Jest już ze mną maluszek 3BB 💚💚💚💚

Transfer poszedł sprawnie,dołożyłam kleik i niech się dzieje magia!

Mimo, że to duże ryzyko to zjadłam tego maka... A co tam... Mam nadzieję, że mi nie zaszkodzi.

Sam transfer poszedł gładko. Rano wydeptałam ścieżkę przez chałupę ale później napawałam się tym euforycznym stanem szczęścia, że zabieram dziecko do domu.

Jesteśmy razem. W tym momencie mam go w brzuszku, moje maleństwo. Zostań ze mną, błagam 🙏

14tydz + 2dni
Tak jak myślałam... Nie może być po prostu dobrze i bezproblemowo... Od dwóch dni spina mi się brzuch. W dzień jest dobrze, a wieczorami czuję się jakbym zamiast macicy miała twardą kulę w brzuchu. W pierwszej ciąży było trochę inaczej, bo macica się spinała, a po zmianie pozycji odpuszczała. Teraz kładę się i macica jest spięta przez jakiś czas, niezależnie od pozycji. Przechodzi po nospie i jak się wyśpię. Zaczęło się to w sobotę wieczorem, w niedzielę cały dzień było super, ale przyszedł wieczór i powtórka z rozrywki. Dziś zadzwonię już do lekarza, niech mi powie co robić, bo oszaleję.

Boję się.. zaszliśmy tak daleko i zapowiadało się na książkową ciążę, a tu znowu jakieś skurcze. Boję się, że znowu skróci się szyjka... Że znowu moja ciąża będzie ciężarem dla wszystkich, że znowu wysiłki się nie opłacą.. że znowu będziemy cierpieć. Nie wiem czy dam radę po raz trzeci... A już wybraliśmy imiona dla dziewczynki i chłopca...

Jestem tykającą bombą. Skurcze dokuczają mi co raz częściej. Z jednej strony marzę o tym, żeby już urodzić, żeby było po wszystkim. A z drugiej chcę odwlec to w czasie, mam trochę pietra i ciągle mam wrażenie, że to "jeszcze nie jest dobry dzień". Moja najgorsza obawa jest taka, że zacznie się kiedy będę sama w domu, albo co gorsze sama z Emilą (na szczęście wróciła już po chorobie do przedszkola). Gdyby mój poród przebiegał "normalnie" kompletnie by mnie to nie stresowało, ale mając w pamięci jak ekspresowo przebiegło to ostatnim razem i fakt, że moja Doktor twierdzi, że teraz pójdzie jeszcze szybciej nie pomaga...
Śpię marnie, ciągle się wybudzam, mąż już też na czuwaniu. Na każde moje nocne siku pyta, czy wszystko ok. To świadczy o jego trosce, wiem, ale jestem tymi pytaniami co raz mocniej zirytowana.
Taki to dziwny czas, kiedy z jednej strony nie mogę się doczekać Tosi w moich ramionach, a z drugiej towarzyszy mi tak wiele obaw (dopiero teraz mnie dopadły cholera). Niezależnie od wszystkiego, jakby nie patrzeć już dużo bliżej niż dalej ❤️

23+2
Moje 33 urodziny

Nie pamietam moich urodzin rok temu. Chyba był to zwykły dzień w którym poszłam do pracy. Nic szczególnego. Byłam wtedy świeżo po pierwszej wizycie w klinice. Być może już zaczęłam robić badania do IUI. A może jeszcze się zastanawiałam co robić? Na pewno wciąż miałam nadzieje ze zaskoczy naturalnie, ale czas pokazał, ze nie było mi to pisane. I ze te dwie próby IUI tez były niepotrzebne. Nie żałuje ze je robiłam - taka była moja droga do IVF, odpowiednio się tez do nich nastawiłam - nie spodziewałam się wiele wiec tez nie rozpaczałam mocno jak się nie udało.

