Kosmopolitka Rodzinka - marzenie 2 kwietnia 2020, 14:11

5t6d
Czuję się dobrze, jestem nieco bardziej zmęczona, a dziś rano bolał mnie nieco brzuch i dol pleców, ale poza tym wszystko jest jak przed ciążą. Plamień nie ma, ale zaprzestałam ćwiczenia. Nawet nie z lenistwa, po prostu ciężko mi, mam ochotę leżeć. Może gdybym jednak poćwiczyła, nabrałabym trochę energii?

Zastanawiam się czy czekać do końca kwarantanny, która może potrwać jeszcze dobrych kilka tyg, czy zadzwonić wcześniej do ginekolozki po skierowanie na ewentualne badania... Mysle, ze z usg mogę śmiało poczekać do prenatalnego, ale badania raczej trzeba porobić. W poprzedniej ciąży miałam cukrzycę, więc mam teraz zwiększone ryzyko, miałam tez niedobór żelaza.

Zaczynam rozmyślać o tym jak to będzie z dwójka dzieci, napewno będę zmęczona. To potrafię sobie wyobrazić. Fifi budzi się conajmniej raz w nocy, a nocki przespane mogę zliczyć na palcach u ręki 🙈 mam nadzieje, ze to się zmieni w ciągu najbliższych miesięcy. Zaletą drugiej ciąży jest to, ze nie ma potrzeby kupować wózka, łóżeczka itp. A jeśli będzie drugi chłopak, to i ubranka są ;) Fifi śpi jeszcze w łóżeczku małym, planuje go przenieść po wakacjach letnich na duże łóżko (80/200) i dokupić barierkę. Będzie miał 2 latka. Nie chce zmieniać tęgo dużego łóżka na małe dziecięce, bo po pierwsze jeśli będziemy mieć gości, będzie to łóżko dla gości (można je rozłożyć i dołożyć materac). A po drugie jeśli Fifi będzie źle spał, zawsze jest szansa, ze mąż się położy z nim podczas gdy ja będę musiała zostać z malutkim.

Wydaje mi się, ze to będzie chłopczyk :) u męża w rodzinie już drugie pokolenie tak się rozkładają narodzenia wg wieku i płci, ze wiek już się zgadza, a co do płci to wypadałoby właśnie, ze będzie to chłopiec. Przy pierwszej ciąży byłam mocno przekonana, ze będzie dziewczynka, nawet trochę się zawiodłam, gdy okazało się ze to chłopiec. Ale zaraz po narodzinach przepadłam, zakochałam się bez pamięci 🥰 i nie zamieniłabym na nikogo w świecie. Teraz tak jak wspomniałam, mam przeczucia, ale byłabym równie szczęśliwa, gdyby okazało się, ze to dziewczynka.

Ahh... jeszcze jedno mi przyszło do głowy. Coś o czym zupełnie zapomniałam. Seks w ciąży... orgazmy są intensywniejsze, łatwiej przychodzą. Tak było 2 lata temu i tak jest teraz ;) to jest super. W poprzedniej ciąży miałam nawet sen erotyczny, w trakcie którego doszłam 🙈 nigdy wcześniej mi się nie przydarzyło.

Jeśli miałabym szukać podobieństw z pierwsza ciążą, to na tym się kończy. W poprzedniej byłam aktywna zawodowo, codziennie się malowałam, ubierałam elegancko, czułam się piękna, a nawet seksowna z biustem, który zwiększył chyba ponad dwukrotnie swą objętość (gdzieś w 2 trymestrze), włosy mi się nie przetłuszczały w ogóle (!), nie miałam nigdy „bad Hair day”. Nigdy wcześniej nie czułam się piękniejsza, dumna ze swojego ciała i zaokrąglającego się brzuszka.
Teraz hmmmm... nie wychodzę z domu, nie maluje się, koło 10 zmieniam koszule nocną na dres, wiążę włosy w kitkę. Czuje się jak 💩 muszę się wziąć w garść.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2020, 14:38

gosiulla Nie takie to proste jak mówili 2 kwietnia 2019, 10:04

Każdy dzień to takie mini wyczekiwanie.
Łykam witaminki, piję wodę, jem w miarę zdrowo - czyli robię co w mojej mocy :) chyba jeszcze pozytywne nastawienie mnie trzyma (a może to wewnętrzne przeczucie?)

spodziewana @ : w najbliższą niedzielę
(pozostało 5 dni)

1dc.

