32 dc
To odliczanie dni cyklu skojarzyło mi się z odliczeniem przez skazańca dni do końca kary 🙄😉
No więc, dzień 32 cyklu, objawów @ nadal brak, piersi zawsze tydzien przed @ są jak balony i bolesne że nie można spać, teraz są pełniejsze ale miękkie i nie bolą, mam wrażenie że bolą brodawki🤷 brzuch zawsze boli kilka dni wcześniej, wczoraj pobolal może z dwie godziny delikatnie i tyle. W nocy obudziły mnie mega mdłości i jeszcze troszkę mnie teraz mdli, zastanawiam się co mogłam wczoraj zjeść, ale nic nie przychodzi mi do głowy. Od kilku dni rano po wstaniu boli mnie gardło, ale po ok godzinie przechodzi zupełnie 🤷 i mam zatkany nos, ale nie mam kataru, organizm robi sobie ze mnie jaja.
Wczoraj w szufladzie znalazlam test ciążowy o czułości 25, rano bardzo mnie kusiło żeby go zrobić ale byłam twarda, już tyle razy widziałam biel na testach a dzień później przychodzila małpa, że poczekam do poniedziałku, jak będzie jeden dzień spóźnienia (już zakładam że @ się spóźni, wrrr).
Cieszy mnie to że dzisiaj ostatni dzień w pracy, a później 3 dni wolnego, dwa dni do pracy i urlop.😍 Dzisiaj mój małż dostał listę zakupów na weekend a jutro będzie gotował żurek. Muszę go pochwalić, bardzo dobrze gotuje, ale kuchnia po jego gotowaniu wygląda jak po przejściu tornada, praktycznie każda łyżeczka, garnek, talerz są mu potrzebne. Po obiedzie zawsze pytam jak sytuacja w kuchni, żeby mieć czas na przygotowanie strategii do sprzątania. Umowa jest taka że jak on gotuje ja sprzątam, szkoda że nie działa to w drugą stronę. Ale ja sprzątam na bieżąco w trakcie gotowania.
Wczoraj dowiedziałam się że w ciąży jest żona mojego kuzyna, która nigdy nie chciała mieć dzieci, znam ją ponad 10 lat i zawsze mówiła że to nie jest jej potrzebne. Kolejna koleżanka pisała mi, że okres jej się spóźnia 9 dni ale robiła test z ateki i wyszedł negatywny wiec
na pewno nie jest w ciąży, mowie jej jedź zrobić badanie z krwi, a ona że po co jak testy są w aptekach. Wytłumaczyłam jej że z krwi jest wiarygodny. Pojechała, zrobiła i wyniki bety ponad 300. 🙂
Pięknie 🙂
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2020, 07:46
12 dc
Pełnych strań dalej brak. Ale jestem pełna nadziei czekam na wakacje
Wracam, jeden może dwa cykle, jeśli sie nie uda zostaniemy 2+1. Wiek, walka z wagą i praca... za duża presja...
36+6
Jutro ciąża donoszona!
Jak ten czas szybko mija! Tyle czekałam aby być w ciąży, a sama ciąża trwa naprawdę szybko. To nie był łatwy czas ale staram się nie marudzić i być wdzięczna za ten cud. Byłam 2 razy w szpitalu, ciągle skurcze, anemia, problemy z przepływami a teraz ostatnie 2 mięsiace w chacie przez koronę... poród bez męża, brak szkoły rodzenia. A tak chciałam chwalić się brzuszkiem. No nic, tak miało być, najważniejsze aby Maciuś był zdrowy! Obym mogła karmić piersią.
Dziś miałam Dopplera. Przepływy wyszły takie jak ostatnio więc jest ok. Za tydzień ważenie. Jestem spokojna.
Przytyłam 14 kg.
Lala chora, byłam dziś z mężem u weta. Miała gorączkę i ma ostre zapalenie gardła. Od 3 dni nie chce jeść... Gdzie to labrador więc jest łakomczuchem.
