Dziś Marysia znowu miała problem z zaśnięciem. Mamy teorię, że jak zje wieczorem kanapeczki to ładnie śpi, a jak nie to jest nocne szaleństwo.
Ze 3 razy zasypiała mi przy cycu, a jak tylko ją odkładałam do łóżeczka to oczy jak spodki😶 W końcu po 2h się poddałam i oddałam ją tacie.... zasnęła mu na rękach, a ja w ryk 😭 Czuję się jakbym zdradziła Marysię, bo się poddałam i ją oddałam mężowi. Wiem, nienormalna jestem 🙈 ale jakoś mi było strasznie smutno że nie zasnęła u mnie, a u niego🤷‍♀️🤨

Poza tym ja jednej z grup na FB trafiłam na historię kobiety, której 18mc córeczka zmarła, bo się zadławiła w nocy podczas snu. Nie wiem kiedy odważę się odłączyć z łóżeczka Marysi monitor oddechu 😶

Kolejny raz kładę się spać po północy (wczoraj zamawiałam jeszcze o tej porze prezenty bo ja zawsze z tym jestem w niedoczasie).
Jestem 🧟

aster Plan B. 6 marca 2020, 20:27

14 dc
Masz plan? Życie go zweryfikuje.

Zapisując nas do programu diagnostyki niepłodności zakladalam, że zrobią nam badania, potwierdzą występowanie owulacji (raczej nie mam z tym problemu), skierują mnie na hsg, ewentualnie zrobią inseminację i albo się uda, albo zaczniemy myśleć o in vitro, że względu na wyniki męża.
Dziś w szpitalu miałam usłyszeć że pęcherzyk ładnie urósł, lub już pękł i że starać się trzeba. A wyszłam... terminem operacji.
Histerolaparoskopia.
Dziś na dyżurze była inna lekarka, ale potwierdziła polipa, lub może nawet przegrodę w jamie macicy. Powiedziala, że nie ma co czekać na termin u lekarza prowadzącego i od razu wypisała mi skierowanie na zabieg oraz wszystkie wymazy przed. Termin? Wymazy pod koniec kwietnia, histero... 10 sierpnia 😦 za 5 miesięcy... Wtedy będzie nam mijać 2 lata starań. No i co do tego czasu?? Polip może uniemożliwiać zagnieżdżenie, może to jest przyczyna. Teraz mam czekać kolejne pół roku na zabieg, a po nim? Nawet nie wiem ile się powinno czekać że staraniami po operacji...

ALE, żeby nie załamywać się całkiem doszukalam się kilku pozytywów sytuacji:
* Mamy przyczynę (?)
* Można z czystym sumieniem wyluzować. Jeśli polip jest przyczyną, nie mam na to wpływu. Może wróci spontan serduszkowania 😉
* Mam czas na rozwinięcie swojego biznesu
* W lipcu mamy plany wakacyjne (dość wymagające 🙂) ciąża zmusiła by mnie do zrezygnowania z nich.
* Mogę "odciążyć" psychicznie Męża. Czuł się trochę podłamany że z nim jest problem, a teraz możemy sobie przybić piątkę 😛
P.S.
Pęcherzyk owszem urósł do 20 mm. Mamy kontynuować współżycie, najlepiej co 2 dni. Ale już nie mam takiego ciśnienia 🙂

Poziomka6 Wieczne czekanie 6 marca 2020, 21:33

Ale dziś zastrzyki bolały. Już chyba nie ma się gdzie wkłówać dlatego taki ból. Po każdym zastrzyku musiałam się położyć, bo myślałam że zemdleje. Jeszcze dwa razy. Nie wiem jak dam radę. Jutro 2 zastrzyki a w niedzielę 4. Jak ja mam zrobić 4 zastrzyki?

Iza_Malarka Zaczynamy! 28 września 2020, 21:43

Ostatnio się tak wszystko układa! W życiu zawodowym, studencko-absolwenckim, prywatnym.
Ciężko mi nawet opisać szczegóły - jestem totalnie zakręcona, i chyba przeżywamy z mężem drugi miesiąc miodowy Hahaha po 9latach związku i 2.5 latach małżeństwa.
I oczywiście, ze istnieje ogromna nadzieja na to, ze to będzie cykl zakończony ciąża - chyba nigdy nie przestaje się o tym myśleć.
Do tej pory to ja byłam taka zafiksowana punkcie ciąży, dziecka. Mąż tez chcial, jasne, ze tak. Ale to ja mu pokazywałam słodkie dzieci, ubranka, akcesoria. A widzę, że w teraz oboje jesteśmy zwariowani na tym punkcie. Czy to znak? Hahaha muszę przestać się doszukiwać znaków wszędzie i we wszystkim! 🤪🤪

