14tc+2d
(Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin)

Odebrałam wyniki usg prenatalnego + pappy, usg wyszło dobrze, wyników pappy spodziewałam się złych, nawet lekarka mnie na to nastawia (ze względu na obumarcie jednego z bliźniąt). Ryzyka podstawowe były dość wysokie (wiek, ivf), ale po skorygowaniu o usg i pappe wyszło całkiem nieźle:
Z.Downa 1:3497
Z.Edwardsa 1:10300
Z.Patatu <1:20000

Myślę, że jednak mimo wszystko zdecyduję się na nifty pro, sporo kosztują, ale badają więcej niż tylko 3 nieprawidłowości.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2020, 07:55

dagmara Mój wyścig z czasem. 19 lutego 2020, 08:55

45/39
6t+3d
Ostatnie dwa dni były koszmarem!!!
Byłam na dwóch wizytach u dwóch róznych ginekologów. Obie prywatne za które płaciłam. Oto streszczenie tych wizyt:
Ginekolog 1 (w poniedziałek) stwierdził, że:
1. Widzi dwa zarodki i dwa serduszka.
2. Bardzo trudno "złapać" obraz usg, czyli słaba echogeniczność, czyli jest wielce prawdopodobne, że oba zarodki są chore.
3. Zarodki są dwa razy większe niż wskazuje tydzień ciąży.
4. W związku z moim TSH, które szybuje bardzo szybko w górę, stwierdził, że mam iść do endokrynologa. Mówię wtedy, że na wizytę u endo, przy szczęściu, będę musiała czekać co najmniej tydzień, wtedy moje TSH będzie już 5 razy przekraczać normę. Poprosiłam o receptę na Euthyrox. Lekarz odpowiedział, że w takim razie mam się zgłosić do lekarza ogólnego. I tu jeszcze bardziej wzrosło mi ciśnienie i mówię, że wydaje mi się, że to ginekolog zna się lepiej na hormonach tarczycy u kobiet w ciąży, a nie lekarz ogólny! Na to odpowiedział mi, że recepty i tak nie wypisze, bo nie chce ingerować w sprawy moich hormonów.
5. Kolejna wizyta za tydzień.
Wyszłam kompletnie załamana. Nie dość, że dowiedziałam się o dwóch chorych zarodkach, to jeszcze żadnej pomocy...
Ginekolog 2 (wtorek).
1. Widzi jeden zarodek i jedno serduszko.
2. "Łapie" obraz, ale nie ma przepływów przez zarodek, co jest dziwne, biorąc pod uwagę, że bije serduszko.
3. Zarodek oraz pęcherzyk żółtkowy są prawidłowej wielkości i odpowiadają tygodniowi ciąży.
4. W związku z rosnącym TSH uważa, że jak najszybciej muszę zacząć przyjmować Euthyrox, w związku z czym nie kiedruje mnie do endo, bo szkoda czasu. Wypisuje receptę i od następnego ranka mam brać lek.
5. Kolejna wizyta za 3 tyg.
_________________________
Po wczorajszej wizycie jestem trochę spokojniejsza. Ale ciągle się zastanawiam, dlaczego jeden widzi dwa zarodki, a inny jeden??? Powiedziałam lekarzowi numer 2, że inny lekarz widział 2 zarodki i pokazałam zdjęcie usg. Popatrzył i z powrotem kazał się położyć i tym razem zrobił mi usg zewnętrzne przez brzuch. Stwierdził, że tu też widzi jeden zarodek.
Te dwie wizyty kosztowały mnie tyle nerwów, że odebrały mi całą radość z bycia w ciąży. Myślę, że nie zaznam spokoju przez najbliższe 3 tyg. kiedy to pójdę na wizytę do lek nr 2. Do lekarza nr 1 już nigdy więcej nie zamierzam iść.

sunrose Macierzyństwo po 40 19 lutego 2020, 11:42

Sono hsg nie doszło do skutku. Pani Ginekolog gdy zobaczyła moją złą cytologię stwierdziła, że trzeba działać po kolei.
Najpierw kolposkopia, ewentualny wycinek i dopiero potem sono hsg. Zdziwiła się, że moja lekarz prowadząca skierowała mnie na sono widząc taką cytologię. Ale pewnie i tak by nie doszła do skutku bo mam jednak jakąś infekcję.
Tak się zastanawiam czy partner też nie powinien być przeleczony pod kątem infekcji bakteryjnych czy też grzybiczych ? A tak generalnie to nawet się nie przejęłam tym odwołanym sono bo otrzymałam wynik histo po operacji i jestem zdrowa!!
Poczułam dużą ulgę, kamień spadł z serca. Myślałam, że się nie przejmowałam ale jednak w dniu wizyty odbioru miałam mega-stresa.. Nic niepokojącego nie wykryto. Na dodatek głos wraca już do normalności i powoli operacja staje się już tylko wspomnieniem.