Doktorka na NFZ nie przyjmuje a miała mi gbs pobrać. We wtorek prywatny mi pobierze. Dobrze że do niego chodzę.
Brzuch już się obniżył, lekarz potwierdził. Często sikam i czuję jakby kości krocza się rozchodziły.
Już niedługo zobaczę synka ❤️❤️❤️
33 dc
Jutro powinna przyjść @, objawów na nią nadal brak, ściskam te biedne piersi a one nie bolą 😅 w brzuchu cały czas przelewanie, bulgotanie, jajniki czasami zabola delikatnie, a z nowości to krew z nosa w nocy, na szczęście niedużo. Boje się, żee znowu sobie tak strasznie wkręcam ciążę a test nic nie pokaże. Nie chce psuć humoru mężowi w poniedziałek wielkanocny, wiec swoje żale wyleje tutaj. Dziękuję Wam dziewczyny za kciuki. Uciekam robić sałatkę. Wesołych Świąt 🐣🐥🐤
🐣🌸23t2d🐰🌸
Wielkanoc jutro a jakoś w ogóle nie czuję tych świąt. Bez rodziny całej, bez święconki, bez wielkanocnego spaceru to nie to samo....
Dobrze, że mamy dziecko to chociaż dom troszkę przystrojony swiątecznie dla Niego. Mamy bazie, pisanki, stroik, wielkanocną girlandę.... mąż pitrasi w kuchni na jutro ja wysyłam znajomym i dalszej rodzinie życzenia, mały gra na plejce.
Wczoraj zaszalałam i kupiłam przez neta mnóstwo przepięknych ciuszków dla Naszej królewny 👸 wiem że powinnam oszczędzać w tych czasach ale nie mogę się powstrzymać. Wszystko takie piękne, słodkie i malutkie. Będą i przepiękne pajace do szpitala, zestawy bodziaków ze spodenkami, słodkie sukienunie i tuniczki, opaski pin-up, czapeczki, turbanik, chustka na szyjkę, a i moje odkrycie sukienko- bodziaki 🤱 Ciężko sie przestawic w zakupach, że garderoba dla dziwczynki jest bogatsza o te wszystkie sukienki i spódniczki. Z Maksem tAk nie miałam 😋 Nie mogę sie już doczekac paczuszek po świętach 😁
Kochane Madu, Evi, i wszystkie dziewczynki, które mnie czytacie jeszcze życzę Wam zdrowych, spokojnych i mimo wszystko rodzinnych oraz serdecznych świąt, pełnych wiary i nadzei na lepsze jutro ❤🐣🐏🐰
Leżę plackiem. Mąż posprzatal dom i zrobił pierwszy w życiu żurek. Smaczny wyszedł! A ja, ponieważ mam za dużo wolnego czasu zaczęłam sie zastanawiać czy moja beta nie jest za wysoka. Mało kto taka ma w 14 dpt. A wysoka beta może oznaczać zasniad groniasty, tylko nie wiem jak wysoka ma być żeby zasniad stwierdzić. Moja beta prezentuje się tak:
7 dpt 39
9 dpt 168
11 dpt 484
14 dpt 2556
Nie wiem co mam o tym myslec
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2020, 17:39
21tc+6d, waga 59,8kg (+5,8kg)
(Acard, Neoparin, Encorton, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin)
To niesamowite, ale taki dzieć z brzucha ma już swoje "upodobania", np. kiedy bujam się na ławce w ogrodzie staje się mniej aktywny, jakby ten rytmiczny ruch Go usypiał, z kolei w innej sytuacji potrafi oscentacyjnie zaznaczyć swoją obecność. Już od dawna w ruch poszły spodnie ciążowe, ale jednych bardzo nie lubi, kiedy je noszę mogę siedzieć tylko odchylona do tyłu, tak żeby ciało tworzyło kąt rozwarty, jak tylko usiądę tak normalnie to kopie w "pas" spodni, mimo że mnie nie uciskają, ale powiedzmy są w tym miejscu bardziej obcisłe niż inne. W ogóle to rozpycha się coraz bardziej, mam wrażenie jakby wciskano mi wnętrzności w przełyk, przez co coraz częściej wraca ślimak i chce mi się 🤢 nie jest to dobre, bo jak ślimak znika, to rzucam się na jedzenie, przez co w ostatnich dniach przytyłam wręcz skokowo prawie 2kg 🙊 ale co tam, w końcu ciąża, póki tyje tyle ile powinnam względem tc to jest ok 😊
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2020, 20:58
34 dc
Okresu brak, chociaż wczoraj wieczorem ból brzucha jak na @, który trwał moze godzinę i tyle, ból przeszedł. Rano jeszcze troszke brzuch zabolał okresowo zanim poszłam siku, patrzyłam na papier, ale czysto, nawet nie było brązowego plamienia. Boje się jutrzejszego testowania...