Poprzdni cykl niestety znów bezowulacyjny. Zaczynam od początku z nową nadzieją. Może tym razem cóż się zmieni. Będzie to kolejny cykl z duphastonem. Wizytę z omówieniem Clo mam na maj. Czekam z niecierpliwością. Jedynie obawiam się czy przez sytuację z koroną nie odwołają mi wizytę.

Plan na ten cykl :
💊 folik 1x1tabl
💊 olej z wiesiołka 2x2tabl. do owulacji
💊 wit D 2000j
💊 ovarin 2x1tabl
💊 duphaston 2x1tabl od 15dc przez 10 dni.

Poziomka6 Wieczne czekanie 2 kwietnia 2020, 19:24

Zwariować można. Nie mogę nigdzie umówić się do lekarza. Wszystko zamknięte. Kto mi ciążę potwierdzi. Może już nie jestem w ciąży, a okresu nie dostaje, bo progesteron ciągle biorę. Jest szansa na wizytę we wtorek w klinice niepłodności, ale tylko szansa. Laboratoria zamknięte więc nie mogę zbadać nawet bety. Chciałabym już wiedzieć czy to nie przypadkiem ciąża biochemiczna lub pozamaciczna, a co jeśli to drugie przecież do szpitala jest ciężko się dostać.

18dc/31
Dawno nie pisałam bo i nie było o czym. Pewnie działa to tak, że jak przychodzi @ to się człowiek luzuje i czeka na tą ovu. A jak się zbliża ovu to się znowu włącza tryb nakrecania.
Nie wiem może sama siebie oszukuję, ale ten cykl stosunkowo na luzie przechodzę.

Ubiegły miesiąc był dla mnie pełen emocji. Bo i te wszystkie badania i te dziwne wyniki, rozpacz że dookoła ciążę równolegle do mojej straconej, potem jeszcze info ze mogę nie mieć ovu. To było dla mnie dużo... za dużo.
Więc może dlatego w tym miesiącu nie nastawiam się na nic, bo celem dla mnie było obserwowanie siebie, objawów, cyklu i czy w ogóle mam owulacje, jeśli tak to kiedy.

No i teraz mam też 18dc, yy jest już po północy więc 19dc, no i tak... tempka sobie delikatnie spada od 3 dni ale nie gwałtownie i czekam na skok, który by mi potwierdził, że ovu była.
W ogóle ten mój wykres jest dziwny.. myślałam że dokładne mierzenie tempki cos zmieni, a tu nic.. widocznie mam takie skoki i spadki.

Niby mam objawy ovu jak co miesiąc.
Od kilku dni pobolewanie jajnika i obfity śluz raczej kremowy. Od dwóch dni leje się ze mnie taki bardzo wodnisty. Piersi są jakby większe, ale nie nabrzmiałe. Od dwóch dni mam też katar i takie ogólne osłabienie.
Dzisiaj doszły mdłości i brak energii. Podejrzewam, że ovu była dzisiaj, oby jutro był skok temperatury to bede miała pewność.
Robiłam te testy ale nie są jednoznaczne bo ta kreska nie jest wcale najciemniejsza. Prawie identyczna ale jednak jasniejsza odrobinkę od kontrolnej była wczoraj i dzisiaj wiec zaznaczyłam że pozytywny test.

Zgodnie z waszymi radami nie biorę jeszcze luteiny. Gino podtrzymuje 16 dc, ale nie chcę sobie zablokować ovu. Skoro rok temu zaszłam w ciążę bez żadnych wspomagaczy to jeśli nawet teraz wezmę luteinę kilka dni później to nic się nie stanie. Jak wzrośnie tempka jutro i bedzie wyższa tez pojutrze to właśnie od soboty tj.20dc zacznę brac luteine 2x dziennie 100mg.
Pytanie tylko ile dni ją wtedy brać jak myślicie? Mam brać niby 10 dni, ale od 20dc to skończę w 30dc i znowu przesune @. Moze skończyć brać w 27 dc czyli po 7 dniach? Ewentualnie zrobię test ciążowy w razie czego żeby wiedzieć czy odstawić i już..powiedzcie co sadzicie.

