Co miesiąc ta sama nadzieja! Jeszcze dwa dni!
Nie wspomniałam,że druga ulubiona zabawą jest rzucanie piłeczki i ganianie jej🤩
13 dc
Dziś są moje urodziny. Może spelni się moje marzenie.
33tc+4d, waga 61,6kg (+7,6kg)
(Acard, Neoparin, Encorton, Luteina, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin, Maglek)
@czekamynadzidzie chciałabym rodzic sn, ale jeżeli będzie potrzebne cc, to nie mam z tym problemu, najważniejsze zdrowie i dobro dziecka.
@Turkusowa82 Acard i Neoparin 0,4 biorę w związku z PAI-1 4G hetero, które samo w sobie dla wielu lekarzy nie jest wskazaniem, ale w pakiecie z 3 poronieniami już widzą podstawę do podania leku.
No i pierwsza wizyta na izbie przyjęć zaliczona.. Brzuch się stawia od 20tc, ale ostatnie dwa dni był cały czas twardy i bolał do tego stopnia, że nie byłam w stanie normalnie funkcjonować 😔 lekarka prowadząca poleciła jechać na IP. Pojechaliśmy, poszło nawet sprawnie. Z dzieckiem wszystko ok, mały ma już 2600 gram, jego serduszko bije prawidłowo, niestety moja macica nadal się mści, brzuch twardy jak skała, skurcze piszą się na ktg. Akurat jak zdejmowali ktg brzuch się uspokoił i mówię do położnej, że teraz jak na złość miękki, podotykała chwilę, spojrzała na mnie ze zdziwieniem i odpowiedziała "wcale nie jest miękki", po chwili znów zrobił się klasyczny kamień, położna zrobiła oczy spytała czy to tak cały czas, na co ja że tak (i tu byłam bardzo zdziwiona poziomem empatii) powiedziała, że pewnie mnie to bardzo boli, ale niestety nie ma na to sposobu, bo przyczyną sytuacji jest AFI 20 czyli dużo wód i dlatego macica się tak pręży. Nie powiem trochę mnie to uspokoiło bo już myślałam, że jestem histeryczką, która wiecznie narzeka na bolący brzuch, a teraz przynajmniej wiem, że to nie moje wymysły.
Edit: przygód ciąg dalszy, od poniedziałku siusiam na czerwono, ale jadłam w poniedzialek buraki i myslalam, że to od tego, właśnie odebrałam wyniki morfologii i moczu, sporo wyników powyżej normy, w moczu jest ponad 29 tys erytrocytow norma jest do 0 do 18 (i bynajmniej nie tys).
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2020, 14:04
13 cs 2 dc
W tym cyklu za tydzień zbadam drożność jajowodów.
Nie biorę znieczulenia ale boję się bólu.
Minął pełny rok starań więc zaczynają się poważne badania. Jeżeli nie zajdę w ciążę w przeciągu następnych kilku miesięcy zrobimy inseminacje.
Doktor na wizycie jakoś nie stwierdza u mnie żadnych problemów oprócz PCOS, widzi duże szanse na naturalną ciążę. Czy to możliwe że mój stres tak mi utrudnia wszytsko... ostatnio naprawdę staram sie wyluzować i nie panikowac ale nie zawsze sie to udaję. Chyba taki mój charakter po prostu.
20 dc objawów zero prócz tego że kują mnie jajniki .
test ciążowy wyszedł negatywny po co ja go robiłam tak wcześnie
temperatura taka sobie pewnie niedługo spadnie i będzie okres 
dziś mi coś odbiło i poszłam oglądać jaki wózek za 150 zł wystawiony na forum na fb -masakra po co mi wózek jak nie jestem w ciąży - nie wiem . Mam juz pierdolca na temat dzieci wózki, łóżeczka , ubranka jak ktoś by popatrzył z boku to naprawdę źle to wygląda .hahahah ale taka już jestem jak na coś nie mogę się doczekać .A czekam z utęsknieniem na 2 kreseczki i bobo w domu
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2021, 20:32
Byłam dzis na usg kontrolnym, dzis moj 20 dc i okazało sie, ze jest pęcherzyk 18 mm, endo słabe 6 mm, dostałam pregnyl na pekniecie zeby sie ładnie zgubił i za 14 dni pojawił okres a za 20 dni laparo-histero-drożność. Takze pięknie juz tak blisko.