31 dc

Dzis zdecydowanie mega depresyjny dzień w moim wykonaniu. Ledwo dawałam radę w pracy, czułam ogromny wewnętrzny smutek 😔 😢 z pracy wróciłam na nogach ponieważ bardzo chciałam pobyć sam na sam z myślami. Niewiele to dało, raczej złapałam jeszcze większy dołek. 🤷🏻‍♀️

Wróciłam do domu, obraziłam się na jedzenie z tej bezsilności i poszłam spać. By nie myśleć o tym co mnie trapi.

Ostatnio myślałam dlaczego akurat nam się nie udaje. I wymyśliłam... A co jeśli nasze dziecko będzie chore? Jeśli będzie miało wadą wrodzona lub po prostu zachoruje a mój anioł stróż chce uchronić mnie przed cierpieniem i dlatego nie mamy dzieci. Cierpimy żeby nie cierpieć.

W następnym cyklu wracam do Castagnusa bo lepiej mi się po nim żyło między owulacja a @. Od dwóch miesięcy mam taki zjazd humoru przed okresem, że sama siebie mam dość. 🙈

W marcu mój mąż ma zrobić badania nasienia. Ciekawe jak będzie z terminami, bo przypominałam mu już tydzień temu by zadzwonił to standardowo zapomniał 🤬 😠

W życiu nie sądziłam, że odważę się otworzyć tutaj pamiętnik, ale...moja beznadziejność zaczyna mnie pożerać od wewnątrz. Zaczynam się dusić sama w sobie.
Moja niepłodność odarła mnie już ze wszystkiego. Z mojej kobiecości, seksualności. Czuję się mentalnie wrakiem.
Wczoraj byłam na badaniach w medycynie pracy. Lekarka musiała wyjść z gabinetu, zostawiając mnie samą w nim. Rozejrzałam się. A na tablicy korkowej wisiała ogromna laurka podpisana niezgrabnym, przedszkolnym pismem MAMA. Oczy mi się zaszkliły.
Bo ja też chcę powiesić sobie nad moim biurkiem laurkę od mojego dziecka. Moją laurkę od mojego dziecka....
W ciągu 5 lat test ciążowy oszukał mnie dwa razy. Drugi raz wczoraj. Blada kreska, ale kreska. Stopowałam się. Próbowałam dystansować. Powtarzalam w głowie: Pamiętasz 4 lata temu? W Dzień Matki? Pamiętasz tą piękną kreskę? A pamiętasz ból po negatywnej becie? Chcesz to znowu przechodzić?
Ale jak się dystansować kiedy jest ciut nadziei, że skończy się ten cholerny koszmar?
Powtórzyłam dziś test. Chajzer byłby dumny z tej bielości.
Próbuję nie płakać, chcę być silna, ale demony niepłodności ciągną mnie w czarną otchłań beznadziei.

Czuję ból, tęsknotę za moim człowieczkiem, którego nigdy nie miałam. I nie wiem czy będę mieć...

Jeżeli gdzieś jesteś mój mały, to chcę, abyś wiedział, że mama Cię kocha i czeka na Ciebie aż w końcu przybędziesz...

16tc+4

Leci dzień za dniem w środę w końcu wizyta!
Myślałam że nie wytrzymam tak długo ale chyba dam rade 😆 wizyta najprawdopodobniej bez usg...także zobaczymy. Mam nadzieje że będzie sprzęt w gabinecie, no bez sensu takie widzenia... No może później, jak już będę czuć ruchy, ale teraz ? Bez sensu jak dla mnie... Śikne do kubeczka, zważą, zmierza ciśnienie, szyjkę? I co dalej? Hmmm zobaczymy jak to będzie. Mąż mi przebąkuję że mam nigdzie nie jechać bo przecież „nic mi nie jest” a koronawirus szaleje w regionie. Już ponad 600 przypadków. No dobra trochę strach ale równie dobrze może mi go przynieść do domu z pracy 🙄
Wizytę przedpołówkową mam 19 marca. Ciekawe co tam się dzieje w moim brzuszku 🧐 mam nadzieje że dzidziuś sobie zdrowo rośnie 😊