Dzięki za komentarze i wsparcie pod wykresem :) Trzymam kciuki za Was. Czytam choć nie zawsze się udzielam, czasem nie wiem co mądrego napisać :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 kwietnia 2020, 01:20

Wera Nasze początki 3 kwietnia 2020, 13:02

2dc
Wczoraj późnym wieczorem pojawiła się miesiączka. Dziś boli i tak boli jeszcze przez 2 dni. Dziś brak energii i jestem smutna.

Jeheria No kiedy? 3 kwietnia 2020, 14:30

35+6
Waga Maciusia przez wszystkie USG (ten sam sprzęt):

21+2 448 g HC (obwód głowy):75 centyl, AC (obwód brzucha): 70 centyl, FL (długość kości udowej): 94 centyl, ogólnie 80 centyl

25+2 863 g - nie mam wymiarów, ale to wychodzi 82 centyl

28+2 1339 g - nie mam wymiarów, ale to wychodzi 83 centyl

33+0 2095 g HC:48 centyl, AC:36 centyl, FL:51 centyl, ogólnie 39 centyl, hemoglobina w 2 tyg skoczyła z 10,8 do 11,9 - mniej pobiera ode mnie

Dziś: 2561 g 35+6 g HC:32 centyl, AC:25 centyl, FL:33 centyl, ogólnie 14 centyl wg wymiarów

Przepływy dzisiaj wyszły lepsze niż ostatnio. Ale widać że już coraz mu gorzej u mnie :(
Nie wytrzymałam dzisiaj i rozpłakałam się przy doktorze. Wszystko się skumulowało. Jestem kłębkiem nerwów, często nie śpię po pół nocy, zamartwiając się czy On żyje. Liczę ruchy bo czasami słabo z tym... i jeszcze ten koronawirus. W Szpitalu w Olsztynie zorganizowali spotkanie BHP lekarzy z roznych oddziałów na 50 osób i jedna lekarka była chora... obecnie 3 lekarzy jest chorych, no tragedia! I ja mam tam rodzić? W USA zmarło na koronawirusa 6 tygodniowe niemowlę. Jak się mam czuć z takimi newsami? Jeszcze od miesiąca siedzę w chacie, brak spotkań z ludźmi strasznie mnie przytłacza, jestem towarzyska... Ogólnie dno... Trochę mi lepiej bo do mamy zajechałam z tego wszystkiego, wypłakać się w rękaw. Te spotkanie było mi potrzebne. Mimo tych zakazów.
Oxalis nie ma już porodów rodzinnych ani odwiedzin, żadnych, nawet ojciec dziecka nie może wejść na oddział. TSH 40? To Ty jeszcze żyjesz? Jak się czułaś? W śpiączkę można zapaść...
Co do porodu lekarz powiedział że ze słabymi przepływami tez możliwy jest poród sn, zalezy jak dziecko reaguje na oxy. To dobra wiadomość.
Zrobiłam badanie prób wątrobowych bo mnie skóra swędziała. Na szczęście wyniki w normie. TSH 1,57.
Za tydzień doppler.

Margryy Kiedy się uda ? 4 kwietnia 2020, 07:17

Jest 7 rano nie śpię od 4 , mam kołatania serca muszę budzić się na jedzenie i siku. Głowa boli
Mnie potwornie. Piersi są inne nie są twarde tylko mięciutkie jak poduszka ale bolące. W tym momencie czuje się jak na kacu.


