacunek dla ludzi ktorzy walcza z tymi chorobami. Czulam sie jak w tunelu bez wyjscia, ze juz zawsze bedzie tak beznadziejnie i nic sie nie zmieni. Majac takie mysli potem sobie mowie, jezeli to ci nie przejdzie i tak zostanie.....Jak ty do cholery zajmiesz sie dzieckiem jezeli zajdziesz w ciaze, skoro nie jestes w stanie funkcjonowac.
Naprawde mialam wizje siebie zamknieta w jakims psychiatryku, na psychotropach i tyle!!!!!

W poniedzialek mam kolejne usg i pewnie dowiem sie wiecej. A po usg bedzie czas na akupunkture. Od dzisiaj zaczelam robic drugi zastrzyk rano. Maz dzielnie wstrzykuje wszystko rano i wieczorem. Czasami mysle, ze w drugim wcieleniu moglby byc lekarz ( w koncu tata lekarz) ale jego zdolnosci kreatywne przewazyly :)

Mam nadzieje, ze ten stres ktory przeszedl moje cialo nie zawazy na stymulacji aczkolwiek wiem ze to ma duzy wplyw na plodnosc. No coz robie co moge, jak sie uda to sie uda.

Poziomka6 Wieczne czekanie 21 lutego 2020, 21:15

Czy już zawsze będę czuła się jak człowiek drugiej kategorii, bo nie mam dziecka? Dlaczego dla osób z dziećmi, jestem kimś gorszym. Czy już przez całe moje życie będę wytykana przez innych jako ta bez dzieci?
Chce wyprowadzić się w miejsce na świecie, gdzie mogą mieszkać tylko osoby bez dzieci. Czy takie miejsce gdzieś istnieje? Jeśli tak to od razu sprzedaje domu i tam jadę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2020, 21:24

Wczoraj miałam dziwne przeczucie, że coś jest nie tak. Nie czuje żadnych objawów ciąży, a przecież bolały mnie piersi, mialam wrażliwość na zapachy, brak apetytu, zmęcznie, żyły na piersiach. A teraz jakby ustąpiło.

Plamienie mimo leków nie ustaje, wydaje mi się, że jest większe. Z ciekawości wczoraj zrobiłam test ciążowy, gdzie dziś beta powinna wynosić ok. 10 tyś. ale tam jedna kreska.. Rano powtórzyłam i tylko cień cienia.

Pół nocy płakałam, bo wiem i czuję, że to koniec.. Jutro idę na betę, żeby potwierdzić, że spadła, a później do lekarza prowadzącego ale pewnie dostane się za tydzień.. Nie ma poronienia, bo biorę leki, do wizyty u ginekologa na razie nic nie odstawiam.

Byłam u immuno po.leki wspaniały człowiek bez problemu mnie przyjął i wypisał receptę.
Jego pierwsze słowa były proszę się nie cieszyć jeszcze Pani ciąża jest zagrożona. Brak kir i NK i brak.ochrony zarodka proszę zrobić betę w poniedziałek i środę. Modlić się i prosić o cud Boga. Do 12 tyg działa immuno, więc tu różnie może być. Encorton mam nadal brać accofil tak samo do 8-12 tyg. Morfologia raz w tygodniu na zbadanie. Na chwilę obecną wyniki po 2 dawkach są ładne.
Leki wszystkie kupione 😊
Jutro napiszę więcej.