Palaczowa Nowy rozdzial 28 września 2020, 08:48

Dzień dobry. Oby taki był bo patrząc u nas na pogode za oknem nie wyglada. Od paru dni mam straszny ból
Po prawej stronie brzucha, wyrostek to to nie jest wiec mam czarne myśli ze to cos z jelitami. Oby nie ja chce jeszcze dziecko!! Mama zmarła na raka jelit, siostra choruje a ja bagatelizuje wiem bardzo nie odpowiedzialnie. Ale boje się!! A teraz kiedy tak bardzo chce dziecko wszystko się psuje!! Jest mi tak przykro. Wczoraj byliśmy odwiedzic „szwagierkę” może moja przyszła za 2 tyg ma termin. Malutki tak kopał, tak się ruszał ze ten piękny widok zmienił się we łzy w aucie w drodze do domu. I znów czemu nie mogę?! Czemu !! Widze ze coraz bardziej jestem nerwowa szukam
Zaczepek w partnerze a on to wszystko znosi. Jakaś handra mnie łapę 😢😢

Gdyby nie ciążą, to myślałabym że zaraz okresu dostanę. Dosłownie, mam moje wszystkie typowe przed okresowe objawy - ból podbrzusza, bóle w krzyżach, uczucie ciągnięcia w kroku, uderzenia gorąca, nawet apetyt mega zwiększony i chęć na słodkie czy kaloryczne rzeczy. No ale z tego co wiem, a raczej mi przekazano (w szkole rodzenia + na różnych stronach czytałam) przed porodem mogę się właśnie czuć jak przed okresem. Przy czym to nie jest tak, że zaraz na drugi dzień po objawach się zaczyna. Czasem tydzień, czasem dwa albo i trzy tygodnie od pierwszych okresowych objawów do porodu mija.
Z jednej strony chciałabym aby syn już się urodził. Wiadomo, nie mogę się doczekać aż wezmę go na ręce, no i mniejsze dziecko łatwiej urodzić :P
Z drugiej, dobrze by było jakbym jeszcze poczekał tak z półtora do dwóch tygodni - chciałabym jeszcze kilka spraw domknąć.
No nic, zobaczymy kiedy syn postanowi wyjść.


Samopoczucie na dziś - zmęczona, zniecierpliwiona, ale w dalszym ciągu szczęśliwa :)

Aagonia Poronilam 12 września 2022, 14:59

Pierwszy dzień w pracy zapieprz i bol prawego jajnika

Poziomka6 Wieczne czekanie 19 lutego 2020, 20:53

Wkrótce wiosna, niedługo będę mogła zająć się ogrodem. Chce posadzić jeszcze kilka drzewek. Magnolia bedzie z przodu domu, a wiśnie posadzę tam gdzie zostawiliśmy miejsce na piaskownice dla dzieci.

dagmara Mój wyścig z czasem. 21 lutego 2020, 08:27

47/37
6t+5d
Żyjemy w XXI wieku, wśród takiej techniki o jakiej nam się nie marzyło. Więc jak to możliwe, ze w tych czasach, na tym etapie ciąży, lekarze nie potrafią określić czy to ciąża pojedyncza czy podwójna?? Bardzo się tym martwię. Przy ciąży podwójnej nie będę miała szans na amniopunkcję i nie dowiem się, czy dzieci są zdrowe.