Dziś zaczynamy 6 mc <3 <3 <3 22t0d - 55% ciąży za Nami

Waga - 60,5 kg ( +3,5 od początku ciąży)
Brzuch - 96 cm
Biust - 89 cm

Z frontu ciążowego tydzień temu mieliśmy Echo serca malutkiej. Jest całkowicie zdrowa <3. Tak się denerwowałam tym badaniem, tym bardziej, że przez sytuację w kraju musiałam być na nim sama. Mąż przywiózł mnie i musiał poczekać w aucie. Lekarz zbadał dokładnie każdy fragment jej serduszka przedsionki, komory, aortę, przepływy sercowe potem przeszedł do mózgu - zbadał obie półkule, robaka móżdżku, pień potem żołądek, grasicę, podniebienie czy jest całe, kości czaszki, kręgosłup, żebra, obie rączki, nóżki, wszystkie 20 paluszków. Wszystko cudownie idealne i zdrowiusieńkie <3 Wszystkie przepływy również ok. Malutka pokazała też wreszcie w całej okazałości płeć - dziewczynka 100 procentowa. Piękna jest, machała rączkami i nóżkami :D :D Wymiary - waga 369 gram szczęścia, BPD - 5.06 cm, główka - 18,8 cm, brzuszek - 15,26 cm, nóżka - 3,41 cm, rączka - 3,29 cm miłośći ( 20t6d) <3 <3 <3

Dwa dni temu byłam też na obciążeniu glukozą i chyba wyniki są ok na czczo 80 po 1 h 118 a po 2 h 89. Tsh i ft4 też chyba ok. Zobaczymy na następnym podglądaniu we wtorek 7.04 na 10:00. Mam nadzieje, że dzięki lekom szyjka ani drgnęła i jest na swoim msc, cała i zdrowa. Od 20 tc brzuch mi się napina, czasem 1-2 dziennie, wczoraj chyba z 5 razy. Uczucie jakby zabierali Ci skórę, wysysali powietrze, lekki ból na miesiączkę. Martwią mnie. Wzięłam no-spę. Wiem że to najprawdopodobniej Braxtona-Hixa ale w związku z tą szyjką boję się ze mogłyby ją skracać. Podpytam lekarkę, póki co kupiłam jeszcze magnez.

Kupiłam sobie ostatnio ciążowy gadżet od mamyginekolog - ciążowy segregator, różowy, Boho. Jest świetny i gdzie nie pójdę każdy zachwala :D
Zakupy wyprawkowe też rozpoczęte - mamy już dwa komplety pościeli, przepięknej w kwiaty i z łapaczami snów, przecudne pieluszki tetrowe (11) i flanelowe ( 3), bodziaczki maleńkie rozm. 56 na krótki rękaw (2szt) a jeszcze do nas nie dotarły zamówione - 3 kocyki,pokrowiec na przewijak, klonowy gryzak, przybornik i otulacz do snu, podusia do wózka i karty do pamiątkowych zdjęć. Nie mogę się doczekać <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 kwietnia 2020, 14:52

Piątek 13 dc / 32 cs - 4 po histeroskopii

Wróciłam z kliniki. Pustki, jakbym była pacjentką VIP 😉

I tak:
--> pęcherzyki zwolniły, obecnie są trzy o podobnej wielkości ok. 16 mm
--> endometrium 7 mm

Zalecenia:
* dziś dostałam zastrzyk z menopuru aby podrosły i wzrosła ich jakość.
* w niedzielę zastrzyk z ovitrelle.
* dalej estrofem dopochwowo
* dostałam zielone światło jeśli chodzi o współżycie.

Kolejna wizyta w środę aby potwierdzić owulację i z ilu pęcherzyków była + endometrium.

Jeszcze pogadałam z dziewczyną pielęgniarką z zabiegowego. Trochę ponarzekałyśmy na prokreację, że to ciężki kawałek chleba i na prawdę jak już się to przeżyje, te wszystkie upokorzenia, straty, dołki, depresję to mało co później potrafi kobietę złamać. W embriologii to jest tak: na każdy cykl fizjologiczny jest ok 25 proc. szans na zapłodnienie, z tych 25 proc do macicy dotrze jakieś 15 proc, a zagnieździ się z tych 15 około 5 max 10 proc. Poczęcie to cud jak nic.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 kwietnia 2020, 18:00