Zabiegami sie nie przejmuje jakos za to Maz mi ostatnio daje popalić, nie ma dnia bez kłótni, fochów, nieodzywania sie do siebie... i jak tu żyć? Wyć mi sie chce... a jeszcze umówił sie z Kumplami na męski wypad... w tydzien po moim szpitalu.. wszystko fajnie ale moze ja bede jeszcze potrzebować pomocy... ale nie .. zero empatii w koncu to „moja choroba” jak to ostatnio w złości powiedział.. zle jakos jest...
Dzisiaj byliśmy w oddziale rehabilitacji w "naszym" szpitalu. Pani fizjoterapeutka powiedziała że nie ma do Marysi żadnych zastrzeżeń. Jest super symetryczna i rozwija się pięknie. Wszystko ok. Za dwa tygodnie kolejne spotkanie, a później koniec...szkoda bo czułam się (za Marysię) zaopiekowana i pod kontrolą.
Jak tylko wsadziliśmy Marysię z fotelikiem do samochodu to wpadła w histerię. Ostatecznie zaparkowaliśmy w okolicy Centrum Kopernika i karmiłam ją na siedzeniu 🙈 biedactwo zmęczona, gorąco, nic dziwnego że się napiła i "padła". Przynajmniej później podróż do domu była spokojna ☺️
Ubieranie i przewijanie dziecka leżącego na brzuchu to wyzwanie hard lewel - staram się sprostać 🤣
12dc
Jutro chwila prawdyJutro punkcja 6:40.Nie potrafię się tak do końca odstresować.Boje się jak cholera nie tego ze może coś będzie bolec czy cos w tym stylu.Boje się ze na koniec dnia okaże się ze nie ma żadnej nadziei.
Anuśla nie nie krakowski Parens.Klinika która należy do grupy Parens.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2020, 22:17
20+4
Wczoraj miałam usg połówkowe, maluszek pięknie współpracował, wszystko było idealnie widoczne. Krótko mówiąc, zdrowa dziewczynka. Waży 314g, tyle co 3 tabliczki czekolady i cukierek ☺️
Z jednej strony czas szybko leci, a z drugiej czekam niecierpliwie aż minie 30 tydzień. Kolejna wizyta 4 sierpnia.
3 dc
Podjęliśmy dzisiaj decyzje, że niestety będziemy musieli odwołać wizytę kwalifikacyjną do ivf w Czechach 🥲
Wczoraj dostałam nową pracę, mam kontrakt na okres próbny od 30.11.2021 do 02.03.2022 🥺
Nie mam urlopu na 9.12, a nie chce sobie robić pod górkę na starcie u nowego pracodawcy.
Do tego muszę się mega postarać o przedłużenie kontraktu, bo kolejny jest już na czas nieokreślony.
Umówiłam się z nowym pracodawcą, że za rok wrócimy do rozmowy ale wtedy mam umieć programować testy automatyczne na full stack.
Kupiłam właśnie kurs Java dla testera z Akademii QA i powtarzam programowanie w Javie, bo miałam 3 letnią przerwę w pisaniu kodu, wiec jest co odświeżyć.
Kluczowe jest to, żebyśmy dostali kredyt na budowę domu, także musimy się kierować niestety rozumem, a nie sercem 😞
Póki co będziemy zamawiać materiały budowlane przed końcem grudnia, bo po nowym roku ma wszystko jeszcze bardziej podrożeć, wiec wystukamy się z całych oszczędności 🥲
Zapisałam się na angielski do trenera personalnego i w wolnym czasie siedzę i uczę się słownictwa na fiszkach elektronicznych 😅
Siostra mojego męża lada moment rodzi, a my dalej jesteśmy w lesie. Gdybym nie poroniła w czerwcu, to też już byłabym za półmetkiem 😞 Jesteśmy właśnie u jego rodziców i boli mnie ta ekscytacja nowym członkiem rodziny w jego domu.
