@ przyszła więc jutro na 08:45 do lekarza na usg i od nowa stymulacja Menopurem 75. To będzie 7-ma IUI... Czy kiedyś dane będzie mi zostać mama? Bo od zawsze czuję że niestety los nie chce mnie obdarować tym szczesciem 😪 Oczywiście za każdym razem mam nadzieję że w końcu trafi się ten szczęśliwy cykl... Nadzieja matka głupich 🤷‍♀️

znudzona1p2 IVF co dalej... 2 października 2020, 15:34

A jakie to są podstawowe badania z immunologii

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 2 października 2020, 17:59

Plamienie... Nie wiem co robic

Wiki Czekając i żyjąc...żyjąc i czekając... 2 października 2020, 18:06

Piątek 25 dc / 38 cs - cykl z criotransferem

4dpt blastocysty

Jako że jestem tydzień na l4, to chodzę na zakupy w porach kiedy większość jest w pracy. Na mieście sama geriatria i babki z wózkami. I to jest właśnie to, o czym myślę codziennie jak chodzę po drobne zakupy ( co by w chałupie cały czas nie siedzieć, a i spacery wskazane) tzn. Mówi się o niepłodności, o tym że jest to duży problem. I jest to prawda, ale niestety nadal większość ludzi tego problemu nie ma i w statystyczny rok max 2 "robi" dziecioka. Dlatego kobiety ,które się starają latami jeszcze długo nie znajdą zrozumienia wśród innych kobiet, bo statystyczna większość po prostu tego problemu nie doświadczyła! I nie ma co w sumie mieć do nich pretensji, bo nie od dziś wiadomo, że syty głodnego nie zrozumie, a i z chęcią zrozumienia drugiej osoby u Polaków jest ciężko. I teraz nie wiadomo czy cieszyć się ze szczęścia innych czy płakać nad swoim pechem. 20% niepłodnych par to mało i dużo jednocześnie.

Dziś coś mnie podkusiło i zrobiłam test super czuły. I co? I Gucio. Nic. Jedna kreska. W teorii wiem, że blastocysta betę hcg zaczyna produkować w okolicy 5 dnia. Zakładałam więc że może... W końcu niektórym dziewczynom już tego 4,czy tam 5 dnia już coś wychodziło. Więc myślę sobie, będę tą szczęściarą! Ta... Taką samą szczęściarą jestem co wtedy kiedy myślałam,że zajdę w ciążę w cykl, dwa, no max. 3. Głupia jestem i tyle. Zresztą objawów ciągle brak tzn. Kręci mi się w głowie od 2 dni ale jakby to była ciąża to i test by potwierdził ten objaw. Widocznie jest to objaw po prostu niedotlenienia i kiszenia się w domu. I tyle. Obstawiam fiasko 😔
Mam jeszcze dwa testy. Zrobię sobie jutro i w niedzielę. W poniedziałek i tak ma być beta. Miesiączka około środy. Obstawiamy 30dc, bo owu była 16 dc.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2020, 18:20

19 dc, 1 dpo

Hej,

Nie wiem czy ten pamiętnik to dobry pomysl... ale co tam.
Jestem świeżo po owulacji. Chyba przegranej na starcie, dwa pecherzyki (po Clo) 34 i 27. Mogliśmy wziąć ovitrelle lub od razu duohaston - lecz stwierdziliśmy, że spróbujemy :) moze po tym ujowym czasie kwietniowym (izolacja, odeszła nasza sunia) los sie odwróci. Ale broń Boże sie nie nastawiam na nic, raczej jestem nastawiona negatywnie.

Wczoraj z chłopem poszaleliśmy, pękło dużo za dużo wina, głównej muzyki i tańców. Było tez łóżko :) maraton owulacyjny zaliczony na piątkę z plusem 😂😂😂

Bolą mnie jajniki, oba. Pecherzyki były w lewym... w poniedziałek śmigam na wizytę kontrolną, zobaczymy czy dziadygi pękły.