Hedgehog Pamiętnik jeżyka 35+ 18 stycznia 2018, 09:35

Ciąża rozpoczęta 22 grudnia 2017

10 dc
Nastrój? 4/10
Dawno nie byłam taka zestresowana.
Lekarz zapomniał że teraz jest inauguracja roku akademickiego i w ten czwartek to ja na pewno nie będę operowana. Teraz leżę w hotelu(pada jak cholera) i czekam czy w piątek jednak mnie gdzieś wciśnie. Czy ja zawsze muszę mieć wszystko aż tak pod górkę? Nie ma nic co poszło by gładko i bez jakiś chochlików. Niby wszystko było dogadane. Jadę 500 km na operację a tutaj taka niespodzianka. Dograć kolejny termin operacji to dla mnie przyszły rok będzie😔 Szczęście, gdzie jesteś? Może byś się do mnie wreszcie uśmiechnęło?! Dobrze że mam taką spokojną naturę. W innym wypadku już bym zwariowała...😓
Edit: termin operacji JEST! 5 październik💚 w urodziny wyjdę do domu. Teraz wracam do domu🏠 w niedzielę wycieczka spowrotem


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2020, 12:21

69 dc 9 tc 5d

Po poniedziałkowym USG i usłyszeniu słowa krwiak znów byłam pełna nerw.
Dobrze że pracuje inaczej bym oszalała ciągle myśląc.
Choć powiem że bardzo dużo odpoczywałam z kiedy mąż był w domu zastępował mnie. Wykonywał za mnie pracę a mi kazał leżeć w łóżku. Jak pracował to ja to co miałam robić robiłam jak już obroniłam się to leżałam na lezaczku i pilnowałam komputera.
Nawet taka praca zdalna mi się bardziej podoba. Wstajesz później na spokojnie zjesz śniadanko potem drugie obiadek. Możesz włączyć telewizor. Wada że czasem przerywa i.programy nie działają, niektóre chodzą jak żółw.
Ale jest inaczej i to mi się podoba.
Może jeszcze miesiąc 1,5 popracują. Zobaczymy.

Ostatnio dużo rozmyślając napisałam do swojego zaufanego lekarza czy mnie przyjemnie w następnym tygodniu.
Ku mojemu zaskoczeniu napisał że przyjmuje ale tylko do 13. Mi to nie na rękę przecież pracuje do 14,30 nie dam rady. Mąż do mnie przecież przyjmuje w soboty napisz do niego może termin będzie. Tak zrobiłam, termin się znalazł.
Do tego wszystkiego wypadło.mi pół zęba. No nie no jeszcze tego brakowało. Kto mnie teraz przyjmie. Pisze do kobitki że pilna sytuacja odpisała że mnie przyjemnie. Super wczoraj udało mi się tego zęba naprawić. Kobitka przyjmuje tylko pacjentów w nagłych sytuacjach nikogo więcej. Zaskoczyło mnie że idealnie przestrzega higieny, dzięki temu czułam się bezpiecznie. Płyny do dezynfekcji ściereczki do rąk płyn do odkażania jamy ustnej. Sama miała maseczkę i ta maskę plastikowa 3 d.
A dziś wizyta u gina.
Serduszko bije, nawet dał na chwilę posłuchać. Mój skarbek ma już 3,27 cm rośnie jak na drożdżach 💗 co mnie cieszy. Choć nie ukrywam że bardzo się boję, i nie potrafię na chwilę obecną się jeszcze cieszyć. Może za jakiś czas....
Oglądał krwiaki z każdej strony po kilka razy. Stwierdził że takie wielkie nie są
Mają 16*6mm i 10*5
Najważniejsze że dziecko jest od nich większe, że nie są koło malucha.
Z czasem powinny się znajdować wchłonąć. Szkoda że lekarz z kliniki nie napisał ile mm te krwiaki były takto miałabym porównanie czy rosną czy maleją. A tak nie wiem nic. Lekarz sam.od siebie zaczął szukać rączek nóżek ale stwierdził że za wcześnie jeszcze bo jeszcze się nie wykształciły.
Na pożegnanie dostałam zdjatko 3d.
Po tej wizycie się uspokoiłam, znów dowiedziałam się więcej niż u lekarza z kliniki. Po połówkowych uciekam z kliniki i zostanę u niego.