dagmara Mój wyścig z czasem. 22 lutego 2020, 07:34

48/36
6t+6d
Nie wytrzymałam. Wczoraj pojechałam do kolejnego lekarza. Lekarz ten, po zrobieniu usg stwierdził, że jest jeden zarodek z bijącym serduszkiem. Wielkość odpowiada tygodniowi ciąży. Nic więcej na chwilę obecną powiedzieć nie można.
Ale mi to wystarczy. Teraz jestem pewna, że mam jedno dziecko w sobie, które cały czas rośnie.
Zastanawiam się, jak lekarz może się tak pomylić??? Lekarz, który wykonuje usg od ok 30 lat widzi dwa zarodki, gdy jest jeden!! Jak to możliwe?? Chodziłam do tego lekarza od kilku lat, ale teraz całkowicie straciłam zaufanie. Nie dość, że popełnił taki błąd, to jeszcze w sytuacji kryzysowej, umył ręce i wysłał mnie do innego lekarza. Mam tu na myśli moje TSH , które szybko rosło. Kazał szukać sobie endokrynologa albo lekarza ogólnego. W takich wypadkach trzeba działać szybko. Przecież tu chodzi o zdrowie dziecka i moje! Nie ma czasu na tułaczkę w poszukiwaniu lekarza, który wypisze receptę.
Inny ginekolog dzień później wypisał receptę i nie miał z tym problemu. No cóż...

anemic Wielkie chcenie ... 24 lutego 2020, 12:44

Haneczka skończyła dzisiaj 18 mac.
Od ok miesiąca się nie kp, ona już drugi raz chora. Obecnie zapalenie oskrzeli. W żłobku, cała masa dzieci kaszlacych na potęgę,zielony kaszel to już norma. Chociaż miałam nadzieję, że ma odporność jak dzwon po takim kp. Podziwiam wszystkie mamy,które wróciły do pracy na pełen etat i mają dzieciaki w żłobku.
Te dwa miesiące były ciężkie, ja pracowałam na pół etatu,z domu bo z domu, ale rano trzeba ogarnąć Hanke, odwieść do żłobka, zrobić swoje i po Hanka. Czasu mało, a robotę trzeba było zrobić, ale to już za nami.
Żłobek ogólnie fajnie,widzę,że Hania sporo się tam uczy, lubi tam chodzić.
Ja czuję się dobrze, brzuch mam już spory, 28 mamy polowkowe.
Polecacie jakieś zabawki na 1,5 roku?

Dżasta113 Czekając na motyle 22 lutego 2020, 08:34

15 cs, 4dc

Coraz rzadziej tu zaglądam bo i sensu za bardzo nie ma. W tym tygodniu przyszły nasze „witaminki” spróbujemy jeszcze coś podziałać w ten sposób ale chyba nie ma co się oszukiwać ze są jakieś szanse, robię to na zasadzie ze „więcej nic nie wymyślę”. Przy okazji zmienimy jeszcze nawyki żywieniowe. Myśle ze u P jest szansa na poprawę no ale ja mam już pozamiatane.
Koledze w pracy urodziło się dziecko, cały tydzień słuchałam o porodzie itp i w końcu zapadło pytanie czy nie chciałabym mieć już dzieci...oczywiście ze bym chciała. Cieszę się ze on się cieszy ale... no właśnie. W pracy tez się zaczyna coś psuć. Teraz czuje się jakbym leżała zwinięta w kłębek a życie stało i mnie kopało po nerach parszywie się śmiejąc.

Dzisiaj przyjeżdzają moi rodzice, być może powiemy im jeżeli pojawi się okazja. Tylko czy wytrzymam to nerwowo, dla mnie to wszystko jest takie świeże i nie wierze w to co się dowiedziałam. P sądzi ze się z tym pogodził ale ja widzę jak oczy mu się szklą gdy zdarza nam się o tym rozmawiać.

Kolejny problem to moje miesiączki. Cholery za długo trwają. 3 dni plamienia zanim dostanę normalnego krwawienia, później ze dwa dni/dzień krwi i znowu plamienia. Całość trwa 7-10 dni. Od pół roku tak się dzieje, wcześniej mój okres trwał 5-6 dni z czego drugi dzień mnie zalewało i ustępowało powili. Zapisałam się do gine ale dopiero na początek kwietnia.

