- 4cs - 1dc -
Nie sądziłam, że tak się będę cieszyć z okresu! Za długo trwał tamten cykl, nie wiem po co miałam tak długo brać dupka. Faza lutealna trwała 14 dni! Na szczęście z rana przyszła @ i nie musiałam iść na tą bezsensowną betę. Temperatura już od kilku dni niska, od wczoraj plamienie (dziwne, bo pierwszy raz takie mocno brązowe), a po wczorajszym sikańcu ledwo wzrok zachowałam, tak raził bielą. Zdziwił mnie mąż. Jak się dowiedział, że przyszła @ to strasznie posmutniał. Od kilku dni mu mówiłam, że nic z tego cyklu nie będzie, a on i tak wierzył. Nawet się pokłóciliśmy o jakąś bzdetę, a potem mnie przeprosił i powiedział, że jest nerwowy przez to, że nie wyszło. Pierwszy raz widziałam, żeby to mężczyzna przeżywał nowy cykl. Do tego umówił się na jutro na badanie nasienia! Oczywiście przy poprzednich staraniach nie był taki chętny. Chyba zaczynam się o niego martwić.. Nie chcę żeby on też to tak przeżywał.. Mam nadzieję, że jutrzejsze wyniki nas nie dobiją...
Tak czy siak - nowy cykl, nowa szansa przed nami 🍀
Stoimy w miejscu.Wizyta która miała być nie odbyła się.Musialam odwołać.Myslalam że to ja nie radzę sobie z całą sytuacja A okazuje się że mąż mi się załamał.Wstepnie jesteśmy umówieni za tydzień w nowej klinice ale nie wiem czy dojdzie do skutku.
Mąż po wizycie u urologa. Urolog stwierdził że totalnie się na tym nie zna i najlepiej udać się do androloga. No koniec dodał, że nawet in vitro przy takich wynikach nie ma sensu. Życzył powodzenia.
Humor męża : - 100
Dziekuje Panu doktorowi że pomimo iż się nie zna to postanowił mojemu mężowi dowalić. Kurwa. 🤬🤬🤬
długo mnie tu nie było bo pracuje życie w ciągłym biegu, w piątek byłam u ginekologa bo się staramy o dziecko 7 miesięcy po stracie naszego szkraba, ostatnio przyuważyław że mam wyciek z piersi , powiedziałam to ginekolog a ona mi że to z niedoczynności tarczycy i leków przyjmowanych na to i musze zbadać prolaktyne bo jak mam ją bardzo wysoką to mam guza w mózgu i go trzeba leczyć, tak bardzo się boje
Wyniki dzisiejszych badań
FSH - 6.39 (3.5-12.5)
LH - 5.96 (2.4-12.6)
AMH - wyniki do tygodnia
Estradiol - 22.9 (12.4-233)
Byłam na umówionej wizycie u gina. Pozytywnie podszedł do moich chęci posiadania kolejnego dziecka i mój wiek, nie był dla niego przerażający. Biocenozy oraz pakietu MUCH nie chciał mi zrobić, bo wg niego - nie trzeba. Polecił za to, żebym wykonała badanie na toxoplazmozę. Coś mi świtało, że niedawno robiłam, ale nie byłam pewna. Oprócz tego: badania na poziom D3, ferrytyny, TSH. Stwierdził, że przez najbliższe 3 miesiące muszę nasycić organizm witaminami i dopiero potem przystąpić do działania. Dosyć długo rozmawialiśmy o badaniach, które już wykonałam, więc mój limit czasu w gabinecie się szybko wyczerpał... Badanie na fotelu było mega szybkie i bolesne. O USG musiałam się upomnieć. Zrobił USG macicy. Powiedział, że wygląda ok, oprócz mięśniaka... Może przeszkodzić w zagnieżdżeniu zarodka, ale nie jest przeciwwskazaniem do zajścia. I tyle było wizyty.
Dopiero po wyjściu z gabinetu, oświeciło mnie, że nie zrobił mi usg jajników... Super...
Następnego dnia znalazłam badanie toxoplazmozy z października. Napisałam więc do niego sms (akurat przyjmował w gabinecie), czy wynik z października wystarczy czy powtórzyć to badanie. W końcu tanie nie jest. Odpisał po godzinie: "Na razie proszę zrobić badania, które zleciłem".
I tym sposobem okazało się, że trafiłam na kolejnego lekarza, którego człowiek poza gabinetem już nie interesuje. A w gabinecie interesuje go przez 15 min. I broń boże, żeby nie zadawać pytań, po upływie 15 minut!!!