Co bym zmieniła gdybym rok temu miała taką wiedzę jak dzisiaj? Na pewno byłabym spokojniejsza. Tak bardzo w niepłodności wykańczająca była dla mnie niepewność czy kiedykolwiek się uda, myślałam o tym dużo i cały czas probowalam sobie poukładać w głowie jak będzie wyglądało nasze życie jeżeli nigdy nie będziemy mieć malucha. Dużo mnie to kosztowało nerwów, dlatego tak bardzo chciałam i z taką determinacją podchodziłam do leczenia. A gdybym wiedziała ze w następne moje urodziny będę w 24 tc to byłabym po prostu spokojniejsza, bardziej wyciszona, mniej bym pewnie o tych staraniach myślała a skupiła się bardziej na byciu z mężem i cieszeniu się tym co mamy.

No tak ale mądry człowiek który wie, a z tamtej perspektywy było zupełnie inaczej.

Tak dużo się zmieniło przez ten rok. Niby niewiele- zaszłam w ciąże, kupiliśmy samochód, dostaliśmy mieszkanie służbowe, podgonilismy z budową domu... zwykle życie. Ale czuje się kilometry świetlne od siebie samej z tamtego roku. Czuje ze w tym roku upływ czasu mnie po taz pierwszy nie boli bo nie jest już piętnem w staraniach. Tak samo jak nie boli mnie te 7 kg na plusie od tamtych urodzin bo przecież w ciąży się nie tyje tylko przybiera na wadze 😂

Jak sobie wyobrażam moje urodziny za rok? Już z małym człowiekiem razem z nami. I z resztą rodziny - tak bardzo chciałabym ich wszystkich zobaczyć - na razie to niemożliwe z powodu koronawirusa - rodzice mieszkają na Śląsku a mama jest pielęgniarką więc wciąż się nie ryzykujemy spotkań. Mam również nadzieje ze będzie lepsza pogoda niż dzisiaj. Może uda mi się wyjść na zakupy i upiec tort z truskawkami.

Tak mi się jakoś zebrało na podsumowania dzisiaj - jak nigdy w sumie, ale w tym roku szczególnie widzę jaka drogę przeszłam. Warto być cierpliwym. Poprzednie lata były smutne bo mimo wysiłków nic się nie zmieniało, kolejne lata mijały a ja miałam wrażenie ze stoję w miejscu. W tym roku wszystko przyszło na raz, po raz pierwszy patrzę wstecz i widzę ze chociaż zdawało mi się ze kręcę się w kółko to jednak szlam do przodu.

Wszystkiego najlepszego dla mnie! 🥰

Aniaw89 Tak bardzo chcę 15 czerwca 2020, 07:45

12 cs 17 dc
Dziś od rana czuję kłucie jajników, temperatura nisko, owulację zazwyczaj mam 16-18 dnia cyklu.
W sobote (15 dc) byłam na monitoringu w klinice. Pęcherzyk w lewym 14 mm a w prawym 13. Ogólnie to jest cykl stymulowany clo i myślę ze słabo na to reaguję i powinny więcej urosnąć.
Ale lekarz mówi ze endomerium ok, a owulacja będzie prawdopodobnie w środę. Przepisał gonapeptyl na pęknięcie - mam zrobić zastrzyk jutro rano.
Ale boję się że owulacje mam dzisiaj i nie wiem czy w ogóle powinnam wstrzykiwać sobie ten gonapeptyl.
Miałam dziwną sytuację w poprzednim stymulowanym cyklu bo równo tydzień od zrobienia zastrzyku dostalam okres( to byl 23 dzien a ja myslalam ze może to plamienie). Mam takie podejrzenie ze owulacje miałam dzien wcześniej i może ten lek mi jakoś zaszkodził? Lekarz mówi że to dziwne i raczej przypadek.
Czy może któraś z Was mogłaby mi coś doradzić? Boję sie powtórki. Plan mam taki ze zobaczę czy jutro rano tepmetratura skoczyla do góry i zdecyduje co robić.
Będę wdzięczna za rady.