tc: 11+4, waga 57,2 kg.
Tygrys nas w tym tygodniu trochę nastraszył. Trochę mocno. Do tej pory miałam tak różnorodne i raczej męczące objawy, że każdą wolną chwilę przeznaczałam na spokój, bo musiałam odpoczywać. Nie mogłam się zamartwiać. W ubiegłą niedzielę natomiast bardzo bolał mnie prawy brok, jakby rwanie, kłucie, czasem się przemieszczało, czasem było w pachwinie. Generalnie dzień z życia wyjęty. Nie miałam plamień. Zafasowałam sobie w razie czego dupka (wtedy byłam jeszcze na crinone), nospę, magnezy. Zastanawialiśmy się cały dzień czy jechać do szpitala czy nie. W moim mieście sytuacja jest taka, że jeden szpital przerobili na zakaźny, a w drugim brakuje ponad połowy personelu, bo jest na kwarantannie. I najwięcej zakażonych to właśnie personel medyczny. Niefajnie. Stwierdziliśmy, że czekamy do poniedziałku. Mężuś wyczytał, że to może być rozciąganie więzadeł macicznych, albo pęknięcie torbieli. Masowanie, leżenie, delikatne rozgrzewanie. W poniedziałek od rana wisiałam na telefonach do różnych ginów. Do nikogo się nie dodzwoniłam. Wtedy byłam niestety sama, więc wsiadłam i samochodem krążyłam od gabinetu do gabinetu sprawdzając czy przyjmuje. Maska, rękawiczki, płyn do odkażania - razem ze mną. To było moje pierwsze wyjście na zewnątrz od dawna. I było w tym coś przyjemnego (mimo przyczyny wyjścia). Jeden ma kartkę - przychodnia nieczynna. Drugi ma kartkę - rejestracja telefoniczna od 12-19, spoko, spoko, nie mogłam się dodzwonić - chwytam za klamkę - zamknięte. No, ale jest kartka, że na wizyty bez osób towarzyszących, więc przecież wizyty się odbywają. Kolejny przyjęcia pilnych przypadków od 10-14. Było już po 14:00. I tak dalej, kilka gabinetów objeździłam. Generalnie dupa blada. Następnego dnia znowu wisiałam na telefonie. Udało się. To był wtorek, wizyta dopiero w czwartek - "A nie da się wcześniej?" - - "Niestety nie, Pan Doktor przyjmuje tylko pilne przypadki, więc to najwcześniejszy możliwy termin.". Dobra, zajęłam się serialami, dalej łykałam magnez i nospę, rozgrzewałam prawy bok. W czwartek poszłam z Mężusiem - ale wiadomo, zostawił mnie pod drzwiami gabinetu. Kolejka do gabinetu ustawiła się pod drzwiami wejściowymi, na podwórku. Do środka można było wejść, gdy poprzednia pacjentka wyszła. Wchodząc do rejestracji miałam mierzoną temperaturę (pani ubrana w fartuch, maskę, przyłbicę, rękawiczki), musiałam zdjąć swoje rękawiczki i maseczkę, pod okiem pani pielęgniarki umyć ręce, dostałam czyste rękawiczki i maseczkę. Na rejestracji panie w maskach i przyłbicach. Wypełniłam ankietę koronawirusową. I dopiero lekarz mnie zaprosił. Lekarz miał bardziej profesjonalne wdzianko (maska z filtrem). Sprawdził szyjkę - ok, wypytał o leki, o heparynę i inne, zrobił usg. Na usg Mały Człowiek ruszał się. Ruszał się super intensywnie, rączki, nóżki. Ma bardzo długie nogi, tak przynajmniej sobie pomyślałam. Lekarz wydrukował mi zdjątka, co Mężuś skwitował stwierdzeniem "Album rodzinny się powiększa!". Powiedział, że w jego ocenie to wiązadła. Maksymalnie 3 nospy dziennie.