Kosmopolitka Rodzinka - marzenie 22 lutego 2020, 08:50

Wczoraj pod wieczór plamienie, dzis można powiedzieć, ze zaczął się nowy cykl. Rok 2020 powitał mnie rozbieżnością w długości cyklu: styczeń 25, luty 33 dni.
Czy jestem zawiedziona brakiem ciąży? Nie.
Czy martwi mnie to co się dzieje z moimi cyklami? Tak.
Wniosek: idź babo do lekarza.

SOBOTA
wróciłam z urlopu chora, musiałam gdzieś zmarznac i proszę jest! Akurat jak szaleje koronawirus i przeniósł się do Europy! Dobry moment wybrałam na chorowanie, oh yeah 😎 no nic, poleżę w łóżku przez weekend może trochę wrócą mi siły witalne...

Musze opowiedzieć historie mojego męża z diagnostyką. Otóż mój mąż poszedł do diagnostyki oddać krew na bakterie w żołądku. Za 2 dni panie dzwonią że krew skrzepła i proszą go żeby przyjechał jeszcze raz. To pojechał do innego punktu diagnostyki żeby pobrali jeszcze raz i żeby zrobić kariotyp przy okazji. Oddał krew znowu, ledwie wrócił do domu dzwoni diagnostyka, że probowka im pękła żeby przyjechał jeszcze raz 😂😂😂 mąż już wkurzony jedzie kolejny raz, oddał krew ponownie. I nie uwierzycie... Dzwoni babka że ta krew znowu im skrzepła! Mąż się tak wkurzył, zabrał pieniądze, zrobił ta bakterie gdzie indziej (tam dziwnym trafem wszystko było ok, wynik był już wieczorem) . Ale z kariotypem niby wszystko ok. I teraz najlepsza część... Po ponad miesiącu czekania na wynik kariotyp dzwonią że coś z próbka krwi nie tak bo nie wyszło! 😅 Trzeba było widzieć minę mojego męża 🤣🤣🤣 awantura i rozmowa z kierowniczka niewiele dała, nawet przepraszam nie usłyszał. Postawa żenująca.
W sumie to nawet nie miałam siły się złościć. Beznadziejne laboratorium 😑 i teraz trzeba ten kariotyp zrobić gdzieś indziej i znowu 1,5 miesiąca czekania 😑 love it...

Dziekuj bardzo za komentarze dziewczyny.
@czekamynadzidzie wiesz moje invitro jest na NHS wiec nie wiem jak do konca jest ze zmiana lekow. Poza tym moje cale jazdy zaczely sie jak odstawilam progynove.
Jedno jest pewne jak w poniedzialek pojade do lekarza na usg wszystko im powiem dokladnie co sie dzialo i powiem, ze juz wiecej nie chce tych lekow brac. Majac swiadomosc co sie dzialo za bardzo sie boje. Poza tym chce ich zapytac o jakies tabletki na uspokojenie. Niby sie wszystko troche uspokoilo, ale siedze sobie ogladam moich ulubionych przyjaciol a jednak czuje niepokoj, troche mi nie dobrze i serce troszke mocniej bije. Juz nie wiem co jest normalne a co nie. Jestem troche panikara wiec pewnie troche sie napedzam. Najbardziej jednak wkurzylo mnie to ze podczas wszystkich moich wizyt u lekarzy nikt ani slowem sie nie odezwal o skutkach ubocznych co mogloby sie stac!!!!! Wszyscy podchodza klinicznie tylko pecherzyki, endometrium i tym podobne ale nikt nie mowi o emocjonalnej stronis. A niby wszyscy wszedzie trabia o zdrowiu psychicznym! Czuje bedzie dym w poniedzialek z lekarzem!! Jeszcze dwa dni stymulacji wiec moja zlosc moze jeszcze urosnac😡💩😈☻