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 10 października 2020, 20:58

Mój mały mężczyzna chodzi,wręcz biegnie do mamusi i wtula się w ramiona <3 najcudowniejsza rzecz na świecie!! Kocham go do szaleństwa!
Misio pokazuje już oko w gazetkach z avonu haha,dużo po swojemu gawędzi i pokazuje sobie nunu jaj nabroi :D zabawki go średnio interesują,bo lepsze są zajęcia rodziców :D codziennie nabywa nowych umiejętności,że nie sposób zapamiętać,ale zaskakuje i rozczula co chwilę :)

Dzisiaj T. był w ikei. Mamy nowe pościele, regał,klopsiki oczywiście i kilka innych pierdół do domku :) Pola dostała koraliki i pół dnia układała a Oli dostał misia i autka,ale fajniejsza byla rurka i kubek po coli męża :D przytulasek uwielbia tate <3

Ja poszalałam i przytyłam! Zabieram sie za zimowy rygor :D :D

11 dc

W tym miesiącu nie mierze bo mi się po prostu nie chce nakręcać. Wg FLO owulacje powinnam mieć w sobotę. Muszę ruszyć się do apteki ⚕ bo kończą się mi suple 💊 . No i ruszam dziś w poszukiwaniu truskawek 🍓 🍓 🍓

Definitywnie i ostatecznie robimy badania w lipcu a później po 3 miesiącach. Racja że robienie po 2 to strata kasy. Miałam dziś okropne sny. Śnił mi się mój były, w sumie nic konkretnego, a także szwagierka która zdecydowała się z mężem na 3 dziecko. W sensie zdecydowała tylko we śnie bo trzeciego nie planują. Nie mniej jednak i tak było mi smutno po przebudzeniu.

Weekend dość burzowy 🌩 , więc nie jestem w 100% zadowolona z moich działkowych dokonań 🤷🏻‍♀️. Mam nadzieję że następny okaże się trochę łaskawszy bo mamy z mężem sporo roboty 🤭

19 dc/4dpo
Badanie nasienia 4.07 😊 oby wyszło pięknie 😎
Czy to w porządku raz za razem prosić kogoś o zostanie chrzestną? Ja już nie mam siły. Wczorajszy wieczór przepłakałam-chyba odmówię, ile można? Żeby jeszcze nie było kogo...już mamy z mężem piątkę. Nie wiem czy ludzie myślą że jak swoich nie mam mi pomoże? Nie, to tak k**** nie działa!🤬


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2020, 17:17

Dzieć nam się popsuł🙈 a raczej my jeszcze nie do końca opanowaliśmy instrukcję obsługi... wróć, nikt nam nie dał instrukcji obsługi Małego Ludka 🤯

Dzień po ukończeniu 5 miesiąca (kor.4) coś się Maryni poprzestawiało. Zamiast co 2-3h budzi się co max ok 40 min. Do tego zasypia mi przyssana na rękach, a jak odkładam ją do łóżeczka to... oczy jak spodki🤷‍♀️🤣

Taka dygresja... Mocno wierzę w mojego Anioła Stróża. (żeby nie było, nigdy w niego nie wątpiłam i mam wewnętrzne przekonanie że anioły istnieją) W tym wypadku myślę o moim nowym nabytku - fotelu mój, gdybym cię nie miała, to chyba bym tego kryzysu nocnego nie przetrwała 🙉🙊 Więc dzięki Aniele mój za natchnienie o fotelu 😉
Mąż przyniósł mi jeszcze pufę z salonu jako podnóżek i tak się nocami bujam z Marynią na fotelu. Bo oczywiście na mnie to dzieć śpi od razu jak tylko wezmę ją z powrotem z łóżeczka. Wtulona, na brzuszku - klata do klaty. Wiadomo, u mamy najlepiej, a że obok tatuś ze swoimi nieużytecznymi sutkami, pogrążony we śnie chrapie ( 😩😡) rozwaliwszy się na całym naszym łóżku.. to nic ☺️ te chwile z Marynią na fotelu są bezcenne 🤗 Jedynie później przez dzień chodzę jak zombie🧟