Od kilku tygodni korzystam z pomocy terapeutki @Mindatory.Life. Cudowna kobieta, która specjalizuje się w pomocy osobom zmagającym się z niepłodnością. Trafiłam do niej z polecenia Narine @the_missisboss. Prowadzi ona hipnoterapię, dzięki której są o wiele szybsze rezultaty niż przy terapii tradycyjnej.
Jeszcze nie miałam okazji korzystać z hipnozy, bo osobom z głęboką depresją nie jest ona wskazana. Musimy najpierw wyjść z tego, bo za pomocą hipnozy można ją niestety pogłębić.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2021, 22:45
25+1
I jak zwykle trochę do nadrobienia 
Jakieś 2 tyg temu byłam na krzywej cukowej. Jakże miło się zaskoczyłam jak okazało się że w tym cudownym kraju do badania podają gotowy soczek do obciążenia glukoza taki w buteleczce o smaku pomarańczowym - smakowało i wyglądało to dosłownie jak wygazowana fanta, no może minimalnie słodsza, ale ogólnie zero probkemu z wypiciem tego i zero skutków ubocznych 😉
Nie ukrywam że szlam na to badanie, może nie tyle co zestresowana co zintrygowana co mnie czeka - od koleżanek i tu na forum tyle się na słuchałam/naczytałam jakie to badanie jest straszne, że ten preparat to jakiś niepitny, okurnie słodki kleik itd. Słyszałam że kobietom zdarza się wymiotować, słabnąć itd - no w moim przypadku było to kompletnie bezproblemowe badanie, 3 pobrania krwi i po 2h w szpitalu pojechałam nawet prosto na chwilę do pracy 👍
Wyniki krzywej wszystkie w normie ale o to też się nie martwiłam bo mi zawsze wszystkie badania w normie wychodzą 😅
Oprócz tego 6.12 byłam na wizycie u gin w innym szpitalu, który rozważam jako szpital do porodu. Jest to szpital państwowy ale słynie z tego że jest to "fabryka" dzieci - podobno najlepsze miejsce do porodu w abu dhabi.
Pierwsza wizyta spoko, pani doktor rzeczywiście baaardzo fajna, amerykanka z fajnym podejściem. Ale no jak na szpital państwowy przystało (mimo że za wizytę płaciłam swoim ubezpieczeniem, bo kompletnie darmowy jest tylko do emiratczykow) nie miałam robionego usg na wizycie co mnie trochę zaskoczyło bo jednak była to pierwsza wizyta u tej pani gin. No ale zebrała pełny wywiad, pytała czy miałam już usg połówkowe robione, przejrzala raport z tego badania i była zadowolona ze wszystko jest ok. Powiedziała że nie ma potrzeby robić teraz kolejnego badania. Sprawdziła mi tylko bicie serduszka Mai dopplerem ale nie zrobiło to na mnie wrażenia bo przeciez mam detektor tętna w domu 😅 i na koniec wisienka na torcie - centymetrem zmierzyła mi brzuch od dna macicy do dołu 😂 old school haha no ale nic - najważniejsze że założyłam kartę w tym szpitalu. Następna wizytę mam tam na początku stycznia. W między czasie chodzę oczywiście dalej do swojej gin gdzie usg mam robione na każdej wizycie.
Następną wizytę z usg mamy 19.12 więc idealnie dzień przed moim lotem do Polski na święta 💛 będę miała świeże zdjęcia dla rodziny 
Potrzebuje też żeby gin napisała mi fit to fly form bo będę wracała z Polski już w 28tc i mogę zostać o to poproszona - przynajmniej w mojej Lini lotniczej prosimy pasażerki o taki dokument właśnie od 28tc.