Wzięłam się w tym tygodniu za robienie albumu Alicji. Miałam już go zrobić dawno temu ale ilość zdjęć mnie przerażała i tak zeszło.
Z polecenia dostałam adres stronki internetowej i znalazłam album z motywami królików 🥰 Jak go zobaczyłam to wiedziałam że to będzie TEN a nie inny♥️ Na początku nadenerwowałam się trochę zanim ogarnęłam program i myki jak co wstawić i ulepszyć. Jejku tak przeglądałam te zdjęcia od początku jak była taka maleńka, miałam wrażenie że spędzam z nią czas od nowa.... Zeszło mi też trochę na szukaniu dat i wagi, bo chciałam dołączyć co i kiedy i zrobić opisy typu- pierwsze przytulanie-pierwszy uśmiech- pierwsza kąpiel, dołączyłam również komentarze niektórych minek 😆😜
Oczywiście nie obyło się bez płaczu... do tego zgubiłam jedynie zdjęcia z moim tatą jak trzymał Małą...przepłakałam i naszukałam się pół wieczoru, by na koniec okazało się że moja mama miała te zdjęcia na swoim telefonie! Ufff! Już widziałam smutną minę mojego taty że nie ma go na żadnym zdjęciu w albumie... Mężowi co pokazywałam jakie strony zrobiłam to płakał, wiec stwierdziłam że pokaże mu jak skończę... No i płakaliśmy oboje...😭
Także bo 4 dniach album skończony, 104 strony! I „prawie” zamówiony - na końcu się okazało że nie można zapłacić kartą tylko przez blika! Którego nie mam.. Jutro to ogarnę.

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 4 listopada 2020, 08:32

22 cs. - oj bardzo zabolało zakończenie 21 cyklu...

Pojawiająca się druga kreska (po czasie) dała mi ogromną nadzieję, temperatura się utrzymywała i poczułam TO - poczułam to, że JESTEM W CIĄŻY - mimo że to tylko złudzenie i @ sobie przyszła jak niby nic, ale ten jeden dzień (a może dwa) wierzyłam w tą ciąże na 100%.
Teraz już spokojniej, po skromnym okresie wracam do mierzenia temperatury i czekania na kolejne dni z tym uczuciem nadziei.

12 dpo, temperatura szybuje w górę, ale pewnie to przez luteinę. Jutro termin miesiączki. Póki co nie czuję jej nadejścia (może oprócz tego, że piersi przestały mnie boleć). Może pojawi się dopiero po odstawieniu luteiny? Jeszcze tego nie rozgryzłam. Wykres w tym cyklu wygląda imponująco, temperatura w granicy 37 st. Faza lutealna trwa już 12 dzień, gdzie ostatnio bywała w granicy 10 dni. Luteina robi swoje. Testy ciążowe negatywne. Dzisiaj oglądałam test pod każdym kątem w poszukiwaniu drugiej kreski. Czasami nawet wydawało mi się, że widzę dosłownie cień cienia. Mąż mówi, że nie ma drugiej kreski... Cóż, tak to jest jak czegoś bardzo się chce to się to zobaczy, nawet jak tego nie ma. Ovu podpowiada mi, że prawdopodobieństwo pozytywnego testu, jeśli jestem w ciąży wynosi już 67%. Doszukuję się objawów ciążowych, których nie ma. Może oprócz uczucia gorąca w pochwie i może to dziwnie zabrzmi, ale czuję, że jest ona napuchnięta, bardziej wrażliwa, jakbym wciąż czuła lekkie podniecenie? I znów, pewnie luteina tak działa. I moja głowa, która na siłę szuka potwierdzenia, że mimo negatywnych testów, jestem w ciąży. W poniedziałek tak czy inaczej pierwszy raz w życiu idę na betę. Idę, bo tak kazał zrobić lekarz. Pójdę jak na ścięcie, bo wiem, że wynik jednoznacznie sprowadzi mnie do parteru i runie nadzieja, że się udało. Czuję, że rozpadnę się na kawałki, jak zobaczę jej wynik :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2020, 16:08

Poziomka6 Wieczne czekanie 7 marca 2020, 21:42

Dziś trochę mniej bolało. Jutro ostatni dzień. W końcu. Jeszcze tylko muszę jakoś zrobić te 4 zastrzyki na zakończenie, a we wtorek punkcja.
Dziś pobierali mi krew. Moje żyły są tak wymęczone, że był problem aby się wkłuc. Dopiero gdy się położyłam i mąż wszedł do sali jakoś poszło. Mam na obu rękach olbrzymie siniaki po wkłuciach. Na szczęście teraz kilka dni przerwy, bo chyba w dniu punkcji nie pobierają krwi.