W Boże Ciało pierwszy raz zabraliśmy Marynię do kościoła. Miałam wrażenie, że ona wie gdzie jest i że jest we właściwym miejscu. Dziwne uczucie...
Była grzeczniutka. Do kazania tylko się rozglądała. Na kazaniu (nie było porywające) gadała sobie cichutko do gryzaczka, a później zasnęła.
Dzisiaj na mszy już nie spał, a gdzieś od połowy mszy marudzila, więc trzymałam ją na rękach. Ale nadal była super grzeczna ☺️

W przyszłą niedzielę mamy chrzest. Żałujemy trochę, że się zdecydowaliśmy, bo jakoś ta krzywa zarazy się nie wypłaszcza😩 Moi rodzice obskoczyli procesję w Boże Ciało, ale to pikuś, bo tata planuje zrobić w swojej szkole normalne rozdanie świadectw. Spęd dzieciaków, brawo! 😡 Przeraża mnie że moja rodzina uznała że epidemia minęła, że jest normalnie... Ale skoro partia mówi, że epidemia minęła, to trzeba tak żyć jakby minęła...
Pozostaje mi wierzyć, że Anioł Stróż będzie czuwał i nikt się nie zarazi...

Celem treningu. Wyjęłam swoje ulubione szpilki i założyłam je dziś na mszę. Nie miałam ich na nogach od roku! Hmmm, po mszy mam żywe rany do krwi na prawie wszystkich palcach, mega odciski😭😭😭 Moje kochane butyyyyyy😭 No ale przez ostatni rok moje nóżki miały na sobie sportowe buty lub sandałki, a tu takie zdziwienie...szpilki, ałć🤣🤣 Nie wiem jeszcze co ubiorę za tydzień 🤷‍♀️

RudaMaruda Kiedy w końcu się uda? 15 czerwca 2020, 12:01

8 dpo, 27dc, 8cs

Testowanie lub @ zbliża się wielkimi krokami.
Zazwyczaj cykle mam 28-dniowe, ale przez późną owulację w tym miesiącu cykl może być dłuższy.

Naprawde wiele dała mi wizyta u pani doktor, która bardzo mnie uspokoiła. Teraz mam dużo więcej cierpliwości i spokoju. Nie mierzę już temperatury dzięki czemu lepiej się wysypiam i nie nakręcam tak spadkami i skokami. Myślę, że badania i dobre wyniki mnie uspokoiły. Wiemy już na 100%, że nasienie jest ok, progesteron też (pani doktor odpisała, że wszystko jest w porządku), więc co ma być to będzie. Po prostu czekam na @ lub dzień, w którym będę mogła wykonać test.
Oczywiście, trochę mnie kusi żeby już go robić ale nie chcę się rozczarować, więc rano biegnę szybciutko do łazienki i potem już wiem, że nie mam możliwości zrobienia testu, bo w ciągu dnia raczej nie wyjdzie :D
Oczywiście już zaczynam wyczuwać i symptomy ciąży i okresu. Raz na jakiś czas mam małe skurcze, które są lekkie i podobne do miesiączkowych, ale staram się nimi nie przejmować, tak samo jak ignoruję zgagę od kilku dni i wczorajsze mdłości. Po prostu czekam na to co się wydarzy, ale będąc raczej realistką nastawiam się na miesiączkę ze wzgledu na skurcze i wczorajsze dzikie parcie na czekoladę jak co miesiąc. Przy normalnej owulacji już dziś bym plamiła, a tu na szczęście jeszcze nic. Natomiast doskonale wiem, że plamienie i miesiączka mogą przyjśc w każdej chwili.

Wiem już co w staraniach i tym wszystkim jest najtrudniejsze.
Po owulacji ten czas oczekiwania da się przetrwać przez kilka pierwszych dni, ale im bliżej daty @ tym trudniej wytrzymać i człowiek myśli o tym cały czas i boi się rozczarowania. To dla mnie jako kobiety i żony jest najtrudniejsze. Ten strach, że znowu przyjdzie @, ten strach przed plamieniem zwiastującym okres, ten strach przed kolejnym rozczarowaniem. Nawet samo rozczarowanie nie jest dla mnie tak trudne jak strach przed nim. Bo jak już się rozczaruję kolejnym okresem, za chwilę uświadamiam sobie, że właśnie mam kolejną szansę i po prostu muszę ją wykorzystać w odpowiednim czasie. Pojawia się nowa siła i nadzieja, że może ten nowy cykl będzie tym szczęśliwym.