1cs
Dobra, zaczynamy 😁 tzn. nie nastawiam się na to, że uda nam się za pierwszym razem. Wrzesień miałam intensywny - 11.09 start w Piwnicznej Zdroju i bieg trwający 5:35 a później tydzień w górach i 4 treningi po 25 km, powyżej 2000 m n.p.m. ☺ co prawda, nie czuje zmęczenia ale wiem, że organizm jeszcze się nie zregenerował i chociażby dlatego obecny cykl spisuję na straty. 😉

W związku z tym, trener zmniejszył mi intensywność treningów (zero rytmów i zwiększonego tempa, rozbiegania na wyczucie bez przekraczania progu beztlenowego). Wyniki badań w porządku a następna wizyta u ginekologa przed owulacją w następnym cyklu. 😊 Do zrobienia krew (hormony, żelazo, grupa krwi); suplementacja żelaza, kwasu foliowego, omega 3; pilnowanie zjedzonych kcal po bieganiu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2021, 19:03

Czuję się naćpana po tym relanium, ale lepiej. Mniej się wszystkim przejmuje.
Dziś kolega przyniósł paczka miałam go.nue jeść ale nie ma jak słodkie na poprawę nastroju.
Umówiłam się do gina na 27 lutego wolę teraz bo potem terminów nie będzie.
Jutro beta. Choć dużych nadziei nie pokładam.
Co ma być to będzie. Jutro mąż mnie zawiezie bo z pracy wyskakiwać nie mogę, a po pracy jadę badać komórki NK.
W poniedziałek ostatnia powtórka bety i odstawianie leków. Podejdę w marcu a kwietniu robię wolne. Odsapne sobie. A dalej to już nie wiem.
Szkoda słów na to wszystko.
Wczoraj wieczorem lekko ćmił mnie brzuch a dziś cisza . Pewnie nerwy robią swoje. Dobrze że chociaż mąż wierzy, ja się obawiam że może cos ruszy a organizm wydali zarodek ehhh
Dziś po accofilu łamie mnie w nodze. Ehhhh ale dobrze ze to chwilowe.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego 2020, 08:29

Kosmopolitka Rodzinka - marzenie 20 lutego 2020, 13:22

Ostatecznie owulacja była 17dc według obserwacji śluzu i testu owulacyjnego. Ostatecznie był seks w weekend (13 i 14 dc) bez seksu na zawołanie, kiedy test był dodatni. 28 dc było małe plamienie (co mnie jakoś szczególnie nie zdziwiło, w końcu przez ostatnie 3 miesiące się to zdarza) dzień później lekki ból podbrzusza z rana. Potem nic. Dzis 32 dc przewidywany dzień miesiączki, a tu nic... śluz biało-kremowy. To nawet nie plamienie jakie mam zwykle przed okresem.
Zaczynam myśleć o zakupie testu. Zaczynam tez panikować, jak w grudniu. Ze to chyba jeszcze nie pora.
Pierwsza ciąża była wyczekana, tylko czekałam aż oboje z mężem będziemy gotowi, by rozpocząć starania. Mierzenie temperatury, testy owulacyjne, odliczanie dni, zaczytywanie się w forach o pierwszych symptomach ciąży...
teraz zdecydowaliśmy się wcześniej przestać się zabezpieczać, by tych starań nie było, byśmy mogli się cieszyć seksem bez myślenia o zajściu w ciążę. Ja przestać obserwować cyklu nie potrafię, za dużo mi sie ostatnio dziwnych rzeczy działo, chce o wszystkim poinformować ginekolozkę. W zamyśle, ze skoro celowaliśmy w dni płodne, w owulacje przez 6 miesiecy, to teraz zajmie nam to więcej czasu.
Jak ja wierzę w ironię losu.

Aha i jeszcze , żeby było śmieszniej odwołałam wizytę jutro, bo mam przecież mieć okres. Wizyta będzie 9 marca.

dagmara Mój wyścig z czasem. 28 września 2020, 10:05

39dc
Jestem w ciąży!
Dziwnie mi...
Wiem od wczoraj.
Mam mętlik w głowie. Czy tym razem się uda? Staram się wyszukiwać pozytywy. I znalazłam. Że ta ciąża (czwarta już) podobnie jak pierwsza, jest z przesuniętej owulacji. Wmawiam sobie, że to dobry znak, bo z pierwszej ciąży pochodzi miłość mojego życia.
Wczoraj wyobraziłam sobie, jak znów jestem u gina na USG i czekam... czekam co powie... czy dobrze czy coś nie tak... Od razu poczułam wielki strach! Jak to udźwignąć psychicznie? Jak zawlec się do gina... Muszę umówić się na wizytę za jakieś 2 tyg, ale strach mnie paraliżuje.
Póki co, podreptałam rano do labu na badanie moczu, morfologii, TSH, glukozy i progesteronu. Sama sobie jestem lekarzem na razie.
Boję się... Boję się tak bardzo, że wiem, że to ostatnia ciąża.