Dalej więc szukam lekarza, który poprowadzi mi ciążę i na którego mogłabym liczyć, gdy zadzieje się coś złego. Który będzie zainteresowany zdrowiem moim i dziecka, także poza gabinetem.
To juz czwarty tydzień mojego chorowania, za bardzo mi nie przechodzi... Jestem juz wykończona ta chorobą -_-
11t3d
w przyszłą środę usg genetyczne. strasznie się boję czy wszystko będzie dobrze. jakoś tak od wczoraj mnie spięło na tym tle 
generalnie czuję się dobrze. jestem trochę zmęczona, czasem mnie mdli, w brzuchu ciągnie coraz rzadziej - już widać brzuszek, rano jest mniejszy ale wieczorem...
ostatnie usg miałam 2 tyg. temu, pewnie stąd moje obawy - martwię się czy z Dzieckiem wszystko dobrze, chociaż daje mi o sobie znać ciągnięciem brzucha zazwyczaj wtedy, kiedy nabieram wątpliwości
Nikki miałaś rację co do znikających objawów
ostatnio przez kilka dni w ogóle nie czułam się ciążowo - oprócz przeogromnego bólu piersi - raz są mniejsze, raz większe ale bolą jak diabli 
Neoparin wchodzi lepiej, nie mam już takich siniaków tylko małe kropki - poza jednym gigantem ale mąż się przyznał, że wie co zrobił źle - siniak na pół brzucha 😂
byle do środy, byle nie umrzeć ze strachu
Niedługo wczesne testowanie, tak bym chciała zobaczyć przynajmniej cień cienia..
Na razie jestem wyluzowana i nie przejmuje się tak bardzo ale obawiam się że jeżeli w tym cyklu też się nie uda to zacznę się stresować
Wiem że to zła droga..
Najgorsze w tym wszystkim jest to że na razie to dopiero 4CS a mi już odpala się wewnętrzna złość jak słyszę że moje znajome/siostry/kuzynki zachodzą w ciążę, jedna już 4 dzieciątko.. i wtedy zaczynam być zła na samą siebie
Rodzina i znajomi są dobijający, najgorsze są te pytania z cyklu 'No a ty nie chcesz już?', 'Może to czas? Kinga już 4 dziecko rodzi' 'No to kiedy robisz sobie swoje, nie ma nic lepszego?' albo moje ulubione 'Taka nerwowa jesteś bo nie masz hormonów matczynych, trzeba dziecko zrobić'
Już im nie raz zwracałam uwagę ale to wraca jak bumerang 
Teraz rozumiem co mogą czuć dziewczyny które starają się dłużej, mega ciężka sprawa...
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2020, 19:53
Dziś pół dnia przeleżałam mega zmęczenie senność i mdłości po śniadaniu 🤢 Jednak cieszę się i to bardzo codziennie mówię do fasolki 🙂
No szlak mnie trafia. Ten cykl rozpoczal się od stymulacji lekiem aromek. Owulacja byla w 16/17 dc. Dzis jest 22dc i pojawilo sie plamienie dosc spore.. co to moze oznaczać ? jutro mialam robic progesteron😪
38 tydzień ciąży (37+3)
18 dni do terminu porodu
Dziś echo ❤ misia. Dopiero o 20:15.. Boże jak ja wytrzymam tyle godzin. To będzie długi dzień. Niech tylko wszystko będzie dobrze 🙏
W nocy miałam kilka bolących skurczy. Szły z kręgosłupa do podbrzusza. Jeszcze stresuje mnie ten cholerny szew. Ale już niedaleko do ściągnięcia. Musi być już wszystko dobrze, chociaż na tej końcóweczce ✊
32 tydzień ciąży (31+2)
11 dni do wizyty
40 dni do ciąży donoszonej
62 dni do terminu porodu
Synek jeszcze tylko 40 dni zostało i możesz wychodzić ❤ już tak niewiele.
Dzisiaj pobudka po 7. Co za łaskawość. Zazwyczaj jest po 6. Gorąco mi już jak szlak. Strasznie puchną mi palce u rąk w tej ciąży. Aż strach pomyśleć co będzie za miesiąc. Będę chodziła jak buka.. Planuję spakować torbę do szpitala po 34tc. Powinnam mieć ją już dawno, przecież mam zagrożenie wcześniejszym porodem, ale jakoś nie chcę. Boję się, że wywołam wilka z lasu. Swoją drogą strasznie się ekscytuje i nie mogę doczekać porodu. W ogóle się nie boję. Mam strach, ale tylko o to czy donoszę. Ale donoszę.