Wizyty u naszego doktora zaplanowane na 6 i 27 maja. Planuje zrobic sono, chyba że nie bedzie to potrzebne :)

Chyba tyle na dzis... 💁🏼‍♀️


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2020, 19:21

17 dc

Ostatnio mam wąchania nastroju, ale wszystko zwalam na koronę. Pomimo tego że się staramy to ja nie widzę pozytywnego finału. Tak jakbym się pogodziła z tym że za 2 tygodnie i tak będzie @. I tak w kółko.

Wyników nie mamy jak zrobić, ja nie robię monitoringu, bo też nie uśmiecha mi się teraz biegać po lekarzach. Kiedyś dokuczał mi ból owulacyjny, teraz praktycznie wogole go nie czuję. Testy owulacyjne też mi ostatnio nie wychodzą albo zapominam o nich totalnie. Miałam kupić dzisiaj i zapomniałam.

Czesto przeglądam sobie dziecięce bibeloty, ale nie wyobrażam sobie tego że i ja kiedyś będę je kompletować. Zapał w związku ze staraniami totalnie mnie opuścił. Brakuje mi motywacji i chęci do walki. Akceptuje ten model rodziny 2+ 🐶. Pewnie za tydzień nastawienie będę mieć zupełnie inne, ale i tak wiem że pomimo ♥ będzie z tego tylko @.

Dzis teoretycznie śluz rozciągliwy, ale bez efektu wow. Raczej na upartego nazywam go rozciągliwym. Czuję raczej suchość, a śluzu tyle co kot napłakał.

Bardzo bym chciała żeby świat wrócił na dawne tory, żeby się można było legalnie spotkać, wyjść na obiad do knajpy.

Na ➕ to z mężem od około 2 miesięcy prawie żadnych spięć i kłótni. Nie mogę złego słowa powiedzieć. Niedługo majówka, planów brak, oby tylko było ciepło to spędzimy czas grillując na R. O. D. O. S.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2020, 23:18

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 2 października 2020, 17:59

Plamienie... Nie wiem co robic

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 26 kwietnia 2020, 09:50

Wczoraj nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji.

z racji, że klinika nie prowadziła nowych cykli przez wirusa byłam zdana na siebie. poczekałam do 18 dc i włączyłam progesteron i estrofem. Nie miałam w tym cyklu żadnych objawów owulacji, bałam się włączyć je zbyt wcześnie co by znowu nie nabawić się torbieli. Brałam je przez 12 dni, stwierdziłam, że czas najwyższy odstawić. Moją klinikę zamknęli w soboty - przez wirusa, więc został mi test sikany w domu.

Zrobiłam na totalnym zobojętnieniu, bo przecież owulacji nawet nie było. No to się zdziwiłam jak minęło kilka może kilkanaście sekund a tam dwie bardzo wyraźne kreski...
Moja stara przychodnia pracowała, więc poszłam na bete - 69,8.

wczoraj wieczorem wjechaliśmy z Neoparinem, dzisiaj podłączam encorton.

jutro powtórka bety- już w klinice, bo wynik będzie szybko a chcę koniecznie porozmawiać z lekarką.

od wczoraj boli mnie strasznie głowa, z przerwami ale boli:/

jak na razie nauczona doświadczeniem nie cieszę się, nie panikuję.
oby do trzech razy sztuka i ten trzeci był tym szczęśliwym...
ach ten kwiecień...

Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 27 kwietnia 2020, 12:29

Dziewczyny dzieki za komentarze. W UK jak pewnie slyszycie zmarlo juz ponad 20tys ludzi w szpitalach tylko, wiec nie sadze, zeby kliniki otworzyli w najblizszej przyszlosci. Zanim to opanuja to troche potrwa. Nie da sie ukryc, ze rzad dupy dal na calej linii, a teraz sie probuja bronic, ze sluchali naukowcow.