Według aplikacji 7+3tc
Według USG 7+5tc
Według lekarza „skończyła Pani 7 tydzień”

Kalkulator przesłany przez Niki pokazuje tak jak apka wiec uznaje to za prawdę objawioną i stwierdzam ze lekarz się nie zna a zarodek po prostu bardzo ładnie rośnie.

Byłam dzisiaj u lekarza położnika u którego chciałabym prowadzić ciąże. Wywarł na mnie dosyć dobre wrażenie. Zbadał mnie dokładnie, pooglądał na usg, przepisał badania. Ponieważ plamienia się powtarzały w ostatnich dniach to kazał bezwzględnie leżeć i dał chorobowe na 2 tygodnie. No to zamierzam bezwzględnie leżeć. Nadrobię seriale, książki i filmy. W pracy jakoś będą musieli dać rade beze mnie.
Zarodek dosyć urósł bo według dzisiejszych pomiarów ma 1,28 cm. Jest nadal małą chmurką z rączkami. Następna wizyta za 2 tygodnie i myśle ze wtedy już będzie wyglądał bardzo inaczej. Mam założoną kartę ciąży i zaczynam w przyszłym tygodniu robić i kompletować badania. Uff jakoś tak dalej to wszystko do mnie nie trafia. Totalna abstrakcja. Dobrze ze jest jeszcze trochę czasu żeby jakoś sobie wszystko poukładać w głowie.

16dc

Jeśli chodzi o temperaturę to stawiam na BEZOWULACYJNY cykl. Ale mam nocne zmiany, mierze
ja o 13-14. Od dwóch cykli nie mam standardowego bólu jajników przed owulacja. Testy owu od dwóch dni negatywne (widoczna jedna kreska). Jak brałam Castagnus to cykle trwały 28 dni. Gdy odstawilam w grudniu to cykl się wydłużył. I teraz nie wiem czy do niego wrócić i mieć krótsza fazę lutealna (+/- 11 dni) czy tak jak teraz (+/- 14dni).

Na weekend złapał mnie ostry ból kręgosłupa. Standardowa w moim wykonaniu rwa kulszowa + ból karku. Raz w roku mnie łapie. Taki mój urok. Skończyło się na silnych lekach rozkurczowych, na początku marca idę do ortopedy, muszę zrobić porządek z tym kręgosłupem. Mam 30 lat a chodzę gorzej niż nie jeden 80-latek. Mam nadzieję na jakąś rehabilitację.

Nie będę płakać jeśli w tym miesiącu się nie uda. Przestałam 24/7 myślęc o ciąży. Oczywiście chce w niej być, ale jeśli się nie uda to końcem mają jest we Wrocławiu Survival Race. Chciałabym spróbować. Na razie to nic pewnego, nie wiem czy kręgosłup mi na to pozwoli.

14tc+5d
(Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin)

Od kilku dni schizuję, że coś jest z dzieckiem nie tak.. W poniedziałek popołudniu czułam w brzuchu takie nienaturalne podskakiwanie, kilka szarpnięć tam gdzie jest dziecko i od tego czasu spokój. Dziwne to było, a ja się od tego czasu nakręcam, wizyta za tydzień.. W tym tygodniu już 3x bookowałam wizytę w LM, aby iść na podgląd i 3x anulowałam, chciałabym się upewnić, że z synem jest wszystko ok, ale jeżeli jest coś nie tak nie chce tego wiedzieć.. Bije się z myślami. Wolałam chodzić na USC co tydzień, byłam spokojniejsza. Staram się być opanowana tłumacze sobie, że nie ma powodu do zmartwień i wszystko jest ok, ale lęk o dziecko jest silniejszy. Jednak stracone wcześniej ciążę mają dłuższy cień niż myślałam..