Teraz naprawdę staram się myśleć pozytywnie i faktycznie jestem spokojniejsza, ale nadal to już nasz 8 cykl starań. W ostatnim jak pojawiła się @ nawet nie robiłam testu dla pewności żeby nie oglądać znowu jednej kreski. W tym miesiącu plan mam taki sam, ale zobaczymy czy wytrzymam. Jakoś to będzie, nie ma co się użalać nad sobą.

Dzisiaj pierwszy raz odważyłam się dodać post w jednym z wątków forum :D Mały krok dla człowieka wielki krok dla mnie :P Jedna bardzo fajna myśl mi dzisiaj przyszła do głowy. Może nie jestem jakoś długo na forum, ale jedno zauważyłam. To jedyne miejsce w internecie jakie znam, w którym nie ma hejtu (w dodatku są tu same kobiety!).
To co widziałam na własne oczy to tylko szacunek i ogrom wsparcia. Naprawdę czuję się wspaniale mogąc być małą częścią czegoś tak pięknego i niespotykanego!

DZIEWCZYNY JESTEŚCIE CUDOWNYMI WOJOWNICZKAMI!!!
Uda nam się wszystkim! Dobro wraca a tu na forum obdarzacie nim wszystkich dookoła tonami!

Zapomniałam napisać że strasznie mam ochotę na słodkie wczoraj kupiłam sobię czekoladę milka pieguskową. A wieczorem zjadłam pół litra lodów:)

Ale obżartuch ze mnie ale chęć na słodki to u mnie 100% oznaka zbliżającej się @, więc przychodź już wredoto bo w sobotę mam grila a chcę wiedzieć napewno czy mogę napić się piwka:)

Wera Nasze początki 15 czerwca 2020, 12:54

21dc
Dziś nasza pierwsza rocznica ślubu 🙂

Wraz z początkiem roku rozpoczeliśmy z mężem starania o dzidziusia. Jak pewnie większość kobiet myślałam- super miesiąc, dwa i na pewno się uda.. Cały plan w głowie rozpisany. Stabilna praca, super mąż, dom z ogródkiem, więc czas na potomka. Aktualnie minęło już 6mc, a efektów brak. Wiem, że to jeszcze nie powód do paniki, ale jednak psychicznie z każdym cyklem jest coraz trudniej. Choruję na niedoczynność tarczycy, ale wyniki od wielu lat mam wzorowe przy braniu leków. Zbadałam w tym mc prolaktynę i okazało się, że jest za wysoka (675 przy normie do 450). Lekarz mówi, że to może bnyć przyczyna niepowodzeń.. Wydaje mi się to w sumie dziwne bo cykle mam bardzo regularne, wykresy temperatur też są dwufazowe, nie mam żadnych plamień.. Jutro muszę zrobić badanie prolatyny z obciązeniem i jeśli wyniki będą słabe będę zażywać dostinex. Przeczytałam cały internet i wiem, że jeśli tylko w tej prolaktynie leży problem, to powinno niebawem się udać... Nie wiem czemu, ale moja podświadomość snuje czarne scenariusze.. Że to na pewno tylko wierzchołek góry lodowej i że na pewno mam milion innych kłopotów ze zdrowiem, które oddalają mnie od upragnionego celu.. A może jestem tylko okrutną pesymistką?! Postanowiliśmy z mężem zbadać również nasienie. Termin zaklepany na 4 lipca...A tymczasem pozostaje jak zwykle jedno- czekać czekać i czekać..