Dzisiaj obudzilam sie ze znajomych juz uczucidm. Zawsze przed okresem ok 5 dni przed zaczynam odczuwac bol w podbrzuszu we snie i tak mnie ciagnie raz z jednego raz z drugiego jajnika. Wiadomo, ze nie spodziewam sie cudu, ale to jest comiesieczne przypomnienie, ze nie moge zajsc w ciaze i nic nie poradze na to, ze ma na mnie wplyw.
Wiecie co tak jak patrze na tych wszystkich ludzi ktorzy sa tacy aktywni podczas tego lockdown to az nie wiem czy wierzyc ze caly czas sa tacy czy tylko podczas krecenia swoich filmikow. Wszyscy mowia robie ten kurs, ten kurs, nauczylam sie 3 jezykow..... no do cholery skad maja to zaciecie 😎Nie jestem jakas leniwa osoba, bo chodze na spacery nadal robie 30 minutowa joge codziennie, ale przeciez jest jeszcze tyle czasu w dobie i nie wiem kiedy mi ten czas ucieka.
Aaaaaaahhhhhhhhhh niech to sie juz skonczy zebym mogla miec ten trensfer, moje trzy proby. I po tym juz bede wiedziala na czym stoimy!

24tc+0d, waga 60,0kg (+6kg), szyjka 4,5cm
(Acard, Neoparin, Encorton, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin)

Twarz puchnie od sterydów coraz bardziej, wyglądam jak globus, a 14 dodatkowych podbródków zlało się w jeden, puchną też łydki i stopy, cera nawet w okresie dojrzewania nie była tak kreatywna, jak to było na chłopca się pięknieje? 😅 Taaaa siur... Kilka ostatnich dni dało mi trochę w kość bo dzieć odnałazł gdzie jest żołądek (dziko w niego naparzając jakby był to worek treningowy). W efekcie czego bez ostrzeżenia bekam jak stary dziad po wypiciu piwa duszkiem (czasem jak dzieć dobrze wyceluje i z odpowiednią siłą to leci bek z treścią żołądkową) cudowne zjawisko. Niestety uruchamia to proces mdłości i kluchy w gardle. Dobrze, że jest kwarantanna bo wstyd do ludzi wyjść przy czymś takim, a zdarza się to kilka razy dziennie. Oczywiście mąż jest ubawiony po pachy i nie może się doczekać aż zaczniemy chodzić do miejsc publicznych 🤦‍♀️Zauważyłam też, że hormony zaczynają mi ugniatać korę mózgową, ostatnio prawie przegryzłam mężowi tetnicę, bo zapomniał przyprawy ze sklepu a miałam marynować mięso, odpaliłam się w sekundę jakby nie wiadomo co się wydarzyło, musiałam usiąść i pooddychać żeby się wyciszyć, to było dziwne.

Wczoraj mąż gadał do brzucha, a syn odpowiadał kompniakami zabawne zjawisko 😄 zupełnie jakby się przekomarzali.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2020, 12:22

6t + 4d
Wszystko jest dobrze... :) Tak trzeba myśleć :)
Szymon traktuje tą ciążę tak pewnie, jakby wiedział, że wszystko będzie dobrze. Przytula brzuszek, mówi do niego, całuje. Mówię mu, żeby tak nie robił, że nic nie jest pewne, żeby poczekał do tej wizyty, żeby się tak nie nastawiał. On się dziwi, czemu tak mówię, czy ja wątpię w nasze dziecko? Negatywne nastawienie mi nic nie da. A jeśli ma być źle to będzie i tak czy siak, Dlatego lepiej się się uśmiechnąć, bo przynajmniej będziemy mieć poczucie, że zrobiliśmy dla tego Kulusia wszystko co mogliśmy :) o, teraz przyszedł i mówi "pokaż mi mojego Dzidziola" i całuje brzuch :) jestem szczęśliwa, że mam kogoś takiego przy sobie ♥️


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2020, 11:02

Przed rozmową z Panią dr zastanawiałam się o co mogę ją zapytać i pomyślałam, że warto by było zrobić badanie HSG. Rok temu miałam laparoskopie, lekarz twierdził, że z macicą jest wszystko w porządku ale od tego czasu mogło się już coś zmienić. Pani dr powiedziała, że rzeczywiście ma to sens - badanie w środę. Poza tym stawiała na świeży transfer (do tej pory miałam tylko crio) i hodowlę do blastocysty. Szanse na ciąże ze świeżego zarodka są dwa razy większe niż w przypadku zarodków mrożonych, może dla tego do tej pory się nie udało... Poza tym powiedziała, że można by powtórzyć biopsję endometrium z nk i komórkami plazmatycznymi ? Nie wiem czy to ma sens skoro było wszystko ok ... Wspomniała jeszcze, o teście era ...