Patiszon11 Oczekiwanie na cud 7 marca 2020, 21:55

5dc
W poniedziałek mam dzwonić do gin w sprawie wizyty.
Będzie albo w poniedziałek właśnie albo w środę.
Mam nadzieję że zacznie coś konkretnego działać... jak nie to szukam innego lekarza...
Coraz gorzej znoszę te niepowodzenia...
Płacze coraz częściej...
Nadzorze mnie myśli i paraliżujacy strach że nigdy nie zostanę mamą....
Czy wy też tak macie ???
Czy kompletnie mi odwala....

Patt1002 Czekamy na Aniołka 7 marca 2020, 12:25

Zostało juz tylko 5 spotkań w ośrodku. Aniolku myślę o Tobie, nie mozesz na nas zbyt długo czekać. Mam nadzieję, że juz niedługo bedziesz z nami, ze twoja przeszłość nie bedzie dramatem jak z wiadomosci telewizyjnych, byś nie cierpiał, nie tęsknił za nami zbyt długo. Tak pragnę byś prosto ze szpitala był z nami, ale nie wiem czy jeszcze Cie nie ma na świecie. Moze juz jesteś i po Twoich policzkach płyną łzy tęsknoty... Jeszcze Cie nie znamy, ale bardzo Cie kochamy... MAMA I TATA!

gosia89 udało się po 9 latach 7 marca 2020, 17:56

25dc, 14 dni po ovitrelu

Rano test czułośći 25 wyszedł z mega bladą kreską, dałam mężowi nie widział nic, po kilku godzinach już widać bardziej tą drugą kreskę i mąż widzi. Jutro powtórka testu a w poniedziałek beta. Trzymajcie kciuki.

gosia89 udało się po 9 latach 8 marca 2020, 12:09

26 dc, 15 dni po ovitrele

Test o 3:30 negatywny, obudziłam się i tak mi się siku chciało wiec postanowilam zrobic test
Test o 8:00 negatywny, teraz myślę czy to testowanie miało sens czy stezenie bylo odpowiednie.
Nie pozostaje mi nic innego jak juto udac się na bete o ile @ nie przyjdzie. Ale mam nastrój, czuję że nic z tego nie bedzie i tylko nie potrzebnie sobie narobilam nadziei :( Wczorajszy test teraz jak leży to widać dwie kreski, ja wiem że po czasie sie nie sprawdza, no ale nigdy tak nie miałam.

❤ Jutro 8 tygodni Liwkowe ❤

Córcia po szczepieniu czuje się ok. Waga na dziś 4120 gram. Nauczyła się przekręcać główkę z prawej na lewą za nami gdy leży, wierzga nóżkami radośnie przy przebieraniu i w kąpieli zaczyna chlapać 🤣 Zdecydownie jest nocnym markiem, Maks śpi najczęściej od 20:00 a młoda śmieje, sie gada, guga do 21:00-22:00. Potem pada. Noce na szczęście dobre, tfu co by nie zapeszyć jak zaśnie o tej 22 to najczęsciej budzi sie o 3/4 w nocy na mleko i potem 8/9. Mamy już swój rytm dnia w miarę usystematyzowany i kiedy nie załatwiam nic na mieście jest spokojnie i przewidywalnie 😁

Ja znów chora. Katar, kaszel, chrypka. Coś mi ta odporność spadła po ciąży mega. Musze zadbać w końcu o siebie. Odwiedzic ginekologa po porodzie, endokrynologa,zadbać o formę i skórę.

Chrzciny za 2 tygodnie. Do tego czasu nawał obowiązków czasem mnie już przytłacza. Poza tym ok u Nas 😊


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2020, 22:37

18t3d

Niedawno zaczęliśmy 5 miesiąc. Czuję się ok ( co by nie zapeszać) poza małym przeziębieniem i ciągnięciem mięśni na dole brzucha i na spojeniu jak np. podnoszę nogi żeby buty założyć, taki piekący ból, wszystko tam się rozciąga. Brzuch rośnie, w najszerszym miejscu ma jakieś 92 cm, biust jest tez już pokaźny, pokazała się ciemna kresa do pępka. Waga od początku ciąży jakieś 1,5-2kg na plusie.

Malutka rusza się delikatnie i nieregularnie ale raczej codziennie wieczorami, zupełnie inaczej niż Maks. On ruszał się później ale bardziej zdecydowanie. Czasem martwię się, że ona taka delikatna jest, czy wszystko u niej w porządku...