Sumireguska Pamiętnik Sumi 11 października 2020, 08:59

6dpo

Postanowiłam znów pisać :)
Po poronieniu miałam przerwę 2 miesięcy od starań. Teraz zaczęliśmy na nowo, ale te serduszka takie średnio trafione, no cóż zobaczymy co z tego wyjdzie ;D
Niby juz sie ogarnęłam emocjonalnie ale prawda jest taka ze.. codziennie o tym myśle.. To wydarzenie, niby szybkie i lekkie z punktu fizycznego strasznie wdarło mi sie do psychiki :/
Najgorsza jest teraz ta świadomosc ze nie wiem co było powodem, ze sytuacja moze sie powtórzyć, ze na pierwszym USG znowu usłyszę ten masakryczny dźwięk powolnego bicia serduszka.
Juz pracuję nad tym aby w razie zobaczenia dwóch kresek nie cieszyć się, zeby się otoczyć murem bezemocjonalności i przygotować na najgorsze.
Po pierwszym USG dam sobie pozwolenie na wybuch radości :)
A teraz jeszcze czekam, 3 dni do pierwszego testowania

Wybrałam się dziś do ginekologa. Chciałam być pewna, że wszystko ok. I jest ok..., Ale szyjka ma 22mm. Strasznie malutko. Lekarz kazał leżeć plackiem, jeść duphaston i no-spę. Jak spięcia brzucha nie miną to szpital.
Boję się.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2020, 17:01

aster Plan B. 5 listopada 2020, 12:24

30 dc.
Czekam na nią. Mogłaby już przyjść, żebym nie musiała znów oglądać tej jednej kreski z uczuciem upokorzenia. A z drugiej strony, im bliżej jej nadejścia, tym bardziej nie chcę jej widzieć. Umysł podsyła mi projekcje, jak wyglądałoby nasze życie gdyby się tym razem udało. Piękna forma tortur. Nie mam w domu ani jednego testu. Z premedytacją zamówiłam kilka dopiero wczoraj, żeby mnie nie kusiło za wcześnie. A może po to, aby wydłużyć nadzieję..?
Typowy staraczkowy zespół przedmiesiączkowy... da się to wyłączyć? 😂


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2020, 12:28

miska122 Tęcza po burzy :) 10 czerwca 2020, 21:09

Byłam dzisiaj u endokrynologa. Boże, co za kochana kobieta. "Tyle już pani przeszła" powiedziała z widocznym zatroskaniem. Zrobiła mi USG i usłyszałam to na co tak bardzo liczyłam "Są zmiany na tarczycy, ale nie ma dużych guzków, więc na razie biopsji nie musimy robić". Alleluja! Dostałam też żelazo, więc kolejna tabletka do łykania, ale będę brać co 2 dni, bo nie ma tragedii z tym moim żelazem.
Mam wrażenie, że moje ostatnie złe wspomnienia z wizyt lekarskich spaczyły mi psychikę. Czekając pod gabinetem cała się trzęsłam ze strachu, chociaż wiedziałam, że nic złego mnie nie czeka. Chyba zaczynam mieć jakieś fobie od pobytu w szpitalu, muszę jakoś nad tym zapanować.
Aplikacje dalej nie wyznaczają mi owulacji, może po jutrzejszej temperaturze coś ruszy? Oby bo już zaczynam mieć dosyć tego cyklu. Aczkolwiek dzisiaj przyszła paczka z testami owulacyjnymi - mam ich 100, więc mogę robić kiedy tylko mi się zapragnie.
W weekend rodzinny wyjazd w góry. Z jednej strony mogłabym pić, bo w tym cyklu szanse są malutkie, z drugiej strony jakaś nadzieja istnieje, więc chyba zostanę przy piwie bezalkoholowym.
Czasami wydaje mi się, że czekanie na dwie kreski jest jak czekanie na zdanie jakiegoś trudnego testu. Oczywiście chcę go zdać dla siebie, ale też dla mamy, taty, męża, rodziny i przyjaciół, żeby nie musieli już na mnie patrzeć z tym smutkiem w oczach i nie musieli mówić "następnym razem na pewno zdasz". Już chyba wolę słuchać "a nie mówiłem, że w końcu zdasz?"