teverde Starania pomimo... Uda się? Uda! 26 kwietnia 2020, 11:18

- 2cs - 1dc -
No i mamy to, pierwsza niechciana @. Bałam się jej ale nie zdołowała mnie. Co prawda uroniłam łzę ale leciała ładna piosenka, Bruno się we mnie akurat wtulił i czułam, że bardziej płaczę przez hormony niż przez podłamanie. Generalnie nie miałam żadnych oznak, że małpiszcze się zbliża. Dziś pierwszy raz od wyznaczenia owu sprawdziłam tempkę i była nisko, potem lekkie różowe plamienie, a kolejna wizyta w WC i już czerwień. Prawie żadnego bólu. Martwi mnie tylko krótka faza lutealna, choć cykl dość standardowo dla mnie miał 24 dni, może owu była szybciej a może to pierwszy cykl, taki na rozruch, musi się wszystko wyregulować jeszcze. Tak czy siak dalej wierzę, że uda się nam niedługo. Jedno przeczucie mówi "pierwsze 3 cykle", drugie mówi "to będzie 4. tak na przekór", a trzecie mówi, że "uda się w wakacje". Chciałabym zajść w wakacje. Minusem tego cyklu było to, że termin wypadałby na 7 stycznia, więc do końca bym się stresowała w którym roku urodzę 😁 Poza tym jutro mam korektę brwi i martwiłam się, że mi przepadnie, a jak już wywaliłam 900 zł to chciałam mieć je zrobione jak należy. Takie tam pocieszajki. No i zaoszczędziłam test, tak to musiałabym jutro przed wizytą testować a nie lubię tego robić.
Jest jeszcze jeden temat. Zawsze bardzo chciałam rodzić w swoim mieście. Jak na złość akurat nasz szpital przemienił się w jednoimienny z powodu tej cholernej pandemii. Kontrakt ponoć podpisali na rok. Więc pewnie potrwa to jeszcze dłużej niż np do marca przyszłego roku, a bardzo bym chciała być w ciąży i rodzić w podobnym terminie do pierwszej ciąży. No ale wiadomo, ciążę w każdym terminie przyjmę z otwartymi ramionami. Szeroko otwartymi. Sze-ro-ko!
No więc przed nami kolejna szansa. Kolejne ponad 3 tygodnie nadziei (plus krótkich cykli!) Zaraz zamówię Conceive+, oby doszedł na czas. Na pewno się przyda bo przy KP ciężko ze śluzem. Ciekawe czy karmiąc mogę wiesiołka.. W sumie to tylko olej.. No nic, idę medytować póki malutki śpi. Może dzięki temu jestem spokojna? Nie wiem, ale lubię tą nową siebie.

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 26 kwietnia 2020, 12:49

11 dc
Chyba ostatnio za dużo czytam o ciążach, śnią mi się dzieci cały czas, dzisiaj śniło mi się że dostałam lalkę takiego niemowlaka, która płacze, trzeba ją karmić, przewijać, usypiać. I wydawało mi się, ze dobrze się nią opiekuję ale moja mama (w tym śnie) mówiła mi, że muszę się jeszcze dużo nauczyć 😣😣 wymęczył mnie ten sen psychicznie.
Od wczoraj wogóle jestem taka wyciszona, mój mąż już kilka razy pytał co mi jest bo zazwyczaj buzia mi się nie zamyka, cały czas gadam. A teraz rozmawiam sama ze sobą, wewnętrznie, nie wiem czemu tak. Nie mam ostatnio potrzeby rozmawiać z nikim. Cały czas przemyślam jak wszystko dopasować z wizytami w klinice jak już wszystko ruszy i pracą, w której nie mogę od tak pójść na wolne z dnia na dzień czy wyjść na dwie godziny.
Z mężem już nie chce o tym rozmawiać, on mnie wspiera ale ile razy można słuchać, że wszystko będzie dobrze i wszystko się ułoży i żebym nie myślała na zapas. On ogólnie nastawiony jest do życia optymistycznie i co ma być to będzie bo na wiele rzeczy nie mamy wpływu, może i tak ale wg mnie trzeba mieć jakiś plan.
Jeszcze dwa dni urlopu i w środę powrót do pracy, posiedziałabym jeszcze w domu.
Dzisiaj już po spacerze. Miałam iść biegać ale po wczorajszym biegu trochę się boje. Przebiegłam 4 km i wszystko było ok do momentu wejścia do domu, złapał mnie taki ból podbrzusza, że nie mogłam się wprostowac, oblały mnie zimne poty, zaczelo mnie mdlić i robić mi się słabo, ledwo do łóżka dotarłam i tam po ok godzinie stopniowo ból odpuszczał. Nie wiem czym to było spowodowane, mam nadzieję że nie jakąś torbielą na jajniku 😒 a dodatkowo boli mnie ząb, który w grudniu miałam leczony kanałowo więc czeka mnie jeszcze wizyta u dentysty. Bosko poprostu 😁
Miłej niedzieli dla wszystkich.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2020, 12:55