Opowiadam Mężusiowi, jak Dziecko się porusza, jak intensywnie i jaki to cudny widok. A Mężuś patrzy na mnie ze szklącymi się oczami "Już mi nie opowiadaj, bo następnym razem też nic nie zobaczę i jest mi przykro z tego powodu".
Skończyłam crinone, bardzo mnie to cieszy!!! Skóra swędzi raz mniej, raz bardziej. Zmieniłam olejki na balsam dla kobiet w ciąży, zmieniliśmy również proszek do prania na taki dla alergików, zmieniłam płyny pod prysznic na takie nawilżające nie tylko z nazwy, ale i ze składników. Zobaczymy, czasem nie daje mi to spać!!!
W przyszłym tygodniu test PAPPA i ostatnia wizyta u gina z kliniki.
Skończyłam oglądać "Początek życia" na netflixie i obejrzałam również "Niemowlęta". Oba dość pouczające, ciekawie zrealizowane.
Jakoś tak sobie myślę, że to syn. I moje obawy dotyczące ciąży (może przez moją niefrasobliwość, lekkomyślność, albo wypranie emocjonalne po in vitro) to "Czy będę w stanie być dobrą matką dla mężczyzny?". Nie wiem, po prostu nie wiem. Tego się boję. Mam nadzieję (jeśli przypuszczenie okaże się prawdą), że nauczymy się siebie nawzajem.
P.S. Nie wiem, czy ktoś widział, Katarzyna Glinka jest twarzą akcji dotyczącej przywrócenia porodów rodzinnych (oczywiście przy wprowadzeniu odpowiednich środków zabezpieczenia) w trakcie epidemii.
Spokojnych Świąt!!!
Wielkanoc.... W tym roku trochę inna, spędzona w domu, z dala od rodziców, rodzeństwa... Dziś w tym dniu tak mi smutno... Dostałam od siostry filmiki jak dzieciaki się wygłupiały i aż mi łzy popłynęły... Pomyślałam sobie, że tyle matek narzeka na balagan, na brak spokoju, na brak ciszy... Ale według mnie te kobiety to prawdziwe szczęściary... Posiadają największy dar jaki mógłby dać Bóg kobiecie.... Też bym chciała mieć balagan w domu, brak spokoju, ciszy... Jednak nie wszystkie marzenia się spełniają 😪😪😪
Niedziela wielkanocna przyniosła wiele wieści o nowych ciążach - i przyznaje po 10 takiej wiadomości popłakałam się.. po prostu łzy same zaczęły mi lecieć i nie byłam w stanie tego zahamować.
Dodatkowo bardzo dobija mnie fakt, ze nie zobaczę się z mężem do końca kwietnia...
tragiczny dzień
Dzisiaj 11w0d waga już od kilku dni to 63,5 (niestety).
W czwartek miałam wizytę kontrolną i zobaczyłam dziecko na usg, widok był dużo bardziej szczegółowy niż się spodziewałam! 4,17 cm, tętno 170, wszystko póki co w porządku 
23.04 mam usg prenatalne +pappa, a kolejna wizyta 14.05.
