Niby świąteczny okres...magia świąt, a jakoś wewnętrznie tego nie czuję. Wiedząc, że 23.12 będzie pierwszym dniem kolejnego cyklu 😢
Dzisaj bylam na usg, zeby zobaczyc czy rosna pecherzyki i czy wogole sa. Oczywiscie standard jak na stymulacje do inv przystalo jeden pecherzyk w jednym jajniku, a drugim znieksztalcony pecherzyk i raczej nic z niego nie bedzie. Estradiol wyzszy niz w poprzednim cyklu, ale co z tego skoro nie wiadomo czy komorka tam jest. Dzisaj zle sie czuje, okropne mdlosci wynik stymulacji do inv, twarz cala w pryszczach. Rozmawiamy z mezem o tym, ze boli nas ze nie mamy dzieci, ale robimy wszystko, zeby miec. Ciezka wyjatkowo dla mnie stymulacja, bo sie zle czuje i mecze sie bardzo. A najgorsza swiadomosc ze w pecherzyku nie ma ani jednej komorki
I po co to wszystko? 
25 dc DZIEŃ DZIECKA 👶🏻
W naszym przypadku dzień psiego dziecka. Ukochałam, pogłaskałam, dałam jeść, wycałowałam. Może za rok ten dzień będzie inny, weselszy, w większym gronie.
Nie pisze tu często, ale zdecydowanie uaktywniam się po owulacji. Wtedy też wpatruje się w mój durny cykl i liczę na cud. Średnio do 4 dni po owulacji nam nadzieję a później z uwagi na brak jakichkolwiek sygnałów od mojego organizmu znam odpowiedź. Ale mierze ta temperature jak pieprznięta, macam się po biuście czy boli (no nie boli 😡). I tak w kółko, miesiąc w miesiąc.
Ostatnio pisanie tu nie sprawia mi przyjemności. Czuję że zbyt wiele tu negatywnych emocji, i gdy ktoś to czyta to myśli sobie "a ta znowu marudzi", "kolejny raz narzeka". Taki urok staraczki, która co miesiąc przeżywa osobista żałobę. Pamiętniki dzielą sie na pełne bólu staraczek i radości tych którym w końcu się udało. Dlatego w moim pewnie jeszcze długo nie będzie radości. Tracę nadzieję. Ciężko mi zmienić myślenie na pozytywne. Po prostu tego nie widzę 😔
Intensywnie myślę o invitro. Uważam że to jedyna i słuszna droga dla Nas. Bo pomimo że kocham mocno mojego męża to życia bez tego małego "bąbelka" sobie nie wyobrażam. A niekiedy frustracja robi ze mnie okropną zołzę.
7dc
To ostani cykl z stosunka przerywanymi. Kolejny już będzie z pełnymi staraniami.
Mamy serduszko jedno i całe 0,21cm szczęścia:)
32 dzień cyklu okresu nadal brak. Objawy które odczuwam to dziwny nacisk w podbrzuszu, duże ilości kremowego śluzu. Mój mąż wyjątkowo mnie dziś bardzo denerwuje. Jestem bardzo ciekawa jutrzejszego dnia a jednocześnie niesamowicie boję się zobaczyć rano plamienia.
Mamy serduszko jedno i całe 0,21cm szczęścia:)
2 dzień 2cs
No to zaczynamy od nowa...
Byle do 10.03 do testowania
30dc (protokół długi)
Od początku cyklu gdy brałam antykoncepcje było mi zimno, marzłam nawet w nos. Wieczory straszne były, ponieważ stopy mi marzły w skarpetkach.
Od 22 dnia cyklu biorę Gonapeptyl Dialy 0.1, wtedy zauważyłam , że tak nie marzne ? Wczoraj również ostatnią dawke anty brałam.
Praktycznie codziennie boli mnie podbrzusze jak na miesiączkę, zresztą od pierwszego dnia cyklu, od czasu do czasu jakiś jajnik. Pytałam się o to mojej doktor i powiedziała, że to normalne.
Dzisiaj nad ranem miałam głupi sen. Mianowicie ,że byłamw ciąży. Niby urodziłam przez cc , ale dziecko było wcześniakiem ? Jakies niescisłosci w tym snie, ale myśle , że to tylko sen.To był chlopiec . Choc dzidziuś wyglądał normalnie jak zdrowy chlopiec, ja po tej operacji wyszłam do domu, dziecko musiało zostać. Spotkalismy z mężem jego kumpla, a ze byłam po operacji to szliśmy przez park aby troszkę poruszać się. Kumpel nic nie zauważył , abym była w ciąży i kiedy powiedziałam , że mąż został tatusiem... to się popatrzył na mnie . A ja widziałam się, normalnie bez brzucha, obolała. Mąż wtedy powtórzył, że został ojcem. Wtedy były gratulacje.