20 dc, 2dpo

Hej!
Da sie jakoś odpowiedzieć na komentarz? Bo nie wiem jak a chciałam odpisać Lince :)
Na razie odpisze tu: tak niestety takie duże pecherzyki, duża to torbielka. Mogłam wziąć Duphaston od razu lub zaryzykować ovitrelle i spróbować cos wykorzystać tego mniejszego dziada :)

Co do mnie, jem ananasa który mi średnio smakuje... i boli mnie brzuch. Jest wzdety, a czuje jakby ból owulacyjny... to uczucie mam od piątku -.-

Jutro mam wizytę i dowiem sie, czy cos popękało... 3majcie kciuki!

23tc+6

Zabieram się za pisanie już od paru dni i się zabrać nie mogę..
Tak wiec imię zostaje 😊 Miałam wątpliwości ale jakoś już nie umiem sobie wyobrazić innego. Jeszcze przed poznaniem płci śniło mi się dwa razy..
Rodzice pozytywnie zareagowali też :)

Pare dni temu minęło 5 mc od odejścia naszego króliczka 😭 Jak wstałam rano to zastałam już męża płaczącego ...😭
Już niedługo nastanie najważniejsza data, dzień jej narodzin, nie wiem jak to będzie....

Dziś chciałam posegregować ciuszki, bo szafa pełna. Chciałam zobaczyć co nam brakuje. Wiem że będę musiała dokupić pare rzeczy bo mimo że Alicja urodzona była w maju i ciuszki 0-1 mc nosiła w lecie, to większość jest na długi rękaw, piżamki są z polaru, w szpitalu była klima. Teraz wątpię że się nadadzą, chyba że lato będzie chłodne..
Także włączyłam metalową muzykę otworzyłam szafę, spojrzałam i szybko zamknęłam, nieee, dziś nie dam rady oglądać tych rzeczy....

W ogóle mam wrażenie, że nadal nie umiem „nosić” brzuszka.
Z Alicja był malutki, było źle, wiec łatwo było go schować, nikt z sąsiadów nie wiedział. Cześć dowiedziała się po porodzie.
Teraz ciąża rozwija się prawidłowo a ja dalej boje się wzroku innych...
W sumie to nie wiem dokładnie co mi jest. Na początku czułam się jak „Ta która dopiero pochowała dziecko i już jest w ciąży”, teraz chyba bardziej się obawiam pytań osób które nie wiedzą typu „ooo gratuluje, pierwsze?” .... i co ja mam tym ludziom odpowiadać ? Tak pierwsze i udawać że Alicja nigdy nie istniała, czy nie drugie i wywoływać w ludziach współczucie 😓
Tak w ogóle to spotkałam ostatnio sąsiadkę, która wie co się stało, nawet kilka razy pod rząd i udawała że nie „widzi” brzucha... Także reakcje są różne , muszę się „uodpornić” w jakimś sensie, bo łatwo nie będzie.

Heh muszę trochę pozytywu wpuścić do mojej głowy!