Z ciekawostek powiem że mój kocurek od 2 dni kładzie mi się na nogach blisko brzuszka jajniczkow i je wygrzewa. A nigdy tego nie robił..coś czuję za mam osobistego lekarza.

Wera Nasze początki 4 kwietnia 2020, 20:00

3 dc
Dziewczyny mam pytanie. Nalegać na męża na strania czy czekać spokojnie?

Jestem gdzieś w połowie kolejnego cyklu starań, nawet już nieliczę który to dokładnie. Ogromnie staram się wierzyć, że jednak wszechświat ma dla nas coś dobrego, lecz wkrada mi się w starania obojętność..w sumie nawet nie wiem, w którym jestem dniu cyklu. Wiem, że @ ma być 16.04 pewnie pojawi się jak w zegarku. Czuję, że ostatnio dzieje się ze mną coś złego...targają mną takie uczucia, których nawet nie chcę mówić na głos..do tego sytuacja w kraju jest tak beznadziejna, że szkoda słów. Nigdzie wyjść, ani z nikim się spotkać to dołujące....o depresję niewiele trzeba...M stara się jak może, aby poprawić mi nastrój, on cały czas wierzy, że nam się uda.. nie miał ani jednego dnia zwątpienia..dzisiaj w tajemnicy przed nim dałam memu bratankowi 3 pary skarpetek Polci...a dotychczas jej rzeczy były dla mnie rzeczą świętą, nikt nie miał prawa ich dotykać. Były jej i koniec. Czy to oznacza że podświadomie jednak się poddałam? Być może. Zawsze walczyłam do końca, nigdy się nie poddawałam, lecz na ten moment jestem już po prostu zmęczona..na dodatek pobolewa mnie ząb.

Jem śniadanie, patrzę przez okno, słońce pięknie świeci...a ja? A ja nie potrafię się tak jak kiedyś cieszyć z takich prostych rzeczy. Zgorzkniałam? Pewnie tak. Uczucia na dzisiaj. Obojętność.
Dziewczyny dziękuję za komentarze...staram się nie poddawać, ale każdy dzień jest coraz cięższy...wierzę że musi być dobrze i czas najwyższy wyjść z tego psychicznego dołka. Spróbuję.
Irysko ile ja miałam zrobionych badań to nie zliczę...krzepliwość, trombofilia także była..mam właśnie krzepliwość i w drugiej ciąży brałam acard i heparyne..w zamałej dawce jak się później okazało...no a po 24tc dołączyła gestoza...

12 DPO
Znowu widzę cień drugiej kreski... Może to jakieś zwidy, nie wiem. Tak bardzo chcę być w ciąży, że może mój umysł spłatał mi figla. Jutro idę na betę. Boję się powtórki z "rozrywki"... Staram się podchodzić to tego bardzo na chłodno, chociaż nadzieja we mnie się tli. Mężowi nie jeszcze nie mówiłam co tam jest na teście (lub czego nie ma). Boję się, nie chcę jeszcze raz tego przechodzić. Postaram się teraz o tym nie myśleć.

Zaczyna się chyba lato bo ciepło dzisiaj na dworze...dzień spędzony przyjemnie aż do wieczora...stwierdziliśmy że wypijemy sobie z M po piwku na balkonie...było fajnie, miło do czasu...na jednym balkonie widać było dzieciątko ok 7-8 miesięcy...śmiało się, gugało po swojemu...widziałam jak przykro było mojemu M...i gdy już prawie rozładowaliśmy sytuację z balkonu obok zaczęło było słychać płacz noworodka... i tyle było z miłego dnia. Boże jeśli dajesz ludziom tyle ile są w stanie unieść to wiedz, że ja już klękam pod ciężarem krzyża i nie dam rady dłużej!
Do @ 4 dni..przyjdzie oczywiście bo przychodzi w miarę regularnie co miesiąc...w dzień ojca idę na pierwszy monitoring zobaczyć czy 2x1 clo coś daje jak nie to piepszę to i powiem że chcę histeroskopię choć ginekolog powiedziała że mi zrobi jak będę chciała ale ona osobiście nie poleca... tylko że ja już nie mam siły dłużej walczyć...dlaczego nie możemy być pełną rodziną jak inni? Dlaczego inni rozpleniają się jak króliki a nam nie wychodzi? Tak, wiem że nigdy nie będę miała na to odpowiedzi...do dupy to wszystko...