Chyba już mi odbija, skoro już mam takie sny, choć bardzo mi się podobał, że doczekałąm się
Mam nadzieję, że w lipcu po transferze się ziści i przechodzę 9 miesięcy(!) , urodze zdrowego dzidziusia.
Od wczoraj głowa trochę boli, wieczorem przestało ,a dzisiaj znowu to samo 
Może już mi z głodu boli hehe… poszłam głodna spać , aby nie jeść na noc.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2020, 08:56
Dzisiaj rano aż się popłakałam. w sumie nie wiem dlaczego. chyba tak się bałam tego powrotu Babci. ale jest ok. Babcia izoluje się u siebie w pokoiku. używa maseczek i płynu do dezynfekcji. jestem dobrej myśli 😊
- 3cs - 13dc -
Ależ mi się ten cykl dłuży! Już 8. dnia miałam wrażenie, że jestem co najmniej w 18. Nic nadzwyczajnego się nie dzieje, a nie wiem czy kiedykolwiek zdawało mi się być w dłuższym cyklu. Nawet owulak pierwszy raz tak szybko po porodzie wyszedł mi pozytywny, a i tak mam takie durne wrażenie. Siedzę na apce dużo mniej, więc znów - tym bardziej powinno lecieć.. Tak czy siak jutro mam monitoring. Ciekawe czego się dowiem. Musiałam wziąć urlop i przy okazji umówiłam się na laminację rzęs. Pierwszy i ostatni raz byłam w tym gabinecie parę dni przed porodem i przedłużałam rzęsy 😁 Dzięki temu mam śliczne zdjęcia z 1. miesiąca życia Brunka, potem było tylko gorzej 😅 Teraz nie mam czasu się nawet malować i gdyby nie makijaż permanentny brwi, starszylabym ludzi, nawet tusz olałam. Tak mi się zapodobało bycie na macierzyńskim i ten dystans do swojego wyglądu 😉 No ale w pracy mi trochę brakuje dobrego wyglądu, więc idę jutro spróbować tej całej laminacji. Mam nadzieję, że się wyluzuję i w ogóle będzie fajnie. Tak rzadko robię coś dla siebie. Jutro ma być dobry dzień! Dobre informacje i wreszcie lepszy wygląd 😉
PS. Mój przyszły dzidziulku, już nie będę Cię pospieszać. Przyjdziesz do nas, kiedy będziesz gotowy bądź gotowa 💛💚
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2020, 13:56
6dc
Powoli wracam do równowagi. Gdyby to wszystko było takie łatwe jak myślałam kiedy się zabezpieczałam-mówili jeden plemniki wystarczy, uważaj na preejakulat bo tam też są plemniki...okazuje się że trudniej mi w tą ciążę zajść niż unikać.
8dc
Dokładnie za miesiąc mam 27 urodziny wogole tego nie uczuje. Zaczniemy akurat starania mam nadzieję. Trzymajcie kciuki by nie zmienił zdania.
20 dc
Znowu dół...
Czerwiec, mój ulubiony miesiac, wreszcie przyszła piękna pogoda. Wokół ludzie z dzieciami, psami... zakochane pary. Nie rozpaczam na ich widok, ale czuję pustkę. W weekend śniło mi się że urodziłam synka. Od tamtej pory chodzę jak struta. Byliśmy u teściow. Wiedzą, że się staramy i są delikatni. Ale ich zdaniem lekarze nam nie pomogą. Rozwiązaniem na wszystkie choroby są witaminy i modlitwa. (Albo modlitwa i witaminy). Nie kłócę się z nimi, bo szkoda mi nerwów. Wiem, że invitro nie zmieści się w ich glowie, więc jeśli do tego dojdzie, nie będę chciała im mówić.
Dziś w pracy, gdy byłam sama, włączyłam sobie playlistę z piosenkami Korteza, Rojka i innymi depresyjnymi kawałkami i upajałam się moim smutkiem. Było mi dobrze samej. Szczerze, mam taki moment teraz, że nie chce mi się przebywać z ludźmi. Po pracy weszłam do szmateksu i kupiłam sobie 2 pary obcisłych szortów na wakacje. Z ciążowym brzuchem na pewno bym w nie nie weszła... Przynajmniej takie pocieszenie.
22 dc. Jestem po wizycie. Pękł mi pęcherzyk! Jest ciałko żółte, endometrium 12 mm. Podobno wygląda to bardzo ładnie 😊
Nie chce się nastawiać, najważniejsze że pęcherzyk pękł.
Trzymajcie kciuki, może wydarzy się cud!
27dc, 13/14 dpo
Niby dzisiaj dzień miesiączki. Na razie cisza, nie zrobiłam nawet testu. Nie czuję żebym była w ciąży więc odpóściłam sobie testowanie. Nie chcę znowu oglądać tej bieli, to starsznie frustrujące.