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 czerwca 2020, 21:10

miska122 Tęcza po burzy :) 15 czerwca 2020, 10:07

Weekend w Karpaczu - tego mi było trzeba. Nawet to, że spaliłam się przy wchodzeniu na Śnieżkę nie było mi w stanie zepsuć wyjazdu. Piękne widoki, dużo zwiedzania i atmosfera luzu - potrzebowałam sobie przypomnieć, że moje życie może być dobre nawet bez dziecka.
Ten cykl spisuje na straty. Co prawda dalej robię wykres, pamiętam ile jestem dpo i nie piję alkoholu, ale przynajmniej skupiam się na każdym dniu, a nie myślę tylko "żeby ten dzień jak najszybciej się skończył, bo będzie bliżej testowania". Chcę się pozbyć tej narracji z mojej głowy. Ten cykl, jako, że owulacja była ze strony, z której nie mam jajowodu, uważam za stracony. Wiem, że czasem się udaje drugiemu jajowodowi przechwycić, ale nie będę się trzymać usilnie tej nadziei tylko po to, żeby przy testowaniu kopnęła mnie z całej siły w brzuch. Jeśli się uda? Super! Przecież i tak tego chcemy. Ale nastawiam się na biel na teście i przerzucam całe nerwy starania na lipiec.
Teraz chce się skupić na ruchu. Dzisiaj pierwszy raz od kilku miesięcy pójdziemy na siłownie na Zumbę, wcześniej idziemy na rowery. Trampoliny odpuszczam sobie do okresu (wiem, że i tak przyjdzie, ale mimo wszystko będę chuchać na zimne).
Za oknem piękna pogoda. Strasznie się cieszę z tego słońca, sprawia, że mniej ciemnych myśli w mojej głowie.

31tc

Dziś 31 tydzień do którego nie doszłam wcześniej...ciąża zakończyła się w 30+6 😔
I niby wszystko fajnie, ale zaczyna mi się brzuch spinać.. Dziś w nocy na każdym boku mnie bolał aż w końcu się skapłam że twardnieje.. Położyłam się na plecach i robił się twardy w dole brzucha równo co 3 minuty 🥺 Wstałam wzięłam coś rozkurczowego à la nospa i przeszło, zasnęłam..ale to była już prawie 5 rano. Całą noc się kręciłam, miedzy wycieczkami na siku, twardniejącym brzuchem, brzycący komar działał mi na nerwy 🤦🏻‍♀️ To już 3 nocka z rzędu gdzie spać nie mogę, jestem padnięta na dniu a nie chce robić drzemek dziennych by móc spać w nocy a i tak nie śpię... Błędne koło, niedługo jeszcze upały dojdą do tej trójcy (skurcze-siku-komar) i już w ogóle sobie strzelę w łeb ... Mam nadzieje tylko że te twardnienia nie będą występować czesto bo nie wyobrażam sobie znów urodzić wcześniej i wrócić na neatologie...o nie..

13tyg + 5dni
Wczoraj miałam wizytę u mojego ginekologa. Ze względu na skracanie szyjki w pierwszej ciąży, mam zakaz dźwigania i forsowania się. Mam dużo odpoczywać i współżyć bez wygibasów, jak to doktor powiedział :) My i tak nie serduszkujemy praktycznie od początku ciąży, więc spokojnie doktorku 😁
Łożysko rzeczywiście zasłania szyjkę macicy, ale ogólnie ciągnie się wysoko, więc doktor uspokajał mnie, że kwestia dwóch wizyt i powinno być na właściwym miejscu 😊
Czuję się dobrze. Mdłości minęły, apetyt wzrósł. Może do następnej wizyty w końcu przytyję, bo jak na razie waga idzie w dół. Z gastrycznych problemów niestety mam zaparcia i wzdęcia, więc muszę pilnować co jem.
Następna wizytą 1 lipca. Zapisałam się też na połówkowe na 31 lipca, nie wiem czy się nie pospieszyłam... ale też często szybko zapełniają się tam miejsca. Za 3 dni będzie 100 dni jak jestem w ciąży. Już 100 dni i jak na razie nie ma żadnych zastrzeżeń do mojej ciąży. Zostanie 180. Czy to dzieje się naprawdę?


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2020, 17:06

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)