Tymczasem uciekam bo dzisiaj ostatni wyścig F1 w sezonie i tak się składa że odbywa się w Abu Dhabi a ja mam bilety 🤩
12 dpo
Co by tu napisać. Może zacznę od początku. A początek ma miejsce w środę.
Środa. Wstaje sobie elegancko z samego rana, mierze temperaturę a tu zonk bo zamiast spadać to ona rośnie. No ale jak? 🤷🏻♀️ Lada dzień będzie 🐒. Co jest grane? Pół dnia w pracy sobie myślałam, że może jednak, jakiś cud, ale przecież zero objawów, PMS pełna parą, czuję się ZWYCZAJNIE! Jutro pewnie spadnie. Jak zawsze...
Czwartek. Budzę się nad ranem, świeci słońce, ale to chyba jeszcze nie moja pora, zasypiam. O 7:00 dzwoni budzik. Mimowolnie sprawdzam temperaturę, ot tak dla sportu, żeby się dobić, chce mi się siku ale czekam aż termometr zacznie piszczeć. Udało się, patrzę, a tam 36,60. No ale WTF? Ja za 2 dni mam mieć miesiączkę. Zamiast do góry powinnaś iść na dół! Decyzja, robię test. Mam jeszcze jeden w szufladzie. Trzęsą mi się ręce, otwieram opakowanie a tu ZONK. Musiałam go wykorzystać ostatnim razem i nie wyrzucić pustego opakowania. Na zegarku 7:10 iść z apteki? Ale po co? Czuję się jak ZAWSZE! Kto otwiera apteke o 7 rano?! Jest... 150m ode mnie. Wezmę psa na spacer, zbieram się, bez pośpiechu ale wstaje. O 7:55 robię test, rzucam go czym prędzej i wychodzę z łazienki. Idę zrobić kawę. W sam raz miną regulaminowe minuty. Pełna nadzieji wchodzę, patrzę... jedna kreska. Test o czułości 10. 12 dpo, zero objawów, tylko ta temperatura.
Wciaz pcham ten wózek. Pchamy go razem z mężem. Powoli brakuje nam sił.
22 lipca badanie nasienia. Znowu wynik otrzymamy przed samym urlopem. Jaki będzie? Sama jestem ciekawa.
Teraz drugi cykl brania Metformax i nie mogę się doczekać owu.... O ile wogle będzie
Moje rozregulowanie mi nie pomaga...
Czy owulka może być tak późno...
Czy temperatura jest nieomylna ?
Co dalej robić ??? 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2020, 08:51
02.2020 r. - moja pierwsza wizyta u ginekologa na którą czekałam z niecierpliwością od 10.2019r.
Szłam z nadzieją , że lekarz którego poleciła Mi przyjaciółka o której wspomniałam w "historii o mnie" powie , że mój przypadek nie jest beznadziejny , albo co gorsze oby nie wypalił z tekstem "proszę czekać i bądź cierpliwa" , "proszę wyjechać z partnerem gdzieś na urlop wtedy napewno zaskoczy " 🙈🙄
Zdziwiłam się kiedy lekarz odrazu powiedział , że planowanie ciąży w moim przypadku rozłożymy na etapy - pierwszy szok ! Niepowiedział NIE ! a odrazu DZIAŁAMY 😊
Trochę ostudził moją radość kiedy po zrobieniu usg oraz biocenozy okazało się , że mam "ostry stan zapalny jajników i szyjki macicy " 😕😔
- zareagował błyskawicznie dostałam odrazu odpowiednie leki , a kwestie planowania dzidziusia oczywiście odłożyliśmy na "po wyleczeniu "
I tak wyszłam z gabinetu z radością , że jest szansa na bobasa oraz zdenerwowaniem , że jednak wyszedł ten stan zapalny i trzeba odczekać aż zejdzie .
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2020, 07:08
8cs 3dc
Wyniki powiewu nasienia to duże ilości escherischia coli oraz enterococus faecalis. Modlę się żeby to była przyczyna słabych wyników! Wierzę że wyleczymy się antybiotykami i wszystko się ułoży.
9 cs, 21 dc, kilka dni po owulacji
Długo mnie tu nie było, jakoś nie było natchnienia, żeby pisać.