Dzisiaj się popłakałam w pracy. Dobrze, że mam takie wspaniałe dziewczyny z biura, które mnie pocieszały nie wiedząc tak na prawdę z jakiego powodu. Dowiedziałam się, że dziewczyna, która w styczniu wróciła do nas z urlopu macierzyńskiego znowu jest w ciąży!! I to nie z tego powodu było mi cholernie przykro, bo dzieci to szczęście, to cud. Przy pierwszej ciąży mówiła, że to wpadka, że ona nie chce dzieci i ogólnie nie była zadowolona. Nie zmieniło jej się po urodzeniu dziecka, zapierała się że na pewno kolejnego nie będzie, że to jedno jej wystarczy, że ona dzieci nie lubi itd. Nie wiem czy jej się zmieniło, czy to kolejna wpadka, nie wnikam, ale poczułam jakbym dostała młotkiem w łeb. Kiedy 4 miesiące temu mówiła, że na pewno nie zdecyduje się na kolejne dziecko poczułam ulgę, że mam jeszcze czas, że teraz na pewno będę następna. Nawet teraz łzy napływają mi do oczu kiedy sobie pomyślę o jej ciąży 
Edit: Zapomniałam napisać, że wczoraj mama zadzwoniła z życzeniami na Dzień Dziecka. Bardzo się cieszę z tego powodu, to krok naprzód w naszej relacji. Życzyła mi spełnienia tego największego marzenia!! O losie... plisss
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2020, 20:55
Dziś są moje urodziny... Posypały się życzenia, fajnie pięknie... Tylko jedno ale... Robię się coraz starsza... Zegar tyka, a my stoimy w martwym punkcie ☹️
Dzisiaj od rana mam ciężki psychicznie dzień. Najlepiej bym go całego przepsała, a tu zaraz trzeba iść do pracy. Znowu nastaje u mnie czas buntu, złości, gniewu i samych negatywnych uczuć. Znowu nie potrafię sobie poradzić sama ze sobą, ze swoimi emocjami...do psychologa nie mam co iść bo mi powiedział że muszę przejść żałobę. Przeszłam już ją tylko nie potrafię pogodzić się z tą cholerną niesprawiedliwością. Każdy gada że mam myśleć o przyszłości i się nie poddawać a tak naprawdę gówno wiedzą co to znaczy pochować swoje dziecko..wybierać trumienkę zamiast łóżeczka, szykować ubranko do trumny zamiast do chrztu. Uczucie, które zawładnęlo mnie podczas pochówku nie chce się odczepić, ta złość i bezradność zabija moje życie..nie potrafię się w ogóle nim cieszyć. Przekonałam się jednego..niezła ze mnie aktorka. Tak wszystkich zakręciłam że myślą że jest dobrze, że się pogodziłam ze śmiercią dziewczynek i chcę dalej żyć. Nie, nie chcę. Takie życie jest dla mnie bez sensu...na dodatek wieczne problemy z poczęciem kolejnego dziecka..nie mam już na to wszystko siły. Za duży mam krzyż do dźwigania.. ginakolog mówi żeby się nie poddawać i walczyć bo jak się poddam to się nie uda..walczę tyle czasu i co? Mam non stop kłody pod nogi przez życie rzucane..czy to złe fatum w końcu kiedyś minie?
Tak. Taki mój żal post bo już nie chce z nikim rozmawiać o tym jak mi źle..ten pamiętnik będzie rozładowaniem choć w minimalnym stopniu moich emocji..
5 dc
Nie wiem skąd u mnie znowu tyle energii i pozytywnego nastawienia. Ale tak, mam siłę i co najważniejsze chęć na dalszą walkę 💪
Dziś miałam wizytę kontrolna u hematologa, odbyła się ona przez telefon i jak p. Dr usłyszał moje wyniki (jak zawsze lekko niższe), to zaraz zlecił mi więcej szczegółowych badań. A jak mu wspomniałam o 1,5 rocznych staraniach to powiedział, że z takimi wynikami może się nie udać. Wcześniej lekarze mówili, że takie wyniki to "taka moja natura". Wolę być zdiagnozowana, żeby już w końcu wiedzieć w którą stronę dalej ruszyc.
No i żeby w końcu moc wykorzystać ten nadmiar energii z pozytywnym skutkiem 😘
- 3cs - 14dc -
MONITORING: brak torbieli, endometrium ładne drugofazowe (10 mm), 1 pęcherzyk na pewno pękł, drugi - nie do końca była pewna. Oba na lewym jajniku. Powiedziała, że dzisiejszy pozytywny test mylący, tym bardziej, że temperatura już skoczyła. Co dziwne - dopiero dziś czuję się napęczniała tam na dole, jakby dopiero dziś miało się coś dziać.. Dupka mam brać od 05.06 do 17.06 i wtedy beta. No chyba, że do tej pory przyjdzie @. Tak czy siak wtedy kontaktować się z nią i znów się umówimy. Jeśli się nie uda, powtarzamy procedurę...
💛💚
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 czerwca 2020, 11:14
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.