29 dc
Dziś w stresach poszłam oddać krew na betę. Mąż miał wolne to mnie podwiózł..Ale.jak zobaczyłam kolejkę w laboratorium to bym z 3 godziny stała.
Więc co robić przecięć wyszłam na chwilę z pracy koleżanka.na urlopie. Więc myślę i mówię do.ludzi. Jestem w ciąży więc mam pierwszeństwo. Ludzie dobrze zareagowali na to i bylam 2 bo jeszcze inna dziewczyna była w ciazy
za free mi wzięli badania na cito.
Już mnie dobrze znają. Od razu mówili to Pani z tymi wysokimi leukocytami.
Musiałam podpisać się aby nie dzwonili do mnie z wynikami bo.musza ostrzegać jak są wyniki bardzo wysokie.

Wyniki z dziś

Beta nr 2
9 dpt 181,5
Progesteron 34

Morfologia po kolejnych 3 dawkach czyli łącznie 9 dawkach
Leukocyty 21
Limfocyty 10,6
Neutrofile 87

Komórki NK mam 15%
Dla staraczek norma.do 10
Więc jest o 5 dużo.

Nie będę Paśnikowi wysyłać.bo wyniki są dobre. Podeślę.tylko test imk
Ale i tak się martwię czy przyrost jest ok. Jak to będzie dalej. Zacznę się cieszyć dopiero od 12 tyg.
Tera będzie atmosfera nerwowa.
Wczoraj wieczorem bolal mnie brzuch już obawiałam się najgorszego.. czytam ciąża biochemiczna itd.
Zamknęłam.komorke. wzięłam.magnez bo.nospe wzięłam godzinę wcześniej a przeginać też nie można i nie mogłam zasnąć.
I znów mogłam liczyć na kotka.
Mógł spać na dole, ale przyszedł do mnie i położył się koło brzucha i spał do końca za mna.
Do tego przez te ranne zastrzyki o 6.00 nic.sie w weekend nie wyspałam od razu wstałam i myślałam ehhhh
Za bardzo przeżywam bo masakrycznie się boję.
Wczoraj miałam iść do.kosciola się pomodlić i podziękować za cud
Ale strasznie lało i w domu się pomodlilam.
Do tej pory nie mogę uwierzyć że się udało, ta abstrakcja to coś nie możliwego. Może dlatego że nie wierzyłam.
Dziś będę dzwonić do kliniki z wynikami bo kazali betę zrobić 11 dpt. Ale nie wiem czy dam radę w środę..bo jeśli.to.napewno nie w szpitalu, więc wyniki będą bardzo późno.
Myślę że betę będę raz na tydzień robić aby czuć się spokojnie....

Boże chroń moje dziecko 💗💗💗





Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lutego 2020, 12:49

6 dni temu- w środę był pierwszy monitoring. To był 11 dc. Pęcherzyk ładnie rósł - 16x15mm. Przez weekend mieliśmy się starać. W weekend był test po stosunku. Jak widać powyżej- nie wyszedł najlepiej. Dzisiaj - 17 dc miałam zrobić progesteron. Zrobiłam. Wynik 4,80. Nie za wcześnie? Nie za szybko? Według wcześniejszych wykresów owulację miałam dopiero ok 19 dc. Robię testy, mierzę temperaturę. Pozytywny test owulacyjny był 2 dni temu. Temperatura wciąż niska. Zastanawiam się czy nie za wcześnie byk pomiar progesteronu - 17 dc. Może lekarz wyczyta z wyniku czy była owulacja, czy jej jednak nie było 🤔 Zastanawiam się co jutro powie... Mimo wszystko cieszę się, że teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że odpuścił starania, będzie co będzie ;-) pierwszy raz od dawna czuję się za...ście z tym 😎 to niech tak zostanie. Nawet nie przeraża mnie myśl o tym, że być może spędzimy życie tylko we dwoje ;-) Życie jest zbyt krótkie i zbyt kruche, żeby żałować tego, czego się nie ma. Doceniam to, co mam teraz... :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2020, 18:57

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)