Dawno nie miałam tyle dni kryzysu...z rana wydaje mi się, że jest ok, a w ciągu dnia coś się wydarzy i już dupa. Czuję rozczarowanie, demotywację, moje myśli są pesymistyczne..nie tylko o starania chodzi, a o całe moje życie...gdzieś uciekła mi radość życia..zrobiłam się nerwowa, złośliwa i...pusta w środku. Chyba będę musiała odwiedzić psychologa, bo jak tak dalej pójdzie to nie będzie dłużej starań, a rozwód. @ się dzisiaj delikatnie rozkręciła zatem jutro zagości na dobre. Konsultowałam dzisiaj z ginekolog czy ruszać w tym cyklu z clo skoro mam plamienia przed @ kolejny cykl...doszliśmy do wniosku, żeby lepiej przez 2-3 miesiące najpierw sprówać je wyeliminować luteiną. Ginekolog mówiła, abym ją brała od 16dc, ale że ja mam późbo owu to będę ją brała od 19dc...ciekawe czy plamienia się pojawią...czy ja wiecznie będę miała pod górkę? I już wiem jedno. Jeśli kiedykolwiek będzie mi dane być ziemską matką to będzie to prawdziwy cud.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia 2020, 20:08

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 4 kwietnia 2020, 20:44

26 DC
W tym cyklu, po przerwanej stymulacji obiecałam sobie że nie będę sprawdzać kalendarzyka kiedy wypadają dni płodne ( ok raz popatrzylam ale staralam się nie zapamiętać) 😉chociaż wiem kiedy jest owulacja, tego bólu nie da się pomylić z czymś innym. Wiec 💓 były co dwa trzy dni - i znowu nadzieja że coś z tego będzie naturalnie 🙄 od stycznia staram się zdrowiej odżywiać , unikać glutenu, laktozy, jem dużo warzyw, praktycznie zero słodkiego, staram się ograniczyć kawe. Biorę leki na tarczycę, selen +Wit E, witamine D, kwas foliowy metylowany, miosytigyn a wieczorem cynk i akard ( znajoma gin mówiła że mogę brać profilaktycznie). Małż też pije witaminki acertin i bierze cynk. Oczywiście to ja jestem od przygotowania nam napojów mocy 🤭 ale co tam, przynajmniej wiem że wypije te swoje witaminy. Od dwóch dni jem jeszcze tabletki z anansa, kupione na po transferze, ale gdzieś przeczytałam że w naturalnych staraniach też można go brać. 🤔
Pierwszy wpis trochę chaotyczny, ale może później będzie lepiej. Nie ma dzisiaj na nic siły, od momentu kiedy okazało się że in vitro odeszło w sina dał i nie wiadomo kiedy będzie można zacząć znowu działac zaczęłam robić forme życia, nie będę w ciąży na wakacje tak jak planowałam, to przynajmniej będę miała ładna dupkę. Do wtorku mój plan treningowy udawał się w 100 %, w środę ogarnęła mnie taka niemoc, że nici z treningu, przespałam popołudnie po pracy. W czwartek zrobiłam trening,a wczoraj i dzisiaj nie miałam siły 🙄 chyba za dużo wina wczoraj wypiłam bo w nocy ok 4 obudziła mnie biegunka a później było mi niesamowicie zimno i nie mogłam zasnąć, przesiedziałam godzinę na ovufrend czytajac pamiętniki, dopiero ok 6 udało mi się zasnąć 😱😱 oki, ale się rozpisalam, uciekam oglądać dom z papieru. Mam tyle myśli na raz , że ciężko wszystko napisać z sensem i logiką 🙄 za co przepraszam ewentualne ,,czytaczki,, mojego pamiętnika.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 kwietnia 2020, 21:01

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)