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2020, 10:19

Iza_Malarka Zaczynamy! 21 lutego 2020, 10:39

Zaczynam czwarty cykl, chociaż zaczynajac starania to już miałam być w ciąży 🤪🤪
Zauważyłam, ze w naszym małżeństwie to ja jestem ta osobą, która się szybciej denerwuje, traci nadzieje, chce się poddać.
Nie to co mój mąż - wszystko nam się uda, przecież sama mówiłaś ze rzadko komu wychodzi w pierwsz cyklu, przecież dopiero po roku powinnismy zacząć się martwić itd itd.
Bardzo mnie cieszy jego optymizm! ❤️
Niestety już wiem, ze w ten cykl jest stracony - mąż wyjeżdża na 3 tygodnie szkolenia, wiec będziemy się widzieć tylko w weekendy :(

Jeheria No kiedy? 21 lutego 2020, 12:47

29+6
Jestem :) Wróciłam ze szpitala.
W nocy z pon/wt dostałam gorączki do 38,5. Rano we wtorek poszłam do rodzinnej. Kazała brać paracetamol 3x500, jak nie spadnie temperatura to jechać do szpitala.
Mimo paracetamolu w tabletkach temperatura nie spadała, dlatego we wtorek o 19 pojechałam na ip. Tam na oddział od razu przyjęli. Po paracetamolu w kroplówce temperatura spadła.
Leżałam 3 dni, wieczorem zawsze miałam temperaturę 38,5, męczył mnie suchy kaszel który przeszedł w odkrztuszający się i padło mi strasznie na zatoki, normalnie katar jak beton, nie spałam praktycznie te 3 noce bo nie mogłam oddychać, robiłam inhalacje non stop.
Z badań wyszła lekka leukocytoza, crp 50 (norma 10), i erytrocyty w moczu. Miałam konsultacje z pulmnologiem. Dali mi antybiotyk amotaks bo te crp moze spowodować poród przedwczesny. Zrobili usg, z Małym wszystko ok, szyjka długa zamknięta. Robili tez codziennie pół godzinny zapis ktg. W pierwszym, podczas gorączki Mały miał wysoki puls, cały czas błędy wyskakiwały (160-180), norma na tym etapie do 110-150. Ja tez miałam 120-30 puls. Czułam że serce mi wyskoczy. To wszystko przez infekcje. Gorączka jest niebezpieczna dla dziecka. Dobrze że pojechałam na ip, bo sama bym nie zbadała tego crp i nie wzieła antybiotyku. Dawali mi też papaweryne (zastrzyk rozkurczający) zapobiegawczo. Mam też skurcze przepowiadające braxtona hicksa od ok 16 tc i teraz akurat na ktg je miałam to wykazało skurcz o sile 33 mm Hg maks. To całkowicie normalne, one są bezbolesne tylko macica się stawia wtedy, u mnie nie wpływają na długość szyjki na szczęście.
Dziś już jestem w domku, antybiotyk zaczął działać bo wczoraj tylko stan podgorączkowy miałam 37,6. Jak skończę go brać muszę ponownie zbadać crp.
Muszę przyspieszyć przygotowania do porodu, poprać ciuszki, poukładać, aby już wszystko czekało...
A teraz odpoczywamy :)

Poniedziałek 21 dc / 38 cs

O 8 rano odbył się transfer. Zarodek w sobotę szczęśliwie się rozmroził i zaczął ponownie się rozwijać - dzielić. Mam na pokładzie blastocyste w fazie 3. Podobno rokującą dobrze. Sam transfer średnio przyjemny, przynajmniej początek. Mam wąską szyjkę, a i rozwieranie wziernikiem zawsze nie należy do przyjemnych odczuć. Ale to wszystko nieważne. Po transferze leżałam ze 3 minuty na fotelu, a następnie opuściłam klinikę. Ach no i dostałam zdjęcie! Piękna ta blastocysta 😉

Teraz czekamy. Nic innego nie pozostaje jak mimo złych doświadczeń, mimo pesymizmu w tej kwestii, jednak mieć nadzieję, że zakończy to się szczęśliwie.

Dziękuję za kciuki

8cc073bc354b.jpg
Beta 49,5
Progesteron 32

Nie moge uwierzyć.
Jadę do Łodzi po leki i do immuno bo nie jestem przygotowana.
Wszystko opiszę jak będę mieć czas. Leki są najważniejsze.

Boże chroń moje dziecko ❤️❤️❤️❤️❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2020, 14:37

Jestem po wizycie bejbik rośnie tmi to tyle dobrych wiadomosci poza maltretujacymi mdłosciami uslyszalam dzisiaj ze kosmówka jest bardzo nisko mam uważać na siebie i nie współżyć my i tak zdecydowalismy od poczatku ze seksu nie bedzie i dobra decyzje podjeliśmy ale co będzie dalej tego nie wiem jest duże ryzyko uszkodzenia ale co ja mogę na to zrobic a bejbik jeszcze tak skacze ze to nie ulatwia sprawy.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)