Dzisiaj wzięłam się za ściere i starłam kurze w łazience. No nie mogłam się już od kilku dni patrzeć na tą warstwę zalegającą na przewijaku. Ale teraz już grzecznie leżę i czekam, aż nasza księżniczka wstanie. Tak bym chciała normalnie coś porobić.. Takie głupie czynności jak lekkie sprzątanie, prasowanie, usmażenie dziecku naleśników.. Już niedługo. Wiem, że później będę tęsknić za tym lenistwem z dwójką dzieci, ale wiecie jak jest. Jestem bardzo zadowolona, że jutro nasze odliczanie zejdzie do 3 z przodu, to już naprawdę niedaleko. Chciałabym żeby moja gin na następnej wizycie zmierzyła mi szyjkę, tak dla mojej ciekawości. Jestem ciekawa czy u mnie szew zatrzymał skracanie. Może ją uproszę. W końcu od 8 tygodni nie wiem ile ma ta moja szyjka. Wiadomo im mniej wiesz tym lepiej śpisz, ale zobaczymy. Aby wytrzymać do kolejnej wizyty.
W sobotę robimy urodzinowego grilla dla Alicji. Potem stwierdziłam, że mogłam tego nie robić, bo praktycznie nic nie pomogę, ale już za późno. Mąż z moją siostrą i mamą dadzą sobie radę, a ja abym nie urodziła 😜 W ogóle to będzie impreza brzuchatych. Już się raczej nie powtórzy taka sytuacja. Ja z terminem na sierpień, moja kuzynka z terminem na lipiec i moja szwagierka z terminem na wrzesień. I to wszystkie będziemy mieć synów. Normalnie trzech muszkieterów!
Prawdopodobnie zaczyna mi się zaostrzenie wzjg 
Od kilku dni biorę maksymalną dawkę leków ale nie daje to rezultatu.
Stres dał o sobie znać 
Jutro kolonoskopia to będzie widać co i jak w jelitach.
Anuśla, Krąsi dzięki dziewczyny za odpowiedzi 
Anuśla, w poprzednim cyklu na monitoringu lekarz zobaczył polip, ale nie był pewien, bo byłam już po owulacji i rysunek nie był dokładny. Miałam przyjść w tym cyklu od razu po krwawieniu, bo wtedy podobno będzie widać lepiej. I albo się potwierdzi albo nie. Bierzemy pod uwagę tylko naturalne starania.
Krąsi tak mi się wydaje, że testosteron nie jest najgorszy. Martwi mnie bardziej LH i FSH.
"Niski poziom LH i FSH prowadzi do zatrzymania rozwoju plemników, a także stopniowego zaniku komórek plemnikowych w jądrach (...) Ważne jest zatem wczesne wykrycie nieprawidłowości, zanim zmiany okażą się nieodwracalne np. gdy komórki plemnikowe zanikną przed rozpoczęciem leczenia."
W sobotę androlog dr Wolski. Zobaczymy co powie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2020, 08:44
Czwartek 3dc / 35 cs
Matko 35 cykl starań... Cztery strony zapisane... A miało być pyk pyk do roku i jest dziecko. Tia.
Spłynęły ostatnie badania męża. Ja też już mam wszystko prawie za sobą. Ciągle tylko usg piersi nie zrobione, ale jestem umówiona na środę w przyszłym tygodniu.
Co do wyników moich i męża to jesteśmy po prostu mocarzami... Idealnie zdrowi. I weź tu człowieku wytłumacz sobie czemu w takim razie ciąży brak, po tak długim czasie.
Podsumowanie meza: posiew nasienia B. Dobrze, nasienie : 9 %, ruch szybki a+b 70% w tym A 51%, koncentracja 271 mln. Biochemia ok, brak chorób wenerycznych.
Podsumowanie moje: posiewy z pochwy + kanał: b. Dobrze, cytologia: grupa 1, brak chorób wenerycznych, biochemia ok.
Wczoraj była wizyta w klinice. Będę przyjmowała 2xdziennie po 1 tabl. Letrozolu od 3 do 7 dc, w kolejny piątek monit. Inseminacja zapewne w okolicach 29-30 czerwca. Dokładna decyzja w kolejny piątek.
Koszty suma do tej pory: 1280 zł
24 dc
Czuje od czasu do czasu kułucia pod pępkiem. Nigdy czegoś takiego nie czułam. Czuje się bardzo dobrze.