Od poniedziałku jestem już na zwolnieniu. Chciałam pracować dłużej ale po tym jak strasznie przeszłam jelitówkę przez tydzień i kiedy zobaczyłam na USG jak jelita mojej córki mają ślady infekcji wirusowej stwierdziłam, że to wszystko nie jest warte jej zdrowia. Lubię swoją pracę, mam spoko warunki, chciałam pracować do maja ale jestem cały czas narażona na infekcje dlatego taka decyzja, zdrowie i bezpieczeństwo mojego dziecka jest dla mnie najważniejsze. I tak jestem z siebie dumna z siebie, że tak długo pracowałam, udało mi się praktycznie do połowy ciąży, kiedyś o tym marzyłam ;-)
Na początku marudziłam mężowi co ja będę robić na tym zwolnieniu, ale jakoś co i rusz wyszukuje sobie zajęcie i jest ok. Zresztą zwolnienie kiedy masz już jedno dziecko w domu też jest inne, zawsze coś w domu jest do zrobienia :-)

Byłam też na pierwszych zakupach dla malutkiej. Jakoś tak do tej pory bałam się, nie chciałam zapeszać i nie miałam też siły na buszowanie po sklepach. Kupiłam sukienunie Myszki Minnie karmelową z opaską i getrami oraz pajaca biało-rożowego z napisem " Best little sister" rozm. 56. Słodkie są . Jestem przeszczęśliwa. Musze zacząć powili ogarniać tę wyprawkę, póki jeszcze mam siłę ruszać się swobodnie :P


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2020, 16:13

Poziomka6 Wieczne czekanie 8 marca 2020, 22:04

4 zastrzyki nie były takie straszne. Te zastrzyki, które bierze się przed punkcja miały super igły i prawie nie bolało. Teraz odliczanie do piątku i pytanie: będą jakieś zarodki czy jednak przygoda z in vitro skończy się w tym tygodniu.

Spuromix A może to już czas? 1 listopada 2020, 18:42

28 października przyszła @
Po 83 dniach poprzedniego cyklu, zaczęliśmy realizację planu "MIŚ" :)
Zaczęłam brać antykoncepcję żeby dać organizmowi odpocząć... Chyba nie wpływają na mnie za dobrze te hormony, stałam się strasznie wrażliwa, wczoraj pół dnia przepłakałam. Zobaczymy co będzie dalej za ok 3 tygodnie mam zadzwonić żeby dostać e-recepte o ile nie będzie się dziać coś dziwnego.
No to jeszcze muszę męża zapisać na badania nasienia, a ja zrobię kilka podstawowych badań.
Czekam z niecierpliwością na maleństwo 😍 czuję że jestem coraz bliżej szczęścia 🥰

dagmara Mój wyścig z czasem. 8 marca 2020, 13:56

63/21
8t+7
Ostatnio bardzo źle się czuję. Mdłości wróciły ze zdwojoną mocą. Oprócz tego dokucza mi jelito... A to boli, a to ciągle mi się coś przelewa... Dodatkowo co jakiś czas dopada mnie dziwne uczucie głodu. Nagle robię się mega głodna, aż jest mi słabo. Trzęsę się z zimna, a po chwili zalewa mnie fala gorąca i znów mi słabo. Najgorzej jest w sklepach w kolejkach. Jest mi duszno, słabo... rozbieram się i mam wrażenie, że za chwilę się przewrócę.
Jutro o 18.00 mam wizytę u lekarza. Najpierw nie mogłam się doczekać tej wizyty,a teraz najchętniej wcale bym nie poszła. Nie chcę iść, bo boje się tego co mogę usłyszeć. Moja poprzednia ciąża skończyła się dokładnie w tym samym czasie. Poza tym, po tak złym początku w tej ciąży, boje się, ze znów usłyszę coś złego... Ja chyba zwariuje.

Dzyzia Nuuda 6 marca 2020, 18:34

Nie aktualizowałam tego pamiętnika od ponad roku. Ciekawie się te wpisy teraz czyta, kiedy na brzuchu śpi mi moja 5 - miesięczna córeczka 😊 Dodaję ten wpis, żeby ktoś czytający ten pamiętnik w przyszłości wiedział, że skończyło się dobrze.

9.10.2019, 29 dni przed terminem porodu, urodziła się moja córka Serafina. Kiedy wody odeszły mi miesiąc przed terminem nie wystraszyłam się. Wtedy byłam już pewna, że skoro poród ruszył, to znaczy ze mała jest już gotowa. Córka urodziła się drobniutka, ale dostała 10 pkt.,oddychała samodzielnie i po krótkiej przygodzie z żółtaczką, 5 dni po porodzie wyszłyśmy do domu. Teraz ma już 5 miesięcy i jest naszą największą radością 😊


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 marca 2020, 18:37

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)