Nadal męczą mnie mdłości i zgaga i czasem czuję się taka...hmm... wyobcowana. Ale na nic innego nie moge narzekac. Choć sam lekarz powiedział mi na dzień dobry na wizycie, że wyglądam na zmęczoną (miło
), to nie odczuwam spadku energii, może minimalny. Ale okazuje sie, ze moja twarz mowi co innego 
Od 2 dni miewam takie ukłucia jakby w szyjce macicy, trwające ok minutę, mam nadzieję, że to nic złego. Odebrałam książke W oczekiwaniu na dziecko i czytam, bardzo mi się podoba
7 dc
Kolejny miesiąc i kolejna szansa. Ale z uwagi na 👑 🧬 trochę się u mnie w pracy pozmieniało i teraz nie mam z mężem wspólnych zmian. Mijamy się w tygodniu 😫
Święta spędzamy we dwoje, tęsknię za rodzina, i ogólnie czuję jakby była zwykła niedziela. Poniedziałek Wielkanocny spędzimy przed tv z The Crown bo zapowiadają u Nas opady deszczu 🌧
Badanie nasienia oczywiście klinika nam przełożyła, prawdopodobnie końcem maja będzie kolejna okazja, no ale to tylko przypuszczenia InviMedu. Jak będzie to nikt nie wie.
Kochane trochę późno, ale życzę Wam radosnych Świąt Wielkanocnych 🐰 🐥🐣🐑🐏
Dzis 21 dzien cyklu. Zrobilam badania krwi. Liczylam na pozytywne wiadomosci i jak zawsze sie przejechalam. Dodatkowo dostalam wyniki z biopsji endometrium. Moj organizm to jeden wielki bajzel.
Mam dosc. Nie mam po prostu sily na to wszystko. Tak bardzo chcialabym, zeby wszystko bylo w normie. Staram sie ile moge, a wlasne cialo mnie nienawidzi. Nie lapalabym takich dolow gdybym byla dwudziestolatka, ale lata leca i czuje jak z kazdym miesiacem moje szanse maleja.
Cukier za wysoki. Tsh minimalnie ponad dolna granice. Ft4 w normie. Progesteron tragicznie masakrycznie niski. Biopsja endometrium - fragment w stanie nierownowagi hormonalnej ogniskowo z cechami sekrecji.
Zre ten caly euthyrox od paru lat, wszystkie suplementy lykam, z cukru praktycznie calkowicie zrezygnowalam, a w organizmie chaos. Czuje straszna bezsilnosc. Chcialabym przygotowac odpowiedni domek dla maluszka, ale nie potrafie. Wyniki lataja sobie gora-dol bez logicznej dla mnie przyczyny.
W piatek mam kolejna wizyte w Gamecie. Zobaczymy co powiedza. Prosze prosze prosze niech mnie naprawia.
35 dc
Wytrzymałam cierpliwie nie robiac testu do dzisiaj, wczoraj powinna być @. Obudzialam się już dużo wcześniej ale chciałam jeszcze poczekać żeby nie budzić męża. Właśnie wróciłam z łazienki, test negatywny 😒 nie ma ciąży, nie ma okresu to co jest? Przecież to niemożliwe żeby tyle czasu po owulacji jeżeli jestem w ciąży nie wyszedł test o czułości 10 🔨🔨 to gdzie okres, gdzie ból brzucha, piersi. Wczoraj wieczorem znowu przelewanie, bulgotanie w brzuchu i tak co wieczór od jakiegoś czasu. Zjedzony o 16.00 żurek stal mi w gardle do 1 w nocy, sutki są dalej wrażliwe a piersi nie bolą. No to do jasnej cholery co się dzieje....
Mąż już wie, że robiłam test, bo akurat musiał wstać zanim go wyrzuciłam. Udawałam twarda że to nic takiego, jedna kreska, nie pierwsza i nie ostatnia. To już nie jest żal, smutek że się nie udało tylko wkurwienie, co jeszcze mam zrobić żeby zobaczyć te dwie kreski????