Ciąża zakończona 23 czerwca 2017
Wieczorem 22.06 przydusiłam męża na seksy żeby coś ruszyło. Tak się złożyło, że zaraz po zadzwonili z jego pracy i musiał jechać na awarię, a mnie zaraz po zaczął boleć brzuch jak na okres tyle, że bez skurczy. Muliło, muliło aż w końcu przeszło i usnęłam. Mąż jakoś przed 24 wrócił do domu. Po 1 w nocy obudziło mnie dziwne uczucie wypływania czegoś ze mnie. Wstałam, poszłam do łazienki, zrobiłam siku i stwierdziłam, że to standardowo śluz. Wróciłam spowrotem do łóżka, położyłam się, a chwilę później usłyszałam PYK i nagle całe łóżko było mokre. Odeszły mi wody o 1:40! Tak teatralnie jak w filmach 😁 Obudziłam męża, mówię, że wody mi odeszły, a ten biedny dopiero co się położył i z dąsem "akurat teraz?" 😁 Obudziłam mamę, pomogła mi się dopakować w torbę i jedziemy. Normalnie zero bólu, skurczów. Biedna myślałam, że tak cudownie już będzie. Po ujechaniu jakiś 20 min zaczęły się skurcze aż mi było gorąco, od razu regularne i wciskające w fotel. Oczywiście przy każdym skurczu wody chlapały więc można sobie wyobrazić jak wyglądało nasze BMW. Mąż starał się jak mógł żeby szybko pokonać drogę, mieliśmy jakieś 60km, ale niestety jak to w czerwcową noc sarny były wszędzie. Na IP miałam rozwarcie na 3 palce, nie zrobiono mi usg, bo wszystko tak szybko szło, że myśleli, że nie zdarzą. Ból był okrutny, miałam podany gaz rozweselający, chwilę pomagało. W pewnej chwili poczułam parte. Faktycznie nie da się nie wiedzieć kiedy trzeba przeć. To samo idzie. Parłam i parłam kiedy okazało się, że zaczęłam krwawić, oprócz tego córka źle wstawiła się w kanał główką i nie wyjdzie. Decyzja o cc na cito, bo małej zanikało tętno. Najgorszy moment to czekanie na lekarza żeby zrobić cc. Każdy mówił żebym przestała przeć. Jak kurwa można przestać przeć podczas porodu kiedy to samo idzie.. W końcu o 7:45 23.06.2017 moja maleńka była na świecie ❤
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2020, 13:13
Wstałam dzisiaj pełna energi, pomijając fakt że mam bardzo ciężkie wstawanie
pojechałam do pracy z mężem, dzień jak co dzień... Godzina 10 zaczyna się coś dziwnego dziać... Osłabienie, zawroty głowy, drętwienie rąk i nóg, opuchlizna... Wypiliśmy kawę na chwilę odpuściło... Ok 13 nawrót... Wróciliśmy wcześniej do domu mierzę ciśnienie i? 60/100... Kolejna kawa i już jest w miarę ok...
Od wczoraj mam nadęty brzuch jak bym w 5 miesiącu była... Czekam na @ ciekawe kiedy przyjdzie raz jest co 28 dni raz co 50... No nic czekamy....
14dc (protokół długi)
Dzisiaj byłam na podglądzie mojego kurnika.
Wyniki badan estradiolu oraz progesteronu z wtorku wynosiły:
E2: 2071 pg/ml
PRG: 0,214 ng/ml
Dzisiaj na podglądzie jajka od 19 do 25mm dużo, dużo ich. Same oczy mrugające na monitorze hihi
Dzisiejsze badania E2: > 3000 pg/ml
PRG: 0,455 ng/ml
Pierwszy raz przed punkcją mam taki progesteron ładny 
O 17 Wezmę ostatnią dawkę Mensinorm 225 jm.
O 22 Pregnyl 
Mam się zjawić w sobote o 9 w recepcji kliniki ,a o 10 punkcje mam. Zdąrzę sie wykąpać i włosy nawet podsuszyć ? hehe
Mam zakaz prowadzenia auta wrr.... ponieważ znieczulenie to " używka" hmmm
Chyba pojadę po prostu autobusem , bądź zadzwonie do teścia czy mnie podwiezie na miasto 
Albo busem pojade o 8.42 hmm... doktor moja powiedziała aby być na 9 lecz na recepcji powiedziała , że mogę być uż po 9.
A jak zaglądałam w rozkład to bym była o 9.15 wiec sama nie wiem... A mąż jak po nocce podeśpi trochę to przyjedzie o 12 lub przed południem do kliniki.
Będzie ciężko, lecz jakoś dam radę, bo w sobote weselicho
!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2020, 15:49
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.