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2020, 14:36

Wera Nasze początki 26 kwietnia 2020, 17:31

25 dc
3 dni po owulacji moje piersi stały się wrażliwe i trochę większe od tygodnia kuje mnie raz w lewym raz w prawym jajniku. Jeszcze 4 dni do miesiączki.

aleszu Zaczynamy. 27 kwietnia 2020, 07:46

28 dc 4cs
Bólów na @ brak, pms brak, piersi jedynie nabrzmiałe ale nie bolą, są delikatnie bardziej wrażliwe. za 2 dni @ według of, według mojego kalendarzyka 02.05. zobaczymy zobaczymy :D

Iza_Malarka Zaczynamy! 27 kwietnia 2020, 12:24

Nie sądziłam ze poród mojej koleżanki, a zarazem kuzynki spowoduje u mnie taki smutek.
Oczywiście ze cieszę się ich szczęściem i oczywiście ze cieszę się ze są cake i zdrowe. Jednak po uczuciu szczęścia przyszło uczucie smutku i łzy.

aster Plan B. 27 kwietnia 2020, 12:39

12 dc
Wczoraj był ten dzień, w którym nagromadzone od dłuższego czasu emocje wysypały się ze mnie hurtowo.
Boże, jak ja zazdroszczę parom, które mają swój własny kąt i nie muszą dzielić niemal każdego aspektu życia z rodzicami. Zwłaszcza na kwarantannie. Niestety sytuacja życiowa jest na ten moment na tyle skomplikowana, że czujemy się w obowiązku zostać w moim domu rodzinnym.
Poprzedni tydzień był dla mnie mocno stresujący, zarówno ze względu na pracę, jak i atmosferę w domu. A ponieważ pracuję teraz w domu, to czasu na wytchnienie nie było wcale. Na zewnątrz może nie tego widać ale w środku jestem cała spięta. Często łapię się na tym, że zaciskam zęby, nawet do bólu, jest mi duszno i nie mogę uspokoić oddechu, pocę się mimo, że siedzę bez ruchu przy kompie... Na pewno nie pozostaje to bez wpływu na organizm i jak wiadomo, płodność.
Wczoraj siedliśmy z mężem, żeby ogarnąć PIT-y, pogadać trochę o naszych finansach i planach. On powiedział mi, co chciałby zrobić z wakacjami w przyszłym roku i zapytał, co ja na to. Jego plan wydawał mi się nieco szalony i powiedziałam, że nie bardzo sobie to wyobrażam. Więc on zapytał: w takim razie, jakie ja mam marzenia? I wiecie co..? Poryczałam się jak bóbr, bo zdałam sobie sprawę, że ja teraz właściwie nie mam marzeń... No, poza jednym oczywiście. I na pytanie męża, gdzie widzę siebie za rok, zobaczyłam w myślach nic innego, jak tylko: dokładnie to samo miejsce i te same problemy, co dziś. I to pokazało mi, w jak czarnej dupie jestem, sama ze sobą ;( Jak tak dalej pójdzie to depresja murowana.
Dłuuugo o tym gadaliśmy i główny wniosek jest taki, że ja praktycznie nie mam czasu dla siebie, prosto z pracy wyrywam się do obowiązków domowych i spełniania oczekiwań innych. A resztę czasu w mojej głowie wypełniają myśli o dziecku. Ale co będzie, kiedy już zajdę w ciążę, ale będzie ze mnie wyssana cała radość życia? Czy będę umiała się tym cieszyć?

No więc postanowiłam, że codziennie spędzę minimum pół godziny dziennie TYLKO dla siebie. Wiem, nie wydaje się to dużo, ale ja nawet tyle nie mam. Póki co, zaczynam od jogi. Zaczęłam już wczoraj i poczułam, że moje ciało jest naprawdę w kiepskim stanie. Ale coś ruszyło... I efekt był od razu, trochę zeszło za mnie napięcie, a i <3 potem było jedno z lepszych od daawna ;)
Wiem, że długa droga przede mną i nic nie zmieni się w jeden dzień, ale zamierzam pracować nad sobą, wybiorę sobie jakieś fajne marzenie do spełnienia, a jeśli znowu wpadnę w ten marazm, to chyba pora na psychologa. Na razie najlepszym, jakiego poznałam jest facet, z którym chcę spędzić resztę życia (a on ze mną!) :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)