Drugi dzień tych smutnych tegorocznych świąt....
Siedzę i myślę...
Myślę o tym co dalej.. Czytałam kilka artykułów nawet na temat adopcji dziecka... Przeglądałam jak codzień Facebooka... Patrzyłam na zdjęcia całych rodzin, na te uśmiechnięte twarze rodziców i rozradowane buziaczki ich dzieci.. I patrzyłam do kogo są podobne.. Do taty czy mamy... I w myślach znowu to samo... "Jakim jesteś szczęściarzem/szczęściarą"
Jak dobrze, że jutro już będzie po świętach....
Mimo porannego negatywnego testu dzień był fajny. Spędzony na oglądaniu serialu na Netflix (Unorthodox - polecam 😉), wylegiwaniu się w łóżku i jedzeniu. Te dwa dni zniweczyły 3 tygodnie ćwiczeń, mam postanowienie powrotu do biegania. Nie jestem raczej grubaskiem ale na tyle lubię swoje ciuchy, że szkoda mi jak przestaje się w nie mieścić. I o ile pozwolą mi na to kolana (przez ból kolan musiałam zrezygnować z biegania) to zacznę od biegania 3 km. 💪 Chociaż pewnie wolałabym od razu dyszke, bo ja tak mam ze wszystkim, jak już coś zaczynam to z grubej rury. Pierwsze moje wyjście na bieganie od razu założyłam że przebiegne 5 km, udało mi się ale po drodze umierałam 10 razy, w myślach przeklinalam bieganie i myślałam jak bardzo tego nienawidzę. A później tak się wciągnęłam, ze dzien bez biegania był dniem straconym. No ale te moje nieszczesne kolana nie wytrzymaly i trzeba było przerzucić się na inne aktywności.
Co do okresu to nadal nic nie ma. Nawet nie pisze o objawach bo jaki to ma sens, moj organizm robi co chce. Już chciałabym zacząć nowy cykl, skoro z tego nic nie ma i zacząć kolejny miesiąc starań.
Jutro do pracy a od czwartku urlop, myślałam że mam jeszcze 8 dni a mam 9 dni zaległego urlopu, yupiiii, posiedzę sobie chwile w domku, a dwa dni z mężem bo on akurat kończy urlop.
Mam ochotę gdzieś jechać, na spontanie, bez planowania ale trzeba czekać aż sytuacja z wirusem sie zakończy. Czekanie, czekanie, cały czas czekanie na coś.... 😁
Boje się kolejnej porażki, że będzie trudno ponownie się podnieść, nie chcę znowu przez to przechodzić. Zastanawiam się czy z czasem można się z tym pogodzić, odpuścić i zrozumieć że tak musi być, czy z czasem już nie boli... Mamy strasznego pecha ostatnio, kupiliśmy dom do którego nie możemy się wprowadzić, dzisiaj w skrzynce był kolejny list od prawnika... Wynajmowaliśmy dom przez jakiś czas a że znalazłam prace w pobliżu chcielibyśmy się tam w końcu wprowadzić, niestety ludzie którzy tam mieszkają nie chcą się wyprowadzić
Staram się tym nie denerwować, najważniejsze są kropki, a co jeśli już ich nie ma. Proszę zostańcie ze mną...
Już po wizycie... Nie była zbyt optymistyczna... Dostał witaminy... Androvit Plus, witamina C 1000, Koenzym Q10 200 mg.
Ma zrobić powtórkę badania nasienia po około 2,5-3 miesiącach...
Biopsja owszem ale w jego przypadku wiąże się z dużym ryzykiem, choruje na nadciśnienie i na lekka wadę serca, która przy tym zespole mogłaby się nasilić.. Dajemy sobie na wstrzymanie z tym wszystkim do czasu jak skończy te leki brać i powtórzy badanie..
A ta wada jest wrodzona i wyleczyć się jej nie da.. Tyle w temacie... Na pewno naturalne zapłodnienie nie wchodzi w grę..
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.