W poprzednim cyklu było jak zawsze, zrobiłam test 13 dpo i za parę godzin przyszła @.
W tym cyklu po raz pierwszy w życiu chodzilam na monitoring. W poprzednią środę pęcherzyk miał 18mm, dziś było już ciałko żółte więc owulacja była pomiedzy czwartkiem a niedziela. Najbardziej się cieszę że mój ginekolog ma plan i jest pełen optymizmu. Złoty człowiek, takiego właśnie mi trzeba 
8dc
Jajowody drożne. Ból oczywiście był mimo ze wzięłam kilka ketonali ale do wytrzymania. Trwało to krótko na szczęście. Szkoda ze przyczyna mojej niepłodności jeszcze jest nieznana. No ale i tak się cieszę że nie musze przechodzić póki co żadnych zabiegów.
Dużo emocji siedzi we mnie i nie potrafię sobie już poradzić z coraz to częstszymi kłótniami z mężem. Zastanaiwam się nad pomocą psychologa bo jak tak dalej pójdzie szybciej wezmę rozwód niz zajdę w ciążę.
Tak sobie zaczęłam przeglądać inne pamiętniki i normalnie nigdy bym nie pomyślała, że jest tak dużo dziewczyn z różnymi problemami, ale z jednym celem-mieć dziecko.... Historie jakie są tam opisane są przeróżne, ale budujące są te ze szczęśliwym zakończeniem. Chciała bym też alby ta moja historia zakończyła się małym szczęściem. Jedno już w domu mam ma sześć lat i jest cudowna dziewczynka. Patrząc na nią roście nadzieja, że się uda. Po ostatniej stracie, pomyślałam, że się poddam - nie chce już walczyć. Ale czytając właśnie pamiętniki innych dziewczyn, patrząc na moją córkę chce zawalczyc.... Od 2 dni mam okres. Wiem juz, że na kontrolę nie pójdę do mojego lekarz do którego chodziłam. Znajoma poleciła mi doktora z kliniki leczenia niepłodności. Jeszcze nie umówiłam się na wizytę, czekam na koniec okresu. Zobaczę co on mi powie.
"Czas coronavirusa i kwarantanny pomieszał
Mi szyki " 👑🧫 - pewnie jak nie jednemu człowiekowi na ziemi , ale wkurzające jest gdy czekasz na wizyte u ginekologa na kontrole czy stan zapalny schodzi , a tu nie możesz pójść na wizyte bo lekarz odwołal wszystkie wizyty dla bezpieczeństwa na 2 tygodnie potem się okazało , że na kolejne . Więc musiałam czekac w niepewności , az sytuacja się unormuje na kolejną "biocenoze " ..... tak mineły tygodnie , aż wreszcie siedząc u ginekologa po badaniu słyszę , że stan zapalny niezszedł na tyle bym mogla działać w kierunku planowania bobasa .
Jak to mówią jak trzeba to trzeba leczymy się dalej .... dużo by pisac po drodzę ile bylo tych wizyt kontrolnych , kiedy sie okazuje na kolejnej że biocenoza wyszła super ale nadżerka jeszcze nie zeszła to niewiesz czy się cieszyć , że lekarz dał zielone światło na staranie , czy ze strachu sama odpuścisz 😔😕
2.07. - kolejna biocenoza i kiedy idzies z bananem na buzi że teraz to na bank jest ok
"Biocenoza" wychodzi dodatnio , kolejne leki bo jeszcze pojawiły się jakieś bakterie które trzeba doleczyć 😖 Pan doktor pociesza , że z tak dużego stanu zapalnego to co zostało do doleczenia jest niewiele , tak wiem uprzedzał na początku , że odrazu to niezejdzie , że potrzeba czasu.
Cieszę się , że go mam i jestem pod jego opieką teraz wiem , że z każda wizyta będzie coraz lepiej i będzie można przejść do kolejnego etapu w drodze po te II czerwonaśne krechy 💚🧡
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2020, 07:22
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.